Wydawca: Wydawnictwo Świętego Wojciecha Kategoria: Religia i duchowość Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 467 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Biblioteka Kaznodziejska nr 03/2017 -

W numerze 3. „Biblioteki Kaznodziejskiej” (maj-czerwiec) m.in.:

- Suplement: Czytania na maj i czerwiec

- Czytania na maj autorstwa Moniki Waluś pt. Majowe rekolekcje z Maryją w 100-lecie objawień fatimskich

- homilie do dorosłych, młodzieży i dzieci na wszystkie niedziele i święta maja i czerwca

- na każdą niedzielę homilie z Owieczką Magdą

- w Sytuacjach duszpasterskich homilie na uroczystość I Komunii Świętej, Świętego Stanisława, Nabożeństwo fatimskie, Godzina święta, Pierwszy Piątek, Apostolstwo modlitwy

- homilie na Biały Tydzień autorstwa ks. Macieja K. Kubiaka

- Adoracja Najświętszego Sakramentu oraz Pierwszy piątek miesiąca

- rozważania na dni powszednie maja i czerwca

Opinie o ebooku Biblioteka Kaznodziejska nr 03/2017 -

Fragment ebooka Biblioteka Kaznodziejska nr 03/2017 -

Okładka

Biblioteka Kaznodziejska nr 03/2017

Święty Wojciech Dom Medialny sp. z o.o.

Duch Święty – Mistrz różnorodności

ks. Maciej K. Kubiak

Podczas jednodniowej podróży do Mediolanu, 25 marca 2017 roku, papież Franciszek spotkał się w tamtejszej katedrze z osobami duchownymi. Odpowiadając na pierwsze z trzech zadanych mu wtedy pytań, Franciszek zwrócił uwagę na trzy kwestie, które warto uczynić również przedmiotem naszej osobistej refleksji.

„Każda epoka historyczna, od pierwszych wieków chrześcijaństwa – mówił papież – stawała nieustannie w obliczu wielorakich wyzwań. Wyzwań w łonie wspólnoty kościelnej a zarazem w stosunku do społeczeństwa, w którym wiara się ucieleśniała (…). Dlatego nie powinniśmy się obawiać wyzwań i dobrze, że są. Są one znakiem żywej wiary, żywej wspólnoty, szukającej swego Pana, mającej otwarte oczy i serca. Powinniśmy raczej obawiać się wiary bez wyzwań, wiary, która uważa się za pełną, jakby wszystko zostało powiedziane i dokonane. Wyzwania pomagają nam w tym, aby nasza wiara nie stała się ideologiczna. Ratują nas od myśli zamkniętej i zdefiniowanej oraz otwierają nas na pełniejsze zrozumienie objawionego dziedzictwa (…). Wyzwania pomagają nam otwierać się na objawioną tajemnicę” – mówił Franciszek.

W dalszej części swojego wystąpienia, Franciszek mówił o budowaniu kultury różnorodności: „Duch Święty jest nauczycielem różnorodności. Spójrzmy na nasze diecezje, naszych prezbiterów, na nasze wspólnoty zakonne. Jak wiele charyzmatów, ile sposobów urzeczywistniania doświadczenia człowieka wierzącego. Kościół jest jeden w różnorodnym doświadczeniu. Jest jeden, tak. Ale w różnorodnym doświadczeniu. I to jest bogactwo Kościoła. Chociaż jest jeden, jest różnorodny (…). Kościół jest jeden w różnorodności. Jest jeden, a różnorodność staje się jednością. Kto sprawia tę różnorodność? Duch Święty – On jest mistrzem różnorodności. Wielki Artysta, wielki Mistrz jedności w różnorodności – to On, Duch Święty” – dodał Franciszek.

Na koniec biskup Rzymu zachęcał księży zebranych w mediolańskiej katedrze, aby kształtowali wiernych, zwłaszcza młodych do rozeznawania: „Różnorodność ofiarowuje scenariusz bardzo zdradliwy. Kultura obfitości, której zostaliśmy poddani, proponuje perspektywę licznych możliwości, przedstawiając je wszystkie jako cenne i dobre. Nasza młodzież jest narażona na nieustanny «zapping». Mogą żeglować jednocześnie na dwóch lub trzech ekranach, mogą współdziałać ze sobą równocześnie w różnych scenariuszach wirtualnych. Czy nam się to podoba, czy nie, taki jest świat, w który zostaliśmy wpisani i naszym obowiązkiem jako duszpasterzy jest pomaganie im w przemierzaniu tego świata. Dlatego uważam, że dobrze jest uczyć ich rozeznawania, aby mieli narzędzia, które pomogą im kroczyć drogą życia tak, aby nie zagasł Duch Święty, który w nich jest (…). Dziś nasi wierni – i my sami – jesteśmy narażeni na tę rzeczywistość, toteż jestem przekonany, że jako wspólnota kościelna musimy umacniać «habitus» [sprawność] rozeznawania, i to od małych dzieci aż po dorosłych. Gdy jesteśmy dziećmi, łatwo jest, gdy tata i mama mówią nam, co mamy robić i co jest dobre. W miarę jednak, gdy dorastamy, pośród mnóstwa głosów, z których pozornie wszystkie są słuszne, rozeznanie tego, co prowadzi nas do zmartwychwstania, do życia a nie do kultury śmierci, ma kluczowe znaczenie” – mówił Franciszek.

