Zabójcze emocje - Dr Don Colbert - ebook
Wydawca: Wydawnictwo M Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 304 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 8 godz. 56 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Zabójcze emocje - Dr Don Colbert

Dr Don Colbert, autor bestsellera z listy New York Timesa – “Siedem filarów zdrowia” przedstawia kolejną książkę poświęconą temacie zdrowia – Zabójcze emocje.


Jest to doskonały poradnik przeznaczony w zasadzie dla każdego człowieka, żyjemy bowiem w czasach ustawicznego stresu, który wg naukowców w 75 procentach odpowiada za powstawanie różnych chorób.
Autor w sposób niezwykle przystępny tłumaczy nam co to są emocje i co się stanie z ludzkim organizmem jeśli człowiek nie zapanuje nad stresem.  Depresja, tłumienie gniewu, lęk czy niska samoocena to toksyny stanowiące podłoże i przyczynę powstawania takich chorób jak nadciśnienie, choroba wieńcowa, zespół jelita wrażliwego czy nawet rak.
Trudno jest uniknąć sytuacji stresowych, natomiast powinniśmy postarać się znaleźć sposób, by poradzić sobie z własnymi emocjami. Po to właśnie została napisana ta książka.
Opierając się na udokumentowanych naukowo przykładach Colbert jednocześnie daje nadzieję w oczyszczającej mocy przebaczenia i otwarciu się na drugiego człowieka. 
Dzięki tej lekturze już dzisiaj możesz uleczyć sam siebie i na zawsze pozbyć się złych emocji!
Książka ta jest kluczem to twojego zdrowia!

Opinie o ebooku Zabójcze emocje - Dr Don Colbert

Cytaty z ebooka Zabójcze emocje - Dr Don Colbert

że się nie osiągnie tego, czego, jak czujemy, naprawdę potrzebujemy, aby żyć. U podstaw nadmiernych starań zawsze leży długotrwały, stały lęk przed opuszczeniem, porzuceniem i stratą. Reagując na wyzwalające lęk emocje, wprowadzamy w nasze życie wzorzec zachowania, który niszczy nasze zdrowie nie tylko psychiczne, ale też fizyczne. ANTIDOTUM NA LĘK I ZMARTWIENIA Kiedy poczujecie w sercu lęk, a w umyśle zaczną się wam tłoczyć myśli o nieuniknionej stracie, przeznaczcie minutę na zadanie sobie pytania: „Co takiego w tym momencie podsyca ten lęk?”. Określcie przyczynę stresu i źródło lęku, jak najlepiej potraficie, a potem postarajcie się poradzić sobie z tym problemem. Czy nadmiernie się o coś staracie? Czy kurczowo trzymacie się czegoś albo gonicie za czymś, co być może nie mieści się w Bożym planie na wasze życie? Czy

Fragment ebooka Zabójcze emocje - Dr Don Colbert


Dr Don Colbert

ZABÓJCZE EMOCJE

Umysł–ciało–duch:

o niszczącej i uzdrawiającej sile emocji

Kraków 2011

Tytuł oryginału:

Deadly Emotions.

Understand the Mind-Body-Spirit Connection

that Can Heal or Destroy You

Tłumaczenie:

Małgorzata Bortnowska

Redaktor techniczny:

Ewa Czyżowska

Redakcja:

Jarosław Sołtys

Korekta:

Katarzyna Stokłosa

Łamanie:

Edycja

© 2003 by Don Colbert

All Rights Reserved

This Licensed Work published under license

© Copyright for Polishedition by Wydawnictwo M, Kraków 2010

ISBN 978-83-7595-294-0

ISBN wersji cyfrowej 978-83-7595-531-6

Wydawnictwo M

ul. Kanonicza 11, 31-002 Kraków

tel. 12-431-25-50; fax 12-431-25-75

e-mail: mwydawnictwo@mwydawnictwo.pl

www.mwydawnictwo.pl

www.ksiegarniakatolicka.pl

Mojej partnerce życiowej i żonie Mary szczególne „dziękuję” za cenny wgląd i udział w całej mojej pracy, za miłość i stałe wsparcie. Jesteś po prostu cudowna!

Moim rodzicom, którzy kroczyli ze mną przez wczesne lata życia, dzieląc się swoją mądrością i miłością. Dziękuję, że pomogliście mi odkryć moje „emocje” i pracować nad nimi. Na zawsze zachowam wdzięczność dla was.

WSTĘP

Doktor Don Colbert to jeden z najbardziej niezwykłych ludzi, jakich znam. Jest nie tylko dobrym lekarzem, ale i kimś więcej uczniem Jezusa Chrystusa, w którego wierzy z całego serca. Zna się na medycynie, lecz zna także Pana i, co bardzo ważne, rozumie ludzi. Wie, że Bóg stworzył nas jako pełne istoty ludzkie że ukształtował nasze ciało, umysł, psychikę i ducha.

Wszyscy, a szczególnie zaś ci z nas, którzy zakorzenieni we wspólnocie chrześcijańskiej,powinni usłyszeć przesłanie dr. Colberta.To, co czujemy emocjonalnie, często przekłada się na to, JAK czujemy się fizycznie.

Rozmawiałem z setkami ludzi, przez lata im doradzałem i w pełni zdaję sobie sprawę z niszczących konsekwencji chorobyludzkiego serca. Choroba to dyskomfort emocjonalny i duchowy, brak harmonii w duszy. Często łączy się z dręczącymi wątpliwościami, bolesnymi wspomnieniami, raniącym stresem, brakiem przebaczenia innym i z nieprzebaczonymi grzechami. Na taką chorobę cierpią dziś dosłownie miliony ludzi na całym świecie.

Zacząłem też dostrzegać, że taka choroba serca zdaje się wpływać na choroby ciała. Czy ciało może czuć się w pełni dobrze, jeśli umysł, serce i duch nie sącałością, od siebie oddzielone?

Nie wszystkie choroby wywoływane chorobą duszy i ciała, ale duży ich odsetek tak. Musimy poznać prawdę, byśmy mogli poradzić sobie z emocjami, które nam szkodzą a czasami niszczą nas jako ludzi.

Doktor Colbert jako lekarz patrzy na sprawę z nieco innej perspektywy niż pastor czy doradca duchowy. Jak większość lekarzy zaczyna od diagnozy problemu. Wysłuchanie diagnozy to zawsze trudna rzecz, zwłaszcza jeżeli pociąga ona za sobą poważne konsekwencje. Niektórym ludziom trudno przychodzi uznać realność związku ciała z psychiką. W gruncie rzeczy słuchanie diagnozy, która część odpowiedzialności za zintegrowane, pełne i zdrowe życie składa na jednostkę, a nie na wirusy, bakterie czy predyspozycje genetyczne, może zniechęcać albo przygnębiać naprawdę „dołować”. Chociaż wysłuchanie diagnozy może być trudne, trafna i pełna diagnoza jest niezbędna, jeżeli jakaś osoba i jej lekarz pragną dotrzeć do podstaw problemu w celu wyleczenia go!

