Żydowski Kraków. Legendy i ludzie - Henryk Halkowski - ebook
Wydawca: Austeria Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2011

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 292 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 8 godz. 32 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Żydowski Kraków. Legendy i ludzie - Henryk Halkowski

Pustka po Żydach, którzy zostali zamordowani w Polsce podczas II wojny światowej albo wyemigrowali po tej wojnie, jest szczególnie odczuwalna właśnie na krakowskim Kazimierzu. Na terenie dawnej żydowskiej dzielnicy jest zawsze pełno ludzi – ale tak naprawdę, jest jednak pusto, nie ma tu bowiem dawnych mieszkańców, ani nawet ich potomków. Razem z nimi wyparowały treści, które stanowiły sens ich życia.

Żydowski Kraków przez kilkaset lat był jednym z najważniejszych miast w żydowskim świecie. To tutaj mieszkali najwybitniejsi żydowscy uczeni, tutaj ukształtowała się aszkenazyjska tożsamość – tożsamość Żydów Europy Środkowowschodniej.

Autor tej książki chciałby, aby w świadomości ludzkiej przyczyniła się ona – choćby nawet tylko w małym stopniu – do odzyskania tożsamości żydowskiego Krakowa, do wypełnienia pustych domów, ulic i placów istotną treścią.

Opinie o ebooku Żydowski Kraków. Legendy i ludzie - Henryk Halkowski

Cytaty z ebooka Żydowski Kraków. Legendy i ludzie - Henryk Halkowski

Kr ól zaś Kazimierz… w jej [tzn. swojej poprzedniej kochanki Rokiczany] miejsce wziął znowu Żydówkę imieniem Estera, ślicznej urody niewiastę, za nałożnicę, z którą spłodził dwóch synów: Niemierzę i Pełkę. Na prośbę rzeczonej Estery, Żydówki i miłośnicy swojej, ponadawał Żydom, w królestwie polskim mieszkającym, wielkie wolności i przywileje na piśmie wydanym w imieniu królewskim, które wielu poczytywało za fałszywe, a w których była niemała krzywda i obraza Boża. Te obrzydłe nadania po dziś dzień się jeszcze utrzymują. Jeden zaś z owych synów królewskich z Żydówki urodzonych, Pełka, zszedł ze świata za wcześnie, śmiercią zwyczajną; drugi, Niemierza, który po śmierci Kazimierza sprawował służbę u Władysława, księcia litewskiego, a potem króla polskiego, w zatargu wszczętym w Koprzywnicy pomiędzy mieszczanami z powodu wyciskania na nich podwód, zabity został. I to sromotnym także było postępkiem, że córkom zrodzonym z onej Żydówki Estery pozwolono, jak ludzie powiadają, przejść na wiarę żydowską.
Isserles), najsłynniejszy żydowski uczony w Polsce, naczelny rabin krakowskiej gminy żydowskiej i rektor tutejszej jesziwy, najważniejszy aszkenazyjski kodyfikator żydowskiego prawa. O jego narodzinach opowiadali sobie krakowscy Żydzi następującą legendę: I zrael Isserl był jednym z najbardziej znanych żydowskich
Przed synagogą ReMU znajduje się mały ogrodzony skwerek. W miejscu tym był ongiś żydowski cmentarz, zmniejszony na przełomie XVIII i XIX wieku podczas regulacji ulicy Szerokiej; historycy spierają się na temat pochodzenia i datowania tego cmentarza. Przed wojną otoczony był murem, ale nie było na nim żadnego nagrobka. Z miejscem tym niektórzy łączą zwyczaj nieudzielania w Krakowie ślubów w piątek. Dwie podobne, a jednak różne legendy wyjaśniają przyczynę powstania tego zwyczaju.
ycie krakowskiego rabina Mojżesza Isserlesa, zwanego ReMU, związane jest z liczbą 33. Żył on 33 lata, napisał 33 dzieła, zmarł w 33 dniu liczenia Omeru, w roku 5333 od stworzenia świata (czyli w skróconym zapisie – 333). Dlatego też postanowiono, że podczas jego pogrzebu zostaną wygłoszone 33 laudacje – pochwalne mowy, każda związana z jakąś micwą lub dobrym uczynkiem spełnionym przez rabina. Kiedy jednak wygłoszono już 32 mowy, przemawiający nad grobem zatrzymał się i nie wiedział, co dalej powiedzieć. Wtedy
Chciałbym tylko zauważyć, że chasydzkie opinie o rabinie Mojżeszu Isserlesie nie są całkiem ścisłe. Otóż żył on krótko (zapewne około 50 lat, chociaż data jego narodzin nie jest pewna) – ale dłużej niż 33 lata. Napisał wiele dzieł – ale mniej niż 33. Zmarł w 18 dniu miesiąca ijar w 1572 roku, a więc w 332 (a nie 333) roku według skróconego zapisu żydowskich lat. Prawdą jest tylko to, że faktycznie zmarł w dniu Lag baOmer (a więc w 33 dniu liczenia Omeru).