Z tymi papieskimi myślami wchodzimy w dwa kolejne miesiące intensywnej pracy duszpasterskiej – z pierwszymi komuniami, z zesłaniem Ducha Świętego, z nabożeństwami majowymi i czerwcowymi, z Bożym Ciałem i zakończeniem roku szkolnego. Niech więc maj i czerwiec staną się czasem odważnego podejmowania wyzwań, otwierania się na różnorodność oraz zdobywania umiejętności rozeznawania i uczenia jej tych, do których jesteśmy posłani.

SUGESTIE HOMILETYCZNE

Idźcie i głoście

NMP KRÓLOWEJ POLSKI

3 maja 2017

rok A

I czytanie: Ap 11,19a; 12,1.3-6a.10ab

Psalm: Jdt 13,18-20

II czytanie: Kol 1,12-16

Ewangelia: J 19,25-27

Tyś chlubą naszego ludu!

„Słowa pouczają, a przykłady pociągają”. Jak nauki rodziców mają o wiele większą skuteczność, gdy są poparte przykładem życia zgodnego z ludzką i Bożą roztropnością, tak słodycz i wdzięk, płynące ze wzniosłych cnót Niepokalanej Bogarodzicy, dziwnie pociągają dusze do naśladowania Boskiego Wzoru, Jezusa Chrystusa, którego Ona była najwierniejszym obrazem.

Jest nadto rzeczą pożyteczną pamiętać o tym, że wzniosła świętość błogosławionej Dziewicy Maryi była nie tylko wyjątkowym darem Boskiej hojności, lecz także owocem ustawicznej i wspaniałomyślnej uległości Jej wolnej woli wewnętrznej natchnieniom Ducha Świętego.

Przez tę doskonałą harmonię i zgodność między łaską Bożą, a działaniem Jej ludzkiej natury, Maryja oddała najwyższy hołd Przenajświętszej Trójcy, a sama stała się przesławną ozdobą Kościoła, który tak Ją pozdrawia w swej liturgii: „Tyś chwałą Jeruzalem, Tyś weselem Izraela, Tyś chlubą naszego ludu”.

„Signum magnum”

Adhortacja apostolska papieża Pawła VI

Sugestie słuchacza

Szymon Bojdo

Apokalipsa św. Jana mówi nam dziś o znakach. Nie jest to łatwy obraz, choć wydaje nam się oswojony, gdyż to czytanie powtarza się często podczas świąt maryjnych. Warto chyba jednak wciąż przypominać, co oznacza wizja ewangelisty i jak ją można interpretować? Wydaje się, że współczesny człowiek sięgnął już nieba i gwiazd, odbywamy kosmiczne podróże, a jednak widok Niewiasty obleczonej w słońce i księżyc z diademem z gwiazd może wciąż inspirować. I przypominać jak wielką godność Bóg dał nie tylko tej jednej konkretnej kobiecie z Nazaretu, ale też wszystkim kobietom. To one w swoim macierzyństwie, które również przecież w maju świętujemy, idą śladami Matki Bożej. To one również, jak bohaterka pierwszego czytania, narażone są na zło i przemoc. Miłość daje im jednak schronienie i pozwala się uratować. „Teraz nastało zbawienie” – te słowa wyjaśniają mi także, dlaczego tak ważne jest wpatrywanie się w Maryję i skierowana do niej pobożność: to ona pozwala mi i każdemu wierzącemu dostrzec zbawienie w moim życiu, sprawić, by ten który jest owocem jej żywota, był jeszcze bardziej obecny w mojej codzienności.

O tym mówi też drugie czytanie, które prowokuje do refleksji: jak sprawiać, by Jezus był w moim życiu na pierwszym miejscu? Co to znaczy, że panuje on w moim życiu? Jaki mam się stać, skoro uzdolnił mnie on do „działu świętych w światłości”, a więc do bycia jeszcze bardziej świętą osobą? Wszystko ma w Nim istnienie, a więc także moje życie, moje wybory, zależą od Niego. Czy potrafię to każdego dnia dostrzegać? W Ewangelii natomiast nurtuje mnie ta specyficzna adopcja, jaką przeprowadza Jezus na krzyżu. Oddaje Matkę pod opiekę ucznia i ucznia pod jej opiekę. Czy takiej wzajemnej wymiany doświadczam w Kościele? Czcimy dzisiaj Maryję jako królową, to piękne wspomnienie, dostrzegamy jej opiekę w dziejach narodu. Jednak czy wypełniamy ten testament z krzyża, by traktować Maryję naprawdę jak naszą Matkę, jako tę, w której ramiona można uciec w chwilach trudnych, ale też z którą można dzielić naszą codzienność, radości i to co nas spotyka?

HOMILIA DLA DOROSŁYCH

Królowo Polski, módl się za nami!

ks. Adam Kalbarczyk

W Litanii loretańskiej, która znowu rozbrzmiewa codziennie w naszych kościołach na nabożeństwach majowych, jest aż 14 wezwań, którymi wysławiamy Maryję jako Królową i prosimy Ją o modlitwę za nas. W wielu pieśniach nazywamy Ją Królową, a dziś – w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej i głównej Patronki Polski – płynie z naszych ust i serc stara pieśń zaczynającą się od słów: „Z dawna Polski Tyś Królową”. Co to znaczy, że jest Maryja jest Królową, Królową narodu polskiego, naszą Królową? Czy Maryja w ogóle może być czyjąś Królową?

Chrystus jest Królem!

To przecież zmartwychwstały i wywyższony Chrystus jest „Królem królujących i Panem panujących” (1 Tm 6,15). To Jego w każdą ostatnią niedzielę roku liturgicznego, czcimy z wdzięcznością jako Króla Wszechświata. On, Syn Maryi, jest Mesjaszem, Chrystusem. W swoim człowieczeństwie został w niebie otoczony przez Ojca tą chwałą, którą miał u Niego, zanim świat powstał (por. J 17,5).

