Arnold Schwarzenegger bez cenzury. Prawdziwa biografia legendy sportu i filmu - Renata Pawlak, Justyna Jaciuk - ebook + audiobook

Arnold Schwarzenegger bez cenzury. Prawdziwa biografia legendy sportu i filmu ebook

Renata Pawlak, Justyna Jaciuk

0,0
14,90 zł

lub
Opis

W jaki sposób, pomimo licznych przeciwności, Schwarzenegger odniósł spektakularny sukces i stał się idolem dla kilku pokoleń fanów? Czy istnieje też gorsza, ciemna strona Arnolda, o której woli milczeć? 

Z naszego audiobooka dowiesz się między innymi: 
•  jak rozpoczęła się przygoda Schwarzeneggera z kulturystyką i branżą filmową,

•  czy rzeczywiście był lubiany przez rówieśników w szkole i kolegów z siłowni, jak utrzymuje w autobiografii,

• dlaczego samowolnie opuścił koszary wojskowe podczas pełnienia służby zasadniczej,

• czy pozowanie podczas zawodów kulturystycznych pomogło mu rozwinąć umiejętności aktorskie,

• w jaki sposób Arnold przygotowywał się do niezapomnianych ról, takich jak Conan i Terminator,

• dlaczego Schwarzenegger uważa, że mięśnie trzeba nieustannie zaskakiwać i jak to robić,

• jak powstała kultowa fraza „I’ll be back” i dlaczego Schwarzenegger toczył o nią spór z Jamesem Cameronem,

• czy dźwięk rozdeptywania czaszki to w rzeczywistości odgłos rozgniatanego fistaszka,

• kto miał pierwotnie zagrać cyborga-zabójcę zamiast Schwarzeneggera i dlaczego ostatecznie to Arnold otrzymał rolę Terminatora,

• dlaczego według pierwotnych założeń to Schwarzenegger miał wcielić się w postać Kayla Riessa,

• dlaczego nauka oddawania strzałów i jednocześnie jazda na motocyklu była dla niego bolesna,

• czy zabawne riposty Schwarzeneggera, takie jak „hasta la vista baby”, to wynik wytężonej pracy i powtarzanych wielokrotnie prób czy wyraz spontanicznej zabawy na planie filmowym,

• z jakimi trudnościami zmagała się ekipa filmowa podczas prac nad Predatorem,

• dlaczego pod wieloma względami Sylvester Stallone ma więciej klasy niż Schwarzenegger,

• czy Arnold rzeczywiście pędził na koniu w filmie Prawdziwe kłamstwa,

• dlaczego bardzo zależało mu na występowaniu w komediach i ile zarabiał jako aktor,

• czy Schwarzenegger był nominowany do Oscara i zdobył złotą statuetkę,

• jaki był najbardziej dochodowy film w jego karierze i dlaczego postanowił zostać politykiem,

• z jakich powodów planowanie i spisywanie celów są według Schwarzeneggera kluczem do sukcesu.

Nasza publikacja zawiera liczne niewygodne i intymne fakty, które Schwarzenegger pominął w obydwu swoich autobiografiach.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 323

Oceny
0,0
0
0
0
0
0


Podobne


Łukasz Tomys Publishing przedstawia 

Arnold Schwarzenegger bez cencury. Prawdziwa biografia legendy sportu i filmu.

Autorzy: Renata Pawlak i Justyna Jaciuk

Od dzieciństwa zawsze powtarzałem sobie,

że życie musi dawać coś więcej niż to, co mam

i stwierdziłem, że nie chcę być kimś takim jak reszta.

Chcę być inny 

Arnold Schwarzenegger

Wstęp

Arnolda Schwarzeneggera nie trzeba nikomu przedstawiać. Niewielu ludzi potrafi inspirować i motywować do działania w takim stopniu co on. Kulturysta, aktor, polityk, a także przedsiębiorca, inwestor oraz działacz społeczny. Człowiek będący chodzącym przykładem połączenia siły mięśni, rozumu, pomysłowości, sprytu i aktorskiego talentu wykorzystywanego także w życiu codziennym. Zdobywca prestiżowych nagród sportowych i uznanych tytułów. Zasłynął jako wielki propagator aktywności fizycznej wśród młodzieży i przyczynił się do tego, że kulturystykę zaczęły uprawiać miliony ludzi na świecie. 

Mimo trudności, niemal każde jego marzenie się spełniło. Chciał być największym kulturystą na świecie – zdobył tytuły Mister World, Mister Universe, Mister Olympia i wiele innych. W latach siedemdziesiątych w kulturystyce nastała epoka dominacji Schwarzeneggera. Spektakularne sukcesy w świecie sportu sprawiły, że przestał być anonimowym chłopakiem z austriackiej prowincji. Otworzyło mu to bramę do wielkiego świata Hollywood, w którym zapanowała moda na atletyczne sylwetki. 

W ten sposób mogło się spełnić jego kolejne marzenie. Pragnął zostać aktorem i stał się jedną z największych gwiazd kina w historii. Ze swoją ogromną muskulaturą Schwarzenegger idealnie pasował do filmów akcji. Odegrał główną rolę w kilku popularnych produkcjach kinowych z lat osiemdziesiątych. Jego pierwsza wielka kreacja to Conan Barbarzyńca z 1982 roku. Jednak miano legendy kina zyskał dopiero po wcieleniu się w śmiercionośną maszynę z przyszłości w Terminatorze z 1984 roku. Rola ta przyniosła mu wieczną sławę – zabójczy cyborg w okularach przeciwsłonecznych stał się po prostu ikoną kina. Zagrał również tytułowych bohaterów w dwóch sequelach tego filmu: Terminator 2: Dzień Sądu w 1991 roku i Terminator 3: Bunt maszyn w roku 2003. Choć warsztat aktorski Arnolda pozostawia wiele do życzenia, to jednak jego nazwisko przyciąga jak magnes. Jest zapowiedzią pojawienia się na ekranie twardziela, który do perfekcji opanował zarówno posługiwanie się bronią, jak i walkę wręcz, wypowiadającego celne, czasem dowcipne odzywki. Ma na swoim koncie rozmaite kreacje w licznych filmach, z których wiele omówimy. 

Marzył, by zostać politykiem – dwukrotnie pełnił urząd gubernatora Kalifornii. Gdyby nie fakt, że urodził się poza Stanami Zjednoczonymi – być może – ubiegałby się skutecznie o fotel prezydenta. Wiele sondaży wskazuje, że mógłby pokonać Donalda Trumpa. 

Choć osiągnął tak wiele, to warto pamiętać, że jego życie nie było drogą usłaną różami. Późniejszy gubernator Kalifornii, stanu o produkcie krajowym brutto Francji, w dzieciństwie nie miał do dyspozycji toalety, a po wodę chodził do studni. Urodził się niedługo po wojnie, która położyła się cieniem na jego ojczyźnie – Austrii. Rodzina Arnolda zmagała się z problemami finansowymi. Ojciec często go krytykował i faworyzował starszego syna, Meinharda.  Jako imigrant słabo władający językiem angielskim i mówiący z wyraźnym, twardym akcentem nie miał łatwego życia, stawiając pierwsze kroki w Hollywood i w świecie polityki. Do Ameryki przybył, nie mając niczego poza umięśnionym ciałem, charyzmą i gotowością do ciężkiej pracy. Kilkanaście lat później był już pośrednio członkiem klanu Kennedych. 

W jaki sposób, pomimo licznych przeciwności, Schwarzenegger odniósł spektakularny sukces i stał się idolem dla kilku pokoleń fanów? Czy istnieje też gorsza, ciemna strona Arnolda, o której woli milczeć? 

