Wydawca: Siedmioróg Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2012

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Bajki rozśmieszajki - Tamara Michałowska

Jak zachęcić dziecko do czytania? To proste! Pokazując mu, że czytanie jest pasjonujące, radosne, mądre, kolorowe, rozśmieszające. Czyli wręczając dziecku tę oto cudowną książkę.

"Bajki rozśmieszajki" nadają się doskonale na pierwszą lekturę dla dzieci zaczynających czytać. Z powodzeniem mogą być także czytane najmłodszym wielbicielom książek. Opowiadają one o niezwykłych przygodach pięciorga bohaterów: zapomnianej lokomotywy, latającej krowy, słonia Pyrrusa, odkrywcy skarbu Andrzeja i podróżnika Jana. Napisane są pięknym, a zarazem pełnym życia językiem. Jest w nich dużo akcji i humoru, równocześnie niosą w sobie wiele mądrości.

Książka została bogato zilustrowana przez uwielbianego w Polsce i za granicą artystę Artura Piątka. Jego praca wyróżnia się świetnym warsztatem, a zarazem tryska radością i dobrymi emocjami.

Spis bajek:

  • Lokomotywa i strongmani
  • Latające krowy
  • Zawrotna kariera słonia Pyrrusa
  • Skarb Wielkiego Chana
  • Wymarzona podróż

Seria Moje ulubione bajki jest żywą witryną polskiej literatury dziecięcej. Wydawane są w niej najciekawsze utwory dla najmłodszych dzieci. Są to utwory napisane przez żyjących polskich autorów, a ilustrowane przez aktualnie tworzących polskich ilustratorów. Dzięki temu książki poruszają tematy i problemy najbliższe polskiemu
dziecku. Są przy tym napisane piękną polszczyzną i osadzone w polskich realiach i tradycjach. Sięgając po Moje ulubione bajki czytelnik nie tylko dokonuje wartościowego wyboru, jednocześnie przyczynia się do przetrwania i rozwoju polskiej literatury i kultury.

Opinie o ebooku Bajki rozśmieszajki - Tamara Michałowska

Fragment ebooka Bajki rozśmieszajki - Tamara Michałowska

Lokomotywa i strongmani

Na zapomnianej bocznicy stała stara lokomotywa.

– Ach! – marzyła lokomotywa. – Tak bym chciała, żeby ktoś mi pomógł znaleźć się na właściwym torze! Mogłabym konkurować z najnowszymi elektrowozami, pędzić po rozwiniętych magistralach, zajeżdżać na nowoczesne dworce w wielkich metropoliach. Nie stałabym tak na tym starym torze i rdzewiała jak idiotka. Tylko kto mógłby mnie przestawić na właściwy tor?

– Ja wiem kto! – wykrzyknął Aleks. – Widziałem w telewizji. Są tacy siłacze… no, ci… strongmani! Oni podnoszą lokomotywy i przestawiają z toru na tor.

– Strongmani… – zamyśliła się lokomotywa. – A wiesz może, gdzie ich szukać?

– Dokładnie nie wiem – przyznał chłopak. – Ale mogę pomóc ci ich znaleźć.

Aleks wdrapał się po drabince, wszedł do kabiny lokomotywy i rozpalił ogień w wielkim kotle. Złapał za łopatę i nasypał węgla po brzegi.

Lokomotywa poczuła, jak się jej robi ciepło w brzuchu.

– Och! – sapnęła. – Dawno nie czułam takiej mocy!

Puściła parę z wszystkich czterech gwizdków.

– Fiuuu! – aż zagwizdała. – Ale para niesie!

– W drogę! – krzyknął Aleks.

Ruszyli. Jechali po starym, zapomnianym torze, rozglądając się na prawo i lewo, czy nie ma gdzieś strongmanów. Zobaczyli pasące się na łące krowy.

– Czy widziałyście strongmanów? – zapytał ich Aleks.

– Nie – odpowiedziała Krasula. – Ale chętnie zabierzemy się z wami na przejażdżkę.

– A nawet bardzo chętnie! – dodała Łaciata.

– Doczepicie dla nas wagon? – zapytała Muczka błagalnym głosem.

Lokomotywa i Aleks mieli dobre serca. Włączyli wsteczny bieg i cofnęli się na zapomnianą bocznicę po dodatkowy wagon. Krowy wsiadły do niego i pociąg ruszył.

Krowy zamuczały ze szczęścia:

– Muuu! Muuu! Muuu!

Między szynami rosła wysoka trawa, która łaskotała lokomotywę w podwozie.

– Chi, chi, chi! Zatrzymaj się, bo oszaleję! – zachichotała lokomotywa. – Przestań sypać węgiel do kotła.

Zatrzymali się w szczerym polu. Galopowały przez nie trzy konie, a na nich jechali trzej grubi synowie rzeźnika, zajadając się kiełbasami.

– Nie mamy już sił! – zarżały konie. – Może nas podwieziecie?

Lokomotywa i Aleks mieli dobre serca. Włączyli wsteczny bieg i cofnęli się na zapomnianą bocznicę po dwa następne wagony.

Konie wsiadły do jednego, a grubi synowie rzeźnika do drugiego. Nadal zajadali się kiełbasami, przy czym głośno mlaskali:

– Mlask! Mlask! Mlask!