Jeśli nazywamy Maryję Królową, to dlatego, że Jej Syn, Ten, który „napełnia wszystko wszelkimi sposobami” (Ef 1,23), wywyższył swoją Niepokalaną i Wniebowziętą Matkę jako „Królową wszystkiego”, aby – jak czytamy w dokumentach Soboru Watykańskiego II – „bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panujących oraz zwycięzcy grzechu i śmierci” (LG 59). Do Niej przede wszystkim odnoszą się słowa: „Zwycięzcy dam zasiąść ze mną na moim tronie, jak i ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie” (Ap 3,21). Dlatego też rozważamy w modlitwie różańcowej, w piątej tajemnicy chwalebnej, ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na Królową nieba i ziemi. Czternaście końcowych wezwań Litanii loretańskiej jest rozwinięciem tej tajemnicy. Maryja jest Królową Aniołów, Patriarchów, Proroków, Apostołów, Męczenników, Dziewic, wszystkich Świętych, różańca świętego, rodzin, jest Królową Polski – dlatego, że upodobniła się do swojego Syna, Króla Wszechświata, że poprzez swoje czyste, pełne miłości i dobra życie, życie według Ewangelii Jezusa, odniosła zwycięstwo nad złem.

Naśladowcy Króla i Jego Matki

Tajemnica ta jest treścią dzisiejszej uroczystości, która nam, chrześcijanom żyjącym w kraju nad Wisłą, przypomina przede wszystkim, kto jest naszą Głową i jakiego Ciała jesteśmy członkami. Jest nią Jezus Chrystus, który przeszedł ze śmierci do życia, z ciemności ku światłu, który wyrwał każdego z nas z mocy ciemności i przeniósł do światła, do królestwa Bożego. Przez chrzest zostaliśmy wszczepieni w Ciało Króla, zmartwychwstałego Chrystusa i uczestniczymy w Jego życiu.

Powinniśmy zatem i my porzucić „niegodne obyczaje przeszłego życia” i już do nich nie wracać (św. Leon Wielki). Jako naśladowcy Jezusa Chrystusa Króla i Jego Matki Królowej, naszej Królowej, mamy postępować drogą miłości, dostosowując nasze myśli, słowa i czyny do dążeń, które są w Chrystusie i Jego Matce. Chrześcijanie, poznając w wierze swoją godność, są wezwani, by żyć w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, tzn. żyć w tym świecie konsekwentnie miłością Boga. Chrześcijanie to królewski ród, pochodzący nie z tego świata, zmierzający ku przyszłemu, nowemu światu, gdzie będą zasiadać na tronie razem ze swoim Zbawicielem i Jego Matką.

HOMILIA DO DOROSŁYCH

Matka i Królowa

ks. Marcin Chudzik

Maryja – gdy patrzymy na nią w świetle tekstów Pisma Świętego – była nie tylko matką, jakąś inspiracją, pocieszeniem, pomocą dla apostołów. Maryja była też ich Królową. To ona żyła z Jezusem i jak jasny kryształ była wypełniona Jego światłem i Jego świętością. Jej obecność i przykład bardzo budował wszystkich, którzy mieli szczęście się do niej zbliżyć. Zapewne każdy kto z nią rozmawiał, patrzył na nią, czuł obecność Boga. Była ona pomocą podczas życia publicznego Chrystusa i po Jego wniebowstąpieniu. Wspomagała uczniów w wysiłkach zmierzających do szerzenia prawdy nauczanej przez Jezusa i w zdobywaniu dusz dla Jego Królestwa.

Apostołowie głosili Jezusa, który jest Światłością świata, Drogą, Prawdą i Życiem, Maryja jest matką Jezusa. Ona nigdy nie wchodziła między uczniów a swojego Syna. Była łagodna, pokorna jak żadna inna królowa. Ona była zawsze obecna, ale zawsze była to cicha obecność, niejako w tle.

Cicha gorliwość Maryi

Wielu Ojców Kościoła uważa, że to dzięki cichej gorliwości Maryi zostało zapalone światło wiary w sercach wszystkich, którzy siedzą „w ciemnościach i w cieniu śmierci”, i uratowała ich dusze od wiecznego potępienia. Święty Augustyn i św. Ambroży chwalą Maryję jako nauczycielkę narodów; św. Cyryl mówi, że dzięki niej poganie zostali uratowani od bałwochwalstwa. Wiele krajów, takich jak Węgry, Francja i Stany Zjednoczone, zawdzięcza dar wiary zwłaszcza Najświętszej Dziewicy i jest ona czczona jako Patronka. Także w naszej

Ojczyźnie Maryja jest czczona od początku naszej wiary.

Dzisiaj nasz naród czci Maryję jako swoją Królową. 1 kwietnia 1656 roku kiedy w sposób uroczysty król Jan Kazimierz obrał Maryję jako Królową swoich państw, a swoje królestwo polecił jej szczególnej obronie.

Maryja była tym cichym świadkiem wszystkich wydarzeń z życia Jezusa. To ona przeżyła zwiastowanie, słyszała słowa starca Symeona, widziała mędrców z dalekim krain i ich pokłon. To Ona zachowywała w swym sercu wszystkie słowa Jezusa Chrystusa, była pierwszą uczennicą i tą, która żyła słowem Bożym. Dzisiaj możemy dodać – to ona była od samego początku przy naszym narodzie. Jej obecność była tak samo cicha i ciągle w tle. To ona nas słuchała i słucha nadal! Królowa, która słucha i przychodzi z pomocą, wstawia się za nami u swego Syna. Jej pomoc nie ogranicza się tylko do słów. Już św. Ignacy z Antiochii zauważył, że Maryja służyła bardzo czynną miłością, A św. Ambroży mówił, że ukrywała skarb skromności, wysoki poziom wiary, uczestnictwo w ofierze Chrystusa, nieustanny trud.

