Wydawca: Wydawnictwo Świętego Wojciecha Kategoria: Religia i duchowość Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 465 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Biblioteka Kaznodziejska nr 02/2017 -

W numerze 2. „Biblioteki Kaznodziejskiej” (marzec-kwiecień) m.in.:

- homilie do dorosłych, młodzieży i dzieci na wszystkie niedziele i święta marca i kwietnia;

- na każdą niedzielę Homilie z Owieczką Magdą

- kazania pasyjne;

- w Sytuacjach duszpasterskich - homilie okolicznościowe na: święto św. Kazimierza, św. Józefa, Zwiastowanie Pańskie, św. Wojciecha;

- homilie obrzędowe;

- Adoracja Najświętszego Sakramentu oraz Pierwszy piątek miesiąca;

- cykl autorstwa ks. Pawła Szpyrki SJ pt. Idźcie i głoście! Słuchając Franciszka…;

 - rozważania na dni powszednie marca i kwietnia.

Opinie o ebooku Biblioteka Kaznodziejska nr 02/2017 -

Fragment ebooka Biblioteka Kaznodziejska nr 02/2017 -

Biblioteka Kaznodziejska nr 02/2017

Święty Wojciech Dom Medialny sp. z o.o.

Klerykalny autorytet czy służba?

ks. Maciej K. Kubiak

Ukazanie się bieżącego numeru „Biblioteki Kaznodziejskiej” na marzec i kwiecień zbiega się z rozpoczęciem Wielkiego Postu. Środa Popielcowa przypada 1 marca. Odtąd przez 40 dni będziemy przygotowywać się do świąt paschalnych męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. „Biblioteka Kaznodziejska” chce pomóc swoim czytelnikom w przeżywaniu tego czasu poprzez publikację homilii niedzielnych i świątecznych, komentarzy na dni powszednie, ale też kazań pasyjnych i rozważań drogi krzyżowej.

Pragniemy też zachęcić wszystkich duszpasterzy do wielkopostnej refleksji nad naszym życiem i nad naszą posługą. W tym celu chcemy odwołać się do jednej z homilii papieża Franciszka, wygłoszonej 10 stycznia tego roku podczas Mszy Świętej w Domu św. Marty. Franciszek podkreślił w niej, że Jezus nauczał z pokorą. Mówił swoim uczniom, że największy spośród nich ma się stać ich sługą, ma być najmniejszym, podczas gdy faryzeusze zachowywali się jak książęta. Jezus służył ludziom, tłumaczył różne rzeczy, aby je lepiej rozumieli, usługiwał im. Zachowywał się jak służący i dzięki temu miał autorytet. Natomiast uczeni w Prawie? Tak, ludzie ich słuchali, szanowali, ale nie czuli, że stanowią oni dla nich autorytet, bo mieli psychikę książąt. „Jesteśmy nauczycielami, książętami i to my was nauczamy. Nie służymy: my rozkazujemy, a wy słuchacie. Natomiast Jezus nigdy nie zachowywał się jak książę: On zawsze służył wszystkim i dzięki temu miał autorytet” – mówił papież.

Papież wskazał ponadto, że Jezus nie tylko służył, ale zawsze był blisko ludzi, nie miał na nich alergii, dotykał trędowatych, chorych, nie gardził nimi. A faryzeusze lubili chodzić po placach w pięknych strojach.

„Faryzeusze odnosili się do ludzi z dystansem, nie byli blisko nich. Jezus był bardzo blisko i dzięki temu miał autorytet. Ci izolujący się doktorzy Prawa mieli psychikę sklerykalizowaną, nauczali z klerykalnym autorytetem, czyli z klerykalizmem” – mówił Franciszek.

Papież zaznaczył, że bardzo mu się podoba postawa bł. Pawła VI, który był blisko ludzi. Odwołał się tutaj do jego adhortacji apostolskiej o ewangelizacji w świecie Evangelii nuntiandi, gdzie – jak zauważył – widać serce pasterza, który jest blisko ludzi; na tym opierał się autorytet Pawła VI – na bliskości.

Wśród rzeczy, które odróżniały Jezusa od uczonych w Prawie, Franciszek wymienił jeszcze jedną: koherencję – Jezus żył tym, co mówił, „była w nim jedność, harmonia między tym, co myślał, czuł i robił”. Natomiast jeżeli ktoś czuje się księciem, ma klerykalne zachowania, to znaczy zachowuje się jak obłudnik, mówi co innego, a co innego robi.

„Natomiast ci ludzie, ci uczeni w Prawie nie byli koherentni i ich osobowość była podzielona w punkcie, o którym Jezus mówił swoim uczniom: «Róbcie to, co wam mówią, ale uczynków ich nie naśladujcie», bo co innego mówili, a co innego robili. Niekoherencja. Byli niekoherentni. Pan Jezus wiele razy określał ich mianem: obłudnicy. I teraz rozumiemy, że ktoś, kto czuje się księciem, zachowuje się klerykalnie, jest obłudnikiem, nie ma autorytetu! Mawia prawdę, ale nie ma autorytetu. Natomiast Jezus, który był pokorny, który służył, był blisko, nie gardził ludźmi, jest koherentny i ma autorytet. I to jest ten autorytet, który czuje Boży lud” – stwierdził Franciszek.

Myślę, że te słowa Franciszka mogłyby zastąpić niejedną naukę rekolekcyjną, ale chyba przede wszystkim powinny wyznaczyć kierunek wszystkim naszym wielkopostnym postanowieniom: służyć, być pokornym, być blisko ludzi, być koherentnym i dzięki temu zyskiwać autorytet – autorytet pasterza, który czuje Boży lud. Tę drogę przeszedł Jezus. Pójdźmy i my tą drogą!

FORUM HOMILETYCZNE

Idźcie i głoście – program dla wszystkich

Idźcie i głoście – program dla wszystkich

Danuta Stankiewicz

Kto kocha Boga, ten będzie dążył do świętości i u tego miłość ku Niemu rozleje się na bliźnich. Dzban pełen miłości Bożej, gdy się napełni, to nadmiar tej miłości będzie się przelewać na siostry i braci.

Współpraca wewnętrzna i zewnętrzna w głoszeniu Ewangelii

Z tytułu chrztu jesteśmy zobowiązani do świętości, tj. do rozwoju życia nadprzyrodzonego i okazywania miłości innym, czyli powinniśmy być aktywni wewnętrznie i zewnętrznie, odnawiając życie rodzinne, społeczne, zawodowe i polityczne.

Innymi słowy, kto spostrzegł w Chrystusie Jego wielką miłość do człowieka, ten będzie także wrażliwy na Jego dzieło Odkupienia i będzie pragnął, aby ludzkość doprowadzić do Niego. Przeto, aby współpracować z Chrystusem, potrzebna jest wyraźna intencja zbawienia drugich. Ta intencja jest celem apostolstwa. Skoro przez ewangelizację uczestniczymy w zbawczej misji Chrystusa, to każdy powinien apostołować w sposób wewnętrzny lub zewnętrzny, ponieważ dążenie do Boga, czyli świętość osobista i apostolstwo, tj. współpraca z Chrystusem w przekazywaniu zbawienia rozwijają się wzajemnie, ale i uzupełniają się. Słowem, im więcej miłości ku Bogu, tj. doskonałości, tym więcej miłości ku bliźnim, a tym samym więcej apostolstwa tak wewnętrznego jak i zewnętrznego.

W konsekwencji, aby apostołować wewnętrznie wymagana jest: łaska uświęcająca, wyrażona intencja zbawienia sióstr i braci, realizowanie ducha modlitwy i ofiary, ponieważ Chrystus zbawił nas przede wszystkim przez życie wewnętrzne: milczenie, posłuszeństwo, modlitwę i ofiarę krzyża oraz konieczne jest podjęcie kolejnego środka, uaktywniającego ewangelizację, tj. praktykowanie cnót, aby z miłością pełnić wolę Ojca w intencji zbawienia innych.

Wreszcie, z Chrystusem należy apostołować także zewnętrznie. W tym działaniu skuteczność ewangelizacji zależy od osobistego zjednoczenia z Nim przez łaskę, ponieważ Jezus, ucząc, wychowując i udzielając sakramentów zawsze obcował ze swoim Ojcem. Natomiast łaskę rozwiniemy przez modlitwę, Ewangelię i postęp w cnotach, szczególnie w miłości, prowadzącą do czynu. Po drugie, swoją ofiarę w ewangelizowaniu należy łączyć z ofiarą Chrystusa. Po trzecie, trzeba mieć czystą intencję w podejmowaniu apostolstwa ukierunkowaną na chwałę Bożą i zbawienie dusz. Po czwarte, apostolstwo trzeba wzmocnić poprzez walkę z egoizmem i pragnieniem pochwał, poprzez współpracę z całym Kościołem pod kierunkiem pasterzy i poprzez przykład życia, głoszenie słowa, dobre uczynki i udział w życiu wspólnotowym, np. parafialnym.

