Zemsta czy pojednanie  - Kathie DeNosky - ebook
Wydawca: Harlequin Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Zemsta czy pojednanie - Kathie DeNosky

Trzynaście lat temu zaledwie minuty dzieliły Nicka Danielsa od poślubienia Cheyenne, ale ślub odwołano. Ojciec dziewczyny zmusił Nicka do opuszczenia miasteczka. Nieoczekiwanie Nick otrzymuje spadek i staje się bogatym właścicielem posiadłości w Wyoming. Postanawia tam wrócić, by zemścić się na tej, która go zawiodła...

Opinie o ebooku Zemsta czy pojednanie - Kathie DeNosky

Fragment ebooka Zemsta czy pojednanie - Kathie DeNosky







Kathie DeNosky

Zemsta czy pojednanie

Harlequin

Tłumaczyła Magdalena Jakóbczyk-Rakowska


Tytuł oryginału: Reunion of Revenge

Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2006

Redaktor serii: Małgorzata Pogoda

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

Korekta: Maria Kaniewska







© 2006 by Kathie DeNosky

© for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone.

Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4

Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa

Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona

ISBN 978-83-238-4439-6

Indeks 356948

GORĄCY ROMANS – 771

Konwersja: Nexto Digital Services


Droga Czytelniczko!


Witam serdecznie w lutym. Zima to dobry czas na lekturę.

Tak miło jest usiąść w fotelu, gdy na dworze pada śnieg, i otworzyć książkę.

W tym miesiącu rozwiążą się wszystkie tajemnice dynastii Ashtonów.

Polecam więc ostatnią książkę w tej miniserii:
"Za żadną cenę". A oto pełna oferta:

Za żadną cenę – historia miłości Trace’a Ashtona i jego dziewczyny...

Zemsta czy pojednanie - druga część miniserii "Zaskakujące dziedzictwo". Drugi z przyrodnich braci, Nick, dostaje spadek. Postanawia wrócić do rodzinnej miejscowości, by rozliczyć się z przeszłością...

Niecodzienna propozycja i Kusicielka (Gorący Romans Duo) – dwie opowieści o miłosnych perypetiach bohaterów z miasteczka Royal... Życzę przyjemnej lektury


Małgorzata Pogoda







Harlequin. Każda chwila może być niezwykła.


Czekamy na listy


Nasz adres:

Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21




Z komputera Emeraldy Larson, właścicielki i dyrektor naczelnej Emerald Inc.


Do: Mój asystent, Luther Freemont Temat: Mój wnuk, Nick Daniels


Mój wnuk, Nick, pod koniec tygodnia wyjeżdża, aby przejąć Spółkę Hodowlaną Sugar Creek w Wyoming. Proszę mieć na uwadze, że nie będzie specjalnie zadowolony, gdy się przekona, że zarządcą rancza jest kobieta, którą trzynaście lat temu chciał poślubić. Aby mój plan się powiódł, a niezadowolenie mojego wnuka nie miało skutków ubocznych, proszę osobiście przyjmować wszelkie telefony od niego, aż do odwołania.

Jak zwykle liczę na pańską absolutną dyskrecję w tej sprawie.

Emeralda Larson


ROZDZIAŁ PIERWSZY


– Rzuć ten zwój drutu i odsuń się od ciężarówki. – Nick Daniels wziął głęboki oddech, żeby opanować drżenie, które go nagle przeszyło od stóp do głów. Trzynaście długich lat nie słyszał tego łagodnego kobiecego głosu, ale rozpoznałby go zawsze i wszędzie. Nawiedzał go w snach, a potem jego ciało opanowywał trudny do zapomnienia ból. – Mówiłam, żebyś to odłożył i odszedł od ciężarówki.

Na dźwięk ładowania broni Nick powoli ułożył zwój kolczastego drutu za swoją nową półciężarówką i uniósł ręce, żeby zademonstrować podporządkowanie. Następnie obrócił się twarzą do osoby, która była przyczyną jego ucieczki z Wyoming przed przedstawicielami prawa. Uśmiechnął się ironicznie.

– Minęło sporo czasu, Cheyenne.

