Wydawca: Wydawnictwo Świętego Wojciecha Kategoria: Religia i duchowość Język: polski

Biblioteka Kaznodziejska nr 01/2018 ebook

5 (1)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 474 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Biblioteka Kaznodziejska nr 01/2018 -

W numerze 1. „Biblioteki Kaznodziejskiej” (styczeń-luty) m.in.:

- homilie do dorosłych, młodzieży i dzieci na wszystkie niedziele i święta stycznia i lutego;

- homilie z Owieczką Magdą na każdą niedzielę;

- w Sytuacjach duszpasterskich - homilie okolicznościowe na Ofiarowanie Pańskie, Światowy Dzień Chorego;

- kazania pasyjne;

- adoracja Najświętszego Sakramentu oraz Pierwszy piątek miesiąca;

- cykl autorstwa ks. Pawła Szpyrki SJ pt. Idźcie i głoście! Słuchając Franciszka…

- rozważania na dni powszednie.

Opinie o ebooku Biblioteka Kaznodziejska nr 01/2018 -

Fragment ebooka Biblioteka Kaznodziejska nr 01/2018 -

Okładka

Biblioteka Kaznodziejska nr 01/2018

Święty Wojciech Dom Medialny sp. z o.o.

W TYCH MIESIĄCACH

Głoszenie słowa – wyraz troski o wiernych

ks. Maciej K. Kubiak

„Posługa słowa, które jest duchowym pokarmem dla wierzących, należy w Kościele do priorytetowych zadań biskupów i prezbiterów, którzy są zobowiązani, aby ze względu na doniosłą rolę homilii w liturgii dokładali wszelkich starań do każdorazowego jej przygotowania. Sam papież Franciszek skierował do wszystkich duszpasterzy prośbę, aby pośród licznych zadań duszpasterskich zarezerwowali czas na rzetelne przygotowanie homilii, do którego należy studium, modlitwa, refleksja i kreatywność duszpasterska.

Posługa ta, szczególnie w celebracji Eucharystii, jest zarówno wyrazem troski o wiernych, którzy mają prawo oczekiwać pokarmu duchowego od swoich duszpasterzy, jak też drogą osobistego uświęcenia pasterzy. Dlatego misja głoszenia domaga się dowartościowania i odnowienia roli słowa Bożego tak w życiu tych, którym powierzono troskę duszpasterską o wiernych, jak i tych, którzy z tej troski korzystają. Wtedy posługa homiletyczna może dopomóc pełniejszemu zrozumieniu słowa Bożego i jego oddziaływaniu na życie wiernych «tak, by słowo Boże było rzeczywistym wsparciem dla życia Kościoła»” – tak kończą się „Wskazania Konferencji Episkopatu Polski dotyczące homilii mszalnej”, przyjęte przez polskich biskupów w Lublinie 14 października 2017 roku, które zamieszczamy na kolejnych stronach „Biblioteki Kaznodziejskiej”.

Publikowane przez nas „Wskazania” episkopatu są przede wszystkim przypomnieniem podstawowych zasad, którymi chcemy się kierować, głosząc słowo Boże w naszych wspólnotach diecezjalnych i parafialnych. Przypominamy je sobie na początku nowego roku kalendarzowego, w którym wraz z całym Kościołem w Polsce chcemy na nowo przeżyć obecność Ducha Świętego i napełnić się Jego darami. To On uzdalnia nas do posługi słowa i prowadzi nasze serca i umysły – poprzez studium, modlitwę i refleksję – w procesie rzetelnego przygotowania homilii. To On sprawia w nas duszpasterską kreatywność i pozwala nam oddziaływać na życie wiernych i wspierać – głoszonym przez nas słowem – życie Kościoła. By tak się stało, warto chyba rozpocząć 2018 rok od uważnej lektury „Wskazań Konferencji Episkopatu Polski…” i próby wprowadzenia ich w życie poprzez codzienną posługę słowa w naszych wspólnotach. Niech słowa „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” znajdują potwierdzenie w naszym życiu, w naszej pracy i w naszej modlitwie w każdym dniu 2018 roku, który – w imię Boże – rozpoczynamy!

Mamy nadzieję, że pomogą w tym również materiały zamieszczone w kolejnych działach „Biblioteki Kaznodziejskiej”, przygotowane przez zespół oddanych współpracowników, którym należą się słowa serdecznego podziękowania za kolejny rok ich posługi Słowu. Wśród przygotowanych materiałów warto podkreślić teksty rozważań na nabożeństwa drogi krzyżowej, które wzorem lat ubiegłych zamieszczamy w osobnym zeszycie, aby ułatwić korzystanie z nich podczas nabożeństw w kościołach i kaplicach. Ich uzupełnieniem może być Droga krzyżowa dla dzieci w kształcie harmonijki, którą wraz z redakcją „Małego Przewodnika Katolickiego” przygotowaliśmy jako pomoc duszpasterską do wykorzystania w Wielkim Poście. Niech więc i w ten sposób Duch Święty ożywia naszą duszpasterską kreatywność!

FORUM HOMILETYCZNE

Polscy biskupi: homilie powinny być starannie przygotowane

Wskazania episkopatu Polski

Homilie wygłaszane podczas Mszy Świętych powinny być za każdym razem solidnie przygotowywane. Sam papież Franciszek skierował do wszystkich duszpasterzy prośbę, aby pośród licznych zadań duszpasterskich zarezerwowali czas na rzetelne przygotowanie homilii, do którego należy studium, modlitwa, refleksja i kreatywność duszpasterska – przypominają polscy biskupi we „Wskazaniach Konferencji Episkopatu Polski dotyczących homilii mszalnej”. Episkopat przypomina, że Kodeks Prawa Kanonicznego stanowi, iż w niedziele i święta nakazane, homilia jest obowiązkowa podczas wszystkich Mszy Świętych, sprawowanych z udziałem wiernych i nie wolno jej opuszczać.

Poniżej zamieszczamy „Wskazania Konferencji Episkopatu Polski dotyczące homilii mszalnej”. Wskazania zostały przyjęte podczas 377. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, które odbyło się w Lublinie w dniach 13-14 października 2017 roku.

Wstęp

Przepowiadanie słowa Bożego jest pierwszorzędnym zadaniem Kościoła, przez które urzeczywistnia on swoją istotę i zadanie otrzymane od Założyciela, naszego Pana Jezusa Chrystusa. Szczególnie ważną formą posługi słowa jest homilia głoszona w liturgicznym zgromadzeniu wiernych, w sposób wyjątkowy podczas sprawowanej Eucharystii, będącej najświętszą czynnością Kościoła. Przez homilię głoszoną w oparciu o święty tekst rozumie się zgodnie z nauczaniem Kościoła wyjaśnienie wybranego aspektu czytań Pisma Świętego lub innego tekstu świętego zawartego w częściach stałych lub własnych Mszy św., z uwzględnieniem misterium dnia lub też szczególnych potrzeb wiernych.

Papież Benedykt XVI, przypominając w adhortacji „Verbum Domini” o doniosłej roli homilii mszalnej, a także o wyzwaniach stojących przed głosicielami, wyrażał życzenie, aby opracowano Dyrektorium homiletyczne jako pomoc dla kapłanów w jak najlepszym wypełnianiu posługi głoszenia. Wolę wydania takiego dokumentu podtrzymał papież Franciszek, w związku z tym Kongregacja opublikowała z dniem 29 czerwca 2014 roku Dyrektorium homiletyczne. Nawiązując do tego, jak też do innych dokumentów Kościoła, Konferencja Episkopatu Polski postanowiła przypomnieć zasady dotyczące głoszenia homilii mszalnej.

Obowiązek głoszenia homilii podczas Mszy Świętej sprawowanej z udziałem wiernych w niedziele i święta nakazane

Sobór Watykański II, wskazując na konieczność przywrócenia homilii w liturgii, podkreślił, że jest ona integralną częścią czynności liturgicznej , a co do jej doniosłej roli w liturgii z mocą podkreślił: „Bez poważnego powodu (gravi de causa) nie należy jej więc opuszczać we Mszach św. sprawowanych z udziałem wiernych w niedziele i święta nakazane”. Stąd Kodeks Prawa Kanonicznego stanowi, że w niedziele i święta nakazane homilia jest obowiązkowa we wszystkich Mszach Świętych, sprawowanych z udziałem wiernych, oraz że nie wolno jej opuszczać bez poważnej przyczyny. Należy tu przypomnieć, że odnosi się to także do Mszy z niedzieli i święta nakazanego, sprawowanej poprzedniego dnia wieczorem.

Także Dyrektorium homiletyczne przypomina, że „homilia, będąca częścią liturgii, jest bardzo zalecana, stanowi bowiem pokarm konieczny do podtrzymania chrześcijańskiego życia” . Wierni mają prawo otrzymać od swoich duszpasterzy słowa życia, a również sami głosiciele wiele skorzystają z głoszenia homilii, zakładając, że jest przygotowana przez rozważanie i modlitwę.

Obowiązek głoszenia homilii podczas celebracji sakramentów i sakramentaliów w czasie Mszy Świętej

Biskupi polscy przypominają, że sprawując w czasie Mszy Świętej inne sakramenty, a także niektóre sakramentalia zgodnie z przepisami własnych ksiąg, należy głosić homilię. Powinno się w niej uwzględnić wskazania ksiąg liturgicznych, zawierających obrzędy poszczególnych sakramentów i sakramentaliów.

Powinność głoszenia homilii podczas celebracji obrzędów pogrzebu

Biskupi polscy wskazują, że nie powinno się pozbawiać homilii uczestników liturgii pogrzebowej, także wtedy, gdy zmarły nie prowadził życia z wiary, choć należał do Kościoła. Homilia podczas pogrzebu stanowi bowiem niepowtarzalną okazję do głoszenia Zmartwychwstałego Chrystusa szczególnie wobec wielu niewierzących czy obojętnych religijnie, którzy uczestniczą w liturgii. Przypomina się także, że homilia pogrzebowa może wprawdzie uwzględnić okoliczności życia i śmierci zmarłego, ale nie może stać się mową pochwalną.

