Wydawca: Insignis Media Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 467 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Assassin's Creed: Bractwo - Oliver Bowden

Wyruszę do czarnego serca zepsutego imperium, by zetrzeć w proch moich wrogów. Rzymu nie zbudowano jednak w jeden dzień i nie odbuduje go samotny asasyn. Jestem Ezio Auditore da Firenze. Oto moje Bractwo.

Rzym, niegdyś potężny, dziś leży w ruinach. W mieście pleni się cierpienie i nędza; jego obywatele żyją w strachu przed bezlitosną rodziną Borgiów. Tylko jeden człowiek może ich uwolnić spod jarzma tyranii - Ezio Auditore, mistrz asasynów.

By sprostać wyzwaniu, Ezio będzie musiał użyć wszystkich swoich sił. Cesare Borgia, człowiek jeszcze bardziej niegodziwy i groźny niż jego ojciec, papież, nie spocznie, póki nie podbije całej Italii. A w tak zdradzieckich czasach intrygi czają się wszędzie, nawet w szeregach samego Bractwa...

Na podstawie bestsellerowej gry firmy Ubisoft Assassin's Creed.

Opinie o ebooku Assassin's Creed: Bractwo - Oliver Bowden

Fragment ebooka Assassin's Creed: Bractwo - Oliver Bowden

Oliver Bowden

Assassin’s Creed

BRACTWO

przełożył

Przemysław Bieliński

Tytuł oryginału

Assassin’s Creed: Brotherhood

First published in English in 2010 by Penguin Group

Penguin Books Ltd, 80 Strand, London WC2R 0RL, England

www.penguin.com

Copyright © Ubisoft Entertainment. All Rights Reserved.

Assassin’s Creed, Ubisoft, Ubi.com and the Ubisoft logo are trademarks of Ubisoft Entertainment in the U.S. and/or other countries.

Przekład

Przemysław Bieliński

Redakcja

Tomasz Brzozowski

Korekta

Lidia Kowalczyk

Dominika Pycińska

Copyright © for this edition

Insignis Media, Kraków 2011, 2012.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

ISBN-13: 978-83-61428-76-3

Insignis Media

ul. Sereno Fenna 6/10, 31-143 Kraków

telefon / fax +48 (12) 636 01 90

biuro@insignis.pl

www.insignis.pl

facebook.com/Wydawnictwo.Insignis

Prolog

Wydarzenia ostatnich, niezwykłych piętnastu minut – które równie dobrze mogły być piętnastoma godzinami, a nawet dniami, tak długo zdały się trwać – przebiegły przez myśli Ezia raz jeszcze, gdy oszołomiony, zataczając się, opuszczał kryptę pod Kaplicą Sykstyńską.

Przypomniał sobie, choć wydawało mu się, że to sen, iż w czeluściach krypty ujrzał ogromny sarkofag, zrobiony z tworzywa przypominającego granit. Gdy podszedł bliżej, sarkofag rozświetlił się. Emanujący z niego blask miał w sobie coś zachęcającego.

Ezio dotknął wieka sarkofagu, które otworzyło się z niesłychaną lekkością. Wnętrze wypełniło się żółtym, ciepłym światłem. W jego blasku stanęła jakaś sylwetka, której rysów Ezio nie mógł rozpoznać, choć wiedział, że patrzy na kobietę. Kobietę o nienaturalnym wzroście, z hełmem na głowie i sową siedzącą na prawym ramieniu.

Bijąca od niej poświata oślepiła go.

– Witaj, Proroku – powiedziała, zwracając się do niego określeniem, które zostało mu przypisane w tak tajemniczych okolicznościach. – Czekałam na ciebie przez dziesięć milionów pór.

Ezio nie odważył się podnieść wzroku.

– Pokaż mi Jabłko.

Ezio pokornie podał jej artefakt.

