Amerykańska broń pancerna II wojny światowej - Michael Green - ebook + książka

Amerykańska broń pancerna II wojny światowej ebook

Green Michael

0,0
59,99 zł

lub
Opis

Przystąpienie Stanów Zjednoczonych do drugiej wojny światowej zapewniło koalicji alianckiej potężne wsparcie przemysłowe Ameryki i umożliwiło przejęcie inicjatywy strategicznej w walkach z Niemcami i Japonią na różnych kontynentach. Główną rolę odegrał w tym amerykański przemysł zbrojeniowy dostarczający między innymi czołgów oraz innych opancerzonych wozów bojowych. W latach 1939–1945 w Stanach Zjednoczonych wyprodukowano 88 140 czołgów oraz 18 620 innych pojazdów opancerzonych – prawie dwukrotnie więcej niż w tym samym czasie w Niemczech i Wielkiej Brytanii razem wziętych.

W tej bogato ilustrowanej książce Michael Green, specjalista w dziedzinie broni pancernej, przedstawił różnorodne typy amerykańskich wozów bojowych z czasów drugiej wojny światowej: od osławionych czołgów M4 Sherman, M3 Stuart i M3 Lee, po transportery półgąsienicowe, działa samobieżne, niszczyciele czołgów, opancerzone pojazdy ewakuacyjne i gąsienicowe amfibie desantowe. Opisał ich konstrukcję i rozwój, udział w wojennych bataliach oraz ocenił wpływ, jaki wywarły na ostateczny rezultat tego światowego konfliktu. Czołgi i inne wozy pancerne, które opuszczały amerykańskie fabryki, stanowiły uzbrojenie nie tylko armii amerykańskiej, ale także wojsk Wielkiej Brytanii i innych krajów alianckiej koalicji, tworząc potężną aliancką „pancerną pięść”, która zadała ostateczną klęskę nazistowskim Niemcom i cesarskiej Japonii.

Michael Green jest uznanym autorem, historykiem i fotografikiem; napisał ponad sto książek o tematyce militarnej, przetłumaczonych na wiele języków; ponadto opublikował liczne artykuły w amerykańskich i międzynarodowych periodykach specjalizujących się w zagadnieniach techniki militarnej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 479

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Amerykańska broń pancerna II wojny światowej

Michael Green

Tłumaczenie: Grzegorz Siwek

This translation of AMERICAN TANKS & AFVs OF WORLD WAR II is published by Wydawnictwo RM Sp. z o.o. by arrangement with Bloomsbury Publishing Plc.

Copyright © Michael Green, 2014. All rights reserved.

Polish language translation © 2020 Wydawnictwo RM Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska 25 [email protected], www.rm.com.pl

Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy.

Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w niniejszej publikacji są znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich firm odnośnych właścicieli.

Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książce, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód.

ISBN 978-83-8151-359-3 ISBN 978-83-8151-466-8 (ePub) ISBN 978-83-8151-467-5 (mobi) ISBN 978-83-8151-468-2 (pdf)

Redaktor prowadzący: Irmina Wala-PęgierskaRedakcja: Mirosława SzymańskaKorekta: Iwona Kresak AD VERBUMProjekt graficzny okładki: Studio GRAWEdytor wersji elektronicznej: Tomasz ZajbtPrzygotowanie wersji elektronicznej: Marcin FabijańskiWeryfikacja wersji elektronicznej: Justyna Mrowiec

W razie trudności z zakupem tej książki prosimy o kontakt z wydawnictwem: [email protected]

SPIS TREŚCI

Podziękowania

Wprowadzenie

ROZDZIAŁ 1: Wczesne czołgi średnie

ROZDZIAŁ 2: Czołgi średnie typu M4

ROZDZIAŁ 3: Czołgi lekkie

ROZDZIAŁ 4: Czołgi ciężkie

ROZDZIAŁ 5: Niszczyciele czołgów

ROZDZIAŁ 6: Samochody pancerne

ROZDZIAŁ 7: Opancerzone transportery półgąsienicowe

ROZDZIAŁ 8: Działa samobieżne

ROZDZIAŁ 9: Gąsienicowe amfibie desantowe

Zakończenie

Wybrana bibliografia

Tomowi Satorowi – weteranowi II wojny światowej, czołgiście z kompanii B 37. Batalionu Czołgów 4. Dywizji Pancernej w podziękowaniu za pomoc w przygotowaniu tej publikacji i wielu innych.

Podziękowania

Au­to­ro­wi nie uda­ło­by się ukoń­czyć pra­cy nad ni­niej­szą książ­ką bez po­mo­cy wie­lu osób i róż­nych or­ga­ni­za­cji. Nie­ży­ją­cy już Ri­chard Hun­ni­cutt umoż­li­wił wy­ko­rzy­sta­nie w tej pu­bli­ka­cji wie­lu hi­sto­rycz­nych fo­to­gra­fii oraz udo­stęp­nił swo­je pry­wat­ne ar­chi­wum hi­sto­rycz­ne. Ja­kość opu­bli­ko­wa­nych zdjęć z epo­ki wo­jen­nej bywa róż­na; po nie­któ­rych z nich wi­dać ich wiek.

Do in­nych przy­ja­ciół, któ­rzy umoż­li­wi­li mi sko­rzy­sta­nie z róż­nych ma­te­ria­łów i zdjęć, a czę­sto tak­że po­świę­ci­li czas na przej­rze­nie par­tii tek­stu tej książ­ki, na­le­żą m.in.: Dean i Nan­cy Klef­f­ma­no­wie, Ja­mes D. Brown, Joe De­Mar­co, Chris Hu­ghes, Mi­chel Krauss, Paul i Lo­rén Han­nah, Ken­neth Es­tes, Chun-Lun Hsu, Pier­re-Oli­vier Buan i Chri­sto­phe Val­lier. Spe­cjal­ne po­dzię­ko­wa­nia na­le­żą się Mi­cha­elo­wi Pan­chy­shy­no­wi za dba­łość o to, aby książ­ka ta za­wie­ra­ła wy­łącz­nie rze­tel­ne i spraw­dzo­ne in­for­ma­cje.

Do in­sty­tu­cji, z któ­rych po­mo­cy ko­rzy­stał au­tor, na­le­ży nie­ist­nie­ją­ca już Fun­da­cja Tech­no­lo­gii Po­jaz­dów Woj­sko­wych, kie­ro­wa­na nie­gdyś przez świę­tej pa­mię­ci Phi­li­pa Hat­che­ra. Swo­ją po­moc za­ofe­ro­wał mi tak­że Marc Seh­ring, ku­stosz Mu­zeum Po­jaz­dów Woj­sko­wych w Wir­gi­nii. Da­vid Flet­cher (obec­nie już na eme­ry­tu­rze) z Mu­zeum Czoł­gów w Bo­ving­ton w An­glii prze­ko­pał się przez zbio­ry fo­to­gra­ficz­ne tej pla­ców­ki mu­ze­al­nej, aby wspo­móc au­to­ra w jego pra­cy. Ran­dy Tal­bot, hi­sto­ryk z ośrod­ka TA­COM LCMC, rów­nież za­pew­nił au­to­ro­wi do­stęp do swo­ich bo­ga­tych zbio­rów zdjęć hi­sto­rycz­nych.

Źró­dło fo­to­gra­fii ze zbio­rów Mu­zeum Czoł­gów w Bo­ving­ton ozna­czo­no ha­sło­wo jako Tank Mu­seum, na­to­miast tych z ośrod­ka hi­sto­rycz­ne­go TA­COM LCMC – jako TA­COM Hi­sto­ri­cal Of­fi­ce. Na ko­niec chciał­bym po­dzię­ko­wać za­wsze po­moc­ne­mu per­so­ne­lo­wi daw­ne­go Mu­zeum Bro­ni Pan­cer­nej i Ka­wa­le­rii im. Pat­to­na, prze­kształ­co­ne­go w Mu­zeum im. ge­ne­ra­ła Geo­r­ge’a Pat­to­na, za wie­lo­let­nią po­moc; ma­te­riał fo­to­gra­ficz­ny, po­cho­dzą­cy ze zbio­rów tej pla­ców­ki, ozna­czo­no w tek­ście skró­to­wo jako Pat­ton Mu­seum.

Wprowadzenie

Wy­po­sa­że­nie sił zbroj­nych Sta­nów Zjed­no­czo­nych we wszel­kie typy i ro­dza­je uzbro­je­nia, po­trzeb­ne­go do od­nie­sie­nia zwy­cię­stwa w II woj­nie świa­to­wej, do­wio­dło po­tę­gi prze­my­sło­wej ów­cze­snej Ame­ry­ki. Wśród wie­lu ty­pów bro­ni, wy­pro­du­ko­wa­nych przez ame­ry­kań­skich ro­bot­ni­ków, czoł­gi zaj­mo­wa­ły waż­ną po­zy­cję; w la­tach 1939–1945 zbu­do­wa­no ich w USA 88 140, czy­li nie­mal dwu­krot­nie wię­cej od wy­pro­du­ko­wa­nych łącz­nie w tym sa­mym okre­sie w Niem­czech i Wiel­kiej Bry­ta­nii (49 163). W la­tach wspo­mnia­ne­go glo­bal­ne­go kon­flik­tu zbroj­ne­go Zwią­zek So­wiec­ki wy­pro­du­ko­wał 76 827 czoł­gów. W 1943 roku, gdy ame­ry­kań­ska pro­duk­cja wo­jen­na osią­gnę­ła szczy­to­wy po­ziom, hale fa­brycz­ne w USA opu­ści­ło pra­wie 30 000 czoł­gów. Wy­ekwi­po­wa­no w te czoł­gi nie tyl­ko ame­ry­kań­skie woj­ska lą­do­we, ale tak­że for­ma­cje wie­lu ar­mii so­jusz­ni­czych w la­tach II woj­ny świa­to­wej.

Z po­wo­du prze­sta­rza­łej dok­try­ny, zgod­nie z któ­rą czoł­gi nie mia­ły wal­czyć z czoł­ga­mi prze­ciw­ni­ka – rolę tę wy­zna­czo­no wy­spe­cja­li­zo­wa­nym po­jaz­dom, na­zy­wa­nym nisz­czy­cie­la­mi czoł­gów – ame­ry­kań­skim czoł­gi­stom przy­szło się prze­ko­nać na wła­snej skó­rze, że ich nie­miec­cy od­po­wied­ni­cy nie za­mie­rza­li pro­wa­dzić dzia­łań zgod­nie z tak­ty­ką, ob­my­ślo­ną przez przed­wo­jen­ne do­wódz­two US Army. Poza tym po­cząt­ko­wo, do­pó­ki ame­ry­kań­scy kon­struk­to­rzy nie opra­co­wa­li czoł­gu, któ­ry nie­omal do­rów­ny­wał kla­są i wa­lo­ra­mi nie­miec­kim czoł­gom z koń­co­wych lat wo­jen­nych, mu­sie­li ko­rzy­stać z nie naj­lep­sze­go sprzę­tu. Nie­ste­ty, taki typ czoł­gu wpro­wa­dzo­no do dzia­łań zbyt póź­no w cza­sie woj­ny w Eu­ro­pie, i w licz­bie zbyt ma­łej, by wy­wrzeć ja­ki­kol­wiek wpływ na prze­bieg dzia­łań mi­li­tar­nych.

Z ko­lei na wy­spach Oce­anii ame­ry­kań­skie czoł­gi śred­nie Kor­pu­su Pie­cho­ty Mor­skiej i US Army zde­cy­do­wa­nie gó­ro­wa­ły nad sprzę­tem pan­cer­nym prze­ciw­ni­ka. Jed­nak­że ame­ry­kań­scy czoł­gi­ści mu­sie­li tam spro­stać zu­peł­nie in­nym za­gro­że­niom niż te, z któ­ry­mi ze­tknę­li się w Eu­ro­pie. Na wy­spach Pa­cy­fi­ku nie wal­czo­no z sil­nie uzbro­jo­ny­mi i opan­ce­rzo­ny­mi nie­przy­ja­ciel­ski­mi czoł­ga­mi oraz dzia­ła­mi sa­mo­bież­ny­mi, lecz – nie­rzad­ko – z prze­pro­wa­dza­ją­cy­mi sa­mo­bój­cze ata­ki ja­poń­ski­mi żoł­nie­rza­mi pie­cho­ty z ła­dun­ka­mi wy­bu­cho­wy­mi; byli oni go­to­wi po­świę­cić ży­cie, by znisz­czyć ame­ry­kań­ski czołg. Inne za­gro­że­nie sta­no­wi­ły też do­sko­na­le za­ma­sko­wa­ne bun­kry i sta­no­wi­ska dział prze­ciw­pan­cer­nych.

Poza 18 620 wo­za­mi bo­jo­wy­mi, zbu­do­wa­ny­mi na ba­zie kon­struk­cji czoł­go­wych – opan­ce­rzo­ny­mi po­jaz­da­mi wojsk in­ży­nie­ryj­nych, dzia­ła­mi sa­mo­bież­ny­mi, po­jaz­da­mi ewa­ku­acyj­ny­mi i nisz­czy­cie­la­mi czoł­gów – ame­ry­kań­skie wy­twór­nie opra­co­wa­ły też i wpro­wa­dzi­ły do pro­duk­cji ty­sią­ce ko­ło­wych roz­po­znaw­czych sa­mo­cho­dów pan­cer­nych oraz pół­gą­sie­ni­co­wych trans­por­te­rów opan­ce­rzo­nych do pod­wo­że­nia od­dzia­łów pie­cho­ty na pole wal­ki. Po­dob­nie jak czoł­gi ame­ry­kań­skie trans­por­te­ry pół­gą­sie­ni­co­we sta­le mo­dy­fi­ko­wa­no, przy­sto­so­wu­jąc je do róż­nych ról – w tym sa­mo­bież­nych moź­dzie­rzy i hau­bic, nisz­czy­cie­li czoł­gów i sa­mo­bież­nych dział prze­ciw­lot­ni­czych. Po­jaz­dy te oka­za­ły się na tyle uda­ne, że wie­le z nich po­zo­sta­wa­ło w służ­bie za­gra­nicz­nych ar­mii przez całe dzie­się­cio­le­cia po za­koń­cze­niu II woj­ny świa­to­wej.

Uzu­peł­nie­nie ar­se­na­łu czoł­gów i in­nych opan­ce­rzo­nych wo­zów bo­jo­wych sta­no­wi­ło po­nad 18 000 pły­wa­ją­cych cią­gni­ków, wy­pro­du­ko­wa­nych przez ame­ry­kań­ski prze­mysł zbro­je­nio­wy. Nie­któ­re z tych po­jaz­dów nie były uzbro­jo­ne, inne wpro­wa­dza­no do walk po ich wy­po­sa­że­niu w róż­ne typy bro­ni. Am­fi­bie te, zna­ne jako LTV (Lan­ding Ve­hic­le, Trac­ked), pod­ję­ły służ­bę nie tyl­ko w Kor­pu­sie Pie­cho­ty Mor­skiej, w któ­rym czę­sto na­zy­wa­no je Am­trac, ale tak­że w US Army. Dzię­ki nim ame­ry­kań­skie od­dzia­ły mo­gły po­dej­mo­wać wal­kę na od­le­głych wy­spach na bez­kre­snych wo­dach Pa­cy­fi­ku, za­ję­tych przez woj­ska ja­poń­skie­go ce­sar­stwa. Po­dob­ną rolę ode­gra­ły na eu­ro­pej­skim te­atrze woj­ny, gdzie woj­skom ame­ry­kań­skim i alianc­kim przy­szło for­so­wać licz­ne prze­szko­dy wod­ne, czę­sto wy­ko­rzy­sty­wa­ne przez jed­nost­ki nie­miec­kie jako za­po­ry, wzdłuż któ­rych or­ga­ni­zo­wa­no obro­nę.

Rozdział 1

Wczesne czołgi średnie

W le­cie 1919 roku De­par­ta­ment Uzbro­je­nia US Army za­czął roz­wa­żać po­mysł uży­cia czoł­gów śred­nich, przy­sto­so­wa­nych do wy­ko­rzy­sty­wa­nia i po­więk­sza­nia wy­ło­mów, po­czy­nio­nych w nie­przy­ja­ciel­skich li­niach przez wła­sne czoł­gi cięż­kie. Była to kon­cep­cja wpro­wa­dzo­na przez ar­mię bry­tyj­ską, któ­ra pod ko­niec I woj­ny świa­to­wej z po­wo­dze­niem uży­ła w tym celu 15-to­no­wych, uzbro­jo­nych w ka­ra­bi­ny ma­szy­no­we czoł­gów śred­nich Mk A Whip­pet.

Aż do póź­nych lat 20. US Army czę­sto ko­pio­wa­ła bry­tyj­skie in­no­wa­cje w dzie­dzi­nie bro­ni pan­cer­nej. Pod­chwy­ce­nie bry­tyj­skiej idei czoł­gu śred­nie­go przez Ame­ry­ka­nów za­owo­co­wa­ło bu­do­wą je­dy­ne­go pro­to­ty­pu 23-to­no­we­go (w to­nach ame­ry­kań­skich, czy­li to­nach krót­kich, rów­nych 907,18 kg) czoł­gu M1921, prze­wie­zio­ne­go na pró­by na po­li­gon w Aber­de­en w sta­nie Ma­ry­land na po­cząt­ku 1922 roku.