Nauki rekolekcyjne i misyjne

Jeśli nauki rekolekcyjne i misyjne są głoszone podczas Mszy św., mają być homilią, czyli mieć naturę liturgii i uwzględniać jej kontekst. W innym przypadku powinny być głoszone poza Mszą Świętą. Homilia zawsze powinna unikać sprawiania wrażenia, że jest jakąś konferencją lub wykładem.

Listy pasterskie i komunikaty

Listy pasterskie przeznaczone do odczytania w miejsce homilii mają spełniać wymogi stawiane homilii w liturgii i stanowić jej integralną część. Są one formą posługi słowa biskupów wobec wiernych. Powinny one być odczytywane przez osobę wyświęconą.

Komunikaty Konferencji Episkopatu Polski lub biskupa nie zastępują homilii. Zaleca się je zamieszczać w gablotach kościelnych lub w prasie religijnej i w Internecie, ewentualnie odczytać w ramach ogłoszeń parafialnych lub poinformować wiernych o ich ogłoszeniu.

Adoracja eucharystyczna

Biskupi przypominają, że adoracja eucharystyczna sprawowana bezpośrednio po Mszy Świętej lub przed nią nie zastępuje obowiązkowej homilii mszalnej.

Kazanie podczas nabożeństw

Należy pamiętać o różnicy między homilią a kazaniem. Homilia to przepowiadanie, będące integralną częścią liturgii, natomiast kazanie jest przepowiadaniem poza liturgią, w czasie nabożeństw.

Jeśli nabożeństwo Gorzkich Żali odprawiane jest w niedziele przed lub po Mszy Świętej, można zrezygnować z kazania pasyjnego, ale nie z homilii, która powinna być wygłoszona jak zwykle podczas Mszy Świętej.

Podobnie nie należy rezygnować z homilii w czasie Mszy Świętej, gdy poprzedza ją inne nabożeństwo, np. majowe czy różańcowe, w czasie którego prowadzone jest rozważanie lub jest głoszone kazanie.

Homilia zwyczajnym zadaniem przewodniczącego liturgii

Homilia głoszona przez przewodniczącego liturgii jest ważnym znakiem, dlatego z zasady powinien ją głosić główny celebrans. W szczególnych przypadkach homilię może wygłosić kapłan koncelebrujący lub diakon, a także biskup lub prezbiter, który uczestniczy w celebracji. Niewłaściwą praktyką jest zwyczaj głoszenia homilii przez cały dzień świąteczny przez kapłana lud diakona, który we Mszy Świętej nie uczestniczy.

Osoba wyświęcona wyłącznym głosicielem homilii mszalnej

Dyrektorium homiletyczne wyjaśnia, iż „właśnie dlatego, że homilia jest nieodłączną częścią liturgii Kościoła, może być głoszona wyłącznie przez biskupów, prezbiterów lub diakonów (…). Liturgiczna natura homilii ze swej istoty wymaga, by powierzać ją wyłącznie osobom wyświęconym do przewodniczenia liturgii Kościoła”. Oznacza to, że niedopuszczalna jest podczas Mszy Świętej praktyka powierzania homilii wiernym świeckim, w tym także seminarzystom, którzy nie przyjęli jeszcze sakramentu święceń.

Homilia mszalna zarezerwowana szafarzowi katolickiemu

Biskupi podkreślają, że nie można powierzać głoszenia homilii mszalnej przedstawicielom innych Kościołów i wspólnot wyznaniowych. Dyrektorium ekumeniczne z 1993 roku wyjaśnia, że zastrzeżenie homilii kapłanowi i diakonowi jest związane z przedstawieniem tajemnic wiary i norm życia chrześcijańskiego zgodnie z nauką tradycji katolickiej. Dlatego też celem zachowania tej zasady wyjaśnianie słowa Bożego w duchu tradycji Kościoła katolickiego rezerwuje się podczas Mszy Świętej szafarzowi katolickiemu.

Przedstawicielom innych Kościołów i wspólnot wyznaniowych, z którymi Kościół katolicki prowadzi dialog ekumeniczny, można powierzyć wygłoszenie kazania podczas nabożeństwa (poza liturgią), mając zawsze na uwadze duchowe dobro wiernych.

Oddzielanie homilii od trwającej liturgii specjalnymi gestami i pozdrowieniami

Homilia stanowi integralną część liturgii, dlatego przed jej wygłoszeniem nie czyni się znaku krzyża ani nie stosuje się specjalnych pozdrowień (np. „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”), aby nie przerywać jej więzi z poprzedzającą ją proklamacją słowa Bożego.

Homilia dla osób niesłyszących

Kościół podkreśla, że Bóg pragnie dotrzeć ze słowem zbawienia do wszystkich ludzi, dlatego nie można zaniedbać homilii dla osób niesłyszących lub słabo słyszących. Sprawdzonym sposobem przekazu słowa do tych osób jest język migowy. Należy więc zadbać, aby w każdej diecezji byli odpowiednio przygotowani duszpasterze posługujący się tym językiem. Jeśli homilię do osób niesłyszących ma głosić kapłan lub diakon, który nie zna języka migowego, powinien skorzystać z pomocy tłumacza. W homilii do osób niesłyszących można także powściągliwie i roztropnie korzystać z pomocy środków multimedialnych.

Homilia w Mszach z udziałem dzieci

W Mszach z udziałem dzieci kapłan lub diakon może w homilii roztropnie wykorzystać formę dialogu, celem nawiązania z uczestnikami żywego kontaktu i skuteczniejszego przekazania treści religijnych. Kapłan może także w tym celu zaangażować osobę dorosłą, szczególnie taką, której łatwiej niż jemu samemu dostosować się do mentalności dzieci, lecz praktyka ta nie może oznaczać rezygnacji przez kapłana z funkcji głoszenia lub złożenia na innych obowiązku głoszenia słowa.

Należy pamiętać, że jak w każdej liturgii, tak również podczas Mszy Świętej z udziałem dzieci należy uwzględniać w homilii obecność innych uczestników zgromadzenia liturgicznego, a więc nie tylko dzieci, ale także i dorosłych, w tym osoby starsze i dotknięte cierpieniem.

Korzystanie z narzędzi aktywizujących

W homilii zaleca się ostrożność duszpasterską w wykorzystywaniu narzędzi aktywizujących, jakimi mogą być czasem nowoczesne formy techniczne (np. film, obraz, muzyka), a także rekwizyty (np. specjalne stroje itp.), aby środki te nie przysłaniały słowa, które powinno pozostać głównym środkiem komunikacji w homilii. W ocenie stosowności użycia takich środków podczas homilii należy mieć na względzie przede wszystkim świętość miejsca kultu Bożego.

Świadectwa, informacje i przemówienia wygłaszane przez wiernych świeckich

Należy pamiętać, że osoba świecka nie może przekazywać jakichś informacji lub nawet świadectwa w miejscu homilii; należy zasadniczo uczynić to poza celebracją Mszy Świętą. Jeśli zajdzie poważna przyczyna, można to uczynić w czasie Mszy Świętej, ale jedynie po odmówieniu przez kapłana modlitwy po komunii. Praktyka taka nie może stać się zwyczajem, ani powodem opuszczenia homilii. Jeśli jednak przewiduje się przemówienie osób świeckich podczas Mszy Świętej, mogą to one zrobić tylko poza prezbiterium, a nigdy z ambony.

Wychowanie do owocnego słuchania homilii

Samo głoszenie słowa Bożego w liturgii nie przyniesie pożądanych owoców, jeśli nie spotka się ono z właściwym przyjęciem w sercach słuchaczy. Dlatego ważnym zadaniem duszpasterzy jest przygotowanie wiernych do owocnego przyjęcia głoszonego słowa Bożego. Zadanie to spoczywa także na samych wiernych, którzy powinni przygotować się do słuchania proklamowanego im słowa Bożego przez osobistą lekturę świętego tekstu i otwarcie się na jego interpretację w Kościele celem kształtowania na co dzień swojego życia.

Zachęca się zatem także wiernych do przygotowywania się do słuchania słowa Bożego poprzez odpowiednie poznanie Pisma Świętego, zwłaszcza czytań mszalnych na dni świąteczne. Zachęca się również do postawy stałego powracania do wysłuchanego słowa i jego wzajemnego objaśniania w braterskim gronie wierzących.

Zakończenie

Posługa słowa, które jest duchowym pokarmem dla wierzących, należy w Kościele do priorytetowych zadań biskupów i prezbiterów, którzy są zobowiązani, aby ze względu na doniosłą rolę homilii w liturgii dokładali wszelkich starań do każdorazowego jej przygotowania. Sam papież Franciszek skierował do wszystkich duszpasterzy prośbę, aby pośród licznych zadań duszpasterskich zarezerwowali czas na rzetelne przygotowanie homilii, do którego należy studium, modlitwa, refleksja i kreatywność duszpasterska.

Posługa ta, szczególnie w celebracji Eucharystii, jest zarówno wyrazem troski o wiernych, którzy mają prawo oczekiwać pokarmu duchowego od swoich duszpasterzy, jak też drogą osobistego uświęcenia pasterzy. Dlatego misja głoszenia domaga się dowartościowania i odnowienia roli słowa Bożego tak w życiu tych, którym powierzono troskę duszpasterską o wiernych, jak i tych, którzy z tej troski korzystają. Wtedy posługa homiletyczna może dopomóc pełniejszemu zrozumieniu słowa Bożego i jego oddziaływaniu na życie wiernych „tak, by słowo Boże było rzeczywistym wsparciem dla życia Kościoła” .

SUGESTIE HOMILETYCZNE

Świętej Bożej Rodzicielki Maryi • 1 I 2018

1 stycznia 2018

ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI

rok B

I czytanie: Lb 6, 22-27

Psalm: 67

II czytanie: Ga 4, 4-7

Ewangelia: Łk 2, 16-21

Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna

Rozpoznanie misterium Chrystusa obecnego w obrzędach liturgicznych: „Tu i teraz” przeżywamy ową świętą noc – „świętą noc macierzyńską, w czasie której ziemia przemija, a rodzi się nam boskie, nieprzemijające życie (…).

