Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej - Kard. Gianfranco Ravassi - ebook
Opis

To słownik biblijny dla każdego. Ravasi w sposób niezwykle przystępny przedstawia najważniejsze słowa i najważniejsze zagadnienia biblijne. To przewodnik dla wszystkich, którzy próbują zgłębiać Pismo Święte, a także ogromna pomoc dla rodziców i nauczycieli, którzy w lekturze biblijnej towarzyszą młodszym czytelnikom.

Kardynał Gianfranco Ravasi – znakomity biblista, członek Papieskiej Komisji Biblijnej, przewodniczący Papieskiej Rady Kultury, a przy tym – niezwykła osobowość. Kard. Ravasi potrafi mówić i pisać językiem trafiającym do wszystkich. Należy do najbardziej znanych popularyzatorów Biblii. Prowadzi programy w telewizji, publikuje w prasie, wydaje książki na temat Biblii, m.in. komentarze do różnych ksiąg biblijnych.

Od roku 2007 jego cotygodniowe artykuły na temat Pisma Świętego ukazują się w „Przewodniku Katolickim”.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 460

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


WSTĘP

Po Soborze Watykańskim II doszło do nowego odkrycia Pisma Świętego w życiu Kościoła; i to nie tylko na płaszczyźnie teologicznej, liturgicznej czy katechetycznej, ale również na płaszczyźnie kulturalnej. Niemniej wydaje się, że wciąż aktualne jest zdanie francuskiego pisarza Paula Claudela, który w 1948 roku pisał, że „szacunek katolików do Pisma Świętego nie ma granic: wyrażany jednak bywa głównie w tym, że stoją oni z daleka od Biblii”. Jest w tym oczywiście wiele ironii. Ale prawdą jest też, że czas, gdy Claudel pisał te słowa, był właśnie taki.

Od czasu Soboru wiele się zmieniło. Ja sam, tak we Włoszech, jak i w wielu innych krajach, także w Polsce, doświadczyłem wielkiego i głębokiego zainteresowania Biblią. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że ta posoborowa fascynacja Biblią, w miarę oddalania się od czasów soboru, trochę jednak osłabła, a „ignorancja biblijna” – jeśli można ją tak nazwać – jest wciąż wielka. Tych, którzy przeczytali cztery Ewangelie, jest niestety niewielu. Potrzeba więc nowego zaangażowania, nowych metod w docieraniu z Biblią do ludzi. Kiedy św. Paweł pisał List do Rzymian, nie adresował go do teologów. Pisał „do wszystkich przez Boga umiłowanych, powołanych świętych, którzy mieszkają w Rzymie” (1,7). Te określenia wskazują, że formacja chrześcijańska była tam wówczas bardzo mocna. Dziś musimy z jednej strony stwarzać możliwości pogłębiania znajomości Pisma Świętego tym, którzy mają je głosić. Z drugiej zaś – trzeba położyć akcent na zdecydowanie lepszą formację religijną ludzi świeckich, zarówno tych bardziej zaangażowanych, od których należy więcej wymagać, jak i ogółu wiernych, którzy powinni usłyszeć słowo Boże w języku dla nich dostępnym i zrozumiałym.

Taki cel ma też niniejsza publikacja. Ma ona służyć zgłębianiu różnych biblijnych tematów, problemów czy pojęć; to swego rodzaju mały kurs teologii biblijnej. Zadanie nie jest łatwe. Trzeba iść powoli, czasem wręcz z pewnym wysiłkiem, bo tylko wtedy można zrozumieć podejmowane zagadnienia. Do tego konieczne jest z pewnością także zaangażowanie samego czytelnika. Powinien wziąć do ręki Pismo Święte, wertować je w poszukiwaniu cytowanych fragmentów, z cierpliwością zgłębiać proponowane teksty. Metoda pracy powinna być następująca: Mieć Biblię pod ręką. Czytać teksty nawet wtedy, gdy cytaty wydają się nam oczywiste i dobrze znane. Trzeba je czytać i trzeba sięgać do przypisów, które pod nimi umieszczono.

Tego rodzaju praca pozwala poznać Biblię w wymiarze teologicznym. Prowadzi nie tyle do odkrycia poszczególnych fragmentów Pisma, faktów, biblijnych opowiadań, ale przede wszystkim pozwala wejść w jej ducha. Przybliża nas do biblijnego sposobu myślenia – do obrazu człowieka, świata i Boga, który przynosi nam księga Pisma Świętego.