– Och. – Jej dłoń gładziła powietrze nad Jabłkiem, lecz go nie dotykała. Jabłko jaśniało pulsującą poświatą. W końcu utkwiła wzrok w Eziu. – Musimy porozmawiać. – Przechyliła głowę, jakby zastanawiała się nad czymś, a Eziowi, który spojrzał na jej opalizującą twarz, zdało się, że widzi na niej cień uśmiechu.

– Kim jesteś?

– Och, wiele mam imion. Kiedy… umarłam, byłam Minerwą.

Ezio znał to imię.

– Bogini mądrości. Sowa na twym ramieniu. Hełm. Oczywiście. – Pochylił głowę w ukłonie.

– Teraz już nas nie ma. Nie ma już bogów, których czcili twoi przodkowie. Nie ma Junony, królowej bogów, i mojego ojca, Jowisza, ich króla, który zrodził mnie ze swej głowy. Byłam córką, ale nie z lędźwi jego, lecz z umysłu!

Na twarzy Ezia malowało się osłupienie. Spojrzał na rozstawione pod ścianami posągi. Wenus. Merkury. Wulkan. Mars…

Dał się słyszeć dźwięk przypominający odgłos tłuczonego w oddali szkła albo szmer, jaki może wydawać spadająca gwiazda – tak brzmiał jej śmiech.

– Nie, nie jesteśmy bogami. Po prostu przybyliśmy tu wcześniej. Nawet gdy przemierzaliśmy świat, ludzkość z trudem ogarniała nasze istnienie. Po prostu wyprzedzaliśmy czas. – Przerwała na chwilę. – Lecz nawet jeśli nas nie pojmujecie, musicie przyjąć nasze ostrzeżenie.

– Nie rozumiem.

– Nie bój się. Chcę mówić do ciebie, ale i przez ciebie. Jesteś Wybrańcem na wasze czasy. Prorokiem.

Ezio poczuł, jak ogrania go matczyne ciepło, wypierając znużenie. Minerwa uniosła ręce i sklepienie krypty zmieniło się w firmament. Jej mieniąca się twarz przybrała wyraz niewysłowionego smutku.

– Słuchaj i patrz.

Ezio z trudem znosił obrazy przywoływane teraz przez pamięć; ujrzał bowiem całą Ziemię i otaczające ją niebiosa, aż po granice Mlecznej Drogi, a jego umysł ledwo pojmował to, co widziały oczy. Zobaczył świat – swój świat – zniszczony przez Człowieka, i smaganą wiatrami, pustą równinę. Potem pojawili się ludzie – wyniszczeni, słabi, ale nie poddający się.

– Daliśmy wam Eden – rzekła Minerwa – a on zmienił się w Hades. Świat spalił się i nie zostało na nim nic prócz prochów. Ale my stworzyliśmy was na nasz obraz; stworzyliśmy was, niezależnie od tego, co zrobiliście i ile wyniszczającego zła w sobie macie, z wyboru, bo daliśmy wam wybór, byście mogli przetrwać. Wszystko odbudowaliśmy. Po spustoszeniu odbudowaliśmy świat, a on po upływie eonów stał się światem, który znacie i zamieszkujecie. Zrobiliśmy wszystko, by niedopuścić już nigdy do podobnej tragedii.

Ezio znów spojrzał na niebo. Zobaczył horyzont. Na nim świątynie i rozmaite kształty, żłobienia w kamieniach przypominające pismo, biblioteki pełne zwojów, statki, miasta, muzykę i taniec. Dzieła starożytnych cywilizacji, których nie znał, ale wiedział, że stworzyli je jego bliźni.

– Lecz teraz moi ludzie umierają – ciągnęła Minerwa – a czas działa na naszą niekorzyść… Prawda stanie się ledwie mitem i legendą. Ezio, Proroku, Przywódco, nawet jeśli twe fizyczne siły są ledwie siłami człowieka, twa wola ma moc naszej i w tobie zachowam me słowa.

Ezio wpatrywał się w nią urzeczony.