Eg­zem­pla­rze pro­to­ty­po­we mają na celu za­pre­zen­to­wa­nie wy­glą­du i kon­struk­cji po­jaz­du, a nie prze­te­sto­wa­nie me­tod pro­duk­cyj­nych, dla­te­go zwy­kle są bu­do­wa­ne ręcz­nie. Ich masa jest wy­ra­żo­na w przy­bli­że­niu; masa bo­jo­wa to cię­żar po­jaz­du z peł­nym ła­dun­kiem pa­li­wa i amu­ni­cji.

M1921 był bar­dzo po­dob­ny do bry­tyj­skie­go czoł­gu śred­nie­go D, znaj­du­ją­ce­go się wte­dy w fa­zie opra­co­wy­wa­nia i uzbro­jo­ne­go w za­in­sta­lo­wa­ną w wie­ży bry­tyj­ską ar­ma­tę 6-fun­to­wą (57 mm) i dwa ka­ra­bi­ny ma­szy­no­we 7,62 mm (0,3 cala).

Po M1921 po­wstał dru­gi, nie­mal taki sam pro­to­typ czoł­gu śred­nie­go M1922, ce­chu­ją­cy się ukła­dem za­wie­sze­nia bry­tyj­skiej kon­struk­cji. Za­rów­no M1921, jak i M1922 zbu­do­wa­no w pań­stwo­wej wy­twór­ni zbro­je­nio­wej na Rock Is­land.

Pro­ble­my z gaź­ni­ko­wy­mi sil­ni­ka­mi pro­to­ty­po­wych czoł­gów M1921 i M1922 spo­wo­do­wa­ły, że nie­co póź­niej, w 1925 roku, De­par­ta­ment Uzbro­je­nia po­le­cił za­sto­so­wać w tych po­jaz­dach spe­cjal­nie za­pro­jek­to­wa­ny ben­zy­no­wy sil­nik typu Pac­kard. Po wpro­wa­dze­niu tej i in­nych po­mniej­szych zmian kon­struk­cji nada­no nowe ozna­cze­nie – czołg śred­ni T1; sym­bol „T” ozna­czał po­jazd te­sto­wy.

W stycz­niu 1928 roku Ko­mi­sja ds. Uzbro­je­nia US Army, w któ­rej zna­leź­li się przed­sta­wi­cie­le wojsk lą­do­wych, za­in­te­re­so­wa­ni wy­ko­rzy­sta­niem tego po­jaz­du, oraz sek­cji tech­nicz­nej Biu­ra Sze­fa Uzbro­je­nia, za­re­ko­men­do­wa­ła stan­da­ry­za­cję czoł­gu śred­nie­go T1 z 4-oso­bo­wą za­ło­gą, na­da­jąc mu ozna­cze­nie czołg śred­ni M1. W tym cza­sie li­te­ra „M” ozna­cza­ła stan­dar­do­wy, za­apro­bo­wa­ny do pro­duk­cji mo­del bro­ni lub po­jaz­du. Za­le­ce­nie to po­cząt­ko­wo przy­ję­to, lecz anu­lo­wa­no je już kil­ka mie­się­cy póź­niej.

Po re­zy­gna­cji z pro­jek­tu czoł­gu M1 US Army zgło­si­ła za­po­trze­bo­wa­nie na ko­lej­ny czołg śred­ni, któ­re­go masa nie prze­kra­cza­ła­by 15 t, czy­li li­mi­tu no­śno­ści mo­stów pon­to­no­wych oraz więk­szo­ści ów­cze­snych ame­ry­kań­skich mo­stów dro­go­wych. W od­po­wie­dzi na to De­par­ta­ment Uzbro­je­nia zle­cił w 1929 roku fir­mie Ja­me­sa Cun­nin­gha­ma bu­do­wę 4-oso­bo­we­go pro­to­ty­po­we­go mo­de­lu czoł­gu śred­nie­go T2. Była to po­więk­szo­na wer­sja 7,5-to­no­we­go czoł­gu lek­kie­go T1, przed­sta­wio­ne­go US Army przez tę fir­mę w 1927 roku.

T2 wy­róż­niał się eks­pe­ry­men­tal­nym dzia­łem 47 mm w wie­ży i współ­o­sio­wym ka­ra­bi­nem ma­szy­no­wym 12,7 mm (0,5 cala). W przo­dzie ka­dłu­ba znaj­do­wa­ła się rów­nież ar­ma­ta 37 mm o ogra­ni­czo­nej ru­cho­mo­ści lufy w płasz­czyź­nie po­zio­mej. A po­nie­waż owa ka­dłu­bo­wa ar­ma­ta utrud­nia­ła wy­ko­rzy­sta­nie uzbro­je­nia głów­ne­go w wie­ży, zde­mon­to­wa­no ją w 1931 roku, i za­stą­pio­no po­je­dyn­czym ka­ra­bi­nem ma­szy­no­wym 12,7 mm. T2 wy­glą­dał bar­dzo po­dob­nie do opra­co­wy­wa­ne­go wte­dy bry­tyj­skie­go czoł­gu śred­nie­go Vic­kers.

Pró­by czoł­gu T2 pro­wa­dzo­ne w la­tach 1930–1932 dały po­zy­tyw­ne re­zul­ta­ty, a po­jazd ten ce­cho­wał się nie­złą pręd­ko­ścią (do 40 km/h) i zwrot­no­ścią, za­pew­nia­ny­mi przez sil­nik gaź­ni­ko­wy Li­ber­ty, roz­miesz­czo­ny w przed­niej czę­ści ka­dłu­ba. Dzia­ło 47 mm w wie­ży od­zna­cza­ło się bar­dzo znacz­ną, jak na owe cza­sy, siłą ognia. Wo­bec okro­je­nia fun­du­szy US Army wraz z na­sta­niem Wiel­kie­go Kry­zy­su (w 1929 roku) czoł­gu tego ni­g­dy nie skie­ro­wa­no do se­ryj­nej pro­duk­cji; za­cho­wa­no jed­nak prze­te­sto­wa­ne kom­po­nen­ty i ak­ce­so­ria do ewen­tu­al­ne­go wy­ko­rzy­sta­nia w przy­szłych kon­struk­cjach czoł­go­wych.

Na zdjęciu brytyjski czołg średni Mark A Whippet z czasów I wojny światowej. Pojazdy tego typu miały wykonywać zadania typowe dla ówczesnej kawalerii – wykorzystywać i powiększać wyłomy w liniach nieprzyjaciela. W US Army podchwycono tę ideę już po „wojnie, która miała położyć kres wszystkim wojnom”. (Tank Museum)

Czołg średni T1 był następcą czołgów średnich M1921 i M1922. Z wyglądu nie różnił się zbytnio od M1921. Pancerz tego czołgu wykonano ze stali miękkiej, znacznie tańszej od typowego opancerzenia. T1 osiągał prędkość maksymalną 22,5 km/h. (Patton Museum)

Wymogi Departamentu Uzbrojenia US Army

W kon­tek­ście na­by­wa­ne­go przez woj­sko typu po­jaz­du „stan­da­ry­za­cja” ozna­cza mo­del z do­stęp­ny­mi czę­ścia­mi za­mien­ny­mi i od­po­wied­nio wy­po­sa­żo­ny­mi warsz­ta­ta­mi. Ter­min „stan­da­ry­za­cja za­mien­na” ozna­cza, iż dany po­jazd speł­nia wszel­kie wy­mo­gi stan­dar­do­we, choć może się róż­nić pew­ny­mi szcze­gó­ła­mi. Okre­śle­nie „ogra­ni­czo­ny stan­dard” jest sto­so­wa­ne w od­nie­sie­niu do po­jaz­dów prze­zna­czo­nych do wy­ko­rzy­sta­nia na czę­ści za­mien­ne i/lub zło­mo­wa­nia. Te ostat­nie ode­gra­ły waż­ną rolę pod­czas II woj­ny świa­to­wej, gdy star­sze par­tie sprzę­tu, za­stę­po­wa­ne przez now­sze mo­de­le, po­zo­sta­wa­ły w służ­bie, z my­ślą o wy­ko­rzy­sta­niu ich spraw­nych czę­ści. Wozy speł­nia­ją­ce ogra­ni­czo­ne stan­dar­dy czę­sto słu­ży­ły do szko­le­nia za­łóg. W od­nie­sie­niu do wo­zów prze­zna­czo­nych wy­łącz­nie do uży­cia przez siły zbroj­ne in­nych kra­jów De­par­ta­ment Uzbro­je­nia sto­so­wał for­mu­łę „po­jaz­dów ogra­ni­czo­ne­go na­by­cia”.

„KONWERSYJNE” CZOŁGI ŚREDNIE

Poza czoł­ga­mi śred­ni­mi za­pre­zen­to­wa­ny­mi przez De­par­ta­ment Uzbro­je­nia US Army in­te­re­so­wa­ła się tak­że róż­ny­mi pro­jek­ta­mi eks­pe­ry­men­tal­nych czoł­gów śred­nich, two­rzo­ny­mi po I woj­nie świa­to­wej przez zdol­ne­go ame­ry­kań­skie­go kon­struk­to­ra i wy­na­laz­cę Wal­te­ra Chri­stie­go. Pró­by z pierw­szym ta­kim po­jaz­dem Chri­stie­go, czoł­giem śred­nim M1919, roz­po­czę­ły się w 1921 roku.

Po M1919 Chri­stie­go po­ja­wi­ła się nie­ba­wem ulep­szo­na, prze­bu­do­wa­na wer­sja tego czoł­gu, zna­na jako czołg śred­ni M1921, a jej te­sto­wa­nie pod­ję­to w 1922 roku. W od­róż­nie­niu od M1919, któ­ry miał wie­żę z uzbro­je­niem, M1921 był czoł­giem bez­wie­żo­wym, a jego uzbro­je­nie głów­ne znaj­do­wa­ło się w przo­dzie ka­dłu­ba. Ani M1991, ani też M1921 nie speł­ni­ły wy­ma­gań sta­wia­nych przez US Army i ni­g­dy nie we­szły do pro­duk­cji.

W koń­cu jed­nak Chri­stie przed­sta­wił pro­jekt po­jaz­du, któ­ry za­sad­ni­czo od­po­wia­dał ocze­ki­wa­niom ame­ry­kań­skich woj­sko­wych, i dnia 12 czerw­ca 1931 roku pod­pi­sał z US Army umo­wę na bu­do­wę sied­miu eg­zem­pla­rzy 11-to­no­we­go czoł­gu, ozna­czo­ne­go jako kon­wer­syj­ny czołg śred­ni T3.

W da­nym kon­tek­ście okre­śle­nie „kon­wer­syj­ny” ozna­cza­ło czołg, któ­ry mógł ko­rzy­stać z na­pę­du gą­sie­ni­co­we­go albo też z du­żych kół jezd­nych z gu­mo­wy­mi ban­da­ża­mi. Za­rów­no M1919, jak i M1921, były ta­ki­mi czoł­ga­mi, na­zy­wa­ny­mi pod­ów­czas po­jaz­da­mi ko­ło­wo-gą­sie­ni­co­wy­mi. Za­po­trze­bo­wa­nie na czołg, zdol­ny do po­ru­sza­nia się tak­że bez gą­sie­nic, świad­czy­ło o znacz­nej zu­ży­wal­no­ści ów­cze­snych gą­sie­nic.

Trzy z sied­miu czoł­gów śred­nich za­mó­wio­nych u Chri­stie­go przy­dzie­lo­no pie­cho­cie US Army w celu prze­pro­wa­dze­nia od­po­wied­nich prób; eg­zem­pla­rze te były uzbro­jo­ne w ar­ma­tę 37 mm w wie­ży i współ­o­sio­wy ka­ra­bin ma­szy­no­wy 7,62 mm. Po­zo­sta­łe czte­ry, któ­re tra­fi­ły do jed­no­stek ame­ry­kań­skiej ka­wa­le­rii, mia­ły w wie­ży wkm ka­li­bru 12,7 mm za­miast dzia­ła 37 mm, i sprzę­żo­ny z nim km 7,62 mm. Na­wet w tym cza­sie wkm 12,7 mm uzna­wa­no w US Army za stan­dar­do­wą, sku­tecz­ną broń prze­ciw­pan­cer­ną.

Kor­pus Czoł­gów US Army, utwo­rzo­ny w 1917 roku, zo­stał roz­wią­za­ny przez ame­ry­kań­ski Kon­gres w 1920 roku na mocy De­fen­ce Act, a od tego cza­su, aż do 1931 roku, peł­na od­po­wie­dzial­ność za roz­wój bro­ni pan­cer­nej spa­dła na pie­cho­tę; do­pie­ro w 1931 roku ka­wa­le­rii ze­zwo­lo­no na opra­co­wa­nie wła­snych „wo­zów bo­jo­wych” (tj. czoł­gów lek­kich). A po­nie­waż w la­tach 20. tyl­ko jed­nost­ki pie­cho­ty ar­mii ame­ry­kań­skiej mia­ły dys­po­no­wać czoł­ga­mi – co świad­czy­ło o ostrej ry­wa­li­za­cji mię­dzy po­szcze­gól­ny­mi ro­dza­ja­mi wojsk – to czoł­gi śred­nie Chri­stie­go prze­zna­czo­ne dla for­ma­cji ka­wa­le­ryj­skich osta­tecz­nie otrzy­ma­ły na­zwę wo­zów bo­jo­wych T1.

Za­pro­jek­to­wa­ne przez Chri­stie­go czoł­gi śred­nie były na­pę­dza­ne do­star­czo­ny­mi przez rząd, gaź­ni­ko­wy­mi, chło­dzo­ny­mi cie­czą sil­ni­ka­mi Li­ber­ty, i, jak na swo­je cza­sy, od­zna­cza­ły się fe­no­me­nal­ną mo­bil­no­ścią; ich pręd­kość na ko­łach z gu­mo­wy­mi ban­da­ża­mi do­cho­dzi­ła do 70 km/h, a na gą­sie­ni­cach – do 40 km/h. Dla po­rów­na­nia, pręd­kość mak­sy­mal­na lek­kich i cięż­kich czoł­gów z cza­sów I woj­ny świa­to­wej, znaj­du­ją­cych się wów­czas w uzbro­je­niu ar­mii ame­ry­kań­skiej, le­d­wie prze­kra­cza­ła 15 km/h. Osią­gnię­cie tak znacz­nej szyb­ko­ści przez czoł­gi Chri­stie­go umoż­li­wi­ło opra­co­wa­ne przez tego kon­struk­to­ra no­wa­tor­skie za­wie­sze­nie, ze spi­ral­ny­mi sprę­ży­na­mi śru­bo­wy­mi po­łą­czo­ny­mi z du­ży­mi ko­ła­mi jezd­ny­mi.

Ale czoł­gi śred­nie Chri­stie­go nie wszyst­kich wpra­wi­ły w za­chwyt. Ge­ne­rał ma­jor Sa­mu­el Hof, przy­szły szef uzbro­je­nia US Army, nie tyl­ko po­wąt­pie­wał w prak­tycz­ne za­le­ty mo­de­li ko­ło­wo-gą­sie­ni­co­wych, ale tak­że w nie­za­wod­ność ta­kie­go roz­wią­za­nia, twier­dząc, że nie zo­sta­ło ono do­sta­tecz­nie do­wie­dzio­ne. W lip­cu 1931 roku oświad­czył po­nad­to, że „zbyt duży na­cisk jest kła­dzio­ny na pręd­kość [czoł­gów], kosz­tem ich so­lid­no­ści i wa­lo­rów bo­jo­wych”.

W US Army mia­no i inne za­strze­że­nia do czoł­gów za­pro­jek­to­wa­nych przez Chri­stie­go, nie­za­leż­nie od ich szyb­ko­ści na gą­sie­ni­cach czy bez nich. Uwa­ża­no, że ich 2-oso­bo­wa za­ło­ga, ogra­ni­czo­na siła ognia i sła­be opan­ce­rze­nie są bar­dziej od­po­wied­nie dla czoł­gów lek­kich ani­że­li śred­nich. W związ­ku z tym zwró­co­no się do Chri­stie­go z proś­bą o opra­co­wa­nie ulep­szo­nej wer­sji czoł­gu śred­nie­go, le­piej od­po­wia­da­ją­cej sta­wia­nym wy­ma­ga­niom. Jed­nak obie stro­ny nie do­szły do po­ro­zu­mie­nia w tej kwe­stii i ze­rwa­ły współ­pra­cę.

Czołg średni T2. Lufa działa 37 mm po prawej stronie z przodu kadłuba świadczy o tym, że to oryginalna wersja tego czołgu, gdyż z czasem armatę tę zastąpiono karabinem maszynowym 7,62 mm. (Ordnance Museum)

Na tym zdjęciu, zrobionym na poligonie testowym w Aberdeen w stanie Maryland w czerwcu 1922 roku, widać zaprojektowany przez Waltera Christiego czołg średni M1921, z gąsienicami. Widoczna także tarcza działa 6-funtowego (57 mm) i współosiowego karabinu maszynowego 7,62 mm. (Ordnance Museum)

W ekspozycji Muzeum Uzbrojenia dawnej US Army w Aberdeen znajduje się dobrze zachowany egzemplarz gąsienicowo-kołowego czołgu średniego T3, ze zdjętymi i zamocowanymi na błotnikach w górnej części kadłuba gąsienicami. T3 był uzbrojony w działo M1916 kal. 37 mm i sprzężony km 7,62 mm. Nowatorskie rozwiązanie, zastosowane w tym czołgu, to pochyły pancerz czołowy. (Michael Green)

NASTĘPCA CZOŁGÓW CHRISTIEGO

Sze­fo­stwo ar­mii ame­ry­kań­skiej uzna­ło, że roz­wi­ja­nie kon­cep­cji ko­ło­wo-gą­sie­ni­co­we­go czoł­gu śred­nie­go mimo wszyst­ko ma sens. W tej sy­tu­acji za­war­ło kon­trakt na bu­do­wę pię­ciu no­wych eg­zem­pla­rzy czoł­gów śred­nich z wy­twór­nią Ame­ri­can-La Fran­ce, któ­ra mia­ła uwzględ­nić wy­ma­ga­nia sta­wia­ne ta­kie­mu ty­po­wi czoł­gu.