ADAM

Przez jednego człowieka grzech wszedł do świata, a przez grzech śmierć. […] A przecież śmierć rozpanoszyła się od Adama do Mojżesza (Rz 5,12.14)

Jak wskazuje poprzedzający rodzajnik (ha), ha-'adam nie jest w języku hebrajskim imieniem własnym, ale zbiorowym określeniem rodzaju ludzkiego: wskazuje po prostu na człowieka każdego czasu i miejsca. Termin ten jest złączony ze źródłosłowem, który przywołuje kolor ochry właściwy glinie – 'adamah – materiałowi, z którego człowiek został uczyniony według opowiadania z Księgi Rodzaju i innych kosmologii wschodnich. Jest to symbol, który służy wyrażeniu jego wymiaru materialnego, skończoności i nietrwałości. Adam jest więc obecny w każdym z nas, w naszym ojcu i w naszych dzieciach, a jego historia opisana w drugim i trzecim rozdziale Księgi Rodzaju dotyczy nas wszystkich. Symboliczne imię będzie nosiła również kobieta, Ewa – chawa – tzn. żyjąca, matka życia.

Gdy jesteśmy już przy opowiadaniu z Księgi Rodzaju, trzeba też wspomnieć, że ma ono cechę szczególną, określaną mianem „etiologii” – słowem pochodzenia greckiego, które mówi o próbach odkrycia pierwszej przyczyny jakiejś rzeczywistości czy obecnej sytuacji. Tak czyni Autor natchniony, który pragnie odnaleźć ostateczny sens i najgłębsze źródło naszego człowieczeństwa, gdy ukazuje osobę noszącą imię zwykłe, a zarazem uniwersalne: Adam – człowiek. Drugi rozdział Księgi Rodzaju chce przede wszystkim pokazać właśnie plan przygotowany przez Stworzyciela dla tego wyjątkowego stworzenia.

Są trzy relacje, które współtworzą nieustannie historię ludzkości. „Adam” trwa w związku z tym, co u góry, z transcendencją, z Bogiem, od którego otrzymuje życie i to, co określa się jako „ducha / tchnienie życia” (nishmat-hajjîm), a co należy odnieść do naszej koncepcji sumienia. Następnie człowiek jest złączony ze zwierzętami i z naturą, którą ma „uprawiać i doglądać”, co znaczy: pracować i przekształcać. Jest wreszcie relacja o charakterze fundamentalnym z „pomocą, która jest do niego podobna”, która – jak mówi hebrajski oryginał – „jest przed nim”, czyli z kobietą, „kością z jego kości i ciałem z jego ciała”. To jest też moment, kiedy zostaje wprowadzony symbol o charakterze decyzyjnym: drzewo poznania dobra i zła – znak moralności i wolności człowieka.

Adam – człowiek, w swojej autonomii wybiera jednak drogę osobistego decydowania, co jest dobre, a co złe – i tak dochodzimy do tego, co określa się jako „grzech pierworodny” (por. 3 rozdz. Księgi Rodzaju). Wspomniane zaś trzy relacje zostają pozbawione podstaw i zniszczone. Człowiek zrywa dialog z Bogiem i zostaje wypędzony poza horyzont Jego cudownej bliskości, którą symbolizuje ogród Eden; związek z naturą zostaje zakłócony, a praca staje się ciężarem („w trudzie będziesz zdobywał z niej pożywienie”); więź miłości z kobietą, która była mu podobna, też jest naruszona, co z kolei rodzi konflikty („ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą”).

Pamiętając o tym wszystkim, można zrozumieć ideę, którą znajdujemy u św. Pawła, gdzie Chrystus, nowy Adam, symbol ludzkości odkupionej, zostaje przeciwstawiony pierwszemu Adamowi – grzesznikowi (Rz 5,12–21). Święty Paweł dodaje jeszcze, że łaska, którą przynosi Chrystus, nie tylko podnosi nas z naszej słabości, ale daje „dużo więcej” – przybrane synostwo i dziedzictwo życia Bożego i wiecznego. Właśnie dlatego, poprzez chrzest, zwlekliśmy z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekliśmy nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Tego, który nas stworzył (por. Kol 3,9–10).

ANIOŁOWIE

W owym czasie wystąpi Michał, wielki książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu (Dn 12,1)

Od pierwszej strony Biblii z „cherubami i mieczem z połyskującym ostrzem” (por. Rdz 3,24), postawionymi na straży ogrodu Eden, aż po rzesze aniołów zaludniających Apokalipsę, Pismo Święte ożywia obecność tych nadludzkich, ale nie boskich istot, które chociaż inaczej, ale znane były także w kulturze narodów otaczających Izrael. Już sama ich hebrajska nazwa mal'ak i grecka ángelos wskazuje na ich funkcję, oznacza bowiem „posłańca”. Stąd można domyślać się misji i, używając wyrażenia filozofa Massima Cacciarego, „niezbędności” (Niezbędny anioł to tytuł jednego z jego dzieł) tej biblijnej postaci, głoszonej wielokrotnie przez tradycję judaistyczną i chrześcijańską, i potwierdzonej przez Urząd Nauczycielski Kościoła w dokumentach soborowych (począwszy od Credo z Nicei z IV w.) i papieskich oraz przyjętej do liturgii i do pobożności ludowej.