Wskazanie na życie chrześcijanina przemienionego przez Ducha Świętego: Poprzez przyjęcie Komunii Świętej Chrystus po raz kolejny obdarzył ich Boską energią: Duchem Świętym (…). Uczestnicy liturgii zostają tym samym wezwani, aby egzystować jak synowie Boga, a nie jako niewolnicy, którzy poddają się lękowi przed upływającym czasem i pełni niepokoju wchodzą w kolejny rok kalendarzowy. Wychodząc z Eucharystii, wierzący muszą jednak egzystować jeszcze w swoim grzesznym ciele, muszą nadal przeżywać swą ziemską niedolę i zasadzki złego ducha. Mają jednak wrócić do swego codziennego życia pełni mocy i nadziei, jak pasterze z dzisiejszej Ewangelii: „wielbiąc i błogosławiąc” Boga. Wierzącym towarzyszy już bowiem błogosławieństwo miłosiernego Boga (…).

„Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” Program duszpasterski Kościoła w Polsce 2017/2018

SUGESTIE SŁUCHACZA

Jaka pobożność maryjna?

Michał Piotr Gniadek

Większość z nas liczy na Boże błogosławieństwo. Jest to często bardziej lub mniej uświadomiona motywacja naszej religijności. Warto żyć podług przykazań, gdyż to jest miłe Panu i dzięki temu będzie patrzeć na mnie przychylnym wzrokiem, uchyli mi nieba, bo przecież On jest miłością. Iluż z nas sparzyło się na takiej logice. Pomimo intensyfikacji życia duchowego, praktykowania zasad ewangelicznych, wciąż zwalają się na nas liczne kłopoty, doświadczamy bólu i cierpienia.

Maryja nie miała łatwego, usłanego różami życia. Została wybrana przez Boga na Matkę Zbawiciela, co jest nie tylko ogromnym wyróżnieniem, ale jak się wkrótce okazało, przede wszystkim ponadludzkim wyzwaniem. Jak czytamy w dzisiejszej Ewangelii „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. Ta skromna, pokorna Niewiasta stała się wkrótce współuczestniczką męki Chrystusa, Matką Odkupiciela.

Zarzut zbytniej maryjności

Dziś w uroczystość Bożej Rodzicielki Maryi prosimy naszą Matkę o wsparcie i wstawiennictwo na rozpoczynający się rok. Słyszałem kiedyś opinię, a nawet można to odczytać jako zarzut, że katolicy mogą liczyć na opiekę ze strony Maryi, a tym samym są niejako umacniani w przekonaniu, że sami nie muszą podejmować zbyt dużego wysiłku, by zmienić sytuację, w jakiej się znaleźli. Przecież mają wyrozumiałą i kochającą Matkę, do której zawsze mogą się uciec. Nasi bracia protestanci nie mając takiej możliwości, musieli zawsze bardziej mobilizować swoje siły, co przyczyniło się do ich większej pracowitości i przedsiębiorczości.

Ucieczka czy Przewodniczka?

W naszym życiu wielokrotnie dochodzimy do muru. Nie potrafimy odnaleźć w sobie mocy i motywacji, by go skruszyć lub przynajmniej obejść. Innym razem wydaje nam się, że nie ma dla nas żadnej przeszkody ani przeciwnika, któremu nie dalibyśmy rady. Zarówno w jednym jak i drugim przypadku brakuje nam Maryjnych cnót pokory i ufności. Warto by zatem podkreślać, że Boża Rodzicielka to nie tylko nasza Ucieczka, ale przede wszystkim Przewodniczka w drodze do świętości.

HOMILIA DO DOROSŁYCH

Dziewica z Ducha Świętego

ks. Robert Klemens COr

Prowadząc rekolekcje dla dzieci, chciałem zadać trudne pytanie i głośno wyraziłem bojaźń, że moi mali (pierwszoklasiści) słuchacze nie będą znali odpowiedzi. Kiedy w ciszy budowało się napięcie przed zadaniem pytania, jeden z chłopców nie wytrzymał i przerywając milczenie powiedział tonem pełnym otuchy: „Nie bój się pan”. Pani nauczycielka o mały włos spadłaby z krzesła zanosząc się śmiechem a ja musiałem odwrócić twarz, żeby nie wybuchnąć salwą radości. Oczywiście dalej pytanie było już tylko formalnością.

Nie bój się pan – łatwo było powiedzieć temu małemu człowiekowi, ale strach jest jednym z podstawowych odruchów człowieka, odgrywa on kluczową rolę między innymi w instynkcie przetrwania. Stan silnego emocjonalnego napięcia pojawia się w sytuacjach realnego zagrożenia i może powodować np. odruch silnego napięcia mięśni. Towarzyszy człowiekowi od początku aż do końca życia. I chociaż zmieniają się powody albo przejawy strachu, to on sam – wpisany w codzienność – często determinuje nasze myślenie, mówienie i działanie.

Pokonać strach

Ksiądz Mieczysław Maliński pisał: „Niepewność, strach, drżenie o swój los, rozpacz – to jest nasze codzienne kuszenie. Duch Chrystusowy – to pokój, ufność, optymizm, pogoda; on sprawia, że jesteśmy w stanie w pełni żyć. Bo tylko wtedy jest się wolnym, gdy można ryzykować i gdy strata nie dotyczy rzeczy najważniejszych”.

Żeby zmniejszyć lub zniwelować strach trzeba mieć antidotum. W słowach księdza poety znajdujemy podpowiedź czym można pokonać strach. Tym, który daje pokój i napełnia optymizmem a właściwie nadzieją, jest Boży Duch – Duch Święty.

Kiedy rozpoczynamy rok kalendarzowy warto sobie przypomnieć, że we wspólnocie Kościoła jest on poświęcony właśnie tajemnicy obecności i działania Ducha Świętego w nas. Hasło tego roku brzmi: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”. Dar, który otrzymujemy przy chrzcie świętym domaga się „aktualizowania w świadomości” i wykorzystania w realności. Dlatego stając na progu nieznanego i zastanawiając się, jaki będzie nowo rozpoczęty rok, odnówmy w sobie świadomość obecności Ducha Świętego i z Nim współpracując odrzucajmy paraliżujący strach.

Nie jest przypadkiem, że w pierwszy dzień nowego roku Kościół kieruje nasze duchowe spojrzenie w stronę Maryi – Świętej Bożej Rodzicielki. Została Ona, już w zamyśle Bożym napełniona Duchem Świętym. „Czynnikiem sprawczym” Jej Boskiego macierzyństwa był całkowicie Duch Święty, a w tajemnicy wniebowzięcia połączona jest z Nim na powrót nierozerwalnie. Na przykładzie Maryi widać doskonale jak strach dyktowany ludzkimi obawami ustępuje ufności, która źródło ma w Duchu Świętym.

Pełna łaski

Słowa z dzisiejszego pierwszego czytania, chociaż przez Mojżesza skierowane do Aarona określają również Maryję, jako odbiorcę Bożego błogosławieństwa a więc napełnienia darami Ducha – bo błogosławieństwo to nic innego jak wyposażenie człowieka we wszystko co pozwala prowadzić pobożne życie. Maryja takie błogosławieństwo otrzymała wraz ze zjawieniem się Anioła, który wita Ją mówiąc: „bądź pozdrowiona, łaski pełna”.

Święty Paweł pisze do Galatów, że Bóg posyła do naszych serc Ducha, który w nas woła „Abba Ojcze”. Maryja, kiedy dowiedziała się, że zostanie Matką Pana za sprawą Ducha Świętego, całym sercem wyśpiewuje hymn uwielbienia nieskończonego Boga za wielkie rzeczy, które dzieją się Jej życiu.

Ten sam Duch sprawia, że Boże Dziecko przychodzi na świat w stajni, otoczone bydłem a pierwszymi, którzy je witają są prości pasterze, którzy napełnieni mocą Ducha „wielbili i wysławiali Boga za wszystko co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane”.

Szczególne wylanie Ducha będzie miało miejsce w Wieczerniku, w czym także Boża Rodzicielka będzie miała swój udział.

Możemy spoglądać w stronę Maryi i zazdrościć obdarowania. Ale warto sobie dzisiaj – na progu nowego roku – uświadomić, że przecież każdy wierzący, ochrzczony i bierzmowany człowiek jest dokładnie tak samo wyposażony w dary Ducha Świętego jak Matka Boża. Także otrzymaliśmy w sakramentach świętych wszystkie dary Ducha i pełne „uposażenie” w Jego moc. Jak pasterze jesteśmy posłani, by głosić wielkie rzeczy, które działa Bóg.

I właśnie to obdarowanie mocą Ducha stanowi przeciwwagę dla strachu i obaw, które budzą się w nas w związku z wejściem w nieznane.

Otwarcie na Ducha Świętego, to prośba a potem pozwolenie – w wolności – na takie poprowadzenie, przez życiowe sytuacje, których mogę nie rozumieć i które mogą mnie zaskakiwać „dziwnością” rozwiązań. Nie mniej jednak pozostają, w moim odczuciu, Bożym prowadzeniem przepełnionym łaską.

Jesteśmy więc bardzo podobni do Maryi – Bożej Rodzicielki. Tak samo obdarowani, z takimi samymi możliwościami.

Pomoc Maryi

Zapyta ktoś: to po co nam Ona na początku tego roku?

Żebyśmy się nie bali; żebyśmy mieli pewność, że otrzymaliśmy przybrane synostwo, w którym możemy wołać Abba Ojcze. A wszystko to dzięki i w Duchu Świętym, którego Bóg posyła do serc naszych także w czasie tej świętej Eucharystii, która przecież jest Jego działaniem.

Niech więc Dziewica napełniona Duchem pomaga nam w nowym roku otwierać się i przyjmować Jego dary i łaskę.