Pierwsza część książki doktora Colberta to właśnie diagnoza, zaś druga część to zalecenia. Zalecenia te dają nadzieję na pozytywną, prozdrowotną postawę, prowadzącą do radosnego i zdrowego życia. Doktor Colbert stawia przed każdym z nas wyzwanie, byśmy dokonali poważnych wyborów byśmy zaczęli myśleć i czuć w inny niż dotąd sposób, byśmy wybrali przebaczenie, miłość i byśmy zawsze ufali Bogu, który nas stworzył i pragnie nas uzdrowić.

Gorąco zachęcam, byście przeczytali książkę i wzięli sobie do serca. Postępujcie zgodnie z jej zaleceniami, i to bez zwłoki. To, co tutaj przeczytacie, pomoże wam poszerzyć życie i poprawić jego jakość a nawet może to życie ocalić.

Zawsze pamiętajcie, że Bóg pragnie dla was pełni, integracji całej osoby. Jezus często powtarzał: „Bądź uzdrowiony” . Pełniaobejmuje wszystko to, czym jesteśmy jako ludzie zawiera w sobie nasz umysł i psychikę, jak również ducha i fizyczne ciało. Osiągamy ją, poddając naszą wolę Bożej woli.

Szukajcie pełni! Proście o nią Boga! Wytrwale do niej dążcie!

Biblia obiecuje, że znajdziecie to, czego będziecie szukać.

Zapewnia, że Bóg da wam to, o co Go prosicie.

Uczy, że dostaniecie to, do czego wytrwale dążycie.

BILL BRIGHT

Założyciel Campus Crusade for Christ, International

WPROWADZENIE

CZY KTOŚ JESZCZE W OGÓLE JEST SZCZĘŚLIWY?

Jadłem ostatnio obiad w towarzystwie żony Mary oraz długoletniego przyjaciela, który jest chirurgiem. Clark to wschodząca gwiazda medycyny przystojny, bogaty, jest prawdziwą duszą towarzystwa. Od prawie dwudziestu lat szuka żony. Byliśmy zgodni z żoną co do tego, że większość kobiet uznałaby Clarka za niezłą partię, więc spytałem go, dlaczego dotąd nikogo nie udało mu się znaleźć. Jego odpowiedź zadziwiła mnie.

Clark wyznał nam, że często umawia się z kobietami na randki, ale związki zawsze kończą się tak samo.

Powiedzieć, że wszystkie kobiety, jakie spotkałem, obciążone bagażem emocjonalnym, to za mało. One nim obładowane! oznajmił.

Clark, który uwielbia się śmiać i w pełni cieszy się życiem, wciąż nawiązuje relacje z kobietami, których życie uwikłane jest w głęboko toksyczne emocje urazę i gorycz (często w następstwie rozwodu), niepokój i strach wynikający z przebytych doświadczeń, depresję, żal, przygnębienie i rozpacz. Clark opowiedział nam o niektórych swoich przeżyciach, po czym uniósł ręce nad swymi ciemnymi, kręconymi włosami i zagrzmiał swym niskim głosem:

„Czy ktoś jeszcze w ogóle jest szczęśliwy?”.

Ha. To było dobre pytanie.

Później tego wieczora wraz z Mary spróbowaliśmy ułożyć listę z nazwiskami osób, które uważamy za naprawdę szczęśliwe. Lista była żałośnie krótka.

My, Amerykanie, łykamy około 5 miliardów pastylek środków uspokajających, 5 miliardów sztuk barbituranów, 3 miliardów tabletek amfetaminy oraz 16 tysięcy ton aspiryny rocznie , a jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej lekarstw i substancji, takich jak alkohol, nikotyna i różne inne środki pobudzające, które zażywamy co roku, próbując poradzić sobie z toksycznymi emocjami i z wynikającym z nich stresem.

Wygląda na to, że środki te niestety nie powstrzymują fali. Z badań wynika, że coraz więcej współczesnych chorób ma związek z obecną w naszej kulturze epidemią niszczących, zabójczych emocji. Choroby serca, nadciśnienie, zawały, przypadki raka, wrzodów, chorób skórnych i migren wydają się występować coraz częściej mimo dziesiątków lat badań i nowatorskich metod leczenia tych chorób po ich zdiagnozowaniu. Zrobiliśmy bardzo niewiele, by dotrzeć do sedna choroby lub jej zapobiec.

ROZŁADOWANIE BAGAŻU

Przez całe lata pracowałem z tysiącami pacjentów, u których lekarze wykryli nieuleczalne choroby, choćby raka w późnym stadium rozwoju, jak również z takimi, którzy przeżyli ciężki zawał serca. Lekarze pierwszego kontaktu informowali większość chorych, że pozostało im od trzech do sześciu miesięcy życia. Zdiagnozowanie choroby czy zawał serca były dla większości tych pacjentów naglącą pobudką, wzywającą ich, by zajęli się nie tylko swoim zdrowiem fizycznym, ale i emocjonalnym oraz związkami z innymi ludźmi w swoim życiu.

Pacjenci ci najczęściej zaczynają zmieniać życie, przestając poświęcać tyle co dotąd czasu i energii na bolesne problemy emocjonalne. W zamian skupiają się na tym, co jest w życiu naprawdę ważne na Bogu, miłości do rodziny, przebaczeniu oraz innych aspektach życia, które dają im głęboki pokój i szczęście. Wyrok śmierci staje się sposobem na wyklarowanie się osobistych wartości.

Dlaczego musimy cierpieć, zanim zaczniemy szukać prawdziwego zdrowia emocjonalnego i wewnętrznego pokoju? Z pewnością musi istnieć lepsza droga!

Rozmawiając z moimi pacjentami, doszedłem do wniosku, że wysoki odsetek ludzi w naszym świecie wydaje się traktować życie trochę tak, jak traktują przejażdżkę rollerkasterem w wesołym miasteczku. Pozwalają, by życie im się przydarzało. Zapinają pasy i z ponurą determinacją, trzymając się kurczowo, poddają się wzlotom, upadkom, podekscytowaniu i lękowi. Nie wiedzą nawet, ile stresu w siebie wchłaniają. Im dłużej trwa przejażdżka, tym bardziej przyzwyczajają się do ucisku w żołądku i napięcia w karku. Podobnie też im dłużej ktoś podchodzi do życia jak do stresującej, niedającej się uniknąć przejażdżki, tym bardziej przywyka do zapychania się maaloxem lub wrzucania w siebie prozacu, dotrze do punktu, w którym rozczarowanie, ból, zmartwienia, lęk, gniew, gorycz, uraza i różne stopnie „chandry” nie staną się po prostu życiową normą.

Wydaje się, zapomnieliśmy, że może istnieć inny sposób życia... przynajmniej póki lekarz nie powie ze smutkiem: „Wygląda na to, że pański czas na ziemi się kończy”.