Z naszej pozycji dowiesz się między innymi: 

• jak rozpoczęła się przygoda Schwarzeneggera z kulturystyką i branżą filmową,

*czy rzeczywiście był lubiany przez rówieśników w szkole i kolegów z siłowni, jak utrzymuje w autobiografii, 

• dlaczego samowolnie opuścił koszary wojskowe podczas pełnienia służby zasadniczej, 

• czy pozowanie podczas zawodów kulturystycznych pomogło mu rozwinąć umiejętności aktorskie,

• w jaki sposób Arnold przygotowywał się do niezapomnianych ról, takich jak Conan i Terminator, 

• dlaczego Schwarzenegger uważa, że mięśnie trzeba nieustannie zaskakiwać i jak to robić, 

• jak powstała kultowa fraza „I’ll be back” i dlaczego Schwarzenegger toczył o nią spór z Jamesem Cameronem, 

• czy dźwięk rozdeptywania czaszki to w rzeczywistości odgłos rozgniatanego fistaszka, 

• kto miał pierwotnie zagrać cyborga-zabójcę zamiast Schwarzeneggera i dlaczego ostatecznie to Arnold otrzymał rolę Terminatora, 

• dlaczego według pierwotnych założeń to Schwarzenegger miał wcielić się w postać Kayla Riessa, 

• dlaczego nauka oddawania strzałów i jednocześnie jazda na motocyklu była dla niego bolesna, 

• czy zabawne riposty Schwarzeneggera, takie jak „hasta la vista baby”, to wynik wytężonej pracy i powtarzanych wielokrotnie prób czy wyraz spontanicznej zabawy na planie filmowym, 

• z jakimi trudnościami zmagała się ekipa filmowa podczas prac nad Predatorem, 

*dlaczego pod wieloma względami, Sylvester Stallone ma więciej klasy niż Schwarzenegger, 

• czy Arnold rzeczywiście pędził na koniu w filmie Prawdziwe kłamstwa, 

• dlaczego bardzo zależało mu na występowaniu w komediach i ile zarabiał jako aktor, 

• czy Schwarzenegger był nominowany do Oscara i zdobył złotą statuetkę, 

• jaki był najbardziej dochodowy film w jego karierze i dlaczego postanowił zostać politykiem, 

• z jakich powodów planowanie i spisywanie celów są według Schwarzeneggera kluczem do sukcesu? 

Nasza publikacja zawiera liczne niewygodne i intymne fakty, które Schwarzenegger pominął w obydwu swoich autobiografiach, jak choćby fakt, że jako dziecko panicznie bał się swojego ojca-despoty, a pragnąc umówić się z kobietą, bez ceregieli artykułował jakie ma wobec niej zamiary. Typowe słowa z jego ust w takich chwilach to “chcę Cię zerżnąć”. Również jako dojrzały mężczyzna bywał nieprzyzwoity wobec kobiet, a jego zachowanie nie odbiegało znaczącąco od tego, za które krytykowano Donalda Trumpa czy Billa Clintona.

Rozdział 1. 

Austriackie korzenie

Doba ma tylko 24 godziny.

Wykorzystuj każdą sekundę do spełniania swoich planów

i zmieniania świata na lepsze.

 Arnold Schwarzenegger

 

Arnold Alois  Schwarzenegger  urodził się 30 lipca 1947 roku w malowniczej wiosce Thal  na przedmieściach Grazu  w Styrii w południowo-wschodniej Austrii. Jego ojciec, Gustaw, był miejscowym komendantem policji, co czyniło z niego osobę powszechnie znaną w najbliższej okolicy. Gdy 12 marca 1938 roku doszło do Anschlussu, czyli aneksji Austrii przez Niemcy, Gustaw – tak jak wielu innych obywateli przestającego właśnie istnieć państwa – powitał wojska Hitlera z radością. Już wkrótce – 4 lipca – dobrowolnie wstąpił do NSDAP, a następnie wziął udział w II wojnie światowej jako starszy sierżant – Hauptfeldwebel. Służył w Polsce, Francji, Belgii, na Ukrainie, Litwie i w Rosji, gdzie 22 sierpnia 1942 roku został ranny. Otrzymał odznaczenie Żelaznego Krzyża pierwszej i drugiej klasy za odwagę, a także Medal Frontu Wschodniego za poniesione rany. Początkowo był leczony w szpitalu wojskowym w Łodzi. Według zapisków cierpiał również na nawracające napady malarii, które ostatecznie doprowadziły do zwolnienia go ze służby w 1943 roku. W późniejszym rozdziale przedstawimy szerzej jego współpracę z nazistami, ponieważ Arnold chciał poznać prawdę na temat współpracy ojca z faszystami. Ze względu na spekulacje medialne skupiające się na powiązaniach Schwarzeneggerów z nazistowską ideologią aktor i przyszły gubernator pragnął uzyskać odpowiedź na dręczące go pytanie, czy Gustaw rzeczywiście był zbrodniarzem wojennym. Zostawmy jednak na razie ten wątek, by skupić się na odtworzeniu rodzinnego środowiska Arnolda.

Otóż zarówno ojciec, jak i matka naszego bohatera pochodzili z klasy pracującej. Badając drzewo genealogiczne Arnolda Schwarzeneggera, znajdziemy w nim interesujące informacje o przodkach z linii ojcowskiej. Protoplaści rodu, których nazwisko w dosłownym tłumaczeniu oznacza „czarnych oraczy”, wywodzili się z austriackiego kraju federalnego – Styrii. Mieszkańcy tego obszaru, dumni ze swojej ojczyzny, do dziś podkreślają swoją wyjątkowość regionalnym dialektem i oryginalnym strojem narodowym zakładanym podczas niektórych świąt. Ród Schwarzeneggerów trudnił się rzemiosłem. Dziadek przyszłego Mister Universe, Karl, był ślusarzem, który wyróżniał się imponującą postawą. To właśnie po nim Arnold odziedziczył warunki fizyczne pozwalające zdobyć sławę kulturysty wszechczasów. Niestety ten rosły mężczyzna zmarł bardzo wcześnie, pogrążając w żałobie elegancką żonę, Cecilię z domu Hinterleitner. We wspomnieniach babcia Arnolda zapisze się jako niezwykle zadbana, pozbawiona nawet jednej zmarszczki kobieta, która zawsze odziewała się w błękitne jedwabne szaty. Cecilia i Karl doczekali się czterech pociech, wśród których znalazł się późniejszy ojciec Arnolda – Gustaw. Miał on dwóch braci: Franza  i Aloisa oraz młodszą siostrę Cilly. Gustaw w młodości przez pewien czas podtrzymywał rodzinne tradycje rzemieślnicze i podjął pracę w tych samych zakładach metalowych Schmidta  w Wiedniu, w których przed laty zatrudniony był jego ojciec. Nie pozostał jednak wierny tradycji i posadę w fabryce zamienił na służbę mundurową, do której go zawsze ciągnęło.