HOMILIA DO DOROSŁYCH

Bezpiecznie w ramionach Matki

ks. Łukasz Figurski

„Po 12 latach wspólnego życia moja żona zażyczyła sobie, abym zaprosił inną kobietę na uroczystą kolację i do teatru. Powiedziała: Kocham cię, ale wiem, że inna kobieta też cię kocha i chciałaby spędzić trochę czasu tylko z tobą. Inna kobieta, o której wspomniała moja żona, to moja mama. Owdowiała 19 lat temu i od tego czasu była sama. Ponieważ moja praca, rodzina pochłaniały cały mój czas i energię, odwiedzałem ją bardzo rzadko. Tamtego wieczoru zadzwoniłem, żeby zaprosić mamę na kolację i do teatru. – Co się stało? Wszystko w porządku w domu? – zapytała z trwogą. Moja mama jest typem człowieka, który spodziewa się złych wieści, jeśli telefon dzwoni późnym wieczorem. – Po prostu pomyślałem, że będzie miło wybrać się gdzieś razem – powiedziałem. – To byłoby wspaniale – odpowiedziała. Przyjechałem po nią w piątek po pracy. Czekała na mnie przed domem, lekko zdenerwowana. Miała na sobie sukienkę, w której widziałem ją w ostatnią rocznicę jej ślubu i starannie ułożone włosy. Zabrałem mamę do restauracji. Mama wzięła mnie pod rękę i stąpała tak, jak gdyby była pierwszą damą. Musiałem czytać jej nazwy dań w karcie, ponieważ nie zabrała okularów. Spojrzałem na nią znad karty dań i zobaczyłem, że się uśmiecha. – Kiedy byłeś mały, to ja czytałam ci kartę dań – powiedziała cicho. Nadszedł czas, abym mógł to odwzajemnić – odpowiedziałem. Podczas kolacji rozmawialiśmy. To nie była żadna szczególna rozmowa, po prostu opowiadaliśmy sobie, co ostatnio wydarzyło się w naszym życiu. Zagadaliśmy się tak bardzo, że spóźniliśmy się do teatru. Kiedy żegnałem się z mamą pod drzwiami jej mieszkania, powiedziała: Kiedyś jeszcze raz pójdziemy do restauracji. Tym razem ja cię zaproszę. Zgodziłem się. – Jak spędziliście wieczór? – spytała mnie żona, gdy wróciłem do domu. – Wspaniale! O wiele lepiej, niż się spodziewałem. Kilka dni później mama miała zawał. Zmarła, zanim przyjechała karetka. Po kilku dniach dostałem list z opłaconym przez mamę zaproszeniem do restauracji, w której spędziliśmy tamten ostatni wieczór. W liście mama napisała: Zapłaciłam z góry za naszą kolację. Co prawda, nie jestem pewna czy będę mogła w niej uczestniczyć, ale kolacja jest opłacona dla dwóch osób. Prawdopodobnie nigdy nie znajdę słów, żeby powiedzieć Ci, jakie znaczenie miał dla mnie tamten wieczór, który spędziliśmy razem. Kocham Cię, synku” (źródło – https://kwejk.pl/obrazek/1420004/wspaniala-historia.html).

Matka całego Kościoła

Ta historia bardzo dobrze wprowadza nas w dzisiejszą uroczystość Bożej Rodzicielki, w ósmy dzień od narodzin Jezusa Chrystusa. Według prawa żydowskiego każdy chłopiec miał być tego dnia obrzezany. W oktawę Bożego Narodzenia, dziękujemy Bogu za przyjście na świat Chrystusa. Kościół obchodzi tę uroczystość Maryjną, bo przez nią spełniły się obietnice dane całej ludzkości, związane z tajemnicą odkupienia. Tego dnia z wszystkich przymiotów Maryi czcimy szczególnie Jej macierzyństwo. Macierzyństwo Maryi stało się dla Niej celem życia. Swoje rodzicielstwo traktowała bardzo poważnie, bowiem została nie tylko Matką Boga, ale zarazem całego Kościoła. Stała się Matką każdego człowieka, bez wyjątku. Dlatego możemy się zwracać do niej ze wszystkimi sprawami, które nas bolą, męczą, przerażają, ale i tymi, które nas cieszą, radują, pochłaniają.

Abba, Ojcze

Dziś podczas tej Eucharystii doświadczamy „pełni czasów”, która nadeszła wraz z wcieleniem. Przeżywamy ową „świętą noc macierzyńską, w czasie której ziemia przemija, a rodzi się nam boskie, nieprzemijające życie. Maryja, dziewicza Matka, jest teraz dla nas symbolem świętej Dziewicy Matki, jaką jest Kościół, który daje nam prawdziwe życie. Jezus zaś jest dla nas Dzieciątkiem, na wzór którego my wszyscy rodzimy się z Boga i w którym dorastamy do pełni wieku Chrystusa” (O. Casel). To dzięki łasce chrztu i Eucharystii wierzący staje się tym, co jest Bogiem z natury. Poprzez przyjęcie Komunii Świętej Chrystus po raz kolejny obdarza nas Boską energią: Duchem Świętym. W ten sposób wchodzimy w relację z Trójcą Świętą i możemy codziennie powtarzać słowa: „Abba, Ojcze”. Podczas liturgii zostajemy wezwani, aby egzystować jak synowie Boga, a nie jako niewolnicy, którzy poddają się lękowi przed upływającym czasem i pełni niepokoju wchodzą w kolejny rok kalendarzowy.

Matka pokazuje jak żyć

Wychodząc dziś z Eucharystii, musimy egzystować jeszcze w swoim grzesznym ciele, musimy nadal przeżywać swą ziemską niedolę i zasadzki złego ducha. Mamy jednak wrócić do swego codziennego życia pełni mocy i nadziei, jak pasterze z dzisiejszej Ewangelii: „wielbiąc i błogosławiąc” Boga. Żyjemy w czasach, gdy wszystko dzieje się za szybko, za nerwowo, nierzadko byle jak, ze szkodą dla nas samych. Dlatego właśnie warto pochylić się nad dniem dzisiejszym, pierwszym dniem nowego roku, by znaleźć te dobra, które ciągle dla nas i przed nami Maryja otwiera. Będąc dzieckiem kochającej Maryi, uciekamy przed niebezpieczeństwem w ramiona naszej Matki, a ona, tuląc nas, bierze na kolana i cierpliwie tłumaczy, jak mamy się zachować, jak mamy żyć, aby byś szczęśliwym, pełnym pokoju i trafić do nieba.

HOMILIA DO MŁODZIEŻY

Aaronowe błogosławieństwo

ks. Piotr Śliżewski

Początek roku kalendarzowego. Czy można piękniej zacząć „nowy czas” niż od błogosławieństwa? Oczywiście, że nie! Wie o tym Kościół, który w dzisiejszej liturgii Słowa daje nam fragment z Księgi Liczb zawierający błogosławieństwo Aaronowe: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Dobrze by było, gdybyśmy wraz z zawieszeniem nowego kalendarza, zaprosili jeszcze mocniej Pana Boga do swojego życia. W związku z tą czynnością stoi przed nami wiele decyzji do podjęcia. Między innymi to, jak rozplanujemy swój terminarz. Czy będzie tam więcej miejsca dla rzeczy pobożnych, niż w tamtym roku? Nikt poza nami nie ma na to wpływu. To prawda, że wiele rzeczy walczy o naszą uwagę, ale ostatecznie my decydujemy się na taki, a nie inny kształt życia. Proponuję, by to, co się właśnie rozpoczyna, odbywało się w rytmie słów Aaronowego błogosławieństwa. Przemyślmy to krok po kroku…

Niedziela – Dzień Pański

Pierwszym ważnym zadaniem w rozpoczynającym się roku jest dostrzeżenie tego, gdzie i w jaki sposób błogosławi mi Bóg. Dopóki tego nie zauważymy, nasze życie będzie „obok Bożej łaski”. To nieprawda, że możemy być głęboko wierzącymi bez obserwacji, że Stwórca się o nas troszczy. Prawdziwa więź zaczyna się wraz ze świadomością tego, że wiele dostaliśmy. Jeśli to przeoczymy, to nasz obraz Boga będzie wybrakowany. Bóg naprawdę życzy nam dobrze i pomaga każdemu z nas. Zatrzymajmy więc nasz życiowy bieg, by „złapać Wszechmogącego za rękę” i doświadczyć, że nasze życie bez Jego wsparcia byłoby nieznośne. Proponuję na to praktyczne „ćwiczenie”. Każdą niedzielę w kalendarzu zaznaczmy na czerwono i napiszmy obok niej drukowanymi literami: „Dzień Pański – czas dla Boga”. Jeśli zastosujemy zasady prawidłowego świętowania niedzieli, nasza wiara naprawdę się zmieni. Jeśli zaplanujemy, że niedziela to czas bez zakupów i zbędnego pośpiechu, to zyskamy dystans potrzebny do tego, by spojrzeć na naszą codzienność z większym spokojem. Bez tego wszystkie inne duchowe zmagania spełzną na niczym. Skoro nie chcemy zmienić środowiska, to nic samo się nie ułoży. Od decyzji poświęcenia czasu zaczyna się wzrost świętości. Rozbiegane oczy nie zanotują Bożej opieki, gdyż umknie im to między tysiącem innych bodźców…

Bóg źródłem radości

Pójdźmy dalej w naszym rozmyślaniu Aaronowego błogosławieństwa. Stwierdzenie: niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą nie pozostawia żadnych wątpliwości. Najlepszym źródłem radości jest Bóg. Kiedy On będzie nad nami w każdej sekundzie dnia, będziemy mieli łaskę na najlepszym możliwym poziomie. Po co więc szukać „pocieszaczy” poza Bogiem? Chociaż na pierwszy rzut oka coś wygląda na atrakcyjniejsze, to nigdy nie ma szans być lepsze od Boga. To pewnik. W końcu On jest podstawą wszystkiego. Dopiero kiedy „na niebie naszych myśli” znajdzie się miejsce na to, by On zajaśniał, może zacząć być dobrze. Pozostaje jednak ważne pytanie, czy my chcemy, aby Wszechmogący obserwował nas „z góry”. W końcu dzisiaj tak wiele mówi się o samowystarczalności, wolności… Chrześcijanin patrzy na to jednak zupełnie inaczej. Spojrzenie Boga to nie kontrola. On odprowadza nas wzrokiem, by nic nam się nie stało. Stwórca czuwa, bo kocha. O wiele skuteczniej niż ubezpieczyciel, który reklamuje się 24-godzinną obsługą. Do Boga nawet nie trzeba dzwonić, by poinformować, że gromadzą się nad nami jakieś ciemne chmury. Przyjmiemy to za prawdę, czy dalej będziemy się ukrywać przed Jego łaską? Zapraszam do podjęcia kolejnej decyzji…

Dar błogosławieństwa

Na koniec zatrzymajmy się przy słowach błogosławieństwa, które dodają dużo otuchy: Niech cię [Pan] obdarzy pokojem. Wiemy, co to oznacza mieć pokój w sercu. Nie mamy natomiast pomysłu co zrobić, by go brakuje. Czy jest jakaś metoda, ćwiczenie, które pozwala go automatycznie spowodować? Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana niż by się wydawało. Pokój serca to wypadkowa sieci powiązań w naszym wnętrzu. Tego nie zmieni się za pstryknięciem palca. Potrzeba do tego zarówno ludzkiego wysiłku jak i łaski Pana Boga. Dlatego proponuję przemyśleć na początku nowego roku kalendarzowego, czy chcemy wejść na ścieżkę „kroczenia z Bogiem”, która mimo zmęczenia i trudu daje pokój serca najwyższej próby. Błogosławieństwo to nie tylko dar. Błogosławieństwo, to przygoda z Bogiem, na którą się decydujemy.

