Wydawca: My Book Kategoria: Humanistyka Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 84 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Agape - Ewelina Rogóż

Agape to wewnętrzny, duchowy kształt Miłości w świecie. A miłość jest najgłębszym uczuciem, jakim darzymy KAŻDEGO człowieka, które łączy się z uwielbieniem, chęcią przebywania z drugą osobą oraz autentycznym i szczerym zainteresowaniem jego życiem. Książka Agape to zbiór osobistych refleksji autorki, przeciwstawiającej nasz ludzki chaos uczuciowy i opór przed przyjęciem miłości - harmonii przyrody, gdzie wszystkie elementy, poddając się sile natury, znajdują się w idealnej równowadze.

Opinie o ebooku Agape - Ewelina Rogóż

Fragment ebooka Agape - Ewelina Rogóż

Ewelina Rogóż
Agape
© Copyright by Ewelina Rogóż 2009Projekt okładki: Beata Nowakowska-Kiwior
ISBN 978-83-7564-173-8
Wydawnictwo My Bookwww.mybook.pl
Publikacja chroniona prawem autorskim.Zabrania się jej kopiowania, publicznego udostępniania w Internecie oraz odsprzedaży bez zgody Wydawcy.

Białe światło oślepia mój umysł zmęczony całodzienną pracą. Jakby ktoś zapalił jarzeniową żarówkę na biurku w gabinecie zapełnionym książkami. Kłębiące się myśli przelewane na papier układają się w słowa, wyrazy, zdania…

Przed oczami pojawiają się różne obrazy, wspomnienia, przypominające wizytę w kinie otoczonym ciemnością i… ciszą. Ciszą, której tak bardzo brak w świecie pośpiechu. Ciszą, która jest przepiękną, delikatnie muskającą ucho muzyką. Ciszą, która jest zawsze w nas samych, gdy przystaniemy na chwilę w biegu codziennego dnia, aby zadumać się nad drobnym detalem wartym naszej uwagi.

Komputerowy fotel na kółkach przeistacza się w wygodne miejsce do relaksu i odpoczynku, a śnieżnobiała kartka leżąca naprzeciw mnie powoli zaczyna przypominać papirus zapełniony egipskimi hieroglifami…

Nikt jeszcze nie udowodnił,

że świat tak naprawdę, istnieje.

Ale żyjmy tak, jakby świat naprawdę istniał.

 I

„Często logiczne rozumowanie

nie da nam żadnej wiedzy

o realnym świecie”.

(Albert Einstein)

Iglasty las przepełnia jodową wonią nadmorski szlak mojej wędrówki. Stukający w oddali dzięcioł echem rozbrzmiewa po okolicy wtopionej w nadbrzeże usiane złocistym piaskiem. Czerwony krab niosący śmiesznie powykręcany domek na swym grzbiecie podąża ku spienionym falom oceanu zlewającego się z lazurem nieba.

Pragniemy Miłości uspokajającej, pocieszającej, która by nas utwierdziła w tym, co już wiemy, usprawiedliwiała nasze posiadanie zdobytych bogactw materialnych i zwalniała nas od trudu poszukiwania dobrobytu duchowego. Tymczasem, gdy wkracza Ona w nasze życie, czujemy się zdezorientowani, jak niskopienne krzewy tworzące kępki sterczących włosów ziemi, nieśmiało wyglądających spod wydm. Miłość chce oswoić nas z ryzykiem, wprowadza w nasze życie konieczność zerwania z przeszłością, usuwa nasze podpory, rozsądne miary, aby pogmatwać nam nasze obliczenia i pozwolić nam doświadczyć niesłychanych możliwości szaleństwa ludzkiego wnętrza. Musimy stać się jak pnący się ku górze wysoki fiord, groźnie, ale i nieśmiało spoglądający na turystów spragnionych niecodziennych widoków.