Rodzice Arnolda poznali się pod koniec II wojny światowej w mieście Mürzzuschlag, w którym Aurelia Jadrny pracowała jako urzędniczka w punkcie dystrybucji racji żywnościowych podlegających ratuszowi. Mimo że ta „jasnooka brunetka z wystającymi zębami” była dopiero po dwudziestce, to zdążyła już owdowieć. Jej pierwszy mąż zginął bowiem niecałe osiem miesięcy po ślubie. Pewnego dnia młoda wdowa, siedząc za biurkiem w pracy, zauważyła Gustawa ubranego w mundur naczelnika policji. Mężczyzna akurat przechadzał się ulicą. Aurelia miała ogromną słabość do umundurowanych przedstawicieli płci przeciwnej i po latach Arnold wspominał, że jego matka na widok Adolfa Hitlera niemal straciła przytomność – tak potężne wywarł na niej wrażenie twórca III Rzeszy. Tymczasem pozostała pod urokiem sporo starszego od niej, wysokiego, barczystego i przystojnego mężczyzny. Jak widać, w rodzinie Schwarzeneggerów atletyczna budowa była dziedziczna. Wcześniej odznaczał się nią wspomniany dziadek Arnolda, Karl. Gustaw, podobnie jak później syn, od zawsze znajdował się w centrum uwagi. Słynął z poczucia humoru, bezpośredniości i otwartości w kontaktach z ludźmi. Rzekomo roztaczał wokół siebie aurę, która przyciągała ludzi wywodzących się z różnych środowisk i zajmujących rozmaite pozycje społeczne. Tajemniczy magnetyzm sprawił, że wiele lat wcześniej zainteresował sobą samego cesarza Austro-Węgier Franciszka Józefa, którego letnia rezydencja mieściła się w pobliżu domostwa Gustawa. Rodzinna anegdota głosi, że pewnego razu zabrał on rezolutnego młodzieńca na przejażdżkę powozem, co Gustaw będzie z dumą wspominał jeszcze dekady później. Zapragnie siły oraz władzy i tego ducha będzie próbował zaszczepić synom. 

Ale nie wyprzedzajmy faktów i powróćmy do momentu, gdy uwagę młodej Aurelii przyciągnął postawny Gustaw. Przejawiająca słabość do mężczyzn w mundurach dziewczyna zakochała się w szarmanckim, pociągającym dżentelmenie. Uwagę dziewczyny pochłonęła nie tylko czarująca powierzchowność Gustawa. Ujął ją także manierami, poczuciem humoru, sportowym zacięciem, a także talentem muzycznym. Ojciec Arnolda opanował bowiem umiejętność gry na sześciu instrumentach, a repertuar obejmował zarówno utwory folklorystyczne, jak i marsze wojskowe. Biorąc pod uwagę ogromne znaczenie muzyki w życiu Gustawa, nietrudno stwierdzić, po kim artystyczne zacięcie odziedziczy Arnold. 

Wracając do Aurelii, dziewczyna dokładnie wiedziała, kiedy ten utalentowany kandydat na męża odbywa służbę i zawsze czekała na niego, by móc z nim poflirtować przez otwarte okno. W końcu zdobyła to, czego chciała: 20 października 1945 roku, długo opierający się samej instytucji małżeństwa, Gustaw ożenił się z Aurelią. Miał wtedy już 38 lat, a ona – 23. Dodajmy, że po ojcu Arnold odziedziczy także długie zwlekanie z instytucjonalnym usankcjonowaniem związku z ukochaną kobietą. On także będzie zbliżał się do czterdziestki, kiedy stanie na ślubnym kobiercu. 

Wróćmy jednak do okresu, kiedy to przyszli rodzice Arnolda powiedzieli sobie sakramentalne „tak”. Wkrótce po zmianie stanu cywilnego ojciec dostał przydział w Thal  oddalonym około sześć kilometrów od Grazu, gdzie młoda para wkrótce się przeniosła. W tej miejscowości Gustaw stanął na czele czteroosobowego posterunku odpowiedzialnego za utrzymanie porządku na wsi i w jej okolicach. Podporządkowani mu żandarmi nie najlepiej wspominali szefa, którego cechowało w pracy szorstkie obejście i irytujące manifestowanie swojej władzy. Gustaw był też impulsywny i skory do kłótni. Po prostu lepiej było mu nie wchodzić w drogę.

Młode małżeństwo zamieszkało w niewielkim trzystuletnim kamiennym domu przy Thal-Linak 145. W otrzymanym w przydziale mieszkaniu nie znajdowało się wiele udogodnień, a życie w nim nie należało do łatwych. Lokal mieszczący się na piętrze starego domu był pozbawiony ogrzewania i wody, którą należało przynosić z oddalonej o ponad sto metrów od domu studni. Mieszkanie pozbawione kanalizacji wymuszało różne prymitywne rozwiązania w codziennym życiu, jak choćby to, że cała rodzina myła się w tej samej wodzie. Na Aurelię spadło organizowanie codziennego życia w niemal spartańskich warunkach. Trudno stwierdzić, czy właśnie tego się spodziewała, gdy wychodziła za mąż za komendanta policji. Warto nadmienić, iż mnóstwo obowiązków wiążących się z fizycznym wysiłkiem doprowadziło z czasem kobietę do choroby serca. 

Już w ciągu pierwszego roku małżeństwa, a dokładnie 17 lipca 1946 roku, urodził się pierwszy syn Gustawa  i Aurelii – Meinhard,  a rok później na świat przyszedł Arnold. Po latach w wywiadzie udzielonym dla gazety „The Scottman”  przyszły kulturysta przyznał, że jego rodzice byli bardzo surowi: Wtedy w Austrii był to zupełnie inny świat... Jeśli zrobiliśmy coś złego lub nie posłuchaliśmy naszych rodziców, nie szczędzono rózgi. Gustaw wierzył bowiem w dyscyplinę jako jedyną słuszną metodę wychowawczą, ale dodajmy, że wymagając doskonałości od synów, sam był daleki od ideału.

Trudno uznać dzieciństwo Arnolda za sielankowe, zwłaszcza że Gustaw nie stronił od alkoholu. We wspomnieniach osób, z którymi pracował, ojciec naszego bohatera zapisał się jako człowiek, którego dzienna rutyna zaczynała się od przekąszenia bułki z kiełbasą i wypicia kieliszka wódki. Z kolei na większe spożycie alkoholu pozwalał sobie co piątek, kiedy to wracał z lokalnej tawerny do domu nietrzeźwy. Zdarzało się nawet, że trzeba było go przynosić, ponieważ czasami pił do utraty świadomości. Gustaw po wypiciu alkoholu zachowywał się agresywnie, dobijał się do drzwi i krzyczał na Aurelię. Być może starał się utopić w alkoholu wojenne wspomnienia. Możliwe, że za sprawą trunków wzmacniał też swoje ego i nabierał odwagi. Skutki takiego postępowania były opłakane i sprawiały, że dzieciństwo Arnolda nie upłynęło w beztroskiej atmosferze.

