Wydawca: Burda Książki (dawniej G+J Gruner +Jahr) Kategoria: Humanistyka Język: polski

Bitwy, które zmieniły bieg historii ebook

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 224 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Bitwy, które zmieniły bieg historii -

Kiedyś jedna przegrana bitwa, równała się przegranej wojnie. Po klęsce pod Hastings w 1066 r. imperium Harolda II rozleciało się w drobny mak. Podobnie mogło być pod Grunwaldem w 1410 r. Gdyby król Jagiełło był konsekwentny i bardziej zdeterminowany - państwa krzyżackiego mogłoby po tej klęsce już nie być. Ale bywało i inaczej. O zwycięstwie w całej kampanii nie decydowała jedna bitwa, ale kilka kolejnych starć. W tym zbiorze tekstów z Focusa i Focusa Historia przedstawiamy najsłynniejsze bitwy, które odmieniły losy świata. Niektóre były pokazem geniuszu zwycięzcy, inne dowodem na to, że często przypadek czy szczęśliwy ( bądź fatalny) zbieg okoliczności decyduje o wyniku starcia. Oto kulisy bitew, które odmieniły losy świata.

Opinie o ebooku Bitwy, które zmieniły bieg historii -

Fragment ebooka Bitwy, które zmieniły bieg historii -

Spis treści
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Na słoniach przez Alpy (fragment) Krzysztof Kęciek
300 lat grozy Wojciech Lada
Walka o Jerozolimę Krzysztof Kęciek
Łokietek do Hagi! Paweł Pizuński
Śmierć Inkom i Aztekom Sławomir Leśniewski
Triumf długiego łuku Krzysztof Kęciek
Napoleon pod Jeną Sławomir Leśniewski
Przełęcz straceńców Paweł Kolanowski
Triumf i śmierć Nelsona – bitwa, która uratowała Anglię Krzysztof Kęciek
Upadek Orła Jerzy Besala
„Bismarck” – pirat Atlantyku Krzysztof Kęciek
Okładka

Copyright for the Polish edition © 2011 G+J Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. & Co. Spółka Komandytowa.

G+J Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. & Co. Spółka Komandytowa. 02-674 Warszawa, ul. Marynarska 15

Dział handlowy: tel. (48 22) 360 38 38 fax (48 22) 360 38 49

Sprzedaż wysyłkowa: Dział Obsługi Klienta, tel. (48 22) 360 37 77

Korekta: Jadwiga PillerProjekt graficzny okładki: Michał JanickiZdjęcia na I stronie okładki: Colin Anderson/Photographers Choice/Getty Images/Flash Press Media

Redakcja techniczna: Mariusz TelerProjekt i skład: IT WORKS, Warszawa

Redaktor prowadzący: Michał Wójcik

ISBN: 978-83-7778-100-5

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

Konwersja do formatu epub: pan@drewnianyrower.com

Na słoniach przez Alpy

Wśród lodowatych wichrów i burz, dzikimi przełęczami Alp ciągnęła wielka armia Hannibala, by zaskoczyć Rzymian. Hufce kartagińskie sforsowały góry, jednak w śniegach i przepaściach wyginęły tysiące wojowników

autor Krzysztof Kęciek

Dostojny Hannibalu, to szaleństwo! Jeśli poprowadzisz wojsko lądem do Italii, zgubisz siebie, żołnierzy, a w końcu i ojczyznę” – tak przemówił Hannon, jeden z najbardziej doświadczonych kartagińskich wojowników. Wystąpił na naradzie wojennej w obozie, który armia Hannibala Barkidy rozbiła w Hiszpanii u stóp Pirenejów, w sierpniu 218 roku p.n.e.

Przewodniczył Hannibal, wódz naczelny, 28-letni młodzieniec z długim nosem o nozdrzach mocno rozchylonych i o cofniętej dolnej wardze. Jego lśniące oczy emanowały żądzą czynu.

