Bajki ze starej szafy. Opowieści prababci - Jadwiga Roszkowska - ebook

Bajki ze starej szafy. Opowieści prababci ebook

Jadwiga Roszkowska

5,0
24,00 zł

lub
Opis

Była raz sobie mama, która układała dla swoich dzieci bajki i różne historyjki. Potem dzieci dorosły, a opowieści mamy trafiły na dno szuflady. Wiele lat później odnalazł je syn autorki, który sam był już dziadkiem.

„A gdyby tak wydać te powiastki, żeby je poznały inne dzieci?” – pomyślał. Te historie nie dzieją się dawno temu, i nie za górami, za lasami. Baśniowość wnika tu w świat bliski dziecku, dobrze mu znany. Ale świat dobrze znany małemu człowiekowi z pierwszej połowy zeszłego wieku dla współczesnych dzieci jest równie niezwykły, co najbardziej fantastyczna opowieść.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 49

Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0



Bajka morska

Nad pięknym polskim Bałtykiem mieszkał czarodziej. Nie był to czarodziej z czarną brodą i strasznymi oczami. Brody nie miał wcale, a oczy miał niebieskie.

Nikt o tym nie wiedział, że był czarodziejem, bo nikomu nic złego nie robił, chociaż umiał czarować. Czarodziej często siadywał nad brzegiem morza i przyglądał się rozbijającym o brzeg falom. Z zainteresowaniem śledził lot mew lub ich kołysanie się na fali. Lubił też wypływać kutrem rybackim na połów.

Pewnego razu poprosił znajomego rybaka, żeby go z sobą zabrał. Rybak chętnie się zgodził. Lubił czarodzieja, gdyż ten wyleczył mu kiedyś żonę z ciężkiej choroby i nie wziął za to ani grosza. Pogoda była wspaniała; połów zapowiadał się świetnie. Nie przypuszczał jednak rybak, że połów będzie tak obfity. Sieci po prostu pękały od nadmiaru rzucających się w nich ryb, a rybak i jego syn z trudem wyciągali je z wody.

Wśród licznie wyłowionych węgorzy, dorszy, fląder rybak zauważył dwie małe złote rybki.

– Złote rybki – zdziwił się. – Skąd one się tu wzięły i co ja z nimi zrobię? Do wody wrzucić szkoda, bo są takie piękne, a do jedzenia pożytku z nich nie ma.

– Niech pan mi je sprzeda – rzekł czarodziej.

– Sprzedać to ja panu nie sprzedam, ale podarować mogę.

Czarodziej uprzejmie podziękował rybakowi za miły dar. Wkrótce przybili do brzegu i tam się pożegnali. Rybak wrócił ze swym bogatym łupem do domu; czarodziej również – ze złotymi rybkami. W domu czarodziej wyjął rybki z wody i zaczął odprawiać nad nimi jakieś czary i zaklęcia. Po chwili rybki zaczęły rosnąć w oczach; łuska na nich pękła i spod łuski wyszły dwie małe dziewczynki. Miały jasną cerę i obfite złote włosy, zupełnie w takim kolorze, jak wcześniej miały łuski. Patrzyły na czarodzieja zdumione, nie rozumiejąc, co się z nimi stało. Czarodziej do nich przemówił:

– Od dzisiaj przestałyście być złotymi rybkami, a zostałyście dziewczynkami. Jesteście moimi córkami i macie po dziesięć lat. Przyjechałyście ze wsi, gdzie wychowałyście się u babci. Teraz będziecie mieszkały ze mną. Ty będziesz się nazywała Halinka, a ty Malinka. Zrozumiałyście?

– Zrozumiałyśmy – odparły obie naraz i nagle zapomniały, że dotychczas były rybkami i przebywały w morzu. Uwierzyły, że ten pan zawsze był ich tatusiem i że dotychczas mieszkały u babci. Następnego dnia czarodziej poszedł z dziewczynkami nad morze. Znajomi dziwili się, widząc z nim dwie złotowłose dziewczynki, i wypytywali o nie. Czarodziej odpowiadał im to samo, co mówił poprzedniego dnia złotym rybkom. Dziewczynki były oczarowane morzem. Choć było dosyć chłodno, spytały tatusia, czy mogą się kąpać. Czarodziej się zgodził i po chwili obie dziewczynki radośnie pluskały się w wodzie. Podskakiwały, gdy zbliżała się większa fala, i nawet nie zauważyły, że oddaliły się bardzo od brzegu i tracą grunt pod nogami. Wtedy rzuciły się na wodę i zaczęły pływać. I nagle okazało się, że doskonale pływają. Pływały długo bez zmęczenia, nurkując i zbytkując w wodzie. Gdy wreszcie powróciły na brzeg, wszyscy plażujący podziwiali, jakimi świetnymi pływaczkami są obie dziewczynki. Zapytywali też, gdzie nauczyły się tak pływać. Siostrzyczki śmiejąc się, odpowiedziały, że nie pamiętają, gdyż od dawna potrafią pływać – tak im w myśli podpowiedział czarodziej, a one doskonale zrozumiały jego myśli. Od tej pory Halinka i Malinka co dzień przychodziły nad morze ze swoim ojcem i stale zachwycały tłumy przebywające na plaży swoim mistrzowskim pływaniem. Zaczęto je wtedy nazywać „złotymi rybkami” i ta nazwa już przy nich pozostała.

