Wydawca: Wydawnictwo JK (Aha, Feeria) Kategoria: Styl życia Język: polski

Basic Witches. Magia kobiecości ebook

Jaya Saxena   Jess Zimmerman  

2.5 (10)
Bestseller

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 60000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
14 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 189 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Basic Witches. Magia kobiecości - Jaya Saxena, Jess Zimmerman

Czy zdarza ci się minąć na ulicy kobietę, od której bije niewypowiedziany blask, ale za nic w świecie nie potrafisz wskazać jego źródła? Po prostu masz ochotę do niej podejść i obejrzeć ją z każdej strony, żeby odkryć, o co chodzi. Niektóre kobiety wyróżniają się z tłumu, choć nie robią nic szczególnego. A mimo to wokół nich zawsze jest wianuszek ludzi, którzy czerpią ogromną satysfakcję z przebywania w ich towarzystwie. Jedni mówią, że to charyzma. My nazywamy to magią kobiecości. A te kobiety - to właśnie Basic Witches, czyli współczesne czarownice. Jeśli zabierasz głos, gdy każą ci być cicho, i kochasz rzeczy czy ludzi bez względu na to, czy inni to akceptują – to zdecydowanie jesteś jedną z nich! Współczesna czarownica nie ma nic wspólnego z kobietami, które płonęły na stosie za nadprzyrodzone moce. Ta książka nie nauczy cię, jak lewitować, zdobyć bogactwa ani komunikować się z duchami. Natomiast może cię nauczyć mantr, zaklęć, rytuałów i innych drobnych, codziennych czarów, które pozwolą ci wykorzystać twoje ukryte zdolności i moce. Nauczysz się, jak zaklinać rzeczywistość i skierować myślenie na inne tory. Dowiesz się, jak zmusić swój umysł, by przestał widzieć wszędzie przeszkody i mnożyć wymówki. Pomyśl o przedstawionych w tej książce zaklęciach jako o punktach wyjścia do odnalezienia wszelkich niezwykłych sposobów, którymi możesz się komunikować z samą sobą i zmieniać kierunek myśli i emocji. Ze wszystkich składników udanego czaru jedynymi niezbędnymi elementami są twoja intencja i pragnienie zmiany. Jeśli uważasz, że kobiety mają prawo wychodzić przed szereg i nie jest to oznaka szaleństwa ani powód do strachu przed nimi – ta książka JEST dla ciebie.

Opinie o ebooku Basic Witches. Magia kobiecości - Jaya Saxena, Jess Zimmerman

Fragment ebooka Basic Witches. Magia kobiecości - Jaya Saxena, Jess Zimmerman

Rozdział 1. Samoinicjacja: Wstęp do podstawowego czarownictwa

W obecnych czasach czarownice są wszędzie. W modzie królują powiewne czarne stroje i ciemne szminki, czasopisma i strony internetowe wydają specjalne numery poświęcone czarownicom, a na Brooklynie tworzą się hipsterskie koweny1.

Co nas tak pociąga w czarownicach? Częściowo chodzi o nostalgię. Dwudziesto- i trzydziestolatki ciepło wspominają, jak w okresie dojrzewania oglądały Szkołę czarownic i Sabrinę, nastoletnią czarownicę, czytały „Harry’ego Pottera” i oszczędzały kieszonkowe na kolekcjonerską, świecącą różdżkę Hermiony.

Ale czarownice nie są kiczowate. Współczesne zainteresowanie czarownictwem nie opiera się jedynie na wspomnieniach z dzieciństwa, tylko patrzy w przód, w przyszłość potężnych, zbuntowanych kobiet. Ten ruch pociąga ludzi dziwnych, nietypowych, wyrzuconych poza nawias społeczeństwa. Ci, którzy zostali zepchnięci na margines, od dawna uciekają się do czarownictwa jako zespołu praktyk duchowych. Kulturowe wyobrażenia czarownic – te z historii, filmów, książek i programów telewizyjnych – przemawiają szczególnie mocno do kobiet, które odrzucają ustalone normy kobiecych zachowań, i które pragną sięgnąć po coś silniejszego i straszniejszego. W języku staroangielskim słowo „czarownica” odnosiło się zarówno do kobiet, jak i mężczyzn. „Wicca”, od którego pochodzi angielskie słowo „witch”, można przetłumaczyć jako „męska czarownica” lub „czarownik”. W XV wieku jednak przewodniki dla łowców czarownic, takie jak Malleus Maleficarum [Młot na czarownice], informowały, że kobiety przejawiają większe skłonności do czarownictwa, ponieważ z natury są słabe (fizycznie, mentalnie i duchowo) i podatne na działania diabła.