Obowiązkiem anioła jest przede wszystkim strzeżenie transcendencji Boga, czyli Jego tajemniczego i „innego” w stosunku do świata i historii istnienia, ale także przybliżanie Go do nas przez przekazywanie Jego słów i działania właśnie tak, jak robi to „posłaniec”. Z tego też powodu biblijny anioł zdaje się niekiedy wycofywać, by pozostawić przestrzeń Bogu, który sam wkracza na scenę. I tak, w opowiadaniu o płonącym krzewie na początku ukazał się Mojżeszowi „Anioł Pański”, ale zaraz potem „zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!»” (Wj 3,2–4). Zadaniem anioła jest tu zatem uczynienie widocznym i dostępnym poznaniu Bożej woli, miłości i sprawiedliwości, jak czytamy w Księdze Psalmów: „Anioł Pana zakłada obóz warowny wokół bojących się Jego i niesie im ocalenie” (Ps 34,8). „Swoim aniołom nakazał […], aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień” (Ps 91,11–12). Mamy tu tradycyjny obraz Anioła Stróża, dobrze oddany w Księdze Tobiasza w osobie Azariasza – anioła Rafała.

Zadaniem aniołów jest pośrednictwo między nieskończonością Boga a skończonością człowieka i tę funkcję sprawują także wobec Chrystusa. Jak pisał teolog, Hans Urs von Balthazar: „aniołowie otaczają całe życie Jezusa, pojawiają się nad żłobkiem, ukazując splendor zstąpienia Boga pośród nas, pojawiają się ponownie w Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu, ukazując splendor wstąpienia w Boga”, ich rola znów polega na zbliżeniu się do ludzi, by odsłonić tajemnicę chwały Bożej obecnej w Chrystusie w taki sposób, by nas nie oślepiła, jak to byłoby z bezpośrednim światłem Bożym.

Anioł jest znakiem Jedynego, który powinien być adorowany – Boga; jest tylko palcem wskazującym na jedyne misterium – Boskie; jest pośrednikiem w służbie jedynego, doskonałego Pośrednika między Bogiem a człowiekiem, Chrystusa Pana – „Do którego bowiem z aniołów powiedział Bóg kiedykolwiek: Ty jesteś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził” (Hbr 1,5)? Dlatego niebezpieczne jest wprowadzanie przez ruch New Age do koncepcji aniołów elementów magiczno-ezoterycznych i „tajemniczych obecności”. Anioł może bowiem na tej drodze paradoksalnie przekroczyć granicę demonium. To prawda, że temat upadku anioła jest bardzo drogi tradycji judeochrześcijańskiej, zwłaszcza ludowej, lecz w Biblii występuje jedynie jako aluzja; na przykład List św. Judy mówi o aniołach, „którzy nie zachowali swojej godności, ale opuścili własne mieszkanie” (w. 6). Można również odwołać się do Drugiego Listu św. Piotra, który przypomina: „aniołom, którzy zgrzeszyli, nie odpuścił, ale wydał ich do ciemnych lochów Tartaru” (2,4). W Biblii wyraźnie stwierdzona jest mroczna obecność szatana, który usiłuje rozbić dialog życia i miłości między Bogiem a ludzkością w przeciwieństwie do anioła, który mu sprzyja i wspiera go.

APOKALIPTYKA

Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów (Łk 21,25)

Do gatunku określanego terminem „apokaliptyka” zalicza się literaturę i wizję świata oraz historii, które były szeroko rozpowszechnione między 200 r. przed Chr. a 200 r. po Chr., zarówno w judaizmie jak i w chrześcijaństwie. Ten kierunek odradzał się sporadycznie w kolejnych epokach historycznych i nawet w naszych czasach możemy obserwować jego revival w niektórych ruchach religijnych o charakterze integralistycznym czy fundamentalistycznym, zwłaszcza pochodzących z protestantyzmu (mamy tu na myśli świadków Jehowy). Pojęcie to odwołuje się do greckiego apokálypsis, czyli „objawienia” i rozumiane jest jako odsłanianie głębokiej struktury losu człowieka i jego przyszłego ostatecznego portu.

Chcielibyśmy uczynić dwie zasadnicze uwagi, które pozwolą zdefiniować to raczej złożone i niekiedy niepokojąco ezoteryczne zjawisko. Przede wszystkim powiemy o koncepcji historii w ujęciu apokaliptycznym. Jest ona praktycznie dualistyczna: w nieustannej walce przeciwstawiają się sobie dobro i zło. Bóg ze swymi aniołami, świętymi i wybranymi przeciwko szatanowi, demonom i niegodziwcom. Zepsuta, przewrotna doczesność i jej możni przeciwko transcendentnej i odkupionej przyszłości. Ziemia, siedlisko zła przeciwko niebu, ostatecznemu, zbawczemu celowi. To prowadzi do odrzucenia historii i gorączkowego oczekiwania „rzeczy ostatecznych” (technicznym odpowiednikiem tego terminu jest „eschatologia” lub novissimi).

