Wydawca: Wydawnictwo Świętego Wojciecha Kategoria: Religia i duchowość Język: polski

Biblioteka Kaznodziejska nr 02/2016 ebook

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Biblioteka Kaznodziejska nr 02/2016 -

W numerze 2. „Biblioteki Kaznodziejskiej” (marzec-kwiecień) m.in.:

- kazania pasyjne,

- sugestie słuchacza i  homilie na Triduum Paschalne,

Uwaga! Jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski!

- homilie okolicznościowe na nabożeństwo z okazji 1050. rocznicy Chrztu,

- homilie do dorosłych, młodzieży i dzieci na wszystkie niedziele i święta marca i kwietnia,

- komentarze na dni powszednie.

Opinie o ebooku Biblioteka Kaznodziejska nr 02/2016 -

Fragment ebooka Biblioteka Kaznodziejska nr 02/2016 -

Biblioteka Kaznodziejska nr 02/2016

Święty Wojciech Dom Medialny sp. z o.o.

Od redakcji

W ostatnich dniach przed oddaniem do druku tego numeru „Biblioteki Kaznodziejskiej” ukazały się dwa papieskie teksty, w których możemy odnaleźć wielkie bogactwo duszpasterskich propozycji i inspiracji. Pierwszy z nich to książka „Miłosierdzie to imię Boga”, której prezentacja odbyła się na Watykanie 12 stycznia 2016 roku. Książka jest zapisem rozmowy o miłosierdziu, którą z papieżem Franciszkiem przeprowadził słynny włoski watykanista Andrea Tornielli (Franciszek, Miłosierdzie to imię Boga. Rozmowa z Andreą Torniellim, przeł. Joanna Ganobis, Znak, Kraków 2016). Drugi tekst to papieskie orędzie na 50. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, podpisane przez Franciszka 24 stycznia 2016 roku (które zamieszczamy na kolejnych stronach „Biblioteki Kaznodziejskiej”). Oba teksty nawiązują do trwającego w całym Kościele Roku Świętego Miłosierdzia. Oba niosą ze sobą tyle pięknych treści, że pominięcie ich w naszych działaniach duszpasterskich byłoby sporym zaniedbaniem. Co pisze Franciszek? Na co zwraca nam uwagę w Roku Świętym Miłosierdzia?

Dla czytelników „Biblioteki Kaznodziejskiej” ważne może być wspomnienie miłosiernych księży, których w swoim życiu spotkał papież Franciszek. Jest wśród nich kapucyn, który miał skrupuły, że zbyt wiele wybacza. Gdy przyszedł do kardynała Bergoglio po radę, ten zapytał go, co robi, kiedy ma wątpliwości. Okazało się, że się modli przed tabernakulum: „Panie, przebacz mi, że za dużo wybaczyłem, ale to Ty dałeś mi taki zły przykład!”. „Nigdy tego nie zapomnę. Kiedy kapłan w ten sposób przeżywa miłosierdzie, odczuwa je na sobie, może ofiarować je również innym” – dodaje papież Franciszek. W innym miejscu przyznaje, że jako pomocniczy biskup Buenos Aires zabrał krzyżyk od różańca zmarłemu wybitnemu spowiednikowi, który tym krzyżykiem dawał rozgrzeszenie. „Daj mi choć połowę twojego miłosierdzia!” – prosił zmarłego Bergoglio. „Kiedy nachodzą mnie złe myśli o jakiejś osobie, zbliżam dłoń do tego krzyżyka i dotykam go. Dobrze mi to robi” – wyznaje papież w wywiadzie z Torniellim.

Franciszek podkreśla też z naciskiem wartość spowiedzi świętej, również wtedy, gdy penitent nie może otrzymać rozgrzeszenia. Wspomina między innymi swojego krewnego, który żyjąc w związku niesakramentalnym nie mógł otrzymać rozgrzeszenia, ale ponieważ był bardzo religijny, „w każdą niedzielę, idąc na mszę, szedł do konfesjonału i mówił księdzu: «Wiem, że nie może mi ksiądz udzielić rozgrzeszenia, ale zgrzeszyłem w tym i w tym, proszę o błogosławieństwo». Oto człowiek ukształtowany duchowo” – podsumowuje papież. Podobną praktykę Franciszek proponuje także osobom homoseksualnym, o które pyta Andrea Tornielli. „Chciałbym – odpowiada biskup Rzymu – aby osoby homoseksualne przychodziły się spowiadać, by pozostały blisko Pana, by można było razem się modlić. Wówczas możesz polecić im modlitwę, okazać dobrą wolę, możesz wskazać drogę, towarzyszyć im”.

W omawianej książce Franciszek często odwołuje się też do doświadczeń osób świeckich, których spotkał i od których wiele się nauczył. Jako rektor jezuickiego kolegium i jednocześnie proboszcz ks. Bergoglio zaopiekował się matką z małymi dziećmi, która została porzucona przez męża. By utrzymać rodzinę jako bezrobotna, zarabiała prostytucją. Kiedyś przyszła podziękować. Arcybiskup Bergoglio myślał, że chciała podziękować za paczkę ostatnio otrzymaną z parafii. „Tak, tak, dziękuję również za to. Ale przyszłam podziękować przede wszystkim za to, że nigdy nie przestał mnie ojciec nazywać «panią»”.

Warto zajrzeć do papieskiej książki. To obowiązkowa lektura na Rok Święty Miłosierdzia – dla wszystkich.