Nowy, 14-to­no­wy po­jazd, któ­ry wy­je­chał z za­kła­dów Ame­ri­can-La Fran­ce, za­opa­trzo­no w zmo­dy­fi­ko­wa­ny układ za­wie­sze­nia typu Chri­stie i ozna­czo­no jako T3E2. Był szer­szy o kil­ka­na­ście cen­ty­me­trów od kon­struk­cji Chri­stie­go, co umoż­li­wi­ło po­więk­sze­nie za­ło­gi do czte­rech osób – dwóch w przed­niej czę­ści ka­dłu­ba i dwóch w wie­ży.

Li­te­ra „E” wska­zy­wa­ła na eks­pe­ry­men­tal­ny cha­rak­ter po­jaz­du, a wa­rian­ty E1, E2 itd. ozna­cza­ły ko­lej­ne ulep­sze­nia, wpro­wa­dza­ne w (eks­pe­ry­men­tal­nym) mo­de­lu wyj­ścio­wym – jed­nak na tyle nie­znacz­ne, że nie trze­ba było wpro­wa­dzać no­we­go ozna­cze­nia ca­łej kon­struk­cji.

Uzbro­je­nie czoł­gu T3E2 skła­da­ło się z ar­ma­ty 37 mm i współ­o­sio­we­go ka­ra­bi­nu ma­szy­no­we­go 7,62 mm w przo­dzie wie­ży. Były też trzy inne km 7,62 m – po bo­kach i z tyłu wie­ży. Pró­by z T3E2 ujaw­ni­ły spo­ro po­mniej­szych pro­ble­mów, któ­re usu­nię­to w trak­cie ko­lej­nych ulep­szeń – co zna­la­zło od­zwier­cie­dle­nie w no­wym ozna­cze­niu: T3E3.

Ale naj­więk­szym pro­ble­mem tech­nicz­nym, nie­roz­wią­za­nym ani w czoł­gach Chri­stie­go, ani w tych za­pro­jek­to­wa­nych przez Ame­ri­can-La Fran­ce, oka­za­ła się za­wod­ność sys­te­mu sprzę­gło­wo-ha­mul­co­we­go przy znacz­nej pręd­ko­ści, osią­ga­nej przez te po­jaz­dy. Ma­jąc to na uwa­dze, De­par­ta­ment Uzbro­je­nia w la­tach 1935–1936 za­de­cy­do­wał o wy­pró­bo­wa­niu idei ko­ło­wo-gą­sie­ni­co­we­go czoł­gu śred­nie­go wy­po­sa­żo­ne­go w róż­ni­co­wy me­cha­nizm ste­row­ni­czy.

Nowy, 4-miej­sco­wy po­jazd z prze­kład­nią me­cha­nicz­ną zę­ba­tą (dy­fe­ren­cja­łem), był zna­ny jako kon­wer­syj­ny czołg śred­ni T4; ogó­łem po­wsta­ło 16 tych 13,5-to­no­wych wo­zów plus trzy eg­zem­pla­rze bez­wie­żo­we, no­szą­ce ozna­cze­nie T4E1. Na­pęd tych czoł­gów sta­no­wił ben­zy­no­wy, chło­dzo­ny po­wie­trzem gwiaz­do­wy sil­nik typu lot­ni­cze­go. Ko­rzyść, wy­ni­ka­ją­ca z za­sto­so­wa­nia chło­dzo­ne­go po­wie­trzem sil­ni­ka w czoł­gu, po­le­ga­ła na re­zy­gna­cji ze skom­pli­ko­wa­nych prze­wo­dów i zbior­ni­ków chło­dzi­wa; chło­dzo­ne cie­czą sil­ni­ki były rów­nież cięż­sze.

Cho­ciaż pró­by wy­ka­za­ły, że jed­nost­ki na­pę­do­we w T4 i T4E1 mają zbyt małą moc, US Army chcia­ła wpro­wa­dze­nia tego dru­gie­go mo­de­lu do pro­duk­cji w 1936 roku, cze­mu jed­nak sprze­ci­wił się urząd zna­ny jako Ad­ju­tant Ge­ne­ral’s Of­fi­ce, twier­dząc nie bez ra­cji, że ofen­syw­na siła bo­jo­wa tych czoł­gów uzbro­jo­nych w ka­ra­bi­ny ma­szy­no­we nie prze­wyż­sza tej, któ­rą pre­zen­to­wa­ły ów­cze­sne czoł­gi lek­kie z se­rii M2, wpro­wa­dza­ne wła­śnie do służ­by, przy czym T4 były dwu­krot­nie droż­sze.

Wo­bec groź­by wy­bu­chu w Eu­ro­pie ko­lej­nej wiel­kiej woj­ny US Army zde­cy­do­wa­ła się jed­nak w mar­cu 1939 roku na „ogra­ni­czo­ną stan­da­ry­za­cję” T4 i T4E1 jako ko­ło­wo-gą­sie­ni­co­we­go czoł­gu śred­nie­go M1. Osiem­na­ście tych przed­se­ryj­nych po­jaz­dów po­zo­sta­ło w służ­bie do mar­ca 1940 roku, kie­dy uzna­no je za prze­sta­rza­łe (po­jaz­dy przed­se­ryj­ne mają w isto­cie na celu prze­te­sto­wa­nie spraw­no­ści li­nii pro­duk­cyj­no-mon­ta­żo­wych, dla uru­cho­mie­nia póź­niej­szej pro­duk­cji se­ryj­nej).

Na tej fotografii, zrobionej w czasie ćwiczeń polowych, uwieczniono wszystkie trzy gąsienicowo-kołowe czołgi średnie T3, dostarczone US Army przez Waltera Christiego – ich załogi składały się z dwóch osób, a zdjęte gąsienice widać na błotnikach. Owe czołgi przydzielono do Fort Benning w Georgii, gdzie znalazły się w składzie kompanii F (czołgów średnich) 67. Pułku Piechoty. (Patton Museum)

Nieporozumienia ze znanym z wybuchowości Walterem Christie i skrytykowanie jego czołgu średniego T3 doprowadziły do tego, że US Army zerwała współpracę z tym konstruktorem. Amerykańscy wojskowi nadal jednak skłaniali się ku idei czołgów gąsienicowo-kołowych i zawarli z firmą American-La France kontrakt na budowę „konwersyjnego” czołgu średniego T3E2, widocznego na tym zdjęciu. (Patton Museum)

Wadami czołgu średniego typu American-La France T3E2 i jego wariantu rozwojowego, T3E3, były sprzęgło i układ hamulcowy, zawodne podczas jazdy ze znaczną prędkością. Ten gąsienicowo-kołowy czołg średni T4 (na zdjęciu) należał do zbiorów US Army Ordnance Museum; był wyposażony w sterowniczy mechanizm różnicowy, lepiej sprawdzający się podczas szybkiej jazdy. (Neil Baumgardner)

Poza wieżowym, gąsienicowo-kołowym czołgiem średnim T4, powstała także bezwieżowa wersja tego pojazdu (na zdjęciu), znana jako czołg średni T4E1. T4E1 podobnie jak T4 był uzbrojony tylko w karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm i 7,62 mm. (Patton Museum)

PONOWNA PRÓBA

Pod ko­niec 1936 roku De­par­ta­ment Uzbro­je­nia do­pro­wa­dził do przy­spie­sze­nia prac roz­wo­jo­wych nad 5-miej­sco­wym czoł­giem śred­nim T5, któ­re­go masa nie mia­ła prze­kra­czać 15 t. W la­tach 30. US Army za­li­cza­ła czołg do jed­nej z ka­te­go­rii czy też klas, bio­rąc pod uwa­gę cię­żar ta­kie­go po­jaz­du. Czołg lek­ki był 2-miej­sco­wym wo­zem bo­jo­wym, przy­sto­so­wa­nym do prze­wo­że­nia na trans­por­te­rze (spe­cjal­nej cię­ża­rów­ce); czołg śred­ni był z ko­lei po­jaz­dem, któ­ry nie wa­żył wię­cej niż 25 t, nie­mniej zbyt cięż­kim do prze­wo­zu na ta­kim trans­por­te­rze. Wresz­cie za czołg cięż­ki uzna­wa­no każ­dy po­jazd opan­ce­rzo­ny o ma­sie po­wy­żej 25 t.

Nowy czołg śred­ni T5 miał być na­pę­dza­ny 7-cy­lin­dro­wym, chło­dzo­nym po­wie­trzem gaź­ni­ko­wym sil­ni­kiem gwiaz­do­wym Con­ti­nen­tal Mo­tors o mocy 268 KM (przy 2400 obr./min). Układ prze­nie­sie­nia na­pę­du umiesz­czo­no na spo­dzie przed­niej czę­ści ka­dłu­ba i po­łą­czo­no z sil­ni­kiem w tyle ka­dłu­ba wa­łem na­pę­do­wym.

T5 mu­siał speł­niać wy­ma­ga­nia po­sta­wio­ne przez Radę Pie­cho­ty US Army. De­par­ta­ment Uzbro­je­nia po­sta­no­wił nie pro­jek­to­wać tego no­we­go czoł­gu śred­nie­go od pod­staw, lecz po pro­stu zde­cy­do­wał się na po­więk­sze­nie pod­wo­zia uda­ne­go czoł­gu lek­kie­go M2, cha­rak­te­ry­zu­ją­ce­go się za­wie­sze­niem ze sprę­ży­na­mi spi­ral­no-śru­bo­wy­mi (VVSS) – opra­co­wa­nym na zle­ce­nie De­par­ta­men­tu Uzbro­je­nia – a po raz pierw­szy za­sto­so­wa­nym w „wo­zie bo­jo­wym” (czy­li czoł­gu szyb­kim dla jed­no­stek ka­wa­le­rii) T5 w 1934 roku. W czoł­gu śred­nim T5 za­wie­sze­nie skła­da­ło się z trzech pod­ze­spo­łów VVSS, za­mon­to­wa­nych na dwóch wóz­kach jezd­nych po każ­dej stro­nie ka­dłu­ba – nie zaś z dwóch, jak w czoł­gu lek­kim M2.

Inną waż­ną in­no­wa­cją w kon­struk­cji ukła­du za­wie­sze­nia, któ­ra prze­są­dzi­ła o bu­do­wie czoł­gu śred­nie­go T5 w opar­ciu o kon­struk­cję czoł­gu lek­kie­go M2, były nad­zwy­czaj uda­ne i trwa­łe gą­sie­ni­ce czoł­gu M2, wy­ko­na­ne z gład­kich gu­mo­wych ele­men­tów (zwa­nych nie­kie­dy blo­ka­mi), wul­ka­ni­zo­wa­nych wo­kół sta­lo­wych spo­jeń, z do­dat­ko­wy­mi bol­ca­mi z kau­czu­ko­wy­mi osło­na­mi. Ta­kie gą­sie­ni­ce cha­rak­te­ry­zo­wa­ły się wy­trzy­ma­ło­ścią i ela­stycz­no­ścią, w od­róż­nie­niu od tra­dy­cyj­nych, któ­re czę­sto się roz­luź­nia­ły. Z dru­giej stro­ny jed­nak te ostat­nie były tań­sze w pro­duk­cji i ła­twiej­sze do na­pra­wie­nia.

CZOŁG ŚREDNI T5

W celu opty­ma­li­za­cji ze­sta­wu uzbro­je­nia w T5 zbu­do­wa­ny w 1937 roku pro­to­typ tego czoł­gu otrzy­mał ozna­cze­nie „czołg śred­ni T5, Pha­se I [„Faza 1”]”. Na opan­ce­rzo­nej dol­nej czę­ści ka­dłu­ba nad­bu­do­wa­no kan­cia­sty ka­dłub gór­ny ze sta­li mięk­kiej, a po­nad nim zna­la­zła się drew­nia­na ma­kie­ta ko­lej­nej nad­bu­dów­ki z ka­ra­bi­nem ma­szy­no­wym 7,62 mm w każ­dym z ro­gów. Wresz­cie na sa­mym szczy­cie tej kon­struk­cji za­mon­to­wa­no drew­nia­ną ma­kie­tę ma­łej wie­ży z atra­pą ar­ma­ty 37 mm.

Czołg śred­ni T5Pha­se I spodo­bał się do­wódz­twu pie­cho­ty, dzię­ki cze­mu kon­struk­to­rzy mo­gli pra­co­wać nad dal­szy­mi udo­sko­na­le­nia­mi. Za­owo­co­wa­ło to za­stą­pie­niem drew­nia­nej nad­bu­dów­ki i wie­ży no­wy­mi – tym ra­zem ze sta­li mięk­kiej. Uzbro­je­nie tego pro­to­ty­pu skła­da­ło się z (mak­sy­mal­nie) ośmiu ka­ra­bi­nów ma­szy­no­wych ka­li­bru 7,62 mm.

Za­sto­so­wa­nie ośmiu ka­emów w czoł­gu śred­nim T5 Pha­se I od­zwier­cie­dla­ło prze­ko­na­nie – pa­nu­ją­ce w USA jesz­cze na dwa lata przed wy­bu­chem II woj­ny świa­to­wej – że czoł­gi ode­gra­ją w przy­szłym kon­flik­cie rolę po­dob­ną do tej, w ja­kiej uży­to ich w I woj­nie świa­to­wej, gdy po­wo­li brnę­ły przez „zie­mię ni­czy­ją”, ostrze­li­wu­jąc nie­miec­kich żoł­nie­rzy, skry­tych w oko­pach, i wspie­ra­ły na­tar­cie ame­ry­kań­skiej pie­cho­ty, tyl­ko spo­ra­dycz­nie ście­ra­jąc się z nie­przy­ja­ciel­ską bro­nią pan­cer­ną.

W wy­ko­na­nej ze sta­li mięk­kiej wie­ży czoł­gu T5 Pha­se I za­cho­wa­no atra­pę ar­ma­ty 37 mm, gdyż opra­co­wy­wa­ne pod nad­zo­rem De­par­ta­men­tu Uzbro­je­nia dzia­ło czoł­go­we M3 kal. 37 mm jesz­cze nie we­szło do pro­duk­cji. Przej­ścio­wo atra­pę ar­ma­ty 37 mm za­stą­pio­no dwo­ma dzia­ła­mi M2A1 w pod­sta­wie typu T10. Te­sto­wa­nie czoł­gu T5 Pha­se I roz­po­czę­ło się w lu­tym 1938 roku i prze­bie­ga­ło na tyle po­myśl­nie, że w czerw­cu tego sa­me­go roku po­jazd ten ofi­cjal­nie za­twier­dzo­no jako czołg śred­ni M2.

Po­mi­mo tej stan­da­ry­za­cji De­par­ta­ment Uzbro­je­nia na­dal dą­żył do ulep­sze­nia kon­struk­cji T5, kła­dąc szcze­gól­ny na­cisk na wzmoc­nie­nie opan­ce­rze­nia oraz osią­gów tego czoł­gu, bez prze­kra­cza­nia usta­lo­ne­go li­mi­tu masy, wy­no­szą­ce­go oko­ło 20 t. Zbu­do­wa­no ko­lej­ny, nie­co inny pro­to­typ, któ­ry otrzy­mał ozna­cze­nie „czołg śred­ni T5, Pha­se III”. Ze wzglę­du na więk­szy cię­żar po­jazd ten wy­po­sa­żo­no w 9-cy­lin­dro­wy ben­zy­nowy, chło­dzo­ny po­wie­trzem sil­nik gwiaz­do­wy Wri­ght, o mocy 346 KM (przy 2400 obr./min). Nie po­wstał na­to­miast eg­zem­plarz czoł­gu śred­nie­go T5 Pha­se II, ist­nie­ją­cy wy­łącz­nie w sta­dium ba­dań pro­jek­to­wych.

Naj­istot­niej­szy­mi mo­dy­fi­ka­cja­mi w pro­to­ty­po­wym T5 Pha­se III były prze­wi­dy­wa­ne „eks­pe­ry­men­tal­ne” za­sto­so­wa­nie hau­bi­cy M1A1 75 mm z przo­du pod­wyż­szo­ne­go ka­dłu­ba, po pra­wej stro­nie, oraz za­stą­pie­nie wcze­śniej­szej wie­ży z ar­ma­tą 37 mm nową, z dal­mie­rzem i ka­ra­bi­nem ma­szy­no­wym 7,62 mm. W tej now­szej kon­fi­gu­ra­cji po­jazd stał się zna­ny jako czołg śred­ni T5E2. Pró­by do­wio­dły, że za­sto­so­wa­ne roz­wią­za­nia od­po­wia­da­ły wy­mo­gom sta­wia­nym ów­cze­snym czoł­gom śred­nim. Ozna­cze­nie T5E3 za­re­zer­wo­wa­no dla za­pro­po­no­wa­nej wer­sji tego czoł­gu z sil­ni­kiem wy­so­ko­pręż­nym.