Ostatecznie w apostolstwie wewnętrznym i zewnętrznym serce powinno być pełne miłości ku Bogu i ludziom. W takiej duszy będzie łaska, prawda, życie, cnota i nadprzyrodzona aktywność wewnętrzna i zewnętrzna.

Natura, istota, cel i rodzaje ewangelizacji

Z istoty Boga wynika, że jest On Stworzycielem życia przyrodzonego i nadprzyrodzonego. Natomiast w dziedzinie łaski powinniśmy się stać Jego pomocnikami przez apostolstwo, przekazując ludziom życie Boże, dzięki czemu będą zjednoczeni z Trójcą Świętą. Toteż ostatecznym celem ewangelizacji jest to, aby chrześcijanin wiedział, iż ma prawo być duchowym ojcem i matką w ojcostwie Boga, tj. w Jego płodności, czyli w dawaniu ludziom życia nadprzyrodzonego. Przeto obowiązkiem ewangelizatora jest ponownie w bólach rodzić bliźnich, aż Chrystus w nich się ukształtuje (zob. Ga 4,19), aby mieć udział w tym ojcostwie i macierzyństwie wyższym, czyli duchowym. Innymi słowy, celem apostolstwa jest chwała Boża i zbawienie dusz.

Toteż w Kościele jest wiele zadań. Wszystkie one pochodzą od Ducha Świętego, który daje każdemu dary dla rozwoju wspólnoty wiary, a nie korzyści osobistej, gdyż „liczne są członki, ale jedno ciało” (1 Kor 12,20n). Oznacza to, iż życie apostoła należy do Boga i dusz. Podobnie jak Chrystus szukał okazji, aby wyniszczyć się dla innych, tak chrześcijanie powinni pragnąć dobra duchowego dla bliźnich, a dla siebie – tylko własnego uświęcenia.

Ostatecznie Jezus przez nieskończone zasługi sam przekazał ludzkości bogactwo łaski odnośnie zbawienia i uświęcenia. Dlatego mógłby je nam sam udzielić bezpośrednio. Jednak postanowił inaczej. Chciał, abyśmy razem z Nim współpracowali w Kościele. Dlatego potrzebujemy Chrystusa, aby zbawić się, a On – nas, abyśmy z Nim doprowadzili dzieło Odkupienia do końca. Odtąd Chrystus rozdaje łaski przez widzialny Kościół w każdym czasie, a wierni, łącząc się w Kościele służą sobie nawzajem w osiąganiu owoców Odkupienia. Tym samym współpraca z Chrystusem i pomiędzy wiernymi jest konieczna, zaszczytna i odpowiedzialna, ponieważ sprawy Boże stają się naszymi dla dobra i rozwoju Kościoła oraz uświęcenia rodzaju ludzkiego.

Po określeniu teologicznych podstaw apostolstwa należy z kolei przedstawić jego genezę. Otóż Jezus wybrał Apostołów i przez trzy lata żył z Nim i w zażyłości, nazywając ich przyjaciółmi, udzielając im swego życia Boskiego, a potem posłał, mówiąc: „Idźcie więc i nauczajcie (…)” (Mt 28,19n), ponieważ chciał, aby stali się Jego pomocnikami w pełnieniu misji zbawczej. Tak więc, apostolstwo rozpoczęło się w dniu Zielonych Świąt, kiedy to Apostołowie otrzymali Ducha Świętego, który przemienił ich i pozwolił mówić tak, że wszyscy ich rozumieli. W konsekwencji należy podkreślić, iż cud Zielonych Świąt może i powinien się powtórzyć dziś, ponieważ Duch Boży jest obecny i pragnie nas przemieniać, dlatego należy Go słuchać i kierować duszami według Jego wskazań, bo należą one do Boga.

Analizując rodzaje apostolstwa wewnętrznego i zewnętrznego, trzeba najpierw podkreślić, iż Chrystus dopuszcza nas do pełnienia misji zbawczej, która jest udziałem w dziele Odkupienia ludzkości. Następnie Jezus swym postępowaniem wskazał, iż zbawił rodzaj ludzki całym swym życiem i zawsze był wysłannikiem Ojca. Dlatego współpraca z Chrystusem w przekazywaniu łask Bożych obejmuje apostolstwo wzięte w całości, tj. wewnętrzne i zewnętrzne. To powszechne i obowiązujące apostolstwo jest konieczne i powinno być wielkoduszne. Toteż warunkiem współpracy z Panem jest wyrażenie osobistej zgody bycia Jego apostołem, tj. należy mieć świadomą intencję ewangelizacji, tj. zbawienia i uświęcenia braci.

Tak więc, podstawą apostolstwa wewnętrznego jest ewangelizować na przykładzie życia ukrytego Jezusa, które pełnił przez trzydzieści lat. Wynika z tego, iż zbawił nas przede wszystkim przez życie wewnętrzne, tj. przez milczenie, posłuszeństwo woli Ojca, przez modlitwę, umartwienie, a zwłaszcza przez ofiarę krzyża, na którym pojednał rodzaj ludzki z Ojcem przez łaskę. Podobnie i my, będąc chorzy i smutni możemy apostołować wewnętrznie. Na przykład misjonarze pracują na terenach misyjnych, a my wspieramy ich modlitwą, ofiarą, pokutą i przykładem życia, który działa mocniej niż słowa. Te formy apostolskie będą potwierdzeniem wiary i sprawiają, iż ludzie będą chwalili Ojca (…), który jest w niebie (Mt 5,16).

Z kolei wzorem apostolstwa zewnętrznego jest także Jezus, który przez trzy lata głosił Ewangelię, prowadził działalność apostolską, założył Kościół i odkupił ludzkość na krzyżu, który jest szczytem pełnienia misji zbawczej. Tym samym chrześcijanie są powołani przez Chrystusa do pracy na rzecz bliźnich przez przykład życia, głoszenie słowa Bożego, pełnienie uczynków miłości i podjęcie szeroko zakrojonej działalności apostolskiej w życiu parafialnym i diecezjalnym. Dlatego wierni są zobligowani współpracować z duchownymi, którzy są bezpośrednio następcami Apostołów. Hierarchia otrzymała obowiązek głoszenia Dobrej Nowiny – przypominają o tym słowa Jezusa: „Idźcie” (Mt 28,19) – oraz zadanie sprawowania sakramentów. Stąd duchowni prowadzą, rządzą i dają wytyczne dla działalności apostolskiej, przez co akt ewangelizacyjny osiąga cel nadprzyrodzony, tj. chwałę Bożą i zbawienie dusz. Ostatecznie w strukturze Kościoła współpracownikami hierarchii są, po pierwsze, osoby konsekrowane, zakonnicy i siostry zakonne oddane prowadzeniu dzieł apostolskich, których celem jest nawracanie nieznających Chrystusa, zakładanie szkół misyjnych, prowadzenie dzieł społecznych, aby Duch Boży ożywił całą wspólnotę w krajach misyjnych. Po drugie, współpracownikami hierarchii na rzecz apostolstwa są członkowie Instytutów świeckich i ruchów katolickich. Po trzecie, takimi współpracownikami w akcie ewangelizacyjnym są chrześcijanie, którzy prywatnie lub zbiorowo apostołują zewnętrznie. Po czwarte, do współpracowników w działalności apostolskiej zaliczani są także ojcowie i matki, którzy ewangelizują w rodzinie z tytułu kapłaństwa powszechnego (zob. 1 P 2,9). Dlatego rodzice, prowadząc zwykłe życie w rodzinie i świecie powinni apostołować w sposób tak wewnętrzny jak i zewnętrzny. Przypominają o tym słowa Jan Chrzciciela: „Przygotujcie drogę Panu” (Łk 3,4).

Przeto apostolstwo wewnętrzne i zewnętrzne domaga się, abyśmy mieli serce pełne miłości ku Bogu i ludziom. Wówczas ewangelizacja będzie dokonywać się w prawdzie, cnocie i działaniu nadprzyrodzonym. Tym samym apostolstwo różni się od aktywności innych społeczników, ponieważ ewangelizacja na sposób czysto ludzki jest stratą czasu i siły. Dopiero przez łaskę Bożą stajemy się apostołami dusz, tj. ich ojcami i matkami.

SUGESTIE HOMILETYCZNE

Idźcie i głoście

ŚRODA POPIELCOWA

1 marca 2017

rok A

I czytanie: Jl 2,12-18

Psalm: 51

II czytanie: 2 Kor 5,20-6,3

Ewangelia: Mt 6,1-6.16-18

A Ojciec twój, który widzi…

Wielki Post zawsze jest okazją do poprawy życia. Niektórzy nawet czekają nań, mówiąc, że w Poście lepiej im się modli, myśli, pokutuje, planuje, przemienia, przebacza. Nic więc dziwnego, że w Popielec tak dużo ludzi pragnie mieć „święty popiół na głowie”. Zawsze to lepsza skrucha z jakimś znakiem niż bez niego. To takie ludzkie – dotknąć swej głowy i poczuć, że jest na niej popiół. Dusza wtedy lepiej się czuje.