Ciekawe i bardzo inspirujące myśli możemy znaleźć też w orędziu na 50. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. W kontekście posługi słowa, którą podejmują kaznodzieje i homiliści warto zwrócić uwagę choćby na kilka myśli papieża Franciszka. Pierwsza dotyczy wypowiadanych przez nas słów: „Słowo chrześcijanina stawia sobie za cel spowodowanie rozwoju komunii i nawet jeśli musi zdecydowanie potępić zło, stara się nie zrywać relacji i komunikacji” – uważa Franciszek. Kilka akapitów dalej biskup Rzymu zwraca się bezpośrednio do pasterzy Kościoła: „Jakże chciałbym, aby nasz sposób komunikowania się, a także nasza posługa pasterzy w Kościele nigdy nie wyrażały wyniosłej pychy triumfu nad wrogiem ani też nie upokarzały tych, których mentalność świata uważa za przegranych, tych których trzeba odrzucić! Miłosierdzie może pomóc w załagodzeniu przeciwności życia i dać ciepło tym, którzy zaznali jedynie chłodu osądzenia. Niech styl naszej komunikacji pozwoli na przezwyciężenie logiki, która wyraźnie oddziela grzeszników od sprawiedliwych. Możemy i musimy osądzać sytuacje grzechu – przemoc, korupcję, wyzysk, i tym podobne – ale nie możemy osądzać ludzi, bo tylko Bóg może czytać w głębi ich serc” – pisze papież Franciszek. Niech papieskie słowa pomogą nam wszystkim w przeżywaniu Roku Świętego Miłosierdzia!

FORUM HOMILETYCZNE

„Komunikacja i miłosierdzie – owocne spotkanie” Orędzie na 50. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu

Komunikacja i miłosierdzie – owocne spotkanie Orędzie na 50. Światowy DzieńŚrodków Społecznego Przekazu

Franciszek

Orędzie na 50. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu zostało opublikowane z datą 24 stycznia 2016 roku. Tego dnia przypada wspomnienie św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy. W Polsce 50. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu obchodzony będzie w tym roku 18 września. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Drodzy bracia i siostry, Rok Święty Miłosierdzia zachęca nas do refleksji na temat relacji między komunikacją a miłosierdziem. Kościół zjednoczony z Chrystusem, żywym ucieleśnieniem Boga miłosiernego jest powołany bowiem do życia miłosierdziem, jako znakiem rozpoznawczym całego swego istnienia i działania. To, co mówimy i jak mówimy, każde słowo i każdy gest powinien móc wyrazić współczucie, czułą troskę i przebaczenie Boga dla wszystkich. Miłość ze swej natury jest komunikacją, prowadzi do otwarcia się a nie do izolowania się. A jeśli nasze serca i nasze działania są inspirowane przez miłość, przez Bożą miłość, to nasza komunikacja będzie nosicielem Bożej mocy.

Jesteśmy powołani, aby jako dzieci Boże komunikować się ze wszystkimi bez wyjątku. Tym bardziej, że właściwością języka i działania Kościoła jest przekazywanie miłosierdzia, aby poruszyć serca ludzi i wspierać ich w drodze do pełni życia, którą Jezus Chrystus, posłany przez Ojca, przyszedł przynieść wszystkim. Chodzi o przyjęcie w nas i upowszechnienie wokół nas serdeczności Kościoła – Matki, aby Jezus był poznany i kochany; tej serdeczności która ukonkretnia słowa wiary i która rozpala w przepowiadaniu i świadectwie tę „iskrę”, która ją ożywia.

Słowo, które powoduje rozwój komunii

Komunikacja ma moc budowania mostów, sprzyjania spotkaniu i integracji ubogacając w ten sposób społeczeństwo. Jak to dobrze, gdy widzimy osoby zaangażowane w staranne dobieranie słów i gestów, ażeby przezwyciężyć nieporozumienia, uleczyć zranioną pamięć i budować pokój oraz zgodę. Słowa mogą przerzucać mosty między ludźmi, rodzinami, grupami społecznymi, narodami. Jest to możliwe zarówno w przestrzeni fizycznej jak i cyfrowej. Dlatego słowa i działania powinny nam pomóc wyjść z zaklętego kręgu potępień i zemsty, które stale wpędzają w matnię osoby i narody, prowadzące do wyrażania się przesłaniami nienawiści. Natomiast słowo chrześcijanina stawia sobie za cel spowodowanie rozwoju komunii i nawet jeśli musi zdecydowanie potępić zło, stara się nie zrywać relacji i komunikacji.

Chciałbym w związku z tym zaprosić wszystkich ludzi dobrej woli do odkrycia na nowo mocy miłosierdzia, aby uzdrawiać porozrywane relacje i przywrócić pokój i zgodę między rodzinami i we wspólnotach. Wszyscy wiemy, jak bardzo stare rany i przewlekłe urazy mogą ludzi usidlić i uniemożliwić im komunikować się ze sobą oraz wzajemne pojednanie. Dotyczy to także stosunków między narodami. We wszystkich tych przypadkach miłosierdzie może uaktywnić nowy sposób rozmawiania i prowadzenia dialogu, jak to wymownie wyraził Szekspir: „Dla miłosierdzia nikt przymusu nie ma; Ono jak kropla niebieskiego deszczu spływa na ziemię, dwakroć błogosławi tego, co daje, i tego, co bierze” (Kupiec wenecki, akt IV, scena I).

Miłosierdziem nigdy nie traktuje niczego jako stracone

Warto byłoby, aby także język polityki i dyplomacji dał się zainspirować miłosierdziem, które nigdy nie traktuje niczego jako stracone. Zwracam się szczególnie do tych, którzy mają odpowiedzialność instytucjonalną, polityczną oraz odpowiadają za kształtowanie opinii publicznej, aby zawsze czuwali nad sposobem wypowiadania się względem tych, którzy myślą czy działają inaczej, lub nawet tych, którzy mogą się mylić. Łatwo ulec pokusie, aby wykorzystać podobne sytuacje i podsycać w ten sposób płomienie nieufności, strachu i nienawiści. Tymczasem potrzebna jest odwaga, aby ukierunkować osoby ku procesom pojednania. To właśnie taka pozytywna i twórcza śmiałość oferuje realne rozwiązania dawnych konfliktów i możliwości osiągnięcia trwałego pokoju. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią [...] Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5,7.9).