Na zdjęciu czołg średni T5 (Phase I), z drewnianą makietą górnej części kadłuba oraz wieżą z atrapą armaty 37 mm. Podjęcie prac rozwojowych nad T5 w maju 1936 roku ostatecznie doprowadziło do rozpoczęcia produkcji czołgów średnich z serii M4 w 1942 roku. (Patton Museum)

W zbiorach byłego Muzeum Pattona znajdował się m.in. ten egzemplarz czołgu średniego T5 (Phase I). Pojazd na zdjęciu był uzbrojony w dwa działa 37 mm. Osobliwą cechą T5, a potem czołgów z serii M2, było zastosowanie deflektora pocisków w tylnych rogach kadłuba. Przypuszczalnie miało to na celu skuteczniejsze ostrzeliwanie z broni maszynowej w tylnym sponsonie nieprzyjacielskich okopów, nad którymi przejeżdżał czołg. (Richard Hunnicutt)

CZOŁG ŚREDNI M2 I M2A1

Pro­to­typ T5Pha­se I za­opa­trzo­no w wie­żę z po­dwój­nym dzia­łem 37 mm M2A1, na­to­miast 19-to­no­wy czołg śred­ni M2 miał w wie­ży czoł­go­wą ar­ma­tę M3 ka­li­bru 37 mm. Ka­ra­bi­ny ma­szy­no­we za­sto­so­wa­ne w T5 Pha­se I – ich licz­bę i roz­miesz­cze­nie – za­cho­wa­no w M2, a na jed­nost­kę na­pę­do­wą wy­bra­no moc­niej­szy, 9-cy­lin­dro­wy gaź­ni­ko­wy, chło­dzo­ny po­wie­trzem sil­nik gwiaz­do­wy Wri­ght.

W od­róż­nie­niu od ka­dłu­ba T5 Pha­se I, wy­ko­na­ne­go z nie­od­por­nej na po­ci­ski sta­li mięk­kiej, ten w M2 był już z łą­czo­nych ni­ta­mi płyt sta­lo­wych o utwar­dzo­nej po­wierzch­ni, za­sto­so­wa­nych za­rów­no w dol­nej, jak i gór­nej jego czę­ści. Do­dat­ko­we zgrze­wa­nie czy­ni­ło ze­wnętrz­ne po­wierzch­nie ta­kich płyt od­por­niej­szy­mi, za­cho­wu­jąc ko­wal­ność i pla­stycz­ność ty­po­wych płyt pan­cer­nych. Ów­cze­sne stan­dar­do­we po­ci­ski prze­ciw­pan­cer­ne ze sta­lo­wym stę­pio­nym rdze­niem czę­sto roz­pa­da­ły się po ude­rze­niu w taką utwar­dzo­ną pły­tę, jed­nak upo­wszech­nie­nie po­ci­sków peł­no­ka­li­bro­wych z czep­cem (APC) w ar­miach róż­nych kra­jów wal­czą­cych w II woj­nie świa­to­wej stop­nio­wo do­pro­wa­dzi­ło do tego, że utwar­dza­ne pły­ty pan­cer­ne wy­szły z uży­cia.

Wo­bec ogra­ni­czeń bu­dże­to­wych, z któ­ry­mi US Army na­dal mu­sia­ła się li­czyć w tam­tym cza­sie, w roku fi­skal­nym 1939 ar­mia ame­ry­kań­ska zło­ży­ła za­mó­wie­nie na za­le­d­wie 18 eg­zem­pla­rzy czoł­gu M2. Fak­tycz­na jego pro­duk­cja se­ryj­na roz­po­czę­ła się la­tem 1939 roku. Ko­lej­ne 54 sztu­ki za­mó­wio­no na rok 1940. Trwa­ły też pró­by z wcze­sny­mi eg­zem­pla­rza­mi pro­duk­cyj­ny­mi M2, a w ich re­zul­ta­cie US Army zle­ci­ła wpro­wa­dze­nie licz­nych ulep­szeń w czoł­gach, któ­re mia­ły po­wstać w 1940 roku.

Naj­bar­dziej za­uwa­żal­ną zmia­ną ze­wnętrz­ną w zmo­der­ni­zo­wa­nym M2 było za­stą­pie­nie ory­gi­nal­nej wie­ży z po­chy­ły­mi bo­ka­mi nową, z bo­ka­mi pio­no­wy­mi, żeby za­pew­nić za­ło­dze nie­co wię­cej miej­sca. Śred­nia gru­bość opan­ce­rze­nia wy­no­si­ła 32 mm, na­to­miast tar­cza dzia­ła mia­ła 52 mm gru­bo­ści.

Ulep­szo­ny M2 cha­rak­te­ry­zo­wał się rów­nież sil­ni­kiem więk­szej mocy, 9-cy­lin­dro­wym ben­zy­no­wym, chło­dzo­nym po­wie­trzem, gwiaz­do­wym sil­ni­kiem lot­ni­czym typu Wri­ght R975 EC2, o mocy 400 KM (przy 2400 obr./min). W isto­cie sil­ni­ki R975 EC2 pro­du­ko­wa­ła fir­ma Con­ti­nen­tal Mo­tors na li­cen­cji na­by­tej od Wri­ght Ae­ro­nau­ti­cal. Wo­bec ta­kich – i wie­lu in­nych – zmian kon­struk­cyj­nych no­we­mu mo­de­lo­wi nada­no nowe ozna­cze­nie: czołg śred­ni M2A1. Do­pie­ro w owym cza­sie prze­bieg walk w Eu­ro­pie za­czął wpły­wać na ko­lej­ne zmia­ny, wpro­wa­dza­ne w pro­du­ko­wa­nych se­ryj­nie M2A1.

Mimo że czołg T5 (Phase I) doczekał się w czerwcu 1938 roku standaryzacji jako czołg średni M2, to amerykański Departament Uzbrojenia kontynuował eksperymenty z tą konstrukcją, które ostatecznie doprowadziły do powstania ulepszonego pojazdu, znanego jako czołg średni T5 (Phase III). O oficjalnym uznaniu jego walorów świadczyło uzbrojenie go w haubicę M1A1 kal. 75 mm, widoczną na zdjęciu w przodzie kadłuba; tak uzbrojony czołg nosił oznaczenie T5E2. (Patton Museum)

Dwa czołgi M2 podczas ćwiczeń w Fort Benning w Georgii na początku 1940 roku. M2 był uzbrojony w długolufowe działo 37 mm, zamiast dwóch armat 37 mm w czołgu średnim T5 (Phase I). Charakterystyczną cechę M2 stanowiły pochyłe powierzchnie pancerza wieży. Produkcję tych pojazdów rozpoczęto latem 1939 roku w Rock Island Arsenal, lecz zakończyła się ona jeszcze w tym samym roku, po wyprodukowaniu zaledwie 18 egzemplarzy tego typu. (Patton Museum)

W grudniu 1940 roku czołg średnii M2A1 zastąpił w halach montażowych na Rock Island wcześniejsze czołgi M2. W M2A1 wprowadzono takie ulepszenia, jak powiększona wieża, wzmocnione opancerzenie i mocniejszy silnik. Wieżę M2A1 łatwo było odróżnić od tej w M2 po jej pionowych bokach. Na zdjęciu dwa M2A1 z 1. Dywizji Pancernej w czasie ćwiczeń. (Patton Museum)

REZULTATY ANALIZ WALK W EUROPIE

Zwy­cię­ska nie­miec­ka in­wa­zja na Pol­skę je­sie­nią 1939 roku i bły­ska­wicz­ny pod­bój Fran­cji, Bel­gii oraz Ho­lan­dii la­tem 1940 roku nie­zwy­kle zszo­ko­wa­ły do­wódz­two US Army, gdyż ar­mię fran­cu­ską uwa­ża­no wte­dy za naj­po­tęż­niej­szą eu­ro­pej­ską siłę zbroj­ną. Wstrząs ten spra­wił, że bar­dziej da­le­ko­wzrocz­ni star­si ran­gą ofi­ce­ro­wie ar­mii ame­ry­kań­skiej do­pro­wa­dzi­li wresz­cie do prze­zwy­cię­że­nia ry­wa­li­za­cji mię­dzy pie­cho­tą a ka­wa­le­rią, pa­ra­li­żu­ją­cą roz­wój czoł­gów w la­tach mię­dzy­wo­jen­nych, i utwo­rze­nia wojsk pan­cer­nych 10 lip­ca 1940 roku – dwa ty­go­dnie po upad­ku Fran­cji.

Wraz z po­wsta­niem ame­ry­kań­skich sił pan­cer­nych wy­co­fa­no z uży­cia okre­śle­nie „wóz bo­jo­wy”, w od­nie­sie­niu do czoł­gów szyb­kich ka­wa­le­rii, i wpro­wa­dzo­no za­miast tego tra­dy­cyj­ną i na­tu­ral­ną ter­mi­no­lo­gię – od­tąd na­zy­wa­no je zno­wu czoł­ga­mi lek­ki­mi.

Mi­nu­sem utwo­rze­nia osob­nych wojsk pan­cer­nych był fakt, że mia­ły one po­nie­kąd cha­rak­ter eks­pe­ry­men­tal­ny czy też prób­ny, i nie zo­sta­ły jesz­cze uzna­ne za od­ręb­ny ro­dzaj wojsk przez Kon­gres USA. I choć US Army za­pew­nio­no dużo swo­bo­dy w ich or­ga­ni­zo­wa­niu, to przy oka­zji za­sia­no ziar­no ich upad­ku. Po­tęż­niej­szy apa­rat urzęd­ni­czy ame­ry­kań­skich wojsk lą­do­wych (AGF), od­po­wie­dzial­ny za or­ga­ni­za­cję i szko­le­nie for­ma­cji lą­do­wych US Army, osta­tecz­nie prze­jął kon­tro­lę nad sze­fo­stwem sił pan­cer­nych, w prak­ty­ce re­du­ku­jąc upraw­nie­nia tego do­wódz­twa do po­zio­mu bez­sil­ne­go ze­spo­łu do­rad­cze­go. W lip­cu 1943 roku do­wódz­two sił pan­cer­nych prze­mia­no­wa­no na ko­men­dę wojsk pan­cer­nych, a póź­niej, w lu­tym 1944 roku, na ośro­dek wojsk pan­cer­nych.

W czołgu średnim M2A1 modyfikacje oryginalnej wersji M2 obejmowały m.in. dodanie specjalnych tarcz karabinów maszynowych 7,62 mm w kadłubowych sponsonach oraz trzech poziomych osłon antyrykoszetowych na czołowej płycie pancernej pojazdu. (Patton Museum)

WDROŻENIE I PRZYSPIESZENIE PRODUKCJI

Klę­ska Fran­cji przy­czy­ni­ła się do zmniej­sze­nia nie­chę­ci Kon­gre­su do in­ge­ro­wa­nia w spra­wy eu­ro­pej­skie i wy­dzie­le­nia do­sta­tecz­nych fun­du­szy na US Army i jej szyb­ką od­bu­do­wę po la­tach sta­gna­cji w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym. Wśród wie­lu ty­pów sprzę­tu woj­sko­we­go dla ar­mii ame­ry­kań­skiej, któ­ry, jak uwa­ża­no, bę­dzie nie­odzow­ny do udzia­łu w ja­kim­kol­wiek za­mor­skim kon­flik­cie zbroj­nym, zna­la­zła się znacz­na licz­ba no­wo­cze­snych czoł­gów śred­nich, ma­ją­cych uzu­peł­nić czoł­gi lek­kie, już wpro­wa­dzo­ne do ma­so­wej pro­duk­cji.

Wi­liam S. Knud­sen, wy­zna­czo­ny w maju 1940 roku przez pre­zy­den­ta Fran­kli­na Ro­ose­vel­ta na kie­row­ni­ka rzą­do­we­go pro­gra­mu pro­duk­cji zbro­je­nio­wej, zda­jąc so­bie spra­wę z tego, że za­kła­dy zbro­je­nio­we Rock Is­land Ar­se­nal w żad­nym ra­zie nie będą w sta­nie wy­pro­du­ko­wać licz­by czoł­gów śred­nich po­trzeb­nych ar­mii ame­ry­kań­skiej, spo­tkał się na po­cząt­ku czerw­ca 1940 roku z K.T. Kel­le­rem, sze­fem kon­cer­nu Chry­sler. Knud­sen chciał się do­wie­dzieć, czy wy­twór­nia Chry­sler jest w sta­nie za­sto­so­wać tech­no­lo­gię ma­so­wej pro­duk­cji sa­mo­cho­dów w pro­duk­cji czoł­gów śred­nich. Gdy uzy­skał od­po­wiedź twier­dzą­cą, po­le­cił za­kła­dom na Rock Is­land, gdzie w owym cza­sie bu­do­wa­no trzy pierw­sze eg­zem­pla­rze se­ryj­ne czoł­gu M2A1, do­star­czyć pla­ny kon­struk­cyj­ne do biur Chry­sle­ra w De­tro­it w sta­nie Mi­chi­gan; do­tar­ły tam 17 czerw­ca 1940 roku.

Po otrzy­ma­niu pla­nów M2A1 eki­pa pra­cow­ni­ków fir­my Chry­sler przy­stą­pi­ła do in­ten­syw­ne­go ob­my­śla­nia tego, jak uru­cho­mić ma­so­wą pro­duk­cję M2A1, co za­bra­ło jej mie­siąc. Od­nie­sio­ny suk­ces za­owo­co­wał tym, że US Army za­war­ła 15 sierp­nia 1940 roku umo­wę z Chry­sle­rem na pro­duk­cję 1000 eg­zem­pla­rzy M2A1, któ­re mia­no do­star­czyć woj­sku do sierp­nia 1942 roku.

Aby wspo­móc fir­mę Chry­sler w pro­duk­cji tak wie­lu M2A1, rząd ame­ry­kań­ski prze­zna­czył pie­nią­dze na bu­do­wę pierw­szej w USA wiel­kiej wy­twór­ni czoł­gów, bę­dą­cej fi­lią za­kła­dów zbro­je­nio­wych De­tro­it Tank Ar­se­nal – pod­ów­czas naj­więk­szej fa­bry­ki tego typu na świe­cie. I choć wła­ści­cie­lem tych za­kła­dów mia­ła być US Army, to Chry­sler kie­ro­wał ich co­dzien­nym funk­cjo­no­wa­niem.

Do koń­ca II woj­ny świa­to­wej w De­tro­it Tank Ar­se­nal zbu­do­wa­no 22 234 czoł­gi. Dru­gie miej­sce na li­ście ame­ry­kań­skich wy­twór­ców bro­ni pan­cer­nej za­ję­ły za­kła­dy Ame­ri­can Car and Fo­un­dry, gdzie po­wsta­ły 15 224 czoł­gi, a trze­cie Fi­sher Tank Ar­se­nal, gdzie do 1945 roku wy­pro­du­ko­wa­no 13 137 po­jaz­dów pan­cer­nych.

Nie­ba­wem po pod­pi­sa­niu z Chry­sle­rem kon­trak­tu na bu­do­wę 1000 eg­zem­pla­rzy M2A1, za­czę­ły na­pły­wać ra­por­ty od ame­ry­kań­skich ob­ser­wa­to­rów, śle­dzą­cych prze­bieg dzia­łań wo­jen­nych w Eu­ro­pie; do­nie­sie­nia te wska­zy­wa­ły, że jak na eu­ro­pej­skie stan­dar­dy, M2A1 był już czoł­giem prze­sta­rza­łym, za­rów­no pod wzglę­dem opan­ce­rze­nia, jak i uzbro­je­nia. Kie­row­nic­two US Army w tej sy­tu­acji po­le­ci­ło wstrzy­ma­nie pro­duk­cji M2A1; 94 czoł­gi tego typu, zbu­do­wa­ne do tego cza­su, tra­fi­ły do jed­no­stek ćwi­czeb­nych.

Uwa­gę ame­ry­kań­skich ob­ser­wa­to­rów woj­sko­wych przy­kuł nowy czołg śred­ni, wpro­wa­dzo­ny do służ­by przez woj­ska nie­miec­kie: PzKpfw. IV, z krót­ko­lu­fo­wym dzia­łem ka­li­bru 75 mm w wie­ży (7,5 cm KwK 37 L/24). Pierw­sze wa­rian­ty pro­duk­cyj­ne PzKpfw. IV wy­je­cha­ły z wy­twór­ni już w 1936 roku i wzię­ły udział w nie­miec­kim pod­bo­ju Pol­ski je­sie­nią 1939 roku.