HOMILIA DO DZIECI

Z Maryją w Nowy Rok

Danuta Szelejewska

Znękana młoda matka czuła, że już dłużej nie da rady, kiedy zadzwonił telefon. Z ulgą usłyszała w słuchawce życzliwy głos: – Cześć, kochanie. Co u ciebie? – Och, mamo – zawołała wybuchając płaczem – co za okropny dzień. Mały nie chce jeść, zmywarka się popsuła. Potknęłam się na schodach i skręciłam nogę. Nie miałam czasu zrobić zakupów, a cały dom wygląda jak pobojowisko. A jakby tego było mało, mają przyjść goście na kolację!

- Spokojnie, kochanie, wszystko będzie dobrze – powiedział głos uspokajająco. – Teraz usiądź, przymknij oczy. Będę za pół godziny. Po drodze coś kupię i ugotuję ci kolację. Zajmę się domem i nakarmię dziecko. Zadzwonię do znajomego mechanika, żeby przyszedł dziś po południu naprawić zmywarkę. Nie płacz. Ja się wszystkim zajmę. Zadzwonię też do George’a, żeby wcześniej wrócił z pracy. – Do George’a? – spytała oszołomiona młoda kobieta. – Do jakiego George’a? – No jak to? Do George’a - twojego męża! – Ale mój mąż ma na imię Frank!

Po chwili milczenia głos zapytał z wahaniem: – Przepraszam, czy to 555-17-58? – Nie, 555-17-88 – brzmiała płaczliwa odpowiedź. – Ojej, to pomyłka – stwierdził przepraszająco zakłopotany głos w słuchawce. – Bardzo przepraszam. Musiałam wykręcić zły numer. Po chwili milczenia niedoszła córka spytała: – Czy to znaczy, że nie przyjdziesz? (por. www.adonai.pl, Tylko matczyna miłość).

Noworoczne życzenia

Rozpoczynamy dzisiaj kolejny nowy rok. Chwila ta jest niezwykle zagadkowa i tajemnicza. Nie wiemy, co przyniesie nam jutro. Jedno jest pewne – każdy z nas marzy o tym, by nadchodzące dni były pełne szczęścia i radości, by obfitowały w piękne przeżycia oraz by nie zabrakło w nich przejawów ludzkiej miłości. Do tego jeszcze życzymy sobie zdrowia, dobrego samopoczucia i spełnienia wszystkich marzeń.

Autor Księgi Liczb wspomina o czymś, co jest bardzo ważne, wartościowe i potrzebne każdemu z nas: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem” (Lb 6, 24-26). Życzenie to powinno towarzyszyć nam zawsze. Czegóż bowiem bardziej może pragnąć człowiek? Gdy Pan błogosławi, łatwiej jest żyć. Zróbmy więc wszystko, by na zawsze pozostać w kręgu Bożego błogosławieństwa.

Zwracajmy się do Maryi

Rozpoczynający się dzisiaj nowy rok jest dla nas „czasem otwartym”. Wykorzystajmy jak najlepiej każdą chwilę, by kiedyś nie okazało się, że bezpowrotnie straciliśmy to, co zostało nam ofiarowane. Wyciągnijmy pomocną dłoń do tych, którzy czekają na naszą miłość. Okażmy posłuszeństwo rodzicom i szacunek starszym. Zaopiekujmy się młodszym rodzeństwem.

Pole do popisu mamy również w szkole, gdzie spędzamy znaczną część każdego dnia. Systematycznie odrabiajmy zadania domowe, by nie przytłoczyły nas zaległości. Zachowujmy się tak, jak przystało na mądrych uczniów. Gdy będziemy pełni dobrej woli, chęci i pozytywnego myślenia, uda nam się pokonać wszelkie słabości, trudności, przeciwności i kłopoty.

Nie zapominajmy o obecności Jezusa „zrodzonego z niewiasty” (Ga 4, 4). Trwajmy w Jego bliskości, jak czyniła to Maryja, która „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19). Zawsze możemy się do Niej uciekać, ponieważ jest Matką wszystkich ludzi.

Znękaną młodą matkę uspokoił i ucieszył życzliwy głos w słuchawce. Niech bezgraniczna ufność będzie również naszym udziałem. Prosząc Maryję w różnych intencjach, możemy być pewni Jej miłości do nas. Polecając Jej ważne i trudne sprawy, ufajmy w Jej pośrednictwo. Chciejmy przejść w Jej towarzystwie nie tylko przez rozpoczynający się dzisiaj nowy rok, ale również przez całe życie.

Objawienie Pańskie • 6 I 2018

6 stycznia 2018

OBJAWIENIE PAŃSKIE

rok B

I czytanie: Iz 60, 1-6

Psalm: 72

II czytanie: Ef 3, 2-3a. 5-6

Ewangelia: Mt 2, 1-12

Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi

Rozpoznanie misterium Chrystusa obecnego w obrzędach liturgicznych: Owo odkupieńcze objawienie się Boga ponawia się dla nas w celebracji liturgicznej. Nasz wzrok nie może zatrzymywać się jedynie na stajence, żłóbku i mędrcach. „Magowie pokazują nam, jak zbliżać się do Dziecięcia. «Upadli na twarz i oddali Mu pokłon» (Mt 2, 11). Przyszliśmy na tę świętą liturgię w tym samym celu. Warto, by homilista przypomniał swoim słuchaczom, że kiedy w uroczystość Objawienia Pańskiego przystępują do Komunii, niech pomyślą, iż w końcu dotarli do tego miejsca i do tej Osoby, do których prowadziły ich gwiazda i Pismo” (DH 130). Oczyma wiary mają zobaczyć uobecnienie tego misterium w Eucharystii. To „tu i teraz”, gdy kapłan ukazuje konsekrowane postacie, dokonuje się to samo co wtedy, gdy Maryja ukazała Mędrcom Nowonarodzonego (…).

„Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” Program duszpasterski Kościoła w Polsce 2017/2018

SUGESTIE SŁUCHACZA

Prośba do głoszących homilie

Patryk Jakubowski

Uroczystość Objawienia Pańskiego jest jedną z uroczystości centralnych i wspólnych dla większości wyznań chrześcijańskich. Warto więc poprosić głoszącego w tym dniu homilię, aby wyjaśnił słuchaczom dlaczego epifania jest tak ważnym wydarzeniem – w historii chrześcijaństwa, jak i w życiu każdego z nas?

Zastanawiam się też, czy istnieje powszechność zbawienia? Mam poczucie, że Bóg wzywa nas wszystkich do bycia Jego dziećmi. Świadome odmawianie modlitwy Pańskiej jest dla mnie każdorazowym wyborem chrześcijańskiej tożsamości. Co z bliźnim, dla którego wiara jest zbyt trudna, obca, nie posiada on (czy ona) „łaski wiary”? Warto przy tej okazji zachęcić słuchaczy do refleksji nad własną wiarą: dlaczego jestem tutaj dzisiaj obecny? Dlaczego przyszedłem na Mszę Świętą? Objawienie Pańskie, to również objawienie Boga w drugim człowieku. Warto, aby homilista przypomniał słuchaczom o tym, pytając: czy pamiętamy o tym, że Bóg jest w każdym z nas?

Dodatkowo kaznodzieja może rzetelnie i zwięźle przypomnieć o symbolice złota, kadzidła i mirry. To może być też okazja do refleksji na temat objawień w nauczaniu Kościoła.

Proponowałbym, aby dzisiejsze kazanie prócz podkreślenia aspektu teologicznego, zachęciło wiernych do przełożenia myśli czy rozważania na działanie. Liturgia słowa to uczta duchowa, którą powinniśmy podzielić się z innymi. Wiara bez uczynków jest martwa. Jest to moment przypomnienia wiernym, że oznaczając nasze drzwi symbolami C+M+B powinniśmy kierować się świadomym wyborem wiary a nie pustym rytualizmem.

HOMILIA DLA DOROSŁYCH

Weszli do domu i zobaczyli dziecię

ks. Maciej Kubiak

Zapewne nikomu przychodzącemu na tę Eucharystię nie towarzyszyła świadomość, że współczesne polskie drogi i dróżki prowadzące do kościoła są nad wyraz bezpieczne. Nikomu z nas do głowy nie przychodzi myśl, że ktoś może w nas wjechać ciężarówką, albo w pobliżu nas zdetonować ładunek. A jak to było z trzema królami… „A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny”. Czy ta inna droga była bezpieczniejsza? Dla dzieciątka Jezus tak… I pierwszy nasz wniosek: jeśli dziś w Holandii, Francji czy Niemczech nie ma tylu wiernych w kościołach co w Polsce, to nie dlatego, że te i inne kraje Zachodu doświadczają terroryzmu. Zabrakło przed laty sztafety wiary, zabrakło konsekwentnego świadectwa wiary. Jeśli ktoś naprawdę choćby raz w życiu spotkał Boga, czy może od Niego kiedyś odejść? Może… jeśli przestanie dawać świadectwo o tym spotkaniu. W osobach mędrców cała ludzkość tęskniła za Bogiem, za Zbawicielem.