Stwierdzenie to może się wydawać absurdalne, ale takie pomysły przez wieki wpływały na postrzeganie czarownic – a także kobiet jako takich.

Dość szybko oskarżenia o czarownictwo zaczęły dotyczyć prawie wyłącznie kobiet – zwłaszcza tych, które mieszkały same, odrzucone przez lokalną społeczność. Czarownica nie była piękna, albo wręcz przeciwnie – była niezwykle (podejrzanie) piękna. W każdym razie wyglądała inaczej, niż ludzie by sobie życzyli. Odmawiała mężczyznom, którzy jej nie odpowiadali, starała się zdobyć tych, którzy jej się podobali, i zadowalała się (mrug, mrug) tą „miotłą”, na której zawsze „latała”. Zamiast dzieci miała koty. Inne kobiety przychodziły do niej po radę i pomoc, ale wypierały się jej, gdy znajomość z nią zagrażała ich pozycji.

W końcu czarownica budziła postrach. Była zbyt dziwna. Zbyt nietypowa. Wymykała się wszelkim normom…

Natomiast we współczesnej kulturze popularnej Stanów Zjednoczonych czarownica nie jest już taka straszna. Czasami ukazuje się ją jako złą, a czasami śmieszną, tak jakby sugerując, że najlepszą metodą zwalczania czegoś niezrozumiałego jest kpina. Czarownice mają zieloną skórę i brodawki, latają na miotłach, krzycząc na dzieci, a potem zostają przygniecione przez domy. Jeśli chodzi o nas, to z popkulturowych czarownic najbardziej lubimy te, które zachowały swoją buntowniczą naturę – są mądre, dziwne, nie kryją swej brzydoty i są sexy na swoich własnych zasadach. Ogólnie jednak nasza kultura nie boi się już tych cech. Teraz z nich drwi.

Współcześnie osoby określające się jako czarownice (a także poganie i wiccanie, czyli różne grupy, które dzielą te same wierzenia) starają się uratować czarownictwo przed nienawiścią i szyderstwem. Wskrzesili stare religie i tradycje, a czasem połączyli je, by stworzyć nowe społeczności. Czarownice wszelkiej maści, począwszy od religijnych, poprzez duchowe, a na świeckich skończywszy, zbierają się w grupach zwanych kowenami lub praktykują w samotności. Przeciwstawiając się kulturowym stereotypom dotyczącym czarownictwa, określającym je jako niebezpieczne i śmieszne, odnajdują siłę w Bogini, w Naturze lub w sobie samych.

Ta książka nie jest jednak skierowana do nich. Te czarownice mają już wszystko ogarnięte. Ta książka jest dla ciebie.

Kowen – po angielsku „coven” to zorganizowana grupa czarownic, do której trzeba zostać przyjętym, zazwyczaj poprzez inicjację. Spolszczony termin jest używany przez współczesne polskie czarownice [przyp. tłum.]. [wróć]

Kim jesteś?

Nie musisz być praktykującą czarownicą. Możesz w ogóle nie wierzyć w magię, mistycyzm czy duchowość. Interesuje cię natomiast moc albo siostrzeństwo, albo luzackie podejście do życia czarownic, które znasz z kultury popularnej lub historii. Uważasz, że nie powinno się bać kobiet ani uznawać ich za szalone tylko dlatego, że wychodzą przed szereg. Pewnie jesteś kobietą, ale może nie – może jesteś osobą niebinarną, a może mężczyzną, który uważa, że wszyscy mają prawo do równego traktowania. W tej książce będziemy mówić głównie o kobietach, ponieważ mnóstwo historycznych i kulturowych bzdur na temat czarownic było wycelowanych właśnie w kobiety. Ale powiemy też sporo o tym, jak społeczne poglądy na temat męskości i kobiecości – kto może być kim i ile ktoś jest warty – to kompletna bzdura.