Nie wiem jak wy, ale kiedy ja wysiadam z rollerkastera, czuję czasem lekkie drżenie w kolanach szczególnie jeśli rollerkaster jest jedną z tych nowych, szybkich, zapętlonych kolejek, w których siła grawitacji naprawdę mocno obciąża ciało.

Emocjonalnyrollerkaster też powoduje w nas rozchwianie stajemy się niepewni, niestabilni, zestresowani, słabi i niezdolni do pełnego funkcjonowania. Emocjonalny rollerkaster podkopuje nasze zdrowie fizyczne i psychiczne i często pozostawia nasze ciało i umysł pozbawione energii i siły.

Coraz to nowe fakty odkrywane przez medycynę potwierdzają co roku, że:

Ciało i psychika ze sobą związane. To, jak czujesz się emocjonalnie, może wpłynąć na twoje zdrowie fizyczne.

Pewne emocje uwalniają w ciele hormony, które z kolei mogą doprowadzić do rozwinięcia się wielu chorób.

Badacze udowodnili naukowo bezpośredni związek emocji z nadciśnieniem, chorobami układu krążenia oraz z chorobami systemu immunologicznego. Badania wskazują także na wysoki stopień korelacji emocji z infekcjami, alergiami i chorobami systemu autoimmunologicznego.

Badania dowiodły w szczególności powiązania przygnębienia z wzrastającym ryzykiem wystąpienia raka i chorób serca. Okazało się, że takie emocje jak niepokój i lęk mają bezpośredni wpływ na kołatanie serca, zespół wypadania płatka zastawki mitralnej, zespół jelita drażliwego oraz napięciowe bóle głowy, jak również na inne choroby.

Czy na tym ponurym horyzoncie rysują się jakieś jaśniejsze punkty?

Oczywiście!

Dobra wiadomość jest taka, że możecie zrobić bardzo wiele, by wyłączyć toksyczne emocje, które stanowią paliwo śmiertelnych i bolesnych chorób. Możliwe jest prawdziwe szczęście! I można je osiągnąć bez użycia wytworzonych przez człowieka chemikaliów, leków i środków psychotropowych.

Można przeciwdziałać wielu chorobom, których się lękamy, przez dbałość o zdrowie emocjonalne.

Można żyć intensywnie, bez bólu i chorób ciała, psychiki i ducha!

Część I DIAGNOZA

ZROZUMIEĆ NISZCZĄCE EMOCJE

1 SAMOPOCZUCIE EMOCJONALNE PRZEKŁADA SIĘ NA SAMOPOCZUCIE FIZYCZNE

Pewna moja przyjaciółka śpieszę dodać, że ciesząca się dobrym zdrowiem powiedziała kiedyś do mnie: Kiedy zostawił mnie mąż, byłam załamana. Naprawdę wierzyłam w przysięgę małżeńską i byłam gotowa przetrzymać prawie wszystko: być razem na dobre i na złe, w bogactwie i biedzie, zdrowiu i chorobie. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że to mnie przytrafi się zło i bieda oraz mąż, który już w dwóch pierwszych latach naszego małżeństwa miał emocjonalne problemy.

Wkrótce po tym, jak Todd odszedł mówiła odwiedziła mnie przyjaciółka Ellen i powiedziała coś, co uznałam za dziwne. Powiedziała: Zadbaj o zdrowie, Jess, i to na poważnie. Rób to, co należy.Nie wpadaj w chorobę.

Inni w tym czasie przychodzili do mnie i radzili, że powinnam poddać się terapii, więcej się modlić, więcej śmiać, częściej wychodzić z przyjaciółmi, zapisać się do jakiegoś klubu i robić różne inne rzeczy, by przezwyciężyć ból. Ellen zwróciła uwagę na moje zdrowie fizyczne i tym mnie zaskoczyła.

Moja znajoma opowiadała dalej.

Spytałam ją: Co masz na myśli? A ona na to: Wiem, że robisz, co trzeba, jeśli chodzi o psychikę i emocje. Nie rzucaj też ćwiczeń, dbaj o wypoczynek i jedz zdrowe rzeczy. Musisz gromadzić siły i energię.

Musiałam jej wyznać, że ta uwaga chyba była słuszna. Złapałam się na tym, że przez całe tygodnie po rozwodzie dużo spałam więcej niż zwykle, może też więcej niż to konieczne. Nie miałam chyba tyle siły i energii, jakimi cieszyłam się jeszcze parę miesięcy wcześniej.

Drążyłam dalej: Dlaczego mi to mówisz? Skąd wiesz, czego mi potrzeba?

Jess, widziałam wielu ludzi, którzy po rozwodzie zachorowali odparła. Ellen jest pielęgniarką.

Spytałam: Spotykałaś ich w szpitalu?

Albo w domu pogrzebowym odpowiedziała. Znam co najmniej dwadzieścioro ludzi, którzy poważnie zachorowali od dwóch do pięciu lat po rozwodzie. Co najmniej dziewięcioro z nich zmarło.

Ellen przykuła moją uwagę zakończyła moja przyjaciółka Jess. Tego samego dnia podjęłam decyzję, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, by przestać pławić się w bólu i zacząć gromadzić siłę i energię. Zabrałam się do tego poważnie, wprowadzając sprzyjający zdrowiu program ćwiczeń, właściwego odżywiania, znajdowałam też czas na wypoczynek i rozrywkę z przyjaciółmi. Rozpoczęłam również dogłębną duchową odnowę. Czułam się dobrze. Prawdę mówiąc, stałam się silniejsza, bardziej energiczna i twórcza niż przed ślubem.

Jess ujęła w słowa to, co intuicyjnie wie wielu lekarzy. My, lekarze, przez całe lata bywamy świadkami, jak pacjenci po przejściu emocjonalnie wyniszczających doświadczeń, takich jak rozwód, bankructwo czy śmierć dziecka, przeżywają ataki serca, nawroty raka, choroby autoimmunologiczne czy też poważne, rujnujące zdrowie lub upośledzające dolegliwości.

Przeważającą większość z nas, lekarzy, nauczono jednak oddzielać emocje od choroby fizycznej. Nauczyliśmy się na studiach, że emocje są... no cóż, emocjonalne, zaś choroby dotyczą wyłącznie ciała.

Coraz częściej jednak musimy konfrontować się z faktem, że ciało nie potrafi rozróżnić między stresem spowodowanym przez czynniki fizyczne a tym, do którego przyczyniły się czynniki emocjonalne. Stres to stres, zaś konsekwencje zbyt dużego, bezpośrednio oddziałującego stresu takie same, niezależnie od czynników, które doprowadziły do jego nagromadzenia.

JAK WYGLĄDAŁ WCZORAJSZY DZIEŃ?

Spytałem ostatnio pewnego pacjenta: „Proszę opisać, co przeżył pan wczoraj. Niech mi pan tylko nie mówi, co pan robił, ale kto co powiedział i kto co robił z panem lub panu”.