Wkrótce po podjęciu produkcji w Rock Island Arsenal w 1940 roku stało się jasne, że czołg średni M2A1, ze słabym opancerzeniem i armatą kalibru 37 mm, był już przestarzały w roli czołgu podstawowego. W czerwcu 1940 roku rozpoczęły się więc prace nad nowym czołgiem średnim, z mocniejszym opancerzeniem i uzbrojeniem głównym w postaci działa 75 mm. Dokładnie rok później z hal montażowych wyjechały pierwsze czołgi średnie M3 (na zdjęciu). (TACOM Historical Office)

CZOŁG ŚREDNI M3

W od­po­wie­dzi na, teo­re­tycz­ne na ra­zie, za­gro­że­nie ze stro­ny PzKpfw. IV. Ko­mi­sja Uzbro­je­nia i ge­ne­rał Adna R. Chaf­fee Jr., pierw­szy do­wód­ca ame­ry­kań­skich sił pan­cer­nych, uzna­li, że US Army po­trzeb­ny jest czołg śred­ni z uzbro­je­niem głów­nym w po­sta­ci ar­ma­ty ka­li­bru 75 mm. Aby jak naj­szyb­ciej spro­stać temu za­po­trze­bo­wa­niu, pod­ję­to de­cy­zję o prze­kon­stru­owa­niu M2A1, po­le­ga­ją­cym na po­gru­bie­niu opan­ce­rze­nia i za­mon­to­wa­niu dzia­ła 75 mm, o ogra­ni­czo­nej ru­cho­mo­ści fury, w gór­nej czę­ści przo­du ka­dłu­ba czoł­gu. Zro­bio­no już tak w ra­mach eks­pe­ry­men­tu w czoł­gu śred­nim T5E2, co mia­ło znacz­nie skró­cić czas prze­bu­do­wy M2A1 w nowy czołg śred­ni M3.

W czoł­gu M3 ame­ry­kań­scy kon­struk­to­rzy sko­pio­wa­li, ge­ne­ral­nie rzecz bio­rąc, roz­wią­za­nie za­sto­so­wa­ne we fran­cu­skim czoł­gu cięż­kim Char B1, rów­nież ce­chu­ją­cym się krót­ko­lu­fo­wym dzia­łem ka­li­bru 75 mm w przed­niej czę­ści ka­dłu­ba. Wspo­mnia­ny czołg pro­du­ko­wa­no we Fran­cji od 1935 roku. Oba­wia­jąc się nie­miec­kiej agre­sji, w la­tach przed­wo­jen­nych rząd fran­cu­ski per­trak­to­wał z ame­ry­kań­ski­mi fir­ma­mi w spra­wie ewen­tu­al­ne­go pod­ję­cia pro­duk­cji ulep­szo­ne­go wa­rian­tu, Char B1 bis, w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, wo­bec opie­sza­łe­go tem­pa bu­do­wy tych czoł­gów we fran­cu­skich fa­bry­kach.

Za­miast krót­ko­lu­fo­wej hau­bi­cy 75 mm M1A1, roz­miesz­czo­nej w gór­nej, przed­niej czę­ści ka­dłu­ba czoł­gu T5E2, i strze­la­ją­cej głów­nie amu­ni­cją bu­rzą­co-odłam­ko­wą, prze­pro­jek­to­wa­ny M2A1 miał zo­stać wy­po­sa­żo­ny w ar­ma­tę M2, tak­że ka­li­bru 75 mm. Dzia­ło to było prze­ro­bio­ną wer­sją ame­ry­kań­skiej krót­ko­lu­fo­wej ar­ma­ty prze­ciw­lot­ni­czej M6, któ­ra ni­g­dy nie we­szła do służ­by.

Po­ci­ski do wspo­mnia­ne­go dzia­ła prze­ciw­lot­ni­cze­go opra­co­wa­no na ba­zie amu­ni­cji do 75-mi­li­me­tro­wej ar­ma­ty M1897, bę­dą­cej wte­dy stan­dar­do­wym lek­kim dzia­łem po­lo­wym w ar­se­na­le ar­mii ame­ry­kań­skiej. M1897 było z ko­lei ame­ry­kań­ską li­cen­cyj­ną wer­sją sław­ne­go fran­cu­skie­go dzia­ła po­lo­we­go ka­li­bru 75 mm, ma­so­wo uży­wa­ne­go pod­czas I woj­ny świa­to­wej i po­wszech­nie na­zy­wa­ne­go fran­cu­ską sie­dem­dzie­siąt­ką piąt­ką.

Za­in­sta­lo­wa­nie dzia­ła M2 kal. 75 mm w gór­nej czę­ści przo­du ka­dłu­ba, po pra­wej stro­nie prze­kon­stru­owa­ne­go M2A1, od po­cząt­ku sta­no­wi­ło roz­wią­za­nie tym­cza­so­we, przej­ścio­we – do cza­su roz­wi­nię­cia przez ame­ry­kań­ski De­par­ta­ment Uzbro­je­nia i cy­wil­ne wy­twór­nie zbro­je­nio­we tech­no­lo­gii nie­zbęd­nej do za­pro­jek­to­wa­nia i zbu­do­wa­nia wie­ży czoł­go­wej na tyle du­żej, by uda­ło się w niej po­mie­ścić ar­ma­tę 75 mm.

Prze­kon­stru­owa­ny czołg śred­ni M2A1 z dzia­łem 75 mm w przed­niej czę­ści ka­dłu­ba wkrót­ce prze­mia­no­wa­no na czołg śred­ni M3. US Army pod­pi­sa­ła kon­trakt z Chry­sle­rem na 1000 tych czoł­gów, pła­cąc za każ­dy z eg­zem­pla­rzy M3 33 500 do­la­rów. Na­stą­pi­ło to 28 sierp­nia 1940 roku, a więc 13 dni po anu­lo­wa­niu umo­wy na pro­duk­cję 1000 sztuk czoł­gu śred­nie­go M2A1. Nie­zwy­kłe w tej umo­wie z Chry­sle­rem było to, że w owym cza­sie kon­struk­cja no­we­go M3 nie zo­sta­ła jesz­cze na­wet do­pra­co­wa­na, co od­zwier­cie­dla­ło po­śpiech, z ja­kim ar­mia ame­ry­kań­ska chcia­ła sfor­mo­wać sil­ny kor­pus czoł­gów śred­nich.

Pra­ce pro­jek­to­we nad M3, bu­do­wa peł­no­wy­mia­ro­wej drew­nia­nej ma­kie­ty tego czoł­gu oraz pierw­sze­go pi­lo­to­we­go po­jaz­du tego typu od­by­wa­ły się od sierp­nia 1940 roku do stycz­nia 1941 roku w wy­twór­ni Rock Is­land Ar­se­nal. W od­róż­nie­niu od M2A1, w któ­rym i dol­ną, i gór­ną część ka­dłu­ba wy­ko­na­no z płyt sta­lo­wych o utwar­dzo­nej po­wierzch­ni (FHA), w czoł­gu śred­nim M3 De­par­ta­ment Uzbro­je­nia zde­cy­do­wał się na wy­ko­rzy­sta­nie płyt z wal­co­wa­nej na go­rą­co jed­no­rod­nej sta­li pan­cer­nej (RHA), spo­jo­nych ni­ta­mi w ca­łym ka­dłu­bie.

To przej­ście z pan­ce­rza FHA, za­sto­so­wa­ne­go w M2 i M2A1, na pły­ty RHA w no­wym M3 zo­sta­ło ob­ja­śnio­ne w po­niż­szym pas­su­sie z pu­bli­ka­cji Ośrod­ka Hi­sto­rii Mi­li­tar­nej US Army, po­świę­co­nej służ­bom tech­nicz­nym i za­ty­tu­ło­wa­nym The Ord­nan­ce De­part­ment: Pro­cu­re­ment and Sup­ply („De­par­ta­ment Uzbro­je­nia: za­ku­py i za­opa­trze­nie”): „Przede wszyst­kim pły­ty pan­cer­ne o utwar­dza­nej po­wierzch­ni było tak trud­no wy­pro­du­ko­wać i ob­ro­bić ma­szy­no­wo, że wy­ko­rzy­sta­nie ich w roz­bu­do­wa­nym pro­gra­mie bu­do­wy czoł­gów w la­tach 1941–1942 nie wcho­dzi­ło w ra­chu­bę. […] Opan­ce­rze­nie z jed­no­rod­nej sta­li było nie tyl­ko ła­twiej­sze do wy­pro­du­ko­wa­nia, ale tak­że pły­ty ta­kie nada­wa­ły się do wal­co­wa­nia albo moż­na je było od­le­wać. Za jed­no­rod­nym pan­ce­rzem prze­ma­wiał też fakt, po­twier­dzo­ny przez wy­ni­ki pierw­szych prób strze­lec­kich, że pod od­po­wied­nim ką­tem, zde­cy­do­wa­nie do­rów­ny­wał od­por­no­ścią na prze­bi­cie pan­ce­rzo­wi o utwar­dzo­nej po­wierzch­ni”.

RHA w prze­ci­wień­stwie do pan­ce­rza FHA wy­ka­zu­je się jed­no­li­tą twar­do­ścią w ca­łym swo­im prze­kro­ju i jest bar­dzo cią­gli­wy (czy­li po­dat­ny na od­kształ­ce­nia re­du­ku­ją­ce ry­zy­ko prze­bi­cia czy pęk­nię­cia). Wadę RHA sta­no­wi skraj­na trud­ność for­mo­wa­nia z nie­go po­wierzch­ni o kształ­cie od­mien­nym od pła­skie­go. Z tego po­wo­du wy­twa­rza­nie z RHA ka­dłu­bów o zło­żo­nych kształ­tach znacz­nie zwięk­sza kosz­ty pro­duk­cji.

Aby utrzy­mać kosz­ty pro­duk­cji M3 na zno­śnym po­zio­mie, De­par­ta­ment Uzbro­je­nia po­sta­no­wił zre­zy­gno­wać z wy­ko­rzy­sta­nia wie­ży z dzia­łem M5 kal. 37 mm, zna­nej z M2A1 i skon­stru­owa­nej wy­łącz­nie z łą­czo­nych ni­ta­mi płyt FHA. Za­miast niej zde­cy­do­wał się na wie­żę z jed­no­rod­ne­go pan­ce­rza od­le­wa­ne­go (CHA), z ar­ma­tą prze­ciw­pan­cer­ną M6 ka­li­bru 37 mm (ulep­szo­ną wer­sją dzia­ła M5 kal. 37 mm, z czę­ścio­wo zauto­ma­ty­zo­wa­nym zam­kiem) oraz sprzę­żo­ne­go z nią ka­ra­bi­nu ma­szy­no­we­go 7,62 mm. Tę nową wie­żę czoł­gu M3 zwień­cza­ła nie­wiel­ka opan­ce­rzo­na wie­życz­ka do­wód­cy za­ło­gi (rów­nież z CHA), uzbro­jo­na w kaem 7,62 mm.

W od­róż­nie­niu od RHA, trud­ne­go do kształ­to­wa­nia, pan­cerz CHA nada­wał się do for­mo­wa­nia w pra­wie do­wol­ne kształ­ty, opty­mal­ne dla czoł­go­wych wież i tarcz dział. W trak­cie nie­skom­pli­ko­wa­ne­go pro­ce­su od­le­wa­nia moż­na było tak­że róż­ni­co­wać gru­bość pan­ce­rza, tym sa­mym wzmac­nia­jąc miej­sca czy punk­ty szcze­gól­nie na­ra­żo­ne na ostrzał. Wadą CHA jest jed­nak to, że musi być on z re­gu­ły grub­szy i ma­syw­niej­szy, gdyż bra­ku­je mu opty­mal­nej od­por­no­ści, nada­wa­nej w trak­cie pro­ce­su utwar­dza­nia przy wy­ro­bie RHA. Nie­do­sta­tek ten czę­ścio­wo re­kom­pen­su­ją opły­wo­we po­wierzch­nie, cha­rak­te­ry­zu­ją­ce od­le­wa­ne pan­ce­rze, zwięk­sza­ją­ce praw­do­po­do­bień­stwo ry­ko­sze­to­wa­nia po­ci­sku. W ni­niej­szej książ­ce – dla uprosz­cze­nia – RHA, zgrze­wa­ny lub ni­to­wa­ny, bę­dzie­my da­lej okre­ślać jako pan­cerz „spa­wa­ny”, a CHA jako pan­cerz „od­le­wa­ny”.

Łą­cze­nie ni­ta­mi płyt pan­cer­nych, two­rzą­cych dol­ną i gór­ną część ka­dłu­ba M3, też sta­no­wi­ło nie do koń­ca ide­al­ne roz­wią­za­nie. Z całą ostro­ścią wy­szło to na jaw w cza­sie pierw­szych po­li­go­no­wych prób strze­lec­kich, prze­pro­wa­dzo­nych pod nad­zo­rem De­par­ta­men­tu Uzbro­je­nia. Te­sty te od­by­ły się nie­dłu­go po ja­poń­skim ata­ku na Pe­arl Har­bor 7 grud­nia 1941 roku, któ­ry osta­tecz­nie prze­są­dził o przy­stą­pie­niu Sta­nów Zjed­no­czo­nych do udzia­łu w II woj­nie świa­to­wej.

Owe pró­by ognio­we na po­li­go­nie w Aber­de­en wy­ka­za­ły, że ostrzał z bro­ni ma­szy­no­wej po­wo­do­wał wy­bi­ja­nie ni­tów do wnę­trza prze­dzia­łu bo­jo­we­go czoł­gu, co sta­no­wi­ło wiel­kie za­gro­że­nie dla za­ło­gi oraz dla znaj­du­ją­cych się tam urzą­dzeń i przy­rzą­dów. W do­dat­ku me­ta­lo­we odłam­ki i od­pry­ski nie­kie­dy wla­ty­wa­ły do prze­dzia­łu bo­jo­we­go przez ni­to­wa­ne spo­je­nia. Co gor­sza, ar­ty­le­ryj­skie po­ci­ski prze­ciw­pan­cer­ne, na­wet nie­wiel­kie­go ka­li­bru 37 mm, roz­ry­wa­ły te spo­je­nia. A jed­nak, po­mi­mo tych roz­po­zna­nych wad, w tym ty­pie czoł­gu za­cho­wa­no ni­to­wa­ne opan­ce­rze­nie, aby uła­twić ży­cie wy­twór­com (ta­kim jak za­kła­dy pro­duk­cji lo­ko­mo­tyw) z do­świad­cze­niem w za­kre­sie tech­no­lo­gii ni­to­wa­nia, za to bez do­świad­cze­nia, je­śli cho­dzi o zgrze­wa­nie gru­bych płyt pan­cer­nych czy też od­le­wa­nie du­żych pan­cer­nych ka­dłu­bów.

Podobnie jak wcześniejsze czołgi średnie M2 i M2A1, M3 miał wieżę z armatą 37 mm. Jednakże wieża czołgu M3 była wykonana z odlewanej stali, a na jej stropie znajdowała się obrotowa wieżyczka dowódcy załogi, z dobrze widocznym na tym zdjęciu karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm. (Patton Museum)

To zdjęcie czołgu średniego M3 wyraziście pokazuje, jak znaczną wysokością wyróżniał się ten pojazd (312,5 cm). Dla porównania wysokość czołgu średniego armii niemieckiej, PzKpfw. IV, wynosiła 259 cm, a czołgu średniego Armii Czerwonej, T34 (w wersji z 1940 roku) – 239 cm. (Patton Museum)

Przed oficjalnym przystąpieniem USA do udziału w II wojnie światowej czołgi i inne opancerzone wozy bojowe US Army malowano fabrycznie na matowy kolor oliwkowozielony. Oznaczenia numeryczne pojazdów, także nanoszone fabrycznie, miały barwę matową, szaroniebieską, nie odcinając się szczególnie od oliwkowego tła. Przedwojenne amerykańskie czołgi i wozy pancerne nie miały insygniów narodowych, jednak pod koniec 1941 roku w 2. Dywizji Pancernej wprowadzono nieco zmodyfikowaną wersję oznakowania stosowanego w Korpusie Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych, widoczną na tym czołgu średnim M3. Na jego wieży widać też typ numeru taktycznego, stosowanego w 2. DPanc od końca 1941 roku; litera wskazywała na kompanię, do której należał dany czołg, a „11” to numer pojazdu w tej kompanii. (© Osprey Publishing Ltd.)

Ten egzemplarz czołgu średniego M3 z Muzeum Pojazdów Wojskowych w Wirginii nie ma odlewanej wieżyczki dowódcy załogi. Pojazdy takie były przeznaczone dla wojsk państw Wspólnoty Brytyjskiej w ramach programu Lend-Lease. Brytyjczykom nie odpowiadała wieżyczka dowódcy, ponieważ dodatkowo podwyższała i tak już bardzo okazałą sylwetkę czołgu. W efekcie produkowane później dla armii alianckich czołgi M3 wyposażano w proste klapy włazu na stropie wieży. (Michael Green)

Na tym efektownym zdjęciu czołg średni M3 zjeżdża z drewnianego pomostu. Większość czołgistów z lat II wojny światowej unikała podobnych ryzykownych manewrów, gdyż „przyziemienie” wiązało się z silnym wstrząsem, niebezpiecznym dla załogi oraz dla podwozia czołgu. (Patton Museum)

PRODUKCJA

Koń­co­we pra­ce pro­jek­to­we nad M3 od­by­wa­ły się na po­cząt­ku 1941 roku. Czołg ten nie prze­szedł fazy pro­to­ty­po­wej. Wcze­snym la­tem 1941 roku w za­kła­dach De­tro­it Tank Ar­se­nal roz­po­czę­ła się jego wiel­ko­se­ryj­na pro­duk­cja. Po­cząt­ko­wo za­ło­ga M3 mia­ła się skła­dać z sied­miu czoł­gi­stów; ich licz­bę wkrót­ce zmniej­szo­no do sze­ściu, gdy sze­fo­stwo US Army uzna­ło, że kie­row­ca może tak­że wy­ko­ny­wać za­da­nia ra­dio­ope­ra­to­ra, gdyż ra­dio­sta­cja znaj­do­wa­ła się w gór­nej czę­ści ka­dłu­ba, koło sta­no­wi­ska kie­row­cy. We­wnętrz­ny sys­tem te­le­fo­nicz­ny umoż­li­wiał po­szcze­gól­nym człon­kom za­ło­gi ko­mu­ni­ko­wa­nie się ze sobą.