Wytrzeszczyła oczy, a dwulufowa strzelba wymierzona w niego lekko zadrżała. Tylko po tym można było rozpoznać jej kompletne zaskoczenie.

– Nie wiem, co tu robisz, ale radziłabym ci wskoczyć

do tej ciężarówki i wracać, skąd przyjechałeś, Nicku Danielsie. W przeciwnym razie wezwę szeryfa.

Odetchnął głęboko, patrząc na nią. Była jeszcze ładniejsza, niż gdy miała szesnaście lat. Długie brązowe włosy ze złotawymi pasemkami podkreślały zdrowy blask muśniętej słońcem cery i oczy koloru morskiej wody. Jego wzrok przesunął się niżej. Opięty różowy top nie pozostawiał wyobraźni wiele wątpliwości co do rozmiaru i kształtu jej piersi. Z trudem przełknął ślinę i powędrował wzrokiem jeszcze niżej. W dżinsach zawsze prezentowała się zabójczo, ale teraz znoszone spodnie opinały biodra i uda jak druga skóra i dawały dobre pojęcie o tym, jak długie i zgrabne są jej nogi.

Znów spojrzał na broń w jej rękach. Zamiast się zachwycać jej wyglądem, powinien zwrócić uwagę na to, że gotowa jest wystrzelić i załatwić go na wieki wieków.

– Proszę bardzo, zawołaj szeryfa. O ile wiem, nie jest to wbrew prawu, żeby człowiek naprawiał płot na własnej ziemi.

– To nie jest twoja ziemia. Należy do Spółki Hodowlanej w Sugar Creek, a ty wkroczyłeś na cudzy teren.

Pokręcił głową, zbliżając się do dziewczyny o jeden krok.

– Nie, nie cudzy.

– Nick, przysięgam, że cię zabiję, jeżeli się natychmiast nie zatrzymasz.

– To nie byłoby miłe, jak na sąsiadkę, słoneczko.

– Nie mów tak do mnie.

Odbezpieczyła broń, gdy się przybliżył. Wyczuł z tonu jej głosu, że trafił w czuły punkt. Przysunął się jeszcze kawałek.

– Lubiłaś, kiedy mówiłem do ciebie "słoneczko".

Pokręciła głową.

– To już przeszłość. A teraz wsiadaj w tę ciężarówkę i znikaj jak trzynaście lat temu.

– Dlaczego miałbym to zrobić? To mój dom.

Ponieważ wciąż celowała w jego pierś, nie zamierzał podnosić tego, że duży udział w jego nagłym wyjeździe miał jej ojciec i że więcej nie pozwoli, by któreś z Holbrooków wyganiało go z jego własnej ziemi.

– Jeśli pamiętasz, ranczo Sugar Creek należało do mojej rodziny ponad sto dwadzieścia pięć lat.

– Jeśli ty pamiętasz, zrezygnowałeś z prawa do tego gruntu dawno temu.

Czy usłyszał w jej głosie gorycz?

– I tu się mylisz, Cheyenne. – Był już prawie tak blisko, że mógł niemal dotknąć broni. – To wszystko wciąż należy do mnie, z całym dobrodziejstwem… – rzucił się do przodu, schwycił za lufę i odsunął broń, jednocześnie obejmując dziewczynę w pasie – …inwentarza – dokończył, przyciągając ją do siebie.

– Puść mnie! – Zaczęła się wyrywać z jego objęć.

– Dopiero kiedy wyjaśnimy kilka spraw. – Dotyk tego delikatnego ciała, wiercącego się tuż przy jego ciele, to jednocześnie niebo i piekło. Starał się nie zwracać na to uwagi. – Jeśli celujesz w kogoś broń, musisz być gotowa jej użyć, słoneczko.

– Byłam.

Pokręcił głową i szepnął jej wprost do ucha:

– Oboje wiemy, że nigdy nie potrafiłabyś mnie zastrzelić, Cheyenne.

– Oddaj mi broń, to ci pokażę.

Poczuł, jak zadrżała. Nie mógł się powstrzymać, żeby nie dotknąć wargami jej szyi.

– Nie oddam, dopóki się nie uspokoisz.