Ben cierpiał na chroniczne migrenowe bóle głowy, lecz przyszedł do mnie głównie dlatego, że akurat dowiedział się, jest w grupie wysokiego ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia jego lekarz pierwszego kontaktu poinformował go, że „atak serca może nastąpić lada dzień”.

Oto podsumowanie tego, czym podzielił się ze mną Ben:

Jadąc do pracy, wlókł się w korku, przez co spóźnił się na ważne spotkanie, mimo że wyszedł z domu wcześniej niż zwykle.

Wracając do domu, też jechał zatłoczonymi ulicami. Zastał żonę zdenerwowaną, ponieważ przygotowany przez nią posiłek już wystygł.

W samochodzie słuchał w radiu audycji, w której rozmówcy wydawali się szczególnie gniewni albo skłonni do kłótni.

Sprawdzając pocztę, trafił na zawiadomienie o wystawieniu czeków bez pokrycia z bieżącego rachunku córki (w wieku studenckim) oraz na dwa zaległe rachunki z kart kredytowych, które uważał za zapłacone.

Jego nastoletni syn wrócił do domu ponury i nadąsany. Benowi zaświtało w końcu, że znowu zapomniał pojawić się na meczu bejsbolowym syna, mimo że obiecał mu, tam będzie. Syn zdobył punkt, lecz w ogóle nie miał ochoty opowiadać o szczegółach.

Dziesięcioletnia córka odmówiła odrobienia zadań domowych. Zbierając papiery, które zostawiła na stole, Ben odkrył, że z dwóch sprawdzianów ortograficznych dostała najniższą notę.

Sprzedawca wydał mu za mało reszty i nie chciał przyznać się do pomyłki.

Stał przez piętnaście minut w kolejce do kasy „do dziesięciu artykułów”, gdyż kasa się zepsuła. Pozostałe kolejki w sklepie były jeszcze dłuższe.

Żona była wykończona dniem pełnym kłopotów z samochodem, nieprzyjemnym spotkaniem z trenerem drużyny piłki nożnej, w której gra córka, i stosem prania, które musiała wyprać, żeby syn miał czysty strój na odbywający się nazajutrz mecz.

Ben, próbując się odprężyć, włączył telewizję tylko po to, by usłyszeć wiadomości o grasującym w mieście seryjnym mordercy, o aresztowaniu skorumpowanego polityka z jego hrabstwai o kolejnej stracie na Wall Street, która negatywnie odbije się na jego funduszu emerytalnym.

Dziecko sąsiadów jakoś nie potrafiło ćwiczyć na saksofonie, nie fałszując. Ben nie miał siły na kolejne spotkanie z jego ojcem, który już kiedyś nie zgodził się zamknąć okna do pokoju swojej latorośli.

Gdy Ben skończył swoją litanię „z wczoraj”, zdałem sobie sprawę, że czuję się bardziej napięty niż wtedy, gdy mój pacjent wszedł do gabinetu! Mogłem sobie tylko wyobrazić, jakie napięcie skumulowało się w nim po przeżyciu takiego dnia.

Czy to był w miarę typowy dzień? zapytałem.

Tak odrzekł. Prawdę mówiąc, był lżejszy niż zazwyczaj. Uznałem, że był to dosyć dobry dzień.

Czy czuje się pan zestresowany? spytałem.

No pewnie odparł. Ale tak jest ze wszystkimi, prawda?

Nie ze wszystkimi zaoponowałem. Prawie ze wszystkimi. Naszym celem jest pomóc panu nie być takim jak „wszyscy”.

Ludzie tacy jak Ben to niestety norma w naszej kulturze.Według Amerykańskiego Instytutu Stresu od 75 do 90 procent wszystkich wizyt u lekarzy pierwszego kontaktu wynika z dolegliwości związanych ze stresem . Leczenie stresu jednak zazwyczaj bywa powierzchowne z medycznego punktu widzenia.

OD 75 DO 90 PROCENT WSZYSTKICH WIZYT U LEKARZY PIERWSZEGO KONTKATU WYNIKA Z DOLEGLIWOŚCI ZWIĄZANYCH ZE STRESEM.

WYRWAĆ CHWASTY Z KORZENIAMI

Prawie wszyscy kosiliśmy kiedyś trawnik i odchwaszczaliśmy ogród w sobotni poranek. Nauczyliśmy się, że nie opłaca się usuwać jedynie pędów mlecza czy kęp palusznika.Kto tak robi, gwarantuje sobie kolejny bujny plon tych uciążliwych chwastów.

Jeśli chodzi o leczenie niektórych fizycznych objawów, często właśnie usuwamy tylko to, co widać na zewnątrz. Robimy, co możemy, by natychmiast pozbyć się bólu lub by złagodzić rozstrój żołądka. Problem wraca... my znowu bierzemy tabletki, lekarstwo w płynie czy proszku... problem wraca... my zażywamy kolejną dawkę leku... i tak dalej, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku.

Tak zazwyczaj się do tego podchodzi. Pierwsza „odkrywka” stresu najczęściej przybiera formę napięciowych bólów głowy, problemów z układem trawiennym (żołądek, jelita) oraz wykwitów na skórze. Dolegliwości te oczywiście tylko dorzucają kolejną warstwę stresu.

Jeśli nie wyleczymy źródła stresu, objawy mogą stać się chroniczne. Mogą też wystąpić nowe, głębsze symptomy: bezsenność, utrata wagi lub przybranie na wadze; bóle mięśniowe, szczególnie pleców i nóg; ogólna apatia lub uczucie wyczerpania; spowolnione myślenie oraz brak energii lub ambicji. Zwykle reagujemy na to, łykając kilka tabletek więcej, wypróbowując kolejną dietę, ćwicząc przez kilka dni, a potem to zarzucając i gromiąc samych siebie nie tylko za brak sprawności fizycznej i zdrowia, lecz także za nieumiejętność wytrwania przy dobrych nawykach zdrowotnych. Tym samym dodajemy do mikstury kolejną warstwę stresujących czynników.

Jeżeli nadal będziemy ignorować sedno stresu, objawy mogą zmienić się w jawną chorobę z rodzaju tych, które wymagają zabiegu chirurgicznego, chemioterapii i leczenia promieniowaniem, stałego przyjmowania leków i innych poważnych procedur medycznych. Każda z tych metod leczenia też oczywiście wywołuje stres podobnie jak sama diagnoza ciężkiej choroby wpływającej na zmianę lub skrócenie życia.

Stres nakłada się na stres i na kolejny stres... zaś ciało przez cały czas nie rozróżnia, co przede wszystkim stres ten wywołało:

drobne sprzeczki i przycinki, które doprowadziły do poważnej różnicy zdań w małżeństwie,

stałe wdychanie toksycznych wyziewów z fabrycznych chemikaliów,

coraz częstsze koszmarne sny wynikające z trudnych doświadczeń z wczesnego dzieciństwa,

prawie stałe uczucie frustracji wynikającej z niekompetencji i głupoty niemal każdej osoby spotykanej w życiu,

dziesiątki lat spożywania naszpikowanych chemią mielonek i utwardzonych tłuszczów,

powracające wspomnienia strasznych wypadków lub scen wojennych,

ciągła niemożność wywiązania się z terminów, spowodowana przeładowanym planem dnia i nadmiernym zakresem obowiązków w pracy.