– Niech słowa me niosą nadzieję – mówiła Minerwa. – Musisz jednak działać szybko, gdyż czasu jest mało. Strzeż się Borgii. Strzeż się Krzyża Templariuszy.

Wnętrze krypty przygasło. Minerwa i Ezio byli sami, skąpani w gasnącym blasku ciepłego światła.

– Moi ludzie muszą teraz odejść z tego świata. Ale przesłanie zostało przekazane. Od tej chwili wszystko zależy od ciebie. My już nic więcej nie możemy zrobić.

Potem nastała ciemność i cisza, a krypta zmieniła się na powrót w zwykłą, podziemną, zupełnie pustą komnatę.

Ezio podążył do wyjścia. Spojrzał na ciało Rodriga Borgii, Hiszpana, papieża Aleksandra VI, przywódcy templariuszy – wiło się, skąpane we krwi, w śmiertelnej agonii. Nie mógł już teraz zdobyć się na zadanie ostatecznego ciosu, coup de grâce. Ten człowiek zdawał się umierać na własne życzenie. Z tego, jak wyglądał, widać było, że zażył truciznę, bez wątpienia cantarellę, którą uraczył tak wielu swoich wrogów. Cóż, niechże zatem sam odnajdzie drogę do Inferno. Ezio nie obdarzy go łaską szybkiej, łatwej śmierci.

Wyłonił się w końcu z mroków Kaplicy Sykstyńskiej na światło słońca. Już z portyku zauważył swoich przyjaciół asasynów, członków Bractwa, u boku których przeżył tak wiele przygód i dzięki którym wyszedł cało z licznych niebezpieczeństw. Czekali na niego.

CZĘŚĆ PIERWSZA

Zapewne, nie można jeszcze nazwać dzielnością mordowania obywateli, zdradzania przyjaciół, braku wierności, człowieczeństwa i bogobojności; takimi sposobami można zdobyć władzę, ale nie chwałę.

Niccolò Machiavelli, Książę

1

Ezio przez jakiś czas trwał w bezruchu, otępiały i zdezorientowany. Gdzie się znajdował? Cóż to za miejsce? Gdy z wolna zaczął odzyskiwać władzę nad zmysłami, zobaczył wuja Maria, który odłączył się od grupy asasynów. Po chwili stał już przy nim i trzymał go za rękę.

– Ezio… Wszystko w porządku?

– Walczyłem… walczyłem… z papieżem, z Rodrigem Borgią. Zostawiłem go, by dokonał żywota.

Ezio zadrżał gwałtownie. Nie mógł się opanować. Czy to wszystko dzieje się naprawdę? Kilka minut wcześniej – choć zdawało się, że wieki temu – bił się na śmierć i życie z mężczyzną, którego najbardziej ze wszystkich nienawidził i najbardziej ze wszystkich się obawiał: z przywódcą templariuszy, bezwzględnej organizacji, dążącej do zniszczenia świata, w którego obronie Ezio i jego przyjaciele z Bractwa Asasynów tak zacięcie walczyli.

Lecz Ezio pokonał ich. Skorzystał z mocy tajemnego artefaktu, Jabłka, uświęconej Części Edenu, powierzonej mu przez bogów minionych dziejów, którzy w ten sposób chcieli sprawić, by ich zaangażowania w stworzenie ludzkiej razy nie pochłonął rozlew krwi i ocean nieprawości. Teraz Ezio mógł już święcić swój triumf.

Doprawdy?

Cóż przed chwilą powiedział? „Zostawiłem go, by dokonał żywota”? I w rzeczy samej, Rodrigo Borgia, stary nikczemnik, który przedarł się na szczyty hierarchii Kościoła i rządził nim jako papież, faktycznie zdawał się konać. Zażył przecież truciznę.