Do tego ostatecznego celu – prawdziwego i właściwego końca historycznego świata, po którym nastanie brzask królestwa Bożego (według niektórych pism poprzedzony tysiącletnim panowaniem Mesjasza na ziemi) dochodzi się w trudnej walce, straszliwej i krwawej. Obejmuje ona katastroficzne unicestwienie tego świata, by na jego popiołach zakwitło i zatryumfowało królestwo dobra i sprawiedliwości, źródło wyzwolenia i uwielbienia sprawiedliwych, którzy teraz są prześladowani. Bardziej radykalne formy apokaliptyki cechuje głęboka nieufność wobec historii i wielka nadzieja związana z transcendentnymi zaświatami. Jest to zerwanie z chrześcijańską wizją Wcielenia, która mówi nam, iż „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał […] nie […] aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3,16–17).

Druga uwaga, którą chcemy zaproponować, dotyczy natomiast wymiaru literackiego apokaliptyki. Ma ona swój własny, oryginalny styl, operujący jaskrawymi obrazami, frenetyczną symboliką, specyficznym językiem, tajemniczymi objawieniami i wizjami interpretowanymi przez aniołów. Jednym z jej źródeł historycznych są prorocy: Ezechiel (zwłaszcza jego symboliczne czynności i rozdz. 40–48) i Zachariasz (szczególnie wizje z rozdz. 1–6). Tekstem starotestamentalnym najbardziej naznaczonym apokaliptyką jest Księga Daniela, zaś w Nowym Testamencie oczywiście Apokalipsa św. Jana, aczkolwiek ta ostatnia jest „apokaliptyczna” bardziej z powodu swego języka niż treści. Jej celem jest bowiem umocnienie ufności chrześcijan przeżywających kryzys, by nadal działali w doczesności, patrząc nie na koniec świata, lecz na cel historii zgodny z planem Bożym.

Uczeni zastanawiają się, czy biblijna apokaliptyka jest rodzajem prorokowania, czy owocem starożytnej mądrości. Z pewnością wywarła ona wielki wpływ i pozostawiła po sobie dziedzictwo literackie z szerokim wachlarzem apokryfów judaistycznych i chrześcijańskich, które choć nie weszły do kanonu Pisma Świętego, to cieszą się wielką popularnością, jak: Księga Henocha, Testamenty Dwunastu Patriarchów, Wniebowzięcie Mojżesza, Przepowiednie sybillińskie, Apokalipsa Barucha, cztery Księgi Ezdrasza, Apokalipsy Piotra, Pawła, Tomasza.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWA

On zaś podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: „Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże” (Łk 6,20–21)

„Kto nigdy nie czytał Kazania na Górze – mawiał francuski pisarz katolicki François Mauriac – nie jest w stanie zrozumieć, czym jest chrześcijaństwo”. Owo długie wystąpienie Chrystusa, pierwsza z pięciu mów przewijających się przez Ewangelię Mateuszową, rozpoczyna się od ośmiu uroczystych i paradoksalnych deklaracji, w których „błogosławionymi” ogłoszeni zostają nieszczęśliwi i przegrani: „Błogosławieni ubodzy w duchu […]. Błogosławieni, którzy się smucą […]. Błogosławieni cisi […]. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości […]. Błogosławieni miłosierni […]. Błogosławieni czystego serca […]. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój […]. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości” (Mt 5,3–10). Dziewiąte błogosławieństwo („Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają…”) zostało dołączone przez Ewangelistę dla skomentowania błogosławieństwa ósmego.

W grece „błogosławieństwo” wyraża się za pomocą słowa makários – „błogosławiony, szczęśliwy”, od którego wywodzi się techniczny termin „makaryzm” (czyli „błogosławieństwo”), określający gatunek literacki ogłaszający uczestnikiem Bożej radości tego, kto wybrał drogę sprawiedliwości i prawdy. Już Stary Testament obfituje w tego rodzaju wypowiedzi, które miały wydźwięk mądrościowy, czyli moralny i egzystencjalny. Księga Psalmów na przykład rozpoczyna się od stwierdzenia: „Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych” (Ps 1,1) i napotkamy w niej zdania typu: „Szczęśliwy mąż, który się boi Pana i wielkie upodobanie ma w Jego przykazaniach” (Ps 112,1).

„Błogosławieństwo” idzie w parze z „błogosławieniem”, które jest formułą o charakterze liturgicznym i kapłańskim. Chrystus używa ich obu, ale bliższe jest Mu pierwsze z nich, gdyż ma zabarwienie profetyczne. Niemniej Jego własnym dziełem jest mocna i prowokująca forma: prawdziwą radość osiąga się nie wygrywając, nie posiadając ani nie wypełniając dobrych uczynków, lecz przyjmując radykalną postawę ofiarowania siebie i dystansu. Bardzo znaczące są dwa błogosławieństwa, w których mowa jest o „duchu” i „sercu” (dotyczące „ubogich” i „czystych”): w języku biblijnym nie oznaczają one wnętrza czy jakiejś nieokreślonej duchowości, ale wybór, który ma korzenie w głębi świadomości i obejmuje całą osobę i działanie wierzącego.