O pokutnych wskazaniach mówi też Jezus do swych uczniów. Wprawdzie o popiele nie mówi nic, wręcz odwrotnie – prosi, aby sobie namaścić głowę i umyć twarz. Wszystko to jednak powinno zmierzać do spotkania z Ojcem, „który widzi w ukryciu” i odda nam za nasze słowa, czyny, myśli. Tak też czynimy, wzdychając w sercu do miłosiernego Ojca, aby przebaczył nam nasze grzechy i uczynił nas godnymi Jego miłości.

W homilii akcentujemy wewnętrzny wymiar pokuty – strona zewnętrzna jest mniej ważna.

„Idźcie i głoście”

Program duszpasterski Kościoła w Polsce

Sugestie słuchacza

Sławomir Zatwardnicki

Wydaje się, jakby Pan zapraszał do modlitwy jedynie prywatnej, a zniechęcał do modlitwy publicznej. Ale wszakże sam uczestniczył w modlitwach wspólnych, i chyba nie wszyscy, z którymi się modlił, byli obłudnikami klepiącymi modlitwy na pokaz? Ten zdawałoby się „zerojedynkowy” przekaz Chrystusa sprawia wrażenie, jakby każda modlitwa z innymi ludźmi musiała prowadzić do pokazywania siebie i swoich uczynków pobożnych. Ale to przecież nie jest prawda. Podobnie czarno-biała jawi się nowina o nagrodzie: albo niebieskiej, albo ziemskiej. Jakby odbiór tej u Ojca był uwarunkowany brakiem tej u ludzi. Jak to rozumieć? Czy jest to jedynie przestroga przed dwulicowością? Jeśli tak, to słowa Pana trącą nieco myszką – toć żadne to odkrycie, że ważniejsze jest to, co wewnątrz od zewnętrznego wyrazu.

Zastanawiam się, jak odczytywać Ewangelię w zmienionym kontekście. Dziś, w dobie „chrześcijaństwa prywatnego”, w erze spychania wszystkiego co religijne, do domowych katakumb, niczym nadzwyczajnym wydaje się modlitwa w zamkniętej izdebce. A do rangi ponadprzeciętnej odwagi należy właśnie pokazanie ludziom swojej wiary. Czy w takim razie słowa Pańskie wolno „postawić na głowie”?

Trochę to wezwanie do postu odkrytego przed Ojcem a zakrytego przed ludźmi sprawia wrażenie, jakby Pan zachęcał do udawania. Czy da się na poważnie przeżywać pokutę z jednoczesnym uśmiechem przyklejonym do twarzy? A może rzeczywiście jest możliwa taka „schizofrenia” w Duchu Świętym?

Z kolei jeśli ówczesnym Jezusowi groził przerost formy nad treścią, dziś tak bardzo akcentuje się to, co wewnętrzne, że ryzykujemy utratą związku między zewnętrzną formą i wewnętrzną treścią. Całkiem możliwe, że odrzucenie form wyrazu idzie proporcjonalnie z zanikiem wewnętrznego przeżywania.

W praktyce kościelnej mało wagi przywiązuje się do różnych form, jakie może przyjąć pokuta. Właściwie została ograniczona do sakramentu oraz do corocznego okresu wielkopostnego. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek słyszał kazanie na temat tak ważny w życiu duchowym. Z doświadczenia wiem, że wielu ludzi miewa problemy z pogodzeniem potrzeby pokuty z wiarą w odpuszczenie grzechów, jakie otrzymują w czasie spowiedzi.

I jeszcze coś, co najbardziej rani moje serce ewangelizatora: ten duszpasterski pelagianizm, który wyraża się w kładzeniu akcentu na dobre postanowienia, jakby wszystko zależało od człowieka, a nie od łaski Bożej.

Homilia do dorosłych

Czterdzieści dni przygotowania

o. Marcin Wrzos OMI

W tygodniu rzadko zaglądamy do kościoła. Może czasem przychodzimy na chwilę, aby zmówić krótki pacierz i czym prędzej wracamy do pracy, szkoły, na uczelnię czy do innych obowiązków. Czasem może nawet myślimy ambitnie, że będziemy chodzić do kościoła codziennie, ale już na emeryturze, bo przecież nie jesteśmy jeszcze babciami czy dziadkami „kościelnymi”. Jednak jest taki dzień, jeden w roku, którym nie jest niedziela czy inne ważne święto, takie jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, Boże Ciało, a gromadzi nas na liturgii tak wielu. To Środa Popielcowa. Tym znakiem, który nas być może przyciąga, co potwierdzają moi koledzy duszpasterze, jest popiół i słowa, które za chwile usłyszymy, gdy ksiądz nas będzie nim naznaczał: „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Ten znak jest dla wszystkich: od papieża do najmniejszego ministranta i po wiekową staruszkę. Posypana będzie tylko głowa, ale to symbol tego, że cali mamy coś ze sobą zrobić.

I jeszcze jedno. W liturgii rozpoczynamy okres Wielkiego Postu – tak mówimy. To nie jest najlepsza nazwa, bo sugeruje główną treść tego czasu: umartwienie, jałmużnę, uczynki miłosierdzia, post od jedzenia, gier komputerowych, a może Internetu czy aplikacji telefonu komórkowego. Owszem, to ważne, ale one nie są istotą czy celem Wielkiego Postu. To elementy, które mają nas przygotować do Świąt Zmartwychwstania, bo to najważniejszy cel tego czasu. W liturgicznym kalendarzu rzymskim – takim najważniejszym do którego stosują się Kościoły we wszystkich państwach – Wielki Post, aby ten cel podkreślić, nazywany jest „okresem czterdziestodniowego przygotowania do świąt śmierci i zmartwychwstania Chrystusa”. Zatem przygotujmy się do nich.

Do jednego z moich współbraci, już bardziej doświadczonych wiekiem, przyszła kobieta. Miała szczytne postanowienie: w Wielkim Poście chciała rzucić palenie. Ten współbrat, o. Stanisław, najpierw ją zlustrował wzrokiem i zapytał: – A jak relacje z dziećmi? – No mało czasu im poświęcam. Nawet jak siedzimy przy stole, to ciągle zaglądają do komórki – padła odpowiedź. A jak z mężem? – Teraz mamy ciche dni. A w pracy? – No, z niektórymi mi ciężko. – Wie Pani co? Niech Pani nadal pali te papierosy, a wpierw naprawi relacje z Bogiem i drugim człowiekiem, bo po to jest ten czas. Jaki jest sens Wielkiego Postu? To nie duchowa kulturystyka, bicie rekordów świata na posty, odmówienie modlitw, kwotę pieniędzy rozdanych dla najuboższych. – Odmówiłem 100 różańców, 50 koronek i do tego dałem 50 złotych na tacę więcej i 50 dla bezdomnego, wytrzymałem bez jedzenia dwa dni – ten Wielki Post się udał, niektórzy pomyślą. To niewiele. Możemy robić to wszystko, a nasza relacja z Bogiem i z innymi ludźmi nadal będzie bardzo toksyczna, zła. Może okazać się, że pomimo tych wszystkich duchowych ćwiczeń niewielu ludzi z nami wytrzymuje, a z Bogiem już dawno serdecznie nie rozmawialiśmy. Dlaczego czterdzieści dni? Bo Jezus tyle pościł, bo tyle trwał Potop, bo tyle przebywał Mojżesz na Synaju, bo tak długo wędrował Eliasz na Górę Horeb. Czterdzieści dni mieli na nawrócenie mieszkańcy Niniwy, do czego ich nawoływał Jonasz, tyle samo Filistyni nękali Izraelitów, zanim zostali zwyciężeni przez Dawida i w końcu tyle samo lat naród wybrany uciekał z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Zatem ta liczba w Biblii jest zarezerwowana dla okresu oczyszczenia dla pojedynczego człowieka i całej społeczności, przygotowania do jakiegoś przełomowego wydarzenia. Jeśli chcesz, aby te zbliżające się święta były szczególne, coś w końcu zmieniły, to czas, abyś zaczęła/zaczął Wielki Post traktować jako czas nawrócenia, a więc naprawienia relacji z Bogiem i drugim człowiekiem.

Co na to liturgia Słowa? O konieczności naprawy relacji społeczności z Bogiem mówi prorok Joel. Księga powstała jakieś pięćset lat przed Chrystusem. Izraelici są już po doświadczeniu niewoli egipskiej, babilońskiej, ale zaczynają zachowywać się tak, jakby zapomnieli o Bogu. Prorok Joel mówi im o powrocie do Boga. Jeśli tego nie zrobią, popadną znowu w niewolę. Stąd nawoływanie do postów, lamentu całego ludu. Te znaki mają ich doprowadzić do powrotu do Boga, który jest litościwy i miłosierny, jak mówi prorok.