Codziennie dawać świadectwo

Dziś podobnie świat tęskni za Bogiem, ale nawróci się, powróci do Chrystusa, jeśli spotka odważnych, czytelnych świadków wiary. Jak słyszeliśmy „ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego Maryję”. Ten dom to dziś Kościół. W Kościele mieszka Pan, który mocą Ducha Świętego – tych, którzy doń wstępują oświeca, uszczęśliwia, umacnia, uzdrawia… Uzdalnia do odważnego, czytelnego świadectwa wiary. Za chwilę powtórzymy: Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Jeśli naprawdę w ten Kościół i taki Kościół wierzymy, to będziemy dawać tego świadectwo. Owi ewangeliczni królowie jako znak wiary, nawrócenia – inną drogą udali się do ojczyzny. My – może to jest najtrudniejsze – nie mamy wybierać nowych dróg, ale na tych codziennych ukazywać swoją wiarę, która w Kościele się rodzi i do Kościoła prowadzi. Taką wiarę znalazł jeden ze studentów Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, mieszkając z kolegą w jednym pokoju akademika. Ten ochrzczony, wierzący – co tydzień w niedzielny wieczór, szedł do kościoła na Mszę św. Codziennie wieczorem przed snem klęcząc, modlił się. Taka postawa u jego kolegi nieochrzczonego, niewierzącego początkowo budziła zdziwienie, potem zdumienie, wreszcie fascynację. Wspólne rozmowy, co to znaczy wierzyć, co daje wiara doprowadziły owego niewierzącego kolegę do chrztu św. na trzecim roku studiów, do wiary, do szczęścia, które ona daje. I tak jak trzej królowie, gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Gdy dzielimy się z innymi świadectwem wiary, też będziemy rozradowani.

Być misjonarzem na drogach codzienności

Dziś świat jest coraz mniejszy. Czyni go takim powszechna komunikacja informacji. Można i to osiągnięcie techniki wykorzystać, by głosić Ewangelię, przyznawać się do Boga, dawać świadectwo wiary. Wiara to jest ten wybór, o którym pisał poeta Jerzy Liebert: „Raz wybrawszy, zawsze wybierać muszę”. I w tych wyborach poniekąd każdego dnia nikt nas nie wyręczy. A te wybory prędzej czy później będą u innych rodzić pytania: Dlaczego tak wybierasz, dlaczego tak żyjesz? Tak łatwo dziś dać większą ofiarę na misje, włączyć się w modlitwę za misjonarzy, trudniej być misjonarzem na drogach swojej codzienności. Otwórzmy się na Ducha Świętego, w modlitwie przywołujmy Go, On uzdolni nas do radosnego i mocnego dawania świadectwa wiary. To jest jedyna droga, by Polska nie stała się religijnie drugą Holandią, czy Francją. Tam tak wielu nie wybiera drogi do kościoła i to nie dlatego, że istnieje zagrożenie terroryzmem, ale dlatego, że zabrakło sztafety wiary, świadectwa wiary, otwarcia serca i sumienia na działanie Ducha Świętego. On naszą mocą, pociechą, siłą do świadectwa wiary z pokolenia na pokolenie…

HOMILIA DO DOROSŁYCH

Święto ruszenia się z fotela

ks. Piotr Wojnar

Wczytajmy się w dzisiejsze słowo. Na pewno namawia nas do czegoś trudnego, my trochę pomarudzimy, ale spróbujemy się za to zabrać. Tylko cóż to takiego?

Zerknijmy do pierwszego czytania: „Jeruzalem (…) pójdą narody do twojego światła (…). Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie. Twoi synowie przychodzą z daleka, na rękach niesione są twe córki”.

Wybrać się w pielgrzymkę…

Dość trudne zadanie – wybrać się do Jerozolimy. Dobry powód, żeby zrzędzić i tłumaczyć wszystkim, ile to poświęceń. Ale jakby tak się bardzo postarać... A może choć do Rzymu? Też ładnie. I potem będzie można chwalić się zdjęciami, opalenizną, kąpielami w morzu, stertą pamiątek. To jak, jedziemy wszyscy?

Z góry uprzedzę – dzisiejsze czytania nie zachęcają do karmienia próżności przez dogadzanie sobie. Przypomnę przy tej okazji, że pielgrzymka to wyrzeczenie, umartwienie się. Zrobienie luksusowej wycieczki z elementami religijnymi (równie szczerymi, jak złota biżuteria w kształcie krzyża czy medalika), to religia jednego bożka o imieniu „ja”. „Ja” odpocząłem, „ja” przeżyłem wspaniałe doznania, „ja” wzruszyłem się. „Ja” sponiewierałem organizatorów za twarde łóżko czy duszny autobus, bo przecież jestem bożkiem „ja” i nie doznałem adoracji… Takiemu pielgrzymowi można życzyć chyba tylko problemów żołądkowych w czasie tego dogadzania sobie, inaczej to, co nazywa pielgrzymką, przybliży go raczej do piekła niż do nieba. Ale nie martw się. Nie traćmy nadziei, że z twojej pielgrzymki wrócisz poobijany i chory, bez żadnych doznań, za to z koszmarnymi wspomnieniami. A zdjęć nie będzie, bo ukradną ci aparat. Tak by nic tu nie było dla ciebie, tylko czyste poświęcenie ofiarowane Bogu.

Ruszyć się z fotela

Czego w takim razie chce od ciebie Bóg? Rusz się z fotela. Porzuć wygodę. Nie byś stał się jeszcze próżniejszym, dla urody, chwalenia się przed znajomymi. Co chcesz czynić dla Boga czyń w ukryciu, bez chwały. Mędrcy po niepewnych wskazówkach odnaleźli Jezusa wędrując miesiącami, albo latami. My już Go mamy i dokładnie wiemy czego chce. Otacza nas bogactwo i bezpieczeństwo jakiego nie doświadczali nasi przodkowie, więc warunki mamy nieporównanie lepsze. Wystarczy się ruszyć… Tylko się nie chce.

Popatrz, dumny wyznawco najlepszej na świecie wiary, jak postępują ci, przed którymi zadzierasz nosa i czujesz przewagę: Świadkowie Jehowy wędrują od drzwi do drzwi, by rozmawiać o Bogu. Nie wybrani, ale każdy jeden. Młodzi mormoni masowo wyjeżdżają na misje do odległych krajów, poświęcając dwa lata swojego życia tylko na spraw wiary. Katolicy jeśli chodzi o wiarę, masowo… krytykują swoich duchownych i sąsiadów, i krewnych – siedząc wygodnie w fotelach. Dobrze, że jesteś dumny ze swojej religii i uważasz, że otrzymałeś jako katolik więcej niż inni. Ale komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie. Nie usprawiedliwi cię jęczenie, żeś zmęczony po pracy. Nie wytłumaczysz się lękiem przed kpinami, szeptaniem „nawiedzony”, „wariat”. Razem z głupcami którzy szydzą z cudzej gorliwości usłyszysz: „Kto się mnie zaprze przed ludźmi, tego ja się zaprę przed Ojcem!”.

Powiedzieć o Jezusie

Dziś, w święto mędrców, którzy ruszyli w świat szukać Mesjasza i wrócili do swoich krajów opowiadać o nim. Dziś w święto misjonarzy, którzy daleko od swych bliskich i przyjaciół nawracają ku Chrystusowi. Dziś w święto „ruszenia się z fotela” i zajęcia serio swoją wiarą, pytam cię – jak wiele ci jeszcze brakuje by całe twoje życie wypełniał Jezus? I jak wielu ludzi, którym mogłeś powiedzieć o Jezusie – powiedziałeś?

HOMILIA DO MŁODZIEŻY

Bardzo się uradowali

s. Urszula Kłusek SAC

Nie wiem, jak często zadajecie sobie pytanie o to, czy jesteście ludźmi mądrymi. Ludzie często pytają czy są piękni, zdolni, bogaci, lubiani, docenieni, ale chyba niezbyt często o to czy są mądrzy. Można też mylić mądrość ze zdobytym wykształceniem. Ale tu jest pułapka. Niestety zdobycie wielu tytułów naukowych nie jest równoznaczne z mądrością. Można mieć wszystkie stopnie naukowe i być głupcem, ale można też być prostym, niewykształconym człowiekiem, a jednocześnie być mędrcem.

Poszukiwacze prawdy

Mędrcami nazwała tradycja trzech króli, o których opowiada dzisiejsza ewangelia i tajemnica dnia, czyli prawda o objawieniu tajemnicy Boga poganom. Prawdziwa mądrość prowadzi człowieka do poszukiwania prawdy, a jak pisała św. Edyta Stein, która łączyła w sobie mądrość z wykształceniem, „jeśli ktoś szuka prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział”. Nasi ewangeliczni mędrcy poszukiwali prawdy. Szukali jej na ziemi i na niebie, i gdy tylko ujrzeli gwiazdę zapowiadającą w pismach narodzenie Króla Żydowskiego wyruszyli w drogę. Pragnienie prawdy zrodziło w nich pragnienie poznania osoby. Wyruszyli w drogę, aby oddać temu Królowi pokłon, a więc uznać Jego wielkość, Jego panowanie i władzę. W drodze dotarli do pałacu Heroda. Król Herod był człowiekiem rozwiązłym i złym, nade wszystko kochał władzę i swoją domniemaną wielkość. On nie szukał prawdy. Na wieść o Królu Żydów przeraził się i zamknął się w skorupie owego przerażania. On nie szukał gwiazdy wskazującej drogę do Boga, ale pozornego uspokojenia swego przerażenia. Szukał odpowiedzi na pytanie gdzie jest Król Żydowski, ale szukał jej po to, by tego Króla zabić. On nie chciał przyjąć panowania tego Króla. Mędrcy udając się w dalszą drogę, znowu ujrzeli gwiazdę i poszli za jej światłem. A gdy zobaczyli Dziecię z Matką Jego, upadali na twarz, oddali Mu pokłon i ofiarowali swoje dary.