Sierpień 218 roku p.n.e. Obóz pod Pirenejami W naradzie brał udział młodszy brat Hannibala, Magon, zaledwie 23-letni junak, ulubieniec armii, stojący na czele libijskiej konnicy. Drugi brat Hannibala, Hazdrubal, pozostał z 14 tysiącami żołnierzy w Nowej Kartaginie, stolicy imperium punickiego w Hiszpanii. Hannon, który przed chwilą przemówił, cieszył się szacunkiem wszystkich jako weteran długoletnich zmagań z Rzymem, znanych obecnie jako pierwsza wojna punicka (264–241 p.n.e.). Był też inny Hannon, młodszy siostrzeniec Hannibala, syn Bomilkara.

Nieco z boku trzymał się wysoki i wymowny Kartalon. Ten kierował wywiadem, miał niezliczoną armię szpiegów i zwiadowców do swoich poruczeń. Za dowódcami stał skromnie człek w białych szatach z ogoloną głową. To biegły w medycznym kunszcie Egipcjanin Synhalus, naczelny lekarz wyprawy. Towarzyszyli mu dwaj Grecy w starszym wieku, Sosilos i Silenos. Lacedemończyk Sosilos uczył małego Hannibala języka Hellenów i wychował go w spartańskiej dyscyplinie. Teraz wraz z Silenosem spisywać miał dzieje wyprawy.

„Powiedz, Hannonie, dlaczego tak uważasz?” – zapytał Hannibal.

Hannibal wiedział, że musi się spieszyć. Jeśli natychmiast nie wyruszy przez Alpy na Italię, Rzymianie zaatakują Kartaginę

„Podczas pochodu przez dzikie krainy tysiące ludzi zginie z chorób, w bagnach, w nurtach rwących rzek, wielu żołnierzy padnie w walkach z barbarzyńskimi ludami, inni zbuntują się i wrócą do domu. Alpejskie śniegi staną się grobem całej armii!” – twardo wywodził Hannon. Hannibal nie zgodził się jednak. Przypomniał, że kiedy przed siedmioma laty Italię najechali Galowie, Rzymianie wystawili 770 tysięcy wojowników. Kartagińczycy natomiast są nielicznym ludem i zwyciężą tylko wtedy, jeśli zdobędą sprzymierzeńców w Italii, odbierając ich Rzymowi.

Hannibal liczył na Galów nad Padem, Insubrów i Bojów, krzepkie ludy północy, nienawidzące Rzymian. Liczył też na Ligurów, dzikich, ale silnych jak niedźwiedzie.

„Lepiej byłoby popłynąć morzem i wysadzić świeżą armię gdzieś koło Genui, lecz Rzymianie mają większą flotę i zniszczą nasze galery. Podążymy więc lądem. Nawet jeśli stracimy tysiące ludzi, pozyskamy rzesze galijskich wojowników za Alpami. W Italii przyłączą się do nas ludy jęczące pod rzymskim jarzmem. Etruskowie na północy, a na południu Kampańczycy, Samnici, Lukanowie, Bruttiowie, miasta greckie! Dadzą nam ludzi, pieniądze, zbudują okręty. Zwyciężymy!” – rzekł wódz punicki.

„Dobrze, ale czy zdążymy dojść do Alp, zanim przysypią je śniegi? Mamy tysiące wozów z prowiantem i powolnych bydląt jucznych. Zlikwidujmy tabory! Wielu żołnierzy umrze lub zginie podczas drogi. Niech pozostali żywią się ich ciałami! Na pewno się przyzwyczają!” – zakrzyknął jeden z wodzów punickich, zwany Monomachem.