Może pociąga cię spirytualizm i wiedza tajemna. Może nie wierzysz, że karty tarota przepowiadają przyszłość, ale mimo to układasz je, gdy czujesz się zagubiona, ponieważ ich symbolika pomaga ci ogarnąć nadzieje i lęki. Może spotkałaś się z przyjaciółkami, by rzucić na swojego byłego klątwę, nie dlatego, że wierzysz, iż osiągnie to jakiś skutek, ale dlatego, że to niezła zabawa, która sprawiła, że poczułaś się lepiej. Może kupowałaś jakieś gazety, by wykorzystać wydrukowane na końcu czary i sprawdzić, czy działają, albo przebierałaś się jak dziewczyny ze Szkoły czarownic, bo przecież świetnie tak wyglądasz.

A może wcale nie pociągają cię mity i rytuały. Może jesteś pragmatyczna, nie dajesz się ponosić wyobraźni i wiesz, że magia nie istnieje. Może uważasz, że nawet udawanie, że jest inaczej, nie ma sensu. Mimo to doceniasz historyczne czarownice – te nieokiełznane kobiety, które odmawiały ugięcia się w imię zasad, uzdrowicielki z kotłami pełnymi ziół – i widzisz w nich siebie. Dla ciebie czarownica to każda kobieta, która rozumie, że ma moc, nawet jeśli świat upiera się, że jest inaczej.

Bez względu na to, czy ubierasz się wyłącznie na czarno i zapalasz świece na szczęście, czy też nie masz pojęcia o czarach i strojach czarownic, jeśli chcesz rozmontować uwarunkowania kulturowe, które nakazują kobietom być słabymi i małymi, to jesteś we właściwym miejscu. Oto nasz rodzaj czarownictwa.

Co mamy na myśli, kiedy mówimy ”czarownictwo”

Chociaż kiedyś posądzenie kogoś o czarownictwo było praktycznie równoznaczne z wyrokiem śmierci, to oskarżyciele nigdy nie mieli silnych dowodów. Wiemy, że kobietom zarzucano stosowanie magii i bratanie się z diabłem, podczas gdy w rzeczywistości wkurzyły kogoś u władzy, bo wykonywały aborcje, bo nie chciały przyjąć chrztu albo odmówiły mężczyźnie. W tej książce czarownictwo nie oznacza wiedzy tajemnej i praktyk religijnych, którymi zajmowały się (albo nie) czarownice z przeszłości. Nie chodzi też o praktyki religijne, które stanowią świętą tradycję dla wielu ludzi na całym świecie. Nie chcemy umniejszać tego rodzaju czarownictwa ani go sobie przywłaszczać. Dla naszych celów czarownictwo oznacza zupełnie prozaiczne kwestie, które jednak kiedyś mogły sprowadzić na kobietę zarzuty, jak czerpanie przyjemności z seksu, dbałość o zdrowie reprodukcyjne, spotykanie się z innymi kobietami, nieprzejmowanie się tym, co myślą mężczyźni, niezgoda na to czy tamto lub po prostu posiadana wiedza.

Nasze czarownictwo jest etosem kulturowym. Polega na buncie – ale nie dla samego buntu, tylko po to, abyśmy żyły w zgodzie z samymi sobą. To może oznaczać zaakceptowanie cech, przez które mówiono wam, że jesteście dziwne, obrzydliwe albo nie dość kobiece. Wielu kobietom wpaja się od najmłodszych lat, że wszelka siła, jaką dysponujemy, nawet ta pozwalająca decydować o sobie, jest niebezpieczna, ale czarownice lubują się w niebezpieczeństwie. Ambicja, asertywność, nonkonformizm, duże wymagania, umiejętność powiedzenia „nie”, panowanie nad własnym ciałem – to wszystko jest, zgodnie z naszą definicją, czarownictwem. Według nas czarownictwo oznacza też robienie rzeczy, które bywają niedoceniane, ponieważ są „zbyt” kobiece – słuchanie i wspieranie przyjaciół, wybieranie ubrań, nakładanie makijażu, rękodzielnictwo i gotowanie, opieka nad ludźmi i zwierzętami, zaprzyjaźnianie się i utrzymywanie tych przyjaźni czy organizowanie sobie samej czasu. Jeśli odzywasz się, gdy każą ci być cicho, jesteś dumna, gdy mówią, że powinnaś się wstydzić, kochasz rzeczy czy ludzi bez względu na to, czy inni to akceptują, to praktykujesz czarownictwo.