Tak, ciało nie wie ani nie dba o to, co jest przyczyną stresu. Jedyne, co wie, to to, że go przeżywa.

CIAŁO NIE WIE ANI NIE DBA O TO, CO JEST PRZYCZYNĄ STRESU. JEDYNE, CO WIE, TO TO, ŻE GO PRZEŻYWA.

STRES, STRES I JESZCZE WIĘCEJ STRESU

Stres to psychiczne lub fizyczne napięcie, obciążenie lub presja. Podoba mi się, jak ujęli to zjawisko w swojej definicji badacze stresu i autorzy książek DocChildre i Howard Martin:

Stres to odpowiedź ciała i psychiki na każdą presję, która zakłóca ich normalną równowagę. Pojawia się on, gdy postrzegamy zdarzenia jako niespełniające naszych oczekiwań i nie radzimy sobie z naszą reakcją na rozczarowanie.Stres czyli owa reakcja, z którą sobie nie poradziliśmy przejawia się jako opór, napięcie, obciążenie lub frustracja, które pozbawiają nas fizjologicznej lub psychicznej równowagi i nie pozwalają nam na harmonię. Jeżeli równowaga jest zakłócona przez długi czas, stres może naprawdę upośledzać. Gaśniemy z powodu przeciążenia, czujemy się emocjonalnie zamknięci i wreszcie popadamy w chorobę .

Reakcje stresowe to sposoby, jakich używa nasze ciało, by przetworzyć i uwolnić zarówno emocje, jak i negatywnie oddziałujące bodźce fizyczne, jakich doświadczamy w życiu.

Doktor Candace Pert, pionierka badań nad stresem, napisała: „Na początku mojej pracy zakładałam rzeczowo, że emocje kryją się w głowie i mózgu. Teraz powiedziałabym, że tak naprawdę wypełniają ciało” .

Nikt nie doznaje emocji jedynie w „sercu” czy „psychice”. Emocja dociera do nas raczej w formie reakcji chemicznych, mających miejsce w ciele i mózgu.Te reakcje chemiczne zachodzą zarówno na poziomie narządów żołądka, serca, mieśni większych itp. jak i na poziomie komórkowym.

CORAZ MOCNIEJSZE DOWODY NAUKOWE

Dzięki badaniom naukowym dotyczącym związku emocji i chorób zgromadzono przez lata imponujący materiał badawczy,który pozwala wysnuć wniosek, że to, co odczuwamy jako emocje, wpływa na to, jak się czujemy fizycznie. Chciałbym przedstawić tu przegląd kilku najważniejszych wyników badań przeprowadzonych w ciągu ostatnich piętnastu lat:

Trwające dziesięć lat badania udowodniły, że osoby, które nie potrafiły poradzić sobie ze stresem emocjonalnym, miały o 40 procent wyższy współczynnik śmiertelności niż osoby niepodlegające stresowi .

Badania przeprowadzone w Szkole Medycznej Uniwersytetu Harvarda na 1623 osobach, które przeżyły zawał serca, wskazują, że gniew wywołany przez konflikty emocjonalne podwaja ryzyko kolejnych ataków serca w porównaniu z osobami, które zachowują spokój .

Harwardzka Szkoła Zdrowia Publicznegoprzeprowadziła trwające dwadzieścia lat badania, w których wzięło udział ponad 17 tysięcy osób w podeszłym wieku. Z badań tych wynika, że ludzie, którzy martwili się o warunki bytowe, zdrowie i osobiste finanse, byli narażeni na znacznie wyższe ryzyko zawału serca .

Badanie przeprowadzone na 202 pracujących zawodowo kobietach wykazało, że napięcie pomiędzy karierą a zaangażowaniem w życie rodzinne i towarzyskie (małżonek, dzieci i przyjaciele) było czynnikiem wpływającym na występowanie u nich chorób serca .

Międzynarodowe badania, które objęły 2829 osób w wieku między 55. a 85. rokiem życia wskazują, że ludzie, którzy ocenili swój poziom panowania nad życiem (czyli poczucie, że kontrolują bieg wypadków) jako najwyższy, byli narażeni na prawie 60 procent niższe ryzyko śmierci w porównaniu z osobami, które czuły się stosunkowo bezradne w obliczu życiowych wyzwań .

Badania nad chorobami serca przeprowadzone na Klinice Mayo wskazują, że stres psychiczny był najmocniejszym czynnikiem przyczyniającym się do przyszłych powikłań w pracy serca, w tym nagłą śmierć na serce, zatrzymanie akcji serca i atak serca .

W jaki sposób jednak emocje manifestują się fizycznie? Tym zajmiemy się w następnym rozdziale.

2 OD NISZCZĄCEJ EMOCJI DO ŚMIERTELNEJ CHOROBY

 

Czemu na to zachorowałem? – zapytał Jim ostrym tonem. – Hm? Wy, lekarze, niby tak dużo wiecie – więc czemu mnie to dopadło? 

Większość pacjentów, których przyjmuję, przy pierwszej wizycie okazuje raczej przygnębienie niż wściekłość. Jim jednak był wściekły. 

–   Gniewa się pan, bo postawiłem taką diagnozę, tak? – spytałem. – Gniewa się pan, bo zapadł pan na tę chorobę, prawda? 

–   Jakżeby inaczej! – krzyknął Jim. – Robiłem wszystko, by prowadzić, na ile potrafię, dobre życie. Ciężko pracowałem, byłem wierny żonie i starałem się postępować właściwie. Nie zasłużyłem na to. 

–   Czy nie sądzi pan, że życie potraktowało pana sprawiedliwie, tak, jak pan je traktował? – zapytałem. 

–   Ależ skąd! Odkąd byłem dzieckiem, los nie szczędził mi przeszkód. Jedna goniła następną. W końcu postanowiłem, że nauczę się je przezwyciężać, zamiast na nie wpadać albo się o nie potykać. Wyrasta przeszkoda... Jim przez nią przeskakuje... wyrasta następna... Jim znów ją pokonuje. Może i trochę zasłużyłem na to, co mnie w życiu spotykało, lecz niech mi pan uwierzy, panie doktorze, większość tego, co mnie spotkało, to nie moja wina. Teraz przede mną przeszkoda, której Jim, jak mu mówią, może nie dać rady pokonać.

Rozmawialiśmy z Jimem prawie przez godzinę. Od trzydziestu ośmiu lat pracował jako adwokat i jak wielu z nich szukał kogoś, kogo mógłby oskarżyć – niekoniecznie po to, by go pozwać, ale po to, by jakaś osoba czy przyczyna pozwoliły mu zaklasyfikować i określić wroga. Jego poczucie sprawiedliwości domagało się, by znaleźć oskarżonego i ścigać go prawnie za zrujnowanie zdrowia Jima. 