Barkida poparł Monomacha. Obawiał się jednak, że żołnierze będą się nawzajem mordować, aby zdobyć na obiad świeże mięso. Dodał, że jego wysłannikom udało się podburzyć Galów w dolinie Padu. Bojowie i Insubrowie powstali przeciwko Rzymowi. Konsul Publiusz Korneliusz Scypion wysłał przeciwko nim jeden legion. Sam z dwoma legionami przygotował w Pizie 60 okrętów, aby popłynąć do Hiszpanii. Drugi konsul Semproniusz Longus zgromadził wojska na Sycylii. Ma 160 okrętów, jego rzemieślnicy dniem i nocą budują machiny wojenne, chce oblegać Kartaginę. Hannibal wiedział, że jeśli Galowie nad Padem poniosą klęskę, Kartagińczycy stracą sprzymierzeńca. Jeśli natychmiast nie wyruszy do Italii, Rzymianie wylądują w jego afrykańskiej ojczyźnie. Nakazał więc wymarsz.

Nazajutrz armia punicka rozdzieliła się. Ostrożny Hannon pozostał z 11 tysiącami wojowników, aby podbić plemiona iberyjskie i celtyckie mieszkające między rzeką Iberus (Ebro) a Pirenejami. Hufce Hannibala ruszyły na północ, czołowe oddziały zagłębiły się w pirenejską przełęcz Perthus. Teraz już nikt nie miał wątpliwości, że Barkida prowadzi swe zastępy do Italii. Wielu wojowników wiadomość ta przejęła grozą. Nie chcieli opuszczać ojczyzny i błąkać się w obcych krainach. Byli przekonani, że zginą w Alpach, a śnieg przysypie ich ciała. O świcie Hannibal zorientował się, że trzy tysiące piechurów z hiszpańskiego ludu Karpetanów wymknęło się z obozu, by wrócić do ojczyzny. Wódz nie chciał zatrzymywać zbiegów siłą, aby nie zrazić do Kartaginy plemion iberyjskich. Wezwał więc tubylczych dowódców i rzekł, że prowadzi armię do zwycięstwa w Italii, ale ten, kto chce, może odejść do domu. Jeszcze siedem tysięcy Celtyberów postanowiło zawrócić. Hannibal odesłał ich wszystkich do armii swego brata Hazdrubala.

WÓDZ HANNIBAL

Hannibal (ok. 246–183 p.n.e.), jeden z największych wodzów w dziejach. Po przekroczeniu Alp przez 16 lat utrzymał się w Italii – na ziemi nieprzyjaciela. Wrócił do Afryki dopiero w 203 roku p.n.e., aby bronić Kartaginy przed inwazją legionów rzymskich, został jednak zwyciężony. W kilka lat po zawarciu pokoju uszedł do Azji, gdzie podburzał do wojny z Rzymem tamtejszych władców. Aby uniknąć wydania rzymskim posłom, popełnił samobójstwo.

Z liczących 102 tysiące ludzi sił punickich w Hiszpanii po pozostawieniu garnizonów, dezercjach i stratach w walkach z krajowcami Hannibalowi zostało 50 tysięcy piechurów i 9 tysięcy jeźdźców. W tej armii Kartagińczyków służyło niewielu – kilkuset wyższych dowódców, wyróżniających się purpurowymi płaszczami, trochę oddziałów saperskich, budujących mosty i machiny wojenne. Wojsko Hannibala było mieszaniną ludów i języków. Znakomitą lekką kawalerię stanowili smagli Numidowie, Maurowie znad Atlantyku i Garamanci w pancerzach ze skór węży. Ci pustynni jeźdźcy, „lotni jak piasek Sahary”, zbrojni w oszczepy, sztylety i tarcze obite skórą słoni, byli niezrównani w zwiadzie i pościgu. Przeważnie na koniach poruszali się Balearowie, czyli „miotacze”, najlepsi procarze starożytnego świata. Na ramieniu mieli zawieszone trzy proce różnej długości. Wycinali na swych kulach napisy, które odciskały się na ciele wroga, w rodzaju: „Świnia”, „Traf w pośladek Rzymianina” czy „Zasłużyłem sobie na to”.

Ciężkozbrojną piechotę i jazdę tworzyli libijscy poddani Kartaginy, w kolczugach, dzierżący włócznie o długich grotach i podłużne tarcze. Znakomita była ciężka kawaleria i piechota hiszpańska, wystawiona przez różne szczepy Iberów i Celtyberów. Iberowie mieli włócznie i krzywe miecze, zamiast hełmów lubili nosić na głowach łby lwie lub wilcze.