Działania najprostsze, banalne, zwykłe, nic nieznaczące mają głębokie znaczenie, gdy Miłość, jak szum wody wlewający swoją dzikość do jaskini wydrążonej w urwistym stoku skalnym, wlewa się do ludzkiego serca. Pewne proste, ludzkie gesty mają sens tam, gdzie my dostrzegamy jedynie bezsens, a ulotne chwile nabierają wymiaru nadzwyczajnego. Puchowa chmurka na horyzoncie nadaje delikatności i powabu ociężałym statkom w tle. Należy pozwolić Miłości, która jest w nas, działać, rezygnując z chęci zrozumienia wszystkiego. Ona zamiast eliminować nasze pytania uspokajającymi rozwiązaniami, pozostawia je otwarte.

Z atomową szybkością lecą rozprawiające między sobą dwie mewy. Ich piskliwe tony głosu ustawiają wszystko na odpowiednie miejsce, aby było w idealnej harmonii. Miłość nadaje życiu mocny fundament, daje nam nowe spojrzenie na samych siebie i nową wizję własnego życia. Wychodzimy wówczas z naszej ziemskiej, ludzkiej rzeczywistości, w której jesteśmy określeni potrzebą uznania, sukcesu, życzliwego ludzkiego zainteresowania, władzy i posiadania. Nie widzimy już zdrętwiałego, ponurego świata, w którym funkcjonujemy, ale postrzegamy rzeczywistość Miłości, w której nie dotykają nas już lęki, rozczarowania, pragnienia i potrzeby.

Czyste, o bladobłękitnym zabarwieniu niebo i woda nieruchoma, cicha i łagodna, zachwycają swym spokojem. Nostalgiczny, ciepły letni wieczór przywodzi na myśl zasłuchany las, noc ukrytą za horyzontem, szmaragdową toń oceanu i cichy śpiew radosnego serca. Gdy ogarnie, zawładnie nami Miłość, nie postrzegamy już siebie z perspektywy naszych osiągnięć i ludzkiego uznania, ale z perspektywy tego, jak radzimy sobie z własnym życiem, czemu poświęcamy nasze siły. Dzięki naszym najgłębszym doświadczeniom mamy odwagę to, co w głębi swego serca czujemy, przyjąć jako autentyczne i tym żyć. Miłość gorejąca w nas mówi nam, kim jesteśmy i czym jest tajemnica naszego życia. Daje nam pewność, że nie patrzymy na drugiego człowieka i siebie samych przez pryzmat zniekształconych okularów.

Widać w oddali wiosenny powrót ptaków do swoich gniazd, będący swoistym impulsem do podążania żeglarzy szlakiem wyznaczonym przez gwiazdy, aż osiągną oni cel swej drogi. Wśród delikatnie szumiących drzew ukazuje się krąg przyjaciół zgromadzonych przy blasku ogniska i dźwięku gitary. Miłość jest drogowskazem, którego nie wolno omijać, drogą prowadzącą do radości, pokoju, uprzejmości, łagodności, opanowania, cierpliwości i dobroci wobec siebie i innych. Mistyczny kontakt człowieka z przyrodą jest krokiem do zrozumienia samego siebie, jest ubogaceniem go wewnętrznie, duchowo.

 II

„Nie rzeczywistość sama,

ale serce, z jakim ku niej przystępujemy,

daje rzeczom kształty i kolory”.

(Henryk Sienkiewicz)

„Nadziei każdy musi szukać sam dla siebie.

Nie ma żadnej powszechnej recepty”.

(Czesław Miłosz)

Świat. Jakże człowiek przypomina małą mrówkę w ogromnym mrowisku wśród morza hałasu, a tymczasem…

Długa droga wśród wysokich drzew lasu wlewa nutkę ciepła i miłości do zmęczonego życiem serca człowieka. Zielone korony rozpościerające swe gałęzie nad głową strudzonego wędrowca tworzą swoisty tunel do innego świata. Do świata pełnego zachwytu, zadumy, spokoju i bezgranicznego piękna. Z oddali słychać trel ptaków cieszących się z tego, że mogą mieszkać w tym swoistym przedsionku raju. Spoglądając w górę, aby dojrzeć przez liście lazurowe niebo, można dostrzec gdzieniegdzie przybite do konarów małe domki dla leśnych śpiewaków.

Nadzieja w sercu prowadzi człowieka tam, gdzie on jeszcze nie był. Kieruje człowieka w stronę tego, co nie jest obecne, czego nie można uchwycić, przewidzieć. Jest ustawieniem własnego życia na szukanie Miłości. Z każdym kolejnym stawianym krokiem człowiek ma wrażenie zatapiania się w siebie, w swoje życie, w swój ziemski byt. „Dokąd zmierzam? Jaki jest mój cel?” – padają nagle pytania przez nikogo niewypowiedziane, jak grom z jasnego nieba. A w koło tylko cisza, która rozpościera wokół swe ramiona, jak matka kochająca dziecko.

Nadzieja jest esencją życia. Pozwala ona sięgnąć myślą, decyzjami, marzeniami poza wszelkie możliwe przeszkody, poza to, co nam zagraża. Ludzie nadziei to osoby, które doświadczają tajemnicę swojego wnętrza, które z zaufaniem przyjmują możliwość swojej twórczej przemiany.

Wiatr mknąc, jak cień lub zjawa, lekko kołysze liście poruszające się w pewnym rytmie… Osoby bez nadziei chowają się w sobie, zapadają się w swój własny, niedostępny, ponury i okopany przed innymi świat. Są oni wewnętrznie poranieni i żyją w swoich kryjówkach, norach, jamach, chcąc co najwyżej przetrwać to życie, a nie prawdziwie żyć.

Szelest tętniącego lasu przypomina dopiero co przychodzące na świat nowe życie… narodziny nadziei w spotkaniu z drugim człowiekiem, któremu się wierzy, ma się do niego zaufanie. Potrzebujemy wokół siebie ludzi wiarygodnych, gdyż rozmawiając z nimi szczerze, możemy doświadczać wzrostu w nas nadziei.

Zza jednego z konarów drzew spogląda ukradkiem koralikowymi oczami pewne stworzenie. Skradając się powoli do tegoż ogromnego cienia, plamy na horyzoncie, coraz ostrzej i wyraźniej widać kontury i barwy przepięknej łani hasającej szczęśliwie na łonie natury. Pomimo dostrzegania sytuacji po ludzku będących beznadziejnymi, należy patrzeć w głąb siebie, do naszego wnętrza, do naszej duszy. Bo nadzieja jest ukierunkowaniem serca na przyszłość, nawet jeśli rozum mówi, że już wszystko stracone… gdy walczymy z nieuleczalną chorobą, z serią oskarżeń, które powaliły nas na ziemię, z rozpaczą spowodowaną odejściem od nas osoby ukochanej… Nadzieja, bez względu na to, jak wielkie lub małe ma szanse, nigdy się nie poddaje.

Gdzieś z daleka wiatr niesie odgłosy życia: świergot ptaków, stukot dzięcioła, szum drzew. Podążam dalej wyznaczoną sobie drogą wśród zieleni lekko szeleszczących koron lasu. Wiatr delikatnie muska konary i liście wiekowych, jak i młodziutkich drzew. Ponad wszystkimi odgłosami, jak gdyby w tle, unosi się cichy, niepewny szelest leśnego podłoża pokrytego warstwą zieleni traw i mchów – odgłos ciszy.

 III

„Pierwsza mowa szatana

do rodu ludzkiego

zaczęła się najskromniej

od słowa: dlaczego?”

(Adam Mickiewicz)

Jaśnieje widnokrąg paletą barw na granatowym niebie. Gromadzące się tłumnie nimbostratusy tworzą tło do otoczonej blaskiem tęczy – zwiastunki pokoju. Ten istnie niebiański most łączy w swym sercu rzeczywistość i wnętrze każdego z nas.

Czysta kartka, splamiona czasami paroma kroplami atramentu z kałamarza, przeistacza się w życie, które zapełnia ją swoimi notatkami. Niewidzialne pióro sokoła lub jastrzębia spisuje wydarzenia, uczucia, słowa wypowiedziane i te niewypowiedziane, kreśląc historię… Jakże niezwykły jest świat otoczony blaskiem Miłości!

Strach. Wprawia człowieka w namiętny niepokój i drżenie wnętrza duszy. Każdy potrafi go odczuć, gdy staje „oko w oko” z tym, co w sobie nosi, kim tak naprawdę jest i jaki jest. Otaczający człowieka świat betonowych bloków, ceglanych domów i kamienistych ulic gromadzi w swym sercu rynek proponujący wszystko, czego dusza zapragnie. Można na stoiskach targowych, przypominających graciarnię, znaleźć zestaw noży do zbijania czasu, papierosy, które pomagają rzucić palenie, tłuczek do ziemniaków, żarówki dla niewidomych, średniowieczną gilotynę z napisem: „Nie trać głowy!”… Krocząc pomiędzy straganami, można poczuć się jak dorosły z napisem na czole: „Przeterminowane dziecko”.

W tym istnym rozgardiaszu życia trzeba posiadać choćby trochę zrozumienia dla siebie, aby nie być człowiekiem bez serca. Sami dobrze musimy przeżywać swoje wnętrze, aby ogarniać miłością innych. Dopóki człowiek nie pozna stanu swojej duszy i swojego serca, chętnie oskarża innych. Natomiast poznanie dogłębne siebie powoduje byciem spokojnym, pewnym siebie, bo dociera do człowieka wówczas właściwy ogląd życia.

W pobliżu zaćwierkał ptak. Malutki wróbelek usiadł na wystającym parapecie jednej z budowli. Człowiek stanął, rozejrzał się i spojrzał w ogromną bibliotekę wspomnień na swoim twardym dysku pamięci, będącego archiwum życia. Nastała cisza…

Możemy zobaczyć siebie we właściwym świetle, patrząc na nasz stosunek, nasze odniesienie do innych osób, które czynią zło. Za bardzo trzymamy się tych, którzy potępiają, oczerniają, osądzają i kopią dołki. Człowiek zagubiony przez swe czyny, bywa doprowadzony do sytuacji krańcowej wytrzymałości, aby zostawić ludzi, a wówczas spotkać i posłuchać Miłości. Każdy powinien stanąć przed lustrem, które czasami mogłoby pęknąć albo przeraźliwie krzyknąć: „Jeżeli nie możesz przyjść do siebie, to przyjdź do mnie!”.

Człowiek usiadł na ławce wyciosanej z konara drzewa i zamknął oczy. Myśli. Dookoła rozpościera się piękno, cisza i spokój. Szkoda, że nie każdy ma w życiu szansę ujrzenia takiego widoku, że nie każdy potrafi taki widok odczuć.

 IV

„Miłość nie wyraża się w myślach.

Miłość jest”.

(Antoine Saint-Exupéry)

Góra, wzniesienie porośnięte soczystą trawą, kwitnącymi kwiatami i unosząca łagodny, delikatny zapach łąki. Zieleń, otulająca wzniesienie jak najcenniejszym płaszczem, spływa po zboczach aż do podnóża, odsłaniając gdzieniegdzie pobliskie pagórki. Doświadczenie bliskości szczytu jest bladym odbiciem, duchowym spotkaniem z Miłością. Każde wejście w ciszę, skupienie, samotność, zaparcie się siebie jest duchowym przyjmowaniem tego, co z „góry”.

Dominujący na