Zgrze­wa­na czo­ło­wa pły­ta pan­cer­na mia­ła 30-stop­nio­wą po­chy­łość i 50 mm gru­bo­ści. Iden­tycz­ną gru­bo­ścią cha­rak­te­ry­zo­wa­ła się też cała od­le­wa­na wie­ża czoł­gu M3, któ­rej czo­ło­wa po­wierzch­nia była na­chy­lo­na pod ką­tem 47 stop­ni, lecz jej boki i tył – już tyl­ko pod 5-stop­nio­wym ką­tem. Nie­mal pio­no­we opan­ce­rze­nie bocz­ne gór­nej czę­ści ka­dłu­ba M3 (ich po­chy­łość nie prze­kra­cza­ła 10 stop­ni) mia­ło gru­bość 38 mm. Dla po­rów­na­nia, opan­ce­rze­nie róż­nych wcze­snych wer­sji nie­miec­kie­go czoł­gu śred­nie­go PzKpfw. IV, wy­ko­rzy­sta­nych w cza­sie pod­bo­ju Fran­cji, wy­no­si­ło – w naj­le­piej osło­nię­tych miej­scach – za­le­d­wie 30 mm, a po­chy­łość tar­czy czoł­go­we­go dzia­ła w wie­ży – 29 stop­ni.

Dla spro­sta­nia co­kol­wiek nie­re­ali­stycz­nym żą­da­niom pro­duk­cji jesz­cze więk­szej licz­by czoł­gów, zgła­sza­nym przez ame­ry­kań­skich i bry­tyj­skich przy­wód­ców po­li­tycz­nych, US Army za­war­ła kon­trak­ty na bu­do­wę M3, a tak­że nie­co od­mien­nej wer­sji tego czoł­gu dla ar­mii bry­tyj­skiej, z trze­ma ko­lej­ny­mi cy­wil­ny­mi wy­twór­nia­mi. Były to Ame­ri­can Lo­co­mo­ti­ve Co. (Alco), Pres­sed Ste­el Co. oraz Pul­l­man Stan­dard Car Co. Ogó­łem wszy­scy ci pro­du­cen­ci (wraz z Rock Is­land Ar­se­nal) wy­pro­du­ko­wa­li do sierp­nia 1942 roku pra­wie 5000 eg­zem­pla­rzy M3.

Gdy wspo­mnia­ne cy­wil­ne wy­twór­nie przy­go­to­wy­wa­ły się do pod­ję­cia pro­duk­cji M3, ar­mia ame­ry­kań­ska na­dal od­czu­wa­ła do­tkli­wy brak czoł­gów ćwi­czeb­nych, więc z Rock Is­land Ar­se­nal za­war­to umo­wę na bu­do­wę 126 eg­zem­pla­rzy M2A1. Zbu­do­wa­no za­le­d­wie 94 czoł­gi tego typu, nim US Army – w sierp­niu 1941 roku – wy­co­fa­ła się z za­war­te­go kon­trak­tu, a hale pro­duk­cyj­ne za­czę­ło już opusz­czać tyle M3, że moż­na było spro­stać ów­cze­sne­mu za­po­trze­bo­wa­niu ame­ry­kań­skich sił zbroj­nych na czoł­gi śred­nie.

Jed­nak nie każ­dy uwa­żał, że M3 jest na tyle uda­ny, by wart był pod­ję­cia jego pro­duk­cji na taką ska­lę. Do­wódz­two sił pan­cer­nych pro­po­no­wa­ło, aby, nim zo­sta­nie opra­co­wa­na czoł­go­wa wie­ża na tyle prze­stron­na, by móc ją wy­po­sa­żyć w ar­ma­tę 75 mm, ogra­ni­czyć się do kil­ku­set M3. Wo­bec pil­ne­go za­po­trze­bo­wa­nia wojsk bry­tyj­skich w Afry­ce Pół­noc­nej na wię­cej ame­ry­kań­skich czoł­gów śred­nich De­par­ta­ment Uzbro­je­nia chciał jed­nak – mimo zgła­sza­nych obiek­cji – kon­ty­nu­ować pro­duk­cję M3. Za­strze­że­nia ta­kie for­mu­ło­wał m.in. ge­ne­rał ma­jor Adna R. Chaf­fee, któ­ry okre­ślił osią­gi M3 jako „le­d­wie za­do­wa­la­ją­ce”.

Czoł­gi M3 po raz pierw­szy we­szły do wal­ki w skła­dzie ame­ry­kań­skiej 1. Dy­wi­zji Pan­cer­nej 28 li­sto­pa­da 1942 roku, kie­dy po­łą­czo­ne siły ame­ry­kań­sko-bry­tyj­skie pod­ję­ły pró­bę zdo­by­cia pew­ne­go zaj­mo­wa­ne­go przez Niem­ców mia­sta i lot­ni­ska w Tu­ne­zji w Afry­ce Pół­noc­nej. Pod­czas tego de­biu­tanc­kie­go na­tar­cia nie­do­świad­cze­ni ame­ry­kań­scy czoł­gi­ści w M3 po­nie­śli do­tkli­we stra­ty od ognia za­ma­sko­wa­nych nie­miec­kich ar­mat prze­ciw­pan­cer­nych. W cią­gu na­stęp­nych kil­ku dni zma­gań for­ma­cje czoł­go­we Ame­ry­ka­nów do­zna­ły no­wych po­waż­nych nie­po­wo­dzeń w star­ciach z za­pra­wio­ny­mi w bo­jach nie­miec­ki­mi od­dzia­ła­mi.

Choć M3 wpro­wa­dzo­no do walk na pół­noc­no­afry­kań­skim te­atrze dzia­łań wo­jen­nych jako przej­ścio­wy typ ame­ry­kań­skie­go czoł­gu śred­nie­go, to licz­ba M3 sta­le się tam po­więk­sza­ła aż do cza­su ka­pi­tu­la­cji nie­miec­kich wojsk w Afry­ce Pół­noc­nej w maju 1943 roku. Ge­ne­rał ma­jor Er­nest N. Har­mon, do­wód­ca 1. Dy­wi­zji Pan­cer­nej w Afry­ce Pół­noc­nej, 21 maja 1943 roku wy­słał me­mo­ran­dum na­czel­ne­mu do­wód­cy sił alianc­kich, w któ­rym „wpro­wa­dza­nie do bi­twy dy­wi­zji pan­cer­nej z czoł­ga­mi M3, aby te sta­cza­ły cięż­kie boje z [nie­miec­ki­mi] dzia­ła­mi prze­ciw­pan­cer­ny­mi i czoł­ga­mi” uznał za „zbrod­ni­cze”.

Ostat­nia ak­cja bo­jo­wa czoł­gów z se­rii M3 uzbro­jo­nych w dzia­ła w skła­dzie US Army mia­ła miej­sce w cza­sie 4-dnio­we­go sztur­mu na oku­po­wa­ną przez Ja­poń­czy­ków wy­spę Bu­ta­ri­ta­ri na ato­lu Ma­kin w li­sto­pa­dzie 1943 roku. Nie­któ­re z tych wo­zów bo­jo­wych po­zo­sta­ły w skła­dzie wojsk ame­ry­kań­skich po przy­sto­so­wa­niu do in­nych za­dań, w roli opan­ce­rzo­nych po­jaz­dów ewa­ku­acyj­nych lub cią­gni­ków.

Na tym ciekawym zdjęciu widać dobrze mechanizm działania zawieszenia VVSS w czasie przejazdu czołgu średniego M3 ponad okopem i zwalonym drzewem. Duże drzwi z boku kadłuba uznano za słaby punkt czołgu, narażony szczególnie na nieprzyjacielskie pociski, i zrezygnowano z nich w późniejszych modelach produkcyjnych. (Patton Museum)

UZBROJENIE GŁÓWNE CZOŁGU M3

Stan­dar­do­wy smu­go­wy na­bój prze­ciw­pan­cer­ny z czep­cem (APC-T), prze­zna­czo­ny do dział 75 mm M2, no­sił ozna­cze­nie M61, a jego masa cał­ko­wi­ta wy­no­si­ła 9 kg. Sam po­cisk wa­żył 6,785 kg, a jego pręd­kość po­cząt­ko­wa wy­no­si­ła 588 m/s. Był w sta­nie prze­bić pan­cerz RHA pod ką­tem 30 stop­ni z od­le­gło­ści nie­co po­nad 450 m. (W dal­szej czę­ści książ­ki wszel­kie dane od­no­szą­ce się do sku­tecz­no­ści po­ci­sków będą do­ty­czy­ły prze­bi­ja­nia płyt pan­cer­nych, od­chy­lo­nych o 30 stop­ni od pio­nu).

Z dy­stan­su 2000 jar­dów (po­nad 1800 m) po­cisk M61 na­dal mógł prze­bić 46-mi­li­me­tro­wy pan­cerz. Po­ci­ski kla­sy APC-T spra­wi­ły, że wy­ko­rzy­sta­nie pan­ce­rza FHA w czoł­gach śred­nich i cięż­kich stra­ci­ło sens. Ar­mia nie­miec­ka prze­sta­wi­ła się ze sto­so­wa­nia FHA na pan­ce­rze spa­wa­ne w swo­ich czoł­gach śred­nich na prze­ło­mie 1943/1944 roku, wła­śnie ze wzglę­du na upo­wszech­nie­nie się amu­ni­cji APC-T.

Był też inny typ po­ci­sku do dział M2 kal. 75 mm, zna­ny jako M72 Shot Tra­cer (AP-T – prze­ciw­pan­cer­ny po­cisk smu­go­wy), o iden­tycz­nej pręd­ko­ści po­cząt­ko­wej jak M61 APC-T i do­rów­nu­ją­cy mu sku­tecz­no­ścią w wal­ce na dy­stan­sie do 450 m, jed­nak nie tak efek­tyw­ny przy strze­la­niu z więk­szej od­le­gło­ści; z 1800 m po­cisk M72 prze­bi­jał pan­cerz gru­bo­ści za­le­d­wie 38 mm. (Ter­min Shot w na­zwie amu­ni­cji ozna­czał po­cisk inny od amu­ni­cji bu­rzą­co-odłam­ko­wej).

Stan­dar­do­wy po­cisk bu­rzą­co-odłam­ko­wy (HE), wy­strze­li­wa­ny z dzia­ła 75 mm M2 w czoł­gu M3 osią­gał, przy za­sto­so­wa­niu ty­po­we­go ła­dun­ku mio­ta­ją­ce­go, pręd­kość po­cząt­ko­wą oko­ło 450 m/s. No­sił ozna­cze­nie M48 Shell (HE) Nor­mal. Inna wer­sja tego sa­me­go po­ci­sku, z do­dat­ko­wym ła­dun­kiem mio­ta­ją­cym (zna­nym jako do­ła­do­wa­nie), mia­ła mak­sy­mal­ną pręd­kość wy­lo­to­wą do­cho­dzą­cą do 575 m/s; był to M48 Shell (HE) Su­per­char­ge. Amu­ni­cja bu­rzą­co-odłam­ko­wa słu­ży głów­nie do zwal­cza­nia nie­opan­ce­rzo­nych po­jaz­dów, nisz­cze­nia bu­dyn­ków oraz ra­że­nia tzw. siły ży­wej (po­zba­wio­nych osło­ny żoł­nie­rzy nie­przy­ja­cie­la).

W ra­por­cie US Army, opa­trzo­nym datą 12 czerw­ca 1951 roku, ge­ne­rał ma­jor Gla­de­on M. Bar­nes, bę­dą­cy w la­tach II woj­ny świa­to­wej sze­fem wy­dzia­łu ba­daw­czo-roz­wo­jo­we­go De­par­ta­men­tu Uzbro­je­nia, tak pi­sał o sku­tecz­no­ści po­ci­sków bu­rzą­co-odłam­ko­wych ka­li­bru 75 mm: „W 1939 roku ni­żej pod­pi­sa­ny zo­stał przy­dzie­lo­ny do per­so­ne­lu tech­nicz­ne­go De­par­ta­men­tu Uzbro­je­nia, prze­pro­wa­dza­ją­ce­go pró­by na po­li­go­nie w Aber­de­en w celu usta­le­nia efek­tyw­no­ści uży­cia bro­ni ma­szy­no­wej oraz odła­mo­wych po­ci­sków 75 mm w zwal­cza­niu [nie­przy­ja­ciel­skiej] pie­cho­ty. Te­sty te wy­ka­zy­wa­ły ja­sno, że dzia­ło 75 mm jest o wie­le sku­tecz­niej­sze od ognia ka­ra­bi­nów ma­szy­no­wych w wal­ce z żoł­nie­rza­mi, pro­wa­dzo­nej na róż­nych dy­stan­sach”.

Po­cisk M48 (HE) był za­opa­trzo­ny w za­pal­nik kon­tak­to­wy, do­pro­wa­dza­ją­cy do eks­plo­zji ma­te­ria­łu wy­bu­cho­we­go w mo­men­cie ude­rze­nia w cel (do­kład­niej po 0,05 s) lub z opóź­nie­niem (0,15 s), w za­leż­no­ści od mo­de­lu za­pal­ni­ka. Pod­czas trans­por­tu wszyst­kie po­ci­ski typu M48 mia­ły za­pal­ni­ki na­sta­wio­ne na na­tych­mia­sto­wy wy­buch; w celu ich prze­sta­wie­nia na tryb wy­bu­chu opóź­nio­ne­go ła­dow­ni­czy w czoł­gu prze­krę­cał me­cha­nicz­nym klu­czem śru­bę w po­ci­sku w po­ło­że­nie za­pło­nu opóź­nio­ne­go, tak aby jej ro­wek zna­lazł się pod ką­tem pro­stym w sto­sun­ku do obu­do­wy za­pal­ni­ka. Ła­dow­ni­czy mógł so­bie z tym po­ra­dzić tak­że w ciem­no­ści, wy­czu­wa­jąc do­ty­ko­wo po­ło­że­nie row­ka.

De­to­na­to­ry o na­tych­mia­sto­wym dzia­ła­niu słu­ży­ły do zwal­cza­nia wro­giej pie­cho­ty w otwar­tym te­re­nie, kie­dy wy­buch po­ci­sku po­wo­do­wał za­bój­czy po­dmuch oraz roz­prysk odłam­ków, nim sam po­cisk za­rył się w pod­ło­że. Za­pal­nik na­sta­wio­ny na opóź­nio­ny wy­buch umoż­li­wiał po­ci­skom prze­bi­cie cien­kich osłon, ta­kich jak lek­ki pan­cerz, tar­cza dzia­ła prze­ciw­pan­cer­ne­go albo ścia­na bu­dyn­ku, i do­pie­ro wte­dy na­stę­po­wa­ła eks­plo­zja. Do za­dań do­wód­cy czoł­gu albo ce­low­ni­cze­go na­le­ża­ło in­for­mo­wa­nie ła­dow­ni­cze­go o po­żą­da­nym usta­wie­niu za­pal­ni­ka przed za­ła­do­wa­niem po­ci­sku do ko­mo­ry zam­ko­wej czoł­go­we­go dzia­ła.

Ofi­cjal­nie we wnę­trzu czoł­gu M3 prze­wi­dzia­no miej­sce na 50 po­ci­sków do dzia­ła 75 mm. Jed­nak­że za­ło­gi czoł­gów w woj­skach wszyst­kich państw w la­tach II woj­ny świa­to­wej czę­sto za­bie­ra­ły nad­mia­ro­wą amu­ni­cję, z oba­wy przed przed­wcze­snym wy­czer­pa­niem się jej za­pa­su pod­czas wal­ki.

Do dział 75 mm M2 opra­co­wa­no też po­cisk dym­ny M89 (Shell, Smo­ke), słu­żą­cy do ozna­cza­nia ce­lów lub sta­wia­nia za­po­ry dym­nej, osła­nia­ją­cej wła­sne woj­ska. Amu­ni­cję tego typu czę­sto okre­śla­no skró­tem „WP” (whi­te pho­spho­rus). Fos­for w po­ci­skach WP zwy­kle do­pro­wa­dzał do za­pło­nu ole­ju i sma­rów na pan­cer­zach nie­przy­ja­ciel­skich czoł­gów, po­wo­du­jąc, że za­pa­la­ły się na ze­wnątrz, a pło­mie­nie i dym mo­gły prze­nik­nąć do wnę­trza ta­kie­go po­jaz­du przez szcze­li­ny i spo­je­nia, co zmu­sza­ło za­ło­gę do opusz­cze­nia czoł­gu, a było to rów­no­znacz­ne z jego cza­so­wym uniesz­ko­dli­wie­niem.

