Zła miłość  - Aleksander Sowa - ebook
Wydawca: Aleksander Sowa Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Zła miłość - Aleksander Sowa

Lepiej tego nie czytać

Powieść psychologiczna o tym, co w życiu jest najważniejsze. O miłości, pięknie, tajemnicy, przeznaczeniu, grzechu, nadziei, złu, wspomnieniach, czasie i samotności.

Piękna historia o niezwykłej miłości, która zdarzyła się kiedyś naprawdę. Jest historią uniwersalną, pełną ukrytych znaczeń. Można do niej wracać wielokrotnie, bowiem jak rzadko która książka, zmusza do myślenia i zastanowienia się nad sobą, własnymi decyzjami i życiem.

Niesie ogromny ładunek piękna, emocji i symboliki. Jest też niebezpieczna, bo nie pozostawi czytelnika takim, jakim był przed jej przeczytaniem. Nie można przejść obok niej obojętnie.

Opinie o ebooku Zła miłość - Aleksander Sowa

Cytaty z ebooka Zła miłość - Aleksander Sowa

Kiedy zaczyna się miłość, kiedy ona się kończy? Czy kiedy poznajesz kroki na klatce, czy kiedy znajomy zapach gdzieś irracjonalnie zaczepi cię na ulicy? Może kiedy zrozumiesz, że wszystko się właśnie zaczęło, bo coś innego się akurat kończy?

Fragment ebooka Zła miłość - Aleksander Sowa







Copyright by Aleksander Sowa 2010

Smashwords Edition


ISBN 978-83-932553-3-7


Aleksander Sowa

Wydawnictwo Autorskie Wydawca

www.wydawca.net


All rights reserved.


Ten ebook może być używany wyłącznie przez osobę, która go kupiła. Nie może być ponownie sprzedawany, kopiowany, rozpowszechniany (w częściach lub całości) lub wypożyczany innej osobie. Jeśli chcesz się podzielić tą książką z kimś innym, należy kupić dodatkową kopię.

Jeśli czytasz tę książkę a jej nie kupiłeś, oznacza to, że popełniasz przestępstwo i nie uszanowałeś mojej ciężkiej pracy.


Wydanie II, Opole 2011


Dedykacja

Mazikowi


I.

Dzień dobry. Jestem Ania. Mam już prawie sześć lat i nie różnię się niczym od innych dziewczynek z mojego przedszkola. Prawie, bo opowiem dzisiaj pewną historię. O miłości.

Wiem, możesz pomyśleć, że przecież jestem tylko małą dziewczynką, która nie może nic o tym wiedzieć. Tym bardziej o pięknie, przeznaczeniu, grzechach czy samotności.

Tak, prawdopodobnie masz rację. Sześciolatki z warkoczykiem jasnych włosów spiętych w mysi ogonek zwykle wiedzą znacznie więcej o ubrankach dla lalek niż o takich sprawach. Zgoda. Ale to nie znaczy, że tak jest i tym razem. Zresztą myślę, że ty też niewiele o tym wiesz, chociaż jesteś dorosły. I wątpię, abym się myliła. A już pewno nie wiesz nic o tym, o czym tu za chwilę przeczytasz.

Tym bardziej, że jest to prawdziwa historia, o złej miłości.


II.

Ach, tatku, kiedy dorosnę, zostanę pisarką. Tak postanowiłam. Ludzie przecież zostają różnymi ludźmi. To znaczy ludźmi są takimi samymi, tylko to, co robią, jest różne.

Ale czasem jest to inne zajęcie niż to, o którym marzyli – odparł.

Wiem. Ale bywa i tak, że jest to dokładnie to samo, co sobie wymarzyli – prawda, tatusiu?

Uhm.

Mamusia mówi, że chciała zostać maszynistką. W pociągu oczywiście. Zamierzała prowadzić wielkie lokomotywy. Pewnie takie jak tamta.

Która?

Tamta – wyjaśniłam. – O której czytała nam kiedyś pani w przedszkolu.

I?

Mama nie została kolejarką. Wiesz, nie jest nawet konduktorką – dodałam. – Pisze za to na maszynie. Szyje też czasem ubranka dla moich lalek.

Widziałem, że uszyła spodenki w kratę na szelkach – odparł.

To dla mojej Malwinki – wyjaśniłam szybko. – Bardzo lubię, kiedy mama szyje. Możemy wtedy rozmawiać. Szyjąc, mamusia powiedziała kiedyś:

Choć nie jeżdżę lokomotywami, i tak jestem szczęśliwa.