Teraz dokładniej zauważył zmiany, jakie w niej zaszły, odkąd ostatnio trzymał ją w objęciach. W wieku szesnastu lat Cheyenne Holbrook miała figurę, która sprawiała, że jego hormony szalały jak kulki do gry w automacie. A był to dopiero zaczątek kobiecości, jaką osiągnęła teraz. Jej piersi były pełniejsze, a biodra mogły ukołysać mężczyznę w drodze do raju, gdy zatopi się w niej głęboko. Skarcił sam siebie, gdy poczuł, co się dzieje z jego ciałem. Nie jest przecież osiemnastolatkiem, żeby tak reagować. Jest trzydziestojednoletnim mężczyzną, który powinien się opanować.

– Puść mnie.

Kiedy znów go odepchnęła, pozwolił jej się wyzwolić, ale trzymał broń. Pokręcił przecząco głową, gdy wyciągnęła po nią rękę.

– Zajmę się tym przez jakiś czas.

– Jak sobie chcesz. – Sięgnęła po telefon komórkowy przypięty do paska. – To mi nie przeszkodzi zadzwonić do szeryfa Turnera i kazać mu ciebie aresztować za wkroczenie na cudzy teren.

– Zrób to.

Jej palec zatrzymał się na klawiaturze.

– Nie boisz się?

– Dlaczego miałbym zostać aresztowany? Jestem właścicielem Sugar Creek. – Umieścił strzelbę na skrzyni ciężarówki, żeby nie mogła po nią sięgnąć. – To ty znajdujesz się na moim terenie. – Nie dodał, że tym razem jej ojciec i szeryf mieliby duże problemy, żeby go stąd wyrzucić.

– Nie sądzę. – Niecierpliwie odgarnęła z policzka jedwabisty kosmyk włosów. – Emerald Inc. nabyła twoje ranczo po tym, jak ty i twoja matka wyjechaliście.

– A niby skąd to wiesz?

Zawahała się na moment, po czym spojrzała mu odważnie w oczy.

– Jestem zarządcą w Spółce Hodowlanej Sugar Creek. Chyba wiem, kto mnie zatrudnia.

Nick nie mógł uwierzyć. Ojciec Cheyenne, sędzia,

pozwolił na to, by jego ukochana córeczka pracowała? I to brudząc sobie rączki? Ciekawe.

Wygląda na to, że Emeralda Larson przemilczała kilka istotnych szczegółów, kiedy powiadomiła go, że jest jego babką, i podarowała mu z powrotem ranczo. Wyjaśniła tylko, że jego matka podpisała dokumenty stwierdzające, że nie wyjawi tożsamości jego ojca, dopóki babka nie uzna, że Nick jest gotowy poznać prawdę. Rozwiązała nawet tajemnicę informacji, którą przekazano matce o planowanym aresztowaniu Nicka. Okazało się, że na polecenie babki prywatny detektyw śledził każdy jego krok od chwili urodzenia. Dlatego po tajemniczym telefonie matka podjęła decyzję o natychmiastowym opuszczeniu stanu Wyoming, żeby nie podlegał tutejszemu wymiarowi sprawiedliwości. Ale nie powiedziała nic, że Cheyenne Holbrook jest zarządcą rancza. Kiedy tylko dotrze do domu, zadzwoni do Wichity, żeby się dowiedzieć, jakie jeszcze niespodzianki ma dla niego staruszka.

– Wiem, że może to być dla ciebie szokujące, ale naprawdę jestem właścicielem tego gruntu – wyjaśnił Nick.

Cheyenne zbladła, ale uparcie kręciła głową.

– Nie wierzę ci. Kiedy Luther Freemont z głównej siedziby Sugar Creek dzwonił do mnie w ubiegłym tygodniu w związku z moim raportem kwartalnym, nie mówił nic, że Emerald Inc. sprzedała Sugar Creek.

Nicka nie zdziwiło, że wymieniła w tym kontekście nazwisko asystenta Emeraldy. Babka ufała mu bezgranicznie, powierzając funkcję swojego reprezentanta wśród większości spółek, których była właścicielką.

