Ambasador u trzech papieży - Hanna Suchocka - ebook + książka

Ambasador u trzech papieży ebook

Hanna Suchocka

4,6

Opis

Hanna Suchocka i Wieczne Miasto

Dwanaście lat, trzy pontyfikaty, tysiące wspomnień

W Watykanie mawia się, że każdy pontyfikat to osobna epoka. Oto opowieść Hanny Suchockiej o latach 2001–2013, kiedy pełniła funkcję ambasadora w Watykanie w czasie pontyfikatów Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. W tym okresie doszło do wielu dramatycznych wydarzeń — m.in. gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia, a następnie śmierć Jana Pawła II, katastrofa smoleńska czy abdykacja Benedykta XVI — a Hanna Suchocka musiała się z nimi mierzyć nie tylko jako dyplomata, ale również na płaszczyźnie osobistej.

Dzięki opisanym tutaj historiom poznajemy strukturę i mechanizmy działania Państwa Watykańskiego oraz tajniki protokołu dyplomatycznego od kwestii strategicznych po dress code. Hanna Suchocka opowiada jednak nie tylko o postaciach z pierwszych stron gazet, ale również z sympatią i nostalgią wspomina zwykłych ludzi, których spotykała na targu, w małych sklepikach, ulubionych trattoriach i kafejkach.

Hanna Suchocka pokochała Rzym, więc tę książkę można również czytać jako absolutnie wyjątkowy i bogato ilustrowany zdjęciami przewodnik. Autorka pięknie opisuje znane i mniej znane zabytki Wiecznego Miasta. Idąc za jej wskazówkami, możemy podczas rzymskich wędrówek uciec od natłoku turystów i odnaleźć ukryte skarby architektury.

Hanna Suchocka – polityk, nauczycielka akademicka i prawniczka specjalizująca się w prawie konstytucyjnym i publicznym oraz w prawach człowieka. W latach 1992–1993 jako pierwsza kobieta w historii Polski pełniła urząd premiera. W rządzie Jerzego Buzka była ministrem sprawiedliwości, a następnie, w latach 2001–2013, kierowała ambasadą Rzeczypospolitej Polskiej przy Stolicy Apostolskiej. Posłanka do sejmu czterech kadencji. Od 2014 roku Hanna Suchocka jest członkinią Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich, a w czerwcu 2016 została powołana na honorową przewodniczącą Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji przez Prawo, tzw. komisji weneckiej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 529

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,6 (7 ocen)
5
1
1
0
0

Popularność




Opieka redakcyjna: LUCYNA KOWALIK
Konsultacja merytoryczna: Ks. prof. MAREK INGLOT SJ
Zespół redakcyjno-korektorski: WOJCIECH ADAMSKI, BARBARA GÓRSKA, LUCYNA KOWALIK, KRZYSZTOF LISOWSKI, JAN STRZAŁKA, MARIA WOLAŃCZYK, MAŁGORZATA WÓJCIK, Pracownia 12A
Opracowanie graficzne wersji papierowej: ROBERT KLEEMANN
Na okładce: Hanna Suchocka na placu św. Piotra w Rzymie, 2002 r., Fot. Chris Niedenthal
Redakcja techniczna: ROBERT GĘBUŚ
Skład i łamanie: Infomarket
© Copyright by Hanna Suchocka © Copyright for this edition by Wydawnictwo Literackie, 2018
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-08-06672-0
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków tel. (+48 12) 619 27 70 fax. (+48 12) 430 00 96 bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 e-mail: [email protected] Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl
Konwersja: eLitera s.c.

Ostatnia pielgrzymka Jana Pawła II do Polski

Od początku mojego przyjazdu do Rzymu wiadomo było, że w następnym roku, to jest 2002, odbędzie się kolejna pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Po raz pierwszy miałam więc okazję obserwować z bliska przygotowania do takiej podróży, a potem uczestniczyć w niej. Jest bowiem tradycją protokolarno-dyplomatyczną, że ambasador uczestniczy w podróży głowy państwa, w którym rezyduje, do kraju, który reprezentuje. Zakres jego udziału w takiej wizycie określa protokół dyplomatyczny. Zależy on bowiem od konkretnego programu wizyty, a także od tradycji protokolarnej obu państw, czyli państwa wysyłającego i akredytującego.

Jest też taka tradycja, że jeśli ambasador bierze udział w pielgrzymce Ojca Świętego do swojego kraju, to leci tam we własnym zakresie, może natomiast już po skończonej wizycie papieskiej wracać do Watykanu samolotem papieskim.