Ar­ma­ta 75 mm M2 mia­ła lufę dłu­go­ści 213 cm, a w czoł­gach pro­du­ko­wa­nych od stycz­nia 1942 roku była wy­po­sa­żo­na w ży­ro­sko­po­wy sta­bi­li­za­tor po­ło­że­nia lufy w płasz­czyź­nie pio­no­wej. W pu­bli­ka­cji ame­ry­kań­skie­go De­par­ta­men­tu Woj­ny, za­ty­tu­ło­wa­nej Ar­mo­red For­ce Field Ma­nu­al: Tank Gun­ne­ry, wy­da­nej 22 kwiet­nia 1943 roku, ob­ja­śnio­no dzia­ła­nie tego sta­bi­li­za­to­ra: „Urzą­dze­nie to nie słu­ży do na­kie­ro­wy­wa­nia [lufy] dzia­ła na cel. Jego za­da­nie po­le­ga po pro­stu na utrzy­ma­niu dzia­ła w okre­ślo­nym po­ło­że­niu; tym sa­mym eli­mi­nu­je sil­ne wa­ha­nia spo­wo­do­wa­ne przez czołg w ru­chu. Ale na­wet ten sta­bi­li­za­tor nie za­pew­nia nie­ustan­ne­go utrzy­ma­nia dzia­ła w pre­cy­zyj­nym na­kie­ro­wa­niu na cel. Na­le­ży za­tem ko­ry­go­wać po­ło­że­nie dzia­ła i otwie­rać ogień po wła­ści­wym usy­tu­owa­niu celu w siat­ce przy­rzą­dów ce­low­ni­czych”.

Po­nie­waż oka­za­ło się, że 75-mi­li­me­tro­we dzia­ło M2 jest ra­czej źle wy­wa­żo­ne, co unie­moż­li­wia na­le­ży­te dzia­ła­nie sta­bi­li­za­to­ra ży­ro­sko­po­we­go, po­sta­no­wio­no do­dat­ko­wo ob­cią­żyć wy­lot lufy i za­sto­so­wać pół­au­to­ma­tycz­ny me­cha­nizm zam­ko­wy. Dzię­ki temu zu­ży­ta łu­ska wy­strze­lo­ne­go na­bo­ju była od­tąd wy­rzu­ca­na, po po­wro­cie lufy do wyj­ścio­we­go po­ło­że­nia po strza­le, przez otwar­ty me­cha­nizm od­tyl­co­wy, a ła­dow­ni­czy w czoł­gu mógł szyb­ko wpro­wa­dzić ko­lej­ny na­bój do ko­mo­ry zam­ka. Wpro­wa­dze­nie no­we­go na­bo­ju uru­cha­mia­ło sprę­ży­ny me­cha­ni­zmu, któ­ry au­to­ma­tycz­nie za­my­kał ko­mo­rę zam­ko­wą dzia­ła. Był to duży po­stęp w po­rów­na­niu z ob­słu­gi­wa­ny­mi ręcz­nie ko­mo­ra­mi tego ro­dza­ju, np. we fran­cu­skiej ar­ma­cie po­lo­wej 75 mm, co wy­ma­ga­ło do­dat­ko­wych dzia­łań (a zwy­kle tak­że za­an­ga­żo­wa­nia dru­gie­go ła­dow­ni­cze­go) do utrzy­ma­nia wy­so­kiej szyb­ko­strzel­no­ści.

Czołg średni M3 od początku uważano za typ przejściowy. Jego największym niedostatkiem było – odziedziczone po czołgu średnim T5E2 – rozwiązanie w postaci rozmieszczenia działa 75 mm w kadłubowym sponsonie. Jednakże sytuacja na świecie wymusiła podjęcie masowej produkcji M3. Egzemplarz na zdjęciu, z Muzeum Izraelskiego Korpusu Pancernego, nie ma pancernej wieżyczki dowódcy załogi. (Vladimir Yakubov)

Nieukończony jeszcze Grant w hali montażowej. Trzema amerykańskimi wytwórniami, które produkowały te czołgi, były Baldwin Locomotive Works, Pressed Steel Car Company i Pullman Standard Car Company. Pierwszy Grant został wyprodukowany w lipcu 1941 roku. (Patton Museum)

W ekspozycji Muzeum Pojazdów Wojskowych w Wirginii znajduje się ten wyprodukowany dla armii brytyjskiej czołg średni M3, nazywany przez Brytyjczyków Grantem. Brytyjczycy preferowali instalowanie radiostacji w wieży czołgu, a w rezultacie wieża zaprojektowana do Granta była dużo większa od tej w wersji M3 dla US Army. (Michael Green)

Ten czołg średni M3 sfotografowano podczas ćwiczeń wojskowych na pustynnym poligonie US Army w południowej Kalifornii. Chociaż w czołgu znajdowała się radiostacja, o czym świadczy widoczna duża antena prętowa, dowódca załogi posługuje się chorągiewką sygnalizacyjną w nawiązywaniu łączności z innymi czołgami swojej jednostki. (Patton Museum)

UZBROJENIE DODATKOWE

Ar­ma­ta 37 mm M6 w od­le­wa­nej wie­ży czoł­gu M3 była ulep­szo­ną i nie­co po­więk­szo­ną wer­sją po­dob­ne­go dzia­ła 37 mm M5. W od­róż­nie­niu od ob­słu­gi­wa­nej ma­nu­al­nie ko­mo­ry zam­ko­wej dzia­ła M5, za­mek w M6 był pół­au­to­ma­tycz­ny. W czoł­gach pro­du­ko­wa­nych od stycz­nia 1942 roku rów­nież w tej bro­ni za­sto­so­wa­no ży­ro­sko­po­wy sta­bi­li­za­tor wzno­su lufy. Prze­ciw­wa­ga znaj­du­ją­ca się pod lufą dzia­ła uspraw­nia­ła dzia­ła­nie tego sta­bi­li­za­to­ra.

M3 był po­cząt­ko­wo uzbro­jo­ny w czte­ry ka­ra­bi­ny ma­szy­no­we 7,62 mm. Dwa z nich znaj­do­wa­ły się w od­le­wa­nej wie­ży; je­den był sprzę­żo­ny z dzia­łem 37 mm M6, a dru­gi za­in­sta­lo­wa­no w ob­ro­to­wej wie­życz­ce do­wód­cy za­ło­gi. Po­zo­sta­łe dwa ka­emy 7,62 mm znaj­do­wa­ły się w przed­niej czę­ści ka­dłu­ba i mo­gły strze­lać wy­łącz­nie do przo­du. Je­den z nich usu­nię­to z czoł­gów pro­du­ko­wa­nych od czerw­ca 1942 roku, a po­zo­sta­łe po nim pu­ste miej­sce za­śle­pio­no sta­lo­wą za­tycz­ką. Ofi­cjal­nie w czoł­gu M3 prze­wi­dzia­no miej­sce na za­pas 9200 sztuk amu­ni­cji ka­li­bru 7,62 mm.

PROBLEMY Z NAPĘDEM CZOŁGU M3

Do naj­więk­szych nie­do­stat­ków czoł­gu M3 na­le­żał „odzie­dzi­czo­ny” po M2A1, 9-cy­lin­dro­wy, ben­zy­no­wy, chło­dzo­ny po­wie­trzem gwiaz­do­wy sil­nik Con­ti­nen­tal Mo­tors, ozna­czo­ny sym­bo­lem R975 EC2. Ta jed­nost­ka na­pę­do­wa mia­ła licz­ne wady. Kon­struk­to­rzy i me­cha­ni­cy z ośrod­ka te­sto­we­go w Aber­de­en stwier­dzi­li w ra­por­cie z 14 stycz­nia 1942 roku, że sil­nik ów ma za małą moc, wsku­tek cze­go sto­su­nek mocy na­pę­du do masy czoł­gu jest zbyt mały, by za­pew­niać po­jaz­do­wi za­do­wa­la­ją­ce osią­gi.

Ra­por­ty z in­nych po­li­go­nów US Army, gdzie w tym sa­mym cza­sie te­sto­wa­no czołg M3, tak­że za­wie­ra­ją opi­nie, że wspo­mnia­ny sil­nik gwiaz­do­wy miał „nie­do­sta­tecz­ne osią­gi i ży­wot­ność”. Nie­któ­rzy ofi­ce­ro­wie z od­dzia­łu te­stów w Aber­de­en za­le­ca­li, „aby do­dat­ko­wo pod­dać pod roz­wa­gę in­nym za­kła­dom pro­duk­cyj­nym po­mysł zwięk­sze­nia sto­sun­ku mocy sil­ni­ka do masy [czoł­gu], a tak­że uła­twie­nia do­stę­pu [do sil­ni­ka]”.

Ko­lej­nym mi­nu­sem uży­cia lot­ni­cze­go sil­ni­ka gwiaz­do­we­go było to, że ma on znacz­ną wy­so­kość, a wał na­pę­do­wy – w po­rów­na­niu z sil­ni­ka­mi rzę­do­wy­mi lub wi­dla­sty­mi o zbli­żo­nej mocy – musi się znaj­do­wać wy­żej po­nad pod­ło­gą prze­dzia­łu sil­ni­ko­we­go. Tym sa­mym duża wy­so­kość prze­dzia­łu na­pę­do­we­go pod­wyż­sza­ła cały ka­dłub M3, a więc i wie­ża tego czoł­gu była roz­miesz­czo­na na znacz­nej wy­so­ko­ści. Wraz z wie­życz­ką do­wód­cy cał­ko­wi­ta wy­so­kość M3 wy­no­si­ła 312 cm.

Wał na­pę­do­wy czoł­gu M3 łą­czył sil­nik z syn­chro­ni­zo­wa­ną, 5-bie­go­wą skrzy­nią bie­gów, roz­miesz­czo­ną w dol­nej czę­ści przo­du ka­dłu­ba. Zsyn­chro­ni­zo­wa­ny układ prze­nie­sie­nia na­pę­du współ­dzia­łał z me­cha­ni­zmem róż­ni­co­wym, po­łą­czo­nym z dwie­ma prze­kład­nia­mi głów­ny­mi, a te wpra­wia­ły w ruch zę­ba­te koła na­pę­do­we w przo­dzie ka­dłu­ba. Dy­fe­ren­cjał i prze­kład­nie głów­ne znaj­do­wa­ły się w du­żej, 3-ele­men­to­wej skrzy­ni z od­le­wa­nej sta­li; czę­ści te mo­co­wa­no ni­ta­mi, a wspo­mnia­na skrzy­nia sta­no­wi­ła przed­ni, dol­ny frag­ment ka­dłu­ba. Całą tę osło­nę moż­na było zdjąć przy prze­glą­dzie me­cha­ni­zmów i urzą­dzeń w niej roz­miesz­czo­nych. Gru­bość pan­ce­rza tej obu­do­wy wy­no­si­ła 50 mm, a jej ukos – od 0 do 45 stop­ni.

Brak od­po­wied­nie­go sil­ni­ka czoł­go­we­go do M3 nie był winą De­par­ta­men­tu Uzbro­je­nia. Człon­ko­wie per­so­ne­lu tego wy­dzia­łu prze­wi­dzie­li za­po­trze­bo­wa­nie na sil­nik o wy­star­cza­ją­cej mocy, nim jesz­cze czołg ten wszedł do służ­by w US Army. Jed­nak w la­tach 30. bra­ko­wa­ło pie­nię­dzy na taki pro­jekt, na­to­miast wy­twór­nie cy­wil­ne nie in­te­re­so­wa­ły się spe­cjal­nie opra­co­wa­niem sil­ni­ka czoł­go­we­go, któ­ry nie nada­wał się do po­jaz­dów ko­mer­cyj­nych.

I choć w 1942 roku fun­du­sze były już bar­dziej niż wy­star­cza­ją­ce na to, by skon­stru­ować od­po­wied­ni sil­nik do czoł­gu M3, cha­rak­te­ry­zu­ją­cy się ko­rzyst­niej­szym sto­sun­kiem mocy na­pę­du do masy po­jaz­du, to wszy­scy w US Army szyb­ko zro­zu­mie­li, że brak na to cza­su. Opóź­nie­nie pro­duk­cji M3 do chwi­li po­wsta­nia opty­mal­ne­go sil­ni­ka nie wcho­dzi­ło w ra­chu­bę. Wo­bec tego, po­mi­mo swych wad, 9-cy­lin­dro­wy, gaź­ni­ko­wy sil­nik gwiaz­do­wy Con­ti­nen­tal Mo­tors miał po­zo­stać naj­licz­niej­szą jed­nost­ką na­pę­do­wą w ame­ry­kań­skich czoł­gach śred­nich w la­tach II woj­ny świa­to­wej.

Ten czołg średni M3A5 Grant znajduje się obecnie w Muzeum Izraelskiego Korpusu Pancernego. Łatwo można dostrzec, iż wieża z armatą 37 mm jest dużo większa od tej w stojącym po prawej M3 z oryginalną, amerykańską wieżą. W wojsku amerykańskim dopiero w czołgacah następnej generacji umieszczono radiostację w czołgowej wieży. (Vladimir Yakubov)

Po wybuchu wojny z Japonią zamalowano oznakowania używane w latach przedwojennych w czołgach i innych wozach bojowych 2. Dywizji Pancernej, gdyż uznano, że czerwony krąg na tle białej gwiazdy zbytnio przypominał japoński symbol wschodzącego słońca. Zamiast tego w całej armii amerykańskiej wprowadzono nowy emblemat – 5-ramienną białą gwiazdę. Wyjątek od tej reguły stanowiły tylko pojazdy sił pancernych US Army, w których stosowano 5-ramienną gwiazdę koloru żółtego, uznając, że barwa ta mniej rzuca się w oczy. Oprócz żółtych gwiazd na obu bokach wieży czołgu malowano poziomy pas, widoczny na tej ilustracji, przedstawiającej amerykański czołg średni M3, należący w grudniu 1942 roku do 1. Dywizji Pancernej walczącej w Tunezji. Żółte geometryczne oznaczenie na przodzie kadłuba oznaczało w tej dywizji przynależność do którejś z kompanii tej jednostki. Niekiedy zamalowywano szaroniebieski numer rejestracyjny pojazdu lub też – gdy zabrakło żółtej farby – malowano go na biało. (© Osprey Publishing Ltd.)

WERSJA DLA WOJSK BRYTYJSKICH

Ar­mia bry­tyj­ska stra­ci­ła więk­szość swo­ich czoł­gów wraz z klę­ską Fran­cji la­tem 1940 ro­ku. A po­nie­waż Wiel­kiej Bry­ta­nii bra­ko­wa­ło w tam­tym cza­sie in­fra­struk­tu­ry prze­my­sło­wej, zdol­nej do szyb­kie­go uzu­peł­nie­nia tych strat, Bry­tyj­czy­cy wy­sła­li do Sta­nów Zjed­no­czo­nych spe­cjal­ną mi­sję, na któ­rej cze­le sta­nął Mi­cha­el De­war. Wcho­dzą­cy w jej skład spe­cja­li­ści mie­li się zo­rien­to­wać, czy moż­na uru­cho­mić w ame­ry­kań­skich fa­bry­kach pro­duk­cję czoł­gów na po­trze­by bry­tyj­skie; Bry­tyj­czy­cy byli go­to­wi za­pła­cić za nie go­tów­ką.

Przed­sta­wi­cie­le US Army szyb­ko po­in­for­mo­wa­li przy­by­łych do Ame­ry­ki bry­tyj­skich go­ści, że wcho­dzi­ło w grę je­dy­nie za­war­cie umo­wy na do­sta­wy czoł­gów przy­ję­tych do uzbro­je­nia ar­mii ame­ry­kań­skiej. Świad­czy­ło to o po­waż­nych oba­wach, że w wy­pad­ku pod­bi­cia Wiel­kiej Bry­ta­nii przez na­zi­stów Ame­ry­ka­nie po­zo­sta­ną z wy­twór­nia­mi przy­sto­so­wa­ny­mi do pro­duk­cji ta­kich czoł­gów, któ­rych US Army nie chcia­ła. Jed­nak­że moż­na było wpro­wa­dzić pew­ne mo­dy­fi­ka­cje, zgod­ne z wy­ma­ga­nia­mi sta­wia­ny­mi przez ar­mię bry­tyj­ską. W tej sy­tu­acji bry­tyj­ska mi­sja zgo­dzi­ła się na za­ak­cep­to­wa­nie ulep­szo­nej wer­sji czoł­gu śred­nie­go M3 i zło­ży­ła za­mó­wie­nie na pra­wie 3000 eg­zem­pla­rzy, pro­du­ko­wa­nych w trzech róż­nych ame­ry­kań­skich wy­twór­niach.

Wy­dat­ki na czoł­gi M3 dla wojsk bry­tyj­skich ob­ję­to póź­niej wa­run­ka­mi umo­wy Lend-Le­ase z 11 mar­ca 1941 roku, w któ­rej za­pew­nio­no rzą­do­wi bry­tyj­skie­mu i bry­tyj­skim si­łom zbroj­nym „bez­płat­ną” po­moc woj­sko­wą. Układ Lend-Le­ase był ofi­cjal­nie „ak­tem na rzecz wzmoc­nie­nia obron­no­ści Sta­nów Zjed­no­czo­nych”.