Nie możemy osądzać ludzi – tylko Bóg zna głębię ich serc

Jakże chciałbym, aby nasz sposób komunikowania się, a także nasza posługa pasterzy w Kościele nigdy nie wyrażały wyniosłej pychy triumfu nad wrogiem ani też nie upokarzały tych, których mentalność świata uważa za przegranych, tych których trzeba odrzucić! Miłosierdzie może pomóc w załagodzeniu przeciwności życia i dać ciepło tym, którzy zaznali jedynie chłodu osądzenia. Niech styl naszej komunikacji pozwoli na przezwyciężenie logiki, która wyraźnie oddziela grzeszników od sprawiedliwych. Możemy i musimy osądzać sytuacje grzechu – przemoc, korupcję, wyzysk, i tym podobne – ale nie możemy osądzać ludzi, bo tylko Bóg może czytać w głębi ich serc. Naszym zadaniem jest ostrzeżenie tych, którzy popełniają błędy, potępiając zło i niesprawiedliwość pewnych zachowań, aby uwolnić ofiary i podnieść upadłych. Ewangelia Jana przypomina nam, że „prawda was wyzwoli” (J 8,32). Tą prawdą jest ostatecznie sam Chrystus, którego łagodne miłosierdzie jest miarą naszego sposobu głoszenia prawdy i potępiania niesprawiedliwości. Naszym najważniejszym obowiązkiem jest stwierdzanie prawdy w miłości (por. Ef 4,15). Tylko słowa wypowiadane z miłością, którym towarzyszy łagodność i miłosierdzie dotykają serc nas, grzeszników. Słowa i gesty szorstkie lub moralizatorskie mogą jeszcze bardziej wyobcowywać tych, których chcemy doprowadzić do nawrócenia i wolności, umacniając ich poczucie sprzeciwu i obrony.

Tylko słowa wypowiadane z miłością dotykają serc

Niektórzy uważają, że pewna wizja społeczeństwa zakorzenionego w miłosierdziu jest stanowczo zbyt pobłażliwa lub idealistyczna. Ale spróbujmy pomyśleć o naszych pierwszych doświadczeniach relacji w obrębie rodziny. Rodzice nas kochali i doceniali bardziej za to czym jesteśmy, niż ze względu na nasze umiejętności i osiągnięcia. Oczywiście rodzice chcą jak najlepiej dla swoich dzieci, ale ich miłość nigdy nie jest uzależniona od osiągnięcia celów. Dom rodzinny jest miejscem, w którym zawsze jesteś akceptowany (por. Łk 15,11-32). Chciałbym wszystkich zachęcić do myślenia o ludzkim społeczeństwie nie jako przestrzeni, w której obcy rywalizują i starają się dominować, ale raczej jako o domu lub rodzinie, gdzie drzwi są zawsze otwarte i którego mieszkańcy starają się wzajemnie akceptować.

Dlatego istotne znaczenie ma wysłuchanie. Komunikowanie oznacza dzielenie się, a dzielenie się wymaga wysłuchania, akceptacji. Wysłuchanie to znacznie więcej niż słuchanie. Słuchanie dotyczy dziedziny informacji; natomiast wysłuchanie odwołuje się komunikacji i wymaga bliskości. Wysłuchanie pozwala nam podjąć właściwą postawę, opuszczając spokojną kondycję widzów, użytkowników, konsumentów. Wysłuchanie oznacza również zdolność dzielenia się pytaniami i wątpliwościami, przemierzenie jakiejś drogi obok siebie, wyzwolenie się z wszelkiej pyszałkowatości wszechmocy i pokorne oddanie swoich umiejętności i darów na służbę dobra wspólnego.

Umiejętność wysłuchania to dar, o który trzeba prosić

Wysłuchanie nigdy nie jest łatwe. Czasami bardziej wygodne jest udawanie głuchych. Wysłuchanie oznacza zwracanie uwagi, posiadanie chęci zrozumienia, docenienia, szanowania, strzeżenia słowa drugiego. W wysłuchaniu mamy do czynienia z pewnego rodzaju męczeństwem, ofiarą z siebie samego, w którym ponawia się święty gest uczyniony przez Mojżesza przed płonącym krzewem: zdjęcie sandałów na „świętej ziemi” spotkania z drugim, który do mnie mówi (por. Wj 3,5). Umiejętność wysłuchania to ogromna łaska, to dar, o który trzeba prosić, aby następnie uczyć się go realizować.

Także e-maile, sms-y, sieci społecznościowe, czaty mogą być w pełni ludzkimi formami komunikacji. To nie technologia określa, czy komunikacja jest autentyczna, czy też nie, ale serce człowieka i jego zdolność do dobrego wykorzystania środków, jakimi dysponuje. Sieci społecznościowe mogą ułatwiać relacje i promować dobro społeczeństwa, ale mogą również prowadzić do dalszej polaryzacji i podziałów między ludźmi i grupami. Środowisko cyfrowe jest placem, miejscem spotkań, gdzie można wyrazić sobie serdeczność, albo zadać rany, nawiązać pożyteczną dyskusję lub dokonać linczu moralnego. Modlę się, aby ten Rok Jubileuszowy przeżywany w miłosierdziu „sprawił, że staniemy się bardziej otwarci na dialog, aby poznać się lepiej i wzajemnie zrozumieć; niech wyeliminuje wszelkie formy zamknięcia i pogardy i odrzuci wszelką przemoc i dyskryminację” (Misericordiae vultus, 23). Także w sieci buduje się prawdziwe społeczeństwo obywatelskie. Dostęp do sieci cyfrowych pociąga za sobą odpowiedzialność za drugiego, którego nie widzimy, ale który jest realny, posiada swoją godność, która musi być respektowana. Sieć może być dobrze używana, aby spowodować rozwój zdrowego społeczeństwa, otwartego na dzielenie się z innymi.

