Ziołolecznictwo dla Seniora - Eliza Lamer-Zarawska - ebook
Wydawca: Astrum Kategoria: Poradniki Język: polski

Ziołolecznictwo dla Seniora ebook

Eliza Lamer-Zarawska

(0)

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Ziołolecznictwo dla Seniora - Eliza Lamer-Zarawska

E-book – "Ziołolecznictwo dla Seniora". Seria zdrowie. Choroby, zapobieganie, leczenie

Nie możemy, niestety, zatrzymać czasu, który dla każdego jest nieubłagany i prowadzi nieuchronnie do starości. Starość jest jednak różna. Można być „starym” z fizycznymi i psychicznymi objawami starości nawet w niezbyt podeszłym wieku, a można też w tych samych latach czuć się silnym, zdrowym, sprawnym i zachować ładny wygląd. Książka ta spełnia rolę praktycznego informatora o właściwościach leczniczych ziół oraz sposobach ich przygotowania. Przeznaczona jest dla dojrzałych czytelników, którym może pomóc skutecznie zadbać o zdrowie i urodę.

Opinie o ebooku Ziołolecznictwo dla Seniora - Eliza Lamer-Zarawska

Fragment ebooka Ziołolecznictwo dla Seniora - Eliza Lamer-Zarawska






Redakcja

STANISŁAWA TRELA

Opracowanie redakcyjne

ELIZA ORMAN

Redakcja techniczna

ELŻBIETA BURSZTYNOWICZ

Projekt okładki

ANDRZEJ SZOT

Wydanie III

© Copyright by Wydawnictwo ASTRUM Sp. z o.o., Wrocław 2010

na podstawie wydania I © Copyright by Lech Tkaczyk, Wydawnictwo ASTRUM, Wrocław 1997

Wszelkie prawa zastrzeżone

Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy

Nasz adres

Wydawnictwo ASTRUM Sp. z o.o.

50-950 Wrocław 2, skr. poczt. 292 e-mail: handlowy@astrum.wroc.pl tel. (71) 328-19-92, fax (71) 372-18-34

Zamówienia na książki można składać na kartach pocztowych lub przez Internetową Księgarnię Wysyłkową

http://www.wydawnictwo-astrum.pl

Napisz do nas lub zadzwoń!

ISBN 978-83-7277-443-9

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.
virtualo.eu


WPROWADZENIE

Nie możemy niestety zatrzymać czasu, który dla każdego jest nieubłagany i prowadzi nieuchronnie do starości. Starość jest jednak różna. Można być „starym” z fizycznymi i psychicznymi objawami starości, nawet w niezbyt podeszłym wieku, a można też w tych samych latach czuć się silnym, zdrowym, sprawnym, przy zachowaniu dobrego wyglądu. Nie tylko wiek wpływa ujemnie na organizm. Ludzie młodzi coraz częściej skarżą się na stałe osłabienie, zmęczenie, apatię lub rozdrażnienie, zmniejszoną wytrzymałość fizyczną i obniżającą się sprawność umysłową, a więc te cechy, które przypisujemy starzeniu się organizmu. Ma to niewątpliwy związek ze stanem zdrowia, niedoborami pewnych składników odżywczych niezbędnych człowiekowi czy warunkami bytu fizycznego i psychicznego.

Warunki te w obecnej dobie uległy znacznemu pogorszeniu, i to zarówno w sensie ogólniejszym, jak i ściśle biologicznym. Człowiek jest częścią przyrody i dlatego podlega jej prawom. Oderwany od warunków naturalnych, z którymi związana była od wieków jego egzystencja, przeniesiony do sztucznych, ogromnych skupisk, jakimi są aglomeracje miejskie, na ogół choruje częściej i starzeje się szybciej. Do tego środowisko naturalne, w którym człowiek dotychczas bytował i z którym jest ewolucyjnie związany, ulega narastającemu skażeniu, oddziałuje ujemnie na organizm ludzki, staje się zarzewiem wielu jego chorób. Naprawdę bardzo trudno jest w tych warunkach zestarzeć się „ładnie”, naturalnie, zdrowo, w swoim czasie, bez lawinowo narastającego niedołęstwa psychicznego i fizycznego.

Jest to rzeczywiście trudne, ale możliwe i udaje się wielu ludziom. Prawdziwe jest przekonanie, że na zdrową starość pracuje się całe życie. Warto więc walczyć, aby przedłużyć nasze trwanie i nadać mu sens nawet w głębokiej starości, bowiem jak mówi Jan Sztaudynger w znanej fraszce:

Chociaż mi życie dało w kość, wciąż krzyczę – jeszcze, nigdy – dość.

STARZENIE SIĘ ORGANIZMU

Nasz organizm jest zbudowany z wielu komórek, które tworzą bardzo zróżnicowane tkanki wchodzące ze sobą w przeróżne związki przyczynowo-skutkowe, a wszystko odbywa się pod kierownictwem i kontrolą genów. Wpływają one na całość procesów zachodzących w organizmie poprzez system specyficznych białkowych enzymów produkowanych według genetycznego „przepisu” (kodu genetycznego).

Podstawowym zjawiskiem życia zachodzącym w każdym żywym organizmie, a więc i w nas, jest przemiana materii. Zaczyna się ona pobieraniem składników materii oraz zawartej w nich energii z pożywienia, po czym następuje przetwarzanie jej przy stałym udziale tlenu (oddychanie) w różne formy potrzebne do budowy i odbudowy tkanek oraz do ich funkcjonowania. Aby żyć, musimy więc jeść i oddychać. Komórki tkanek pracują, żyją przez czas dłuższy lub krótszy, obumierają, niektóre odradzają się. Produkty przemiany materii, czyli metabolity rozprowadzane są po całym organizmie za pomocą układu krwionośnego. W trakcie przemiany materii powstają również związki odpadowe, trujące i szkodliwe, które organizm stara się zneutralizować chemicznie i wydalić, ale jeśli jest to niemożliwe – magazynuje je w różnych zakątkach ciała.

Całość czynności fizjologicznych organizmu synchronizuje ośrodkowy układ nerwowy – mózg.

W komórkach z biegiem czasu, w miarę postępującego starzenia się organizmu, następuje zagęszczenie cytoplazmy (białkowej treści komórki, w której zawieszone są różnorodne aparaty komórki, zwane organellami) i jej odwodnienie. Zmiany te upośledzają pracę komórek, a co za tym idzie – tkanek, narządów i wreszcie całego organizmu. Zarówno w komórkach, jak i między nimi gromadzą się złogi substancji, których za młodu tam nie było. Może to być kwas moczowy, barwniki, wapń, cholesterol i inne. Związki te, osadzając się np. w naczyniach krwionośnych, powodują zmiany miażdżycowe, czyli sklerotyczne zmiany naczyń, upośledzają w znacznym stopniu cały układ krążenia krwi, odkładając się w chrząstkach i stawach – usztywniają je, upośledzają ruchomość, gromadząc się w tkance podskórnej – postarzają wygląd skóry i powodują jej liczne choroby (egzemy, wysypki, liszaje, przebarwienia lub odbarwienia skóry itp.), zmagazynowane w oku – wpływają na wady wzroku, przyspieszają dalekowzroczność, krótkowzroczność lub zaćmę.

Efektów takiego całościowego zatrucia organizmu jest więc wiele, a raz zapoczątkowany proces degeneracji tkanek postępuje nieustannie.

W komórkach mózgu miażdżycowo zmienione naczynia (arterioskleroza naczyń mózgowych) nie doprowadzają dostatecznej ilości tlenu i substancji odżywczych, przez co upośledzają wybitnie procesy myślenia, postrzegania i pamięci. Na skórze pojawiają się brązowe plamy, znamiona i brodawki. W narządach wewnętrznych zanika stopniowo czynna tkanka miąższowa, a w jej miejsce wchodzi bliznowata tkanka łączna. Na skutek tego narządy kurczą się, zmniejszają, jakby marszczą, co przypomina marskość. Te zmiany z wiekiem prowadzą do rozedmy płuc, kruszenia się kości, zwyrodnienia mięśnia sercowego i stawów, zanikania tkanki podskórnej i włókien sprężystych w skórze i pojawienia się zmarszczek. Obserwuje się także znaczne obniżenie wydolności fizycznej organizmu.

Dochodzi do osłabienia funkcji żołądka, jelit, do niestrawności, biegunek lub zaparć. Spada odporność organizmu tak znacznie, że nawet lekka infekcja (zwana przeziębieniem) może stanowić zagrożenie życia.