Ezia ogarnęła teraz jakaś fatalna wątpliwość. Czy okazując miłosierdzie, miłosierdzie, które leżało u podstaw Credo Asasyna i które – jak dobrze wiedział – powinno być należne wszystkim, poza tymi, których życie zagrażało ludzkości, nie okazał tak naprawdę swojej słabości?

Jeśli tak było, nie mógł teraz dać tego po sobie poznać, nawet przed wujem Mariem, przywódcą Bractwa. Wyprostował ramiona. Pozostawił starca, by ten skonał z własnej woli. Pozostawił go z czasem na modlitwę. Nie przeszył ostrzem jego serca, by być pewnym jego śmierci.

Ezio poczuł w sercu lodowaty uścisk, a wyraźny głos w jego myślach rzekł: „Powinieneś był go zabić”.

Otrząsnął się, chcąc pozbyć się demonów, tak jak pies otrząsa się z wody. Lecz jego myśli wciąż skupiały się na zdumiewających wydarzeniach w krypcie pod Kaplicą Sykstyńską, budowlą, z której przed chwilą wyszedł na uderzająco jasne, tak obce mu światło słońca. Wszystko wokół niego wydawało mu się osobliwie spokojne i zwyczajne – budynki Watykanu stały na swoim miejscu, jak zawsze olśniewające, skąpane w słonecznym blasku. Pamięć tego, co przed chwilą zdarzyło się w krypcie, powracała do niego spiętrzonymi falami, zalewającymi jego świadomość trudnym do zniesienia naporem. Miał wizję, miał spotkanie z boginią – bo nie potrafił inaczej opisać tej istoty – która przedstawiła mu się jako Minerwa, rzymskie bóstwo mądrości. Pokazała mu zarówno zamierzchłą przeszłość, jak i daleką przyszłość, i to tak, że nie mógł zdzierżyć odpowiedzialności, którą na jego barki złożyła wiedza zdobyta podczas widzenia.

Z kim mógłby się nią podzielić? Jak zdołałby wyjaśnić cokolwiek z tego, co ujrzał? Wszystko zdawało się tak nierzeczywiste…

Jedno, czego był pewny po swoich przeżyciach – choć trafniej byłoby nazwać je ciężką próbą – to fakt, że walka jeszcze się nie skończyła.

Być może kiedyś nadejdzie dzień, gdy będzie mógł powrócić do swojego rodzinnego miasta, Florencji, gdzie zasiądzie nad swymi księgami, gdzie będzie pił z przyjaciółmi zimą i polował z nimi jesienią, gdzie wiosną będzie uganiał się za dziewczętami, a latem doglądał zbiorów na swoich włościach.

Kiedyś… ale jeszcze nie teraz.

W głębi jego serca tliła się świadomość, że templariusze wciąż stanowią zagrożenie. Że został wystawiony na pojedynek z potworem, który miał więcej głów niż Hydra, i że podobnie jak u tejże bestii, którą zgładzić mógł tylko Herakles, jedna z głów była nieśmiertelna.

– Ezio!

Głos wuja zabrzmiał szorstko, ale pomógł mu wyrwać się z pułapki złych myśli. Musiał wziąć się w garść i zacząć jasno myśleć. W jego głowie szalały płomienie. Dla własnej otuchy wymówił swoje imię:

– Jestem Ezio Auditore da Firenze. Jestem silny, jestem mistrzem tradycji zakonu asasysnów.

I znów zderzył się z tym samym problemem: nie wiedział, czy to sen, czy jawa. Nauki i objawienie bogini w krypcie wstrząsnęły fundamentami jego wierzeń i przekonań. Miał wrażenie, że czas stanął na głowie. Wychodząc z Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie pozostawił nikczemnika, papieża Aleksandra VI, który wedle wszelkich oznak kończył swoje życie, w ostrym świetle słońca znowu zmrużył oczy. Otoczyli go zaraz jego przyjaciele asasyni; ich twarze były poważne i zacięte z determinacji.