Niektóre z tych umiejętności już posiadasz. Inne mogą być ci obce. Możesz się wstydzić, że nie jesteś w nich dobra. („Kompletnie nie znam się na makijażu. Czemu jestem taka niekobieca?”). Może krzywisz się na nie, bo uczono cię, że nie są męskie, a więc nie są ważne. („Mam gdzieś uczucia, kieruję się logiką”). Może głęboko wpojono ci przekonania, że pewne możliwości znajdują się poza twoim zasięgiem. („Ale jeśli coś powiem, to ludzie pomyślą, że jestem skończoną suką!”). Tak naprawdę cała ta moc jest w twoim zasięgu. Czarownictwo przysługuje ci z racji urodzenia – i nie tylko dlatego, że jesteś kobietą (o ile w ogóle tak się określasz), ale dlatego, że jesteś człowiekiem. Główny nurt kultury chce, byś pasowała do z góry wyznaczonej roli. Czarownictwo pozwala ci odnaleźć własny cel, prawdę i zamiary. Sprawia, że możesz odkryć umiejętności, zdolności i zainteresowania, które czynią cię tobą, ale nie wymagają przy tym, żebyś uznała jakąś konkretną umiejętność za lepszą czy niezbędną. Już masz zadatki na bycie silną, samorealizującą się, potężną, zarąbistą czarownicą. Wystarczy tylko, że odkryjesz swoje umiejętności, udoskonalisz zdolności i użyjesz ich do stworzenia odrobiny magii.

Co rozumiemy przez słowo ”magia”

Ta książka nie nauczy cię, jak lewitować, wyczarować bogactwo ani komunikować się z duchami (ale jeśli wymyślisz, jak dokonać którejś z tych rzeczy, to daj nam znać!). Może cię natomiast nauczyć mantr, zaklęć, rytuałów i innych drobnych czarów, które pozwolą ci wykorzystać swoje ukryte zdolności i moce. Nawet jeśli podświadomie czujesz, że potrafisz dotrzeć do głęboko skrywanych umiejętności i zdobyć wiarę w siebie, wewnętrzny spokój i akceptację emocjonalną, to dokonanie tego może ci się wydać przerażające, zawstydzające albo po prostu trudne. Magia tej książki pomoże ci zamienić pozytywne uczucia w rzeczywistość. Będziemy mówić o tym, jak używać magii, by czuć się pewnie, by rozprawić się z przeszłością, przewidzieć przyszłość i pozbyć się złych nawyków. Nauczysz się, jak stworzyć wieczną więź podczas przygotowywania gorącej czekolady, wykorzystać kryształy, talizmany i karty tarota, by okiełznać moc, i pokonać zmartwienie, tworząc bransoletkę przyjaźni. Ten rodzaj magii może się wydawać trochę głupi, ale kryje się za nim prosta logika – ludzkie mózgi są dziwne. (Mózgi wszystkich! Nie tylko twój!)

Czasami im bardziej próbujesz się zmotywować, by coś zrobić, tym mniej masz na to ochotę – nawet jeśli to coś, czego naprawdę pragniesz, na przykład okazanie przyjaciołom wsparcia, zażądanie odpowiedniego traktowania w pracy czy w ogóle docenienie siebie. Bez względu na nasze dobre intencje wszyscy szukamy usprawiedliwień, by nie zrobić tego, co powinniśmy. Rytuały mogą pomóc w skierowaniu skupienia na inne tory i zmusić twój mózg, by zlekceważył wymówki. Nasza wersja współczesnej magii to sposób na pokonanie wszelkich umysłowych przeszkód, które się pojawią – krótko mówiąc, magia to zestaw trików, którymi przechytrzasz siebie w przechytrzaniu siebie. (Mówiłyśmy, że mózgi są dziwne!) I to działa. Wiemy, bo sprawdziłyśmy to na własnej skórze.

