Wydawca: Książkowe Klimaty Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2016

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 113

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Aleja Narodowa - Jaroslav Rudis

To jest Vandam.
Mówią na niego Vandam, bo tak jak ten aktor, umie zrobić dwieście pompek. Nie jest naziolem, serio, tylko prawdziwym facetem, nie półfacetem, ostatnim prawdziwym Czechem. Lubi starą dobrą pracę ręczną.
Adolf Hitler uratował mu życie.
Myślisz, że wiesz, co to czeski humor?
Cały świat kocha czeskie piwo i czeski humor!
Myślisz, że wszędzie wojna, a w Czechach ciepełko, knedliki, pokój i spokój?
Spoko.

W najnowszej powieści Jaroslava Rudiša jak uparty refren powracają kapitalizm, komunizm, miłość i wolność.

„Wygrać nie mogą wszyscy. Ale wszyscy mogą przegrać” – Jaroslav Rudiš przeważnie pisze właśnie o tym. Tyle, że teraz wpadł w furię. Powieść ułożył jak manifest. O kapitalizmie, komunizmie, miłości – owszem, czułości – no, powiedzmy. Z bohaterem Samo Zło. Jak zawsze błyskotliwy, bardziej niż zwykle przewrotny, ciągle chwilami zabawny. Wkurzony. Totalnie zaskakujący.

/Aleksandra Boćkowska/

Opinie o ebooku Aleja Narodowa - Jaroslav Rudis

Fragment ebooka Aleja Narodowa - Jaroslav Rudis

Jaroslav Rudiš

Aleja Narodowa

Przełożyła: Katarzyna Dudzic-Grabińska

Wrocław 2016

Spis treści

I

II

III

IV

V

VI

VII

VIII

IX

BLIZNY

XI

XII

XIII

XIV

XV

XVI

XVII

XVIII

XIX

PODZIĘKOWANIA/DANKE

Dla Kuby

Wilki u drzwi

Są wszędzie

Nie ma dokąd uciec

UMAKART, WILKI U DRZWI, 2012

I

Adolf Hitler uratował mi życie.

Wiem, co chcesz powiedzieć. Ale nie mów nic.

II

Słyszysz tę ciszę? Tę delikatną ciszę naszego lasu?

Tę potworną ciszę?

Spróbuj się wsłuchać.

Słyszysz, jak kołyszą się gałęzie drzew? Może to nie są drzewa. Może to starożytni wojownicy.

Już nadchodzą.

Zimno mi.

Słyszysz? Gdzieś ktoś rozniecił ogień. Są blisko.

Musimy do nich iść. Słyszysz, jak ten ogień trzaska?

Zimno mi.

Znajdź ten ogień i zaciągnij mnie do niego.

Polej mi. Jeszcze mi polej.

Dobrze, że ten ogień jeszcze płonie.

Jeszcze ich tu nie ma, ale zaraz przyjdą.

Starożytni wojownicy.

Polej mi jeszcze. I sobie też polej. I dołóż do ognia.

Nie, nie bój się, to nie jest krew. To tylko farba.

Jeszcze mi polej. I zapal mi jednego. Podaj.

Posłuchaj lasu i spróbuj posłuchać też mnie. Bo tego, co teraz ci powiem, nikt inny powiedzieć ci nie może. Tylko ja mogę nauczyć cię czegoś o życiu. Tylko ja mogę cię uratować.

No, to siadaj, polej sobie i posłuchaj.

III

Mówią na mnie Vandam.

Mówią na mnie tak dlatego, że robię dwieście pompek, tak samo jak Vandam.

Ile ty robisz pompek?

Nie musisz mi mówić, jak nie chcesz. Nie musisz, ale możesz. Powinieneś o tym wiedzieć.

Powinieneś być przygotowany.

Powinieneś ćwiczyć.

I nie powinieneś ich słuchać.

Powinieneś słuchać tylko siebie. Tylko swojego instynktu. Nie mózgu. Instynktu.

Ale teraz posłuchaj mnie.

Wkręcają ci, że jest pokój.

Wkręcają ci, że teraz wojna jest po drugiej stronie planety i że to strasznie daleko, że całkiem prawdopodobne, że to nie jest ta sama planeta, co ta, na której żyjesz.