Umiejętność samooczyszczania się ustroju z trujących produktów przemiany materii z upływem lat maleje, a w tkankach pogłębiają się wyżej opisane niekorzystne zmiany. W efekcie może dojść, i zazwyczaj dochodzi, do znaczących zmian w poszczególnych układach organizmu.

Najczęściej spotykane starcze zmiany dotyczą poszczególnych układów organizmu:

• narząd ruchu: w mięśniach szkieletowych zanikają włókna mięśniowe i maleje w nich poziom potasu, co objawiać się może skłonnością do bolesnych skurczów mięśni, występujących zwłaszcza w czasie spoczynku czy snu (maleje też sprawność mięśnia sercowego). Według niektórych badaczy zjawisk starzenia się (gerontologów), spadek ogólnej ilości potasu w ustroju jest tak istotny, że ustalenie jego ilości może się stać miernikiem tzw. wieku biologicznego, który może różnić się od wieku kalendarzowego o kilka lub kilkanaście lat. Następuje też zmniejszenie ilości innych biopierwiastków w organizmie, zwłaszcza magnezu i wapnia, co również odbija się negatywnie na narządzie ruchu;

• układ kostno-szkieletowy: następują zaburzenia w przyswajaniu fosforanu wapnia i dlatego dochodzi do rozrzedzenia kości (osteoporozy) i podatności na złamania;

• układ oddechowy: zmniejsza się pojemność płuc, wzrasta natomiast ilość powietrza zalegającego. Elastyczność tkanki płucnej zmniejsza się, płuca słabiej rozszerzają się i kurczą w czasie wydechu, przez co gorzej natleniają krew. Następuje zanik pęcherzyków płucnych, zaznacza się fizjologiczna (właściwa dla zaawansowanego wieku) rozedma;

• układ krążenia: zmiany w tym układzie są największe (miażdżyca). Mięsień sercowy jest gorzej zaopatrywany w tlen, pojemność serca obniża się, w następstwie tego zmniejsza się wydolność całego ustroju;

• układ nerwowy: następuje znaczny zanik komórek nerwowych (neuronów) w mózgu, co jest między innymi konsekwencją gorszego odżywienia i natlenienia mózgu. Człowiek rodzi się z określoną ilością neuronów, które w przeciwieństwie do komórek innych tkanek nie mają zdolności rozmnażania się i regeneracji. Na miejsce zanikających neuronów powstaje tkanka bliznowata złożona z tzw. komórek glejowych, które nie spełniają zadań, jakie miały do wypełnienia neurony. Powstawanie tej zbliznowaciałej tkanki w mózgu wzmaga się z wiekiem. Ale nie jesteśmy w tym wypadku bezsilni, bowiem w trakcie życia funkcje wszystkich neuronów doskonalą się, toteż gdy nawet część neuronów ginie, to te, które nadal trwają, przejmują funkcje obumarłych i organizm może nadal poprawnie funkcjonować. Jednak gdy ta proporcja zostaje przesunięta w kierunku niemożności naprawienia szkód, jakie pociągnęły za sobą zanikające neurony, wtedy i mózg, i reszta organizmu zaczynają mniej efektywnie pracować, a procesy starzenia się zostają przyspieszone i zintensyfikowane.

Neurony są ze sobą bardzo ściśle powiązane siecią wypustek, którymi się wzajemnie oplatają. Przejmując funkcje komórek, które giną, pracujące neurony zwiększają swoją objętość nieraz dziesięciokrotnie, ale muszą być do tego zadania odpowiednio wytrenowane. Trening mózgu osiąga się oczywiście przez ciągłe pobudzanie procesów myślenia. Dlatego też ludzie „pracujący mózgiem”, nie oszczędzający tego organu, starzeją się wolniej i na pewno bardziej fizjologicznie, bowiem szybka i zła starość mózgu wcale nie została w naszych organizmach zaprogramowana.

Ten katastroficzny obraz starzenia się może przerażać, ale trzeba sobie również zdawać sprawę, że wiele zależy od nas samych, nawet długość naszego życia.

Długowieczność jest cechą niewątpliwie dziedziczną, lecz w znacznym stopniu zależy od tego, jak żyjemy. I w tym ujęciu sens porzekadła, iż człowiek jest kowalem swojego losu, jest rzeczywiście prawdziwy.


PROFILAKTYKA STAROŚCI

Czy w ogóle jest możliwa profilaktyka starzenia się, jeśli jest to proces jak najbardziej fizjologiczny, a do tego wcześniej zaprogramowany w naszych genach? Oczywiście, że jest to możliwe, a nawet istotne dla długości naszego życia, no i przede wszystkim jego jakości. Profilaktyka starzenia się jest konieczna, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z tego, że długości życia nie przeciągnie się ponad pewną miarę. Wiemy również, że zawsze może się „przytrafić” jakiś niebezpieczny zbieg okoliczności, doprowadzający do choroby skracającej – mniej lub bardziej drastycznie – okres życia, że już o innych przypadkach, a raczej wypadkach nie wspomnę.

Profilaktyka starości to walka z nią już od najmłodszych lat, aby spowolnić rozwój zmian degeneracyjnych w organizmie, będących symptomami starzenia się (ten problem został omówiony w poprzednim rozdziale).

Chcąc zapobiec przedwczesnemu starzeniu się, należy zwalczać drobne niedyspozycje zdrowotne, takie „małe usterki” w funkcjonowaniu własnego organizmu, aby nie dopuścić do nagłego wybuchu choroby, która w drastyczny sposób może zniszczyć nasze życie. Dlatego tak ogromne znaczenie ma profilaktyka głównych schorzeń wieku starczego, a zwłaszcza miażdżycy, gdyż w tym schorzeniu zmienione sklerotycznie naczynia krwionośne nie mogą prawidłowo odżywiać wszystkich narządów organizmu, prowadząc do ich stopniowej lub nagłej eliminacji.

W przedłużaniu okresu fizjologicznej sprawności organizmu wszystkie profilaktyczne działania mają równorzędne znaczenie. Ważne jest właściwe odżywianie się, regularny odpoczynek i sen, ustabilizowany tryb życia, możliwie bez stresów, ruch i ćwiczenia fizyczne, najlepiej na świeżym powietrzu, ograniczone stosowanie używek i nieuleganie nałogom – nikotynizmowi, alkoholizmowi, narkomanii czy lekomanii.

Nie mniej istotne są następujące cechy: prawidłowy rozwój życia psychicznego i umysłowego oraz zainteresowań, kształcenie właściwego spojrzenia na świat i na swój własny organizm, otwarcie się na problemy innych ludzi, optymizm życiowy, czyli te wszystkie cechy, które świadczą o „młodości ducha”. Stare to prawdy, ale nie zaszkodzi wciąż je przypominać, gdy stawką jest jakość naszego życia.

Bardzo ważne miejsce zajmują w tych działaniach zioła, które dostarczają organizmowi nie tylko substancji o działaniu leczniczym, niezbędnych witamin, soli mineralnych, kwasów tłuszczowych i biokatalizatorów reakcji metabolicznych, ale także ciał odpornościowych oraz związków działających adaptogennie (w tym przeciwstresowo), niwelujących lęki towarzyszące tak często starości i wzmacniające siły obronne organizmu.

Warto też po zioła wybrać się na wycieczkę do lasu czy na łąki, nauczyć się rozpoznawać te użyteczne rośliny, poznać ich tajemnice, w tym również te związane ze zbiorem, przechowywaniem i domowym przetwarzaniem zebranych surowców. Nawet jeśli z różnych względów nie możemy naszych zbiorów wykorzystać, np. gdy nie jesteśmy całkowicie pewni, czy mamy do czynienia z rośliną leczniczą lub czy rodzaj stanowiska, na którym rośnie, sprzyja bądź nie użyciu jej do leczenia, to sam fakt zdobywania wiedzy w najlepszym laboratorium świata, jakim jest otaczająca nas przyroda, pozwoli nam zyskać dużą porcję zdrowia i sprawności. Wiek starszy, a nawet lata podeszłe są dobrym okresem do częstszego obcowania z przyrodą. Przyniesie nam to z pewnością nieocenione wprost korzyści zdrowotne: sprawność fizyczną zachowaną do późnego wieku, sprawność psychiczną mózgu podsycaną przez ciekawość świata (ta ciekawość to najlepsza pożywka dla myśli), odkrycie swojego miejsca we Wszechświecie, które to poznanie pozwoli nam kiedyś odejść z tego świata z godnością przynależną Człowiekowi.