– Wiesz co, Cheyenne? – Wyjął strzelbę, opróżnił komorę z nabojów i wręczył jej. Wskazał na jej ciężarówkę. – Wracaj na ranczo swojego ojca i zadzwoń do tego Luthera.

– Oczywiście, że to zrobię – odpowiedziała, dumnie unosząc głowę ciut wyżej.

– Jak usłyszysz, co ma do powiedzenia, będziesz wiedziała, na czym stoimy. – Nick sięgnął po rękawice robocze, żeby naprawić fragment ogrodzenia, który wydawał się uszkodzony. – Bądź u mnie w domu jutro rano o dziewiątej.

– Dlaczego?

Nie wyglądała na zadowoloną, że znów będzie musiała się z nim zobaczyć. I był pewien, że ani przez sekundę nie wierzyła mu, że jest właścicielem Sugar Creek.

– Musimy omówić warunki twojego kontraktu. – Uśmiechnął się. – Poza tym, jeśli się dobrze orientuję, to normalne, że właściciel rancza i jego zarządca współpracują, prowadząc ranczo.

W tej oczywistej próbie sił patrzyła mu w oczy jeszcze przez kilka sekund, nim się odwróciła i poszła do swojej półciężarówki.

Patrząc na nią, Nick nie mógł nie zauważyć, jak delikatnie kołysze się jej cudowny tyłeczek. Jej uroda wciąż zapierała mu dech w piersiach. Powinien jednak pamiętać, że jej ojcem jest wszechmocny sędzia Bertram Holbrook, najbardziej wredny sukinsyn, jakiego ziemia nosiła. Połowę władz hrabstwa miał w kieszeni, mieszkańcy drugiej połowy umierali ze strachu, że jego gniew mógłby się obrócić przeciwko nim. I gdyby stało się tak, jak chciał Holbrook, Nick gniłby w więzieniu tylko dlatego, że chciał się ożenić z jedyną córką sędziego.

Następnego ranka, gdy Cheyenne przejeżdżała ośmiokilometrową trasę między swoim domem na ranczu Flying H a domem w Sugar Creek, zastanawiała się, już chyba po raz setny, co może zrobić w aktualnej sytuacji. Tym razem nie zwracała uwagi na pejzaż, który zwykle poprawiał jej humor. Żyzne pastwiska, potok w oddali, a na horyzoncie góry – typowy widok z westernów. Po rozmowie z Lutherem Freemontem dostała potwornego bólu głowy. Potwierdził wszystko, co powiedział jej Nick. Poczuła, że jej świat raz jeszcze przewraca się do góry nogami. Spędziła bezsenną noc, przeżywając przeszłość i martwiąc się o przyszłość swoją i ojca.

Kilka lat zajęło jej, aby pozbierać się po tym, jak Nick nagle zniknął z jej życia. Spotkanie z nim teraz wstrząsnęło nią bardziej, niż mogła się spodziewać. Kiedy ją schwycił, żeby odebrać broń, jej ciało ogarnęła gorączka od stóp do głów i z największym trudem udało jej się zapanować nad sobą i zacząć normalnie oddychać.

Kiedy byli nastolatkami, świat zaczynał się i kończył na Nicku. W szkole był dwie klasy wyżej od niej i był najprzystojniejszym chłopakiem w całym hrabstwie. Miał ciemnoblond włosy, uroczy uśmiech i był dobrze zbudowany, był więc marzeniem każdej szesnastolatki i utrapieniem każdego ojca. Jeszcze teraz serce zabiło jej mocniej, gdy przypomniała sobie, jaka była szczęśliwa, gdy po raz pierwszy zwrócił na nią swoje błękitne oczy i posłał w jej stronę czarujący uśmiech. Natychmiast zakochała się na zabój.

Ojciec nie chciał słyszeć o żadnym związku z Nickiem. Uważał, że ten chłopak to nic dobrego i może przynieść wyłącznie kłopoty. Nie wyjaśnił, skąd taka opinia na temat Nicka, ale Cheyenne przekonała się na własnej skórze, że miał rację.