Prowadzi nas do Syna

Taka jest właśnie ta dzisiejsza Królowa, jak żadna inna w historii, zawsze obecna. Trwała przy nas w każdy czas. Wielokrotnie wypraszała łaski odparcia wrogów, którzy atakowali naszą Ojczyznę. A ile razy pomaga zwyciężać naszych wrogów wewnętrznych – to wiemy my wszyscy. Sami w modlitwie powtarzamy, że nigdy nie słyszano, aby opuściła tego, kto się do Niej ucieka, Jej pomocy przyzywa. Ile razy doświadczaliśmy Jej pomocy, Jej opieki!

Maryja jest naszą Królową, Królową naszej Ojczyzny, ale także naszych serc, każdego z nas. Może w tę ważną dla nas uroczystość warto się spytać jakimi jesteśmy poddanymi? Czy Jej słuchamy? Jesteśmy w przededniu setnej rocznicy objawień w Fatimie, czy pamiętamy o co nas prosiła, czy spełniamy jej słowa? Maryja wskazuje ciągle na Jezusa – Ona nie chce zatrzymywać na sobie, nie chce być w centrum. Ona chce nas wszystkich zaprowadzić do Chrystusa. Chce, abyśmy zaczęli wypełniać Jego słowa, Jego wolę. Abyśmy kiedyś mogli się spotkać w królestwie niebieskim wraz z Jezusem i nią, naszą Królową.

HOMILIA DO DZIECI

Nasza Królowa

ks. Tomasz Rogoziński

Historia zna wiele kobiet, które jako królowe rządziły lub współrządziły wraz ze swymi mężami w swoich państwach, np. w starożytnym Egipcie, pochodząca z XVIII dynastii królowa Nefretete, u nas w Polsce królowa Jadwiga, która była koronowana na królową Polski w XIV wieku, w innych miejscach jak w Anglii królowa Elżbieta I, rządząca w drugiej połowie XVI wieku i na pocz. XVII. W następnych wiekach królowe nie tyle rządziły co raczej panowały, w tym niektóre, przez długie lata. Do najdłużej panujących kobiet zaliczamy np. królową Wiktorię, która panowała w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii od 1837 roku przez następne 63 lata. Ten rekord w panowaniu pobiła niedawno królowa Elżbieta II, która panuje w Wielkiej Brytanii od 1952 roku, a więc już przez 65 lat.

Po tej historycznej dawce informacji na temat kobiet, które rządziły, panowały i przemijały, pragniemy teraz skierować nasze oczy na królową, bardzo często przedstawianą na obrazach i w figurach w koronie i z dzieciątkiem na ręku, która nie tyle rządzi czy też panuje, ale raczej z miłością opiekuje się szczególnie naszym narodem i to nieprzerwanie od wieków. Tą królową jak wszyscy doskonale się domyślacie jest Najświętsza Maryja Panna. Dzisiaj każdy z nas oddaje cześć Maryi z wielu powodów.

Po pierwsze, przychodzimy dzisiaj do świątyni nie tylko, aby się pomodlić do Boga za wstawiennictwem Królowej Polski za naszą Ojczyznę, ale też po to, by podziękować Jej, że stała się Matką Syna Bożego, że nieustannie czuwa nad Polską i naszymi rodzinami. W tym szczególnym dniu pragniemy również naszą Królową prosić o pomoc w codziennych zadaniach i uczyć się od Niej zaufania do Boga.

Po drugie pragniemy wraz z Maryją walczyć ze smokiem i nie chodzi tutaj o żadne gry komputerowe. Tym smokiem, o którym słyszymy już w pierwszym czytaniu, jest szatan nieustannie przychodzący do nas z kuszącymi propozycjami, szczególnie z pokusą życia bez Pana Boga. On zna nasze słabości i w nie celuje licząc, że się poddamy. Modlitwa za wstawiennictwem Matki Bożej, medalik noszony na szyi z wizerunkiem Maryi są jak tarcza ochronna przed jego działaniem. Z Maryją jesteśmy o wiele silniejsi i wygrywamy.

Po trzecie Maryja – Królowa Polski, pomaga nam wchodzić do królestwa swego Syna. Mobilizuje nas do bycia Jemu wiernymi zarówno wtedy, kiedy jest nam dobrze, kiedy wszystko nam wychodzi, jak też w tych momentach, kiedy spotykają nas różnego rodzaju doświadczenia, gdy przeżywamy trudności i rozterki. To Ona pomaga nam dążyć do życia w świętości, bo troskliwą Matką pragnącą dla swoich dzieci, tego co najlepsze – nieba.

Prośmy dzisiaj Maryję Królową Polski, by zawsze miała naszą Ojczyznę w swojej opiece, aby czuwała nad nami i przybliżała nas do swego Syna oraz nieustannie pomagała nam wchodzić do Jego królestwa.

4

NIEDZIELA

WIELKANOCNA

7 maja 2017

rok A

I czytanie: Dz 2,14a.36-41

Psalm: 23

II czytanie: 1 P 2,20b-25

Ewangelia: J 10,1-10

Ponieważ głos jego znają…

Czy znamy się we wspólnocie parafialnej? W małych miejscowościach tak, ale w wielkomiejskich już nie, a to ze względu na liczbę parafian, mobilność, dowolny wybór kościoła. Problemem jest również częsta zmiana księży, co nie sprzyja budowaniu wspólnoty parafialnej i formacji dzieci szkolnych. O rozpoznawaniu głosu pasterza mówi sam Jezus: „Owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu”. „Zna więc Pan tych, którzy są Jego; to są owce. Niekiedy one same siebie nie znają, lecz pasterz je zna według tego przeznaczenia, według tego przez Boga przejrzenia, według tego wybrania owiec przed stworzeniem świata” (św. Augustyn).