Również w całościowej ochronie zdrowia, podniesieniu sprawności organizmu, w profilaktyce miażdżycy i choroby nowotworowej, także w niwelowaniu ujemnych skutków pochodzących od trucizn krążących w zdewastowanym środowisku naturalnym, zioła mogą oddać ogromne usługi, stanowiąc bogate źródło niezbędnych dla naszego organizmu związków, pozwalające na prewencję licznych schorzeń i nieprawidłowości fizjologicznych związanych z procesami starzenia się organizmu.

Fitoterapia, traktowana od początków bieżącego stulecia drugorzędnie w zestawieniu z chemioterapią, nabiera obecnie – w świetle rozwijających się badań naukowych – coraz większego znaczenia i uznania. Okazało się zaletą to, co kiedyś było uznane za wadę leku ziołowego, to znaczy jego wielokierunkowe działanie biologiczne, umożliwiające całościową regulację rozstrojonego organizmu chorego lub starzejącego się człowieka. Dla tak rozumianej fitoterapii wprowadzono termin „holistyczna fitoterapia odnawiająca”, czyli lecząca cały organizm, przywracająca właściwą równowagę biologiczną, zmienioną przez stan chorobowy lub postępujący proces starzenia się. Jeżeli taką terapię połączymy z procesami odnowy duchowej, odnowy myślowej, czyli intelektualnej, wtedy już nie mówimy o leczeniu, ale o uzdrawianiu. Holistyczne terapie bowiem, uwzględniające zarówno podawanie leków, jak i oddziaływania psychiczne, są terapiami uzdrawiania.

Stosując obecnie holistyczną metodę fitoterapii, szerzej wykorzystuje się całe surowce roślinne lub ich mieszaniny sporządzane na sposób „chiński”, czyli stosując sposoby leczenia pochodzące ze starożytnej medycyny azjatyckiej.

Można w tej metodzie szerzej wykorzystać rośliny lecznicze jako element pożywienia, na przykład w formie suchych, sproszkowanych organów roślinnych dodawanych do różnych potraw (najczęściej w charakterze przyprawy) lub w postaci naturalnych soków czy wyciągów (nalewek) przyjmowanych stale dla regulacji pewnych procesów życiowych. Podobne znaczenie ma spożywanie na wiosnę sałatek z młodych roślin leczniczych, jak mlecz (Taraxacum officinale), pokrzywa (Urtica dioica), krwawnik (Achillea millefolium), marzanka wonna (Asperula odorata), bluszczyk kurdybanek (Glechoma hederacea), babka (Plantago media lub Plantago lanceolata), młodych listków i pączków niektórych roślin, np. brzozy, topoli, sosny czy porzeczki czarnej (gemmoterapia) lub picie soków ziołowych i innych potraw z użyciem ziół, przygotowanych osobiście ze świeżych roślin leczniczych, dziko rosnących lub z ogródka.

W tym sposobie leczenia i profilaktyki wielu schorzeń przyjmuje się wagę biologicznego oddziaływania pełnego zestawu związków występujących w roślinach. Jest to metoda bardzo bliska filozofii starożytnego ziołolecznictwa ludów Azji, zwłaszcza Chińczyków, którzy słyną między innymi z bardzo wyrafinowanych, aj ednocześnie skutecznych metod leczenia i uzdrawiania, posługując się również wyjątkowo złożonymi lekami ziołowymi, składającymi się nawet z kilkudziesięciu surowców roślinnych, a niekiedy zwierzęcych, zestawionych w taki sposób, aby osiągnąć całościowy efekt terapeutyczny. Właściwie dobrane owe prawdziwe „panacea” (wszechstronne leki) i specyficzne metody ich stosowania, w połączeniu z rozpoznaniem indywidualnych potrzeb każdego chorego, legły u podstaw sławnej od starożytności medycyny chińskiej.

Chińczycy prawdopodobnie najwcześniej zrozumieli czy przeczuli, iż każdy organizm żywy, w każdej chwili swojego istnienia, walczy o utrzymanie właściwej równowagi (harmonii) swoich życiowych procesów, a choroba jest niczym innym, jak wyjściem z tej harmonii. Jeśli zaś powrót do utraconej równowagi jest w danej chwili niemożliwy do osiągnięcia przez własny organizm, to należy mu w tym pomóc, najlepiej innymi złożonymi układami biologicznymi – tkankami roślin czy zwierząt. Taka jest funkcja leku naturalnego, a na to, czy on korzystnie zadziała, ma wpływ zarówno sam chory – leczący się, jak i lekarz, który mu ten środek podaje. Wymaga to sporej wiedzy od obu uczestników prowadzonej kuracji. Nie bez przyczyny nakazywano więc starożytnym medykom: lekarzu, ulecz sam siebie, a ponieważ jest to tak trudna umiejętność, to należy pamiętać, że najpierwsze – nie szkodzić.

Przy całościowej, czyli holistycznej medycynie naturalnej, wyjaśniła się między innymi rola ziół tzw. słabo działających, używanych od wieków w fitoterapii, pozbawionych substancji o bardzo silnych właściwościach farmakologicznych, a mimo to wykazujących dobry efekt terapeutyczny. Zioła te bowiem dostarczają bardzo często choremu organizmowi związków deficytowych – witamin, mikroelementów, enzymów, związków pobudzających odporność, podnoszących siły obronne i adaptacyjne (przystosowawcze) ustroju. Często budowa tych substancji, występujących w roślinach w bardzo małej ilości, jest jeszcze nieustalona, co utrudnia ocenę poszczególnych surowców. Dla ludzi starszych dostarczanie zespołu tych biogennych stymulatorów, obecnych w niektórych roślinach i wykorzystywanych przez ziołolecznictwo, np. w aloesie (Aloe vera, Aloe arborescens), dziurawcu (Hypericum perforatum), melisie (Melissa officinalis), taszniku lekarskim (Capsella bursa pastoris), pokrzywie (Urtica dioica), mniszku lekarskim (Taraxacum officinale), babce lancetowatej (Plantago lanceolata) i wielu, wielu innych – ma duże znaczenie profilaktyczne oraz ściśle terapeutyczne.

Stosowanie ziół określanych jako słabo działające, bliskie jest paradoksalnie innej metodzie leczenia naturalnego, to jest homeopatii czy homotoksykologii. Paradoksalnie dlatego, że homeopatia posługuje się bardzo aktywnymi biologicznie substancjami, nawet trującymi, ale podaje je w niezmiernie małych dawkach, działających tylko bodźcowo na organizm. W tej metodzie terapii posługujemy się więc ziołami (a także surowcami pochodzenia zwierzęcego czy mineralnego) wykazującymi najczęściej wysoką toksyczność dla organizmu ludzkiego, ale podanymi w tak małej dawce, że o zatruciu nie może być mowy. Okazało się jednak, że te niezmiernie małe, jak je określamy, „homeopatyczne dawki” poszczególnych substancji są wystarczające do tego, aby pobudzony odpowiednio organizm chorego człowieka sam podjął próbę naprawy, czyli aby przez bodźcowe działanie środka homeopatycznego wywołać efekt samoleczenia. Trzeba też przyznać, że w niektórych przypadkach, również chorób geriatrycznych, osiąga się zdumiewająco dobre i trwałe rezultaty przez zastosowanie leków homeopatycznych.

Ostatnio duże znaczenie profilaktyczne, a nawet w pewnym sensie lecznicze, w chorobach geriatrycznych, wywołanych głównie zmianami patologicznymi w układzie krążenia (arterioskleroza naczyń, zmiany w pracy serca i mózgu), przypisuje się niektórym substancjom metabolicznym, czyli takim, które są endogennie wytwarzane w naszym organizmie (w toku przemian metabolicznych). Brak tych substancji czy ich niedobór obserwuje się w związku z licznymi schorzeniami i nieprawidłowościami przemiany materii w wieku starszym. Do takiego typu leków zaliczono niektóre biooleje roślinne, zawierające między innymi specyficzny niezbędny nienasycony kwas tłuszczowy zwany kwasem gamma-linolenowym (GLA). Należą do nich biooleje: wiesiołkowy (Oleum Oenotherae) i ogórecznikowy (Oleum Boraginis), a także w mniejszym zakresie stosowane w lecznictwie, otrzymywane z nasion (pesteczek) czarnej porzeczki (Oleum Ribis nigri) czy z niektórych grzybów, hodowanych w tym celu na specjalnych pożywkach sztucznych.