Fragment ebooka Żydowski Kraków. Legendy i ludzie - Henryk Halkowski





Henryk Halkowski

ŻYDOWSKI KRAKÓW

Legendy i ludzie

Wydawnictwo Austeria


Jeszcze jedna Legenda…

Kiedy przed dwoma laty Henryk przyniósł do redakcji Wydawnictwa Austeria rękopis swojej nowej książki Legendy żydowskiego Krakowa, wiedziałem, że pracował nad nią od bardzo dawna i bardzo mu zależało, aby ukazała się jak najszybciej. Umówiliśmy się, że książkę wydamy w ciągu trzech miesięcy, ale co rusz, podczas prac redakcyjnych, Henryk dopisywał nowe historie i wydanie przesuwało się w czasie miesiąc, dwa, trzy, cztery… rok, aż niespodziewanie dla nas odszedł od Świata, który opisywał – Świata istniejącego na kartach jego książki i w opowieściach nielicznych już świadków. Może chciał nam, czytelnikom, zdradzić jakąś niezwykłą tajemnicę sprzed wieków i Najwyżsi Sędziowie mu to uniemożliwili? Bo Henio miał zawsze ogromną ilość tajemnic, którymi chętnie się z nami dzielił. Znakomity pisarz żydowski Grigorij Kanowicz, z którym Henryka łączyła głęboka przyjaźń, napisał mu w dedykacji do swojej książki, że „…nie ma Krakowa bez Henryka Halkowskiego i nie ma Henryka Halkowskiego bez Krakowa”. Henryk z właściwą sobie ironią mówił, że tym wpisem czuje się jak chłop pańszczyźniany przypisany do ziemi i nie może się z Krakowa nigdzie ruszać, żeby się przypadkiem Krakowowi coś nie stało. A był Kraków, a krakowski Kazimierz w szczególności, jego wielką miłością i przedmiotem nieustającej troski. Przemierzał codziennie uliczki Kazimierza po kilka razy i jak dobry gospodarz zaglądał do wszystkich miejsc – wszyscy go znali i on wszystkich znał, sprawdzał, czy wszystko jest na swoim miejscu, wszelkie zmiany natychmiast zauważał i podnosił larum, jeżeli uznał, że coś narusza porządek. Henryk był człowiekiem instytucją, jego wiedza i erudycja były onieśmielające, rozmowa z nim zawsze była intelektualną ucztą; jak napisał jeden z jego amerykańskich znajomych w liście kondolencyjnym, do Krakowa przyjeżdżało się, aby zobaczyć Wawel, Rynek Główny, Synagogę Remuh i porozmawiać z Henrykiem Halkowskim.

I tak przyjdzie nam dopisać jeszcze jedną legendę – legendę o Henryku Halkowskim.

Wojciech Ornat


Od Autora

Na przełomie minionego i obecnego wieku i tysiąclecia (licząc oczywiście według nieżydowskiego kalendarza) opracowałem tekst i przygotowałem ilustracje do książki, którą chciałem nazwać Żydowski Kraków. Dzieje – legendy – ludzie – miejsca. Okoliczności sprawiły, że nie mogłem wówczas tamtej książki wydać. Tekst niniejszej publikacji w znacznym stopniu opiera się na zebranych wówczas materiałach.

Pustka po Żydach, którzy zostali zamordowani w Polsce podczas II wojny światowej albo wyemigrowali po tej wojnie, jest szczególnie odczuwalna właśnie na krakowskim Kazimierzu. Na terenie dawnej żydowskiej dzielnicy jest zawsze pełno ludzi – ale tak naprawdę, jest jednak pusto, nie ma tu bowiem dawnych mieszkańców, ani nawet ich potomków. Razem z nimi wyparowały treści, które stanowiły sens ich życia.

Większość turystów zainteresowanych żydowską przeszłością w Polsce odwiedza trzy miejsca: Oświęcim, Warszawę i Kraków. Oświęcim to obóz Auschwitz-Birkenau, miejsce, które – obok Jerozolimy – najbardziej odcisnęło się w żydowskiej świadomości. Warszawa to teren getta, oglądany przez pryzmat powstania (które w takiej perspektywie staje się mitem założycielskim izraelskiej armii i Państwa Izraela).

A Kraków? Żydowski Kraków przez kilkaset lat był jednym z najważniejszych miast w żydowskim świecie. To tutaj mieszkali najwybitniejsi żydowscy uczeni, tutaj ukształtowała się aszkenazyjska tożsamość – tożsamość Żydów Europy Środkowo-Wschodniej. A jednak w świadomości większości ludzi żydowski Kraków nie posiada niestety żadnej tożsamości. Są to tylko puste, pozbawione treści domy, ulice i place. Powszechne jest przekonanie, że jedynym i największym osiągnięciem krakowskich Żydów w ciągu ich ponad osiemsetletniej historii było to, iż łaskawie pozwolili się uratować Oskarowi Schindlerowi. Z tego właśnie powodu wielu ludzi na świecie wie o Krakowie tylko to, że jest to położone w pobliżu Auschwitz i Salt Mine miasto, w którym dobry Niemiec Oskar Schindler ratował Żydów (i w którym jest dużo barów i pubów, gdzie można się dobrze zabawić).

Polacy na ogół wiedzą dużo o mieszkających ongiś w Krakowie wybitnych nie-Żydach i znają związane z tym miastem nie-żydowskie legendy; niewiele (albo zgoła nic) wiedzą o mieszkających tutaj wybitnych Żydach i nie znają tutejszych żydowskich legend. Z kolei wielu Żydów – jeśli nawet słyszeli coś o tych ludziach i zetknęli się z tymi legendami – nie wiąże ich na ogół z tym właśnie miejscem. A przecież bez pamięci o żydowskim Krakowie kaleka jest zarówno tożsamość tego miasta (a więc także i całej Polski), jak i tożsamość aszkenazyjskich Żydów (i Żydów w ogólności).

Do 1939 roku tożsamość żydowskiego Krakowa była bardzo wyrazista (a w okresie bezpośrednio przed tą datą być może nawet można mówić o dwóch tożsamościach: jednej – religijnej, a drugiej – świeckiej). Podczas II wojny światowej nastąpiło zaćmienie tej tożsamości; została ona całkowicie zepchnięta w cień. Wydaje się, że obecnie – ponad sześćdziesiąt lat po zakończeniu tej wojny – najwyższy już czas na jej przywrócenie. Autor tej książki chciałby, aby w świadomości ludzkiej przyczyniła się ona – choćby nawet tylko w małym stopniu – do odzyskania tożsamości żydowskiego Krakowa, do wypełnienia pustych domów, ulic i placów istotną treścią.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Aczkolwiek tylko ja odpowiadam za treść i kształt tej książki, nie mogłaby się ona ukazać albo byłaby znacznie skromniejsza bez mniejszej lub większej pomocy wielu osób – którym jestem za to wdzięczny. Nie będę zanudzał Czytelników wymienianiem ich nazwisk – ale jednego nie mogę pominąć. Chciałbym więc podziękować rabinowi Boazowi Paszowi za nieocenioną pomoc przy opracowywaniu ostatecznej wersji tej książki.

Henryk Halkowski

Kraków, 5768/2008