–   Sądzę, że powinien pan się przyjrzeć, w jaki sposób przeżywa pan przeszkody i utrudnienia w swoim życiu – oznajmiłem w końcu. Nastąpiła jeszcze krótka dyskusja, po czym Jim nagle wstał i, uniósłszy podbródek, powiedział:

 

–   Co? Mówi mi pan, że mogę być odpowiedzialny za tę chorobę? Doktorze, pozwoli pan – ja nie wierzę w emocje. Nie odczuwam ich prawie wcale, tylko nieliczne, a i tych nauczyłem się nie okazywać. 

–   Właśnie teraz okazuje pan jedną z nich – zauważyłem. – Proszę pana, zasadnicza kwestia wygląda tak: czy chce pan dobrze się miewać? Czy też naprawdę chce pan przeskoczyć tę przeszkodę i dalej żyć w oczekiwaniu na następną? 

Jim na powrót opadł na krzesło. 

–   Tak – odparł spokojnie. – Chcę. Nie jestem jeszcze gotów, by to rzucić. Zanim jednak powie mi pan, co robić, chciałbym się dowiedzieć, dlaczego uważa pan, że miały w tym udział emocje. 

Utorował mi drogę do odpowiedzi na pytanie: w jaki sposób emocje mogą zmienić się w chorobę fizyczną? 

 

JAK EMOCJE ZMIENIAJĄ SIĘ W CHOROBĘ

 

Istnieje jedno słowo, którym możemy nazwać podstawowe ogniwo przekazu pomiędzy myślami generowanymi przez mózg a tym, co dzieje się w komórkach ciała: neuropeptydy. Spokojnie – zanim oczy wam się zaszklą i założycie, że mam zamiar zaatakować was masą medycznego żargonu, chciałbym was zapewnić, że zamierzam opisać fizjologiczny proces zamiany emocji w chorobę w bardzo prostych słowach. Jeśli są wśród was lekarze lub medyczni pracownicy naukowi, możecie uznać to objaśnienie za nadmiernie uproszczone, lecz proszę was o cierpliwość. 

Doktor Candace Pert, uznana badaczka stresu, wykazała, że pewien rodzajnaszych białych ciałek krwi (odpornościowych) – monocyty – zaopatrzony jest na powierzchni w maleńkie molekułyzwane neuroreceptorami, które są doskonale dopasowane do neuropeptydów. W receptory te wyposażone są wszystkie monocyty. 

Mózg syntetyzuje neuropeptydy – czyli łańcuchy aminokwasów – i rozprowadza je po całym ciele wzdłuż komórek nerwowych. Neuropeptydy to jakby klucze, pasujące do molekularnych zamków rozmieszczonych we wszystkich komórkach ciała. Doktor Pert nazywa je „drobinami mózgu, pływającymi po ciele” . Dzięki nim mózg „nawiązuje kontakt” z białymi krwinkami w całym ciele, zaś system immunologiczny z kolei odpowiada mózgowi, również za pomocą wspomnianych „mediatorów” zwanych neuropeptydami . Jeżeli mózg zinterpretuje wrażeniafizyczne jako gniew, lęk lub depresję, wszystkie białe krwinkibardzo szybko się o tym dowiedzą!

 

JEŻELI MÓZG ZINTERPRETUJE WRAŻENIA FIZYCZNE JAKO GNIEW, LĘK LUB DEPRESJĘ, WSZYSTKIE CIAŁA ODPORNOŚCIOWE SZYBKO SIĘ O TYM DOWIEDZĄ! 

 

Mózg i komórki ciała nie tylko porozumiewają się; komórki ponadto wyposażone są do pewnego stopnia w pamięć. Tysiące ludzi obserwowało, jakie postępy zrobił znany aktor Christopher Reeve. Reeve po upadku z konia przez lata był sparaliżowany. Przeszedł szeroko zakrojoną terapię fizyczną – fizjoterapeuci ciągnęli, naciskali i ustawiali mu nogi i ramiona w pozycjach normalnych dla zdrowego człowieka. Stare komórki w mięśniach, nerwach i tkankach obumarły i zostały zastąpione nowymi. Okazało się, że te nowe komórki nie pamiętają paraliżu, lecz za to przechowują pamięć o ruchu, którego z takim wysiłkiem uczono stare komórki, i pragną się poruszać.Pamięć o tym, jak komórki, tkanki, nerwy i mięśnie powinny się poruszać, została przeniesiona z jednej grupy komórek, którą manipulowano, do drugiej, które oczekiwały na manipulację! Pamięć nie mieści się więc w mózgu, lecz w komórkach ciała. 

Reakcje stresowe na poziomie komórkowym mają bardzo szeroki zasięg. Lęk na przykład wyzwala ponad 14 tysięcy poznanych fizycznych i chemicznych reakcji stresowych i aktywizuje ponad trzydzieści różnych hormonów i neuroprzekaźników . 

W latach dwudziestych XX wieku fizjolog dr Walter Cannon jako pierwszy opisał jako część reakcji stresowej to, co nazwał reakcją„walcz lub uciekaj”.Wielu uczonych uważa go za pioniera badań nad stresem. W maju 1936 roku dr Cannon napisał artykuł zatytułowany The Role of Emotion in Disease opublikowany w „Annals of InternalMedicine”. Cannon stwierdzał w nim, że kiedy ktoś postrzega siebie jako cel niebezpiecznego ataku, lęk pojawiający się w odpowiedzi na takie postrzeganie sytuacji powoduje znaczne zmiany fizjologiczne w ciele. Silny lęk sygnalizuje ciału, że powinno bronić się lub uciekać .

Cały system reakcji fizjologicznych związany jest przede wszystkim z hormonami: adrenaliną (zwaną też epinefryną) i noradrenaliną. Te dwa hormony w okresach intensywnego stresu powodują dramatyczne skutki we współczulnym układzie nerwowym. 

Kiedy dochodzi do stresującego wydarzenia, mózg zauważa stres i reaguje, uwalniając odpowiednie hormony z podwzgórza, przysadki mózgowej i nadnercza. Reakcja stresowa pobudza także nadnercza do wydzielania adrenaliny. Stymulowane nerwy współczulne uwalniają w ciele jeszcze więcej adrenaliny. Nerwy współczulnerozmieszczone są w całym ciele, nawet w narządach i tkankach, dlatego też wraz z ich pobudzeniem zaczyna szybciej bić serce, dochodzi do stymulacji okrężnicy (co może spowodować biegunkę), pocimy się, oskrzela rozszerzają się, wchłaniając więcej tlenu, itp. 

 

RÓWNOWAGA HORMONALNA

 

Między hormonami w ciele zachodzi bardzo delikatna równowaga. Jeśli każdy hormon występuje we właściwej ilości, ma to pozytywny skutek dla organizmu, lecz jeśli jakiegoś hormonu jest zbyt dużo albo za mało, odbija się to ujemnie na całym systemie. 