Efekt poszukiwania

Teolog i mistyk, Mistrz Eckhart mówi, że to opowiadanie jest opowiadaniem o „Bożym narodzeniu w duszy”. To rodzenie się Boga w naszej duszy, ma jego zdaniem pięć stopni, jakby pięć ramion gwiazdy. Najpierw człowiek szukający Boga, poszukuje Go umysłem, stawiając pytania o Boga. To poszukiwanie rodzi coraz głębsze pragnienie poznania Boga. Ono doprowadza do spotkania ze słowem Bożym, które objawia tajemnicę Boga i prowadzi do spotkania z Nim. W spotkaniu z Bogiem człowiek doświadcza radości, bo wie, że Bóg daje mu samego siebie. Zaś przyjęcie Boga prowadzi do złożenia Mu daru z siebie. Mędrcy w spotkaniu z Nowonarodzonym doświadczyli radości z poznania Boga. Herod na wieść o Nowonarodzonym doświadczył przerażenia i smutku. I tak dzieje się nadal. Każdego dnia. Ci, którzy wyruszyli w drogę i spotkali Chrystusa, doświadczają radości. Ci, którzy zamknęli się w świecie swoich racji, lęków i własnego rozumienia życia i świata, doświadczają smutku i zamknięcia we własnym egoizmie. Nie przyjęli daru miłości, więc sami nie mogą i nie umieją stać się darem.

Trud wędrówki

Wędrówka mędrców jest miłością, która przez poszukiwanie rozumem i otwarcie się na słowo objawienia, rodzi radość, adorację i uwielbienie Boga oraz czyni ich zdolnymi do złożenia darów. W tym daru z siebie.

Aby radość i wiara mędrców stała się naszym udziałem musimy doświadczyć trudów wędrówki w wierze. Wędrówki trudnej i czasem wyczerpującej. Bez komfortowych warunków odpoczynku. Wędrówki w dzień i w nocy, wśród wielkich pragnień i równie wielkich zwątpień. Wędrówki w nadziei i niepewności zarazem. Wędrówki za przewodnictwem ruchomej gwiazdy, która raz się pojawia a kiedy indziej znika.

Samo podjęcie trudu wędrówki jest spotkaniem. Spotkaniem w mądrości daru przyjętego i ofiarowanego. Ta wędrówka wiary, choćby była nie wiadomo jak trudna, sama w sobie zawiera nagrodę wiary, a jest nią radość sensu. Głębokiego sensu życia, które tutaj się zaczyna, w pewnej chwili zmienia, ale nigdy się nie kończy, tak jak nie kończy się życie naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. A tam gdzie jest życie, jest radość. Tam, gdzie człowiek spotyka się z Bogiem, jest radość. Gdzie nie ma Boga, nie ma radości. Dlaczego? Bo Bóg jest miłością. Tylko życie w miłości daje prawdziwą radość i jest prawdziwą mądrością.

Obyśmy mieli odwagę każdego dnia podejmować trud wędrówki wiary! Obyśmy mieli miłość i wytrwałość Mędrców!

Homilia do dzieci

Pan Jezus jest Bogiem wszystkich ludzi

bp Antoni Długosz

Proponowane pomoce: I – obraz rodziny, obraz gór, obraz bazyliki watykańskiej, obraz grupy emigrantów, obraz grupy muzułmanów; II – obraz magów, obraz Pana Jezusa, obraz magów idących za gwiazdą, obraz Jezusa w żłobie; III – obraz Jezusa, obraz muzułmanów, obraz Jezusa na krzyżu.

Wdzięczni jesteśmy rodzicom (obraz), że starają się ubogacać nasze życie podróżami po Polsce, a także wyjazdami za granice naszego kraju. Szczególnie podczas wakacji poznajemy piękne zakątki Polski (obraz), odwiedzamy wielkie miasta, przekraczamy granice naszego kraju (obraz), by poznawać kulturę i zabytki innych narodów. Dochodzą do nas wiadomości o wstrząsającej wędrówce ludzi (obraz), którym nie zależy na zwiedzaniu, lecz poszukują lepszych warunków życia, a niektórzy z nich planują zamachy wymierzone przeciwko ludziom wierzącym w Pana Jezusa. Owi dziwni pielgrzymi kierują się nienawiścią do chrześcijan chcąc narzucać swoją religię, swoje zwyczaje sprzeczne z naszą religią i kulturą. Boimy się ich, ponieważ nie chcą otwierać się na naszą wiarę i kulturę, nie chcą poznawać, ubogacać się, lecz zabijać. W znacznej większości są to muzułmanie (obraz), którzy tak bardzo różnią się od bohaterów dzisiejszej Ewangelii.

Dar wiary

Magowie (obraz) prezentują świat nauki i kultury różnej od żydowskiej, w której przychodzi na świat Pan Jezus (obraz). Obserwują oni niebo przekonani, że zjawienie się nowej świetlistej planety zapowiada narodziny wielkiego władcy. Ten świetlisty obiekt (obraz) prowadzi ich do Palestyny – państwa Pana Jezusa. Szukają owego władcy na dworze króla Heroda, ponieważ wydaje im się, że wielcy ludzie rodzą się na dworach królewskich. Z zainteresowaniem słuchają uwag tłumaczy prorockich pism i udają się do Betlejem, ponieważ tam ma przyjść na ziemię wielki król. Nie narzucają swoich uwag, lecz pokornie w małym dziecku (obraz) uznają nowego władcę. Przypisują mu trzy przymioty, które wyrażają złożone przez nich dary. Dar złota mówi, że Jezus jest królem, kadzidło, że jest Bogiem, a gorzka mirra – że jest człowiekiem. Z kolei od Pana Jezusa przyjmują dar wiary i z pogan stają się wyznawcami i świadkami Pana Jezusa.

Bóg jest miłością

W dzisiejsze święto dziękujemy Panu Jezusowi (obraz), że jest Bogiem wszystkich ludzi. Pogańscy uczeni mogą spotkać się z Nim i dzięki wierze wejść do rodziny Pana Jezusa. Są jeszcze tacy ludzie, który nie znają Pana Jezusa lub walczą z Nim (obraz). Kierują się nienawiścią do nas, chcą zabijać i narzucać swoje prawa i swoją religię. W dzisiejsze święto poprośmy Pana Jezusa, by uwierzyli oni, że Jezus jest Bogiem miłości, a nie nienawiści. Narodzinami w ubóstwie, a szczególnie śmiercią na krzyżu (obraz) Pan Jezus przypomina, że każdy może spotkać się z Nim, każdego kocha i za wszystkich ludzi oddaje swoje życie.

Panie Jezu: wielu ludzi wędruje do innych państw, by z nienawiści do nas zabijać i narzucać swoje okrutne prawa. Oświeć ich umysł, aby zrozumieli, że jesteś Bogiem, który kocha każdego człowieka. Niech misjonarze dotrą do tych ludzi, którzy jeszcze nie znają Ciebie, by tak, jak mędrcy ze Wschodu uwierzyli, że jesteś Bogiem i Zbawicielem.

HOMILIA DO DZIECI • „NIEDZIELA Z OWIECZKĄ”

Czwarty król

ks. Andrzej Muńko

Wprowadzenie

Uroczystość Objawienia Pańskiego zwana powszechnie świętem Trzech Króli to dzień, kiedy możemy na nowo zdać sobie sprawę, że każdy z nas może złożyć dar Królowi, narodzonemu w Betlejem. Nie musi to być błyszczące złoto, pachnące kadzidło czy delikatna mirra. Wystarczy nasze dobre, szczere i prawe serce.

Cel homilii i potrzebne rekwizyty

Celem homilii jest uświadomienie dzieciom jak wielką wartość mają podarunki dawane z miłością. Przygotowujemy tekst opowiadania Czwarty król (z książki ks. Mieczysława Malińskiego Opowiadania o nadziei, Pallottinum, Poznań 1983) oraz zapakowany prezent. Na obrazku Owieczka Magda trzyma prezent dla Nowonarodzonego.

Sugestie do homilii

Na początku razem z dziećmi oglądamy jakieś zdjęcie rodzinne (może być księdza z jego bliskimi lub inne, np. przyniesione przez któreś z dzieci). Następnie dowiadujemy się od dzieci czy udało im się namówić rodziców i rodzeństwo na wspólne zdjęcie.

Akcentujemy, że dziś obchodzimy święto Trzech Króli, zwane inaczej Objawieniem Pańskim. Wspólnie śledzimy co zdarzyło się w dzisiejszej ewangelii. Zwracamy dzieciom uwagę na postawę mędrców ze Wschodu, którzy przybyli do króla Heroda, który nie chciał im pomóc, bo bał się, że Jezus odbierze mu tron.

Przyglądamy się darom, które przynieśli trzej królowie Mesjaszowi, narodzonemu w Betlejem. Są nimi złoto, kadzidło i mirra.

Przyglądamy się Owieczce Magdzie, która siedzi na wielbłądzie, trzyma w łapakach prezent i pewnie także udaje się na spotkanie z Dzieciątkiem Jezus.

Opowiadamy historię z książki ks. Malińskiego pt. Czwarty król, a następnie analizujemy z dziećmi zachowanie czwartego króla. Zwracamy uwagę, że nie dał on Jezusowi namacalnego daru, ale dał Mu największy dar – swoje serce. Podkreślamy, że czwarty król wypełnia naukę Jezusa, aby nieść serce drugiemu człowiekowi.

Pokazując dzieciom zapakowany prezent, zachęcamy, aby i one podarowały coś Jezusowi. Zaznaczamy przy tym, że nie jest ważne, czy nasz prezent będzie mały czy duży, ważne jest, aby był podarowany z głębi serca.

Przykład

Czytamy opowiadanie Czwarty król z książki ks. Mieczysława Malińskiego pt. Opowiadania o nadziei (Pallottinum, Poznań 1983):

„Mówią, że był i czwarty król, który zobaczył gwiazdę zwiastującą Jezusa i zapragnął złożyć pokłon nowo narodzonemu Królowi żydowskiemu. Wiedział, że to ma być Król Miłości. I gdy myślał o tym, jaki dar Mu przynieść, przypomniał sobie o największym swoim skarbie przechowywanym z całą pieczołowitością. To był ogromny rubin o przepięknym czerwonym kolorze. Otrzymał ten kamień od ojca przy swoim urodzeniu. Wiedział, że do kraju żydowskiego jest daleka i trudna droga. Wybrał najlepsze wielbłądy i osły, najlepsze sługi. Polecił naładować na zwierzęta zapasy wody, jedzenia, ubrania na daleką drogę. Wziął ze sobą dużą sumę pieniędzy. Zawiesił rubin w sakiewce na szyi i pojechał.