Ojciec z pewnością rażąco faworyzował starszego o jeden rok i 13 dni syna Meinharda. To on był oczkiem w głowie ojca, podczas gdy młodszy był wyraźnie dyskryminowany. Jeden ze znajomych rodziny, dostrzegając sposób, w jaki Gustaw odnosił się do młodszego syna, często nazywał przyszłego kulturystę „Kopciuszkiem”. Rzeczywiście Arnold mógł się czuć jak męski odpowiednik tej baśniowej postaci. Na niego spadały liczne obowiązki, podczas gdy Meinhard mógł liczyć na zdecydowanie więcej swobody. W oczach ojca Arnold był zawsze „tym drugim” i nie spodziewał się po nim zbyt wiele. W opinii Gustawa to Meinharda czekała świetlana przyszłość, podczas gdy egzystencja Arnolda była skazana na porażkę. To nierówne traktowanie wynikało częściowo podejrzeń Gustawa, według których Arnold nie był jego biologicznym dzieckiem. Nic więc dziwnego, że Gustaw nie miał cierpliwości do słuchania i rozumienia problemów młodszego syna. Być może podejrzenia wynikały z faktu, że był kilkanaście lat starszy od żony i miał kompleksy w stosunku do młodszych mężczyzn, których konkurencji się po prostu obawiał. Trudno dotrzeć do jakichkolwiek relacji kładących cień na reputacji Aurelii. Sceny, jakie urządzał jej mąż, nie miały zatem racjonalnych podstaw, a raczej wynikały z urojeń zaborczego Gustawa. Jego zazdrość bywała naprawdę uciążliwa, jednak Aurelia nigdy nikomu się nie skarżyła. Pokornie podporządkowywała się jego woli, nawet jeśli formułowane przez niego żądania bywały absurdalne czy też uciążliwe. Do takich można zaliczyć przykładowo zakaz ubierania przez Aurelię w porze letniej bluzek bez rękawów. Kobieta zaciskała zęby i godziła się na kolejne kaprysy męża, chcąc w ten sposób zażegnać domowe awantury zakłócające spokojne dzieciństwo Meinharda i Arnolda. Chłopcy często byli bowiem świadkami nocnych hałasów i przepychanek, które wytrącały ich nie tylko ze snu, lecz także poczucia bezpieczeństwa. Tym bardziej, że nigdy żaden z rodziców nie zajrzał po takich scysjach do ich pokoju, by ich uspokoić czy choćby przytulić. Jedno jest pewne: podejrzliwość ze strony ojca z jednej strony będzie dla Arnolda brzemieniem na całe życie, a z drugiej będzie go motywować, by osiągnąć jeszcze więcej. Póki co Gustaw często wysyłał go do wuja Aloisa w Mürzzuschlag, by stracić młodszego syna z oczu. 

Dla ścisłości trzeba dodać, że podporządkowana Gustawowi żona nie sprzeciwiała się nierównemu traktowaniu synów. Sama walczyła ze sobą, by nie ulec tej tendencji w podejściu do chłopców. Za wszelką cenę chciała, by Meinhard  i Arnold nie odczuwali tego, że jeden jest faworyzowany, a drugi odrzucany. Chorobliwie dążyła do tego, by byli równi i przejawiało się to rozmaitymi absurdalnymi pomysłami. Jednym z nich było pragnienie, by chłopcy osiągali ten sam wzrost. Stąd nieustannie ich mierzyła i porównywała wysokość. Gdy tylko się zdarzało, że któryś z braci mierzył nieco więcej, natychmiast ograniczano mu porcje żywności, co miało powodować wyrównanie wzrostu. 

Co ciekawe, Arnold w autobiografii nie poruszył tematu wątpliwości dotyczących biologicznych korzeni. Widocznie nawet po latach temat ten wydawał się dla niego zbyt bolesny. Być może, po prostu, nie pasował do pięknej i optymistycznej historii o drodze na szczyt na modłę amerykańskiego snu. Przecież własne skandale związane z kobietami, będzie się starał pominąć w “Nieprawdopodobnie prawdziwej historii mojego życia”. W książce tej Arnold opisuje za to relacje z bratem. Utrzymuje, iż mimo nierównego traktowania przez Gustawa w dzieciństwie byli sobie bardzo bliscy. Można jednak w to wątpić, a taki sposób przedstawiania przeszłości raczej traktować jako zamierzoną autokreację. W każdym razie bracia przez lata zajmowali wspólny pokój z widokiem na ruiny zamczyska. Była to przestrzeń, w której zdecydowanie częściej dochodziło do kłótni między rodzeństwem niż wspólnych zgodnych zabaw. Dziecięcy pokoik był raczej frontem walki braci i ringiem, na którym starali się udowodnić swoją dominację. Stan ten utrzymywał się aż do skończenia przez Arnolda osiemnastu lat, kiedy młodszy syn państwa Schwarzeneggerów opuścił dom, aby odbyć służbę wojskową.

Tak więc przez cały okres dzieciństwa i dorastania bracia silnie ze sobą współzawodniczyli. W ten sposób chcieli zdobyć względy ojca, który organizował im wyścigi i rozmaite konkursy czy pojedynki, np. bokserskie, pływackie czy w biegach narciarskich. Arnold nieustannie i desperacko szukał okazji, żeby zdobyć przewagę, a tym samym zaskarbić sobie ojcowską aprobatę. Zawsze jednak był na drugim miejscu w oczach Gustawa, co wiązało się z odrzuceniem i pogardą. Ojciec był bowiem bezwzględny i dla przegranego nie miał litości. Arnold bardzo cierpiał z tego powodu, ale to właśnie tym walkom zawdzięcza głęboko tkwiące w nim pragnienie współzawodnictwa i odnoszenia zwycięstw. To jaśniejsza strona medalu. Z drugiej strony nie była mu obca chęć rywalizacji czasem pełnej wyrachowania i podstępów. Wyrastający w takich warunkach Arnold weźmie sobie głęboko do serca makiaweliczne wskazówki, zgodnie z którymi cel uświęca środki.

Aby zobrazować codzienność lat dziecięcych przyszłego mistrza kulturystyki trzeba zatem pamiętać o skomplikowanych relacjach z bratem i usilnych próbach bezskutecznego przypodobania się ojcu. Przykłady nierównego traktowania chłopców można by mnożyć. Gustaw nieustannie podnosił poprzeczkę wymagań wobec młodszego syna, nakładał na niego liczne obowiązki, podczas gdy drugie dziecko posiadało mnóstwo przywilejów. Jako przykład można podać to, iż Arnold, aby zasłużyć na śniadanie, musiał wykonać odpowiednią serię pompek i ciągle był strofowany, że nie robi nic pożytecznego. Inna z sytuacji dowodzących niesprawiedliwości rodzicielskiej zdarzyła się podczas pewnego lata, kiedy to rodzice wysłali młodszego syna do pracy w gospodarstwie jego matki chrzestnej, a Meinhard  został w domu. Kiedy Arnold wrócił do rodziców, dowiedział się, że w czasie gdy on pracował fizycznie, matka i ojciec zabrali Meinharda  na wycieczkę do Wiednia. Oczywiście, sprawiło to, że poczuł do rodziców ogromny żal.

Nakreślając obraz dzieciństwa przyszłego gwiazdora filmowego, nie można uciekać od jego relacji zarówno z ojcem, jak i z bratem. Te dwie osoby wpłynęły bowiem na decyzje podejmowane przez chłopca, a potem młodzieńca. Nie można ich rozpatrywać wyłącznie w białych lub czarnych barwach. Nie ma co demonizować postaci ojca, jednak nie da się powiedzieć, że Gustaw stworzył synom idealne warunki dorastania. Z kolei biorąc pod uwagę brata, relacje sterowane były w dużym stopniu przez ojca, który dawał do zrozumienia jednemu, że jest lepszy, a drugiego kategorycznie odrzucał i przy każdej sposobności ośmieszał. Bracia byli zatem poddani nieustannej manipulacji, co rzutować musiało na ich wzajemne kontakty. 

Rodzice byli bardziej opiekuńczy względem Meinharda, a Arnoldowi i jego problemom poświęcali mniej uwagi. Czasem zrzucali też na młodszego syna obowiązki opiekuńcze względem starszego brata, tym samym poddając go kolejnym próbom wytrzymałości. Przykładowo Meinhard  panicznie bał się ciemności, więc Arnold musiał wychodzić po niego na przystanek, gdy ten wracał ze szkoły po zmroku. W zamian za to dostawał od ojca pięć szylingów tygodniowo. 