To, czego Chrystus wymaga od ucznia, a więc chrześcijanina (a nie wyłącznie od apostoła czy duchownego, jak się niekiedy sądzi) to ciągłe, całkowite, absolutne oddawanie się, a nie tylko zwykłe zachowywanie pewnych norm religijnych czy czynienie miłosierdzia. Interesujące jest odkrywanie, jak pierwotny Kościół stosował błogosławieństwa w różnych sytuacjach społecznych, do których przeżywania był powoływany. I tak, u Łukasza z ośmiu błogosławieństw zostały cztery (Łk 6,20–23), którym towarzyszą cztery przeciwstawne im przekleństwa („Biada wam, bogaczom […]. Biada wam, którzy teraz jesteście syci […]. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie […]. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą” (Łk 6,24–26). Ponadto u tego Ewangelisty błogosławieństwa stają się bardziej konkretne i bezpośrednie: pomijając uściślenie „w duchu”, mówią po prostu „ubodzy”, zwracając się ewidentnie do członków wspólnoty Łukasza, złożonej z ludzi należących do niższych warstw społecznych. Jest to dowód, że słowo Chrystusa traktowane jest nie jako zimny drogocenny kamień, lecz jako ziarno, które wrzucone w ziemię powinno wykiełkować i dostosować się do każdej gleby, niosąc radość i nadzieję.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

Kładę dziś przed wami błogosławieństwo i przekleństwo. Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga (Pwt 11,26–27)

Może nas to dziwić, ale źródłosłów hebrajskiego słowa „błogosławić” (brk) wskazuje na „kolano”. Nie po to jednak, by sugerować postawę klęczącą osoby otrzymującej błogosławieństwo. Stał za tym rodzaj eufemizmu, wyrażający w delikatny sposób siłę witalną (dokładnie: seksualność) tego, kto udziela błogosławieństwa. A było tak dlatego, że w społeczności typu wiejskiego, rolniczego albo u ludów wędrownych, błogosławieństwo Boże objawiało się przede wszystkim poprzez płodność rodziny, stad owiec i trzody oraz urodzajne pola. Bardzo wymowne są pod tym względem słowa błogosławieństwa, które wypowiada Izaak wobec Jakuba: „Niechaj tobie Bóg użycza rosy z niebios i żyzności ziemi, obfitości zboża i moszczu winnego” (Rdz 27,28).

W Biblii możemy zasadniczo wyróżnić dwa rodzaje błogosławieństwa. Pierwszy jest nazywany „konstytutywnym”, ponieważ przychodzi od Boga, aby ukonstytuować człowieka lub naród w ich powołaniu i misji, które mają do spełnienia. Sugestywne jest pod tym względem słowo, które Bóg kieruje do Abrama w czasie jego powołania w Ur w Mezopotamii: „Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy tobie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i Ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi” (Rdz 12,2–3 – aż pięć razy pojawia się tu wspomniany źródłosłów brk).

Jakub i Mojżesz, kiedy dobiegają końca swojego życia, również wypowiadają majestatyczne błogosławieństwa. Opisują w nich sytuację poszczególnych plemion Izraela i odczytują ją jako przejaw Bożego błogosławieństwa, które tym razem zostaje udzielone właśnie przez wstawiennictwo patriarchy Jakuba-Izraela czy przewodnika w drodze do Ziemi Obiecanej – Mojżesza (por. Rdz 49 i Pwt 33). Błogosławieństwo konstytutywne jest skuteczne, ponieważ jest wypowiadane w imieniu Boga. Raz wypowiedziane nie może zostać cofnięte ani zmienione. Dobrze wie o tym Izaak, który błogosławieństwa należnego synowi pierworodnemu udzielił Jakubowi. I chociaż Jakub podszył się pod swego starszego brata Ezawa, to jednak błogosławieństwa nie da się już przenieść na tego, któremu się ono należało (por. Rdz 27,30–40).

Piękny przykład błogosławieństwa konstytutywnego związanego ze sprawowaniem kultu znajdujemy w Księdze Liczb. Jest ono przypisane kapłanom, by tak błogosławili lud: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem” (Lb 6,24–26). Oblicze Boga rozpromienione uśmiechem ukazuje, jeśli można tak powiedzieć, „moralny” wymiar błogosławieństwa: Bóg udziela swego błogosławieństwa tym, którzy są wierni i sprawiedliwi. To między innymi dlatego błogosławieństwo zależy również od osobistych i wspólnotowych decyzji, o czym przypomina Mojżesz Izraelitom: „kładę dziś przed wami błogosławieństwo i przekleństwo. Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga” (Pwt 11,26–27; por. rozdz. 27–28 oraz 30,15–20).