Jest nas (katolików) wielu, bardzo ważne więc jest wzajemne poznawanie się podczas spotkań małych grup – twarzą w twarz, rozmowa w cztery oczy! To właśnie wtedy można poznać się wzajemnie, wymienić kilka zdań, umówić się na kolejne spotkanie. Ilu ludzi znamy po imieniu? Jakie są relacje w małych grupach parafialnych?

„Idźcie i głoście”

Program duszpasterski Kościoła w Polsce

Sugestie słuchacza

Anna Lipczyńska

Kilka pytań, które warto zadać słuchaczom homilii w związku z dzisiejszym słowem Bożym:

– Jak to jest z nami, współczesnymi „owcami”? Czy my rzeczywiście słuchamy głosu Pasterza? Owszem, znamy ten głos, a jednak tylko czasem za nim idziemy, często niestety nie. Dlaczego?

– A może nie znamy jego głosu? Dlaczego nie znamy? Z winy Pasterza, bo nie dał się poznać? A może z naszej winy, bo zatkaliśmy sobie uszy?

– Nie pójdą (nie pójdziemy) za obcym? Czy na pewno? Iluż to „obcych” okazało się skutecznymi w swoim „pasterzowaniu”? Jak to możliwe? Przecież w Ewangelii jest powiedziane, że za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych. Tymczasem w rzeczywistości jest tak, iż ciekawość zwycięża. Nie znamy głosu, więc chcemy poznać i dajemy się zafascynować tym, co mają nam do powiedzenia „złodzieje i rozbójnicy”.

– Bardzo mocno brzmią słowa: „Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!” (Dz 2,40). Jak je odczytać dziś? My, którzy uważamy się za owce dobre i poczciwe, mamy się ratować przed „przewrotnym pokoleniem”? A może raczej sami należymy do owego pokolenia przewrotnego i to my jesteśmy wezwani, by co prędzej oderwać się od niego, wrócić do Dobrego Pasterza i pójść drogą, którą on nam wskazuje?

– Wielu z nas ma problem z tym, by usłyszeć jak Pasterz woła swoje owce po imieniu. Pytamy: On naprawdę mnie zna? Niemożliwe. Mnie osobiście woła po imieniu? Nie słyszę, więc nie wierzę. Czy jest sposób, aby to zmienić?

– W jakim stopniu wezwanie „Idźcie i głoście” dotyczy mnie, tej zwyczajnej, często zagubionej owcy, która nie słyszy, myli głos obcego z głosem Pasterza? Nie mogę głosić, nie umiem. Kim jestem, żeby porywać się na coś tak wielkiego? A jeśli nawet uda się dać dobre świadectwo, to przecież skoro współczesne owce nie słyszą głosu Dobrego Pasterza, to jak ktoś mógłby usłyszeć mój głos?

Prośba do kaznodziei, aby pomógł znaleźć odpowiedzi na te pytania. I może uda się zachęcić nas, słuchaczy, abyśmy coś z tymi odpowiedziami zrobili w swoim życiu.

HOMILIA DO DOROSŁYCH

Powołani do pełni życia

ks. Artur Filipiak

Gdy wiosną kierdel owiec wychodzi na halę, przodem zawsze idzie baca. Wybiera najlepszą drogę. A owce… Każda wydeptuje swoją własną ścieżkę. Z przodu biegną barany, buńczucznie podrzucając rogate łby. Inne idą w masie dzwoniąc dzwoneczkami, skubiąc trawkę, popychając się, poszturchując. Na końcu wloką się owce chore, często ze zwichniętymi, lub nawet ze złamanymi nogami. Ale idą. I one też dojdą na halę. Byleby tylko chciały iść.

W ten sposób autor jednego z komentarzy wyobraża sobie sytuację opisaną dziś w Ewangelii. Na koniec dodaje: Tak idzie cały Kościół. Tak idą ci, którzy utożsamiają się z Kościołem, ci, którzy wybierają najpewniejszą, najbezpieczniejszą ścieżkę. Taką, która biegnie śladem Chrystusa. Tą, z której dobrze i wyraźnie widać Przewodnika – Jezusa.

Ten obraz nie jest daleki od sytuacji pasterza w starożytnym Izraelu. Jezus odwołuje się w dzisiejszym fragmencie Ewangelii do praktyki palestyńskich pasterzy, którzy na noc spędzali do jednej zagrody kilka stad. Dzięki temu mogli czuwać na zmianę przy owcach i w ten sposób byli w stanie zapewnić im bezpieczeństwo. Niekiedy jeden z pasterzy kładł się w poprzek wejścia, dosłownie stając się bramą. Rankiem otwierano zagrodę i owce rozchodziły się na pastwiska. Jak to możliwe, że się nie wymieszały? Że każda wiedziała, do którego stada należy? Otóż każdy z pasterzy wydawał charakterystyczny dla siebie okrzyk i owce wiedziały dzięki temu, w którą stronę pójść. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych – mówi Jezus, odnosząc ten opis do siebie i swoich uczniów. Także do nas dzisiaj.