Kiedy jej ojciec i szeryf powstrzymali ich przed ślubem w wakacje przed jej maturalną klasą, Nick zniknął tej samej nocy. Całymi miesiącami czekała na jakiś telefon, wiadomość, list, jakiekolwiek wyjaśnienie, dlaczego ją zostawił. W końcu doszła do wniosku, że ojciec miał rację, twierdząc, że Nick Daniels oznacza kłopoty przez duże "k". Nie miał nawet odwagi powiedzieć jej, że między nimi wszystko skończone.

A teraz wrócił. I co gorsze, jest jej szefem. Dlaczego los jest taki okrutny?

Spotkanie z nim było wielkim przeżyciem, ale kiedy poinformował ją, że jest właścicielem Sugar Creek, sytuacja stała się niemożliwa. W dodatku rozmowa z Lutherem Freemontem potwierdziła tę wiadomość. Zgodnie z kontraktem zmuszona była pracować na ranczo jeszcze przez cztery lata, niezależnie od tego, kto jest jego właścicielem.

Zaparkowała obok dużego, piętrowego domu w stylu wiktoriańskim. Poczuła gulę w gardle. Nie odważyła się jeszcze powiedzieć ojcu o zmianie sytuacji. Nie czuł się zbyt dobrze, a informacja o powrocie Nicka dodatkowo by go zdenerwowała. Na razie ona denerwuje się za nich oboje.

Wzięła tekturową teczkę z fotela pasażera, modląc się o cud. Nie oczekiwała go, ale teraz mogła już liczyć tylko na boską interwencję. Kiedy weszła po schodkach na ganek i zapukała do drzwi, zamiast Nicka pojawiła się masywna kobieta około sześćdziesiątki.

– Pani musi być Cheyenne Holbrook. – Cofnęła się, aby przepuścić gościa. – Jestem Greta Foster. Mój mąż Carl i ja opiekujemy się tym domem od kilku lat, ale nie miałam jeszcze przyjemności pani poznać.

Cheyenne wcale to nie zdziwiło. Przed wyjazdem Nicka ojciec zabronił jej zbliżać się do tego domu, a kiedy sześć lat temu została zarządcą, specjalnie nie docierała tak daleko, żeby nie przypominać sobie niespełnionych marzeń, jakie miała w wieku szesnastu lat.

Miała być żoną Nicka, mieszkać z nim i jego matką w tym cudownym, dużym domu. On miał prowadzić ranczo, a ona uczyć w szkole. Mieli mieć dom pełen dzieci i żyć długo i szczęśliwie.

Zdjęła czerwoną czapeczkę bejsbolową i potrząsnęła głową.

– Kilka razy rozmawiałam z Carlem przez telefon o pracownikach, ale nigdy tu nie byłam.

– No, to może teraz już będzie pani częściej wpadać. – Greta uśmiechnęła się przyjacielsko, wskazując na zamknięte drzwi. – Nick czeka na panią w gabinecie. Czy chciałaby pani coś do jedzenia albo picia? Właśnie wyjęłam z piekarnika szarlotkę i przygotowałam dzbanek świeżej kawy.

– Nie, dziękuję. – Cheyenne uśmiechnęła się i podniosła rękę, żeby zapukać. – Mam nadzieję, że to nie potrwa długo. – Greta spojrzała ze zdziwieniem, więc dodała pospiesznie: – Muszę się wybrać do sklepu z karmą, zanim Harry wyjdzie na przerwę obiadową.

Greta, usatysfakcjonowana odpowiedzią, skinęła głową.

– Jak pani zmieni zdanie, będę w kuchni.

Gdy kobieta odeszła, Cheyenne postanowiła chwilę

ochłonąć. Bała się, że stchórzy i ucieknie tak daleko, jak tylko ujedzie jej stary ford. Zebrała się na odwagę, zapukała i otworzyła drzwi.

– Nick?

Siedział za dużym, dębowym biurkiem i rozmawiał przez telefon.

– Cieszę się, że ty i Alyssa tak miło spędziliście podróż poślubną na Bahamach. – Wskazał Cheyenne miejsce po drugiej stronie biurka. Zaśmiał się z czegoś, co powiedziała osoba, z którą rozmawiał. – Daj mi znać, kiedy dowiesz się od Huntera czegoś więcej na temat jego kursów. To na razie, Caleb.

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com