„Wielu żołnierzy umrze lub zginie podczas drogi. Niech pozostali żywią się ich ciałami! Na pewno się przyzwyczają!” – zakrzyknął Monomach

Utrzymanie tej zbieraniny w posłuszeństwie było prawdziwą sztuką. Do wojska punickiego zaciągali się awanturnicy wygnani z ojczyzny, zabójcy, zbrodniarze, świętokradcy, którzy zbiegli spod ręki kata. W czasie poprzedniej wojny z Rzymem najemnicy kilkakrotnie buntowali się, krzyżując plany kartagińskich wodzów, a w końcu wzniecili wielką rewoltę, która o mało nie skończyła się zniszczeniem państwa punickiego. Hannibal potrafił jednak utrzymać swoich żołnierzy w ryzach. Podobnie jak inni dowódcy kartagińscy, poznawał obyczaje różnych plemion i ludów oraz ich języki, ale główną rolę odegrała fascynująca wojowników osobowość młodego Barkidy. Armię wzmacniało 37 słoni bojowych. Zwierzęta nosiły imiona w rodzaju Syriusz, Jaskółka, Maleńki czy Oko Baala.

Koniec sierpnia Wielka armia była już po drugiej stronie Pirenejów – w mieście Illiberis, w kraju zamieszkanym przez galijskich Wolków. Hannibal nie obawiał się z ich strony niczego. Wyprawę do Italii przygotowywał przez kilka lat. Szpiedzy Kartalona przemierzyli cały kraj od rzeki Iberus aż po Alpy, dowiadując się, jakie plemiona tu żyją, kiedy zbierają zboże, jaki mają stosunek do Rzymian. Kartagińczycy wysłali poselstwa do wodzów galijskich, ofiarując im amfory, lśniące zbroje, szklane naszyjniki i złoto, „którego Galowie pożądają bardziej niż inne narody”. W zamian krajowcy obiecali przepuścić Punijczyków i dostarczyć im żywność.

Woda Rodanu zabarwiła się krwią kartagińską. Galowie cięli mieczami, kłuli włóczniami. Rannym wrogom odrąbali głowy i z triumfem nimi potrząsali. Paru kapłanów-druidów piło krew lejącą się z bezgłowych kadłubów

Także Rzymianie usiłowali pozyskać krajowców. Poselstwo Fabiusza Buteo, które wcześniej wypowiedziało wojnę Kartaginie, namawiało Wolków, by powstrzymali pochód Hannibala. Ale Galowie wyszydzili rzymskich legatów: „Nie mielibyśmy rozumu, gdybyśmy mieli tę burzę, która zmierza ku Italii, ściągać na nasze głowy”. Armia kartagińska maszerowała więc w spokoju, pozostawiając garnizony w oppidach (osadach) galijskich w południowej Galii. Gdy Punijczyk stanął nad Rodanem, jego armia liczyła tylko 38 tysięcy piechurów i 8 tysięcy jeźdźców.

Kiedy Barkida szedł przez kraj Wolków, konsul Publiusz Korneliusz Scypion przeżywał chwile rozterki. Wypłynął z 60 okrętami z Pizy, aby wylądować w Pirenejach i zablokować Hannibala w Hiszpanii. Teraz jednak nie wiedział, gdzie jest wróg. Czy już wkroczył do Galii? A może wciąż zmaga się z Celtyberami w Hiszpanii? Jaki obrać kurs, aby nie dopuścić do inwazji na Italię? W końcu zdecydował wylądować u ujścia Rodanu. Liczył, że sprzymierzeńcy Rzymu z Massalii (Marsylii) wytropili wojsko Barkidy i od nich dowie się wszystkiego. Scypion nie był jednak doświadczonym żeglarzem. Prowadził galery zbyt blisko brzegu, gdzie morze było wzburzone. Legioniści dostali choroby morskiej, pokładli się na dnach korabi.

Krzysztof Kęciek