Lokomotywa puściła parę, zagwizdała i ruszyła w dalszą drogę, wciąż rozglądając się za strongmanami.

Zajechali pod sąsiadujące ze sobą prowincjonalne hurtownie – bananów i fortepianów.

– Czy są tu strongmani? – zapytał Aleks.

– Nie – odpowiedział pracownik hurtowni. – Ale w obu hurtowniach mamy ważną dostawę do zrealizowania. Czy możecie nam pomóc?

Lokomotywa i Aleks mieli dobre serca. Włączyli wsteczny bieg i cofnęli się na zapomnianą bocznicę po dwa następne wagony. Do jednego załadowano banany, a do drugiego fortepiany. Mogli jechać dalej.

Jechali, jechali, aż nagle usłyszeli komendę:

– Baaaczność!

Wjechali do prowincjonalnych koszar. Wzdłuż toru stali na baczność żołnierze, a przed nimi oficer.

– Wreszcie! – krzyknął oficer. – Armata od dawna gotowa do załadunku. Ale gdzie jest wolny wagon?

Ani lokomotywa, ani Aleks nie mieli odwagi zapytać, czy oficer widział strongmanów. Nie próbowali też wyjaśnić, że nie są transportem wojskowym. Włączyli wsteczny bieg i pędem pojechali po nowy wagon. Po chwili armata została załadowana i ruszyli w dalszą drogę.

W czasie podróży spotkali jeszcze wiele osób i zwierząt. Każdego pytali, czy nie widział strongmanów. Natknęli się na prowincjonalnego stolarza. Stolarz nikogo nie widział, ale zapytał Aleksa, czy nie przewiózłby dla niego szafy i dwóch biurek.

Przejeżdżali przez prowincjonalne zoo i zagadnęli o strongmanów dwie żyrafy bliźniaczki.

– Nie, nie widziałyśmy nikogo takiego – odpowiedziały chórem żyrafy. – Ale cieszymy się, że przyjechaliście.

– Bardzo się cieszymy – potwierdzili stojący obok niedźwiedź i słoń. – Spieszymy się na występ w cyrku.

– Czy mam jechać po wagon? – zapytała lokomotywa.

– Nie trzeba! – powiedziały żyrafy. – Jako artystki dysponujemy własnym wagonem.

Niedźwiedź doczepił wagon. A pomagali mu w tym słoń i dwie żyrafy.

Ruszyli w dalszą podróż.

Mijali prowincjonalny chlew. I doczepili kolejny wagon, tym razem z różowymi wieprzami – Chrząsiem i jego braćmi. Mijali też stojącą na uboczu fabrykę skrzyń. Lokomotywa i Aleks mieli dobre serca, z czego skorzystał fabrykant, doczepiając wagon pełen skrzyń.

Ujrzeli semafor, a za nim majaczącą w dali stację.

– Strongmani! – wykrzyknął Aleks.

– Gdzie? Gdzie? – spytała lokomotywa, z trudem podnosząc zmęczone powieki.

Biedna lokomotywa! Ciągnęła tyle wagonów, że nie miała już sił rozglądać się ani na prawo, ani na lewo, ani nawet patrzeć przed siebie. Głupio było jej się przyznać, ale od pewnego czasu jechała na oślep.

– Są tam, na stacji! – zawołał Aleks.

I rzeczywiście. Byli. Pociąg wjechał na stację, a strongmani oblegli go ze wszystkich stron. Wokół nich uwijali się kelnerzy z tacami pełnymi jedzenia, głównie kotletów. Strongmani musieli bez przerwy jeść, żeby nie zmniejszyła się im masa mięśniowa i nie stracili sił.

– Panowie strongmani, przestawicie mnie na właściwy tor? – zapytała lokomotywa. Była zmęczona, ale w jej głosie słychać było nutkę nadziei.

– To dla nas dziecinna zabawa! – wykrzyknęli strongmani. – Tuż obok, na sąsiednim peronie, jest nowiusieńki tor. Podniesiemy cię – hop! – do góry, przerzucimy jak piłeczkę i w mig będziesz tam, gdzie bywa wielki świat.

Strongmani już łapali lokomotywę za podwozie, gdy z wagonów podniósł się krzyk:

– A my?! – zawołali pasażerowie. – Czyżbyś o nas zapomniała?

– Nasze miejsce jest tutaj – zarżały konie – wśród łąk i pól.

– Nic nam do nowoczesnych torów i wielkiego świata! – zaryczały krowy.

– Kto nas dowiezie do miejsc naszych codziennych zajęć? – zapytały z trwogą różowe wieprze.

– Spóźnimy się na występ w cyrku! – zapiszczały oburzone żyrafy bliźniaczki.

Lokomotywa spojrzała za siebie i zrozumiała, że nie może opuścić swoich przyjaciół. Głęboko westchnęła, puszczając przy tym gęste obłoki pary, i powiedziała do strongmanów:

– Zostawcie mnie na bocznym torze!

Koniec końców, dobre serce nie pozwoliło lokomotywie opuścić zapomnianego toru. Żebyście nie wiem jak wypatrywali, nie zobaczycie jej na rozwiniętych magistralach ani na nowoczesnych dworcach w wielkich metropoliach. Zobaczycie tam jedynie najnowsze elektrowozy i supernowoczesne pociągi szybkiego ruchu.

Jeżeli jednak, pomimo