O konieczności naprawy relacji pojedynczego człowieka z Bogiem mówi psalmista Dawid. Prosi Boga o zlitowanie, kiedy dotarło do niego, że popełnił grzech cudzołóstwa z Batszebą, żoną swojego oficera Uriasza Hetyty, a także grzech współudziału w jego zabójstwie. Prosi Boga o naprawienie ich relacji, o miłosierdzie, zlitowanie i pokój.

Ewangelista Mateusz przypomina o zasadach Wielkiego Postu. O nawróceniu serca i o tym, że w Wielkim Poście nie bierzemy udziału w konkursie na największą liczbę uczynków pobożnych, ale w naprawianiu relacji z Bogiem i drugim człowiekiem.

Natomiast św. Paweł przypomina w drugim liście do wspólnoty w Koryncie, że każdy czas jest dobry na pojednanie z Bogiem, a szczególnie Wielki Post, który możemy nazwać jego słowami „czasem upragnionym, dniami prowadzącymi do zbawienia”.

Za chwilę wszyscy podejdziemy do posypania głów popiołem. Usłyszymy ważne słowa: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Słowa, które mają nam towarzyszyć przez 40 dni przygotowania do świąt Wielkiej Nocy. Warto podjąć dodatkowe posty, modlitwy, umartwienia. Ograniczyć Internet, komórki, alkohol, przyjść na rekolekcje. Te elementy Wielkiego Postu same w sobie nie są celem. To za mało. One mają nam pomóc, aby nasze relacje z Bogiem i najbliższymi poprawiły się choć odrobinę przez ten czas. Na tyle, aby ludzie zauważyli, że jesteśmy lepsi, bo potrafimy bardziej kochać, przebaczać, być cierpliwi, troskliwi, szanujemy innych ludźmi, znajdujemy dla nich czas. Może w końcu zaczniemy rozmawiać z trudnymi dla nas domownikami, sąsiadami, czy ludźmi ze szkoły, uczelni, pracy. Hasło tego roku liturgicznego mówi, że mamy „iść i głosić Ewangelię”. Może dzięki temu, że przyłożymy się do tych czterdziestu dni przygotowania, choć trochę lepiej będziemy to robić w praktyce.

Homilia do dorosłych

Być gotowym

ks. Paweł Pacholak

Zaczyna się czas przedziwny, czas Wielkiego Postu, czas, w którym przed wiekami, przygotowywano katechumenów, nawróconych pogan do chrztu. Czas, w którym mieli zmieniać swoje życie i poznawać Boga. Już sama nazwa brzmi groźnie i kojarzy się z czymś co mało przyjemne, z odmawianiem sobie, z rezygnowaniem. I pierwszy akt tego czasu, też raczej przygnębia: Pamiętaj człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz. Ale przede wszystkim jest to czas zmieniania życia, czas, który może i ma stać się okazją do przemiany, nawrócenia

Ile już tych czasów było, ile razy przyjmowaliśmy popiół na głowy i ile razy próbowaliśmy, i ile razy nic z tego nie wychodziło. A Jezus, po raz kolejny, wkłada w nasze ręce narzędzia, aby móc na nowo rozpocząć drogę nawrócenia. Znowu możemy zacząć realizować Jego wezwanie do spoglądania na nieco zapomniane i przykurzone wartości jałmużny, modlitwy, postu.

Bo Jezus na nowo tłumaczy, czym naprawdę jest wykonywanie tych pobożnych uczynków, tyle że akcenty padają gdzie indziej. Bo Jezus wcale nie mówi nie dawaj jałmużny, nie módl się, nie pość… Uwalnia jedynie te pojęcia od brzemienia ludzkiej pychy i faryzeizmu. Kiedy dajesz, kiedy modlisz się, kiedy pościsz… to czyń to z całego serca, dla Boga a nie dla swojej chwały.

Tak bardzo pogubiła się wartość tych czynów… a dzisiaj trzeba je na nowo odnajdywać. Bo cóż to jest jałmużna jak nie dawanie potrzebującym z tego, co posiadam, co moje, co mi się słusznie należy… to jest rezygnowanie z siebie, ze swojej własności dla innych. Tyle, że według Jezusa skuteczność tego daru polega na jego ukryciu, na pozbawieniu się zasług, pochwał i podziękowań. Zauważmy: ani jednego słowa o sposobach jej udzielania, żadnej dyskusji nad wyższością wspomagania instytucji charytatywnych nad dawaniem na ulicy temu, kto prosi, czy odwrotnie… to nie o sposobach Jezus mówi, a o obdarowywaniu i rezygnowaniu z siebie.

Bo cóż to jest modlitwa, jak nie pragnienie spotkania się z Bogiem w swym sercu, pragnienie oddalenia od siebie wszystkiego, co Bogiem nie jest. I wcale nie stoi to w sprzeczności ze wspólną modlitwą na Mszy św. – jakby chciało wielu, usprawiedliwiając swoją nieobecność na niedzielnej Eucharystii. Bo można być blisko Pana Boga, w swym sercu, stając w tłumie modlących się ludzi, będąc jednocześnie wzorem i przykładem dla tych, którzy modlić się nie potrafią.

Bo cóż to jest wreszcie post – jak nie rezygnowanie z tego, co dobre i potrzebne, aby otworzyć swoje serce na Boga, aby pokazać swoją gotowość na przyjęcie Go za każdą cenę. I znowu, ani słowa o przepisach, o wieku, od kiedy trzeba i do kiedy trzeba, itp. Bo po sześćdziesiątce wcale nie mniej potrzebna jest gotowość do kochania Boga.

Trzy narzędzia, które po raz kolejny, otwierają nam drogę do Boga. I właśnie dlatego, po raz kolejny, na nowo znany i stary symbol sypania popiołem, aby przez ten znak, pokazać gotowość rezygnowania z siebie, gotowość naprawiania swego życia, zmieniania tego co złe.

I cóż innego w takiej sytuacji można zrobić jak nie pójść drogą wyznaczoną, przez św. Pawła: W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imieniu Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. Przez milczenie i skrytość jałmużny, przez szczerość i gorliwość modlitwy, przez pogodę i radość postu.

Jednym słowem niech ten znak popiołu, który przyjmujemy, nie będzie znakiem zewnętrznym i pustym…

Homilia do dzieci

Otworzyć serce

ks. Konrad Zygmunt

Czy można chodzić do szkoły bez planu lekcji? Raczej sobie tego nie wyobrażamy. Wiadomo, że nie trzeba go cały czas czytać, ale sięgnąć do niego kiedy przygotowujemy się na kolejny dzień. Bez niego pewnie tracilibyśmy czas będąc za wcześnie w szkole, albo bylibyśmy spóźnieni. Dorośli mają swoje kalendarze i tam zapisują to co mają zrobić i o której godzinie. Trudno sobie wyobrazić życie bez planu i bez kalendarza. Potrzebujemy ich, a w czasie który się rozpoczyna coś powinniśmy w nich zapisać.

Patrząc dziś na kartkę z kalendarza możemy powiedzieć, że dziś jest środa. Co jeszcze możemy powiedzieć? (pierwszy dzień miesiąca, Popielec, początek Wielkiego Postu).

Te nazwy Popielec, Wielki Post wskazują, że jest to szczególny czas. O tym wie już każdy z nas. Ile dni ma Wielki Post? (40) a ile ma cały rok (365). W sumie to nie tak dużo dni ma Wielki Post. Najważniejsze jest jednak to, by ten czas jak najlepiej przeżyć.

W dzisiaj odczytanym fragmencie Ewangelii usłyszeliśmy nawet jak mamy postępować. Przypomnijmy sobie jakie to uczynki pobożne wymienił Jezus. Pamiętacie ile ich było? (3). To była jałmużna, modlitwa i post. O każdym z nich można bardzo dużo powiedzieć i pewnie jeszcze nieraz o nich usłyszymy. Tak bardzo krótko: jałmużna, to wspieram kogoś ubogiego swoją ofiarą; modlitwa, to znajduję więcej czasu dla Pana Boga w swoim życiu; post – czyli czegoś sobie odmawiam. Przy każdym z tych uczynków Jezus powiedział coś jeszcze ważnego – powiedział jak to czynić. Czy mamy się tym chwalić? (nie). Czy mamy mówić cały czas o tym? (nie). Czy wszyscy wokół nas o tym mają słuchać? (nie). To wszystko ma być czynione tak, by działo się to w naszym sercu, w nas. Warto pamiętać o tych pięknych i ważnych słowach: „A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

Chciejmy wejść z otwartymi sercami w ten czas. Podejmijmy się wielkopostnych postanowień: jałmużny, modlitwy i postu. Uczyńmy coś więcej, może z czegoś zrezygnujmy; każdy na swój sposób. Przyjdźmy na wielkopostne nabożeństwa: drogę krzyżową, gorzkie żale. Mówiliśmy o planach lekcji i kalendarzach: nie bójmy się wpisać do nich to co chcielibyśmy uczynić. Niech będzie to jednak inny czas – czas przemiany i nawrócenia. Chciejmy towarzyszyć Jezusowi i zobaczyć, że On za każdego z nas oddał swoje życie.