Jest jeszcze drugi rodzaj błogosławieństwa. Ma ono charakter deklaratywny. Swe źródło ma w człowieku, który „deklaruje” swoją wiarę i cześć względem Boga. W Księdze Psalmów słyszymy często wołanie: „Błogosław duszo moja Pana” (Ps 103,1.22; 104,1.35) albo podobne, które wzywają stworzenia i kosmos, by „błogosławić Pana” (por. Dn 3,52–90). Podobnie Jezus, choć błogosławi ludzi w sposób konstytutywny, woła do Boga: „Błogosławię Cię, Ojcze…” (Mt 11,25). Przepiękne błogosławieństwa deklaratywne zobaczymy również w modlitwach św. Pawła, który wznosi je do „Boga, Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa” (por. np. Ef 1,3–14).

BOGACTWO

A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało (Jk 5,1–2)

Stosunek do bogactwa jest w Biblii niejednoznaczny i raczej złożony. Już w Starym Testamencie dochodzi do konfrontacji dwóch, na pierwszy rzut oka sprzecznych, postaw. Z jednej strony dobra materialne mogą być ważnym instrumentem, gdyż w myśl tak zwanej teorii odpłaty są one nagrodą, błogosławieństwem Bożym zarezerwowanym dla sprawiedliwego, który zachowuje prawo Pana. Tak jest w przypadku patriarchów i Jakuba po odbyciu przez niego próby. Tak jest w świecie najbardziej tradycyjnych proroków: „Błogosławieństwo Pana jest bogactwem […]. Wiedzą napełnia się spichlerze, wszelkimi dobrymi, miłymi zasobami” (Prz 10,22; 24,4).

Tymczasem z drugiej strony w bogactwie dostrzega się ogromne ryzyko pychy, bałwochwalstwa, przekupstwa: „Kto ufa bogactwu, upadnie” (Prz 11,28). „Lepszy ubogi, postępujący bez zarzutu, niż przewrotny o dwu drogach, choć bogaty” (Prz 28,6). „Bogaty wyrządza krzywdę i sam się zżyma, a biedny, poniósłszy krzywdę, sam poprosi o przebaczenie” (Syr 13,3). Jakub z ironią odnosi się do bogactwa, które zamiast być znakiem obrońcy ubogiego, staje się stygmatem człowieka aroganckiego, przewrotnego i skorumpowanego. Najgwałtowniej jednak piętnuje kradzieże popełniane przez bogaczy, zgorszenie ich wesołego życia, hańbę ich nieukaranych występków głos niestrudzonych proroków.

Wystarczy lektura niektórych stron Księgi Amosa, proroka chłopskiego pochodzenia z VIII wieku przed Chr., potępiającego w imieniu Pana niezmierne bogactwa i przyjemności wyższych klas Samarii: „Zburzę zarówno dom zimowy, jak i letni; zniszczeją domy z kości słoniowej i rozwalone zostaną domy z hebanu. […] Słuchajcie słowa tego, krowy Baszanu, […] uciskacie biednych, gnębicie ubogich, mówicie do mężów swoich: «Przynieś, a będziemy pili»” (Am 3,15; 4,1). Izajasz natomiast krytykuje system latyfundiów: „Biada tym, którzy dodają dom do domu, przyłączają rolę do roli, tak iż nie ma wolnego miejsca, a wy sami mieszkacie w środku kraju” (Iz 5,8).

Jezus z pewnością wpisuje się w to nauczanie proroków, atakując niesprawiedliwość i ukazując radykalną granicę, jaka powinna przebiegać między chrześcijaństwem a bogactwem; przypomnijmy wymowny epizod bogatego młodzieńca, któremu nie udaje się porzucić przepychu swego pałacu, by pójść za Chrystusem (Mt 19,16–26). Paradoksalne zdanie, które pieczętuje to wydarzenie, jest jasne: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” (Mt 19,24). Łukasz, który jest Ewangelistą ubogich, oferuje nam cały fragment poświęcony „nieuczciwemu i niegodziwemu” bogactwu (Łk 16,1–13). Powraca w nim pojęcie „mamona”, odnoszące się do tych materialnych dóbr, które zajmują serce i życie człowieka. Jest to słowo aramejskie, oznaczające konkretne dobra, ale zawierające ten sam rdzeń co „amen”, wskazujący na wiarę.

Bogactwo staje się zatem bożkiem przeciwstawiającym się Bogu żywemu, dlatego wybór ucznia powinien być zdecydowany: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”. Niemniej nie oznacza to nakazu masochistycznego pauperyzmu. Jezus troszczy się o nędzarzy i zachęca do wspierania ich własnymi zasobami, jak czyni dobry Samarytanin ze znanej przypowieści. Bogactwo może stać się drogą zbawienia, jeśli inwestuje się je na rzecz ubogich: „Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy” (Łk 12,33).