Komunikacja to dar od Boga i wielka odpowiedzialność

Komunikacja, jej miejsca i jej narzędzia doprowadziły do poszerzenia horyzontów dla wielu osób. Jest to dar od Boga, a także wielka odpowiedzialność. Lubię nazywać tę władzę komunikacji „bliskością”. Spotkanie pomiędzy komunikacją a miłosierdziem jest owocne na tyle, na ile rodzi bliskość, która otacza troską, pociesza, uzdrawia, towarzyszy i wyprawia święto. W świecie podzielonym, rozdrobnionym, spolaryzowanym, miłosierne komunikowanie się oznacza przyczynianie się do dobrej, wolnej i solidarnej bliskości między dziećmi Boga i braćmi w człowieczeństwie.

SUGESTIE HOMILETYCZNE

Nowe życie w Chrystusie

4

NIEDZIELA

WIELKIEGO POSTU

6 marca 2016

rok C

I czytanie: Joz 5,9a.10-12

Psalm: 34

II czytanie: 2 Kor 5,17-21

Ewangelia: Łk 15,1-3.11-32

Trzeba się weselić i cieszyć

W zbiorach Państwowego Muzeum Ermitażu w Sankt Petersburgu znajduje się słynne dzieło Rembrandta Powrót synamarnotrawnego. Przed tym obrazem prawie cały czas są tłumy.

Najczęściej z grupą jest przewodnik, który w kilkunastu zdaniach omawia słynne dzieło i po chwili grupa idzie dalej, bowiem z oczywistych względów nie można się w tym miejscu zatrzymać dłużej. Zwiedzający nie mają czasu na to, aby się zatrzymać, pomedytować. Zresztą, Ermitaż ma ogromne zbiory takich „perełek”.

Podobnie jest też czasami w czasie liturgii. Uczestniczący w Eucharystii w postawie stojącej (jak zwiedzający galerię) wysłuchają słów Ewangelii o marnotrawnym synu. Potem słuchają z uwagą homilii (tak jak zwiedzający muzeum słuchają przewodnika), a potem idą dalej, do swych domów, zajęć i zapominają o marnotrawnym synu, miłosiernym ojcu, rozgniewanym bracie… Co uczynić, aby ów obraz „żył w słuchaczach”, aby mogli medytować treści, które zawiera? Można mieć dowolnej wielkości reprodukcję owego dzieła. Można głębiej się zamyślić nad sensem tego fragmentu Ewangelii. Nie tylko dlatego, że obchodzimy Rok Święty Miłosierdzia, że przeżywamy wielkopostny czas – okres nawrócenia, ale dlatego, że spotykamy się z Ojcem, który nas kocha i pragnie, abyśmy zawsze byli przy Nim. Każda Eucharystia jest dla nas świętem Paschy, podczas której miłosierny Ojciec nas przygarnia do siebie. Co więcej – w Chrystusie jednamy się z Bogiem i jesteśmy nowym stworzeniem.

„Nowe życie w Chrystusie”

Program duszpasterski Kościoła w Polsce

Sugestie słuchacza

Szymon Bojdo

Pierwsze czytanie z dzisiejszego dnia nasuwa skojarzenie, że Pan Bóg zawsze chce, byśmy się rozwijali. Wiele zmian zaszło w ludzie Izraela… Kiedy wędrowali przez pustynię, a przede wszystkim dowiedzieli się, że bez Boga nic nie mogą uczynić. Zabiera im wprawdzie mannę, którą karmił ich każdego dnia, ale daje możliwość, by sami zadbali o swoje pożywienie. Zastanawia mnie to, na ile my doceniamy to, że Pan stawia nas w takim a nie innym czasie życia i zaprasza do nowych aktywności? Czy jestem zawsze gotowy na zmiany, jakie Bóg dla mnie przygotował lub przynajmniej otwarty na to, że będzie mnie on wprowadzał do nowych rzeczywistości? Święty Paweł mówi natomiast, że w Chrystusie Bóg pojednał ze sobą świat. To słowo „pojednał” jest dla nas coraz mniej zrozumiałe. Co ono tak właściwie oznacza? Czy tylko dążenie do zgody? Dążenie do stania się czymś jednym, zacierając różnice? Jest to o tyle ważne, że apostoł mówi nam też dziś, że dana jest nam posługa „jednania”. Jak mamy ją rozumieć? Zawsze trudnym dla mnie obrazem było stwierdzenie Pawła, że Bóg dla nas grzechem uczynił tego, który nie znał grzechu. Co oznacza fakt, że Jezus „stał się grzechem”? I jeszcze w kwestii grzechów: odtąd wszystko staje się nowe, Bóg nie poczytał ludziom grzechu. Te stwierdzenia w naszej bardzo pamiętliwej epoce, kiedy różne dane o nas, nawet sprzed wielu lat można wyciągnąć na wierzch, budzą zdziwienie. Czy rzeczywiście Bóg i jego miłosierdzie polega na tym, że nasz grzech zostaje zapomniany? Jak pozbyć się tej czysto ludzkiej podejrzliwości, że nasze grzechy zostaną nam wypomniane? To bardzo ważne, by budzić w nas takie przekonanie, że Bóg naprawdę wybacza nam i zapomina o naszych grzechach, nie męczy się przebaczaniem, bo wielu ludzi jest obecnie wrażliwych i bardzo obawia się zranienia, surowej oceny, odrzucenia. Chodzi tu o to, by doświadczyć tego wspaniałego przyjęcia z dzisiejszej Ewangelii. Bo w końcu Dobry Ojciec pokazuje swoją miłość nie tylko temu synowi, który oddalił się bardzo daleko. On cierpliwie wyjaśnia również zaistniałą sytuację bratu, który pozostał przy nim. Ta przypowieść pokazuje mi dziś, że wcale nie trzeba daleko oddalać się od Boga, by moc powtórzyć za bohaterem dzisiejszej Ewangelii: zabiorę się i wrócę do mego ojca.