1

NIEDZIELA

WIELKIEGO POSTU

5 marca 2017

rok A

I czytanie: Rdz 2,7-9; 3,1-7

Psalm: 51

II czytanie: Rz 5,12-19

Ewangelia: Mt 4,1-11

Nie będziesz wystawiał…

Dobry rachunek sumienia jest początkiem nawrócenia. Jeśli potrafimy wejść w głąb siebie, zobaczymy wszelkie nasze próby mocowania się z Bogiem, oszukiwania Go i siebie samego, wystawiania Pana na próbę: – Jeśli uczynisz to dla mnie, to ja Tobie…

„Zważcie, jaka jest cierpliwość Boga, a jaka nasza niecierpliwość. My, jeśli poruszy nas jakaś zniewaga lub przykrość, owładnięci gniewem, albo – o ile możemy – mścimy się, albo też – jeśli nie możemy – odgrażamy się. A oto Pan zniósł wrogość diabła i nie dał mu innej odpowiedzi prócz słów łagodzących” (św. Grzegorz Wielki).

Warto być blisko Jezusa, bo wtedy wiemy, jak odpowiedzieć diabłu na jego na pokusy.

W homilii akcentujemy fakt, że bliskość z Jezusem jest siłą do pokonania wszelkich zakus złego ducha.

„Idźcie i głoście”

Program duszpasterski Kościoła w Polsce

Sugestie słuchacza

Rafał Bernard

Słowo z I niedzieli Wielkiego Postu robi wrażenie skryptu do problematyki kuszenia. Pokusy i metodyka kuszenia, przyczyny i skutki ulegania pokusom oraz przykładowe porady, jak im nie ulec. Czy jednak słuchacz zobaczy w tym swoje problemy, czy raczej nie pozostanie na ogólnym poziomie podstępności diabła, ludzkiej słabości i mocy Boga? Jak to zrobić, żeby choć jedna owocna, osobista refleksja zrodziła się w człowieku po tym Słowie? Jak przenieść ciężar uwagi z samej, zawsze interesującej pokusy na świadome podejście do niej, na skutki ulegania i nieulegania pokusie? Jak sprawić, aby mechanizm obronny nie skupiał się za bardzo na samej pokusie i jej odrzuceniu (często nieskuteczne), ale przede wszystkim na zaufaniu do Boga, wyborze Jego drogi, docenieniu i budowaniu dobra?

Czy historia Adama i Ewy działa się naprawdę? List do Rzymian zdaje się to potwierdzać, nieustannie wskazując na grzech jednego, tj. pierwszego człowieka, jakby po trosze zwalał winę na niego. A może to tylko obrazowe odzwierciedlenie jakiegoś „praproblemu” ludzkich wyborów między pójściem za pokusą a jej odrzuceniem, pojawiającego się od samego początku ludzkiej świadomości? Przydałoby się sensowne wytłumaczenie obrazu, na poziomie współczesnego człowieka. A może także wyjaśnienie, czemu służy budowanie opozycji między Adamem a Jezusem w Pawłowym liście: bo przecież nie tylko ukazaniu konsekwencji ludzkich błędów i naprawczej roli Boga, ale chyba przede wszystkim perspektywy przełamania pokusowego impasu.

Podobne wątpliwości może budzić tekst Mateuszowej Ewangelii. Czy był przy tym jakiś „dziennikarz”, że tak dokładnie znamy przebieg pojedynku między diabłem a Jezusem? Czy nie jest to raczej obraz walki, jaką toczył w swoim życiu także i Jezus, człowiek i Bóg w jednej osobie, i jaką musi toczyć każdy z nas? A może to także nawiązanie do „sprawdzania” Boga czy wystawiania Go na próbę przez człowieka, oczekującego Jego działania? A swoją drogą bezczelny był ten diabeł, ofiarując Jezusowi wszystkie królestwa świata, najłatwiej daje się nie swoje, nieprawdaż? Czy oszustwo jest zasadniczą cechą pokusy?

Homilia do dorosłych

Służyć Bogu

ks. Kazimierz Kubat SDS

Jak co roku, na początku Wielkiego Postu stajemy ponownie przed odwiecznym i bardzo bolesnym problemem pokusy i grzechu. Czytanie pierwsze przypomina nam obrazowo o tym najbardziej nieszczęśliwym momencie w dziejach ludzkości, kiedy człowiek – kuszony przez Szatana – popełnił pierwszy grzech, który na całą ludzkość sprowadził śmierć. Konsekwencje tego faktu ponosimy do dzisiaj. A są nimi nie tylko cierpienie i śmierć fizyczna, ale także nasza podatność na pokusę i grzech, ludzka słabość wobec pokusy i czasami wprost bezradność wobec działania złego ducha. Lista konsekwencji grzechu pierworodnego wymieniona w wierszach 16-24 trzeciego rozdziału Księgi Rodzaju jest wstrząsająca. Przez swój grzech Adam i Ewa skrzywdzili samych siebie, pozbawili się najcenniejszych darów, jakie otrzymali od Stwórcy. Przede wszystkim zniszczyli swoją jedność i przyjaźń z Bogiem. Tracąc świętość i sprawiedliwość pierwotną, nie tylko oddalili się od Boga i zerwali z Nim przyjaźń, lecz ponadto pozbawili siebie wszystkich darów poza-przyrodzonych. Utracili dar nieśmiertelności i wolności od cierpień, stracili dar harmonii i wiedzy. Skrzywdzili jednak nie tylko siebie, lecz i swoje potomstwo, czyli całą ludzkość, utracili dary, które mieli przekazać innym. Świat przestał być rajem, a ziemia została „przeklęta” z powodu grzechu Adama.

Święty Paweł w drugim czytaniu – w sposób teologiczny – analizuje rzeczywistość grzechu i jego skutków ale i rzeczywistość – wysłużonej nam przez Chrystusa – łaski. Mówi bardzo dobitnie, że mimo iż „jeden tylko grzech (Adama) przynosi wyrok potępiający”, a zarazem „sprowadza na wszystkich śmierć”, czego wszyscy boleśnie doświadczamy w naszym codziennym życiu, to jednak o wiele mocniejszy jest porządek łaski, która „przynosi usprawiedliwienie ze wszystkich grzechów” i daje udział w królowaniu Chrystusa, który nas od śmierci i wszystkich innych konsekwencji grzechu wyzwala. A dokonuje tego Chrystus w sposób ostateczny na krzyżu, gdzie definitywnie zadaje śmierć grzechowi.

To jednak wcale nie zwalnia nas od osobistej walki z grzechem i pokusą. Nie jest śmierć Chrystusa czarodziejskim remedium na nasze grzechowe dolegliwości, które mogłoby być zaaplikowane bez naszego udziału. I dlatego w Ewangelii św. Mateusz pokazuje nam bardzo przekonywająco jak Syn Boży, który był wystawiony (jako również syn Człowieczy) na pokusę, odrzuca szatańskie próby i pokusy, i tym samym wskazuje nam drogę do walki z pokusą i złem, które nadal nad nami mają władzę, bo – jak mówi św. Paweł – „całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych” (Rz 8,21-22). Dopóki to się nie stanie, nadal jesteśmy poddani słabości i pokusom złego.

Stąd musimy mieć pełną świadomość, że i my nie jesteśmy wolni od szatańskich pokus i podstępów, ale też nie jesteśmy wobec nich całkowicie bezbronni. Kolejne odpowiedzi Chrystusa udzielane szatanowi pokazują nam, jaka powinna być nasza wobec niego postawa:

– „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”, czyż nie znaczy to, że w natłoku spraw doczesnych nie możemy zapomnieć o czymś daleko ważniejszym i daleko bardziej istotnym dla naszego życia, o Słowie Bożym, o Jezusie Chrystusie w Którym Bóg „przemówił do nas w tym ostatecznym czasie” (Hbr 1,2). Jeśli będę się żywił słowem Bożym, ale także Eucharystią, a nie tylko dbał o chleb doczesny, szatan nie będzie miał władzy nade mną. Mówiąc prościej i bardziej bezpośrednio, nie dajmy się zwariować robieniu kariery, zabieganiu o dostatek, o dobra materialne, nie chciejmy „zamieniać wszystkich kamieni w chleb czy złote sztabki”. Są rzeczy daleko ważniejsze na tym świecie niż sukces i dobrobyt.

– „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”. Nie oczekujmy spektakularnych cudów, nadzwyczajnych interwencji i nie wystawiajmy Boga na próbę tam, gdzie On oczekuje od nas po prostu uczciwości i wierności. Nie szukajmy w całym naszym religijnym życiu ani nadzwyczajności, ani ekscytacji, ani siebie, a jedynie chwały Bożej i dobra innych. Jakże często „używamy” a nawet nadużywamy Boga do swoich potrzeb i interesów, a kiedy On się tym naszym manipulacjom poddać nie chce, to jesteśmy gotowi zwątpić i odrzucić takiego „nieużytego Boga”.

