Wydawca: Burda Książki (dawniej G+J Gruner +Jahr) Kategoria: Poradniki Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 99 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Bez tabu bez tajemnic -

Bez tabu, bez tajemnic Prawo i obyczaje zawsze w jakiejś mierze regulowały zachowania seksualne ludzi, podobnie jak tabu istnieje w każdej kulturze, by ją chronić. Ale jak to zwykle z zakazanym owocem bywa, rzecz niedostępna kusi najbardziej. W specjalnych wydaniach miesięcznika „Focus” często piszemy o tym, co najsilniej rozpala wyobraźnię. Z tej książki dowiecie się: – Jak syfilis zmienił dzieje świata? – Co się znajduje w muzeach dla dorosłych? – Jak zagrać homoseksualistę? – Po czym poznać prostytutkę? – Kiedy niewierność byłą cnotą?

Opinie o ebooku Bez tabu bez tajemnic -

Fragment ebooka Bez tabu bez tajemnic -

Spis treści
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Archeologia rozkoszy (fragment) Aleksandra Kowalczyk
Złoty wiek kochanków Iwona Derda
Spokojnie, to tylko rewolucja Kazimierz Pytko
Jak syfilis zmienił dzieje świata Jerzy Besala
Promocja, prowokacja Igor Cyprjak
Po czym poznać prostytutkę Iwona Derda
Temida i seks Wanda Jelonkiewicz
Hetero w roli homo Aleksandra Kaniewska
Porno w gablotach Magdalena Godlewska
Okładka

Copyright for the Polish edition © 2011 G+J Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. & Co. Spółka Komandytowa.

G+J Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. & Co. Spółka Komandytowa. 02-674 Warszawa, ul. Marynarska 15

Dział handlowy: tel. (48 22) 360 38 38 fax (48 22) 360 38 49

Sprzedaż wysyłkowa: Dział Obsługi Klienta, tel. (48 22) 360 37 77

Korekta: Jadwiga PillerProjekt graficzny okładki: Paweł RafaZdjęcia na I stronie okładki: Pete McArthur/Corbis/FotoChannels

Redakcja techniczna: Mariusz TelerProjekt i skład: IT WORKS, Warszawa

Redaktor prowadzący: Joanna Nikodemska

ISBN: 978-83-7778-103-6

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

Konwersja do formatu epub: pan@drewnianyrower.com

Archeologia rozkoszy

Większość dzieci uczy się dziś o seksie już w szkole. Jeszcze 150 lat temu ludzie wierzyli, że onanizm wywołuje padaczkę, wielka namiętność silnie szkodzi zdrowiu. Wcześniej było jeszcze gorzej.

Aleksandra Kowalczyk

Wykładnie chińskiego taoizmu, Ars amandi Owidiusza czy Kamasutra nawet dziś zdumiewają bogactwem wyszukanych technik erotycznych i dogłębną analizą rozkoszy. Choć sztukę miłości nasi starożytni przodkowie wynieśli na wyżyny, to w teorii rozmijali się z prawdą. Wystarczyło szerzej rozsunąć sypialniane kotary, by trafić na krępujące mielizny niewiedzy.

Aż do XX wieku w edukacji seksualnej ludzkości zieje czarna dziura, której kres położyła dopiero rewolucja seksualna. Jako przedmiot nauczania ta materia wkroczyła do szkół w drugiej połowie XX stulecia. Zanim okazało się to możliwe, kolejne pokolenia z niebywałym trudem zdobywały wiedzę na temat własnej seksualności.

Test arbuza, próba czosnku

Nasi przodkowie mieli zaskakujące mniemanie na przykład o kobiecej płodności – i równie dziwne sposoby jej sprawdzania.

Dla starożytnych Egipcjan podstawowym kryterium była uroda – uważano, że kobiety brzydkie są mniej płodne od ładnych. Aby przeprowadzić „profesjonalny” test na płodność, trzeba było pokruszyć arbuz, rozmieszać go z mlekiem kobiety, która właśnie urodziła syna, i podać miksturę tej, która chce zajść w ciążę. Jeśli po wypiciu pacjentka wymiotowała – oznaczało, że jest płodna. Jeśli tylko bekała – że nigdy nie zajdzie w ciążę.

Od samego początku metody antykoncepcji szły w dobrym kierunku – nie dopuścić nasienia do macicy. Wśród rozmaitych receptur były i takie, które opierały się wyłącznie na przesądach i zabobonach.

Egipscy lekarze, zwani sun-sun, stosowali test czosnkowy. Wkładali ząbek do pochwy pacjentki na noc. Jeśli rano cuchnąca woń wydobywała się z ust kobiety, miała urodzić dziecko, w przeciwnym razie – była bezpłodna. W Grecji zaś sądzono, że jeśli mężatka przejawia ochotę do biegania, które było wówczas domeną mężczyzn, nigdy nie będzie mogła mieć dzieci.

Seks z kalendarzem w ręku

Przesądów związanych z płodnością było bez liku – stosowano amulety, mikstury wątpliwej proweniencji czy zaklęcia o podobnej skuteczności. Celowała w nich zwłaszcza średniowieczna Europa.