Jak to? – zapytałam. – Przecież nie jesteś maszynistką?

Ależ jestem – szepnęła na ucho. Potem dodała, mrugając okiem: – Jestem maszynistką. Tak jak chciałam, gdy byłam w twoim wieku. Szyję na maszynie, na innej piszę – wyliczała z uśmiechem. – Więc jestem maszynistką! Prawda?

Może tak, może nie – odparłam, nie bardzo wiedząc, co odpowiedzieć. – Ja będę pisarką – podsumowałam rezolutnie.

Pisanką? – zapytała zdziwiona.

Musisz wiedzieć, tatku, że mamusia coraz gorzej słyszy. Od tego pisania na maszynie. Prawdopodobnie. Czasem jakieś słowo trzeba jej dwa razy powtarzać, aby dobrze zrozumiała.

Nie, mamusiu – powtórzyłam. – Pisarką! To znaczy taką panią, co pisze książeczki dla dzieci – wyjaśniłam rzeczowo. – Na przykład jak tamtą o lokomotywie.

O lokomotywie? – powtórzyła.

Tak.

O ile mi wiadomo, to ta „pisarka” była mężczyzną, Aniu – rzekła, chichocząc. – Nazywał się Julian Tuwim.

Nie pamiętam – przyznałam trochę zawstydzona. – Ale mnie to wcale nie przeszkadza, aby zostać pisarką – dodałam natychmiast, odwróciwszy uwagę od tego Juliana.

Rozumiem – mamusia odparła już z poważną miną. – Myślałam tylko – ciągnęła, przyszywając guzik do szelek – że gdybyś jednak chciała być kiedyś pisanką zamiast pisarki, mogłabyś dzióbkiem rozbić skorupkę wokół siebie. I byłabyś wtedy małym, żółciutkim, cieplutkim kurczaczkiem.

Zaśmiałam się i przytuliłam do mamusi. Dziewczynki chcą być, tatku, lekarkami albo nauczycielkami. Te odważniejsze chcą zostać stewardesami. Chcą latać samolotami z ludźmi, których jest tak dużo, jak w moim brzuchu było kiedyś truskawek.

Truskawek? – zapytał.

Tak.

Wtedy u babci na działce? – dopytywał dalej.

Tak.

A chłopcy?

Och, chłopcy chcą być szeryfami – rzekłam z niesmakiem. – Strażakami albo piłkarzami. Chcą grać o bardzo ważne nagrody na bardzo dużych boiskach. Tak ogromnych, że nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak wiele popcornu tam się je, popijając colą. Piłka nożna i chłopcy są nudni, choć jeśli będzie się ich słuchało wystarczająco długo – dodałam – to mogą się wydać interesujący.

Rozumiem – odparł po chwili zastanowienia.

To dobrze. Ja chciałam zostać pisarką. I zostałam nią. Tyle że wiesz, tatku – powiedziałam – mamusia miała chyba rację.

Powinnaś jednak zostać pisanką? – zapytał.

Tak.

Dlaczego? – dopytywał dalej.

Przebiłabym wtedy skorupkę wokół siebie.

A tak, Aniu, została ci ona do dziś?


III.

Jako pisarka zamierzam wymyślać swoje historie w nocy. Potem je opiszę i sprzedam w książkach. Zostaną oprawione w twarde, kolorowe okładki. W księgarniach z wysokimi jak szafy półkami będą czekały na uśmiechnięte dzieci i ich mamy. Nie wiem, czy tak robią pisarki, ale ja tak będę robić.

Myślę, że tak właśnie robią – rzekł najpoważniej w świecie.

Tak?

Tak sadzę – dodał, kiwając głową, po czym poprosił: – Opowiesz mi, Aniu, jakąś historię?

O czym?

O czym zechcesz – rzucił natychmiast z szerokim uśmiechem.

Dobrze. To wybierz. Może być o mężczyźnie fotografującym sny?

Interesujące, ale musisz wybrać sama. Może być o czarnoksiężniku, jeśli zechcesz.

Będzie o śnie – zdecydowałam po chwili.

Doskonale.

Myślę, że coś w tym jest – rzuciłam po chwili zastanowienia nad jego ostatnim zdaniem – tylko nie wiem dokładnie co, bo wciąż jestem jeszcze bardzo małą dziewczynką, choć już z jasnymi planami na przyszłość. Nie wiem jeszcze, co to miłość, nadzieja, przeznaczenie, piękno czy grzech. Ale kiedyś przecież dorosnę, prawda?

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com