Jezus nie jest pasterzem, który popędza owce, ale staje na ich czele i idzie jako pierwszy. Naszym zadaniem i przywilejem jest podążać za Nim. Rozpoznać Jego głos pośród wielu innych głosów i zgiełku tego świata, a potem iść za Nim, to znaczy pełnić Jego wolę i naśladować Go (czyli dosłownie: iść Jego śladami). Przecież to On nam pokazał, jak żyć sensownie i pięknie. Św. Piotr w odczytanym dziś fragmencie swego listu pisze o tym w następujący sposób: Chrystus cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale zdawał się na Tego, który sądzi sprawiedliwie.

Co ciekawe, czynność wyprowadzania owiec Jezus określa dwoma różnymi słowami, choć w polskim przekładzie oba tłumaczone są tym samym czasownikiem wyprowadzać. Pierwszy w nich (wyprowadza je – w. 3) w Starym Testamencie wyraża wyprowadzenie Izraelitów z niewoli, przede wszystkim z Egiptu. Bóg kroczący w słupie ognistym szedł przed narodem i prowadził go przez pustynię. Drugi z czasowników (a kiedy wszystkie wyprowadzi – w. 4) występuje wiele razy w Ewangelii św. Jana. Jezus posługuje się nim w opisie ostatniej wieczerzy, gdy mówi, że idzie do Ojca. To znaczy, że Jezus – Dobry Pasterz wyprowadza swoich wiernych, by doprowadzić ich do nieba. Oba użyte tu słowa nasuwają skojarzenie, że Chrystus idąc na czele swego ludu, prowadzi go z ciemności niewoli i śmierci do obiecanego wiecznego szczęścia.

Skojarzenie to zamienia się w pewność, gdy w ostatnim wersecie dzisiejszej ewangelii czytamy: Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości. Oto wspaniała obietnica! W miejsce słowa owce równie dobrze możemy wstawić swoje imię. Wówczas to zdanie „smakuje” jeszcze lepiej, nabiera bardziej osobistego znaczenia. On, Jezus chce, bym mógł cieszyć się pełnią życia.

O co chodzi z tą obfitością życia, wyjaśnia Jezus w dalszej części Ewangelii. Życie w całej pełni oznacza między innymi: Chrystus zna swoich po imieniu, a oni znają Jego głos. Dla Niego nie jesteśmy bezimiennym tłumem, ale każda i każdy z nas jest w Jego oczach kimś konkretnym i niepowtarzalnym. On woła, powołuje nas po imieniu. Nie chodzi Mu o jakiekolwiek życie lub o pełnię w ogólności. Jemu zależy na obfitości życia dla określonego człowieka indywidualnie i osobiście. Jezus zna swoich, zna ich historie, wie o ich porażkach i zwycięstwach.

Jednocześnie Jezus wyjaśnia, że pojedyncza owca nie powinna widzieć siebie w oderwaniu od stada. Owczarnia daje poczucie bezpieczeństwa, że wspólnie z innymi nie pobłądzę. Razem łatwiej znaleźć właściwą drogę. Stado daje opiekę i oparcie każdemu, kto sam nie daje rady. Kościół jest tą owczarnią. Jest miejscem życia w całej pełni.

Chrystus jest dobrym pasterzem. Od momentu chrztu wszyscy chrześcijanie są wezwani do tego, by pozwolić Mu się poprowadzić. Nie ma innej drogi do szczęścia jak tylko ta za Chrystusem. To jest wspólne nam wszystkim powołanie. Tym niemniej lud Boży wciąż potrzebuje kobiet i mężczyzn, którzy będę naśladować Chrystusa z wyjątkowym entuzjazmem i radykalizmem. Dziś, w Niedzielę Dobrego Pasterza, jesteśmy zaproszeni do modlitwy, by wszyscy, których Jezus woła, rozpoznali Jego głos, wzywający do szczególnej służby w Kościele.

HOMILIA DO DOROSŁYCH

Wchodź przez Jezusa

ks. Piotr Winkler

Rozsądny sposób wejścia do określonego pomieszczenia prowadzi przez drzwi lub bramę. To normalne, że ludzie wchodzą korzystając z wyznaczonych do tego miejsc. Z jednej strony takie urządzenia służą łatwemu, prostemu wejściu, z drugiej chronią przebywających za progiem, który wyznaczają. Taka ich zwykła, codzienna rola. Złodziej szuka innych sposobów znalezienia się w środku. Jego cele również są zgoła różne od zamierzeń tych, którzy mają prawo wejść. Nie chodzi mu o dobro, przeciwnie – pragnie niegodziwych zysków, przy okazji zazwyczaj kogoś krzywdząc.

Takiego porównania z życia codziennego użył Jezus, by wskazać nam właściwą drogę, która wiedzie do celu – zjednoczenia z Nim. „Ja jestem bramą. Jeśli kto wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony” (J 10,9). Ta wspaniała obietnica i zaproszenie Chrystusa ukazuje kierunek i sposób osiągnięcia największego skarbu – królestwa niebieskiego. Jest przy tym bezpieczna i najwłaściwsza. Papież Franciszek, podczas Mszy św. w Domu św. Marty, 22 kwietnia 2013 roku, tak o tym mówił: „Bramą, prawdziwą bramą, jedyną bramą, przez którą wchodzi się do królestwa Bożego, do wspólnoty chrześcijańskiej, do Kościoła, jest Jezus. Powinniśmy wchodzić przez tę bramę. Jezus mówi wyraźnie: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę – o której On mówi: «Ja nią jestem» – ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem albo rozbójnikiem”.