Wciąż dręczyła go myśl: czy nie powinien był zabić Rodriga? Czy nie powinien był upewnić się, że starzec nie żyje? Wtedy postanowił, że tego nie zrobi, bo nikczemnik, po swoim ostatecznym fiasku, najwyraźniej sam chciał odebrać sobie życie. Ale ów wyraźny głos wciąż rozbrzmiewał w jego myślach. Co więcej, jakaś dziwna siła zdawała się wciągać go na powrót do kaplicy – czuł, że nie doprowadził czegoś do końca. I nie chodziło tu o Rodriga. Nie tylko o Rodriga, choć teraz na pewno skończyłby z nim. Czuł, że jest coś jeszcze.

– O co chodzi? – spytał Mario.

– Muszę tam wrócić – odrzekł Ezio, uświadamiając sobie ze ściśniętym żołądkiem, że gra jeszcze się nie skończyła i że Jabłko nie powinno opuszczać jego rąk. Jak tylko ta myśl zaświtała mu w głowie, zawładnęła nim nieodparta, nagląca potrzeba powrotu. Wyrwał się z opiekuńczych ramion wuja i szybko zniknął w ciemnościach. Mario, poleciwszy pozostałym trwać na straży przed kaplicą, podążył za Eziem. (...)

CZĘŚĆ DRUGA

Wszystko jest dozwolone. Nic nie jest prawdą.

Dogma Sicarii, I, i.

CZĘŚĆ TRZECIA

Oto ostatni wiek proroczej pieśni. Czas porodził i rozpoczyna się od nowa wielkie następstwo epok. Dziewica Sprawiedliwość powraca, by zamieszkać między nami, i Saturn jak dawniej zasiada na tronie. Pierworodny Nowej Ery zmierza już z wysokich niebios na ziemię.

Wergiliusz, Bukoliki, Ekloga IV.

Spis postaci

Mario Auditore – wuj Ezia i przywódca Bractwa Asasynów

Ezio Auditore – asasyn

Maria Auditore – matka Ezia

Claudia Auditore – siostra Ezia

Angelina Ceresa – przyjaciółka Claudii

Federico – stajenny Maria

Annetta – gospodyni rodziny Auditore

Paola – siostra Annetty, asasynka

Ruggiero – sierżant straży Mario Auditore

Niccolò di Bernardo dei Machiavelli (1469–1527) – asasyn, filozof i pisarz

Leonardo da Vinci (1452–1519) – malarz, naukowiec, rzeźbiarz, inżynier

Antonio – asasyn

Fabio Orsini – asasyn

Bartolomeo d’Alviano (1455–1515) – włoski kapitan i asasyn

Pantasilea Baglioni – żona Bartolomea

Baldassare Castiglione – sprzymierzony asasyn

Pietro Bembo – sprzymierzony asasyn

Gilberto Lis, La Volpe – asasyn, przywódca Gildii Złodziei

Benito – członek Gildii Złodziei

Trimalchio – członek Gildii Złodziei

Claudio – złodziej i syn Trimalchia

Paganino – złodziej plądrujący Monteriggioni

Madonna Solari – prowadząca lupanar wspólniczka asasynów

Agnella – prostytutka z Rosa in Fiori

Lucia – prostytutka z Rosa in Fiori

Saraghina – prostytutka z Rosa in Fiori

Margherita degli Campi – rzymska arystokratka, stronniczka asasynów

Jacopo – marynarz

Camilla – prostytutka z Neapolu

Filin – kapitan statku

Alberto – kapitan Marea di Alba

Acosta – doktor w Walencji

Hrabia Lerin (1430–1508) – hiszpański hrabia

Caterina Sforza (1463–1509) – księżna Forlì, córka Galeazza

Lorenzo Medici (1449–1492)– Lorenzo Wspaniały, włoski mąż stanu

Piero Soderini (1450–1522) – gubernator Florencji

Amerigo Vespucci (1454–1512) – kupiec, podróżnik morski, przyjaciel i doradca Soderiniego