Kwas gamma-linolenowy (GLA) odgrywa dużą rolę w prawidłowo przebiegających różnych torach metabolicznych kwasów tłuszczowych organizmu i odpowiedni poziom tego związku w surowicy jest czynnikiem działającym przeciwmiażdżycowo, przeciwalergicznie, przeciwzapalnie (również w stanach zapalnych narządów ruchu) oraz czynnikiem stabilizującym błony komórek, zwłaszcza tak ważnych, jak komórki odpornościowe (limfocyty), komórki przenoszące tlen (czerwone krwinki), komórki układu nerwowego (przekazujące bodźce nerwowe). Niedobory kwasu gamma-linolenowego stwierdzono w takich potężnych, wieloprzyczynowych chorobach i nieprawidłowościach metabolicznych, jak miażdżyca, alergia, w tym alergia wrodzona, zwana atopową (objawiająca się zmianami skórnymi lub astmą), także w schorzeniach układu nerwowego, które w pewnym zakresie łączą się z nieprawidłowym przekazywaniem lub odbiorem (w mózgu) bodźców nerwowych, jak to się obserwuje na przykład w stwardnieniu rozsianym (SM), schizofrenii i innych.

Wszystkie wymienione wyżej choroby są wieloprzyczynowe i nie można ich wyleczyć jednym specyfikiem, nawet najlepszym, lecz wymagają zastosowania w kuracji licznych środków, także działających wspomagająco bioolejów.

Również stanom obniżonej odporności – skłonność do częstych, nawracających infekcji, zwłaszcza wirusowych – towarzyszy obniżony poziom GLA w organizmie. Niedobór kwasu gamma-linolenowego obserwowany jest też w stanach zapalnych, które mogą dotyczyć różnych narządów i układów, np. w reumatoidalnym zapaleniu stawów, w stanie zapalnym żołądka i jelit, wątroby, nerek, skóry i innych. Przyczyn takiego metabolicznego defektu jest kilka (najważniejsza – to nieprawidłowe odżywianie się i niedobór tłuszczów roślinnych w diecie). Toteż we wszystkich stanach stwierdzanego lub tylko podejrzewanego niedoboru GLA w organizmie zaleca się przyjmowanie leków produkowanych na podstawie wymienionych bioolejów.

Bardzo duże znaczenie mają też biooleje w profilaktyce omawianych schorzeń miażdżycopochodnych czy zapalnych, dotykających w znacznej mierze ludzi starszych.

We współczesnej gerioterapii profilaktyczne i lecznicze stosowanie bioolejów, oprócz innych substancji uzupełniających, w tym tzw. witamin antyoksydacyjnych (witaminy E, bioflawonoidów, czyli witaminy P, ß-karotenu, czyli prowitaminy A), ma coraz większe znaczenie i dotyczy każdej grupy schorzeń degeneracyjnych, jak zwapnienie tętnic, artroza, demencja starcza, zwiększona zapadalność na choroby, w tym nowotworowe i inne.


ZIOŁA „WIECZNEJ MŁODOŚCI”, CZYLI ROŚLINY REWITALIZUJĄCE

W książkach zielarskich, starych i całkiem współczesnych, znaleźć można wiele przepisów i porad, jak się odmłodzić. Skuteczność ich jest różna. Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że proces odmłodzenia, czyli rewitalizacji, jest zbyt skomplikowany i złożony, aby można go było osiągnąć jednym lekiem czy „sposobem”. Dopiero zastosowanie całościowych metod, czyli postępowania holistycznego, zarówno w sferze fizycznej, jak i psychicznej, pozwolić może na pewne zatrzymanie lub przynajmniej spowolnienie procesów starzenia się, co da efekt odmłodzenia organizmu, także w jego wyglądzie zewnętrznym.

Są też pewne rośliny, których wysoką skuteczność w procesach rewitalizacji odkryto bardzo dawno. Nazywano je euforycznie „ziołami wiecznej młodości”, „boskimi”, „cesarskimi” czy „czarodziejskimi” itp. Były one często przyjmowane rytualnie, przypisywano im moc boską, a co więcej, nie tylko zażywano (najczęściej przywilej przyjmowania tych ziół mieli tylko rządzący i inni wybrańcy), ale i noszono je w formie amuletów. Niektóre z tych ziół miały bardzo szeroki zasięg stosowania, jak na przykład żeń-szeń, który i dzisiaj jest światowym środkiem odmładzającym, inne były związane z fitoterapią ludową poszczególnych narodów czy nawet plemion, jak na przykład mandragora – roślina typowa dla fitoterapii śródziemnomorskiej, miłorząb – związany z kultem buddyjskim, aloes – bardzo ceniony w starożytnym Egipcie (służący nawet do balsamowania ciał faraonów), czosnek, winogrona, oliwki – tak cenione w judaizmie, że stały się roślinami „biblijnymi” itd.

Zioła te wykazują, jak wspomniano wcześniej, działanie ogólnie regenerujące organizm, pobudzają mechanizmy odpornościowe, a poza tym regulują przemianę materii (niekiedy dzięki składnikom o aktywności hormonalnej), odtruwają organizm, dostarczają w większych ilościach substancji rzadko spotykanych w przyrodzie, a dla starzejącego się organizmu niezbędnych w zwiększonej ilości (np. witamin antyoksydacyjnych, mikroelementów, barwników flawonoidowych, antocyjanowych i innych substancji o właściwościach przeciwutleniających i przeciwwolnorodnikowych, niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych itp.).

Niektóre z ziół rewitalizujących, te najsłynniejsze, mają szczególnie silne właściwości przeciwstresowe oraz przystosowawcze dla organizmu i o nich będzie mowa w rozdziale o ziołach adaptogennych.

Wśród środków rewitalizujących popularne są obecnie zwłaszcza przetwory z aloesu, miłorzębu, czosnku, niektórych roślin zielarskich pochodzących z lecznictwa ludowego różnych narodów, produkty pszczele i inne. Duże znaczenie rewitalizujące mają też wszystkie rośliny częściej spożywane, w tym warzywa, owoce, przyprawy, niektóre używki, które usuwają z organizmu nadmiar wolnych rodników, zwłaszcza tlenowych, przyspieszających w lawinowy sposób wszelkie procesy i objawy starzenia się organizmu.

Z liści aloesu (Aloe arborescens, Aloe ferox, Aloe vera i inne gatunki) otrzymujemy liczne specyfiki rewitalizujące i podnoszące odporność, które przygotowuje się (domowo lub fabrycznie) przeważnie w formie wyciągów wodnych lub wodno-alkoholowych (wina aloesowe), drażetek, tabletek, miodów leczniczych czy nawet iniekcji.

Dobrą sławą cieszy się domowo sporządzany preparat aloesowy, tj. wino aloesowe. Jest wiele przepisów na przygotowanie tego specyfiku.

Do 150 g zmiażdżonych liści aloesu (liście powinny pochodzić z roślin 3-4-letnich, niepodlewanych przez kilka dni przed zbiorem, po zbiorze trzeba liście przechować krótki czas w lodówce) dodaje się równoważną ilość miodu i rozcieńcza 360 g czerwonego wytrawnego wina.

Płyn odstawia się na 10-14 dni w ciemne miejsce, od czasu do czasu wstrząsając, po czym sączy przez złożoną gazę. Przyjmuje się od 1 łyżeczki do 2-4 łyżek dziennie przez 3-4 tygodnie, potem stosuje się co najmniej tygodniową przerwę w kuracji.

Wino aloesowe wyraźnie zwiększa odporność, ułatwia procesy wydalania niestrawionych resztek pokarmowych i odtruwa organizm (obniża też toksyczność niektórych leków), przez co osiąga się pewien efekt rewitalizujący, a jednocześnie profilaktyczny w skłonności do częstych zachorowań infekcyjnych, a także w miażdżycy (aloes zwiększa przemiany i wydalanie cholesterolu). Stosuje się je także w złamaniach kości (aloes przyspiesza regenerację i zrastanie się kości) oraz w osteoporozie. W lecznictwie stosowane jest z powodzeniem w chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy oraz owrzodzeniu jelita grubego (okres przyjmowania preparatu nie dłuższy niż 2-3 miesiące).

Specyfik ten nie nadaje się dla wszystkich osób i nie powinien być zażywany w ostrych stanach zapalnych wątroby (np. w żółtaczce zakaźnej) i nerek. W poważnych schorzeniach układu krążenia (choroba wieńcowa, zaawansowane nadciśnienie) należy preparaty aloesowe przyjmować ostrożnie, zwłaszcza wino. Preparaty aloesowe do wewnątrz nie są też wskazane dla kobiet ciężarnych (w drugim i trzecim trymestrze). Poza tym wino aloesowe ma właściwości lekko przeczyszczające i nie nadaje się dla osób, które mają skłonność do biegunek.