Stopniowo drogi z bratem zaczęły się rozchodzić. Arnold zauważa, że gdy on czytał w gazetach działy sportowe i uczył się na pamięć nazwisk sportowców, Meinhard  zaczytywał się w „Der Spiegel”  i zapamiętywał nazwy wszystkich stolic świata oraz długości większych rzek. Arnold opisuje go tak: Miał bzika na punkcie wszelkich faktów i stale rywalizował w tej dziedzinie z ojcem. Meinhard  czuł również awersję do pracy fizycznej. W rodzinie szybko nabrano przekonania, że w przyszłości będzie zajmować się pracą umysłową, a Arnold zostanie zwykłym robotnikiem. Jakże często ocena rodziców na temat własnych pociech bywa błędna.

Podczas przemówienia w 2001 roku Arnold powiedział: Mój ojciec pragnął, żebym był policjantem jak on. Moja matka chciała, żebym poszedł do szkoły handlowej. Tymczasem młody Schwarzenegger nie planował podążać żadną z tych dróg. Rzekomo na pytanie, które zwykle zadaje się dzieciom, aby dowiedzieć się, jakie są ich plany związane z dorosłością, odpowiadał dość zaskakująco. Przyznawał, że nie chce się niczego uczyć, by zostać kimś znaczącym. Swoje plany ograniczał do tego, by pójść przed siebie w świat z kijem i kapeluszem. Niezbyt wygórowane i ambitne marzenia, prawda? Pewnie nigdy się nie dowiemy, czy było to autentyczne pragnienie młodego Arnolda, czy raczej przejaw jego buntu wobec schematycznego, pełnego ograniczeń i dyscypliny życia, jakie gotował mu ojciec. Jak wiadomo, jego los potoczył się zupełnie inaczej.

Poznaliśmy już ojca Arnolda, który odcisnął tak silne piętno na charakterze naszego bohatera. Poświęćmy jeszcze trochę uwagi schodzącej na drugi plan w domu Schwarzeneggerów Aurelii. Podkreślmy, że sam Arnold wielokrotnie przyznawał, iż miał dobre relacje z matką i utrzymywał z nią kontakt aż do jej śmierci. Aurelia była wysoką kobietą o szerokich ramionach, silną i zaradną, po prostu – tradycyjną Hausfrau. Relia – bo tak ją nazywał mąż – była bezwzględnie mu podporządkowana i wierna. Nigdy się nie sprzeciwiała jego decyzjom, nawet jeśli niekoniecznie jej się podobały. Utrzymywała w domu nieskazitelny porządek i czystość, co zresztą będzie potem wyróżniało także pedantycznego Arnolda. Z uporem maniaka dbała o to, aby ubrania domowników porządnie wisiały na wieszakach, a ręczniki i pościel były starannie złożone. Gotowała posiłki, wypiekała ciasta, cerowała stare i szyła nowe ubrania, pucowała sprzączki od munduru męża, czyściła też jego służbowe buty. O jej bezgranicznym oddaniu mężowi świadczą wspomnienia wielu osób znających państwa Schwarzeneggerów. 

Miała jeszcze jeden obowiązek, który często spędzał jej sen z powiek. Otóż ze względu na dawne doświadczenie zawodowe zajmowała się również finansami. Było to zadanie karkołomne, bowiem – jak zauważa Wendy Leigh  w swojej biografii Arnolda – rodzina Schwarzeneggerów niemal notorycznie borykała się z finansowymi problemami. Zarobki Gustawa nie były imponujące i nie zawsze wystarczały na zaspokojenie najpilniejszych potrzeb rodziny. Potrawy mięsne były czymś rzadkim w jadłospisie Schwarzeneggerów. Dniem, w którym można było liczyć na sznycel wiedeński na talerzu, była niedziela i celebrowane w rodzinie święta religijne. We wspomnieniach Arnolda zapisał się jako ważne wydarzenie jego młodości dzień, w którym rodzina kupiła lodówkę. Opowiadał o nim w ten sposób: Wszyscy staliśmy w kuchni i patrzyliśmy na nią. Moja matka otworzyła ją i wszyscy włożyliśmy do niej ręce. Poczuliśmy zimno i spanikowaliśmy, jakby to była najdziwniejsza rzecz, jaką można sobie wyobrazić. 

Niedostatków w rodzinnym domu Arnolda było znacznie więcej. Późniejszy gubernator Kalifornii, stanu o produkcie krajowym brutto Francji, w dzieciństwie nie miał do dyspozycji toalety, a po wodę chodził do studni. Schwarzenegger w autobiografii wspominał: Dom, w którym spędziłem dzieciństwo, był zwykłym budynkiem z kamienia i cegieł, o harmonijnych proporcjach, grubych murach i małych oknach chroniących przed alpejskimi zimami. Mieliśmy dwie sypialnie z piecami na węgiel oraz kuchnię, w której jedliśmy, odrabialiśmy lekcje, myliśmy się i bawiliśmy. Źródłem ciepła w tym pomieszczeniu była kuchenka. Nie było kanalizacji, nie mieliśmy prysznica ani klozetu, tylko coś w rodzaju nocnika. Najbliższa studnia znajdowała się gdzieś w odległości około półtora kilometra i któreś z nas musiało do niej chodzić, nawet gdy padał deszcz czy śnieg (…). Mieliśmy tylko niezbędne meble i kilka lamp elektrycznych. Oczywiście, gdy Arnold dorastał, nie mieli też telewizora, a informacje o świecie czerpali głównie z radia. Zresztą w całym blisko tysięcznym Thal  istniał zaledwie jeden odbiornik telewizyjny. Niewiele lepiej wyglądała sprawa z telefonami – mieszkańcy mieli do dyspozycji ledwie trzy aparaty. W miejscowości nie mieszkał też lekarz, a w razie problemów zdrowotnych trzeba było zdać się na domowe metody leczenia lub w ciężkich przypadkach organizować wyprawę do większych miast. Jak zatem widać, życie nie rozpieszczało przyszłego gubernatora Kalifornii. Być może właśnie trudne warunki bytowe zahartowały Arnolda; nauczyły go przezwyciężać wszelkie trudności i zawsze przeć do przodu. 

Warto tutaj uczynić krótką dygresję zwracającą uwagę na szczególny czas i miejsce, w których przyszło dorastać przyszłemu gwiazdorowi. Otóż w 1947 roku, gdy Arnold przyszedł na świat, Austria znajdowała się pod okupacją wojsk alianckich, które pokonały III Rzeszę. Dwa miesiące przed narodzinami Schwarzeneggera w Wiedniu wybuchły zamieszki z powodu braku żywności. W Styrii, kraju związkowym w południowo-wschodniej części Austrii, gdzie mieszkali, również panował głód. Nie polepszał sytuacji fakt, że Austria była najbardziej wysuniętym na wschód krajem Bloku Zachodniego, a zewsząd otaczały ją państwa komunistyczne. Pomimo iż nie była członkiem NATO, to i tak obawiano się ataku ze strony ZSRR. Warto też wspomnieć, że podobnie jak liczne miejscowości niemieckie na wschód od Łaby, również nazwa Grazu, w którym Arnold spędził znaczną część młodości ma słowiańskie pochodzenie. Niemieckie Graz  pisane przez “z” na końcu to nic innego jak słowEński  „gradec”, czyli staropolski grodziec, inaczej: mały zamek. 