– „Idź precz, szatanie! Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”. – ta najbardziej zdecydowana odpowiedź udzielona przez Chrystusa jest odpowiedzią na szatańską pokusę, z którą i my bardzo często się spotykamy: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Czyż nie zdarzyło mi się niejednokrotnie doświadczyć tej pokusy? Czyż nie marzyło mi się łatwe i wygodne życie za – niewiele w końcu kosztujący – ukłon, za konformistyczną zgodę, czy nawet jedynie za wygodne przymknięcie oka? Ileż to razy jesteśmy w życiu kuszeni w ten właśnie sposób? I zdecydowana odpowiedź Chrystusa: „Kłaniaj się samemu Bogu i Jemu jedynie służ!”. Ale dla nas, jakże często, jest to równoznaczne z fanatyzmem, fundamentalizmem, sekciarstwem, nietolerancją? Nie stać nas na służenie jedynie Bogu i dlatego stale pojawia się szatan ze swoimi sprytnymi propozycjami.

Skutki grzechu pierworodnego nadal są obecne w naszym życiu i każdy musi sobie w nimi poradzić indywidualnie – indywidualnie, ale nie samotnie. Gdybyśmy tylko chcieli iść na co dzień z Chrystusem, gdybyśmy Jemu samemu zaufali i uwierzyli, że On pokonał już zło i Szatana, i że ma i dla nas sposób na poradzenie sobie z pokusą. O ileż łatwiej i lepiej wyglądałoby nasze życie, o ileż szybciej podążalibyśmy drogą powrotną do utraconego raju?

Homilia do dorosłych

Chrystus zwycięzcą diabła

ks. Tomasz Szałanda

Kuszenie człowieka

Za wchodzenie w jakiekolwiek konszachty z diabłem płaci się ogromne rachunki. I zazwyczaj zaczyna się niewinnie, podstępnie, wręcz „delikatnie”, subtelnie. I jeżeli nie będziemy czujni – nie zwyciężymy siłą własnej woli.

Przeczytałem kiedyś świadectwo Daniela, który dał się uwieść złu przez nieczystość. Zaczęło się w wieku 15 lat całkiem niewinnie od „półnagich” zdjęć w ogólnodostępnych czasopismach. Rozbudzona ciekawość sprawiła, że ugrzązł w nie na 14 lat: „Oglądanie porno, masturbowanie stało się dla mnie normalną codzienną czynnością, jak jedzenie, spanie. Nie wyobrażałem sobie dnia bez tego. (…) Były szybkie, niezobowiązujące i dostępne. Ściągałem coraz więcej, oglądałem dłużej. Wracałem do domu, odpalałem internet, wybierałem z zakładek strony, gdzie mogłem znaleźć nowe filmy (…) Działałem już jak automat, było to tak silne, że traktowałem to jak każdą inną rozrywkę. Samo znajdowanie nowych filmów mnie kręciło. To ciągłe wyszukiwanie nowych, bardziej podniecających scen sprawiało, że szybko przechodziłem na nowe gatunki, które wcześniej mogły mnie nawet brzydzić. Mózg szybko się przyzwyczaja do tak dużej stymulacji i potrzebuje więcej, aby znowu się podniecić (…) Gdy moje uzależnienie osiągnęło apogeum, wielokrotnie czułem obrzydzenie do tego, co oglądałem” (http://natemat.pl/75477,mam-na-imie-daniel-i-od-14-jestem-uzalezniony-od-porno-29-latek-doprowadzil-sie-do-impotencji-chce-ostrzec-innych). Danielowi udało się z tego wyjść, ale ilu się nie udaje? Ilu walczy, upada, walczy, upada… i już nie walczy? Diabeł łapiąc w swoje sidła nie mówi nam: „To jest fajne, ale uważaj, bo ugrzęźniesz”. Nie. Diabeł pokazuje nam jedynie „plusy” realizacji pokus, nie mówiąc ani słowa o konsekwencjach.

Kuszenie Jezusa

Podobnie było z Jezusem. Diabeł głodnemu Panu nie mówi: zjedz chleb, ale: „zamień kamienie w chleby”. Nie mówi Mu: „wypróbuj miłość Ojca”, ale: „skocz z wysokości, a aniołowie uratują cię”. Nie mówi wreszcie: „dam ci wspaniałość całego świata za darmo”, ale: „dam ci to wszystko jak mi oddasz pokłon – tzn. boską cześć”.

Nie dał się jednak zwieść Chrystus, wiedział z kim ma do czynienia, nie uległ żadnej z tych pokus. Rozgryzł „sztuczki” Zła i je przepędził.

Nasze zwyciężanie Zła

Mamy wiele sposobów, by nie ulec kuszeniu. Pierwsza z nich to znajomość „taktyki” naszego Mistrza, czyli całkowite zaufanie Ojcu. Kiedy mamy pewność, że nie jesteśmy sami w doświadczeniu, w atakach Złego, to wzywając Jego pomocy – wygramy jak Jego Syn. Drugą jest życie sakramentalne: częsta spowiedź i Eucharystia. Egzorcyści wielokrotnie podkreślają, że najskuteczniejszym egzorcyzmem są właśnie te dwa sakramenty. Przyznanie się do słabości, do ulegania złu i szukanie w Bogu ratunku, to zwycięża Złego. Karmienie się Eucharystią – Ciałem żywego, prawdziwego, realnie istniejącego Boga, pokonuje Zło.

Kiedy nie podejmujemy drogi nawrócenia, nasze życie będzie bardzo stabilne i spokojne. Jeżeli jednak wracamy do Ojca, nie będzie łatwo. Diabeł bowiem będzie walczył o naszą duszę i będzie używał wielu środków, aby nam udowodnić, że nasze starania na nic się zdadzą. Tym bardziej jednak jego znaki są najlepszą wskazówką, że idziemy dobrą drogą, że warto, że słusznie, że właściwie.

I warto również pamiętać, że za każdym razem kiedy z Bożą pomocą pokonany Zło, jak naszemu Panu, służyć będą nam dalszą pomocą aniołowie.

Homilia do młodzieży

Czas walki ze złem

s. Arletta Ziółkowska PSMC

Kiedy słuchamy tej Ewangelii dziwimy się. Jak to możliwe, że Pan Jezus był kuszony? Ten, który ma władzę nad złymi duchami i wyrzuca je z opętanych. Ten, który ma moc uzdrawiania, wskrzeszania. A jednak szatan podjął walkę. Czyżby nie wiedział, że przegra? Wiedział a jednak kusił, bo jego istotą jest czynić wszystko co sprzeciwia się miłości, prawdzie i dobroci. I dlatego każdy z nas ulega pokusom. Jest taka niedługa opowiastka: O jednej głowie i wielu pokusach:

Młody zakonnik przychodzi do doświadczonego współbrata i pyta go w rozmowie duchowej:

– Co mam robić? Męczy mnie wiele pokus i nie mam pojęcia jak mam się im przeciwstawić.

– Nie walcz ze wszystkimi naraz – radził stary zakonnik – ale pokonaj najpierw jedną. Jeżeli uporałeś się z jedną, będą także pokonane inne, bo one wszystkie mają przecież jedną głowę.

Pan Jezus u początku Wielkiego Postu uczy nas jak mamy odrzucać pokusy. Jedno jest pewne i bardzo ważne. Nie możemy tracić przyjaźni z Chrystusem. Kiedy On będzie w naszym sercu, w naszych myślach, to wtedy poradzimy sobie z wszelkimi pokusami złego ducha. Kiedy w głowie rodzi się jakaś myśl, jakiś pomysł i czujesz, że jest niedobry, zły, a jednocześnie dający ci ogromną przyjemność i satysfakcję, to zastanów się: Od kogo pochodzi ta myśl? Kto ci ją podsunął?

Gdy rozmawiasz z kimś kogo niezbyt lubisz, staraj się nie okazywać mu tego. Nie krzycz, nie używaj brzydkich słów, bo jeśli tak zrobisz wygra zły duch, który namówi cię do następnych grzechów. Święty Grzegorz Wielki, papież i doktor Kościoła, żyjący na przełomie V/VI wieku tak powiedział: „Zważcie, jaka jest cierpliwość Boga, a jaka nasza niecierpliwość. My, jeśli poruszy nas jakaś zniewaga lub przykrość, owładnięci gniewem, albo – o ile możemy – mścimy się, albo też – jeśli nie możemy – odgrażamy się. A oto Pan zniósł wrogość diabła i nie dał mu innej odpowiedzi prócz słów łagodzących”.