Homilia do dorosłych

Czas powracania do Pana

ks. Jan Augustynowicz

Dzisiejsza, czwarta niedziela Wielkiego Postu różni się od pozostałych. W tradycji Kościoła nazywamy ją „Laetare”, czyli niedzielą radości. Widzimy to nawet w zmianie postnego fioletu na różowy kolor szat liturgicznych. W połowie Wielkiego Postu Kościół wzywa wiernych do radości, aby wszyscy podejmujący trud przemiany serca wytrwali w swoich postanowieniach.

Kościół założony przez Chrystusa jest znakiem obecności Boga. To w Kościele dokonuje się nasze z Nim pojednanie, nieustannie dostępujemy przebaczenia, jakie przynosi nam Jezus. Dzisiaj, w czwartą niedzielę czterdziestodniowego Wielkiego Postu, przychodzimy do Ojca Niebieskiego, by uzyskać przebaczenie grzechów, by wziąć udział w radosnej uczcie paschalnej Nowego Przymierza, by wreszcie wynieść stąd radość prawdziwego pojednania.

Pierwsze czytanie z Księgi Jozuego przedstawia nam następcę Mojżesza, który przystąpił w miejscowości Gilgal do porządkowania różnych spraw swojego ludu. Zaczął od obrzezania, które było zewnętrznym znakiem przynależności do narodu wybranego. Potrzeba nam wiedzieć, że podczas niewoli egipskiej i w czasie czterdziestoletniej wędrówki, wielu Żydów – z różnorakich powodów – zaniedbało obrzęd obrzezania. Dlatego Jozue zaczyna od sprawy najważniejszej. Księga opisuje nam pierwszą Paschę, obchodzoną przez Żydów po wejściu do Ziemi Obiecanej. Po czterdziestu latach życia koczowniczego na pustyni znaleźli się w ziemi Kanaan „opływającej miodem i mlekiem”; mogli spokojnie złapać oddech, bo spełniła się nadzieja ich i przodków. Nadzieja zamieszkania w Ziemi Obiecanej pozwalała im przetrwać wszelkie trudy życia na pustyni.

W nawiązaniu do drugiego czytania z drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian, ks. Jerzy Banak pisze: „Nowe prawo, nowa ekonomia zbawcza zapoczątkowana przez nowego Adama – Jezusa Chrystusa dają – jest to rdzeń nauczania Pawłowego – człowiekowi nowe życie (Rz 6,4). Nowe życie czyni nas nowymi stworzeniami. Dziś Apostoł nawiązuje do tej myśli swojego przepowiadania, że w Chrystusie staliśmy się nowymi ludźmi, nowymi stworzeniami, gdyż w Nim i cały świat został odnowiony, i na nowo pojednany z Ojcem. Nowego człowieka w swojej teologii przeciwstawia Apostoł człowiekowi staremu, podlegającemu prawu śmierci i grzechu. Tę samą myśl wyraża też Paweł w antytezie: człowiek duchowny – człowiek cielesny (1 Kor 15,44). Nowy człowiek powinien ustanawiać w świecie nowe stosunki. Sprowadzają się one do wzajemnego pojednania. Tak jak w Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, tak i my, chrześcijanie – poucza Apostoł – nowi ludzie, bo złączeni z Chrystusem, spełniać winniśmy dzieło jednania ludzi” (Głoście Ewangelię, Włocławek 1991, s. 109).

Przypowieść o synu marnotrawnym jest równocześnie przypowieścią o miłosiernym ojcu. Ojciec jest obrazem Boga w tajemnicy Jego miłosierdzia względem nas.

Ewangelia o ojcu miłosiernym, inaczej nazywana Ewangelią o synu marnotrawnym, opowiada o tajemnicy stworzenia człowieka i jego godności. „Ważniejsza od dóbr materialnych była godność syna w domu ojca. Sytuacja, w jakiej się znalazł wraz z utratą owych dóbr, musiała mu uświadomić tę właśnie utraconą godność, świadomość zmarnowanego synostwa” (św. Jan Paweł II).

Dzisiejsza perykopa określana jest Ewangelią w Ewangelii. Ewangelia ma trzech głównych aktorów: miłosiernego ojca, marnotrawnego syna i starszego brata. Pierwsi dwaj są w zasadzie jednoznaczni i łatwi do oceny. Postacią znacznie trudniejszą do zrozumienia jest starszy syn.

Starszy syn podziela myśl swojego ojca, żyje w atmosferze miłości, ale nie raduje się z tego, że młodszy syn zwany marnotrawnym po niechlubnej przeszłości wraca do swojego ojca, do swojego brata, do swojego domu? Być może dlatego, że nie kocha tak mocno jak ojciec. Ten bowiem przebacza i cieszy się, starszy syn zaś jest podenerwowany i wykazuje smutek z powrotu brata. Tak wytłumaczył tę sprawę Jezus swoim adwersarzom, to znaczy faryzeuszom. Podobnie odpowiada nam dzisiaj, gdy zadajemy takie samo pytanie. Swoją odpowiedzią Pan pokazuje, że Ojciec niebieski jest Ojcem Miłosierdzia. Chrystus chce, byśmy zmienili swój sposób myślenia. By był on zbliżony do ojca, a nie starszego brata. Jakże często w naszym życiu pragniemy jurydycznie, sztywno kierować się tylko zasadami sprawiedliwości. Oczywiście, w stosunku do innych, bo dla siebie jesteśmy bardziej wyrozumiali, miłosierni. Niektórym niełatwo zobaczyć bliźniego, chrześcijanina. Patrzymy na mnogość nakazów i zakazów. Ucieka nam duch prawa a zostaje jedynie jego litera. Jezus chce nas zachęcić, byśmy przeszli od tego prawniczego poczucia sprawiedliwości do mentalności miłosierdzia.