Jak zauważa Chris Dickler  w książce Arnold Schwarzenegger – An Unbelievable Biography of a True Achiever Schwarzeneggerowie byli małą rodziną i nie prowadzili zbyt rozrzutnego stylu życia. Wynikało to z faktu, iż ich sytuacja materialna – jak już wspominaliśmy – nie była najlepsza. Jednak nie tylko trudne warunki bytowe i częste sięganie po kieliszek przez Gustawa kładły się cieniem na wczesne lata życia Arnolda. Ojciec wymusił na rodzinie iście wojskowy tryb życia. Tym samym dzieciństwo przyszłego amerykańskiego gubernatora w głównej mierze składało się z wczesnego wstawania, ciężkich ćwiczeń i wielu prac domowych. Arnold wspomina, że sposobem na życie jego ojca była surowa dyscyplina. Dodaje: Wprowadził rutynę, której nic nie mogło zmienić: wstawaliśmy o szóstej i albo ja, albo Meinhard  szliśmy do sąsiedniego gospodarstwa po mleko. Kiedy trochę podrośliśmy i zaczęliśmy uprawiać sport, do naszych obowiązków doszły ćwiczenia i musieliśmy zasłużyć na śniadanie, wykonując pompki. 

Ojciec wpajał synom, że w życiu najważniejsze jest posiadanie siły i odnoszenie zwycięstw. Tylko to może otworzyć drogę do szczęścia. Pokonywanie przeciwności losu to obowiązek, który w przyszłości nie miał stanowić problemu dla potomków Gustawa. Chłopcy byli zobowiązani do utrzymywania ubrań w nieskazitelnej czystości, a ich buty musiały zawsze lśnić. Dodajmy przy okazji, że Arnold bardzo długo panicznie bał się ojca i w jego obecności zawsze czuł się niepewnie i niezbyt komfortowo. Wpływ na to miał obcesowy sposób, w jaki go traktował – niezależnie, czy był zaledwie 4-letnim dzieckiem czy nastoletnim młodzieńcem. Znajomy Gustawa opowiadając o metodach wychowawczych Schwarzeneggera i dyskryminującym traktowaniu przez ojca młodszego syna, przez lata nie mógł wymazać z pamięci sceny, której był świadkiem. Otóż pewnego razu zdarzyło mu się odwiedzić Gustawa dyżurującego na posterunku policyjnym, a spotkanie przerwało dyskretne pukanie do drzwi, po którym usłyszał bojaźliwy głos dziesięcioletniego Arnolda nawołującego „tatusia”. Ojciec na dźwięk głosu synka opryskliwie warknął, zniechęcając chłopca do dalszej próby zbliżenia się do niego. Strach sparaliżował dziecko, które prawdopodobnie nie pierwszy i nieostatni raz zareagowało na konfrontację z rodzicem wstydliwym zmoczeniem się. Tego typu scenki rodzinne w pewnym stopniu pozwalają lepiej zrozumieć niektóre z późniejszych zachowań Arnolda, który w relacjach z ludźmi daleki był od empatii i wrażliwości. Jak łatwo przewidzieć, nasz bohater pominął te przykre fakty w swojej autobiografii. Skąd w Gustawie wzięło się tyle agresji i dlaczego nadużywał alkoholu? Możemy jedynie snuć przypuszczenia. Być może wpływ na jego psychikę miały trudne doświadczenia na froncie wschodnim podczas II wojny światowej. Nikt przecież wtedy nie leczył "zespołu stresu pourazowego" u weteranów wojennych, nie istniało nawet takie pojęcie. Każdy zostawał sam ze swoimi problemami, które przenosiły się na żonę i dzieci. 

W niedzielę katolicka rodzina Schwarzeneggerów chodziła do kościoła. Poza tym w weekendy urządzali sobie wycieczki do sąsiednich farm albo wyjeżdżali do pobliskiego miasta Graz, aby odwiedzić muzeum, zobaczyć sztukę w teatrze lub wziąć udział w koncercie policyjnej orkiestry, w której grał Gustaw. Nie były to jednak sielskie chwile dla chłopców, ponieważ zdawali sobie sprawę, że pod koniec weekendu ojciec przydzieli im nowe zadanie polegające na napisaniu eseju, w którym szczegółowo i ciekawie opiszą wycieczkę. Należało w nim wykazać się nie tylko umiejętnością władania słowem pisanym, ale też refleksyjnością i zdolnością wnioskowania. Ojciec bowiem wymagał, by w każdym 10-stronicowym wypracowaniu zawrzeć informacje o tym, czego nauczyła ich dana wyprawa. Nie mogły być to jednak spisywane ad hoc wrażenia i luźne impresje – teksty poddawane były bowiem wnikliwej kontroli i analizie. Terminowo oddane eseje w rękach ojca zamieniały się w sprawdziany pełne czerwonych skreśleń i poprawek. Błędnie zapisane wyrazy musiały być potem przez chłopców przepisane pięćdziesiąt razy, co – zdaniem ojca – było najlepszą metodą pedagogiczną. Starszy o rok Meinhard  popełniał mniej błędów niż Arnold, który wiele godzin stracił na żmudne ćwiczenia ortograficzne.

Obowiązków oczywiście przybyło, gdy chłopcy zaczęli uczęszczać do szkoły w Thal.  Arnold wspomina, że w szkole uważano go za duszę towarzystwa. Już jako hollywoodzki gwiazdor w udzielanych wywiadach opowiadał o szkolnych latach jako czasie spędzanym w asyście oddanych przyjaciół. Wyliczał też posiadane przez niego cechy, które rzekomo sprawiały, że zawsze otaczali go koledzy doceniający jego lojalność, poczucie humoru, fantazję i wierność. Czy te opowieści stanowiły część zaplanowanej strategii marketingowej, czy może Arnold tak chciał siebie postrzegać? Tego typu pytania nasuwają się, jeśli weźmie się pod uwagę opinie rówieśników na temat młodego Schwarzeneggera lub subtelne aluzje w wypowiedziach nauczycieli i pracowników szkoły. Ten obraz będzie bowiem zasadniczo odbiegał od relacji naszego bohatera. Dodajmy, że wcale nie będzie krystalicznie czysty ani jednoznaczny w ocenie. Niektórzy bowiem zapamiętali go jako wycofanego, nieśmiałego młodzika, który nie wyróżniał się urodą ani temperamentem. Grube szkła w noszonych przez niego okularach i odstające uszy będą utrwalonym w pamięci wielu rówieśników wizerunkiem przyszłego kulturysty i późniejszego playboya. Wielu jednak sygnalizowało, że Arnold razem ze starszym bratem Meinhardem byli postrachem innych dzieciaków, którym nie tylko niewinnie dokuczali, ale zdarzało się, że dotkliwie ich dręczyli. Jak już wspomnieliśmy, Arnold na potrzeby późniejszych wywiadów prasowych czy materiałów promocyjnych inaczej przedstawiał samego siebie. Świadomie kreując wizerunek, aktor podkreślał, że w tamtym czasie wyróżniał się wesołym i dobrodusznym charakterem. 

Ponownie warto postawić retoryczne pytanie: ile w tym obiektywnej prawdy, a ile przetworzonego na potrzeby marketingu wizerunku. Poddając psychologicznej analizie naszego bohatera, wątpliwość budzą te sielskie obrazki z serdecznym, pogodnym, bezinteresownie pomagającym każdemu koledze Arnoldem. Niektóre z dowiedzionych faktów zdają się jednoznacznie podważać wyidealizowany przez samego Schwarzeneggera portret. Weźmy pod uwagę, w jakich warunkach chłopak dorastał oraz jakie wzorce i wartości przekazywał mu ojciec. Zatem należy mieć na względzie to, do jakich wniosków mógł dojść młody człowiek zaznający w domu dyskryminacji ze strony Gustawa. Żyjący przez lata w ciągłym strachu przed odzianym w mundur dyscyplinującym ojcem, który nierzadko sięgał po pasek i butelkę z alkoholem. Warto zastanowić się, jakich zachowań się nauczył, nieustannie walcząc o uwagę w rywalizacji z jawnie faworyzowanym starszym bratem. Nietrudno się chyba domyślić, że takie doświadczenia musiały mieć wpływ na kontakty z rówieśnikami w szkole. Zatem obraz miłego i czułego kolegi, jaki starał się wykreować aktor, zapewne był podkolorowany. 