Ten przykład może się na początku wydać ponury, ale zostańcie z nami: w 2001 roku, niedługo po atakach terrorystycznych na World Trade Center, do wielu redakcji i biur kongresmenów przesyłano listy z zarodnikami wąglika. Kilka osób się rozchorowało, a pięć zmarło. Po 11 września większość Amerykanów żyła w stanie zawieszenia pomiędzy olbrzymim napięciem a traumą, a Jess, która mieszkała w Waszyngtonie, gdzie miała miejsce część ataków, przez wąglika kompletnie puściły nerwy. (Jak bardzo? Dostała pokrzywki stresowej i oczywiście była przekonana, że to postać skórna wąglika). Jess wiedziała, że było bardzo mało prawdopodobne, żeby padła ofiarą wąglika, nawet przez przypadek, ale nie mogła zapanować nad mózgiem, który wciąż wałkował tę irracjonalną myśl.

I wtedy pojawił się jej przyjaciel Kevin z magicznym amuletem.

– Na wąglik potrzebujesz wosku – powiedział. – Public Enemy śpiewają bardzo wyraźnie w swojej piosence Bring the Noise, że „wax is for Anthrax”, czyli że wosk jest na wąglika. Musisz zdobyć trochę wosku.

Oczywiście to rozumowanie było idiotyczne, ale to samo można powiedzieć o strachu. I tak Jess zdobyła trochę wosku, na drutach zrobiła malutki woreczek, w którym nosiła go zawsze przy sobie i od razu poczuła się lepiej. Czemu? Kapela Public Enemy to nie czarodzieje (no chyba że mówimy o ich wręcz magicznych zdolnościach muzycznych), a wosk był po prostu woskiem – nie miał żadnej mocy. A mimo to uspokoił Jess, bo jego obecność cały czas przypominała jej, że nie może się zamartwiać na śmierć. I tym samym był to niezwykle skuteczny magiczny talizman. System działa.

Może nigdy nie dopadnie cię niepokój związany z wąglikiem, ale pewnie masz jakiś równie dokuczliwy problem, w którym mogłaby ci pomóc magia. Dlatego też podzieliłyśmy nasze magiczne propozycje na rozdziały o pięknie, miłości, seksie, przyjaźni i negatywnych emocjach. Zachęcamy, byś przeczytała je i poeksperymentowała ze wszystkimi czarami zamieszczonymi w tej książce, a także byś dostosowywała je do swoich potrzeb i samopoczucia. Czujesz się głupio, wypowiadając magiczną formułę? Nie szkodzi. Możesz ją wypowiedzieć w myślach. Nie możesz znaleźć jednego ze składników czaru we wtorkowe popołudnie, kiedy to naprawdę pragniesz zostawić za sobą dawny związek? Nie szkodzi, improwizuj! Myśl o naszych czarach jako o punktach wyjścia do odnalezienia wszelkich niezwykłych sposobów, za pomocą których możesz się komunikować z mózgiem i zmieniać kierunek swoich myśli i emocji. Ze wszystkich składników udanego czaru jedynymi niezbędnymi elementami są twoja intencja i pragnienie zmiany.

Spotkaj się z miejscowymi czarownicami

Jako autorki będziemy twoimi przewodniczkami w podróży do czarowniczej samorealizacji, i to pomimo – a po części właśnie dlatego – że nie jesteśmy czarownicami w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Nie praktykujemy czarownictwa jako religii, ale uważamy, że należymy do długiej linii niepokornych kobiet, które nie pozwalają na to, by inni mówili nam, kim mamy być i jak mamy żyć. Pomyśl o nas jako o Hagridach – jesteśmy tu, by cię poinformować, że według naszej definicji już jesteś czarownicą.