Ze­wnętrz­nie M3 pro­du­ko­wa­ne dla US Army oraz te bu­do­wa­ne dla Bry­tyj­czy­ków róż­ni­ły się przede wszyst­kim wie­ża­mi. Wer­sja M3 dla ar­mii bry­tyj­skiej mia­ła pro­du­ko­wa­ną w Ame­ry­ce, nie­mniej za­pro­jek­to­wa­ną przez stro­nę bry­tyj­ską wie­żę z od­le­wa­nej sta­li – niż­szą, ale więk­szą i prze­stron­niej­szą od wa­rian­tu ame­ry­kań­skie­go. W wie­ży bu­do­wa­nej we­dług pro­jek­tu bry­tyj­skie­go za­cho­wa­no ame­ry­kań­ską ar­ma­tę 37 mm M6 i współ­o­sio­wy ka­ra­bin ma­szy­no­wy ka­li­bru 7,62 mm, lecz zre­zy­gno­wa­no z wy­po­sa­żo­nej w kaem pan­cer­nej wie­życz­ki do­wód­cy, ty­po­wej dla M3 prze­zna­czo­nych dla US Army.

W ar­mii bry­tyj­skiej uzna­no, że wie­życz­ka do­wód­cy w ame­ry­kań­skim M3 pod­wyż­sza do­dat­ko­wo i tak już oka­za­łą syl­wet­kę tego czoł­gu. W miej­scu tej wie­życz­ki Bry­tyj­czy­cy za­sto­so­wa­li ob­ro­to­wą, 2-czę­ścio­wą kla­pę wła­zu stro­po­we­go, wraz z ob­ro­to­wym w za­kre­sie 360-stop­ni pe­ry­sko­pem. Wy­so­kość cał­ko­wi­ta czoł­gu w tej „pe­ry­sko­po­wej” wer­sji wy­no­si­ła 302 cm.

Bry­tyj­czy­kom ze­zwo­lo­no na za­mó­wie­nie do swo­jej wer­sji czoł­gu śred­nie­go M3 in­ne­go wa­rian­tu wie­ży, gdyż, we­dług bry­tyj­skich kry­te­riów, w czoł­go­wej wie­ży po­win­na się znaj­do­wać ra­dio­sta­cja do­wód­cy za­ło­gi. Z ko­lei zgod­nie z ów­cze­sny­mi ame­ry­kań­ski­mi za­sa­da­mi miej­sce na ra­dio­sta­cję znaj­do­wa­ło się w prze­dzia­le bo­jo­wym ka­dłu­ba. W tej sy­tu­acji Bry­tyj­czy­cy za­pro­jek­to­wa­li wie­żę znacz­nie szer­szą niż ame­ry­kań­ska wer­sja, a tak­że niż­szą o mniej wię­cej 10 cm. Ina­czej też w obu wer­sjach M3, ame­ry­kań­skiej i bry­tyj­skiej, zo­sta­ły roz­miesz­czo­ne prze­strze­nie ła­dun­ko­we we­wnątrz czoł­gu. A po­nie­waż M3 dla ar­mii bry­tyj­skiej mia­ły zo­stać wy­sła­ne do Afry­ki Pół­noc­nej, fa­brycz­nie wy­po­sa­żo­no je rów­nież w osło­ny przed pia­skiem na błot­ni­kach.

W woj­skach bry­tyj­skich z re­gu­ły nada­wa­no czoł­gom na­zwy. Tak samo po­stą­pio­no ze wszyst­ki­mi ty­pa­mi czoł­gów na­by­ty­mi od Ame­ry­ka­nów, na­zy­wa­jąc więk­szość z nich na cześć zna­nych ame­ry­kań­skich do­wód­ców z woj­ny se­ce­syj­nej. M3 z wie­żą bry­tyj­skie­go pro­jek­tu no­sił ofi­cjal­ną na­zwę Ge­ne­ral Grant I, choć bry­tyj­scy czoł­gi­ści okre­śla­li czoł­gi tego typu po pro­stu mia­nem Gran­tów. Ar­mia bry­tyj­ska otrzy­ma­ła tak­że stan­dar­do­wą, pro­du­ko­wa­ną dla US Army wer­sję czoł­gu M3, któ­rej nada­no na­zwę Ge­ne­ral Lee I (po­wszech­nie skra­ca­ną do Lee). W sierp­niu 1942 roku bry­tyj­ski pre­mier Win­ston Chur­chill ofi­cjal­nie za­de­cy­do­wał o usu­nię­ciu czło­nu „Ge­ne­ral” z nazw czoł­gów do­star­cza­nych przez Ame­ry­ka­nów i na­zy­wa­niu tych wo­zów pan­cer­nych wy­łącz­nie na­zwi­ska­mi wspo­mnia­nych do­wód­ców.

Ponieważ brytyjskie fabryki nie były w stanie wyprodukować odpowiedniej liczby czołgów dla swoich wojsk, rząd brytyjski wystarał się u władz amerykańskich o zgodę na podjęcie w USA produkcji zmodyfikowanej wersji czołgów średnich M3 dla swych sił zbrojnych. Zamówione przez Brytyjczyków czołgi M3, znane jako Granty, dostarczano do Afryki Północnej w standardowym dla US Army matowooliwkowym malowaniu. Jak widać na ilustracji powyżej, w armii brytyjskiej szybko przemalowano je na bardziej dostosowany do warunków pustynnych kolor piaskowy, zwany jasnokamiennym (nr 61). W różnych jednostkach stosowano nieco odmienne warianty malowania maskującego. Numer rejestracyjny – białe litery i cyfry – pozostawiano na oryginalnym oliwkowym tle. Przedstawiony na ilustracji pojazd, należący do 22. Brygady Pancernej w maju 1943 roku, ma także czerwone oznaczenia taktyczne, stosowane w jednostce, do której przydzielono ten czołg. (© Osprey Publishing Ltd.)

Dwa nieuzbrojone Granty w trakcie przygotowań do przewozu koleją do jednego z portów, z których transportowano je przez Atlantyk dla armii brytyjskiej. Widoczne na zdjęciu skrzynie na tylnej części kadłuba Grantów miały inne kształty i rozmiary od tych w czołgach tego typu przeznaczonych dla armii amerykańskiej. (Patton Museum)

Na zdjęciu czołg Grant odholowany z poligonu. Pojazdowi temu brakuje tarczy działa 75 mm w kadłubie oraz osłony armaty 37 mm w wieży. Pomimo ograniczonego zakresu ruchomości lufy działa 75 mm w kadłubowym sponsonie, Grant, po wejściu do służby w armii brytyjskiej w Afryce Północnej w maju 1942 roku, zaskoczył Niemców swoją znaczną siłą ognia. (Christophe Vallier)

M3 W SŁUŻBIE WOJSK ALIANC­KICH

M3 ar­mii bry­tyj­skiej za­de­biu­to­wa­ły w wal­kach w Afry­ce Pół­noc­nej w cza­sie zma­gań pod Ga­za­lą (Ajn al-Gha­za­la) w maju 1942 roku. Ich za­mon­to­wa­ne w przo­dzie ka­dłu­ba dzia­ła 75 mm mia­ły więk­szą do­no­śność w po­rów­na­niu z roz­miesz­czo­nym w wie­ży uzbro­je­niem głów­nym nie­miec­kich czoł­gów śred­nich. 50-mi­li­me­tro­wa ar­ma­ta czoł­gu PzKpfw. III no­si­ła ozna­cze­nie 5 cm KwK 38 L/42. Dłu­gość jej lufy wy­no­si­ła 210 cm, a po­ci­ski prze­ciw­pan­cer­ne do tych dział, PzGr 39, osią­ga­ły pręd­kość po­cząt­ko­wą do 685 m/s, prze­bi­ja­jąc z od­le­gło­ści 100 m pan­cerz gru­bo­ści do 54 mm, a z 2000 m – do 22 mm.

Nie­licz­ne PzKpfw. III now­szej wer­sji, któ­re star­ły się z bry­tyj­ski­mi M3 w Afry­ce Pół­noc­nej, były uzbro­jo­ne w dłu­go­lu­fo­we dzia­ło 50 mm, 5 cm KwK 39 L/60, dłu­go­ści 300 cm, ko­rzy­sta­ją­ce ze stan­dar­do­wej amu­ni­cji prze­ciw­pan­cer­nej typu PzGr 39; po­ci­ski wy­strze­li­wa­ne z tych dział osią­ga­ły pręd­kość po­cząt­ko­wą 835 m/s i mo­gły prze­bić pan­cerz gru­bo­ści 67 mm z od­le­gło­ści 100 m i 26 mm z 2000 m.

W pierw­szych wal­kach z bry­tyj­ski­mi M3, uzbro­jo­ny­mi w dzia­ło 75 mm, bra­ły też udział wcze­śniej­sze wer­sje czoł­gów śred­nich PzKpfw. IV, z krót­ko­lu­fo­wy­mi ar­ma­ta­mi 75 mm (7,5 cm KwK 37 L/24); dłu­gość lufy tych dział wy­no­si­ła za­le­d­wie 180 cm. Te krót­ko­lu­fo­we dzia­ła były prze­zna­czo­ne głów­nie do ostrze­li­wa­nia ze sto­sun­ko­wo nie­wiel­kie­go dy­stan­su i przy uży­ciu po­ci­sków bu­rzą­co-odłam­ko­wych (HE) ufor­ty­fi­ko­wa­nych po­zy­cji i nie­przy­ja­ciel­skiej „siły ży­wej”. Je­dy­nym ty­pem względ­nie sku­tecz­nej w wal­ce z po­jaz­da­mi pan­cer­ny­mi amu­ni­cji do tych dział były po­ci­ski ku­mu­la­cyj­ne o pręd­ko­ści po­cząt­ko­wej 450 m/s. Mo­gły one prze­bi­jać pan­cerz gru­bo­ści 41 mm z od­le­gło­ści 100 m oraz 30 mm z 2000 m. Po­chy­łość pan­ce­rza nie wpły­wa­ła szcze­gól­nie na ich moc ra­że­nia.

Sy­tu­ację nie­miec­kich czoł­gi­stów, któ­rzy w maju 1942 roku ze­tknę­li się po raz pierw­szy z M3 w bry­tyj­skiej służ­bie, do­dat­ko­wo po­gar­szał fakt, że dzia­ła ich czoł­gów śred­nich nie były w sta­nie prze­bić pan­ce­rza czo­ło­we­go wy­pro­du­ko­wa­nych w USA Gran­tów na dy­stan­sach, w ja­kich do­cho­dzi­ło na ogół do starć jed­no­stek pan­cer­nych. Z ko­lei smu­go­we po­ci­ski prze­ciw­pan­cer­ne (APC-T), wy­strze­li­wa­ne z dział 75 mm M2 bry­tyj­skich M3, z ła­two­ścią prze­bi­ja­ły pan­cerz czo­ło­wy nie­miec­kich czoł­gów śred­nich z od­le­gło­ści do 1500 m. Ge­ne­rał (póź­niej­szy feld­mar­sza­łek) Er­win Rom­mel, do­wo­dzą­cy nie­miec­ki­mi woj­ska­mi lą­do­wy­mi w Afry­ce Pół­noc­nej, tak na­pi­sał w swo­im dzien­ni­ku o pierw­szych star­ciach z bry­tyj­ski­mi M3: „Po­ja­wie­nie się tego no­we­go ame­ry­kań­skie­go czoł­gu wy­bi­ło wiel­ką lukę w na­szych sze­re­gach. Te­raz całe na­sze woj­sko sta­nę­ło w ob­li­czu cięż­kiej, mor­der­czej wal­ki z prze­wa­ża­ją­cym prze­ciw­ni­kiem”.

Nie­ste­ty, M3 nie na dłu­go za­pew­ni­ły stro­nie bry­tyj­skiej utrzy­ma­nie prze­wa­gi, gdyż już je­sie­nią 1942 roku woj­ska nie­miec­kie za­czę­ły wpro­wa­dzać do wal­ki sil­niej uzbro­jo­ną i le­piej opan­ce­rzo­ną wer­sję czoł­gu śred­nie­go PzKpfw. IV, okre­śla­ną przez żoł­nie­rzy bry­tyj­skich Mk IV Spe­cial; był to PzKpfw. IV Ausf. F2 (skró­to­wiec Ausf. ozna­cza wa­riant).

Gru­bość pan­ce­rza zwięk­szo­no w PzKpfw. IV Ausf. F2 do 50 mm na przo­dzie wie­ży i ka­dłu­ba. Czołg ten był uzbro­jo­ny w dłu­go­lu­fo­we dzia­ło ka­li­bru 75 mm (jego lufa mia­ła 323 cm), 7,5 cm KwK 40 L/43, strze­la­ją­ce stan­dar­do­wy­mi po­ci­ska­mi prze­ciw­pan­cer­ny­mi APC-T, PzGr 39, o pręd­ko­ści po­cząt­ko­wej 740 m/s. Z ów­cze­snych ra­por­tów ar­mii nie­miec­kiej wy­ni­ka, że po­cisk tego typu mógł prze­bić pan­cerz czo­ło­wy bry­tyj­skie­go wa­rian­tu M3 z od­le­gło­ści 1500 m – pra­wie mili. Jed­nost­ki pan­cer­ne wojsk bry­tyj­skich w Afry­ce Pół­noc­nej je­sie­nią 1942 roku i na wio­snę 1943 roku stop­nio­wo za­stę­po­wa­ły swo­je M3 ame­ry­kań­ski­mi czoł­ga­mi śred­ni­mi now­szej ge­ne­ra­cji. Nie­któ­re z uzbro­jo­nych w bry­tyj­skie dzia­ła M3, prze­ro­bio­ne na po­jaz­dy do­wód­cze w cza­sie kam­pa­nii pół­noc­no­afry­kań­skiej, po­zo­sta­wa­ły w tej roli w skła­dzie for­ma­cji ar­mii bry­tyj­skiej jesz­cze pod­czas póź­niej­szych walk we Wło­szech.

Ar­mia au­stra­lij­ska mia­ła otrzy­mać ogó­łem 757 eg­zem­pla­rzy czoł­gów typu M3, w wer­sjach ame­ry­kań­skiej i bry­tyj­skiej, z sil­ni­ka­mi gaź­ni­ko­wy­mi i wy­so­ko­pręż­ny­mi. Jak utrzy­mu­je Paul Han­del z au­stra­lij­skie­go Mu­zeum Czoł­gów, tak­że w ame­ry­kań­skiej wer­sji M3, do­star­czo­nej si­łom zbroj­nym tego kra­ju, ory­gi­nal­ną od­le­wa­ną wie­życz­kę za­stą­pio­no 2-czę­ścio­wą kla­pą wła­zu nad sta­no­wi­skiem do­wód­cy za­ło­gi, zna­ną z bry­tyj­skie­go wa­rian­tu M3. W woj­skach au­stra­lij­skich uzna­no, że ame­ry­kań­ska wer­sja M3 nie speł­nia wy­mo­gów czoł­gu pod­sta­wo­we­go i uży­wa­no jej wy­łącz­nie do szko­le­nia.

Po­nad­to czoł­gi za­rów­no ame­ry­kań­skiej, jak i bry­tyj­skiej wer­sji M3, bra­ły udział w kam­pa­nii bir­mań­skiej w skła­dzie bry­tyj­skiej 14. Ar­mii. Wła­śnie w trak­cie tych zma­gań w ame­ry­kań­skim wa­rian­cie M3 po raz pierw­szy za­stą­pio­no w wa­run­kach po­lo­wych wie­życz­kę z ka­ra­bi­nem ma­szy­no­wym wła­zem cha­rak­te­ry­stycz­nym dla wer­sji M3 uży­wa­nej przez woj­ska bry­tyj­skie.

Poza ar­mią bry­tyj­ską i si­ła­mi zbroj­ny­mi kra­jów Wspól­no­ty Bry­tyj­skiej naj­więk­szym użyt­kow­ni­kiem czoł­gów typu M3 była Ar­mia Czer­wo­na, któ­rej do­star­czo­no 1386 tych wo­zów bo­jo­wych w ra­mach pro­gra­mu Lend-Le­ase. Na mocy tego sa­me­go pro­gra­mu ar­mia bra­zy­lij­ska otrzy­ma­ła oko­ło 100 czoł­gów M3, lecz nie uży­ła żad­ne­go z nich w Eu­ro­pie, choć od­dzia­ły bra­zy­lij­skie wspo­ma­ga­ły woj­ska sprzy­mie­rzo­nych pod­czas walk we Wło­szech.

Wnętrze przedniej części przedziału bojowego czołgu Grant z Muzeum Pojazdów Wojskowych w Wirginii; widać siedzisko celowniczego, z mechanizmami regulacji położenia w płaszczyźnie bocznej i pionowej. Komorę zamkową działa 75 mm otaczają pręty osłony chroniące przed urazem podczas odrzutu armaty po wystrzale. (Paul Hannah)

Gran­ty – ognia!

Pod­czas II woj­ny świa­to­wej pod­puł­kow­nik Geo­r­ge Wi­the­rid­ge słu­żył w 3. Kró­lew­skim Puł­ku Czoł­gów (RTR), w skła­dzie 4. Bry­ga­dy Pan­cer­nej, na­le­żą­cej do bry­tyj­skiej 7. Dy­wi­zji Pan­cer­nej. W li­ście do au­to­ra ni­niej­szej książ­ki Ri­chard Hun­ni­cutt opi­sał wy­pad­ki z 27 maja 1942 roku, gdy czoł­gi M3 Grant z jego jed­nost­ki po raz pierw­szy sto­czy­ły bój z nie­miec­ki­mi od­dzia­ła­mi pan­cer­ny­mi w Afry­ce Pół­noc­nej:

„Je­cha­li­śmy przez