Wkręcają ci, że masz farta, bo nie musisz iść do woja, bo żyjesz w czeskiej kotlinie, w której jest spokój i pokój.

Gdzie wojna teraz trwa tylko w twoim brzuchu.

Jak zjesz knedlik, kapustę, kotleta i zapijesz to piwem, w jelitach poczujesz prawdziwy Stalingrad.

Wkręcają ci, że powinieneś być szczęśliwy.

Wkręcają ci, że powinieneś się z tego cieszyć.

Wkręcają ci, że masz oddać na nich swój głos w wyborach.

Wkręcają ci, że chcą dla ciebie dobrze.

Wkręcają ci, że masz swoje prawa.

Wkręcają ci, że powinieneś wziąć pożyczkę i hipotekę, i kredyt.

Wkręcają ci, że powinieneś kupować i dać się kupić.

Wkręcają ci, że wprawdzie możesz olać polityków, ale to jedyne, co możesz zrobić.

Wkręcają ci, że każdy się czasami myli.

Wkręcają ci, że przecież oni chcą dobrze.

Wkręcają ci, że musisz być szczęśliwy.

Wkręcają ci, że zawsze zajmą się twoimi długami.

Wkręcają ci, że możesz istnieć tylko, jak jesteś zadłużony.

Zadłużysz się i masz przyszłość, bo musisz spłacać. Nagle masz swoje miejsce na świecie.

Wkręcają ci, że jak zostawisz ich w spokoju, to oni też zostawią cię w spokoju.

Wkręcają ci, że to jest wolność i demokracja.

Wkręcają ci, że kapitalizm równa się wolność i demokracja.

Wkręcają ci, że nic lepszego nie ma.

A jak powiesz, że może istnieje, od razu jesteś komunistą albo naziolem.

Wkręcają ci, że nawet jak się to jakoś ostatecznie spierdoli, reszta łodzi to wyrówna i dziura się zapcha, forsę zawsze można dodrukować, więc nie dyziaj. Jeszcze wszystko będzie w porządeczku.

Wkręcają ci, że masz być zadowolony.

Ale ja wiem, jak to jest.

Ja wiem, co to jest życie.

Wiem, że polityka to tylko teatrzyk cieni i to cienie trzymają polityków w szachu i wożą się w samochodach z naklejonymi numerami 1111 i 6666 i 1010.

To te magiczne numery, nie politycy, decydują wszędzie i o wszystkim.

To te magiczne liczby wyróżniają Nadczechów.

Wiem, że wojna trwa. Że wszyscy mamy wojnę schowaną w sobie od zarania dziejów, bo historia człowieka to tylko historia wojen i bitew i podbojów i przegranych. Tak samo jak życie z babami.

Ale to już inna historia.

Chcę ci tylko powiedzieć, że wiem, że maszerują w nas przyszli żołnierze i pęcznieją z dumy przyszli dowódcy i przyszłe trupy, bo pokój to tylko iluzja, bo my sami jesteśmy ciągle w stanie wojny.

W oczekiwaniu na wojnę.

W przerwie między wojnami.

W końcu pokój tu nigdy długo nie zagościł, ja to wiem, bo mnie historia, wojny i dowódcy interesują.

Zawsze ktoś będzie chciał tu wszystko przewalić.

Zawsze damy się przewalić.

No, może to jest sposób, jak tu przeżyć.

Ale może właśnie nie.

Pokój to tylko przerwa między wojnami.

Moja babcia zawsze mówiła: Jedz ładnie, chłopczyku, znowu będzie wojna, zanim gruby schudnie, chudy zdechnie. I miała rację. Moja babcia też zawsze mówiła: Pokój to tylko przerwa między wojnami.

Czyli musisz być przygotowany.

Musisz być silny.

Musisz ćwiczyć.

Kto się nie przygotuje, to po nim.

No, jestem wojownikiem. Ale wojownikiem pokoju!

Moje palce nie są we krwi, tylko w farbie.

Wszyscy wielcy wojownicy chcieli utrzymać pokój, a to, że się nie udało, że się posypało, to nie ich wina, raczej zbieg durnych okoliczności i przypadków.