Jesteśmy prawie takie jak ty – popełniałyśmy błędy w miłości, oszukiwałyśmy same siebie, czasami nienawidziłyśmy naszych ciał lub twarzy i próbowałyśmy przetrwać cały dzień w niewygodnych butach. Martwiłyśmy się, czy jesteśmy dość piękne, odnosimy wystarczające sukcesy, jesteśmy dość kobiece, dość urocze i dość twardo stąpające po ziemi. I ostatecznie, po latach poświęcania na te zmartwienia mnóstwa energii, uświadomiłyśmy sobie, że wiele z nich tkwi w nas samych. Jeśli udałoby się nam odrzucić przekonania o tym, jak powinnyśmy myśleć, wyglądać i żyć – podstępem zmuszając nasze umysły, żeby dzięki czarom i rytuałom przychylniej na wszystko spojrzały – znalazłybyśmy się w bezpieczniejszym, szczęśliwszym i wygodniejszym miejscu.

Należy jednak dodać, że maczałyśmy też palce w czarownictwie. Jaya rzuciła swój pierwszy czar, gdy miała dwanaście lat, aby mama pozwoliła jej iść na bar micwę Setha (zadziałało). Jest z Nowego Jorku, urodziła się w okolicach Halloween, więc czarne ubrania i zainteresowanie strasznościami ma we krwi. Była wychowywana bez religii, ale ponieważ pozostaje pod wpływem hinduskiej babci, kwakierskiego liceum i żydowskich krewnych, rozumie i docenia moc rytuału. Jaya wierzy w intuicję i w to, że większość czarów to tylko sposób, by do niej dotrzeć – takie sformalizowanie zamiarów i sposób na uporządkowanie kłębiących się myśli przez spędzenie w samotności kilku chwil przy świecach lub wrzeszczenie w lesie. (Jeśli wierzyć stronie www.ancestry.com, możliwe też, że pod koniec XVII wieku w Connecticut powieszono za czarownictwo jakichś jej przodków sprzed dziesięciu pokoleń).

Jess to starzejąca się gotka i czytelniczka komiksów, więc ma wiele czarnych ubrań i czaszek i przeczytała mnóstwo książek o magiji (tak, z j) – ale jest też przez całe życie ateistką i nie wierzy w mistycyzm ani wiedzę tajemną. Wierzy natomiast w ludzki umysł i jest wielką zwolenniczką używania czarów i rytuałów – chociaż niekoniecznie tych ze świecami i szałwią – by włamać się do własnego umysłu i zmieniać swoje mentalne przyzwyczajenia. Ponadto – a może przede wszystkim – jest też dużą, złą feministką, która pragnie zniszczyć patriarchat, supremację białych i wszelkie inne systemy opresji, które tylko się o to proszą. Jess głęboko wierzy w czarownice jako kobiety, które nie poddają się ani oczekiwaniom, że będą słabe i uległe, ani też społecznym normom płciowym, które lekceważą część jej zainteresowań, a część uznają za nieosiągalną.

Wpadniemy od czasu do czasu, by opowiedzieć ci jakąś historię o naszych własnych związkach z magią i czarodziejstwem, tak jak tę o wosku. Ale naszym celem jest poprowadzenie cię przez proces odnalezienia, oswojenia i pokochania twoich własnych niepokojących mocy – czy to będzie oznaczało stworzenie własnych czarów, odnalezienie nowych czarowniczych wzorów, czy też po prostu zaakceptowanie tych części ciebie, które są zbyt przerażające, zbyt dziwne czy zbyt rozbrykane…

Bierzmy się do roboty!

Nasze ulubione czarownice popkultury

W znalezieniu czarowniczych inspiracji trudność stanowi oddzielenie fikcji od prawdy. Znamy nazwiska historycznych czarownic, takich jak Marie Laveau i Tamsin Blight, ale niewiele wiemy o ich życiu codziennym, a już na pewno nie wiemy, czy – jak głoszą legendy – rzeczywiście potrafiły rzucać klątwy i uroki. Jeśli zatem nie chcesz się wzorować na żadnej z tych prawdziwych postaci, zerknij w stronę popkultury, w której jest mnóstwo twardych, potężnych czarownic do podziwiania i naśladowania. Oto kilka naszych ulubionych wraz z ich największymi atutami.