Któregoś dnia przyjechała nad morze pewna dziewczynka imieniem Lila. Lila była dotychczas najlepszą pływaczką dziecinną. Gdy się dowiedziała o doskonale pływających bliźniaczkach, postanowiła się z nimi zmierzyć i przekonać się, która z nich najlepiej pływa. Lila pływała świetnie, lecz szybko zrozumiała, że złotowłose bliźniaczki robią to od niej znacznie lepiej, i w dodatku wydają się nigdy nie męczyć. Zawsze chwalono pływanie Lili, ale teraz nikt jej tak nie podziwiał, jak podziwiano obie siostrzyczki. Lila, która dotychczas była ulubienicą publiczności, zapłonęła gniewem i zazdrością przeciwko siostrom. Chciała je koniecznie zgnębić i poniżyć, ale nie wiedziała, jak to zrobić. Pewnego wieczoru, gdy siedziała samotna na brzegu morza, mając w głowie niewesołe myśli, zauważyła, że jedna z fal uniosła się wyżej niż inne, a gdy opadła, spostrzegła ze zdumieniem, że przed nią stał jakiś bardzo dziwny mężczyzna. Był prawie nagi, tylko na głowie i na biodrach miał wieniec z wodorostów, a na szyi piękny naszyjnik z bursztynów. Lila nie ochłonęła jeszcze ze zdumienia na ten widok, gdy mężczyzna w wodorostach przemówił:

– Jestem Neptun, władca Bałtyku. Pewien czarodziej ukradł mi dwie duże złote rybki i zamienił je w dziewczynki. Obecnie nazywają się Halinka i Malinka. Kiedyś były one rybkami i pływają tak, że żaden człowiek im nie dorówna. Czarodziej naruszył prawo morza, dlatego muszę mu odebrać moje rybki. Myślę, że jesteś zagniewana na obie dziewczynki, i dlatego mam nadzieję, że pomożesz mi je odzyskać. Namów je, żeby zanurkowały na dno morza koło tego cypla. Powiedz im, że słyszałaś od rybaków, że tam na dnie spoczywa jakiś zatopiony skarb. Ja tam będę na nie czatował.

Lila właściwie nie była złą dziewczynką, lecz była bardzo zazdrosna o swą sławę najlepszej dziecinnej pływaczki. Obiecała Neptunowi pomóc, ale dla uspokojenia sumienia zapytała go, czy nie zrobi im nic złego.

– Nic – odparł Neptun. – Zostaną z powrotem złotymi rybkami.

Lila przestała się wahać. Zwróci Neptunowi jego złote rybki, a jednocześnie pozbędzie się groźnych rywalek.

– Dobrze – odpowiedziała – pomogę ci.

Neptun uśmiechnął się zadowolony. W tej chwili nadbiegła znów fala wyższa niż inne, a gdy odpłynęła, okazało się, że Neptun znikł, natomiast na mokrym piasku leżał przepiękny sznur bursztynów, prawdopodobnie ten sam, który Neptun miał przed chwilą na szyi. Był to widocznie jego dar za pomoc, którą Lila miała mu okazać. Lili zrobiło się trochę niemiło, ale naszyjnik był taki piękny, że go podniosła i ozdobiła nim swoją szyję.

Nazajutrz Lila podeszła na plaży do dwóch siostrzyczek, które zabawiały się wesoło na piasku.

– Pływać to wy wspaniale umiecie – rzekła – ale dobrze nurkować na pewno nie potraficie.

– Co, my nie umiemy nurkować? – wykrzyknęły oburzone siostry. – Zaraz ci pokażemy, jak nurkujemy.

To mówiąc, zerwały się z miejsca i chciały skoczyć do wody.

– Och, tutaj nurkować to nietrudno. – Lila z pogardą wydęła usteczka. – Ale spróbujcie tam, koło tego cypla. I czy umiałybyście zanurkować aż do samego dna? Ja kiedyś próbowałam, ale nie potrafię. A szkoda, bo tam podobno leży na dnie jakiś zatopiony skarb.