Starożytni z trudem kojarzyli etapy cyklu menstruacyjnego z możliwością zajścia w ciążę. Według wielu ludów, m.in. Hebrajczyków, ciąża wcale nie wykluczała ponownego zapłodnienia, które groziło uszkodzeniem rozwijającego się płodu.

Najbliższy prawdy był Dioskurides Pedanius, grecki lekarz z I wieku n.e. Opracował on w miarę nowoczesny kalendarzyk małżeński, który gwarantował bezpieczne stosunki w pierwszych pięciu dniach po menstruacji. Pozostałe dni miały być potencjalnie płodne. W Chinach za czasów panowania dynastii Tang (VII–X wiek n.e.) podobne zasady wykorzystano przy organizacji cesarskich haremów. Porządkiem odwiedzin żon i nałożnic u władcy zajmowali się zazwyczaj eunuchowie, którzy układali kalendarz wizyt uwzględniający dni menstruacji i oznaki płodności.

Ważne jajeczko

W końcu w 1672 roku holenderski chirurg Régnier de Graaf odkrył tajemnicę poczęcia. Za pomocą dopiero co wynalezionego mikroskopu odkrył w jajniku okrągłe twory, nazwane później na jego część pęcherzykami Graafa. Stwierdził, że dojrzałe jajo wędruje z jajników przez jajowód do macicy, gdzie może zostać zapłodnione. Późniejsze obserwacje pozwoliły stwierdzić, że dzieje się to pomiędzy 10. a 18. dniem cyklu, licząc od pierwszego dnia menstruacji.

Dziś owulację można prześledzić poprzez ultrasonografię wewnątrzpochwową albo jednym z domowych sposobów. Do najpopularniejszych, choć dających tylko niewielki procent pewności, należą: kalendarzyk małżeński (od czasów Dioskuridesa silnie zmodyfikowany), metoda Billingsa (polegająca na obserwacji śluzu), metoda termiczna, bazująca na zmieniającej się podczas owulacji temperaturze ciała kobiety (czwartego dnia od podwyższenia temperatury rozpoczyna się okres dni niepłodnych, który trwa do miesiączki).

W aptece można natomiast kupić tester płodności, który na podstawie składu śliny ocenia, czy kobieta jest w okresie płodnym.

Chwała mężczyzny

Dla naszych przodków nie było oczywiste, jak dochodzi do zapłodnienia. W starożytnej Grecji sądzono, że to sperma jest głównym sprawcą, a kobieta odgrywa wyłącznie rolę inkubatora.

Zaczęto więc mitologizować tę „boską” substancję, którą w I wieku n.e. Klemens z Aleksandrii nazwał wręcz istotą ludzką. Od tego był już tylko krok do stwierdzenia, że wszelkie marnotrawienie spermy jest sprzeniewierzeniem się wierze, a więc każdy jej wydatek powinien skutkować poczęciem. Stąd wzięła się niechęć Kościoła do antykoncepcji, stosunków przerywanych i masturbacji. Na poparcie tej tezy XVII-wieczny włoski medyk Sinibaldi stwierdził, że onanizm prowadzi do podagry, zaparć, skrzywienia kręgosłupa, nieświeżego oddechu i zaczerwienienia nosa. Jeszcze w XIX stuleciu lekarze uparcie twierdzili, że masturbacja wywołuje ślepotę, padaczkę i kołtun.

W Europie przez setki lat nie podważano nauk Ojców Kościoła, również tych dotyczących seksu. Poglądy, które tchnęły rewolucyjną myślą, skazywano na niebyt.

Podobnie niewiele wiedziano na temat składu spermy. Pod koniec XVII wieku odkryto, że nie jest jednolitą cieczą, ale zawiera miliony plemników. To, że zapłodnienie następuje przy udziale tylko jednego z nich, stwierdzono dopiero w XIX wieku (dzięki niedawnemu odkryciu japońskich naukowców z uniwersytetu w Osace wiadomo nawet, co decyduje o zapłodnieniu – to cząsteczka białka na główce plemnika, którą na cześć japońskiej świątyni poświęconej bóstwu prokreacji nazwano Izumo).

Gdy dostrzeżono związek między wytryskiem nasienia a poczęciem dziecka, jedną z najpopularniejszych metod regulacji urodzeń stał się stosunek przerywany. Miał on jednak zasadniczą wadę: wymagał sporego poświęcenia od mężczyzny, który był dużo mniej zainteresowany antykoncepcją niż kobieta. Wyjątek stanowiły Chiny, gdzie od VII wieku taoizm nakładał na mężczyzn obowiązek powstrzymywania wytrysku. Gdy czuli, że zbliża się decydujący moment, uciskali palcami miejsce pomiędzy moszną a odbytem i nabierali powietrza. W efekcie nasienie cofało się do pęcherza moczowego, skąd było wydalane wraz z uryną. Podobne praktyki stosowali Turcy i Ormianie.

Aleksandra Kowalczyk

Dziennikarka naukowa, publikowała m.in. w „Przekroju”, „Focusie”, „Rzeczpospolitej”.