W momencie, kiedy rozpoczęłam moją misję, rozmowy dotyczące wizyty Papieża były już oczywiście w toku i uzgadniano różne kwestie organizacyjne. Takiej wizyty nie przygotowuje się bowiem z miesiąca na miesiąc. W jej organizowanie włączona była głównie Nuncjatura Apostolska w Polsce, a w Watykanie osoba odpowiedzialna za organizację podróży papieskich oraz odpowiednie protokoły, polski i watykański. Jak zdążyłam się jednak przekonać później, mimo wielu ustaleń, dyskusji i wizyt roboczych pewne kwestie dopina się zawsze w ostatnim momencie.

Oczekiwanie na lotnisku w Rzymie na odlot papieża Jana Pawła II do Polski, 2002 r.

Na charakter i przebieg tej podróży przemożny wpływ miał przede wszystkim stan zdrowia Ojca Świętego, determinujący w pewnych sytuacjach zmiany we wstępnie zaprojektowanym programie. Jan Paweł II miał już wówczas trudności z poruszaniem się. Pielgrzymkę zaplanowano na pełnię lata, w sierpniu, co w pewnych sytuacjach także mogło być utrudnieniem dla papieża.

Latem 2002 r. przygotowania szły pełną parą, a ja kontaktowałam się głównie z organizatorem papieskich podróży ks. prałatem Renato Boccardem, a także wyjaśniałam pewne kwestie z nuncjuszem w Polsce ks. abpem Józefem Kowalczykiem. Wiadomo było, że pielgrzymka będzie ograniczona, zarówno czasowo, jak i terytorialnie. Watykan był jednak pod nieustanną presją. Polacy przyzwyczaili się bowiem, że Jan Paweł II podczas swoich wizyt objeżdżał w zasadzie pół kraju. Wszyscy chcieli się z nim spotkać, wszyscy chcieli powitać go na swoim terenie i każdy przedstawiał ważne argumenty, dlaczego tam właśnie, a nie gdzie indziej Ojciec Święty powinien pojechać. Tym razem nie było takiej możliwości.

Papież miał polecieć tylko do Krakowa i do najbliższych, ważnych dla niego miejsc w pobliżu, a właściwie głównym celem jego pielgrzymki były krakowskie Łagiewniki.

Ta wizyta odbywała się w szczególnej sytuacji międzynarodowej. Nie minął jeszcze rok od zamachów w Nowym Jorku. Cały czas czuło się więc napięcie i obawy przed kolejnymi atakami terrorystycznymi, a Jan Paweł II poszukiwał swoistych „narzędzi”, którymi można to napięcie rozładować. Odwoływał się przede wszystkim do „narzędzi” duchowych, jeśli tak można to określić. Obawiał się, że świat zmierza do eskalacji przemocy i że mogą nastąpić kolejne zamachy. Chciał uczynić wszystko, aby nie doszło do konfliktu religii. Dlatego też pielgrzymka odbywała się pod hasłem „Bóg bogaty w miłosierdzie”.

Drugą sprawą, z którą mierzył się Jan Paweł II, a którą od grudnia 2001 r. obserwowałam z bliska, był problem wypaczonego pojmowania wolności. Kwestia ta zajmowała w owym czasie wiele miejsca w rozważaniach i wystąpieniach papieskich. Należało zatem zakładać, że stanie się ona także treścią jego wystąpień w Polsce.

Pielgrzymka była ograniczona do czterech dni i trwała od 16 do 19 sierpnia.

Ceremonię powitalną zaplanowano na godzinę 18.30 na lotnisku Balice w Krakowie. Znalazłam się na liście osób, które witały papieża na płycie lotniska. Dojechałam do Krakowa samochodem z Ministerstwa Spraw Zagranicznych i dołączyłam do delegacji państwowej. W jej składzie byli prezydent Aleksander Kwaśniewski z małżonką, premier Leszek Miller z małżonką, marszałek Sejmu Marek Borowski, marszałek Senatu Longin Pastusiak, minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz, minister spraw wewnętrznych Krzysztof Janik, szef gabinetu Prezydenta RP i ambasador przy Stolicy Apostolskiej. Papieża witała także delegacja Episkopatu Polski oraz rzesze wiernych i cztery orkiestry góralskie.