Chcesz pokoju, szykuj się do wojny, mówią. I to jest prawda.

I tak podczas wojny według mnie najwięcej mogą ci, którzy ustępują i przepraszają i modlą się i przepraszają i znowu ustępują. Aż tu nagle nie ma już gdzie ustępować.

Ja niczego innego nie pragnę, tylko wiecznego pokoju dla tego świata. Chcę dobrze, ale jestem też realistą. Przed nami jeszcze długa droga do wiecznego pokoju. Wiem o tym, bo potrafię obserwować. Potrafię odczytywać sygnały, tropić jak kundel i znaleźć północ, i to chyba jedyna dobra rzecz, jakiej mnie nauczyli jako małego pioniera. Ale to już inna historia.

Chcę ci tylko powiedzieć, że ja chcę zawrzeć pokój ze wszystkimi, a przede wszystkim sam ze sobą, bo to jest to najważniejsze, co musisz zapamiętać. Musisz zacząć od siebie, jak chcesz coś zmienić na lepsze. Musisz się pogodzić. Musisz sam ze sobą podpisać słynny wielki pokój westfalski, który kiedyś uratował Europę.

Na chwilę.

Czyli ćwicz.

Skup się.

Wdech.

Wydech.

Spoko.

Spoko.

Ja jestem pogodzony, ja już sam ze sobą zawarłem pokój westfalski, bo wiem, co to życie.

Nie wkurwiaj mnie!

Nie mów tak!

Nie jestem żadnym naziolem.

To nie jest krew.

To farba.

Jestem Rzymianinem. Europejczykiem. W to wierzę. W ideały. W kulturę. Marsz na Rzym! Przecież wszyscy jesteśmy Rzymianami. Ale ja to jestem przede wszystkim ja, jestem Vandam, wiem, co to życie, znam wszystkie bitwy świata.

Wszystkie przegrane bitwy.

Wszystkie wygrane bitwy.

Wszystko zależy od punktu widzenia. Zależy od tego, po której stronie barykady w tym momencie stoisz.

Możesz wygrać.

Możesz przegrać.

Ale przede wszystkim musisz tam być.

Ja wiem, jak się sprawy miały w styczniu 9 roku w Lesie Teutoburskim.

Ja wiem, jak było w maju 1434 pod Lipanami.

I w listopadzie 1620 na Białej Górze.

I w grudniu 1805 pod Austerlitz.

I w lipcu 1866 pod Sadową.

I prawie przez cały rok 1916 pod Verdun.

I w lipcu 1917 pod Zborowem.

I w zimie 1942 i 1943 pod Stalingradem.

I w czerwcu 1944 w Normandii.

I w kwietniu i maju 1945 pod Berlinem.

I w sierpniu 1968 w Pradze.

A potem w Wietnamie.

I w Afganistanie.

A w listopadzie 1989 znów w Pradze.

I we wrześniu 2001 w Nowym Jorku.

Bagdad wiosną.

Normandia latem.

Nowy Jork jesienią.

Stalingrad w zimie.

Znam te cztery pory roku wszystkich bitew świata.

Czasami odnoszę wrażenie, że brałem w nich udział, że maczałem w tej krwi palce. Może powiesz: Bzdura, to niemożliwe. Ale ludzkość to tylko jeden wielki wojownik. Może też tam byłeś.

Bzdura? Mówisz, że to bzdura?

No to ja się pytam: Byłeś już kiedyś tu u nas w lesie?

Widziałeś te drzewa, jak wyłażą z ziemi, w kółko?

Widziałeś te tysiącletnie straszne dęby?

Próbowałeś pod nimi zasnąć?

Nie da się, co?

A widziałeś w naszym lesie najpiękniejsze drzewo?

Ten stary wiąz?

Jedyny wiąz w całej okolicy, stoi akurat w środku naszego lasu jak jakaś brama do innego świata.

Mówię ci, że to nie przypadek.

Wiesz, że wiąz to drzewo śmierci?

Wiesz, że ptaki zakładają gniazda na wszystkich drzewach, ale nigdy nie na wiązach? Że ptaki omijają wiązy szerokim łukiem?