CZAROWNICA: Hermiona Granger, UMIEJĘTNOŚĆ: pewność siebie Niektórzy mogliby określić Hermionę jako zwykłego mola książkowego, ale ona wielokrotnie dowiodła, że jest kimś znacznie więcej. Nie poddaje się, jest dobrą przyjaciółką, a do tego nie cofnie się przed flirtem z przystojnym chłopakiem z zagranicy, byle tylko dostać się na bal. Hermiona jest dowodem na to, że jeśli wierzysz we własną moc, nie można cię zaszufladkować. Tylko ty decydujesz o tym, kim będziesz.

CZAROWNICA: Tiffany Obolała, UMIEJĘTNOŚĆ: intuicja Główna bohaterka książek Terry’ego Pratchetta uczy się, jak być czarownicą, i odkrywa, że więcej w tym ciężkiej pracy i psychologii niż czarów. Tiffany bywa niecierpliwa i trochę zarozumiała, ale jest też lojalna, rozsądna, niezwykle spostrzegawcza i umie robić ser. Zarówno ona, jak i czarownice, które ją uczą, przypominają nam, że czasami czarownictwo to tylko wyszukane słowo na utrzymywanie porządku w domu i opiekę nad bliskimi.

CZAROWNICA: Gillian Owens, UMIEJĘTNOŚĆ: buntowniczość Gillian Owens to ta bardziej szalona siostra z filmu Totalna Magia. To ona robi sobie tatuaż w odpowiedzi na wyzwanie, przeprowadza się na drugi koniec kraju, bo takie ma widzimisię, i kolekcjonuje mężczyzn jak pokemony. Jest też niezmiernie oddaną i lojalną siostrą, siostrzenicą i ciotką. Bywa, że spontaniczność nie wychodzi jej na dobre, ale czasami najlepszym sposobem na pozbycie się faceta jest rzucenie klątwy na jego syrop klonowy.

CZAROWNICA: Sabrina, UMIEJĘTNOŚĆ: empatia Sabrina jest tym typem czarownicy, którą wiele z nas chciałoby być – idzie przez życie, opiekując się tymi, których kocha i zawsze używa swoich mocy dla dobra. (No i kto by nie chciał mieć bezczelnego gadającego kota?). Owszem, czasami sprawia, że w jej szkole dzieją się niezwykle dziwne rzeczy, ale wie, jak sobie wybaczyć i przeprosić, a to naprawdę silna magia.

CZAROWNICA: Sarah Bailey, UMIEJĘTNOŚĆ: odwaga Sarah Bailey ze Szkoły czarownic to czarownica, która rozumie, że właściwe wybory nie zawsze są proste. Jakże łatwo byłoby jej podążyć za swoim kowenem i używać nierozsądnej i szkodliwej magii, ale ona postanawia przeciwstawić się dawnym przyjaciółkom, mimo że te starają się wykorzystać jej problemy psychiczne przeciwko niej.

CZAROWNICE: Czarownice z Eastwick, UMIEJĘTNOŚĆ: moc kowenu Czy znacie lepszą opowieść niż ta, w której trzy potężne kobiety odkrywają, że lepiej im bez toksycznego mężczyzny? Pewnie nie. Czarownicami z Eastwick na początku manipuluje mężczyzna, ale kobiety z czasem pojmują, że razem są silniejsze. Ich historia to triumf kobiecej przyjaźni. No i oczywiście Cher jest najlepsza.

Rozdział 2. Urok: Moc, która pozwoli ci zmienić wygląd

To nie przypadek, że „urok” – słowo w dawnych czasach oznaczające rodzaj czaru, od którego pochodzi „zauroczenie” – stało się obecnie określeniem opisującym charyzmę i piękno. W wyglądzie może kryć się magia, i to potężna. Ale zamiast rzucać czary powodujące zmiennokształtność, spróbujmy poeksperymentować z nowym makijażem, odważnymi strojami i buntowniczymi fryzurami. Zmiana wyglądu może wydawać się sprawą łatwą lub płytką, w rzeczywistości jednak wcale nią nie jest. Społeczeństwo mówi kobietom, że oddanie się pięknu i modzie jest jednocześnie obowiązkowe (bo inaczej wyglądamy po prostu obrzydliwie), niepotrzebne (wygląd jest z natury powierzchowny) i zwodnicze (patrz: mężczyźni publikujący memy o makijażu jako „zdradzie” i „powodzie, dla którego należy zabrać kobietę na basen na pierwszej randce”). Ale właśnie w tych kompletnie sprzecznych oczekiwaniach leży źródło mocy uroku – piękno to coś, co tylko kobiety potrafią tworzyć. Wiąże się ono z tajemniczymi rytuałami, talizmanami i miksturami, i może wpłynąć na opinię obserwatora do tego stopnia, że staje się groźne. Wydaje się, że sztuka piękna jest wykpiwana właśnie dlatego, że daje kobietom moc.