Rodrigo Borgia (1431–1503) – papież Aleksander VI

Cesare Borgia (1475–1507) – syn Rodriga

Lukrecja Borgia (1480–1519) – córka Rodriga

Vannozza Cattanei (1442–1518) – matka Cesare i Lukrecji Borgiów

Giulia Farnese (1475–1524) – kochanka Rodriga

Charlotte d’Albret (1480–1514) – żona Cesare

Juan Borgia (1474–1497) – arcybiskup Monreale i bankier Cesare, syn Rodriga

Octavien de Valois – francuski generał, sojusznik Borgiów

Micheletto Corella – prawa ręka Cesare

Luca – zwolennik Micheletta

Agostino Chigi (1465–1520) – bankier papieża Aleksandra VI, mecenas sztuki

Luigi Torcelli – agent bankiera Cesare

Toffana – służąca Lukrecji

Gaspar Torella – osobisty lekarz Cesare

Johann Burchard – mistrz ceremoniału papieża Aleksandra VI

Juan – strażnik w zamku La Mota

Egidio Troche – rzymski senator

Francesco Troche – brat Egidia i szambelan Cesare

Michał Anioł Buonarroti (1475–1564) – malarz, rzeźbiarz

Vinicio – informator Machiavellego

Kardynał Giuliano della Rovere (1443–1513) – papież Juliusz II

Kardynał Ascanio Sforza (1455–1505)

Agniolo i Innocento – asystenci Leonarda da Vinci

Pietro Benintendi – rzymski aktor

Dottore Brunelleschi – rzymski lekarz

Kardynał Rouen (1460–1510) – Georges d’Amboise

Papież Pius III (1439–1503) – kardynał Piccolomini

Bruno – szpieg

Słowniczek wyrażeń włoskich, francuskich, hiszpańskich i łacińskich

aiutateme! pomóż mi!

aiuto! pomocy!

albergo hotel

Altezza Wasza Wysokość

altrettanto a lei nawzajem

andiamo chodźmy

arrivederci do widzenia

assassini asasyni

attenzione bądź ostrożny

aut Cesar, aut nihil albo (być) Cezarem, albo nikim

ayúdenme pomóż mi

bastardo/bastardi drań/dranie

bellissima bardzo piękna

bene dobrze, świetnie

ben trovato tu: coś takiego, nie może być

bestiarii gladiatorzy

birbante łajdak, łotr

bordello burdel, lupanar

brutissimo bardzo brzydki, okropny, straszny

buona questa to dobre

buona fortuna powodzenia

buonasera dobry wieczór

buongiorno, fratellino dzień dobry, braciszku

calma/calmatevi uspokój/uspokójcie się

campione czempion

cantarella – odmiana arszeniku stosowana jako trucizna przez Rodriga Borgię

capisci? rozumiesz?

capitano kapitan

caro padre drogi ojcze

cazzo fiut/gówno

che cosa fate qui? co ty tu robisz?

cher ami drogi przyjacielu

che tipo brutto co za prostak

che diavolo? co to, do diabła?

che sobbalzo co za kretyn

comè usciamo di qui? jak się stąd wydostać?

commendatore dowódca

campanile dzwonnica

compadre towarzysz

condottieri najemnicy

con piacere z przyjemnością

consummatum est dokonało się

contessa księżna/hrabina

corri! biegnij/uciekaj!