Wiesz, że nigdy nie znajdziesz pod korą wiązu robaków?

Wiesz, że jak ugotujesz mocny wywar z jego liści, to polecisz w kosmos?

Wiesz, że jak germańscy wojownicy natrafiali w lesie na wiąz, to zawsze składali pod nim ofiarę?

Wiesz, że jak w Lesie Teutoburskim Germanie wyrżnęli Rzymian, pod swoim świętym wiązem złożyli ofiarę ze wszystkich ich kobiet i dzieci?

Wiesz, że bez problemu wycinali i palili wszystkie drzewa, ale wiązy zawsze zostawiali w spokoju?

Bramy do innego świata.

Tak na nie mówili.

Pamiętasz te straszne sny o wojnie, które mi opowiadałeś?

Pamiętasz, jak ci się potem kręciło w głowie?

To wszystko znajdziesz i poczujesz pod tym wiązem.

A widziałeś te wielkie kamienie ułożone w krąg pod wiązem, gdzie siadali starożytni wojownicy? A zauważyłeś, że dwóch z nich brakuje? Ale to już inna historia.

Lepiej mi powiesz, czy widziałeś to bagno na środku?

Widziałeś te chmary komarów, które się w nim codziennie rodzą i umierają i klują i umierają i znowu się rodzą?

Widziałeś to?

A widziałeś te zwierzęta w lesie?

Widziałeś te lisy i dziki?

Widziałeś wilki?

I co na to powiesz, co?

Wszystko to jedna wielka historia.

Moja historia. Twoja historia. Nasza historia.

Jesteś wrażliwym facetem. Widzę. I to dobrze. Masz to po mnie. A ja mam po moim starym. A on to ma po swoim starym. Stary był wrażliwy. I ja też jestem wrażliwy. Wrażliwy, nie przewrażliwiony. Jak facet jest przewrażliwiony, to ani historia powszechna, ani żadna baba go nie uszanuje. Baby mogą sobie dzisiaj gadać, co chcą, mogą udawać strasznie samodzielne i mocne i ostre, ale ja wiem, że koniec końców każda chce, żeby ją porządnie złapać i ścisnąć. Chce, żebyś z nią stoczył bitwę. I wygrał. Jak przegrasz, nie jesteś dla niej wystarczająco dobry i silny i zdecydowany całofacet, tylko miękki i poddajny półfacet. Nie będzie cię szanować.

Masz już jakąś dziewczynę?

Nie musisz mówić.

Facet musi mieć swoje tajemnice.

Chcę ci tylko powiedzieć, że od tego, co się dzisiaj dzieje, możesz co najwyżej zgłupieć, jak zaczniesz we wszystko wierzyć.

Dotyczy to bab, polityki i świata. Musisz wierzyć tylko sobie. Musisz wierzyć swoim instynktom. Musisz harować na siebie, bo nikt ci nie da nic za darmo.

Musisz walczyć.

Pokój to tylko przerwa między wojnami.

Zapamiętaj to sobie.

Czasem krótsza, czasem dłuższa.

Ale zawsze tylko przerwa.

Czyli ćwicz.

Haruj.

Rób pompki.

Biegaj.

Nie jedź windą, zawsze wbiegaj na górę po schodach.

Przeskakuj co drugi schodek aż do siebie, na górę.

A jak już będziesz miał dość, zbiegnij na dół i jeszcze raz wbiegnij.

A potem jeszcze raz.

Nie bój się, przeżyjesz.

Nie jedź miejską komuną, chodź na piechotę.

Rób brzuszki.

Boksuj.

Ruszaj się.

Po prostu ćwicz.

Haruj.

Ale też dużo czytaj. Książki nie są dla głupków.

A ty jesteś kumaty gość. Czytaj o wojnach i bitwach i wielkich słynnych wojownikach. Czytaj tak jak ja.

Ćwicz i czytaj i haruj i czytaj i ćwicz, żebyś był w gotowości, jak znowu wszystko się sypnie.

Bo zanim gruby schudnie, chudy zdechnie.

IV

Mówią na mnie Vandam.

Mieszkam tu, na osiedlu. Tego, co tu widzisz, kiedyś nie było. Kiedyś tu był tylko las i bagna i wilki i bagna i las. Stąd te komary. Ostatnio ich przybywa. Musisz to sobie wyobrazić. Bo ja to czasami czuję, jak las i bagna znowu to zabierają, jak wilgotnieją piwnice, jak powoli pcha się w nie woda, jak między asfaltem i betonem znowu prą do góry drzewa, jak rosną w górę i rozbijają asfalt i beton i rozkładają wszystko, co mój stary, a twój dziadek, wywalili w kosmos. Bo to on tu budował.

On i jemu podobni starzy wyrwali to osiedle lasowi i przyrodzie.

Ej, nie śmiej się z nich. Przynajmniej coś zrobili. Po prostu spróbowali. I dużo tu takich, co się cieszą, że mogą tu mieszkać. I nawet są dumni z tego miejsca.

No, ja też jestem z niego dumny.

Wszystko tu zbudowali. Wszystkie bloki. I kino i dom kultury i tę knajpę myśliwską, co się nazywa Północna i wszyscy faceci z osiedla chodzili do niej po robocie. Zbudowali szyny tramwajowe i pętlę tramwajową i zajezdnię tramwajową i plac zabaw i parki i żłobek, w którym potem pracowała moja mama, i przedszkole i podstawówkę i jeszcze szkołę specjalną i zawodówkę i technikum i liceum i dom handlowy, na który wszyscy mówią Bajkonur, i przychodnię i porodówkę i cmentarz i komendę, na której parę razy byłem, ale nie zawsze z własnej winy.

I jeszcze zbudowali hotel Sputnik, w którym nigdy nie byłem i w którym teraz mieszkają tylko studenciaki, bo turyści, turyści tu do nas nigdy nie przyjechali. Na dół, do miasta, tak. Ale do nas, na górę, nie. No i dobrze. To nasz świat. Nasz kosmos. Nie ma tu miejsca dla obcych.

Nie, czekaj, ja serio nie jestem żadnym naziolem.

Ja lubię ludzi.

Ja kocham ludzi.

Ja szanuję ludzi.

Ja nie mówię, że mam coś do cudzoziemców, imigrantów i studenciaków! Albo że nie ma tu dla nich miejsca. Że zabierają nam pracę. Nie mam nic do nich. To też Europejczycy. Są skromni, cisi, sami inżynierowie i doktorzy i nauczyciele. Harują na budowie i czasami odnoszę wrażenie, że za bardzo pozwalają sobie srać na głowy, a tego człowiek nie powinien robić. Nie mam do nich nic, póki nie robią syfu. Póki są cisi jak Pingpongi w tych ich spożywczakach w starych wózkarniach. Nie mam do nich nic, chociaż nie są do końca Europejczykami, ale co z tym zrobić, człowiek się przyzwyczaja. Oni się nawet starają, jest gdzie wieczorem kupić piwo i chleb i fajki, ja serio z tym nie mam problemu. Jestem spokojny, jak nie robią syfu w tych wózkarniach. I jak nie czuć z góry tych ich zupek z proszku.

A jak robią syf i jak czuć te ich zupki z proszku z góry, to mam z nimi mały problem i idę do nich, że mi się od tego trochę chce bełtać, żeby wyłączyli kuchenkę. I oni ją zazwyczaj wyłączają. Wystarczy im powiedzieć. To nie moja wina, że tego nie dzierżę, że mi się chce bełtać! Jakaś alergia chyba czy co.

Ale takiemu Zamrażakowi to nie przeszkadza. On to normalnie żre na śniadanie i mówi, że najlepsze na kaca to wymieszać smaki: krewetka, kaczka i wołowina. Jemu chce się bełtać od innych rzeczy. Ale to już inna historia.

Każdemu chce się od czegoś bełtać.

Nikt nie ma żelaznego żołądka.

Nikt nie ma nerwów ze stali.

Każdy musi pokonywać jakiś strach w sobie.

Każdy ma jakąś ranę.

Nie, serio, nie jestem żadnym naziolem.

Wszystkich mierzę jedną miarą.