Cóż to znaczy wejść przez Chrystusa? W jakim sensie On jest bramą? Chodzi o przylgnięcie do Jego osoby, umiłowanie Go jako Brata i Przyjaciela, uznanie za Pana i Zbawcę. Trzeba też całkowicie Mu zaufać i starać się spełniać wymagania Jego nauki. Należy przy tym odrzucić wszystko, co się sprzeciwia Jego Ewangelii. Ta zaś jest prosta i jasno wyrażona. Wystarczy tylko ją poznać i bez zastrzeżeń stosować w swym życiu. Jeśli ktoś próbuje żyć tylko trochę według zasad proponowanych przez Jezusa albo wręcz je odrzuca, staje się złodziejem i rozbójnikiem. Chcąc wejść do królestwa niebieskiego, omija bramę i próbuje skraść bezcenny skarb.

Na inny kontekst słów Jezusa wskazuje też miniony, jubileuszowy Rok Miłosierdzia. Mieliśmy wówczas okazję przechodzić przez bramy miłosierdzia w wielu wyróżnionych kościołach. To symboliczne przejście miało nam uświadomić, że wchodząc przez Chrystusa – bramę – mamy szansę znaleźć się przy samym źródle Bożego Miłosierdzia – w Kościele, któremu On zostawił najcenniejszy skarb: Eucharystię. Czas Miłosierdzia Bożego trwa, aż do końca świata. Dlatego tak ważna jest świadomość nieocenionej wartości Mszy św. Ten, kto wchodzi przez drzwi kościoła, by przeżyć zjednoczenie z Jezusem w Eucharystii, może mieć nadzieję na przyszłe przebywanie z Nim w wieczności. Ceńmy sobie ów bezcenny dar. Wchodźmy przez bramę – Jezusa Chrystusa, Pana i Zbawcę.

HOMILIA DO MŁODZIEŻY

Słuchać Dobrego Pasterza i rozpoznawać

ks. Maciej Przybylak

Pójdź za mną… Te słowa pewno odnoszą się w naszej świadomości do szczególnego wezwania Jezusa, jakim jest powołanie kapłańskie. Dzisiaj, w IV niedzielę po Wielkanocy, Kościół czyta Ewangelię o Dobrym Pasterzu. Oczywiście wiemy, że tym Dobrym Pasterzem z Ewangelii jest sam Jezus. On zna nas najlepiej, On nas broni przez złem, przed wilkiem. On nas prowadzi przez bramę do życia w pełni, które nigdy się nie skończy. On oddaje życie za swoje owce, On umiera za nas i dla nas, abyśmy mieli życie. Zawsze ta Niedziela Dobrego Pasterza jest światowym dniem modlitw o powołania kapłańskie. Dzisiaj w naszej wspólnocie modlimy się o to, aby nigdy nie zabrakło tych, którzy misję Jezusa Dobrego Pasterza będą tak ściśle kontynuowali, aby nigdy we wspólnocie Kościoła nie zabrakło pasterzy, duszpasterzy.

Z powołaniem najpierw związane jest rozpoznawanie. Jezus w Ewangelii dzisiaj mówi o tym rozpoznawaniu: „Owce słuchają Jego głosu; woła on swoje owce po imieniu”. Aby rozpoznać swoje powołanie trzeba słuchać co szepcze mi Bóg. Czasami szepcze podczas modlitwy, adoracji, czasami podczas rekolekcji, pielgrzymek, czasami poprzez innych ludzi, czasami poprzez różne zdarzenia, czasami przez cierpienie. Zdarza się, że ktoś powie: „Ty chyba będziesz księdzem”, „ty się nadajesz na księdza” czy też „czy to przyszły prezbiter?”. Można czasem uznać to za pomyłkę albo zbieg okoliczności, można uznać to za żart, ale można także to potraktować na serio, jak głos od Boga, jak natchnienie Ducha Świętego. Wiele razy w historii Kościoła takie głosy ludzkie zmieniały bieg wydarzeń życiowych niejednej osoby i niejednej wspólnoty. Np. św. Ambroży został wybrany biskupem chociaż był prefektem Mediolanu i dopiero przygotowywał się do chrztu, ponieważ taką inspirację miało jedno dziecko w zgromadzonym tłumie. Natchnień Boga nie można lekceważyć. Owce słuchają Jego głosu… On – Dobry Pasterz woła…

Po rozpoznaniu powołania następuje drugi etap: odpowiedź. Ten etap wydaje się trudniejszy. Potwierdzenie powołania jest bardzo wymagające. Podjęcie decyzji na całe życie jest bardzo trudne, zwłaszcza w epoce, gdy dominuje tymczasowość. Młodzi traktują wiele rzeczy jako tymczasowe: tymczasowa praca, tymczasowe studia, tymczasowa miłość, tymczasowy związek bez zobowiązań, tymczasowa rodzina itd. Powołanie kapłańskie nie jest tymczasowe, jest decyzją na całe życie, jest jednym wielkim TAK dla Boga, jest całkowitym, często nawet bolesnym, oddaniem się Bogu. Dlatego my dzisiaj zgromadzeni jako wspólnota zobowiązujemy się, by takich młodych wspomagać, by ich wspierać, by im czasem doradzić, ale przede wszystkim, by modlić się za nich, aby mieli siłę i odwagę odpowiedzieć.

Czasem trzeba młodemu, nawet mojemu rówieśnikowi czy koledze powiedzieć, że Kościół cię potrzebuje, że nasza wspólnota cię potrzebuję, że my ciebie potrzebujemy. Zamiast zniechęcać, wspomagać. Zamiast krytykować, modlić się. Zamiast dyskutować, wsłuchiwać się. Tak przeżyjmy tę Niedzielę Dobrego Pasterza, niedzielę modlitw, by nigdy nie zabrakło powołań do służby w Kościele, by nigdy nie zabrakło pasterzy.