…Uciekałem z domu. Były meliny, paserstwo, kradzieże. Wdepnąłem w niezłe bagno. Byłem marionetką diabła. Takim pędzelkiem, którym on malował sobie zły świat na ziemi. Wydawało mi się, że robię dobre rzeczy, a z każdym dniem umierałem. Ćpałem coraz więcej. Któregoś razu, po kolejnym zatrzymaniu przez policję, dostałem ultimatum – albo z tym kończę, albo idę do kryminału. Załamał się mój świat, nie miałem nic. Stałem przyćpany na ulicy i płakałem: „Jezu, jeśli naprawdę jesteś, to zmień moje życie”. Tak mówił Dobromir „Mak” Makowski podczas spotkania w Bazylice oo. Bernardynów w Rzeszowie. Jezus go wysłuchał, wyciągnął swą pomocną dłoń, której on kurczowo się uchwycił. Dzisiaj jeździ po Polsce z programem antynarkotykowym „Rap Pedagogia” i wykonując utwory o charakterze ewangelizacyjnym, opowiada swoją historię, mówi dzieciom i młodzieży, że można żyć lepiej, mają przecież prawo do dobrego życia. Zachęca, aby zaufały Bogu, tak jak on to uczynił w przeszłości. Bóg rozświetlił ciemności jego życia, życia, które sięgnęło dna; całkowicie odmienił jego los.

To historia nie wyssana z palca, to prawdziwe świadectwo nawrócenia, które rozpoczęło się od słów: „Jezu, jeśli naprawdę jesteś, to zmień moje życie”. Spójrz ile mocy ma w sobie przyznanie się do Chrystusa, przylgnięcie do Niego całym sercem, szukanie u Niego pomocy. Jeśli czujesz w sobie ciężar pokus, z którymi sobie nie radzisz, zacznij od dzisiaj, ale inaczej. Podejmij walkę, tak jak uczynił to Pan Jezus. I nie polegaj tylko na sobie, ale po raz kolejny zaufaj Bogu.

Kiedy zbłądzimy, sam szuka nas

by w swe ramiona wziąć

rany uleczyć Krwią swoich ran

nowe życie tchnąć.

To jedna ze zwrotek hymnu na Światowe Dni Młodzieży. Warto powrócić na chwilę do tych słów, posłuchać, zaśpiewać, by zaczerpnąć nowe siły do nowego życia.

Zaczynamy czas Wielkiego Postu, czas nawrócenia, walki ze złym duchem, a przede wszystkim czas zbliżenia się do Boga, wsłuchania się w Jego słowa. Co Pan Jezus odpowiedział na kuszenie diabła?

„Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Boga”.

„Nie będziesz wystawiał na próbę Pana Boga swego”.

„Idź precz szatanie!”.

I choćby pokusy przybierały piękne postacie, uśmiechały się, dawały pozorne szczęście, obiecywały złote góry, lajkowały od rana do wieczora… nie daj się.

Homilia do dzieci

Wybierzmy dobro

ks. Dariusz Zuber

Powiedzcie mi czy zdarzyło się wam, że ulubiona zabawka się po jakimś czasie zepsuła i po mimo naprawy psuła się dalej? (Ksiądz pyta dzieci). Mała Zosia opowiadała mi kiedyś o swojej ulubionej zabawce, była to różowa baletnica, która potrafiła latać, dzięki kręcącej się wokół niej sukni. Aby baletnica mogła latać, należało naładować jej baterie. Po jakimś czasie zabawka więcej czasu spędzała na ładowaniu niż lataniu. Jednak to nie było takie trudne. Zosia potrafiła czekać. Któregoś razu baletnica wleciała w lampę na suficie, odłamując sobie kilka części. Baletnica po tym wypadku nie mogła już latać. Zosia bardzo lubiła bawić się baletnicą, dlatego jej tata naprawił zabawkę. Jednak bardzo szybko zabawka znowu się zepsuła. Tata znowu ją naprawił i zabawka znowu się połamała. Okazało się, że już nie można jej naprawić. Zosi zrobiło się bardzo smutno, ponieważ uwielbiła puszczać zabawkę, patrzyć jak wiruje w powietrzu i tańczyć wokół niej. Rodzice kupili więc Zosi nową, lepszą i solidniejszą baletnicę.

Dzisiejsze lekcje z Pisma Świętego mówią też o wydarzeniu, w którym coś się zepsuło. Otóż Bóg stworzył cały świat, słońce, gwiazdy, planety, ziemię, zwierzęta, rośliny a na końcu stworzył człowieka. Stworzony świat był piękny. Pan Bóg powiedział o nim, że jest dobry a po stworzeniu człowieka dodał, że jest bardzo dobry. W tym pięknym świecie, a konkretnie w rajskim ogrodzie Bóg umieścił człowieka. Jednak człowiek odwrócił się od Boga, wolał posłuchać węża, który zachęcał Adama i Ewę do życia bez Boga. I tak to, co było piękne i bardzo dobre przez grzech pierwszych rodziców się zepsuło. Od tego momentu człowiek dowiedział się, że umrze i nie będzie już mógł żyć w pięknym ogrodzie. Teraz czekała go tułaczka i trud związany z uprawianiem ziemi, budowaniem domu. Jest jednak coś dużo bardziej smutniejszego w tej historii, niż to, że teraz ludzie nie mogli już żyć tak blisko Pana Boga jak kiedyś. Od czasu kiedy nasi pierwsi rodzice zgrzeszyli, pomiędzy ludźmi pojawiło się coś czego wcześniej nie było, zazdrość, kłamstwo, złośliwość, oszustwo, egoizm, a nawet morderstwo itd. I tak stworzony przez Boga człowiek postanowił żyć bez Boga, i przez to wszystko się zepsuło.

Pan Bóg jak czytaliśmy w Liście Apostoła Pawła postanowił naprawić świat i człowieka. Jak to zrobił? Bóg tak bardzo kocha nas, że przyszedł do nas. W osobie Pana Jezusa Bóg stał się człowiekiem. Apostoł Paweł powie nam, że Jezus naprawił to, co zepsuł Adam i Ewa. Dzięki Panu Jezusowi już więcej nic się nie zepsuje w naszej relacji z Panem Bogiem. W Ewangelii Jana czytamy, że Bóg tak ukochał świat, że posłał swojego syna Jezusa Chrystusa, aby każdy, kto w Niego wierzy i trzyma Go mocno ze rękę mógł cieszyć się taką bliskością Boga jaką mieli ludzie przed grzechem Adama i Ewy.

Pan Jezus, który przyszedł na nasz świat, pokazał nam jak żyć. Uczniowie i uczennice Pana Jezusa mogli Go zobaczyć, usłyszeć i dotknąć. Uczniowie i uczennice Jezusa byli bardzo szczęśliwi, bo wiedzieli, że mogą traktować Go jako przykład do naśladowania. I jeżeli w swoim codziennym życiu w szkole, w domu będą słuchać jego rad jak mają żyć, to wtedy będą podobać się Panu Bogu. Pan Jezus obok tego, że pokazał nam jak powinniśmy żyć, obiecuje nam jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Jezus będzie nam pomagał w tym, aby nasze życie podobało się Bogu.

W dzisiejszej ewangelii Pan Jezus pokazał nam, że po to stał się człowiekiem, aby nie tylko pokazać nam jakie życie jest najlepsze dla nas, ale również, że jest to możliwe. Skoro Pan Jezus pokonał szatana, który kusił go do złego, tak samo my z pomocą Pana Jezusa możemy zamiast zła wybrać dobro, zamiast złości, zemsty i egoizmu wybrać serdeczność, przebaczanie i miłość.

Homilia do dzieci • „Niedziela z Owieczką”

Wielki Post to czas zwrócenia serca ku Bogu

ks. Andrzej Muńko

WPROWADZENIE

W ubiegłą środę rozpoczęliśmy Wielki Post. Nasze głowy zostały posypane popiołem na znak naszej gotowości do czynienia pokuty za grzechy oraz nawrócenia swojego serca. Na początku tego czasu prośmy Boga, abyśmy potrafili zrobić dobre postanowienie, które będzie nam towarzyszyło przez cały Wielki Post, postanowienie, które pomoże nam w nawróceniu.

CEL HOMILII i POTRZEBNE REKWIZYTY

Celem homilii jest uświadomienie dzieciom jak ważny w życiu chrześcijanina jest Wielki Post. Przygotowujemy rekwizyty: suchy chleb i szklanka wody oraz zdjęcie św. Brata Alberta Chmielowskiego. Na obrazku, który otrzymują dzieci: Owieczka Magda trzyma w łapkach szklankę wody i kromkę chleba.

SUGESTIE DO HOMILII

Na początku sprawdzamy jak dzieciom poszło wykonanie zeszłotygodniowego zadania (wspólnie z rodzicami miały zrobić porządek w szafie, aby oddać potrzebującym ubrania lub zabawki, których już nie potrzebują). Zwracamy uwagę, że nasze ubrania czy zabawki dane innym, bardziej potrzebującym, mogą sprawić im wielką radość.

Przypominamy słowa, które ksiądz powiedział na wstępie do Mszy Świętej odnoszące się do okresu liturgicznego. Ukazujemy dzieciom zmianę koloru szat liturgicznych, przypominamy sobie nabożeństwa związane z Wielkim Postem itd.