BÓG

Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność (Wj 34,6)

Wobec tak jednoznacznego, a zarazem szerokiego tematu, konieczne jest pewne wprowadzenie. Biblia nie daje nam jakiejś „teologii” Boga w ścisłym tego słowa znaczeniu; nie prezentuje systematycznego wykładu o Nim. Imiona, przymioty, cechy, którymi się Go obdarza nie mają charakteru „istotowego” lub, inaczej rzecz ujmując, nie starają się definiować istoty i istnienia Boga na sposób teoretyczny. Mają natomiast znaczenie „funkcjonalne”, tzn. ukazują obecność Boga w historii, Jego osobowe objawienie się i działanie, funkcje, które On wypełnia. W związku z tym można jedynie zwrócić uwagę na pewien zarys fizjonomii Boga w ujęciu Biblii, który nie będzie oczywiście kompletny, ale przynajmniej ujmujący Jego najbardziej znaczące cechy.

Pierwsza rzecz, którą należy podkreślić to Jego „osobowość”. Bóg Biblii nie jest istotą mityczną, bytem abstrakcyjnym, niezrozumiałym i ślepym fatum, nie jest również pewną metafizyczną koncepcją czy metaforą. Bóg objawia się poprzez imię (konkretnie Jhwh – cztery spółgłoski, które zazwyczaj brzmią jak Jahwe, imię, które aż 6823 razy wybrzmiewa w Starym Testamencie; również Theós – „Bóg” i „Ojciec” w Nowym Testamencie) i poprzez osobowe „Ja jestem”: „JESTEM, KTÓRY JESTEM” (Wj 3,14).

To samoobjawienie się Boga, obok potwierdzenia osobowej tożsamości, która wyraża się zawsze, gdy Bóg mówi i działa („powiedziałem i wykonam” – Ez 37,14), pozwala też dostrzec drugą charakterystyczną cechę: Bóg Księgi Świętej jest Bogiem transcendentnym. Do istoty Jego tajemnicy należy fakt, że jest nieogarniony w swym istnieniu („Jestem, który jestem”), a poznać Go można tylko przez Objawienie. Ponadto jest obecny i działa w dziejach świata, gdzie się objawia. Zwróćmy uwagę, że zaraz po owym „Ja jestem” zapewnia: „Zająłem się w pełni wami i tym, co wam uczyniono w Egipcie” (Wj 3,16), a uwolnienie z niewoli egipskiej jest konkretnym potwierdzeniem tej właśnie obecności.

Wychodząc od tego historycznego aktu uwolnienia, dochodzimy do trzeciego elementu zawartego w biblijnym obrazie Boga: jest On Bogiem prawym. Bóg nie pozostaje obojętny na zło, popełnione przez Jego stworzenie. Pragnie je widzieć wolnym i dlatego Jego podstawową cechą jest sprawiedliwość. „Oczy Jego patrzą, Jego wzrok bada synów ludzkich. Pan bada sprawiedliwego i występnego, nie cierpi Jego dusza tego, kto kocha nieprawość” (Ps 11,4–5). Stąd właśnie wpierw staje w obronie ofiar przemocy, skrzywdzonych i biednych. Jego sprawiedliwość oznacza też zbawienie i przebaczenie. W Księdze Wyjścia natomiast Bóg określa sam siebie poprzez pewne sugestywne liczby, nadające wyrazistość Jego słowom: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz nie pozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia” (Wj 34,6–7).

W ten sposób rysuje się czwarty element, który znajdzie swój wyraz w Nowym Testamencie, gdzie natrafiamy na określenie: „Bóg jest miłością” (1 J 4,8.16). Jest to wewnętrzna miłość Boża, która objawia się w zrodzeniu Syna poprzez działanie Ducha; miłość, która uzewnętrznia się w akcie stworzenia i dziele zbawienia. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” (J 3,16). Ostatecznym celem objawienia i zbawczego działania Boga jest więc zjednoczenie na nowo w całkowitej harmonii w Jego królestwie, zwiastowanym i sławionym przez Chrystusa, całej ludzkości i kosmosu, tak by „Bóg był wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15,28).

CHARYZMAT

Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch (1 Kor 12,4)

W języku greckim są dwa bliskie sobie terminy. Pierwszy to cháris, który oznacza „łaskę”; drugi – chárisma, który wskazuje na dar miłości, bezinteresowne działanie. Właśnie to drugie pojęcie, odczytane według klucza religijnego, oznacza wypływ Bożej łaski, która wszystkim przynosi zbawienie, ale każdego ubogaca duchowo w inny sposób, zgodnie z wielością szczegółowych darów, które w języku teologicznym określamy mianem „charyzmatów”. Ich źródłem jest więc łaska Boża i działanie Ducha Świętego. Święty Paweł powie: „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch” (1 Kor 12,4).