Zachowały się przecież wspomnienia, według których Arnold jako kilkuletnie dziecko starał się upodobnić do ojca. Rzekomo w ukryciu zdarzało mu się ubierać ojcowski mundur i przed lustrem naśladować gesty i mimikę rodzica. To pragnienie, by stać się odbiciem despotycznego ojca podszyte lękiem przed nim, pełne było sprzecznych emocji. Arnold krytycznie przyglądał się scenom, podczas których Gustaw poniżał żonę, a jednocześnie podziwiał ojcowską siłę i stanowczość. Ta ambiwalencja wynikała też z niejasno przekazywanych wartości, którymi w życiu powinien się kierować. Arnold widział w ojcu jednocześnie tyrana i autorytet. Rodzic wzbudzał w nim lęk i podziw. Z lekcji wychowawczych otrzymywanych od Gustawa chłopiec wyniósł przekonanie, że w życiu liczy się siła, pewność siebie i walka o pierwsze miejsce w każdym aspekcie egzystencji. W osiągnięciu tych celów pomagać miała nienawiść, a nie miłość do ludzi. Z kolei zdobycie władzy wspierać miało wzbudzanie strachu u innych i ich poniżanie. 

I właśnie z takim bagażem wiedzy i doświadczeń Arnold wkraczał w szkolne mury. Czy zatem nowe terytorium mogło natychmiast zmienić jego światopogląd? Czy natychmiast zweryfikowało wieloletnią domową edukację? Czy raczej stało się poligonem dla eksperymentowania, na ile ojcowskie rady mogą okazać się skuteczne? 

Wspomina się, że bracia Schwarzeneggerowie chętnie korzystali z okazji, by dokuczać słabszym, zwłaszcza dziewczynkom. Jedna z powtarzanych historyjek dotyczy smagania pokrzywami kilku koleżanek z sąsiedztwa przez Arnolda i Meinharda. Świadek tego incydentu zgłosił wybryk Gustawowi i kiedy ten zapytał synów, czy relacja jest zgodna z prawdą, ci wszystkiego się wyparli. Ojciec całą sprawę zlekceważył, choć raczej zdawał sobie sprawę z tego, że młodzieńcy nie są bez winy. Tym samym dał im wyraźny sygnał, że nie widzi problemu w tego typu zachowaniu. W związku z tym nie ma się co dziwić, że takie incydenty się nasilały, a synowie pozwalali sobie na coraz więcej. W konsekwencji takich metod wychowawczych bracia Schwarzeneggerowie stali się postrachem wioski, w której mieszkali, oraz przekleństwem pedagogów, którzy marzyli o tym, by nie znaleźli się pod ich opiekuńczymi skrzydłami. Autorzy książki Arnold Schwarzenegger: a biography stwierdzają bez ogródek, że bracia stali się po prostu młodymi przestępcami terroryzującymi rówieśników. 

Meinhard za swoje liczne przewinienia doigrał się. Najpierw został przeniesiony do innej placówki, a potem wyrzucony ze szkoły i skierowany do zakładu poprawczego dla trudnej młodzieży. Arnold brał z niego przykład, starając się mu dorównać i tym samym zasłużyć na uznanie w oczach ojca. Opowieści o tym, jak przyszły gwiazdor Hollywood znęcał się nad rówieśnikami i brał udział w nagannych incydentach, jest całkiem sporo. Bracia Schwarzeneggerowie kłamali, oszukiwali, zastraszali innych i wykorzystywali swoją siłę zarówno wobec rówieśników, jak i osób starszych. Jedną z nieprzyjemnych anegdot jest relacja o tym, jak nastoletni Arnold podszedł na ulicy do pewnej dziewczyny i bez powodu zabrał jej torbę z książkami, którą następnie wrzucił do rzeki. Innym karygodnym incydentem była napaść braci Schwarzeneggerów na mleczarza. Nastolatkowie dotkliwie pobili niewinnego człowieka, który próbując uciekać, zdołał zabrać tornister z nazwiskiem jednego z napastników, co stanowiło potem podstawę do identyfikacji młodocianych przestępców. Kiedy Gustaw dowiedział o wybryku, wykorzystując piastowane przez niego stanowisko, przekonał poszkodowanego do tego, by nie kierował sprawy do wyższej instancji. Sam natomiast, zamiast przykładnie ukarać synów, zignorował występek. Nawet jeśli założymy, że część z tych opowieści spreparowały osoby nieprzychylne Arnoldowi, musi w tym tkwić ziarno prawdy, które stanowi rysę na biografii naszego bohatera. Biografowie Louise Krasniewicz i Michael Blitz przytaczają słowa jednego z mieszkańców rodzinnej wioski Arnolda: Schwarzeneggerów nienawidzono w Thal. Dzisiaj wszyscy ich kochają, ale czterdzieści lat temu nikt nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. 

Można by stwierdzić, że niczym fala w wojsku, tak prześladowania w rodzinie Schwarzeneggerów cechowały się swego rodzaju hierarchią. Gustaw gnębił synów, Meinhard i Arnolda, a potem obaj bracia pastwili się nad szkolnymi kolegami i koleżankami. 

Arnold w szkole był przeciętnym uczniem, ale przejawiał talent do rysunków. Lekceważył za to wszystkie inne dziedziny związane ze sztuką i wykazywał w tym zadziwiającą konsekwencję. Nie znosił muzyki klasycznej, co miało związek z tym, iż jego ojciec koncertował i opanował grę na wielu instrumentach. Arnold w ten sposób buntował się przeciwko ojcu, do którego stosunek był pełen sprzecznych emocji. Niechęć do sztuki przyszłego aktora stanowi też jeden z wielu paradoksów w jego biografii. Dodajmy, że młodzieńcze manifestowanie pogardy wobec wysokiej kultury swój wyraz znalazło w umiłowaniu czegoś, co miało stanowić kontrast dla subtelności artyzmu. Tym czymś była kulturystyka i marzenie, by stać się silnym, muskularnym, dominującym mężczyzną nieczułym na świat artystów. 

Młody Schwarzenegger zasłynął w szkole specyficznym poczuciem humoru i skłonnością do robienia niewybrednych żartów, które nie każdemu przypadały do gustu. Natomiast zdaniem Arnolda był on ciekawy świata i nie miał większych problemów w szkole. Uczył się, odrabiał lekcje i miał średnie oceny. To znów wyłącznie jego punkt widzenia. Dawni nauczyciele czy byli koledzy z klasy unikają wypowiedzi na temat Arnolda, dobrze pamiętając, jak łatwo jest zajść mu za skórę i ponieść konsekwencje niewygodnych dla Schwarzeneggera wypowiedzi. Nawet gdy ktoś ośmieli się sięgnąć pamięcią do tamtych lat i odtworzyć portret młodszego z braci, czyni to anonimowo, obawiając się zemsty potężnego zarówno dosłownie, jak i w przenośni Arnolda. 