Sok wyciśnięty ze świeżych liści aloesu (ok. 2 łyżek dziennie), zmieszany z miodem jest domowym środkiem do łagodzenia objawów zapalenia stawów i skóry (wtedy dobrze jest również nacierać stawy bądź skórę samym sokiem z aloesu). Oczywiście obowiązują tu te same przeciwwskazania w stosowaniu wewnętrznym soku, jak i w przypadku wina aloesowego.

Aloes jest często wykorzystywany do produkcji kosmetyków (kremy, lotiony, odżywki do włosów, paznokci, balsamy do ciała itd.) przeznaczonych głównie dla starzejącej się skóry.

Oprócz aloesu dla ludzi w starszym wieku polecane są różnorodne preparaty z czosnku (Allium sativum), których stosowanie ma swoje uzasadnienie nie tylko ze względu na aktywność antyseptyczną surowca, ale przede wszystkim na działanie przeciwmiażdżycowe. Czosnek obniża poziom cholesterolu we krwi i hamuje miażdżycę tętnic, a zwłaszcza poprawia krążenie w naczyniach mózgowych. W ten sposób uzyskuje się poprawę odżywienia i natlenienia mózgu, przez co możliwe jest przywrócenie prawidłowych funkcji myślowych, polepszenie pamięci, spostrzegawczości, poprawa odczucia zmysłowego, zwiększenie sprawności fizycznej, i to w rezultacie daje rewitalizację organizmu.

W czosnku znaleziono również substancje „rozrzedzające” krew, czyli przeciwzakrzepowe, przeciwdziałające atakom serca i udarom mózgu.

Przeprowadzone krajowe badania kliniczne na dużej grupie pacjentów z objawami arteriosklerozy (skarżących się na bóle i zawroty głowy, zaniki pamięci, bezsenność, wzdęcia i osłabienie wydolności psychicznej) wykazały, że podawanie im preparatu czosnkowego (w dawce 300 mg dziennie) zmniejszyło wybitnie wymienione objawy miażdżycy. Po trzech miesiącach kuracji obserwowano u pacjentów poprawę samopoczucia (37%) i sprawności fizycznej (54,5%), ustąpienie bezsenności (59,5%), bólów głowy (66,7%), zawrotów głowy (56,8%), wzdęć (52%).

W innych badaniach, tym razem prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Valladolid, stwierdzono, że czosnek wzmaga przyswajanie witaminy Bp która usprawnia działanie układu nerwowego. Ponadto stymuluje działanie przysadki mózgowej, odpowiedzialnej za wydzielanie pewnych hormonów kontrolujących między innymi procesy metabolizmu tłuszczów i węglowodanów (cukrów).

W krajach anglosaskich czosnek ceni się tak wysoko, że tytułuje się go przez „Pan”, „Mister” i Pan Czosnek, czyli Mr Garlic, święci triumfy dosłownie na całym świecie, w zdrowej kuchni i ogólnie w profilaktyce oraz terapii chorób wieku starczego.

Również wielu znanych fitoterapeutów niemieckich i szwajcarskich uważa czosnek za nieomal uniwersalny środek hamujący procesy rozwoju miażdżycy, czyli bardzo dobre geriatricum, ale tylko wtedy, gdy jest przyjmowany w dość wysokich dawkach, codziennie, przynajmniej podczas trzymiesięcznej kuracji.

W przypadku czosnku cenne jest to, że jego składniki nie wykazują działań niepożądanych (jedynie w stanach zapalnych wątroby unika się zbyt dużych dawek czosnku). Nie należy też zapominać o pozytywnej roli występujących w czosnku witamin i pierwiastków śladowych, odgrywających ważną rolę biokatalizatorów.

W warunkach domowych przygotowuje się niekiedy napoje czosnkowe lub wina czosnkowe – polecane zwłaszcza w arteriosklerozie naczyń mózgowych, działające profilaktycznie w chorobach serca (zawały) i mózgu (udary). A oto jeden z przepisów na domowy napój czosnkowy:

24 ząbki czosnku (2 główki średniej wielkości) miażdży się i zalewa litrem przegotowanej wody, po czym odstawia w zamkniętym słoju na 24 godziny w temperaturze pokojowej. Następnie dodaje się pół szklanki soku z cytryny (sok z 3 dużych cytryn) i ponownie pozostawia na jedną dobę. Potem dodaje się szklankę płynnego miodu pszczelego i po upływie dalszych 24 godzin płyn odsącza się. Pije się raz dziennie mały kieliszek przed jedzeniem (najlepiej rano).

Napój ten ma przyjemny, nieco szczypiący smak i zapach charakterystyczny dla czosnku. Zapach ten można niwelować przez jednoczesne zjedzenie łyżki posiekanej natki pietruszki lub startej marchewki.

Czosnkowy eliksir młodości: przepis pochodzi z Tybetu, a kuracja tym środkiem uważana jest za najstarszą kurację odmładzającą. Eliksir można zażywać po ukończeniu 40. roku życia (nie wcześniej) i jedynie raz na 5 lat. Tak zalecają tybetańscy mnisi, którzy, jak wiadomo, są zdrowi i długowieczni.

Trzeba wziąć 350 g czosnku, drobno posiekać lub zmiażdżyć i dokładnie wymieszać z 300 g spirytusu 96%. Najlepiej rozcierać porcjami w porcelanowym, „aptecznym” moździerzu, używając porcelanowego lub drewnianego pistla (pałeczki). Całość przenieść do szklanego naczynia i przechowywać szczelnie zamknięte w ciemnym i chłodnym miejscu przez 10 dni. Następnie przecedzić przez płótno i po kolejnych 3 dniach rozpocząć kurację.

Płyn podaje się w ściśle odmierzonych kroplach, zgodnie z recepturą. Można go pić przed jedzeniem lub po jedzeniu, trzy razy dziennie. Krople rozpuszcza się w 50 g mleka lub wody (mały kieliszek). Należy je zażywać tak, jak podaje tabela:

Dzień stosowania

Śniadanie

Obiad

Kolacja

1

1 kropla

2 krople

3 krople

2

4 krople

5 kropli

6 kropli

3

7 kropli

8 kropli

9 kropli

4

10 kropli

11 kropli

12 kropli

5

13 kropli

14 kropli

15 kropli

6

15 kropli

14 kropli

13 kropli

7

12 kropli

11 kropli

10 kropli

8

9 kropli

8 kropli

7 kropli

9

6 kropli

5 kropli

4 krople

10

3 krople

2 krople

1 kropla

11

15 kropli

25 kropli

25 kropli

Następnie przyjmuje się po 25 kropli 3 razy dziennie, aż do całkowitego zużycia nalewki.

Środek ten daje znakomite rezultaty przy usuwaniu z naszych naczyń krwionośnych blaszek tłuszczowo-cholesterolowych i zwapnień, co wpływa na uelastycznienie naczyń, poszerzenie ich światła, co ułatwia przepływ krwi. Poprawia też przemianę materii, zapobiega schorzeniom serca (zawałom), poprawia wzrok i wpływa na zanik szumów sklerotycznych w uszach. Stosowanie ściśle według przepisu powoduje odmłodzenie całego organizmu.

Podobnym do czosnku działaniem, choć nieco słabszym, odznacza się także cebula (Allium cepa). W jednej z amerykańskich diet przeciwmiażdżycowych poleca się spożywać ok. 4 łyżek dziennie startej świeżej cebuli razem z tartym jabłkiem. Niestety dieta, podobnie jak kuracja czosnkowa, polecana jest dla ludzi o zdrowej wątrobie.

Anglicy wierzą z kolei, że picie wina przygotowanego z liści melisy (Melissa officinalis) działa odmładzająco. Przepisów na wykonanie takiego napoju jest wiele, na ogół w proporcji 50-100 g liści melisy na litr czerwonego wina (czasami dodaje się do tej nalewki również soku z cytryny, utłuczonych goździków i miodu). Melisa wykazuje działanie uspokajające, lekko nasenne, reguluje zaburzenia trawienne na tle nerwicowym, działa przeciwnerwicowo oraz – jak stwierdzono całkiem niedawno – wpływa ogólnie stymulująco na organizm. Doskonała jest szklanka herbatki z melisy przed snem, zmieszana z naparem z kwiatów i owoców głogu (Crataegus oxyacantha), polecana szczególnie w nerwicy serca i dolegliwościach okresu przekwitania.