To właśnie ten Apostoł, zwłaszcza w Pierwszym Liście do Koryntian, będzie szczegółowo wyjaśniał, czym się charakteryzują poszczególne charyzmaty, pośród których umieści także życie małżeńskie oraz wybór drogi celibatu i dziewictwa (1 Kor 7,7). Co więcej, przedstawi nawet całą listę charyzmatów rozlanych w Kościele. Są to: dar mądrości słowa i wiedzy, głęboka wiara, dar uzdrawiania i czynienia cudów, proroctwo, rozeznawanie w sumieniu, glosolalia (tzw. dar języków), która jest nie tyle znajomością języków, co raczej darem wyrażania się poprzez formy uniesienia mistycznego. Mamy jeszcze służbę apostolską lub nauczycielską (katechetyczną), szczególny dar służenia ubogim i wiele innych (1 Kor 12,8–10.28–30). Święty Paweł zwróci również uwagę na to, że są też precyzyjne kryteria, które pozwalają rozeznać i odróżnić charyzmaty prawdziwe od fałszywych.

Pierwsze kryterium: wszystkie charyzmaty mają swoje źródło w Duchu Świętym, co znaczy, że nie mogą się objawiać w sposób przeciwny wierze („nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!»” – 1 Kor 12,3).

Drugim kryterium jest nastawienie na dobro wspólnoty. Charyzmaty nie są więc jakimś przywilejem czy nagrodą, którą należałoby się chwalić – „Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra” (1 Kor 12,7).

Trzecie kryterium: w wielości charyzmatów da się zauważyć pewną hierarchię darów, ponieważ mają one różne znaczenie i funkcje. W szczególny sposób św. Paweł chwali proroctwo, które jest zdecydowanie większe niż np. glosolalia, bo „kto mówi językiem, buduje siebie samego, kto zaś prorokuje, buduje Kościół” (1 Kor 14,4). Trzeba przy tym jeszcze pamiętać, że proroctwo to nie przepowiadanie przyszłości, lecz umiejętność rozumienia znaków obecnego czasu w świetle słowa Bożego.

Czwartym i zarazem ostatnim kryterium jest odniesienie do największego charyzmatu – miłości. Apostoł bowiem, kończąc temat charyzmatów, dodaje: „starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą” (1 Kor 12,31). Zaraz potem usłyszymy (rozdz. 13) cudowny hymn o agápe, czyli o miłości – jedynym charyzmacie, który przewyższa zarówno dar prorokowania, jak i wszystkie inne: „Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i wiarę miał tak wielką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał – byłbym niczym” (1 Kor 13,2).

Dodajmy jeszcze na marginesie, że właśnie dlatego, iż charyzmaty są tak wielorakie i liczne, możemy aktualizować listę Pawłową, rozpoznając nowe, które ubogacają nasz czas i nasze wspólnoty w określonych kontekstach etnicznych, kulturowych i społecznych.

Opracowanie: ks. Dariusz Madejczyk i Magdalena Woźniak

Konsultacja biblijna: ks. dr Tomasz Siuda

Redakcja: Ewa Rosik

Tłumaczenie z języka włoskiego: Dorota Stanicka-Apostoł oraz Hanna Bzikot (Dzieła, Góra, Judaizm, Kanon, Liturgia, Nałożenie rąk, Odkupienie, Otchłań, Stworzenie, Świętość, Tora, Ukazania się Jezusa, Woda); Jakub Koralewski (Świadectwo, Naśladowanie); ks. Dariusz Madejczyk (Adam, Błogosławieństwo, Bóg, Charyzmat, Dziedzictwo, Jedność, Lud, Objawienie, Piotr, Poznanie, Przypowieść, Sakramenty, Serce, Wolność, Wybranie)

Cytaty biblijne za: Biblia Tysiąclecia, wydanie V

Projekt okładki i stron tytułowych: Adam Piasek

Zdjęcie na okładce: © fotolia.com

Skład i łamanie: Stanisław Tuchołka

© Drukarnia i Księgarnia Świętego Wojciecha Sp. z o.o., Poznań 2011

ISBN 978-83-7516-451-0

Wydawca:

Drukarnia i Księgarnia Świętego Wojciecha Sp. z o.o.

Wydawnictwo Święty Wojciech

pl. Wolności 1, 61-738 Poznań

tel. 61 852 91 86 w. 125

wydawnictwo@swietywojciech.pl

Zamówienia:

Dział Sprzedaży i Logistyki

Aleje Marcinkowskiego 1, 61-745 Poznań

tel. 61 856 22 81 (-82, -83), faks 61 856 22 80

sprzedaz@swietywojciech.pl • zamowienia@mojeksiazki.pl

www.swietywojciech.pl • www.mojeksiazki.pl

Konwersja do formatu EPUB:

Legimi Sp. z o.o.