Zostawmy domysły i plotki, a skupmy się na faktach. Wiadomo, że w szkolnych latach nasz bohater zapisał się do lokalnego klubu sportowego w Grazu, gdzie powierzono mu pozycję skrzydłowego w piłkarskim zespole. Nie dawało mu to jednak satysfakcji i już w wieku 13 lat uznał, że sporty zespołowe nie są stworzone dla niego. Niechęć do pracy w grupie tłumaczył potem faktem, że od najmłodszych lat ojciec zachęcał go do rywalizacji ze starszym bratem i osiągania jak najlepszych indywidualnych wyników. Przypuszczalnie powodem tej awersji mógł być również charakter Arnolda, który po prostu nie chciał dzielić się światłem reflektorów z kolegami z drużyny. Czuł potrzebę uznania, wyróżniania się i bycia rozpoznawalnym. Jak to ujęto w jednej z biografii kulturysty: Schwarzenegger był niczym góra, z ego nieco wyższym niż austriackie Alpy. Z tych powodów przez pewien czas szukał spełnienia w pływaniu, boksie, gimnastyce, pchnięciu kulą i rzucaniu oszczepem. Nadal jednak to nie było to, czego szukał.

W czasach szkolnych nie mógł się zajmować wyłącznie uprawianiem sportu. Pisanie oraz czytanie wymagały od niego dyscypliny i traktował je bardziej jako obowiązek niż jako przyjemność. Natomiast chłopak był dobry z matematyki, potrafił sprawnie liczyć w pamięci i zapamiętywał bez trudu różne wzory. Te umiejętności okażą się bezcenne w przyszłości, gdy będzie podejmował kolejne przedsięwzięcia, zwłaszcza biznesowe. 

W szkolnych latach Arnoldowi udało się znaleźć odskocznię od domowego terroru ojcowskiego. Mimo że z bratem zwracali na siebie uwagę chuligańskimi wybrykami i wielu rówieśników unikało ich towarzystwa, to jednak udało się też nawiązać kilka nowych znajomości. Z kilkoma przyjaciółmi ze szkolnej ławy Arnold spędzał beztroskie chwile nad jeziorem czy w lesie. Zimą jeździli na łyżwach, a podczas letnich miesięcy pływali łódką. 

To również w tamtym okresie po raz pierwszy zetknął się z superbohaterami. Z całą pewnością nie przychodziło mu do głowy, że w przyszłości sam stanie się ucieleśnieniem takiej postaci – herosem, którego będą podziwiać i naśladować miliony nastolatków. Jako 13-letni niepokorny młodzieniec uciekał w komiksowy świat fantazji, w którym rządzili potężni i muskularni bohaterowie, tacy jak Sigurd czy też nadludzcy osobnicy z germańskiego Schwarzwaldu.  Skrycie kiełkowały w głowie nastolatka myśli, by kiedyś stać się tak silnym i wszechwładnym mężczyzną. Trudno było to wówczas brać na poważnie. 

W owym czasie narodziła się jeszcze jedna fascynacja Arnolda, a mianowicie oczarowało go kino. Zaczął do niego coraz częściej zaglądać, zachwycony przede wszystkim filmami o Tarzanie i westernami. W życiu Arnolda pojawili się nowi idole, tacy jak John Wayne, Steve Reeves oraz Reg Park, których plakaty i zapisane w pamięci portrety wpłynęły na jego życiowe decyzje. Stanowili oni ucieleśnienie ideału mężczyzny dla nastoletniego Schwarzeneggera. Niektóre z filmowych obrazów, jak na przykład Herkules, wywarły na nim tak silne wrażenie, że kilkukrotnie wracał na seans i coraz uważniej przyglądał się grze aktorskiej, śledził fabułę i skrupulatnie analizował kadr po kadrze. Postanowił wtedy, że w przyszłości stanie się kimś jeszcze lepszym niż oglądani na ekranie aktorzy. Z kombinacji oglądanych komiksowych superbohaterów i aktorów na srebrnym ekranie zrodził się apetyt na sławę, zaszczyty, popularność i luksusy. Zaczął również marzyć o Ameryce, która wydała mu się rajem wprost stworzonym dla niego. Choć nie potrafił jeszcze dokładnie wytłumaczyć, dlaczego Stany Zjednoczone są mu pisane, to intuicyjnie był o tym przekonany. Po latach wspominał: Podziwiam Amerykę. (…) Podziwiam jej system gospodarczy, wolność i bogactwo. (…) Jej obywatele są ludźmi otwartymi. Ale nie rozumiałem tego wszystkiego, gdy miałem dziesięć lat. Było jednak coś więcej: podświadomość. 

Na wypełnienie biografii amerykańskimi sukcesami w kulturystyce, aktorstwie czy polityce trzeba było jednak jeszcze poczekać. Tymczasem nastoletni Arnold pierwszą pracę podjął w 1957 roku. Polegała ona na sprzedaży lodów w Tharlersee.  Był to park, w którym mieściło się jezioro i liczne pagórki. Przybywało tam wiele osób, aby się wykąpać w jeziorze, popływać łódką lub w coś pograć. Na terenie parku mieściła się jedna budka z lodami, do której ludzie ustawiali się w długich kolejkach. Przedsiębiorczy Arnold wpadł na pomysł, żeby kupować rożki za szylinga i krążąc wokół jeziora sprzedawać je za dwa szylingi. Swoim pomysłem podzielił się z właścicielem lodziarni, który z chęcią przystał na wspólny biznes, a nawet pożyczył nastolatkowi specjalną skrzynkę z lodem, aby rożki się nie roztapiały. W jedno popołudnie Arnold zarabiał ok. stu pięćdziesięciu szylingów, czyli blisko 6 dolarów. Jesienią, kiedy skończył się sezon na lody, postanowił zająć się… żebraniem.  Krążył po głównych ulicach – oddalonego kilka kilometrów od Thal – miasta Grazu, wypatrując ofiary, którą próbował naciągnąć twierdząc, że zgubił bilet i potrzebuje pieniędzy, by wrócić do domu. Tym razem gdy ojciec dowiedział się o wszystkim, stłukł go na kwaśne jabłko.

Arnold bardzo wcześnie uświadomił sobie, że chcąc coś w życiu osiągnąć, musi odejść z domu i wyzwolić się spod ojcowskiej presji. Jednocześnie wiedział, że aby odnieść sukces, należy mieć konkretny plan. Doszedł do wniosku, że aby się usamodzielnić, konieczne będzie zajęcie się swoimi sprawami i zarabianie pieniędzy. Nie bał się podjąć żadnej pracy – wiedział, że przybliży go to do niezależności i wolności. Jak widać chęć uwolnienia się od patologicznego rodzica może stanowić świetną motywację do działania. W naszej biografii Warrena Buffetta opisujemy, że już jako nastolatek zarabiał więcej niż jego nauczyciele prowadząc rozliczne interesy (np. handel używanymi piłeczkami golfowymi) i kolportując nieprzebrane ilości gazet. Stała za tym nie tylko żądza zdobycia pieniędzy, ale i niechęć do przebywania w rodzinnym domu. Tam bowiem czekała na Warrena psychicznie pastwiąca się nad nim matka. Wróćmy jednak do młodego Schwarzeneggera. Pewnego lata jeden z mieszkańców Thal  załatwił mu pracę w fabryce szkła w Grazu. Musiał tam przerzucać łopatą potłuczone szkło na taczkę, a następnie zawozić je do fabryki i wrzucać do pieca, w którym je topiono. W następnym roku zaczął pracować w tartaku w Grazu. Do obowiązków Arnolda należało ładowanie łopatą trocin na ciężarówki. Tego typu fizyczne zajęcia pozwalały mu na nabranie tężyzny i uczyły szacunku do pracy.

Ważną częścią nauki