Anahtar Cennet - Gabriela Kościelniak - ebook

Anahtar Cennet ebook

Gabriela Kościelniak

0,0
10,10 zł

lub
Opis

Tomik ten zawiera twórczość poetycką i graficzną, będącą zaproszeniem do świata, gdzie jawa i sen balansują na cienkiej granicy wzajemnie się przenikając… gdzie zwykłe wydarzenia przy pomocy wyobraźni przeistaczają się w nierealne zjawiska, a posłańcy światła i ciemności, tocząc walkę o ludzkie dusze, zsyłają wizje o przemiennej barwie…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 16




Gabriela Kościelniak

Anahtar Cennet

Na granicy jawy i snu

© Gabriela Kościelniak, 2019

Tomik ten zawiera twórczość poetycką i graficzną, będącą zaproszeniem do świata, gdzie jawa i sen balansują na cienkiej granicy wzajemnie się przenikając… gdzie zwykłe wydarzenia przy pomocy wyobraźni przeistaczają się w nierealne zjawiska, a posłańcy światła i ciemności, tocząc walkę o ludzkie dusze, zsyłają wizje o przemiennej barwie…

ISBN 978-83-8126-074-9

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Łacińska sentencja z,,Imię Róży”

,,Omnis mundi creatura, quasi liber et pictura,nobis est in speculum”

Myśli autora

Tajemnica mistycznej prawdy mieni się złotym tłemi leży pyłem uśpiona tam gdzie czerń i bielmilcząco niedościgniona zakryta całunem z mgiełprzebywa w sferze granicznej pomiędzy dobrem a złem

Gdy opada gęsta mgła fantasmagorii z paraliżu ciemnościzawsze wyłania się iluminacja prawdy

Ćmy

W skąpanej czernią gęstej przestrzeni

gdzie nie uświadczysz szaty zieleni

tuż nad powierzchnią ogniska wielkiego

w poczuciu pustki i żalu cierpkiego

ma miejsce taniec całkiem uroczy

smutnych owadów — motyli nocy

Wirują w ciszy bez ludzkich oklasków

wzlatując niżej bez podziwu wrzasków

wprost ku płomieniom tryskających lawą

które całą mocą dusząc je i paląc

zostawiają tylko zwiewne skrzydła czarne

zakończywszy gwałtem życie ciem pradawne

Lubię

Lubię gdy mglistość spowija pola

kiedy je czule tuli w ramionach

i wchłania każde oddechu tchnienie

stawiając lekko swe stopy na ziemię

Lubię gdy wiatr tak gwałtownie hula

i ciałem szklistym w liście drzew dmucha

zrzucając je barwnie na szare przestworza

co zroszone błyszczą niczym gwiezdna zorza

Lubię ten chłód ponurego brzasku

tonący w śpiewie ptaków na dachu

które przy pierwszym przebłysku światła

zbudziły się ze snu wzlatując z ukrycia

I lubię tę ciszę co chwyta duszę

czującą siłę łączności z duchem

całej natury naszego świata

który swą magią uskrzydla serca

Dotyk budzącego

To niebezpieczna obsesja

gdy myśli moje

w szalonym tańcu biegną ku tobie

i płonie serce

choć nadzieja kona

gdy me pragnienia to fantasmagoria

Miotam się we śnie

i marzenia skrywam

nie