HOMILIA DO DZIECI

Biedna owieczka

Lidia Lasota

Chcę wam coś opowiedzieć. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie owieczki jedzące trawę na wielkim pastwisku, które jest ogrodzone gęstym płotem, pośrodku którego znajduje się wielka brama wejściowa. Otwórzcie oczy i posłuchajcie.

Otóż, jedna taka zupełnie mała owieczka znalazła dziurę w ogrodzeniu i gdy pasterz zajęty był wyjmowaniem kamyka z kopytka czarnego baranka, wydostała się na zewnątrz. Pomyślała, że znajdzie lepszą łąkę i bardziej soczystą trawkę niż tę, na której pasł je pasterz.

Wcześniej podzieliła się swoimi myślami i powiedziała o swoim zamiarze innym owieczkom i próbowała je namówić, żeby poszły z nią wysoko w góry. Przekonywała je, że tam trawa jest smaczniejsza i bardziej zielona. Owieczki tłumaczyły jej, że pasterz zna góry najlepiej, że wie, gdzie jest dobra trawa, że obroni je przed wilkami, a w górach jest niebezpiecznie i zimno. Ale owieczka była uparta i twierdziła, że przed zimnem ochroni ją wełniane futerko, a wilków nie ma, bo ona nigdy ich nie widziała.

Korzystając więc z nieuwagi pasterza, opuściła pastwisko i zaczęła samotną wędrówkę. Na początku była zachwycona wolnością i wszystko wydawało jej się cudowne. Podziwiała piękne krajobrazy i wspinała się w górę. Ale w pewnym momencie jej nogi zaczęły się ślizgać po skałach, gdyż zrobiło się bardzo stromo. Na dodatek nagle zapadły ciemności, a owieczka poczuła dotkliwy głód i przeraźliwy chłód. Za chwilę zobaczyła parę świecących w mroku oczu. To był wilk, który najpierw groźnie się jej przyglądał, a potem powoli zaczął się do niej zbliżać. Skulona owieczka cała się trzęsła ze strachu. Widziała jak wilk szykował się do skoku. Zamknęła z przerażenia oczy i wtedy usłyszała znajome szczekanie. Otworzyła zaciśnięte powieki. Zobaczyła jak wilk najpierw postawił uszy, a potem podwinął ogon i zaczął uciekać. Po czym natychmiast zza skały wyłonił się pies, a potem pasterz, który wziął przestraszoną owieczkę na ręce i mocno przytulił do siebie. Był taki szczęśliwy, szukał owieczki od dobrych paru godzin aż wreszcie znalazł!

Podobało wam się to opowiadanie?

Pasterz i owczarnia – Chrystus i Kościół

Wyobraźmy sobie, że tymi owcami pasącymi się na pastwisku jesteśmy my, którzy tworzymy Kościół, czyli jesteśmy jakby owczarnią, a pasterzem jest Pan Jezus. Kto powie jaki jest pasterz? (Dzieci odpowiadają, że pasterz jest dobry, troskliwy, dba o bezpieczeństwo owiec, dba żeby owce były najedzone, żeby nic się im nie stało, on chce dla owiec jak najlepiej).

Dobry pasterz zna wszystkie swoje owce po imieniu i zawsze szuka tej jednej, która się zabłąkała. Zależy mu na każdej owcy. I zawsze się cieszy, gdy znajdzie taką zabłąkaną owce. Czy to porównanie pasuje do Pana Jezusa i do nas? (Dzieci odpowiadają, że tak bo Pan Jezus też nas kocha, też się o nas troszczy, też chce naszego dobra i chce żebyśmy byli szczęśliwi).

Pan Jezus – jak mówi Ewangelia według św. Łukasza – zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, a szuka tej jednej. On tak mocno kochał swoje owce, czyli nas, że umarł dla nas na krzyżu. Owce znają głos pasterza, słuchają jego głosu i idą za nim. To oznacza, że chrześcijanie znają nauczanie Chrystusa, które przekazuje Kościół i żyją według jego wskazań.

Brama do Kościoła

W Ewangelii Pan Jezus porównał siebie również do bramy wyjściowej z zagrody. Pamiętacie, że nasze pastwisko miało ogrodzenie z wielką bramą? Do domów wchodzimy przez drzwi. Brama znajduje się najczęściej przy domu z podwórkiem, na osiedlach i różnych zamkniętych placach. Zazwyczaj bramy wjazdowe i drzwi wejściowe wykonane są z solidnego. Gdy podejdziemy do drzwi lub bramy, dzwonimy lub pukamy i prosimy, by nas wpuszczono.

Pan Jezus w Ewangelii, której dzisiaj wysłuchaliśmy mówi, że jest „bramą owiec”. Każda owca, która wejdzie przez tę bramę znajdzie pastwisko. Przez Chrystusa weszliśmy do Kościoła, gdy w sakramencie chrztu, rodzice i rodzice chrzestni wyznali wiarę w Pana Jezusa w naszym imieniu. Ale Pan Jezus jest także naszą bramą, przez którą kiedyś wejdziemy do wieczności. Nie ma innej bramy do Kościoła tu na ziemi i do nieba jak Pan Jezus.

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

WYDAWCA

Święty Wojciech Dom Medialny sp. z o.o.

ul. Chartowo 5

61-245 Poznań

www.swietywojciech.pl

Redakcja „Biblioteki Kaznodziejskiej”

www.bkaznodziejska.pl

tel. 61 659 37 44

bkaznodziejska@swietywojciech.pl

Prenumerata

tel. 61 659 37 56

prenumerata@swietywojciech.pl

ISSN 0208-7413

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com