Wszyscy oczekiwaliśmy w napięciu na samolot papieski. Obawialiśmy się bowiem, czy nie spadnie deszcz. Wszędzie wokół padało. Na szczęście Balice były chyba jedynym miejscem, które deszcz ominął. W końcu ukazał się samolot linii Alitalia. Obserwowaliśmy, jak podchodzi do lądowania. Orkiestry góralskie zaczęły grać znane melodie góralskie i pielgrzymkowe, pielgrzymi zaś zaczęli skandować: „Witaj w domu” i „Kochamy Ciebie”. Pilot, zgodnie ze zwyczajem, po wylądowaniu wywiesił dwie chorągiewki przy przedniej szybie: polską i watykańską. Samolot musiał jednak po płycie lotniska pokonać długą drogę do miejsca, które wyznaczono na ceremonię powitania. W końcu dotarł tam dostojnie i majestatycznie. Do samolotu podjechały schody. Ale drzwi się nie otwierały. Napięcie wśród pielgrzymów wzrastało. W pewnym momencie wreszcie drzwi się otworzyły i po schodach zbiegło kilka osób z obsługi. A my wciąż czekaliśmy z napięciem i wzruszeniem, aż pojawi się Jan Paweł II. Ojciec Święty jednak cały czas się nie ukazywał.

Na płycie zaczął się ruch. Wreszcie do samolotu weszli ks. nuncjusz Józef Kowalczyk, szef protokołu dyplomatycznego MSZ ambasador Janusz Niesyto oraz kard. Franciszek Macharski, w takiej właśnie kolejności. Zgodnie z obyczajem to właśnie nuncjusz, szef protokołu danego państwa i biskup miejsca, w tym przypadku Krakowa, witają papieża i zapraszają na ceremonię powitania. Po chwili nuncjusz i szef protokołu wyszli z samolotu. Kard. Macharski pozostał w środku, a Papież w dalszym ciągu nie wychodził. Wszystkim na płycie wydawało się, że trwa to wieki.

W końcu zrobił się ruch przy drzwiach i powolutku zaczęła wynurzać się biała postać Jana Pawła II, a za nim ujrzeliśmy dwie głowy: bpa Stanisława Dziwisza i prałata Mieczysława Mokrzyckiego, trochę dalej w tle kard. Angela Sodano i kard. Zenona Grocholewskiego.

Chóry śpiewały: „Kraków wita Cię”. Muzyka góralska była coraz ostrzejsza. Papież wyszedł i patrzył na swój kraj, na swoje góry, na swoje lotnisko. Od razu mimo trudności z poruszaniem się Jan Paweł II złapał kontakt wzrokowy ze zgromadzonymi, pomachał ręką i zaczął bardzo powoli schodzić ze schodków. Widać było, że wymaga to od niego wielkiego wysiłku. Za nim podążała cała watykańska delegacja.

Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, jaka była przyczyna tak długiego oczekiwania na Papieża. W samolocie trwała dyskusja, czy ma opuścić pokład na specjalnej platformie, za czym optował między innymi bp Dziwisz, czy też zejść po schodach. Jan Paweł II chciał zejść po schodach na swoją rodzinną ziemię. I postawił na swoim.

Nie mógł już jednak swoim dawnym zwyczajem uklęknąć i ucałować tej ziemi, dlatego dzieci w krakowskich strojach podały koszyczek z ziemią, którą symbolicznie ucałował. I w tym momencie rozbrzmiała pieśń: „Witajcie nam, Alleluja, witamy was, Alleluja”. Po zejściu powitał Papieża prezydent wraz z małżonką. Kraków natomiast przywitał Jana Pawła II dźwiękiem dzwonów z Zygmuntem na czele.

Po płycie lotniska Papież posuwał się już na specjalnej platformie, której używał także w Bazylice św. Piotra. Obok szli prezydent z małżonką oraz kard. Macharski. Cała ta grupa dotarła do specjalnie przygotowanego namiotu, po czym odegrano hymny papieski i polski. Papież stał podczas ceremonii odgrywania hymnów, ale było widać, że resztką sił. Przy ceremonii kompanii honorowej już usiadł.

Nastąpiły uroczyste powitania wygłoszone przez prezydenta, kard. Macharskiego i Jana Pawła II. Papież mimo zmęczenia mówił pięknym i jasnym głosem, dobitnie wypowiadając wszystkie słowa. Powitał władze państwowe, biskupów, ale także wiernych Kościoła prawosławnego, Kościoła ewangelicko-augsburskiego oraz chrześcijan z innych Kościołów i wspólnot kościelnych. Pozdrowił także wspólnotę Żydów oraz wyznawców islamu. Te słowa były wyrazem długoletnich wysiłków Jana Pawła II na rzecz dialogu ekumenicznego i dialogu między religiami, przypominały nam też o spotkaniu międzyreligijnym ze stycznia tego roku w Asyżu.

Już w swoim pierwszym wystąpieniu Jan Paweł II nie ograniczył się do powitania. Poruszył także problemy, z jakimi Polska mierzy się od czasu jego pierwszej wizyty w 1979 r. Nawiązał do tego, jak Polacy radzą sobie z odzyskaną wolnością i jak tę wolność rozumieją. To był problem, który stale Jana Pawła II niepokoił. Krytycznie mówił o świecie owładniętym materialistyczną wizją człowieka – i chodziło mu nie tylko o wąsko pojętą ideologię materialistyczną, ale o wizję świata pozbawioną transcendentnego odniesienia, wizję człowieka sprowadzoną do utylitarności[1]. Jan Paweł II w tych słowach wyraził swój sprzeciw wobec wszechobejmującego pragmatyzmu dominującego dziś w naszej kulturze masowej. Pragnął ukazać i objawić zawarte w tym wszystkim niebezpieczeństwo dehumanizacji człowieka. Ta myśl będzie się przewijać przez kolejne wystąpienia Papieża w trakcie tej pielgrzymki.

Po oficjalnych przemówieniach wszyscy członkowie delegacji, a więc i ja, podeszli przywitać się z Papieżem. Jest to ceremonia tradycyjnie zwana baciamano, czyli ucałowanie ręki. Po jej zakończeniu Jan Paweł II przesiadł się do papamobile, aby udać się na Franciszkańską 3, gdzie wieczorem swoim zwyczajem ukazał się w oknie.

Zasadniczym celem tej wizyty, co Ojciec Święty zaznaczył już w swoim wystąpieniu powitalnym, było poświęcenie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Dlatego główne hasło pielgrzymki stanowiły słowa: „Bóg bogaty w miłosierdzie”, zaczerpnięte z encykliki Jana Pawła II Dives in misericordia. Uroczystość poświęcona konsekracji Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach odbyła się następnego dnia.

Ojciec Święty osobiście, a nie tylko symbolicznie, dokonywał tej konsekracji. Uczestniczyłam w niej, siedząc z wiernymi w kościele. Jednym z elementów takiej uroczystości jest namaszczanie olejami świętymi płyty ołtarzowej. Pamiętam wciąż wyraz twarzy Ojca Świętego podczas tej czynności. Dokonywał tego w niezwykłym skupieniu, z wielkim oddaniem, a zarazem z pasją, mając pełne przekonanie, że świat potrzebuje tej świątyni, że potrzebuje miłosierdzia Bożego i że z tej właśnie świątyni wyjść ma na świat światło miłosierdzia. Po konsekracji rozpoczęła się msza św. celebrowana przez Jana Pawła II, podczas której Papież wygłosił homilię.

Na zakończenie tej mszy nastąpił Akt zawierzenia świata miłosierdziu Bożemu.

Warto w tym miejscu odwołać się do słów, wówczas jeszcze nie biskupa, lecz ks. Grzegorza Rysia, który napisał: „jeśli Papież – pokonując wszelkie bariery i trudności, nad którymi od miesięcy rozwodzą się media – przyjeżdża do Krakowa, aby konsekrować nowy kościół w Łagiewnikach, to może oznaczać tylko jedno: przesłanie Łagiewnik – tzn. Ewangelia Miłosierdzia – jest w jego ocenie niesłychanie ważne nie tylko dla Kościoła w Polsce, ale dla całego Kościoła powszechnego. Następca Piotra chce jeszcze raz powiedzieć, że Miłosierdzie winno się stać podstawową odpowiedzią chrześcijan na rzeczywiste problemy dzisiejszego świata”[2].

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Uroczystość ta stanęła mi jak żywa w pamięci i powróciły wszystkie związane z nią obrazy, kiedy papież Franciszek nawiedził Łagiewniki w czasie Światowych Dni Młodzieży w lipcu 2016 r., w Nadzwyczajnym Roku Świętym Miłosierdzia i z Łagiewnik kontynuował dzieło rozpoczęte przez Jana Pawła II – dzieło rozsyłania na cały świat iskry miłosierdzia.

Wieczorem tego samego dnia Jan Paweł II spotkał się z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej oraz osobno z premierem w rezydencji arcybiskupów w Krakowie. Było też spotkanie z władzami lokalnymi.

W niedzielę celebrował mszę świętą beatyfikacyjną na Błoniach, w której wzięło udział dwa i pół miliona wiernych z całej Polski i z różnych stron świata. We mszy św. uczestniczyli między innymi prezydenci Polski, Litwy i Słowacji. Papież beatyfikował Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, Jana Balickiego, Jana Beyzyma oraz serafitkę Sancję Janinę Szymkowiak.

W homilii Jana Pawła II padły mocne słowa pod adresem współczesnego świata, stanowiące kontynuację i rozwinięcie myśli wypowiedzianych podczas powitania na lotnisku w Balicach.

Papież mówił też o misterium nieprawości, zaznaczając, że jest ono wpisane w logikę dziejów ludzkich, co potwierdza tragiczny wiek XX. Zarazem tylko miłosierdzie może pomóc człowiekowi przekroczyć zło, podnieść się z upadku i przywrócić zranioną nadzieję.

Szczególne znaczenie dla Jana Pawła II miało powiązanie godności i wolności. Papież walczył o wolność od samego początku swojego pontyfikatu. Przekonywał ludzi do wolności, dodawał im siły, aby mieli odwagę o nią się upomnieć. Zarazem jednak stale wyrażał troskę o jednoznaczne zakreślenie granic wolności.

Jan Paweł II nadał prawom człowieka nowy impuls, odwołując się do dokumentów międzynarodowych. Równocześnie podjął, a w niektórych sytuacjach sam wyznaczył nowe zakresy praw człowieka. Z jednej strony zwrócił więc uwagę na te prawa, które uprzednio były pomijane milczeniem w Kościele, na przykład prawa mniejszości etnicznych, narodowych i religijnych czy prawa kobiet. Z drugiej strony ostro kontestował deformacje praw człowieka, przez które rozumiał tworzenie „nowych praw człowieka” sprzecznych z istotą godności osoby ludzkiej i stanowiących istotne zagrożenie dla współczesnego społeczeństwa, a tym samym nie zasługujących na włączanie ich do katalogu praw człowieka. I w tym zakresie nastąpiło największe zderzenie wizji praw człowieka Jana Pawła II z wizją lansowaną przez świat współczesny. Wizja Papieża jest zakotwiczona w wewnętrznym uporządkowaniu człowieka i w uporządkowaniu relacji między ludźmi. W tych relacjach nie mieści się pozbawianie człowieka życia – na jakimkolwiek etapie i w jakiejkolwiek postaci.

Trzeba wyraźnie podkreślić, że papieska koncepcja wolności przeznaczona jest na użytek człowieka współczesnego. Różni się ona jednak zasadniczo od tego, co proponuje koncepcja postmodernistyczna. Można odwołać się tutaj do George’a Weigla, który stwierdza: „dla Wojtyły «wolność do doskonałości» jest prawdziwą wolnością człowieka: wolność jest kwestią swobodnego wyboru tego, co możemy uważać za dobre, a czynienie tak jest kwestią nawyku moralnego. Wbrew założeniom postmodernizmu, wolności nie należy rozumieć jako płynnej zdolności wyboru, która może być przywiązana do czegokolwiek – to dla Wojtyły jest dehumanizującą koncepcją wolności”[3].

Zupełnie inny był dzień krakowski po zakończeniu mszy św. na Błoniach. Wszystkim nam pozostała w pamięci wizyta Jana Pawła II w katedrze wawelskiej, a zwłaszcza długa milcząca modlitwa przy konfesji św. Stanisława, biskupa i męczennika. Papież zatopił się w modlitwie, wszystko wokoło przestało się liczyć, dla niego najważniejsze było spotkanie z Ojcem. Ten obraz pozostanie mi w pamięci na zawsze. Papież pogrążony w modlitwie, światło padające na niego i ta cisza. To była lekcja kontemplacji dla nas wszystkich, kapłanów i świeckich. Papież przekazywał, że trzeba umieć się wyciszyć i oderwać od hałaśliwego świata, bo istotna jest więź z Bogiem w ciszy wewnętrznej. Ta więź nadaje sens naszemu istnieniu. Te prawie czterdzieści minut milczenia w obecności kamer, dla których najważniejsza jest akcja, było zarazem najważniejszym przekazem tamtej chwili. Myślę, że wiele osób obok Papieża nie wiedziało, jak poradzić sobie z tą sytuacją. Można było odnieść wrażenie, że czuły się trochę zagubione. Papież jednak nie miał z tym żadnego problemu. Prowadził ważną rozmowę. Pozostawał jak zawsze autentyczny. Nie było dysonansu pomiędzy jego nauczaniem a jego czynami. Dlatego ludzie tak mu ufali.

Po modlitwie w katedrze nastąpił przejazd po Krakowie, który można określić jako sentymentalny, z krótkim postojem na placu przed kościołem św. Floriana, gdzie w latach 1949–1951 Karol Wojtyła był wikarym, a potem wizyta na cmentarzu Rakowickim i modlitwa przy grobowcu rodziny Wojtyłów i Kaczorowskich.

Sprawiało to wrażenie, że Jan Paweł II żegna się z Krakowem, choć nie chciało się w to wierzyć. Nikt wówczas nie zakładał, że może to być ostatnia pielgrzymka Jana Pawła II do Polski, choć obawialiśmy się, że tak właśnie być może. Nie chcieliśmy jednak tego zaakceptować.

19 sierpnia, ostatniego dnia pielgrzymki, odbyła się msza św. z okazji czterechsetlecia konsekracji sanktuarium pasyjno-maryjnego przy bazylice w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ojciec Święty wracał z Kalwarii helikopterem, przeleciał wtedy nad Wadowicami, Ludźmierzem i Tatrami. Górale oczekiwali tego przelotu. Palili ogniska, aby Jan Paweł II ich dostrzegł, aby zobaczył swoje ukochane miejsca i swoje Tatry.

I jeszcze codzienne spotkania na Franciszkańskiej. Odnosiło się wrażenie, że Jan Paweł II nie chciał ich kończyć. To był jego żywioł. Te spotkania dodawały mu siły po całym morderczym dniu. To nie był wyłącznie rytuał, to był przejaw autentycznej więzi i potrzeby. Oczywiście do tradycji należały już okrzyki: „Zostań z nami”, na co Ojciec Święty z właściwym sobie humorem odpowiadał: „Namawiają mnie, żebym zdezerterował z Rzymu”.

Równocześnie jednak mimo radości z pobytu Ojca Świętego w kraju pielgrzymka ta nacechowana była nostalgią, towarzyszyła jej świadomość upływającego czasu i ostatecznego rozstania.

Po południu odbyła się ceremonia pożegnania na lotnisku w Balicach. Stałam obok pary prezydenckiej. Żegnaliśmy Jana Pawła II ustawieni w takim szeregu, jak podczas ceremonii przylotu. Było tylko smutniej. Kiedy Jan Paweł II znikał w samolocie, to tak ściskało za gardło... Jemu też było smutno, bo wypowiedział znamienne słowa: „A na końcu, cóż powiedzieć: żal odjeżdżać!”. Czuliśmy ten żal. Ja pocieszałam się, że niedługo zobaczę go w Rzymie, i to trochę łagodziło mój smutek. Odjechał, ale pozostało mocne przesłanie. Na zakończenie swej pielgrzymki Jan Paweł II wygłosił znamienne słowa, tak ważne w czasie naszych negocjacji europejskich. Podkreślił wówczas z całą mocą naszą przynależność do Europy, stwierdzając:

„Niech zapanuje duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny. Mam nadzieję, że pielęgnując te wartości, społeczeństwo polskie – które od wieków przynależy do Europy – znajdzie właściwe sobie miejsce w strukturach Wspólnoty Europejskiej”[4].

To przesłanie będzie powracać w debatach nad konstytucją europejską.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Źródła fotografii

„L’Osservatore Romano” – fot. na s. 164.

Shutterstock – fot. na s. 171.

Przypisy

9. Ostatnia pielgrzymka Jana Pawła II do Polski

[1] O. M. Zięba, Jestem z Wami: kompendium twórczości i nauczania Karola Wojtyły – Jana Pawła II, Kraków 2010.

[2] Tekst pochodzi z Przewodnika pielgrzyma rozdawanego podczas pielgrzymki w 2002 r.

[3] G. Weigel, „Rescuing Gaudium et Spes: The New Humanism of John Paul II”, referat na konferencję organizowaną przez Papieski Wydział Teologiczny św. Bonawentury w Rzymie Seraphicum, 30 X 2008, maszynopis (tłum. aut.).

[4] Jan Paweł II, Przyjmijcie orędzie Bożego miłosierdzia, Kraków-Balice, 19 VIII 2002, „Opoka”, http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/przemowienia/8pl_odlot_19082002.html.