W rzeczywistości, kiedy zmieniasz swój wygląd, nikogo nie oszukujesz. Nie jesteś też płytka. Wręcz przeciwnie, pozwalasz rozbłysnąć swojemu prawdziwemu ja. Wychodzisz z bagna informacji o zadowalającym wyglądzie i odkrywasz, jak sama pragniesz wyglądać – może i nie zmieniasz magicznie koloru włosów jak Nimfadora Tonks, ale uczysz się manipulować swoim wyglądem i poprawiać go przy pomocy makijażu, fryzur i strojów. Bez względu na to, czy czerpiesz siłę z nietypowych kolorów szminki, czarnych strojów czy przynoszących szczęście amuletów, ten rozdział pomoże ci odkryć, jak wyglądać zgodnie z tym, jak sama siebie postrzegasz, i jak czuć się bardziej sobą.

Jak ubrać się w autentyczną ciemność

Nie musisz się ubierać wyłącznie na czarno, by być czarownicą, ale to pomaga.

Pierwszym krokiem do porzucenia ideałów piękna jest powrót do pustej kartki. A przez pustą rozumiemy czarną. Bo jeśli wiemy coś o czarownicach, to że czerń ma moc. Czarne ubrania, czarne kapelusze, czarne koty, czarne naszyjniki, czarne paznokcie, czarne usta, czarna magia.

Czemu czarne ubrania? Czarny się wyróżnia, ale też pozwala się wtopić w tłum. (Pomyśl o szpiegach albo kotach – krótko mówiąc, jeśli twoim zadaniem jest zrobić coś nocą w tajemnicy, to czarny jest najlepszym kolorem). Czarne stroje mogą być szykowne, punkowe, biznesowe, artystyczne, eleganckie i nonszalanckie. Czerń jest stosowna prawie we wszystkich sytuacjach (no chyba że jesteś na ślubie, ale nawet to tabu zaczyna już odchodzić w zapomnienie – pewnie dlatego, że tyle osób decyduje się właśnie na czarne suknie). W krajach zachodnich czerń jest kojarzona ze śmiercią i żałobą, więc nosząc kolor śmierci, okazujesz odwagę. No i oczywiście ludzie mówią, że czarny „wyszczupla”, ale w rzeczywistości czerń to kolor ogromnych spraw – nocnego nieba, morskiej głębiny, wnętrza twojej głowy, gdy zamkniesz oczy. W pewnym sensie ubieranie się na czarno przybliża cię do nieskończoności. Poza tym nie widać na niej brudu i pasuje do wszystkiego. Jeśli jednak nie pracujesz jako pracownik techniczny w teatrze albo nie uczestniczysz w pogrzebie, to nie musisz ubierać się na czarno.

Ale jeśli nigdy nie wyszłaś z domu od stóp do głów ubrana w czerń, to musisz tego spróbować. Wprowadź trochę mocy, bezkresu, zmienności i mroku do swojej garderoby i zobacz, jak się z tym czujesz! Oto kilka wskazówek, jak wejść do czarnego siostrzeństwa.

Stosuj małe kroki

Jeśli czerń wydaje ci się zbyt mocna, ale pragniesz wysyłać w świat mroczne, czarownicze fluidy, zacznij od wprowadzenia do garderoby innych ciemnych kolorów. Głębokie fiolety, granaty, srebro i szarości przywołują na myśl nocne niebo, a nic tak nie mówi „nie igraj ze mną, bo poczęstuję cię zatrutym jabłkiem” jak krwawa czerwień. Jeśli całkowita czerń wydaje ci się zbyt płaska, poszukaj czarnych ubrań z połyskiem, brokatem lub w jakiś wzór.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki