Złodziej cieni - Marc Levy - ebook
Wydawca: Albatros Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 239 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Złodziej cieni - Marc Levy

Początek roku dla bohatera, a zarazem narratora, jest po prostu fatalny. Nowa szkoła, obce miasteczko, - najniższy w klasie, staje się ofiarą drugorocznego przystojniaka i osiłka – Marquèsa. W dodatku już w pierwszą sobotę musi za karę zbierać liście na boisku.

Właśnie tego dnia odkrywa u siebie dziwną zdolność – rozmawiając ze szkolnym woźnym, Yves’em, „kradnie” jego cień i poznaje tragiczną historię dzieciństwa tego ciepłego, życzliwego mężczyzny, który pracuje w szkole, żeby nie rozstać się z własnym dzieciństwem.

Opinie o ebooku Złodziej cieni - Marc Levy

Cytaty z ebooka Złodziej cieni - Marc Levy

Nie mogę być raz twoją najlepszą przyjaciółką, a raz kochanką. Jesteś gotów poświęcać się dla całego świata, dla obcego człowieka, którego rano jeszcze nie znałeś, ale ja jestem tylko boją, której się chwytasz podczas sztormu i puszczasz ją, kiedy tylko wraca ładna pogoda. Przez tych kilka miesięcy poświęciłeś Lucowi więcej czasu i uwagi niż mnie przez dwa lata. Czy ci się to podoba, czy nie, nie jesteśmy już na szkolnym podwórku, życie to nie pasmo szczenięcych wygłupów. Jestem cieniem w twoim życiu, ty w moim znaczysz o wiele więcej i to mnie boli. Dlaczego zabrałeś mnie do swojej matki, dlaczego pozwoliłeś, żeby zdarzyła się chwila intymności na strychu, po co pozwalałeś mi wejść do twojego życia, skoro wyznaczyłeś mi jedynie rolę gościa? Sto razy byłam bliska zerwania z tobą, ale sama nie potrafię tego zrobić. Dlatego proszę cię, wyświadcz nam obojgu przysługę, zrób to. Albo jeżeli wierzysz, że możemy coś wspólnie stworzyć, choćby tylko na jakiś czas, pozwól, żebyśmy naprawdę to przeżyli.
Dzieciństwo jest święte, a pierwszej miłości nic nie może nam odebrać. Ona zostaje, tkwi głęboko w nas. Jeśli tylko ożywi ją jakieś wspomnienie, wypływa na powierzchnię, choćby nawet z połamanymi skrzydłami.
Chciałabym umieć Cię okłamać, powiedzieć, że jestem szczęśliwa, chciałabym, żebyś mi uwierzył, ale nie potrafię. Kiedy jesteś ze mną, najbardziej mnie boli, że jesteś taki samotny. Nie mam do Ciebie żalu, ale niczym nie zasłużyłam sobie na to, żeby stać za zamkniętymi drzwiami. Byłeś bardziej pociągający, kiedy byliśmy przyjaciółmi. Nie chciałabym stracić najlepszego przyjaciela, za bardzo potrzebuję jego serdeczności i czułości, no i szczerości. Muszę odzyskać Cię takiego jak, kiedyś. Później, w kafeterii, będziesz mi opowiadał, co przyniósł dzień, a ja opowiem Ci o sobie i znów staniemy się sobie bliscy, tak jak wtedy, kiedy z tego zrezygnowaliśmy. Za jakiś czas uda się nam, zobaczysz.
Są takie drobne sprawy, które pozostawiamy za sobą, okruchy życia zakotwiczone w pyle czasu. Możemy się starać je ignorować, ale te drobiazgi, jeśli je ze sobą połączyć, tworzą łańcuch, którym jesteśmy przykuci do przeszłości.
Dorastając, marzymy o dniu, gdy odejdziemy od rodziców, ale kiedyś przychodzi dzień, w którym to oni nas opuszczają. A wtedy marzymy tylko, by móc choć na chwilę stać się znowu dzieckiem, które mieszka pod ich dachem, by ich mocno przytulić i nie wstydząc się słów, powiedzieć, że ich kochamy, a potem wtulić się w nich, żeby jeszcze raz ukoili nasze lęki.
Nigdy nie tracimy rodziców, nawet po śmierci żyją dalej w nas. Ci, którzy nas poczęli, którzy dali nam ogrom miłości, abyśmy mogli ich przeżyć, nie mogą zniknąć. Ksiądz miał rację, lecz myśl, że nie ma już na tym świecie miejsca, w którym oddychają, że nie słyszymy ich głosów, że okiennice domu dzieciństwa na zawsze pozostaną zamknięte, rodzi takie poczucie osamotnienia, jakiego nie zdoła wypełnić nawet sam Bóg. Nigdy nie przestałem myśleć o matce. Jest przy mnie w każdej chwili mego życia. Zdarza mi się oglądać film i myśleć, że na pewno by się jej spodobał, słuchać piosenki, którą czasem nuciła, a w pewne cudowne dni czuć w powietrzu, gdy mijam jakąś kobietę, zapach ambry, który mi ją przypomina. Czasami zdarza mi się nawet rozmawiać z nią półgłosem. Ksiądz miał rację – ani dla tego, kto wierzy w Boga, ani dla niewierzącego matka nigdy nie umiera bez reszty, jej nieśmiertelność jest tu, w sercu dziecka, które kochała. Mam nadzieję kiedyś zdobyć moją cząstkę wieczności w sercu dziecka, które wychowam. Na pogrzebie było prawie całe miasteczko,
Ale czasem dopiero drobiazgi uświadamiają nam, że nie ma już tych, których kochaliśmy. Budzik na nocnym stoliku, który wciąż tyka, poduszka, która leży krzywo na rozesłanym łóżku, zdjęcie na komodzie, szczoteczka do zębów w szklance, czajniczek do herbaty na parapecie okna w kuchni, ustawiony dziobkiem tak, żeby mógł patrzeć na ogród, a na stole resztki biszkoptu z jabłkami i z syropem klonowym. Tu było moje dzieciństwo, dogorywało w domu pełnym