Podobne znaczenie rewitalizujące przypisuje się winu rozmarynowemu. Rozmaryn (Rosmarinus officinalis) był szczególnie ceniony przez księdza Kneippa, wielkiego niemieckiego lekarza leczącego środkami naturalnymi (wodą i ziołami), który o rozmarynie mówił, iż jest to środek rozgrzewający, pobudzający i wzmacniający serce, nie do zastąpienia dla ludzi starszych. Z rozmarynu wytwarzano najczęściej wino, na przykład według takiej receptury:

Liści rozmarynu 50 g, owoców głogu 15 g, młodych listków i kwiatów głogu (tylko biało kwitnącego) 10 g, rodzynek 15 g, imbiru mielonego 4 g, cynamonu 3 g i kwiatu krwawnika 3 g. Wszystkie zioła zalać 2 litrami słodkiego czerwonego wina (ewentualnie dodać 1-2 łyżki miodu), i pozostawić na 2 tygodnie. Po tym czasie zioła odcedzić, a ewentualny ubytek wyciągu uzupełnić winem do 2 litrów. Zlać do ciemnych butelek i zakorkować.

Wino doskonałe jest zwłaszcza dla ludzi w podeszłym wieku, osłabionych, z niskim ciśnieniem i słabym krążeniu krwi. 1-2 szklaneczki wina dziennie wzmacniają naczynia krwionośne i działają ogólnie tonizująco i rewitalizująco.

W Anglii oraz Stanach Zjednoczonych – poza melisą i rozmarynem – wysoką oceną jako roślina odmładzająca cieszy się od dawna alfa-alfa, tj. lucerna siewna (Medicago sativa) oraz kilka innych gatunków i odmian tej rośliny. U nas lucerna znana jest jako roślina pastewna o wysokich walorach odżywczych dla zwierząt gospodarskich (roślina zawiera sporo białka wysoce użytecznego w chowie zwierząt), ale u Anglosasów napoje z lucerny zastępują często zwykłą chińską czy indyjską herbatę. W badaniach prowadzonych ostatnio ustalono, że ziele lucerny ma właściwości przeciwmiażdżycowe i odtruwające, reguluje też trawienie oraz wzmacnia układ odpornościowy człowieka. I co ciekawe, wykazano współdziałanie substancji czynnych lucerny ze związkami występującymi w liściach pokrzywy zwyczajnej. Może warto zalecić i u nas do picia herbatki odmładzające przygotowane łącznie z obu tych surowców. Byłoby to na pewno z dużą korzyścią dla zdrowia. Na razie poleca się spożywanie kiełków z lucerny, równie bogatych w związki odmładzające.

Japończykom i Chińczykom długowieczność i dobrą kondycję zdrowotną nawet w bardzo zaawansowanym wieku zapewnia, między innymi, zwyczaj codziennego picia dużej ilości zielonej herbaty. Listki krzewu herbacianego (Camellia sinensis) wysuszone „na świeżo”, czyli zaraz po zbiorze (bez dalszej fermentacji), są podstawą tego najpospolitszego na świecie napoju-używki. W porównaniu z herbatą fermentowaną, czyli czarną, brunatną lub czerwoną, zielona ma więcej substancji czynnych biologicznie, a przede wszystkim „zmiataczy wolnych rodników”, których udział w procesach starzenia się organizmu jest kluczowy, co wykazują najnowsze badania naukowe. A więc i my powinniśmy polubić zieloną herbatę, która zapewni nam zdrowsze życie, a także ładniejszy wygląd (gdyż jak twierdzi kosmetologia, zielona herbata wspaniale chroni skórę przed zmarszczkami).

Warto też poznać bliżej walory zdrowotne czarnej herbaty (fermentowanej), pijanej od stuleci, której zalety dla zdrowia zaczęto naukowo poznawać niedawno.

W Chinach i całej Azji herbatę sławiono od dawna jako cudowny, czarodziejski, uzdrawiający napój i początkowo w Azji, a następnie w Europie, stosowano herbatę jako środek leczniczy. Ludzie zauważyli przede wszystkim, że herbata pobudza funkcje życiowe organizmu, wzmaga jego zdolność do pracy, usuwa zmęczenie (dzięki kofeinie i jej pochodnym). Przez długi czas sądzono, że herbata ma działanie wzmacniające, gdyż zaspokaja pragnienie i rozgrzewa w czasie chłodu. Następnie zauważono, że herbata podwyższa energię człowieka, ponieważ działa również jako środek zaspokajający głód, i choć nie może zastąpić pożywienia, to pomaga człowiekowi wytrzymać przez dłuższy czas niedobór żywności i zachować jego zdolność do pracy czy wysiłku fizycznego. To zadecydowało, że herbata stała się idealnym napojem dla ludzi skazanych na pewne niedobory żywnościowe podczas dłuższego czasu, np. dla marynarzy, dawnych podróżników, żołnierzy (nieprzypadkowo herbata najpierw w armii angielskiej, a następnie w innych armiach świata została przyjęta jako niezbędny produkt spożywczy). Dopiero w późniejszym czasie zostało stwierdzone, że kaloryczność herbaty jest prawie 25-krotnie wyższa od kaloryczności chleba pszennego, co wiąże się z dużą zawartością związków białkowych w herbacie. Filiżanka napoju z jedną łyżką mleka i kostką cukru daje 40-50 kcal, a przy zastąpieniu mleka śmietanką i spożywaniu mocniejszego naparu z dwoma kostkami cukru na filiżankę, kaloryczność zwiększa się do 95-100 kcal.

Współczesne pojęcia o działaniu fizjologicznym herbaty i jej właściwościach leczniczych otwierają perspektywy stosowania herbaty jako masowego środka podnoszącego zdrowotność. Przede wszystkim na pierwszy plan wysuwa się przydatność herbaty jako środka wzmacniającego ściany naczyń krwionośnych (działanie witaminy P), poprawiającego krążenie krwi i zapobiegającego wewnętrznym krwawieniom. Pod względem zawartości witaminy P, czyli tzw. bioflawonoidów (w herbacie są to taniny i katechiny określane popularnie jako „garbniki herbaty”, nadające jej cierpki smak), herbata przewyższa wszystkie inne napoje, nawet napary z ziół flawonoidowych (np. z kwitnącej gryki czy fiołka trójbarwnego).

Najwyższą aktywnością witaminy P odznacza się herbata zielona, ale również i herbata czarna ma tego związku dość dużo, szczególnie w gatunkach handlowych herbat o wysokiej zawartości garbników (katechin), czyli herbata o bardziej ściągającym smaku (zielona herbata zawiera 80-170 mg katechin w l g suchej masy, a czarna 30-70 mg). Ilość tej witaminy w naparze możemy regulować przez sposób naparzania napoju (im herbata mocniejsza, dłużej zaparzana, tym ta zawartość jest większa). Wypijając 3-4 szklanki dobrej, mocnej herbaty zapewniamy organizmowi dobową, profilaktyczną dawkę witaminy P.

Poza tym warto wiedzieć, że herbata dostarcza również innych witamin (niektóre z nich rzadko występują w świecie roślin), np. witaminy K. Witamina K potrzebna jest organizmowi do wytwarzania w wątrobie protrombiny, niezbędnej do utrzymania prawidłowej krzepliwości krwi. Z innych witamin spotykamy w herbacie witaminy B1, B2, PP, kwas pantotenowy, witaminę C. W świeżych listkach krzewu herbacianego witaminy C jest czterokrotnie więcej niż w soku z cytryny i pomarańczy, lecz w wyniku obróbki technologicznej część tej witaminy ginie. Niemniej pozostaje jej dosyć dużo, zwłaszcza w zielonych i żółtych herbatach, w których witaminy C jest 10 razy więcej niż w czarnych.

Herbata działa też bardzo korzystnie na przewód pokarmowy człowieka. Jest to zupełnie dobry środek leczniczy przy rozstroju żołądka (dzięki taninom działa nieco zapierająco i silnie przeciwbakteryjnie), a ponadto dzięki swojej zdolności adsorbowania szkodliwych dla organizmu substancji nie tylko oczyszcza narządy trawienne od chorobotwórczych bakterii (niszczy nawet pałeczki duru brzusznego, hemolitycznego gronkowca żółtego i paciorkowca złocistego), ale od ich toksyn i innych trucizn. Ogólnie herbata przyczyniając się do lepszego przyswajania pokarmu, niezmiernie ułatwia proces trawienia, stwarza warunki do jego prawidłowego przebiegu i zapobiega tym samym chorobom narządów trawiennych.

Równie dobroczynny wpływ wywiera herbata na nerki i drogi moczowe (kofeina i pochodna teofilina działają silnie moczopędnie) oraz na układ limfatyczny (ludziom skłonnym do chorób gruczołów limfatycznych można zalecać herbatę jako dobry środek profilaktyczny).

Jeśli chodzi o narządy oddechowe, stwierdzono, iż wymiana oddechowa (wdychanego tlenu i wydychanego dwutlenku węgla) przy piciu herbaty przebiega intensywniej. Właśnie dlatego przy wszystkich chorobach narządów oddechowych (oskrzela, płuca), wywołanych zaziębieniem, i przy chorobach zapalnych herbata jest niezwykle pożyteczna nie tylko jako środek napotny, ale i pobudzający oddychanie.

Wzmagające działanie wykazuje herbata również na procesy oddychania naszej skóry, a także na jej stan ogólny. Podczas gdy pod wpływem kawy procesy te zwalniają się, herbata odwrotnie – wzmaga je, wywołując rozszerzenie porów i sprzyjając intensywnemu wydzielaniu potu, co oczyszcza skórę. Ponadto witamina B1 zawarta w herbacie sprzyja podwyższeniu elastyczności skóry, a witamina P, wzmacniając naczynka włosowate, przywraca rumieńce na twarzy.

Wszystkie te zalety herbaty sprawiają, że jest to najpowszechniej stosowany napój rewitalizujący, o dużym znaczeniu profilaktycznym w chorobach wieku starczego.

Inny popularny napój świata to kawa arabska (Coffea arabica). Kawa od dawna uważana była niemal za panaceum, czyli lek leczący wszystkie choroby. Przybyła do Europy z krajów arabskich około 1600 roku właśnie jako lek, a nie napój, i początkowo jej rozpowszechnianie leżało w gestii lekarzy. Dopiero później odkryto zalety kawy jako napoju „rozjaśniającego umysł”, wzmagającego energię fizyczną. I ten „mroczny, niezwykle orzeźwiający napój” – jak pisał Voltaire – zdobył cały świat. Kawa to obecnie jedna z ulubionych używek, napój, który jest jednocześnie środkiem leczniczym i odżywką dla mózgu oraz mięśni, głównie z powodu wysokiej zawartości kofeiny. Działa rozkurczowo na mięśnie gładkie oskrzeli (kawa może być pomocna w astmie i zapobiegać atakom duszności), wykazuje aktywność moczopędną (co sprawia, że wbrew obiegowym opiniom kawa nie jest tak bardzo „zabójcza” w nadciśnieniu, zwłaszcza powstającemu na tle niewydolności nerek i przy zmniejszonym wydalaniu moczu). Kawa – jak wykazano – działa też korzystnie w katarze siennym i innych alergiach, zapobiega próchnicy zębów dzięki zawartości garbników (picie kawy, nawet bezkofeinowej, powoduje płukanie zębów garbnikami, co zapobiega rozwojowi bakterii i tworzeniu się ubytków próchniczych). Podobnie działają herbata i kakao.

Kawa jest środkiem pobudzającym psychicznie, mówi się, że pobudza umysł i nie jest to wcale chwyt reklamowy producentów tej używki. Amerykańscy naukowcy – lekarze i psycholodzy – przeprowadzili szerokie badania celem wykazania i określenia dawki kofeiny podnoszącej sprawność umysłową. Codzienne dawki kofeiny, zawarte w porcji kawy od filiżanki do kubka, były podawane ochotnikom, również w postaci kapsułek zawierających 32, 64, 128 albo 265 mg kofeiny. Należy wyjaśnić, że 32 mg kofeiny to tyle, co w szklaneczce coli lub w 150 ml mocnej herbaty; 64 mg kofeiny zawiera 150 ml kawy instant; 128 mg – 150 ml kawy z ekspresu; 256 mg kofeiny – duży kubek mocnej, parzonej kawy. Codziennie (około ósmej) ochotnicy będący na czczo przyjmowali kapsułki z kofeiną, druga grupa ochotników piła napoje kofeinowe, a trzecia grupa, nie wiedząc o tym, przyjmowała kapsułki tzw. placebo, czyli niezawierające kofeiny. Trochę później uczestnicy eksperymentu byli poddawani seriom różnorodnych psychotestów, które mierzyły na przykład czas reakcji na różne sytuacje, stopień koncentracji i szybkość myślenia, zdolność zapamiętywania liczb itp. Okazało się – czego zresztą się spodziewano – że nawet najmniejsza dawka kofeiny (32 mg) podnosiła zdolność mózgu do wysiłku umysłowego, przyspieszała reakcje organizmu (jest to szczególnie ważne przy wykonywaniu skomplikowanych prac, np. obsługi maszyn, kierowaniu pojazdami itp.), poprawiała pamięć i koncentrację. Potwierdzono, że działanie powyższe należy wiązać z obecnością kofeiny w kawie i w innych napojach kofeinowych (herbata, kakao, cola). Wykazano też, że dawka 200 mg kofeiny przyjęta jednorazowo wyraźnie poprawia sprawność prowadzenia pojazdów w ciągu kilku następnych godzin.

Kawa również poprawia nastrój i przeciwdziała łagodnym depresjom. U bardzo wielu osób filiżanka kawy może wywołać uśmiech na twarzy i utrzymać dobry humor przez prawie 2 godziny. Nie jest to bez znaczenia w dzisiejszych depresjogennych czasach.

Wreszcie, jak to określiła medycyna i psychologia amerykańska, kawa rozbudza starców. Niektórzy, zwłaszcza starsi ludzie, czują się po jedzeniu oszołomieni i osłabieni, szczególnie po śniadaniu, gdyż ich wegetatywny układ nerwowy nie potrafi właściwie regulować ciśnienia krwi, której część przesunięta jest do naczyń przewodu pokarmowego, by uczestniczyć w trawieniu posiłku. Filiżanka kawy do śniadania pozwala zwalczyć te dolegliwości oraz osłabienie po przyjęciu pokarmu. Ponadto sama kofeina może ułatwiać spalanie tłuszczów z posiłku, a więc działa poniekąd odchudzająco.

Znamy też i inne rośliny, niekoniecznie uważane za lecznicze, które przyjmowane okresowo mogą odmładzać organizm. I tak według niektórych badaczy francuskich i niemieckich nasturcję ogrodową (Tropaeolum maius) uważać można w pewnych przypadkach za roślinę odmładzającą i sprzyjającą długowieczności.

Przepisów na przetwory z nasturcji jest wiele:

400 g świeżych, zmiażdżonych liści nasturcji miesza się z 200 g świeżo utartego chrzanu, dodaje 80 g cukru lub miodu i zalewa 1 l przegotowanej, chłodnej wody. Wyciąg pozostawia się na 10-12 godzin, po czym odsącza i podaje do picia jako zimny, witaminowy napój (dużo witaminy C) o właściwościach rewitalizujących. Czas przechowywania płynu – 2-3 dni w lodówce.

Młode liście nasturcji można też spożywać w postaci sałatki przyprawionej oliwą, czosnkiem i sokiem z cytryny. Sałatka taka leczy, niekiedy z bardzo dobrym skutkiem, przewlekłe infekcje dróg moczowych, a podana z roślinnymi środkami moczopędnymi przeciwdziała osadzaniu się kamieni i piasku w nerkach.

We współczesnej fitoterapii bardzo duże znaczenie mają przetwory z miłorzębu (Ginkgo biloba), którym przypisuje się również właściwości rewitalizujące. Używa ich też szeroko kosmetyka do produkcji kremów i innych środków polecanych dla starzejącej się cery.

Miłorząb japoński należy do najstarszych roślin leczniczych świata. Jako długowieczne drzewo (jest to żyjący relikt dawnych epok) otoczone jest czcią, zwłaszcza w kulcie buddyjskim. Sadzony przy świątyniach japońskich od zamierzchłych czasów, dzisiaj przeżywa swój renesans w lecznictwie światowym. Związki miłorzębu, reprezentujące klasę flawonoidów i terpenów, robią prawdziwą karierę w geriatrii z powodu ich korzystnego działania na przepływ krwi w naczyniach mózgowych (działają uelastyczniająco na ściany naczyń i przeciwzakrzepowo na samą krew).

Wiadomo, że zmiany miażdżycowe w naczyniach krwionośnych, a także przepływ mózgowy pogarszają się z wiekiem. Wynikiem tego procesu jest upośledzenie czynności mózgu, przejawiające się początkowo zaburzeniami koncentracji i uwagi, pamięci oraz innych czynności psychicznych. Występują również takie zaburzenia, jak zawroty i bóle głowy, szum w uszach. Mogą pojawić się także zaburzenia emocjonalne, pogorszenie nastroju, depresje i lęki. Zmniejszenie lub ustąpienie tych zmian można uzyskać poprzez poprawę ukrwienia mózgu.

Wiele popularnych roślin leczniczych, bardzo często spotykanych w mieszankach ziołowych, uważanych jest również za surowce rewitalizujące, a raczej za wzmacniające organizm. Należą do nich: pokrzywa, mniszek lekarski, skrzyp polny, drapacz lekarski, tatarak. Z ziół tych przygotowuje się mieszanki polecane w przypadku zmęczenia organizmu, przepracowania, podatności na infekcje, niedokrwistości, obniżonej ogólnej odporności organizmu, w rekonwalescencji.

Moc odmładzającą lub przedłużającą życie przypisuje się miodom.

Miód uchodził już w starożytności za cudowny, ogólny lek i uniwersalne antidotum (odtrutkę). Spożywano go zarówno w postaci czystej, jak i rozpuszczony w wodzie czy winie. Zalecano także stosowanie zewnętrzne miodu, np. do okładów przy bólach głowy; szczególnie skuteczny był miód jako lek przy chorobach żołądka i jelit (często też podawany w formie lewatyw).

Dioskurides, słynny lekarz grecki z I wieku, w służbie cesarzy rzymskich Nerona i Wespazjana (podczas wypraw wojennych zbadał i opisał działanie lecznicze kilkuset gatunków roślin, po raz pierwszy wprowadzając ziołolecznictwo do nauk medycznych), tak pisał o miodzie: „ma moc oczyszczającą, rozluźniającą, pobudzającą wilgotność, dlatego nadaje się do wlewania do zanieczyszczonych owrzodzeń i przetok. Gotowany i przykładany łączy rozdzielone części ciała, gotowany z ałunem i wcierany leczy liszaje, a także szum i ból uszu. Jako smarowidło zabija wszy i pluskwy. U tych, którzy postradali napletek, jeśli nie było to spowodowane obrzezaniem, napletek znów narasta, jeśli się go przez trzydzieści dni moczy w miodzie, najlepiej po kąpieli. Miód usuwa też zaciemnienie na źrenicach, a jako płukanka jamy ustnej i gardła leczy chore gardło i krtań. Pity działa moczopędnie, pomaga przy kaszlu i przy ukąszeniu węża”. Inny wielki lekarz starożytności – Galen (131-200 n.e.) – polecał miód jako ogólny środek na wzmocnienie, na potencję i odmłodzenie, nazywając go „lekiem niebios”.

Równie wysoko ceniony był miód w medycynie arabskiej, później islamskiej, ale także w indyjskiej. Zawsze i wszędzie używano go jako afrodyzjaku, czyli środka zwiększającego „zapały miłosne”. U Hindusów często stosowano go w tym celu zewnętrznie, polecając kobietom i mężczyznom wcieranie przed aktem miłosnym nieco miodu w genitalia. Na całym świecie najbardziej ceniony jako afrodyzjak oraz środek odmładzający był dziki miód.

W pewnej starożytnej chińskiej księdze zielarskiej można przeczytać, że naturalny dziki miód ma właściwości wzmacniania woli i zmniejszania ciężaru ciała, a także usuwa uczucie głodu oraz starczą słabość. Z kolei pewien rysunek naskalny znaleziony w południowej Saharze (Tassili Plateau), pochodzący z ok. 3500 r… przed Chrystusem, przedstawia boga pszczół ozdobionego wieńcem grzybów o działaniu psychodelicznym, spożywanych wraz z miodem, prawdopodobnie rytualnie w obrzędach przywracających młodość, a przede wszystkim – płodność.

Miód ma wyjątkowo bogaty skład chemiczny i oprócz całej gamy cukrowców (niezwykle łatwo przyswajanych przez organizm, tak że zastąpić mogą kroplówkę z glukozy podawaną często jako środek ratujący życie), zawiera mnóstwo enzymów, aminokwasów i innych kwasów organicznych oraz witamin: C, B1, B2, B6, H, kwasy – pantotenowy, nikotynowy i foliowy, a także substancji mineralnych (żelazo, miedź, fosfor, siarka, potas, sód, mangan, wapń, krzem, magnez, chlor, cynk), jak również hormony i substancje o charakterze antybiotycznym, olejki eteryczne i inne.

Już od bardzo dawna sławi się również wosk pszczeli jako środek powstrzymujący proces starzenia się, podnoszący potencję i gotowość miłosną i ożywiający wszystkie cielesne i umysłowe władze. W starożytności sporządzano z pszczelego wosku specjalne świece przeznaczone do czarów miłosnych. Ten zwyczaj utrzymał się do dzisiaj w obrzędach Voodoo. Paląca się czerwona woskowa świeca ma budzić miłość, a czarna jej przeciwieństwo.

Istnieje dużo rozmaitych gatunków miodu, w zależności od roślin, z jakich pszczoły zbierają nektar. Ostatnio też pyłek kwiatowy robi prawdziwą karierę w fitoterapii, uważany jest bowiem za doskonały środek wzmacniający i rewitalizujący.

Pyłek kwiatowy zbierają pszczoły i po przeniesieniu (na odnóżach) do ula formują w tzw. obnóże. W ulu część pyłku pszczoły przetwarzają enzymatycznie, wytwarzając pokarm zwany pierzgą, który zawiera mnóstwo substancji odżywczych. W lecznictwie wykorzystuje się zarówno pyłek przenoszony na odnóżach pszczół, jak i pierzgę.

Skład chemiczny pyłku zależy od gatunków roślin, z jakich pochodzi. Najbogatsze w składniki odżywcze są pyłki wierzby, kwiatów drzew owocowych, koniczyny, rzepaku i inne. Pyłek roślinny do celów leczniczych powinien pochodzić z różnych roślin kwiatowych, lecz nie z roślin wiatropylnych (niektórych drzew), ze względu na obecność alergenu białkowego. Obecnie opracowano nawet metodę mechanicznego zbioru pyłku z pól obsianych rośliną obficie pylącą. Otrzymuje się w ten sposób pyłek jednorodny, najwłaściwszy do celów farmaceutycznych.

W pyłku wielokwiatowym zidentyfikowano już ponad 50 związków aktywnych biologicznie. Są wśród nich białka, cukry, nienasycone kwasy tłuszczowe (ważne dla diety przeciwmiażdżycowej), wolne aminokwasy, enzymy (wśród nich unikalna dysmutaza nadtlenkowa o silnych właściwościach antyoksydacyjnych, nazywana z tego względu „enzymem przeciwstarzeniowym”), fitohormony, sole mineralne (wapń, fosfor, magnez, żelazo, potas, krzem i inne) oraz witaminy z grupy B, prowitaminy A, PP, H, E i C, kwas foliowy. W sumie znaleziono w pyłku pszczelim 16 witamin, 16 biopierwiastków, 18 różnorodnych związków białkowych, 19 enzymów i koenzymów oraz 28 innych związków wykazujących aktywność biologiczną użyteczną dla człowieka.

Standaryzowane płynne wyciągi z pyłku lub odpowiednio stabilizowana pierzga zajmują w medycynie naturalnej bardzo wysoką pozycję.

Obok właściwości regenerujących organizm, pyłek wykazuje działanie przeciwmiażdżycowe, poprawia krążenie mózgowe (przez to zdolność myślenia), działa antybiotycznie. Jest doskonałym środkiem wzmacniającym przy stanach ciągłego zmęczenia, wyczerpania, obniżenia sił życiowych, obserwowanych po częstych zakażeniach wirusowych, np. grypowych (tzw. syndrom zmęczenia powirusowego). Polecany jest również w dolegliwościach jelitowych, np. przewlekłym nieżycie jelit, a ponadto w przeroście gruczołu krokowego (prostaty).

Jak stwierdzono, pyłek przerobiony przez pszczoły jest nietoksyczny, rzadko wywołuje uczulenia (zwłaszcza jeśli jest jednorodny i pochodzi z wybranych roślin pylących).

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com