cosa diavolo aspetti na co czekasz, do diabła

coup de grâce cios kończący, dobicie

Curia rzymskie sądy

déclarez-vous przedstaw się

diavolo diabeł

dio mio mój boże

dio, ti prego, salvaci Panie, błagam, wybaw nas

dottore doktor

è la politica taka jest polityka

el médico lekarz

Eminenze Eminencja

Excellenza Ekscelencja

ferraiolo płaszcz, peleryna

figlio mio mój synu

figlio di puttana skurwysyn

Firenze Florencja

fortune szczęście, fortuna

forze armate siły zbrojne

fottere pierdolić

fotutto Francese pierdolony Francuz

furbacchione chytry stary łotr

gonfalon sztandar

grazie, madonna dzięki, pani

halte-là stać

idioti idioci

il doppio gioco podwójna gra

il Magnifico Wspaniały

inferno piekło

insieme per la vittoria razem do zwycięstwa

intesi oczywiście/zrozumiałem

ipocrita hipokryta

ladro złodziej

La Serenissima Republika Wenecka

lieta di conoscervi miło mi cię poznać

luridi codardi śmierdzący tchórze

ma attenzione ale uważaj

ma certo ależ oczywiście

ma che meraviglia cóż to za cud

Madonna moja pani

madre matka

maestro pan, mistrz

mais franchement, je m’en doute ale szczerze mówiąc, wątpię

malattia venerea choroba weneryczna

maldito bastardo przeklęty drań

maledette przeklęty

mausoleo mauzoleum

medico doktor

merda gówno/cholera

messer pan

mille grazie tysiąckrotne dzięki

miracolo cudowny

mis piernas moje nogi

molto bene bardzo dobrze

molte grazie bardzo dziękuję

momentino, contessa jedną chwilę, księżno

morbus gallicus choroba francuska

moscato muszkatel

nessun problema bez problemu

nomenklatura, Borgia wpływowy Borgia

nos replegamos wycofać się

onoratissima najczcigodniejsza

ora, mi scusi, ma przepraszam

padrone ojciec

papa papież

palazzo pałac

panpetati e mielati pierniki i miód

perdone, Colonnello przepraszam, panie pułkowniku

perdonatemi, signore przepraszam, panie

perfetto doskonale

pezzo di merda gnojek

piano nobile parter dużego domu

piazze plac

pollo ripieno nadziewany kurczak

por favor proszę

pranzo drugie śniadanie

presidente prezydent

puttana dziwka

requiescat in pace spoczywaj w pokoju

rione dzielnica

rocca twierdza

Sancho dieron en el pecho Sancho oberwał w pierś

salve, messere dzień dobry, panie

sanctum sanctorum najświętsze miejsce

sang maudit klątwa krwi

santò cielo wielkie nieba

scorpioni skorpiony

Senatore senator

ser pan

sì tak

Signoria władza zwierzchnia

signore panie

signora pani

si, zio mio tak, wuju

sul serio? poważnie?

tesora mia mój skarbie

tesora, tesoro ukochana, najdroższa

torna qui, maledetto cavallo chodź tu, przeklęta chabeto

uffizi biura

un momento jedną chwilę

va bene w porządku

Valencianos Walencjanie

vero to prawda

vi ringrazio di tutto quello che avete fatto per me, buona contessa dzięki za wszystko, co dla mnie zrobiłaś, dobra księżno

vittoria agli Assassini zwycięstwo asasynom

virtù cnota

Volpe Addormentata, La Śpiący Lis

zio wuj

Od autora

Większość przekładów z języków obcych w niniejszym tekście jest mojego autorstwa, z wyjątkiem cytatów z Księcia Machiavellego i Bukolik Wergiliusza (choć te drugie bardzo nieznacznie zaadaptowałem). Za nie jestem dłużnikiem nieodżałowanych uczonych, odpowiednio George’a Bulla (1929–2001) oraz E. V. Rieu (1887–1972).

Oliver Bowden, Paryż 2010

Podziękowania

Podziękowania specjalne

Yves Guillemot

Jeffrey Yohalem

Corey May

Ethan Petty

Matt Turner

Jean Guesdon

A także

Alain Corre

Laurent Detoc

Sebastien Puel

Geoffroy Sardin

Sophie Ferre-Pidoux

Xavier Guilbert

Tommy François

Cecile Russeil

Christele Jalady

Dział prawny Ubisoftu

Charlie Patterson

Chris Marcus

Eric Gallant

Maria Loreto

Guillaume Carmona