Uświadamiamy dzieciom fakt, że Jezus podobnie jak my, także przechodził Wielki Post. Przebywał on na pustyni 40 dni i 40 nocy, i niczego nie jadł, i nie pił. Wspólnie z dziećmi przypominamy sobie Ewangelię. Pytania pomocnicze: Kto kusił Jezusa na pustyni? (szatan). Czego dotyczyły poszczególne pokusy? (pierwsza dotyczyła przemiany kamienia w chleb; druga dotyczyła rzucenia się z narożnika świątyni; trzecia dotyczyła władzy nad światem). Jak Jezus odniósł się do poszczególnych pokus? (odrzucił je).

Podsumowując Ewangelię zwracamy uwagę, że Jezus na początku Wielkiego Postu uczy nas walki z pokusami i podszeptami szatana. Swoim postem pokazał nam, że sami mamy próbować pościć, aby przez to zbliżyć się do Niego.

Przyglądamy się Owieczce Magdzie, która trzyma w swoich łapkach szklankę wody i kromkę chleba. My także bierzemy suchy chleb i szklankę wody. Tłumaczymy dzieciom znaczenie postu i przedstawiamy postać św. Brata Alberta.

Kończymy homilię zachętą, aby dzieci spróbowały jednego dnia Wielkiego Postu pić samą tylko wodę zamiast soku czy herbaty lub aby na śniadanie i kolację zjadły jedynie suchy chleb zamiast kanapki z szynką czy serem.

PRZYKŁAD

Przynosimy dzieciom chleb i szklankę wody. Tłumaczymy, że wielu chrześcijan na początku Wielkiego Postu czyli w Środę Popielcową, jadło jedynie chleb i piło jedynie wodę.

Prosimy, aby jedno z dzieci podeszło i zjadło kawałek chleba, i popiło wodą. Pytamy jakie są jego wrażenia (Jak smakował chleb? Czy wyobraża sobie jeść tylko suchy chleb przez cały dzień? Co woli wodę czy sok?).

Zwracamy uwagę, że takie postanowienie podjęte przez wielu dorosłych, musiało być trudnym wyrzeczeniem (można wytłumaczyć dzieciom, że to rodzaj pewnej rezygnacji z czegoś co jest dla mnie dobre). Dorośli nie pościli dla pięknej figury, ale dlatego że chcieli zbliżyć się do Boga.

Przypominamy dzieciom, że każdy z nas w czasie Wielkiego Postu podejmuje jakieś postanowienie, często rezygnując z tego co jest dla niego dobre i przyjemne. Celem jest przeproszenie Pana Jezusa za popełnione grzechy i nawrócenie serca.

Warto przedstawić postać św. Brata Alberta Chmielowskiego (rok 2017 jest rokiem tego Świętego), który mówił nam, że mamy być dobrzy jak chleb.

Zachęcamy dzieci do dobrego postanowienia wielkopostnego, które nas zbliży do Boga (można zachęcić dzieci, aby swoje postanowienie przyniosły do Kościoła na następną niedzielę ze swoim imieniem; ksiądz może z tego zrobić tablicę dobrych postanowień).

ZADANIE DLA DZIECI

Zastanowić się nad postanowieniem wielkopostnym, które napiszą sobie na kartce i umieszczą nad biurkiem. Bardziej odważne dzieci przyniosą do kościoła na następną Mszę Świętą.

SŁOWO DLA RODZICÓW

Czas Wielkiego Postu jest dla nas czasem nawrócenia serca. Wielu z nas stara się, aby w każdy piątek tego czasu zrezygnować z jakichś potraw. Stara się wtedy jeść jedynie jeden posiłek do sytości i dwa skromne. Wszystko po to, aby zerwać z grzechem i na nowo kroczyć drogą wskazaną przez Boga. Dzieciom łatwiej będzie podjąć postanowienie, jeśli zobaczą swoich rodziców, którzy już podjęli takie postanowienie i tak postępują. Post nie jest dziś popularny, ale wielu świętych uważa, że to właśnie dzięki niemu możemy zbliżyć się do Boga i zerwać z grzechem. Warto o tym porozmawiać z dziećmi, dzieląc się swoimi doświadczeniami.

2

NIEDZIELA

WIELKIEGO POSTU

12 marca 2017

rok A

I czytanie: Rdz 12,1-4a

Psalm: 33

II czytanie: 2 Tm 1,8b-10

Ewangelia: Mt 17,1-9

Dostępne w wersji pełnej

3

NIEDZIELA

WIELKIEGO POSTU

19 marca 2017

rok A

I czytanie: Wj 17,3-7

Psalm: 95

II czytanie: Rz 5,1-2.5-8

Ewangelia: J 4,5-42

Dostępne w wersji pełnej

4

NIEDZIELA

WIELKIEGO POSTU

26 marca 2017

rok A

I czytanie: 1 Sm 16,1b.6-7.10-13a

Psalm: 23

II czytanie: Ef 5,8-14

Ewangelia: J 9,1-41

Dostępne w wersji pełnej

5

NIEDZIELA

WIELKIEGO POSTU

2 kwietnia 2017

rok A

I czytanie: Ez 37,12-14

Psalm: 130

II czytanie: Rz 8,8-11

Ewangelia: J 11,1-45

Dostępne w wersji pełnej

NIEDZIELA

PALMOWA

9 kwietnia 2017

rok A

I czytanie: Iz 50,4-7

Psalm: 22

II czytanie: Flp 2,6-11

Ewangelia: Mt 26,14-27,66

Dostępne w wersji pełnej

WIELKI

CZWARTEK

13 kwietnia 2017

rok A

I czytanie: Wj 12,1-8.11-14

Psalm: 116B

II czytanie: 1 Kor 11,23-26

Ewangelia: J 13,1-15

Dostępne w wersji pełnej

WIELKI

PIĄTEK

14 kwietnia 2017

rok A

I czytanie: Iz 52,13-53,12

Psalm: 31

II czytanie: Hbr 4,14-16; 5,7-9

Ewangelia: J 18,1-19,42

Dostępne w wersji pełnej

WIGILIA

PASCHALNA

15 kwietnia 2017

rok A

I czytanie: Rdz 1,1-2,2

Psalm: 104

II czytanie: Wj 14,15-15,1

Ewangelia: Mt 28,1-10

Dostępne w wersji pełnej

ZMARTWYCHWSTANIE

PAŃSKIE

16 kwietnia 2017

rok A

I czytanie: Dz 10,34a.37-43

Psalm: 118

II czytanie: Kol 3,1-4

Ewangelia: J 20,1-9

Dostępne w wersji pełnej

PONIEDZIAŁEK

WIELKANOCNY

17 kwietnia 2017

rok A

I czytanie: Dz 2,14.22-32

Psalm: 16

Ewangelia: Mt 28,8-15

Dostępne w wersji pełnej

2

NIEDZIELA

WIELKANOCNA

23 kwietnia 2017

rok A

I czytanie: Dz 2,42-47

Psalm: 118

II czytanie: 1 P 1,3-9

Ewangelia: J 20,19-31

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

3

NIEDZIELA

WIELKANOCNA

30 kwietnia 2017

rok A

I czytanie: Dz 2,14.22-28

Psalm: 16

II czytanie: 1 P 1,17-21

Ewangelia: Łk 24,13-35

Dostępne w wersji pełnej

SYTUACJE DUSZPASTERSKIE

Kazania pasyjne Świętego Kazimierza Świętego Józefa Zwiastowanie Pańskie Świętego Wojciecha Homilia ślubna Homilia pogrzebowa Godzina święta Pierwszy piątek Spotkanie wspólnoty różańcowej Apostolstwo modlitwy

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu... DROGA KRZYŻOWA

Teksty rozważań do wykorzystania podczas nabożeństw w okresie Wielkiego Postu

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

redakcja 

ks. Maciej K. Kubiak – redaktor naczelny 

Sylwia Solarska – zastępca redaktora naczelnego

rada programowa 

ks. dr hab. Andrzej Draguła, prof. US

ks. dr hab. Adam Kalbarczyk 

ks. dr Rafał Kowalski

ks. dr hab. Maciej Szczepaniak 

adres redakcji

ul. Chartowo 5 

61-245 Poznań 

tel. 61 659 37 44 

e-mail: bkaznodziejska@swietywojciech.pl 

prenumerata • 61 659 37 56

• roczna – 150 zł 

• półroczna – 75 zł 

Cena detaliczna 1 egz. z materiałami na dwa miesiące – 35 zł 

NUMER KONTA: PKO BP – I/O Poznań 

37 1020 4027 0000 1502 0031 6224 

reklama • 667 999 030

wydawca 

Święty Wojciech Dom Medialny sp. z o.o. 

ul. Chartowo 5 

61-245 Poznań 

projekt okładki

Adam Piasek

ISSN 0208–7413

www.bkaznodziejska.pl

Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowywania tekstów, a także publikacji na swoich stronach internetowych. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada.