Wydawca: AGORA SA Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2015

All inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem ebook

Mirosław Wlekły  

3.8 (10)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 262 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka All inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem - Mirosław Wlekły

Dominikana to karaibski raj! Tak mówią ci, którzy pojechali tam w wersji all inclusive. Ale wystarczy, że zrobicie krok poza strzeżone strefy dla turystów, i wciągnie was zupełnie inny świat, którego najsilniejszym żywiołem, najważniejszym bóstwem, najpopularniejszą walutą i największym przekleństwem jest seks. Tu nawet dyktatorzy w równym stopniu opętani są władzą, jak i seksem, obalają ich kobiety, które im nie uległy, a seksualne skandale demaskują dziennikarki, które uważa się za seksbomby.
W podróż po Dominikanie autor zamiast przewodnika zabrał powieść noblisty Mario Vargasa Llosy „Święto Kozła”. Z raju na plaży wędruje na samo dno karaibskiego piekła. Uwaga! Ta książka parzy!

„Jak przetłumaczyć na polski słowo macho? Po przeczytaniu «All inclusive» już wiem: koguty. To o kogutach – tych z pazurami, w kąpielowych gatkach, generalskich mundurach i sutannach – pisze w swoim rewelacyjnym debiucie Mirek Wlekły. Żeby nam opowiedzieć o tym, dokąd prowadzą ich rządy, zabrał nas do Dominikany, gdzie nawet ruch uliczny nie jest ruchem ulicznym tylko walką opancerzonych kogutów. W tym kraju, który zajmuje ponad połowę pięknej karaibskiej wyspy, koguty rządziły i rządzą, krzywdzą, zabijają, płodzą i zdradzają. Ale Wlekły nie byłby reporterem, gdyby nie dotarł także do smutnych kogutów, zmęczonych stroszeniem piórek dla europejskich turystek. Bo nie pojechał do Dominikany, żeby sądzić, tylko pomóc nam pojąć świat, który w folderach sprzedają jako plastikowy raj. Nie dajcie się nabrać. Zajrzyjcie, co kryje się za kulisami świata all inclusive. Wlekły wam pomoże” – Jacek Hugo-Bader

Opinie o ebooku All inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem - Mirosław Wlekły

Fragment ebooka All inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem - Mirosław Wlekły

REDAKCJA: Karolina Oponowicz, Paweł Goźliński

KONSULTACJA MERYTORYCZNA: Dr Katarzyna Dembicz

KOREKTA: Małgorzata Kacprzakowa, Danuta Sabała

PROJEKT GRAFICZNY OKŁADKI: Przemek Dębowski i Wojtek Kwiecień-Janikowski

FOTOEDYCJA: Maciej Murański

ZDJĘCIA [odwołania do numerów stron dotyczą wydania papierowego książki]: Archiwum Prywatne (2) s. 9; Pedro Portal/Miami Herald/MCT/Getty Images s. 20; Richard Manin/Getty Images s. 37; Jane Sweeney/awl images/Bew s. 46; Pedro Portal/Miami Herald/MCT/Getty Images s. 59; Ariana Cubillos/AP Photo/East News s. 70; Bettmann/Corbis/Fotochannels s. 90; Archiwum prywatne s. 115; Getty Images s. 143; Eduardo Munoz/Reuters/Forum s. 164; Mirosław Wlekły s. 187; Walter Bibikow/awl images/Bew s. 196; Getty Images s. 201; Peter Bialobrzeski/Laif/Czarny Kot s. 210, Ricardo Rojas/Reuters/Forum s. 222; Tim Dirven/Panos Pictures/Czarny Kot s. 231; Getty Images s. 236

MAPA: Albert Łukasiak

OPRACOWANIE GRAFICZNE: Elżbieta Wastkowska

ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa

DYREKTOR WYDAWNICZY: Małgorzata Skowrońska

REDAKTOR NACZELNY: Paweł Goźliński

KOORDYNACJA PROJEKTU: Magdalena Kosińska

© copyright by MIROSŁAW WLEKŁY

© copyright by AGORA SA 2015

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

WYDANIE ELEKTRONICZNE WARSZAWA 2015

ISBN 978-83-268-1705-2 (epub), 978-83-268-1706-9 (mobi)

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Wykonywały powolne obroty wokół własnej osi, naszyjniki odsłaniały to piersi, to nasadę pośladków. Stary Niemiec ciągle wpatrywał się w scenę; w pewnym momencie zdjął okulary i przetarł je, miał wilgotne oczy. Był w raju[1].

Michel Houellebecq, „Platforma”

1. Wojna

Wojna wybucha pod koniec lata 2013 roku. Rozlewa się na cały kraj, rykoszetem dociera do Krakowa i Watykanu. Ścierają się oddziały Nurii Piery i Alicii Ortegi. Dwóch największych potęg Dominikany.

Pierwsza atakuje Nuria: w poniedziałek 2 września o godzinie dwudziestej pojawia się na żywo w telewizji NCDN Canal 37 i zapowiada swój kolejny program.

– Przygotowywaliśmy ten materiał przez cały rok – mówi głośno, nieśpiesznie. – Przeprowadziliśmy żmudne śledztwo, zbierając dowody, odwiedziliśmy wiele miejsc. Zaczęliśmy od Dzielnicy Kolonialnej, gdzie dobrze znają Dżosefa Wesoloskiego – tak to się chyba wymawia – nuncjusza apostolskiego, przedstawiciela Watykanu w naszym kraju. Nie udało nam się nagrać, jak wewnątrz pomnika Montesinosa namawia chłopców, by za sto peso uprawiali z nim seks oralny. Ale mamy świadków. Nie zdążyliśmy go skonfrontować z zarzutami. Nuncjusz zniknął. Nikt nie wie, co się z nim dzieje. Nie mam wątpliwości, że usunięto go z Dominikany, zanim eksplodowała bomba.

Bomba Nurii detonuje inną, podłożoną kilka miesięcy wcześniej w małym górskim miasteczku Juncalito. W maju z wakacji w Polsce nie wrócił tam polski ksiądz Wojciech G., zwany Alberto. W czasie gdy przebywał w ojczyźnie, trwało śledztwo, które miało potwierdzić zarzuty niektórych mieszkańców Juncalito: ksiądz G. wykorzystywał seksualnie nieletnich ministrantów.

Dziennikarska wojna trwa wiele miesięcy. Kiedy Nuria pokazuje w swoim programie wyznanie księdza G., Alicia natychmiast jedzie do Polski, dociera pod jego rodzinny dom w Modlnicy, na rynek w Krakowie, do prokuratury w Warszawie. Opatulona w czarny płaszcz każdego dnia wysyła nowe wieści. Obie szeroko informują o sprawie, a każda emituje w swym programie ekskluzywne newsy, do których nie dotarła przeciwniczka.

Wspierają je potężne oddziały, bo ani Piera, ani Ortega to nie Kapuściński. Nie zmagają się z tematem w pojedynkę. Od czarnej roboty w terenie mają sztaby ludzi. Pierę do pracy szofer odwozi luksusowym samochodem. Ochrona otwiera i zamyka drzwi, kłaniając się w pas. Domu Ortegi pilnuje ochroniarz. Nie przypominają korespondentek wojennych. Zamiast bojówek moro noszą skrojone na miarę żakiety, nikt nie widział ich zmęczonych ani nieprzypudrowanych (ja będę miał okazję). Na razie oglądam je na wspólnym zdjęciu w internecie: starannie ułożone fryzury, złota biżuteria i czarne obcisłe sukienki. Modelki, nie reporterki.

Nuria: falujące włosy – aktualnie blond (kiedyś rude, jeszcze wcześniej brązowe). Lat pięćdziesiąt jeden, wygląda na dziesięć mniej, urodzona w Santo Domingo, obywatelstwo dominikańskie. Jej rodzice pochodzą z Hiszpanii: matka z Kraju Basków, ojciec z Katalonii. José Enrique Piera Puig był dziennikarzem w czasach balansującej między dyktaturą a demokracją prezydentury Joaquína Balaguera (rządził Dominikaną z przerwami w latach 1960–1996). W programie „Puntos sobre las íes” (Kropka nad i) ujawniał przekręty wojskowych. W październiku 1970 roku, godzinę po zmroku, „nieznani sprawcy” naszpikowali go siedmioma kulami. W domu były również jego żona i córki: dwunastoletnia Sofia i dziesięcioletnia Nuria.

Dziennikarki: Alicia Ortega i Nuria Piera. Dwie największe potęgi Dominikany.

Córki poszły w ślady ojca. Starsza produkuje program młodszej. Młodsza uważana jest za gwiazdę numer jeden dziennikarstwa w Dominikanie. Widzowie kanału informacyjnego NCDN nie mówią o niej inaczej niż „Nuria”. Tak właśnie nazywa się jej program: „Nuria. Investigación Periodística” („Nuria. Dziennikarstwo śledcze”). Szuka mocnych i kontrowersyjnych tematów ze sfery polityki, życia społecznego, religii. Opisuje skandale, korupcję, niesprawiedliwość.

Na początku 2013 roku ujawnia, jak siostry byłego prezydenta Leonela Fernándeza sprytnie łączą kariery w biznesie i rządzie. Dociera do nieletniej dziewczyny molestowanej przez słynnego piosenkarza Franka Reyesa. Piętnuje przekręty podczas finansowania kampanii wyborczej w Peru. Jeśli trzeba, awanturuje się z prezydentami. Żyleta.

W 2014 roku hiszpańska agencja prasowa EFE uznaje ją za jedną z najbardziej wpływowych kobiet Ameryki Łacińskiej. W Dominikanie mówią, że gdzie Nuria wetknie nos, tam prawda wypływa na wierzch.

Po drugiej stronie barykady Alicia Ortega: ciemne, proste włosy do ramion, lat czterdzieści siedem. Amerykanka urodzona w Dallas. Córka Kubańczyka i Kolumbijki. Żona Fernanda Hasbúna, producenta telewizyjnego z palestyńskimi korzeniami. Przez sześć lat pracowała dla amerykańskiej sieci NBC w Miami. W tym czasie zdobyła dwie Nagrody Emmy. W 2005 roku – Nagrodę Fundacji Nowego Dziennikarstwa Iberoamerykańskiego założonej przez Gabriela Garcíę Márqueza. Przyjęła dominikańskie obywatelstwo. Jest dyrektorką, dziennikarką śledczą i prezenterką „Wiadomości SIN” na kanale 9.

Dominikańczycy kłócą się o to, która z nich jest skuteczniejsza – Piera czy Ortega – a na marginesie tej kłótni trwa spór wielbicieli blondynek i brunetek: która jest ładniejsza – Nuria czy Alicia. Bo jeśli pierwszą nazwać Sharon Stone dominikańskiego dziennikarstwa, to druga jest jego Jennifer Lopez. Owszem, seksistowska dyskusja. Tylko że w Dominikanie nie da się jej odkleić od kwestii wiarygodności obu dziennikarek. Kobiety je szanują, mężczyźni wielbią i niezależnie od tego, którą zachwycają się bardziej, zapewniają mnie, że informacji przez nie podanych nie muszę nawet sprawdzać. Bo jak coś powie Alicia albo Nuria, to na pewno tak jest. Kropka.

W 2011 roku obie panie równocześnie ujawniają skandal na szczytach władzy. Zarzucają Euclidesowi Gutiérrezowi Félixowi, współtwórcy liberalno-centrowej Dominikańskiej Partii Wyzwolenia (Partido de la Liberación Dominicana; wywodzi się z niej dwóch ostatnich prezydentów kraju), że nie płaci za prąd. Drobiazg? Nie, jeśli poznamy sumę: ponad trzy miliony peso (ponad dwieście dwadzieścia pięć tysięcy złotych). Félix się odgryza: nazywa dziennikarki ignorantkami i analfabetkami. Straszy je sądem. A co na to naród? Naród uznaje to za szarganie świętości. Na popularnym portalu informacyjnym Acento.com.do jego dyrektor Fausto Rosario przypomina, że Dominikańczycy mogą być tylko wdzięczni protoplastom tych kobiet – hiszpańskim, kolumbijskim i kubańskim – że dali im te wspaniałe dziewczyny, z których wiedzy, zaangażowania i profesjonalizmu teraz korzystają. To one ratują twarz dominikańskiego dziennikarstwa[2].

Wkrótce je spotkam.

Na razie przeglądam foldery.

2. Kamienie miłości

Niech spełnią się Wasze marzenia o Karaibach! Czekają tu na Was niekończące się gaje palmowe, białe plaże oraz ciepłe przyjęcie ze strony tryskających radością życia mieszkańców. Możecie rozkoszować się wypoczynkiem na rajskich plażach, grać na najpiękniejszych polach golfowych wyspy lub nurkować, podziwiając fascynujący podwodny świat.

Kilka kliknięć później:

Dominikana to nie tylko najpiękniejsze na świecie plaże. Występują tu obok siebie gorące sawanny, pustynie obfitujące w kaktusy i mgliste lasy równikowe.

Forum pod tekstem:

Hotel – rewelacja. Marmury, palmy, tysiące kwiatów, przemiła obsługa, duży, jasny, komfortowy pokój, wieeeelkie łoże. Plaża – baaardzo szeroka, bieluteńka, piasek niczym mąka. Woda – przezroczysta. Ani jednej fali, ani jednego glonu, nawet muszli nie było. Tylko biały piach i kolorowe rybki.

W biurze podróży:

– Dominikana ma najlepiej na świecie rozbudowany serwis all inclusive. No i obsługa! Ten sam kelner, który uśmiecha się, podając ci śniadanie, w nocy znowu szczerzy zęby, nalewając drinki. Oni chyba się nie męczą. I nigdy nie przestają się śmiać. Poza tym świetne położenie poniżej zwrotnika Raka, trzydzieści stopni Celsjusza przez okrągły rok i pięć różnych ekosystemów na terenie kraju o powierzchni dwóch polskich województw.

To wszystko w pakiecie za sześć tysięcy złotych. A w promocji nawet za cztery. Kusząca oferta.

Nic dziwnego, że do Dominikany z roku na rok przyjeżdża coraz więcej turystów.

República Dominicana lo tiene todo.

Dominican Republic has it all.

Republika Dominikany ma to wszystko.

Tak reklamuje się dominikańskie Ministerstwo Turystyki na plakacie, który oglądam dwa tygodnie później w budynku lotniska w Punta Cana. Nie było łatwo go powiesić. Terminal nie ma ścian ani okien. To wiata przykryta strzechą. Oprócz uprzejmych celników wita nas orkiestra mariachi[3]. Stoją w przejściu w ciemnych uniformach i spodniach z lampasami. Na głowach wielkie sombrera, w rękach gitary. Dziewczyny w ludowych strojach z wymalowanymi na krwistoczerwono ustami śmieją się do wymiętych turystów, którzy schylają się do słomkowego kapelusza, by wydać pierwsze dolary.

Dalej: ciąg biurek, za nimi uśmiechnięci pracownicy biur podróży, wszyscy mówią po niemiecku. Przed każdym tabliczka z logo turystycznego koncernu. Tui, Neckermann, Itaka... Jest Schmetterling Reisen, to z nimi przyleciałem. Dominikańczykowi za biurkiem nie zamykają się usta:

– Qué tal? De dónde eres? Polaco? Qué bueno! Mucho gusto! Autobús numero veintiocho.

Na placu dziesiątki autobusów. Za chwilę rozwiozą turystów do Bavaro, Punta Cany, La Romany, Wybrzeża Kokosowego.

– Zimno szczypie tu tylko w grudniu, ale temperatura potrafi wtedy naprawdę spaść, nawet do dwudziestu siedmiu stopni – zauważa kierowca dwudziestki ósemki. Wysiadam jako ostatni, po stu sześćdziesięciu dziewięciu kilometrach i trzech godzinach jazdy. W miejscu, gdzie kończy się dominikański all inclusive. Dalej jest stolica – Santo Domingo, potem nieurodzaj, sawannowy krajobraz, kaktusy, bieda, wreszcie Haiti.

Boca Chica to wanna świata. Tak o niej mówią, bo w osłoniętej przez rafę koralową lagunie Andrés woda sięga tylko do pasa. Niektórzy nazywają to miejsce „dominikańskim Saint-Tropez” – wybrzeże naszpikowane jest barami i nocnymi klubami. Kariera Boca Chica zaczęła się jeszcze w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy dyktator Rafael Leónidas Trujillo kazał wybudować tu luksusowy hotel Hamaca (Hamak). Wkrótce bogacze zaczęli stawiać w jego pobliżu ekstrawaganckie rezydencje. Ale dziś Avenidą Duarte snują się mniej zamożni turyści. Amerykanie, Niemcy, Francuzi, Włosi. Albo dominikańscy emigranci, którzy przylecieli na wakacje ze Stanów.

W hotelu Dominican Bay (Zatoka Dominikańska) na powitanie podają mi sok z papai.

– Pan sam? – recepcjoniści uśmiechają się porozumiewawczo.

Recepcja ma wymiar kortu tenisowego. Długie kremowe zasłony zamiast ścian, wiklinowe fotele z białymi poduchami, pośrodku fontanna. Dostaję klucz. Numer 17307.

Spokojnie, hotel Zatoka Dominikańska ma „tylko” czterysta trzydzieści siedem pokoi: rozmieszczone są w trzypiętrowych domkach wśród basenów i bujnej zieleni.

W kopercie znajduję kartkę z planem hotelowych zabudowań (dwa baseny, cztery lokale gastronomiczne, kort tenisowy, plac zabaw, amfiteatr) i informacjami: śniadanie i lunch w barze Hibiskus – w formie gigantycznego bufetu; kolacja à la carte w restauracji włoskiej lub dominikańskiej.

Na rękę zakładają mi różową bransoletkę z plastiku. Od tej chwili mogę w pełni korzystać z dobrodziejstw all inclusive. Piwa, rumy, drinki i fast food od dziesiątej rano niemal do świtu. Wszystko w cenie wczasów.

Ciekawe, ilu z gości Zatoki Dominikańskiej (co trzeci z napotkanych przy basenie zatacza się lub przynajmniej zionie procentami) wie, że all inclusive wzięło się z walki z alkoholizmem?

[...]

PRZYPISY
[1] Michel Houellebecq, Platforma, tłum. Agnieszka Daniłowicz-Grudzińska, W.A.B., Warszawa 2007, s. 110.
[2] Fausto Rosario, Reconocimiento a Nuria Piera y a Alicia Ortega, www.acento.com.do, 16 kwietnia 2011 r.
[3]Mariachi to rodzaj orkiestry popularnej w Meksyku; zazwyczaj w swoim składzie ma skrzypce, gitarę, mandolinę i trąbkę.