Zanim znowu zabiję - Mariusz Czubaj - ebook
Wydawca: WAB Kategoria: Kryminał Język: polski Rok wydania: 2012

Zanim znowu zabiję ebook + audiobook

Mariusz Czubaj

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Zanim znowu zabiję - Mariusz Czubaj

 

Trzeci kryminał z Rudolfem Heinzem! Piłkarski światek i makabryczne zabójstwa, niezawodny Kastoriadis i przeszłość, która powraca w życiu komisarza...

Warszawa, 10 kwietnia 2010 roku, w okolicach Dworca Wschodniego Jacek Kos rzuca się pod pociąg. W obliczu katastrofy smoleńskiej śmierć piłkarza z polskiej kadry przechodzi bez echa. Dwa tygodnie później do Katowic przybywa Józef Heinz i prosi syna, którego nie widział od wielu lat, by pomógł mu wyjaśnić powody tego samobójstwa. Kierując się względami osobistymi, Rudolf Heinz postanawia przeprowadzić na urlopie drobne dochodzenie. Zagłębiając się w prywatne śledztwo, profiler stopniowo odkrywa powiązania z niewyjaśnionymi zabójstwami nastoletnich chłopców. Sprawie nadano kiedyś kryptonim ZZZ. Nazwa nawiązywała do listu, który pozostawił nieuchwytny morderca.

Tymczasem w długi weekend majowy ze szpitala psychiatrycznego ucieka Inkwizytor, by wyrównać rachunki z Heinzem i resztą świata...

 

Zarówno powieść kryminalna, jak i mecz piłkarski mają formułę zamkniętą: kryminał ciąży ku nieuchronnemu finałowi i rozwiązaniu sprawy, mecz kończy ostatni gwizdek sędziego (jakkolwiek zdarzają się przypadki, że piłkarze pragną wymierzyć sobie sprawiedliwość w drodze do szatni). I kryminał, i futbol mają swoją dramaturgię oraz bohaterów, na których temat prowadzi się zażarte dyskusje. Przede wszystkim bowiem kryminał i piłkę łączy to, że odwołują się do emocji fanowskich: do czystych, bezinteresownych odczuć tych, którzy tracą mnóstwo czasu, by zyskać coś nieuchwytnego: coś, co możemy nazwać suspensem i dreszczykiem przebiegającym po plecach i niedającym spokojnie zasnąć.

Zanim znowu zabiję to taki drybling między zwłokami, sprawami i duchami z przeszłości z futbolem w tle. I jeśli przykuje na kilka godzin waszą uwagę, odwodząc - podobnie jak mecz piłkarski - od codzienności, autorskie zadanie zostanie wykonane. Czego życzę Czytelnikom i samemu sobie.

Mariusz Czubaj

 

Facet ma nazwisko jak keczup, ale za to głowę niczym komputer i mimo ewidentnych ciągot alkoholowych (i co ciekawe, rockowo-karatekowych), jak już zagnie na kogoś parol, to nie popuści.

Bożydar Brakoniecki

Opinie o ebooku Zanim znowu zabiję - Mariusz Czubaj

Cytaty z ebooka Zanim znowu zabiję - Mariusz Czubaj

Każda rozmowa z ojcem kończyła się moim rozdrażnieniem. Widocznie tak miało być. Nie potrafiłem zapanować nad sobą. Wiedziałem, że jego powrót po tylu latach musi na mnie wpłynąć. Ale ja nic nie chciałem zmieniać.
Zwrócił oczy ku niebu, jakby stamtąd spodziewał się pocieszenia. A może liczył na to, że ktoś szczególny go wysłucha. Wszystkie spojrzenia musiały być zwrócone na niego. Tak to już jest z ludźmi, którzy kochają samych siebie i uważają się za mistrzów ceremonii.
Wytwarzał mężczyzn i kobiety, którzy w każdym wypowiedzianym zdaniu doszukiwali się kłamstwa. Sam zapewne też należałem do tej niewesołej gromady, bo nie do końca wierzyłem w szczerość ludzkich intencji.
Drgnąłem. Przemknęło mi przez głowę coś jeszcze. Jakieś odległe skojarzenie. Coś ważnego. Trwało to ułamek sekundy. Umknęło szybciej niż mijany znak drogowy. Wiedziałem, że będę się męczył, dopóki myśl nie powróci. Lub nie zniknie całkowicie.
Uderzyłem niezbyt czysto, ale po takim dniu trudno było ode mnie oczekiwać pieszczot. A może zwyczajnie wciąż byłem o nią zazdrosny. Nawet o jej romans sprzed wielu lat. Nie potrafiłem tej informacji gładko przełknąć. Czym prędzej odgoniłem tę myśl od siebie.
Cena znacznie różniła się od tej, którą podano na stronie internetowej. Nie dyskutowałem. Nie wykłócałem się o swoje. Najczęściej zresztą nie wypadam dobrze w tej roli. W zwykłych życiowych sytuacjach mój dar przekonywania ludzi sprawdza się tak sobie. Na pierwszym lepszym bazarze by mnie sprzedali i zjedli żywcem.
Miałem świadomość, że chodzę po linie nad przepaścią i że każdy nierozważny ruch może skończyć się katastrofą. Wciąż poruszałem się w sferze przypuszczeń i intuicji, a nie faktów. To była moja słabość. Ale wiedziałem też, co muszę zrobić, by zwiększyć swoje szanse.