Jedną z cech charakteryzujących współczesnego człowieka jest coraz częstszy brak poczucia grzechu. Coraz rzadziej odnosimy swoje postępowanie do Boga. Trzeba więc odkryć poczucie grzechu, by odkryć prawdę, że człowiek jest kochany przez Stwórcę. Bóg nie odwraca się od człowieka, nawet wtedy gdy on popadnie w grzechy, także te wielkie. Bóg czeka na jego powrót, by mu przebaczyć.

Radujmy się i cieszmy, że Bóg przebacza nam wszystkie grzechy. Kocha nas, mimo naszych słabości. Jesteśmy ufni względem Jego miłości. Kościół cały czas doświadcza tej łaski. Wielu ludzi pragnie powrócić do Boga i do Kościoła. Pomóżmy im w miarę naszych możliwości.

Homilia do dorosłych

Trzeba się cieszyć i weselić!

ks. Marcin Chudzik

Uczyń mnie choćby jednym z niewolników. To fragment spowiedzi syna marnotrawnego. To część spowiedzi wszystkich, którzy w swoim życiu się zagubili, zmarnowali to co otrzymali od Boga, od ludzi. Ilekroć klękamy przy konfesjonale mówimy – zgrzeszyłem względem Boga i wobec człowieka. Przychodzimy z poczuciem winy, czasami ronimy łzy żalu, prosimy o przebaczenie. A Bóg jak ten Ojciec z przypowieści nie jest wobec nas sprawiedliwy – nie chce z nas uczynić najemników, niewolników, nie jest nawet dobry, On jest Miłosierdziem! On przyodziewa nas szatą synostwa Bożego, cieszy się z naszego powrotu.

To nie przypadek, że tę przypowieść w Ewangelii według św. Łukasza poprzedzają dwie krótsze o zaginionej owcy i zagubionej drachmie. W obu tych opowiadaniach wybrzmiewa taki sam refren: Cieszcie się ze mną! Bo zostało odnalezione coś, co się zawieruszyło! Podobnie przy powrocie tego zagubionego syna. Ojciec wydaje wielką ucztę – swoją radością chce się podzielić ze wszystkimi, że ten który był umarły – ożył, w końcu się odnalazł.

My dzisiaj cieszymy się, gdy ktoś odnajdzie zagubione dokumenty, gdy znajdą się kluczyki położone w jakieś nietypowe miejsce. Ale czy potrafimy się cieszyć, gdy ktoś odnajduje drogę do Boga? Gdy widzimy jak ktoś powraca do miłosiernego Ojca? Może wtedy byśmy chcieli, aby poszedł na publiczną pokutę, aby stał się „niewolnikiem”. Czasami niektórych gryzie, że ma takie same prawa, jak my – ci wierni, ci którzy ciągle są przy Bogu, przy Kościele, którzy ciągle służą Bogu.

Wtedy jesteśmy podobni do starszego syna. Oto tyle lat ci służę – słyszymy z jego ust. Słyszymy wypowiedź pełną żalu, zazdrości. Słyszymy wypowiedź nie syna, który miłuje swego ojca, ale wypowiedź jakiegoś niewolnika, który służy swemu panu. Czy przypadkiem nie jest podobnie u nas? Czy czasami nie mówimy do Boga – Oto tyle lat Ci służę, a Ty Boże nigdy nic mi nie dałeś! Chcielibyśmy, aby Bóg dawał nam rzeczy potrzebne tutaj na ziemi. Tak bardzo chcielibyśmy tutaj zrobić sobie niebo, teraz i tutaj na ziemi. A przecież nasz Ojciec dał nam wszystko w swoim Synu, dał nam największy dar, dzięki któremu jako synowie marnotrawni możemy do niego powracać z nadzieją, że przez nasz żal, wyznanie grzechów nam przebaczy i daruje.

Przeżywamy rok jubileuszowy, poznając Boże Miłosierdzie, ten obraz z dzisiejszej ewangelii ukazuje jak bardzo Ojciec na nas czeka, jak wygląda, aby już z daleka dostrzec nas gdy wracamy. Wzrusza się głęboko, gdy przychodzimy do niego. Cieszy się, że odzyskał nas żyjących. Chce tą radością dzielić się z innymi. Zapamiętajmy ten obraz miłosiernego Ojca, nośmy go zawsze w naszych sercach. Ale też niech postawa starszego Syna będzie dla nas przestrogą! Umiejmy dzielić radość Boga z każdego nawrócenia, z każdego powrotu marnotrawnego syna.

Homilia do młodzieży

Miłosierdzie „krok po kroku”

ks. Piotr Śliżewski

Kościół daje nam dzisiaj do przeżycia bardzo ciekawe doświadczenia. Liturgia słowa proponuje nam rozważyć Ewangelię na temat miłosiernego Ojca i marnotrawnego syna. Te dobrze nam znane treści, zyskują jeszcze mocniejsze kolory dzięki temu, że aktualnie przeżywamy w Kościele Nadzwyczajny Rok Święty Miłosierdzia ogłoszony przez papieża Franciszka. Kościół przez cały ten Rok stara się w szczególny sposób pytać: „Czym jest miłosierdzie?”, „Dlaczego jest takie konieczne?”. W ten „miłosierny nurt” wpisuje się właśnie odczytywana dzisiaj Ewangelia, która jest swego typu „klasykiem” opisującym tę rzeczywistość. Zmęczone oczy ojca od wypatrywania marnotrawnego dziecka, mocny uścisk przywitania powracającego syna i gotowość do przyjęcia kogoś, kto zasługuje na ostrą naganę, porusza nasze serca. Te słowa zatrzymują nas w „bezlitosnym biegu” i zachęcają do przemyślenia, czy wierzymy w Boga, który jest w stanie nam wszystko przebaczyć, jeśli tego żałujemy i chcemy powrócić. Jest to niesamowicie ważne pytanie. Prawdę mówiąc, do niego sprowadza się ogólne pytanie: „czy wierzę?”. Nie sposób bowiem kochać Wszechmogącego i Wszechwiedzącego Boga, gdy nie założymy, że kocha On nas bardziej niż cała nasza rodzina, wszyscy przyjaciele i znajomi razem wzięci.