Doktor Hans Selye, endokrynolog, był jednym z pierwszych badaczy, którzy wskazali na związek stresu emocjonalnego z chorobami. Uczony ten dowiódł, że lęk, gniew i inne stresujące emocje prowadzą do powiększenia przerostunadnerczy, czego powodem jest nadmierna stymulacja przysadki mózgowej. Innymi słowy, zbyt wiele stresu sprawia, że przysadka mózgowa produkuje nadmierną ilość hormonów . 

Wszyscy słyszeliśmy historie o tym, jak jakaś drobna, starsza pani uniosła samochód, żeby uwolnić uwięzione pod nim dziecko, albo o rozwścieczonym żołnierzu, który sam jeden stanął do walki z całym batalionem wroga. To właśnie nagły przypływ adrenaliny podczas silnego stresu uzdalnia ciało do zadziwiających, wymagających wielkiej siły wyczynów. 

 

ZDRADLIWY CHARAKTER ADRENALINY

 

Adrenalina to hormon stresu, który wyzwala równie potężną euforię, jak dowolny narkotyk. Podwyższony poziom adrenaliny może sprawić, że człowiek poczuje się wspaniale.Osoba, u której adrenalina krąży po ciele, ma mnóstwo energii, potrzebuje niewiele snu i, ogólnie rzecz biorąc, czuje się bardzo podekscytowana życiem. Wielu specjalistów, którzy lubią niezwykle stresujące wymagania swojego zawodu, może uzależnić się od stresu – w gruncie rzeczy zaś od napływu adrenaliny. Pracownicy szczebla kierowniczego wspinający się po korporacyjnej drabinie, adwokaci wojujący na sali rozpraw i lekarze pogotowia zmagający się z jedną poważną traumą po drugiej – wszyscy oni przyznają się do uzależnienia od adrenaliny .

 

WIELU SPECJALISTÓW, KTÓRZY LUBIĄ NIEZWYKLE STRESUJĄCE WYMAGANIA SWEGO ZAWODU, MOŻE UZALEŻNIĆ SIĘ OD STRESU. 

 

Adrenalina to potężny hormon, który powoduje w fizjologii organizmu daleko idące skutki. Mobilizuje mózg, wyostrza wzrok i napina mięśnie, przygotowując ciało do walki lub ucieczki. Podnosi także ciśnienie krwi i przyspiesza czynność serca, mimo że naczynia krwionośne ulegają zwężeniu. Kiedy adrenalina zaczyna krążyć po ciele, ustaje trawienie, ponieważ krew odpływa z układu trawiennego i zasila mięśnie. 

Gdy stres jest krótkotrwały, niewielka porcja adrenaliny wyrządza więcej dobrego niż złego. Jeśli na przykład ktoś stoi przed rozjuszonym pitbullem lub gdy nagle zaatakuje nas jakiś rozwścieczony osobnik, ciało prawdopodobnie zareaguje na dostrzeżone niebezpieczeństwo i stres, pompując do organizmu porcję adrenaliny i kortyzolu. Po nagłym napływie tych hormonów przychodzi zmęczenie i potrzeba odpoczynku. Większość ludzi wie, że po szczególnie przerażającej czy pełnej gniewu utarczce odczuwa się wyczerpanie i pragnie się chwili wytchnienia.

 

Pamiętajcie, że także utarczka z małżonkiem czy nastoletnim dzieckiem albo gniewna uwaga, kiedy ktoś zajedzie wam drogę na ulicy, uznawane są przez ciało jako sygnał do wydzielenia niewielkiej dawki adrenaliny i kortyzolu. Jak wspominałem wcześniej, ciało nie rozróżnia, co powoduje potrzebę uwolnienia dodatkowej, niewielkiej dawki hormonu.Dostrzega niebezpieczeństwo lub trudność i szybko reaguje. 

W normalnych warunkach ten cykl – adrenalina/kortyzol i zmęczenie/odpoczynek – pojawiający się w odpowiedzi na krótkotrwały stres, jest ogólnie rzecz biorąc nieszkodliwy dla organizmu. Może nawet ocalić nam życie, mobilizując nas na przykład do walki z rozjuszonym pitbullem lub do szybkiej ucieczki w bezpieczne miejsce. 

Długotrwały stres jednak może doprowadzić do tego, że hormony stresu będą pompowane do organizmudanej osoby niemal regularnie. Jeśli na przykład ktoś żyje przez lata w stanie nierozwikłanego gniewu wobec małżonka czy dziecka, adrenalina może napływać do organizmu w nadmiernych ilościach. Podobnie też, jeśli ktoś pracuje przez lata pod kierunkiem szefa czy systemu, który sprawia, że osoba ta czuje się bezsilna i obrażana, to może przeżywać niemal nieustanny gniew czy poczucie zagrożenia. Taki długotrwały stres powoduje stały napływ hormonów adrenaliny i kortyzolu do krwiobiegu, co wywiera ogromnie rujnujący wpływ na zdrowie. 

Przedłużający się podwyższony poziom adrenaliny może przyspieszyć akcję serca i zwiększyć ciśnienie krwi do tego stopnia, że nagłe, przyspieszone bicie serca i wysokie ciśnienie krwi staną się normą. To nie rokuje dobrze. 

Podwyższony przez dłuższy czas poziom adrenaliny może też doprowadzić do zwiększenia stężenia trójglicerydów, czyli tłuszczów krążących we krwi, oraz podwyższać poziom cukru we krwi. To także nie rokuje dobrze. 

Utrzymujący się długotrwale wysoki poziom adrenaliny może też doprowadzić do tego, że krew będzie szybciej krzepnąć (co przyczynia się do wytwarzania blaszek miażdżycowych), tarczyca będzie nadmiernie podrażniana i organizm zacznie wytwarzać więcej cholesterolu. Wszystkie te objawy, jeśli powtarzają się przez długi czas, niosą ze sobą potencjalne zagrożenie dla życia. 

Wspomniałem już, że kiedy ciało uwalnia adrenalinę do organizmu,wydziela też hormon zwany kortyzolem. 

Podwyższony poziom kortyzolu utrzymujący się przez dłuższy czas powoduje długotrwałe zwiększenie stężenia cukru oraz insuliny we krwi. Podnosi się poziom trójglicerydów w krwiobiegu i może pozostać taki przez dłuższy okres. Może też wzrosnąć ilość cholesterolu we krwi i utrzymywać się na tym podwyższonym poziomie. Zbyt wiele kortyzolu w organizmie przyczynić się też może do przybrania na wadze, i to na stałe – zwłaszcza w środkowych partiach ciała. 