Gwiazda wskazywała drogę. Dopóki jechał przez swój kraj, wszystko było jasne i proste (…).

Po jakimś czasie wjechał w kraj nawiedzony suszą (…). Zaczął rozdawać to, co miał ze sobą – jedzenie, wodę. W którymś momencie zawahał się: gdy rozdam wszystko, czy potrafię dojechać do Jezusa. Ale wahał się tylko chwilę. Jakby poczuł ogień rubinu, który nosił na piersi. Przecież jeżeli Ten, do którego jadę, jest Królem Miłości, nie mogę postępować inaczej. Rozdał wszystko. Ale to jego wszystko było za mało. Trzeba było rozpocząć jakąś akcję pomocy głodującemu krajowi zakrojoną na szerszą skalę. Wrócił w kraj żyzny i bogaty. Zorganizował pomoc. Jego karawana zajęła się transportem żywności i wody w kraje nawiedzone suszą. I dopiero gdy ta akcja odniosła skutek, gdy zapobiegł głodowi i śmierci, i gdy pieniądze skończyły się, zdecydował się iść w dalszą drogę. Gwiazda go prowadziła.

Zdawało mu się, że już nie będzie przeszkód, że chociaż był spóźniony, to jednak zdąży do nowo narodzonego Króla żydowskiego, aby Mu złożyć pokłon. Ale tak nie było. Po krótkim okresie spokojnego marszu napotkał wieś, nad którą wisiał na drągu czarny strzęp chorągwi. Znak, że tam panuje czarna śmierć (…). Wjechał ze swoją karawaną w zagrożoną wieś. To, co zobaczył, przekraczało jego najgorsze wyobrażenia (…). Wieś wyglądała jak wymarła. Zdawało się, że nikt nie pozostał przy życiu. Zawahał się: może ktoś jednak jeszcze żyje w tych domach (…). I nagle w pierwszym, tuż obok drogi stojącym domu, posłyszeli jakieś słabe wołanie, ale w tej ciszy umarłej wsi dostatecznie wyraźne. I wtedy się zdecydował. Wszedł do pierwszej chaty. I pozostał, aby pomagać ciężko chorym ludziom. Od rana do wieczora szedł od domu do domu, przynosił jedzenie, podawał wodę, wynosił spod chorych brudne prześcieradła. Opiekował się, leczył jak tylko umiał. Gdy mu pozostawała chwila czasu, kopał doły i chował zmarłych. Tak płynął dzień za dniem, tydzień za tygodniem na tej ciężkiej pracy. Aż któregoś dnia poczuł, że słabnie, że go gorączka ogarnia. Zaczęły mu latać przed oczami czerwone płaty. Zrozumiał, że się zaraził (…). Gdy odzyskał zdrowie po długiej chorobie, namyślał się, co robić – wracać do swojego kraju czy iść, aby spotkać Jezusa, Króla żydowskiego. Czy jest sens iść dalej, za gwiazdą? Już tyle lat minęło, gdy ją ujrzał po raz pierwszy. Jego czarna broda stała się srebrzysta, jego mięśnie zwiotczały, skóra się pomarszczyła. Ale gwiazda wciąż świeciła. Zdecydował się iść dalej. Miał przecież jeszcze zawieszony na szyi najdroższy skarb – najwspanialszy rubin, który chciał Jezusowi złożyć w ofierze. I poszedł (…).

Pewnego dnia wszedł do wielkiego miasta – znowu obce mu, z obcym językiem, z obcymi zwyczajami – chciał je przejść jak najprędzej (…). Szedł i napotkał targ, gdzie sprzedawano ludzi. W jego państwie takich zwyczajów nie było. Patrzył zdziwiony i przerażony. I naraz wśród niewolników przeznaczonych na sprzedaż zobaczył gromadę ludzi podobnych do jego poddanych (…). Domyślił się, że jakiś nieprzyjaciel napadł na jego kraj, porwał ludzi, a teraz jak bydło sprzedaje na targu. Ból ścisnął mu serce. Chciał im pomóc, ale nie miał jak. Przecież nie miał pieniędzy, aby ich wykupić i uwolnić. I wtedy przypomniał sobie o skarbie, który nosił na szyi. O rubinie, symbolu miłości, który miał zanieść Jezusowi. Jeszcze się zawahał: przecież to nie mój skarb, on już jest Jego. Ja Mu go już podarowałem. Ale równocześnie pojawiła się odpowiedź: a co On by zrobił, gdyby ujrzał tych biednych ludzi? Bez wahania podszedł do handlarza i powiedział: Chcę kupić od ciebie tych ludzi za ten rubin. Weź sobie wszystkich – odpowiedział handlarz. Wtedy dał mu rubin. Potem podszedł do swoich ludzi i powiedział im: Jesteście wolni, wracajcie do domu.

Gdy wyszedł z miasta i powoli uspokajał się po tym wszystkim, co przeżył, zadał sobie pytanie: Co teraz? Co teraz robić? Po co iść do Jerozolimy? Po co iść do stolicy państwa żydowskiego? Nie mam co przynieść temu nowemu Królowi żydowskiemu. Nowo narodzony Król żydowski jest już z pewnością dorosłym człowiekiem. Już tyle lat upłynęło od chwili, kiedy wyszedłem ze swojego państwa w tę daleką drogę. Po co iść? Co Mu powiem? Co Mu ofiaruję? Wieczorem odszukał swoją gwiazdę. Gwiazda świeciła. Zdecydował się iść dalej. Powiedział sobie: Zobaczę, jak rządzi ten Król miłości. Czy w Jego państwie naprawdę panuje miłość? Jak On realizuje miłość na co dzień? W ustawodawstwie, w prawie, w zwyczajach, które wprowadził? I poszedł. Poszedł zobaczyć królestwo miłości.

Spostrzegł, że jego gwiazda gasła szybko. Zaniepokoił się. Nie wiedział, co to znaczy. Wszedł w miasto gwarne, burzliwe, żywiołowe. Zmęczony usiadł na progu jakiegoś domostwa. Był szczęśliwy, że wreszcie doszedł do celu swojej podróży. Patrzył ciekawie na domy, kramy, przesuwające się przed jego oczami, aż naraz posłyszał z daleka jakiś hałas – drogą szedł orszak, pobłyskiwały hełmy i zbroje. Orszak się zbliżał coraz bardziej. Król wciąż nie wiedział, czy to jakaś procesja, czy pochód triumfalny. Aż nagle spostrzegł nad tłumem sterczące trzy belki. W pierwszej chwili nie chciał uwierzyć własnym oczom. Zadał sobie pytanie: I tutaj istnieje kara śmierci i to najokrutniejsza kara śmierci przez ukrzyżowanie? W krainie rządzonej przez Króla miłości? Pochód przeciągał obok niego. Pomiędzy tłumem żołnierzy, gapiów szli dwaj pierwsi skazańcy. Potem nastąpiła przerwa. Po chwili pojawił się żołnierz trzymający w rękach tablicę, na której było napisane imię i wina, za którą trzeci skazaniec będzie ukarany śmiercią krzyżową. Powoli sylabizował tekst napisu: Jezus Nazareński Król Żydowski i gdy odczytywał to ogłoszenie, napisane w kilku językach, nagle odkrył z całym przerażeniem, że człowiek, którego tablica zapowiada, to jest Ten, do którego on wędrował przez tyle lat, że to On idzie teraz skazany na śmierć.

Gdy tak wpatrywał się wciąż jeszcze osłupiały w tę postać pochyloną pod krzyżem, spostrzegł nagle, że Jezus podchodzi do niego (…). Król spotkał się z Jego spojrzeniem. Takich oczu jeszcze nigdy nie widział. W oczach Jezusa nie było nienawiści (…). Odkrył rzecz, która go przyprawiła o zdumienie: Jezus mu współczuje. Coś niepojętego: ten Człowiek skazany na śmierć, tak strasznie poraniony, zachowuje się tak, jakby nieważne było Jego własne cierpienie, ale jakby jedynie ważnym był on – stary król. Z najwyższym wzruszeniem wyczytał z oczu Jezusa, że On wie o wszystkim, o całej długiej drodze, jaką odbył do Niego, o tym, co przeszedł w tych długich latach wędrówki. Że to przyjmuje jako największy dar. Dar ważniejszy niż tysiące najpiękniejszych rubinów świata. To wszystko trwało tylko moment, ale przepełniła go taka radość z tego spotkania z Jezusem, że serce mu pękło ze szczęścia”.

Na podstawie opowiadania tłumaczymy dzieciom jak wielkie znaczenie ma prezent ofiarowany komuś z miłością. W podsumowaniu podkreślamy, że dzisiejsze święto uczy nas przede wszystkim bezinteresowności, byśmy chcieli służyć Bogu i drugiemu człowiekowi.

Zadanie dla dzieci

Napisz wspólnie z rodzicami na drzwiach domu C+M+B 2018.

Słowo do rodziców

Od wielu lat piszemy na drzwiach swoich domów ten tajemniczy skrót: C+M+B 2018. Wielu z nas myśli, że oznacza to imiona owych trzech mędrców: Kacper, Melchior i Baltazar (Niektórzy śmieją się, że to skrót od słów: ksiądz ma biedę). Jednak prawdziwe znaczenie tego skrótu oznacza najwspanialszą modlitwę: Christus mansionem benedicat (Chryste błogosław temu domowi). Prosimy samego Boga, aby zamieszkał w naszej rodzinie, czyż to nie wspaniałe?

Dalsza część artykułu dostępna w pełnej wersji

SYTUACJE DUSZPASTERSKIE

Artykuł dostępny w pełnej wersji

Suplement | nr 1 | 2018

Suplement | nr 1 | 2018

Artykuł dostępny w pełnej wersji

WYDAWCA

Święty Wojciech Dom Medialny sp. z o.o.

ul. Chartowo 5

61-245 Poznań

www.swietywojciech.pl

Redakcja „Biblioteki Kaznodziejskiej”

www.bkaznodziejska.pl

tel. 61 659 37 44

bkaznodziejska@swietywojciech.pl

Prenumerata

tel. 61 659 37 56

prenumerata@swietywojciech.pl

ISSN 0208-7413

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com