Wiara w Boga i chęć powierzania Mu swojego życia, zaczyna się od momentu, gdy ufamy, że w Jego ramionach jest miejsce dla naszych najgorszych grzechów. Nawet takich, których sami sobie nie potrafimy przebaczyć…

Skąd się więc biorą w nas opory, by zaufać tak dobremu Bogu? Wydaje się, że nie chcemy patrzeć na nasze życie jak na „historię wzrostu”. Chcielibyśmy mieć wszystko od razu. Oczekujemy by po „pstryknięciu palcem” wszystko się zmieniło. Oburzamy się na nawroty do tych samych grzechów, zamiast pokochać powolne dążenie do miłości Ojca. Nie rozumiemy tego, co przekazuje nam mądre powiedzenie, że „nie od razu Rzym zbudowano”. Życie, nawrócenie, jak i samo odczuwanie miłosierdzia Boga potrzebuje różnych okresów. Każdy musimy przeżyć, by wypracować coś trwałego. Podobnie jak w Roku Liturgicznym. Nie ma tylko świąt i uroczystości, ale są także: „niezwykły czas nazwany okresem zwykłym” i „Wielki Post, który zatrzymuje się przy niepopularnym temacie cierpienia”, „Adwent, który uczy cierpliwości w oczekiwaniu na Boże Narodzenie”. Tak samo jest w życiu. Musimy uwierzyć, że mimo zmienności wydarzeń i wielu nieprostych sytuacji, Bóg jest i działa w zmienności. On, który jest „wiecznie trwały” w postanowieniach miłości, powoli ugruntowuje w nas dobro i uczy miłosierdzia.

Czasami jest to trudne, ponieważ z powodu dużej ilości cierpień „umarła” w nas nadzieja i odnosimy wrażenie, że może być już tylko gorzej. Tak myślał Jozue. W pierwszym czytaniu dowiadujemy się, że Bóg zrzucił pewnego dnia z Narodu Wybranego „hańbę egipską”. Nie było to jednak proste. Izraelici tak przyzwyczaili się do manny, że Bóg musiał wystosować do nich specjalne proroctwo, by jak „kawa na ławę” wytłumaczyć im, że od dzisiaj pokarm z nieba zostanie zastąpiony plonem ziemi Kanaan. Ciekawe. Bardzo mocno możemy się przywiązywać nie tylko do rzeczy dobrych, ale także do cierpienia. Syn marnotrawny uczynił identycznie. Bardzo szorstkie były słowa, które wypowiedział do siebie w myślach: „Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników” (Łk 15,18-19). Syn marnotrawny stracił wiarę w swoją godność. Dotknięcie dna spowodowało, że uwierzył w to, że jest nikim. Nam też to grozi. Dlatego miłosierdzie przyjmujmy „etapowo”. Korzystajmy z mądrości Kościoła zapisanej w roku liturgicznym. Teraz skupmy się na miłosierdziu w odsłonie wielkopostnej. Czwarta niedziela Wielkiego Postu zobowiązuje. W niedzielę radości (Laetare) mamy okazję spojrzeć wyjątkowo na wszystkie nasze trudy. „Środkowa, wielkopostna niedziela” pokazuje, że nawet pośród trudności jest zawsze światło nadziei. Prawdę mówiąc, to w ten sposób wygląda całe nasze życie. Cierpienia są przewlekane radościami. Dlatego wierzmy w Boże miłosierdzie i dostrzegajmy je w zmienności naszej historii i naszych „wzlotach i upadkach”…

Homilia do dzieci

Wracamy do Jezusa

ks. Tomasz Rogoziński

Zapewne nieraz zdarzyło się wam bardzo wstydzić jakiegoś uczynku. Czasami sprawiamy przykrość np. naszym rodzicom, a potem wstydzimy się przyznać do błędu, niekiedy myślimy sobie, że rodzice nam tego nie wybaczą albo ostrym językiem nas upomną, boimy się ich reakcji i odkładamy przeprosiny. Z czasem jednak zauważamy, że z takim ciężarem uczynionej przykrości nie da się dobrze żyć i funkcjonować, bo czujemy jakby się za nami ciągnęła na łańcuchu jakaś ogromna kula, która nie pozwala nam iść dalej. Wówczas staramy się zrozumieć swój błąd i przepraszamy rodziców, żałując tego co uczyniliśmy.

Podobnie jest w naszych relacjach z Panem Bogiem. Sprawiamy Mu przykrość naszymi grzechami, kiedy wolimy robić po swojemu, nie chcemy z lenistwa się modlić, a więc z Nim rozmawiać albo spotkać się z Nim na Mszy Świętej. Innym razem uważamy, że nie musimy Go słuchać i robimy wszystko po swojemu, aż do czasu, kiedy zauważamy, że wpadliśmy w bagienko, z którego już sami nie potrafimy wyjść, a wówczas o Nim sobie przypominamy i rozpoczyna się coś, co możemy nazwać nawróceniem, czyli naszym powrotem do Pana Jezusa.