Nadmierna ilość kortyzolu w ciele może pozbawić kości niezbędnych elementów, takich jak wapń, magnez i potas. Może też prowadzić do utraty tkanki kostnej, a ponadto może być przyczyną zatrzymywania sodu (soli) w ciele, co przekłada się na wzrost ciśnienia krwi. Udowodniono, że podwyższony poziom kortyzolu powoduje:

• nadwerężenie odporności organizmu – zaś nieprawidłowe reakcje systemu immunologicznego wiążą się z podatnością na wiele chorób ,

• mniej efektywne wykorzystanie glukozy – główny czynnik w kontrolowaniu zarówno cukrzycy, jak i wagi ,

• utratę tkanki kostnej – czego konsekwencją jest rozwój osteoporozy ,

• zmniejszenie masy mięśniowej oraz zahamowanie regeneracji i wzrostu skóry – oba te czynniki mają bezpośredni wpływ na siłę, kontrolę wagi oraz ogólnie pojęty proces starzenia ,

• intensywniejsze gromadzenie tkanki tłuszczowej ,

• pogorszenie się pamięci i zdolności uczenia się, jak również obumieranie komórek mózgowych .

 

ZA DUŻO I ZA DŁUGO

 

Ustawiczne uwalnianie hormonów stresu – adrenaliny i kortyzolu – jeżeli nie zostanie opanowane, może wypalić organizm, podobnie jak kwas przeżera metal. Nawet wiele godzin po zakończeniu zdarzenia, które spowodowało stres, wspomniane hormony mogą utrzymywać się w ciele na wysokim poziomie, kontynuując swoje niszczycielskie dzieło. 

 

USTAWICZNE UWALNIANIE HORMONÓW STRESU – ADRENALINY I KORTYZOLU – JEŻELI SIĘ GO NIE OPANUJE, MOŻE WYPALIĆ ORGANIZM, PODOBNIE JAK KWAS PRZEŻERA METAL. 

 

Gdy długotrwały stres emocjonalny trwa i staje się przewlekły, skutki ciągłego wytwarzania hormonów stresu będą jeszcze bardziej destrukcyjne. To wówczas toksyczne emocje stają się emocjami zabójczymi. Ciało zaczyna niszczyć samo siebie. Potężny, ciągły zastrzyk substancji chemicznych uszkadza tkanki i narządy, co w następstwie może objawić się w postaci wielu różnych chorób. 

Pozostaje smutnym faktem, że jako naród wchodzimy na szlak nadmiernego stresu w coraz młodszym wieku. Paul Pearsall w książce The PleasurePrescriptionstwierdza, że młodzi ludzie są dzisiaj zestresowani, jeszcze zanim mieli szansę rozpocząć samodzielne życie. Przytacza dyskusję z jednym ze studentów ze swego college’u:

–   Zawsze – oznajmił mój student na zajęciach z psychologii – albo jestem zmęczony i znudzony, albo zestresowany i doprowadzony do ostateczności. Mam tylko dwa biegi, najwyższy i najniższy, i pewnie już rozwaliłem sprzęgło. Najbardziej martwię się tym, że nic mnie już nie cieszy. Nic mnie naprawdę nie ekscytuje ani nie smuci. Dawno już nie śmiałem się długo i serdecznie ani porządnie się nie wypłakałem. Brnę do przodu, ale w ogóle nie odczuwam emocji. Byłem w Disneylandzie i Disney World. Pływałem skuterem wodnym, skakałem na bandżo, przeżyłem szalony seks, upijałem się do nieprzytomności, brałem narkotyki. Nic mnie nie pociąga ani nie odpycha. Mam tylko dziewiętnaście lat – a czuję się, jakbym przechodził kryzys wieku średniego .

Pearsall po tej rozmowie doszedł do wniosku, że wielu studentów przejawia klasyczne symptomy wypalenia i wyczerpania stresem na najwyższym, trzecim poziomie. Jak napisał: „Przychodząc na zajęcia, wyglądają na zmęczonych, kaszlą, kichają i cierpią na wszelkiego rodzaju choroby, począwszy od chronicznego przeziębienia po mononukleozę. Kiedy pytam, jakie mają rozrywki, najczęściej słyszę w odpowiedzi: «plątanie się». Kiedy pytam, co przez to rozumieją, mówią mi, że «po prostu wałęsają się tu i tam, czekając, aż wydarzy się coś, co ich będzie kręcić»” .

 

Zanim przeciętny młody człowiek osiągnie w naszej kulturze dojrzałość, jest świadkiem ponad 70 tysięcy odegranych morderstw, które ogląda w telewizji . Psychika dziecka nie rozróżnia udawanych morderstw od prawdziwych. Umysł postrzega niebezpieczeństwo i na nie reaguje. Wszyscy znamy uczucie, jakie pojawia się przy oglądaniu szczególnie przerażającego czy pełnego napięcia film. Ciało doświadcza wówczas przelotnej reakcji adrenalinowej. To samo może się nam przytrafić, jeśli weźmiemy jakiś kłębek nitek za pająka: adrenalina napływa nawet wtedy, jeśli pająk jest tylko wytworem wyobraźni. Dochodzi do stymulacji – nawet jeśli niebezpieczna sytuacja nie dzieje się naprawdę. 

Równie szybką drogą do uzależnienia się od adrenaliny jak przerażające, makabryczne przekazy, może stać się poszukiwanie przyjemności za pomocą zewnętrznego pobudzenia. Ciało postrzega stymulację nowymi bodźcami jako stres, zaś hormony stresu oddziałują na organizm jak każdy inny narkotyk, gdyż w odpowiedzi na nową sytuację wyzwalają euforię. To hormony przyjemności sprawiają, że interpretujemy wydarzenie jako porywające czy ekscytujące.

 

Ciągła pogoń za wytwarzaną przez hormony euforią powoduje to, co nazywamy pobudzeniem,które jest stanem zależności od neurohormonów stresu. Dochodzi do niej wtedy, kiedy ktoś nieustannie poszukuje czegoś nowego, niezwykłego, innowacyjnego, frapującego zmysły. Taka osoba pędzi od jednego wysoce dramatycznego wydarzenia do drugiego. Skutek jest taki, że człowiek zaczyna uważać nadmierną stymulację za normę, a wszystko, co słabsze odtego hormonalnego upojenia, za nudne i rozczarowujące. 

W końcu adrenalina wciąga bez reszty. Tak jak alkoholik potrzebuje alkoholu, nałogowiec adrenaliny jest fizycznie i psychologicznie uzależniony od regularnych dawek tego hormonu. Podobnie w przypadku większości pozostałych uzależnień od różnych substancji chemicznych, uzależnienie od adrenaliny oddziałuje nadzwyczaj destrukcyjnie na ciało. Osoba, która wychodzi z takiego uzależnienia, zazwyczaj cierpi na poważne objawy głodu narkotycznego. 

 

DWIE PODSTAWOWE ZASADY ODNOSZĄCE SIĘ DO STRESU

 

Musimy sobie wyraźnie uświadomić,że ciało postrzega stres wytworzony przez dobre doświadczenia dokładnie tak samo, jak podchodzi do stresu spowodowanego doświadczeniami negatywnymi. Musimy też zrozumieć następujące zasady:

 

Zasada 1: Stres stresowi nierówny