Jak niekiedy boimy się reakcji rodziców na nasze przyznanie się do błędu, tak czasami boimy się co Pan Jezus sobie o nas pomyśli, czy nam przebaczy. Ale jest to lęk nieuzasadniony, ponieważ Pan Jezus czeka na nas z otwartymi rękami. Na potwierdzenie, że tak jest rzeczywiście, sam przytacza nam w Ewangelii przypowieść o synu marnotrawnym, którą też można nazwać przypowieścią o miłosiernym ojcu, ponieważ na mecie drogi powrotnej syna marnotrawnego stoi wyczekujący go od dawna ojciec, który pragnie mu okazać swoją miłość miłosierną. Ojciec nie tylko mu przebacza, okazuje miłość, ale po prostu bardzo się cieszy, że jego pogubiony syn powrócił. Pan Jezus także cieszy się kiedy do niego powracamy, kiedy staramy się zrozumieć nasze błędy. Kiedy chcemy się nawrócić, to on nie odwraca się do nas plecami obrażony, ale okazuje nam swą miłość i nam przebacza.

Wielki Post, to najlepszy czas, aby naprawić popełnione błędy i wrócić do Jezusa. Pamiętajmy, że On zawsze wyciąga do nas ręce i czeka, abyśmy się Go na nowo uchwycili, a nie ma chyba większej radości w niebie nad taką, gdy jakiś grzesznik powraca do Boga. Pamiętajcie również o tym, że naszą modlitwą na różańcu i wyrzeczeniami oraz uczestnictwem w nabożeństwach drogi krzyżowej i gorzkich żali, niejednemu synowi marnotrawnemu pomagamy powrócić do miłosiernego Ojca. Życzę wam, abyście jak najlepiej wykorzystali pozostałe dni Wielkiego Postu, by w niebie było jak najwięcej radości z powracających synów marnotrawnych.

5

NIEDZIELA

WIELKIEGO POSTU

13 marca 2016

rok C

I czytanie: Iz 43,16-21

Psalm: 126

II czytanie: Flp 3,8-14

Ewangelia: J 8,1-11

Dostępne w wersji pełnej

NIEDZIELA

PALMOWA

20 marca 2016

rok C

I czytanie: Iz 50, 4-7

Psalm: 22

II czytanie: Flp 2,6-11

Ewangelia: Łk 22,14-23,56

Dostępne w wersji pełnej

WIELKI

CZWARTEK

24 marca 2016

rok C

I czytanie: Wj 12,1-8.11-14

Psalm: 116B

II czytanie: 1 Kor 11,23-26

Ewangelia: J 13,1-15

Dostępne w wersji pełnej

WIELKI

PIĄTEK

25 marca 2016

rok C

I czytanie: Iz 52,13-53,12

Psalm: 31

II czytanie: Hbr 4,14-16; 5,7-9

Ewangelia: J 18,1-19,42

Dostępne w wersji pełnej

WIGILIA

PASCHALNA

26 marca 2016

rok C

I czytanie: Wj 14,15-15,1

Psalm: Wj 15,1-18

II czytanie: Rz 6,3-11

Ewangelia: Łk 24,1-12

Dostępne w wersji pełnej

ZMARTWYCHWSTANIE

PAŃSKIE

27 marca 2016

rok C

I czytanie: Dz 10,34a.37-43

II czytanie: Kol 3,1-4

lub 1 Kor 5,6b-8

Ewangelia: J 20,1-9

Dostępne w wersji pełnej

PONIEDZIAŁEK

WIELKANOCNY

28 marca 2016

rok C

I czytanie: Dz 2,14.22-32

Psalm: 16

Ewangelia: Mt 28,8-15

Dostępne w wersji pełnej

2

NIEDZIELA

WIELKANOCNA

3 kwietnia 2016

rok C

I czytanie: Dz 5,12-16

Psalm: 118

II czytanie: Ap 1,9-11a.12-13.17-19

Ewangelia: J 20,19-31

Dostępne w wersji pełnej

3

NIEDZIELA

WIELKANOCNA

10 kwietnia 2016

rok C

I czytanie: Dz 5,27b-32.40b-41

Psalm: 30

II czytanie: Ap 5,11-14

Ewangelia: J 21,1-19

Dostępne w wersji pełnej

4

NIEDZIELA

WIELKANOCNA

17 kwietnia 2016

rok C

I czytanie: Dz 13,14.43-52

Psalm: 100

II czytanie: Ap 7,9.14b-17

Ewangelia: J 10,27-30

Dostępne w wersji pełnej

5

NIEDZIELA

WIELKANOCNA

24 kwietnia 2016

rok C

I czytanie: Dz 14,21-27

Psalm: 145

II czytanie: Ap 21,1-5a

Ewangelia: J13,31-33a.34-35

Dostępne w wersji pełnej

SYTUACJE DUSZPASTERSKIE

Kazania pasyjne Świętego Kazimierza Świętego Józefa Zwiastowanie Pańskie Świętego Wojciecha Homilie okolicznościowe Homilie obrzędowe Godzina święta Pierwszy piątek Materiały formacyjne dla ministrantów

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

REDAKCJA

ks. Maciej K. Kubiak – redaktor naczelny

Sylwia Solarska – redaktor pomocniczy

RADA PROGRAMOWA

ks. dr hab. Andrzej Draguła, prof. US

ks. dr hab. Adam Kalbarczyk

ks. dr hab. Maciej Szczepaniak

ADRES REDAKCJI

ul. Chartowo 5

61-245 Poznań

tel. 61 659 37 44

e-mail: bkaznodziejska@swietywojciech.pl

PRENUMERATA • 61 659 37 56

• roczna – 150 zł

• półroczna – 75 zł

Cena detaliczna 1 egz. z materiałami na dwa miesiące – 35 zł

NUMER KONTA: PKO BP – I/O Poznań

37 1020 4027 0000 1502 0031 6224

REKLAMA • 667 999 030

WYDAWCA

Święty Wojciech Dom Medialny sp. z o.o.

ul. Chartowo 5

61-245 Poznań

PROJEKT OKŁADKI

Adam Piasek

ISSN 0208–7413

www.bkaznodziejska.pl

Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowywania tekstów, a także publikacji na swoich stronach internetowych. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada.

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com