Wybranek serca  - Yvonne Lindsay - ebook
Wydawca: Harlequin Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Wybranek serca - Yvonne Lindsay

W czasie podróży do Włoch Blair Carson poznała włoskiego arystokratę Draca Sandrellego. Zapałali do siebie namiętnością, której nie byli w stanie się oprzeć. Wkrótce po tym, jak Blair wróciła do Nowej Zelandii, przyjechał tam również Draco. Po nią. Dla niego jest oczywiste, że Blair powinna zamieszkać z nim w Toskanii. Ona jednak nie wyobraża sobie życia bez swojej rodzinnej firmy. Sytuacja się komplikuje jeszcze bardziej, gdy Blair odkrywa, że jest w ciąży...

Kolejna część miniserii Pieniądze i kłamstwa ukaże się w maju.

Opinie o ebooku Wybranek serca - Yvonne Lindsay

Fragment ebooka Wybranek serca - Yvonne Lindsay






Yvonne Lindsay

Wybranek serca

Tłumaczyła Magdalena Kalemba

Harlequin


Tytuł oryginału: Secret Baby, Public Affair

Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2009

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

Korekta: Anna Kiełczewska


© 2009 by Dolce Vita Trust

© for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2011

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone.

Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o.

00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25

Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa

ISBN 978-83-238

GORĄCY ROMANS – 920

Konwersja: Nexto Digital Services


ROZDZIAŁ PIERWSZY


– To był po prostu udany seks. Nic więcej.

No tak. Tylko na to mu pozwoliła. Blair i Draco patrzyli sobie w oczy. Blair modliła się, by wyszedł, zanim ona zrobi jakieś głupstwo – na przykład zemdleje czy nie wytrzyma i go pocałuje. Gdy Draco się do niej uśmiechnął, żołądek podjechał jej do gardła. Doznała uczucia takiego jak wtedy, gdy pierwszy raz poszli ze sobą do łóżka.

– Cara mia, doskonale wiesz, że łączy nas o wiele więcej.

Jego głos wibrował namiętnością, sprawiając, że Blair dostawała gęsiej skórki. Nadal budziła się w nocy, przypominając sobie jego głos, tak głęboki jak grzmot błyskawicy w oddali. Gorzej jeszcze, przypominało jej się, jakie to uczucie, gdy ich nagie ciała dotykają się, gdy Draco kocha się z nią tak namiętnie, jakby była pierwszą i ostatnią kobietą w jego życiu.

Zielone oczy Draca zabłysły domyślnie, gdy spostrzegł jej reakcję. Jak na kogoś kto ledwie ją zna, Draco zdawał się czytać Blair jak książkę. Na jego wargach igrał zmysłowy uśmiech. Jak zwykle elegancki, by nie powiedzieć wytworny, z gładko przyczesanymi, lśniącymi kruczoczarnymi włosami, Draco Sandrelli nawet na nabożeństwo żałobne włożył garnitur od najlepszych włoskich projektantów i błyszczące skórzane buty. Gdyby to ktoś inny nosił się w tak wyszukany sposób, mogłoby to wyglądać na przesadę, ale Draco… Draco był najprzystojniejszym facetem, jakiego Blair w życiu widziała. Idealne rysy twarzy, niezwykle wysoki, rosły i smukły – zawsze wyglądał nieziemsko. Gdy Blair na niego patrzyła, zasychało jej w gardle.

– Zjedz dzisiaj ze mną kolację – zaproponował.

– Nie. Nie ma mowy. Nazwij to, co się między nami zdarzyło, wakacyjnym szaleństwem czy jakkolwiek inaczej. Więcej się to nie powtórzy. Teraz już jestem w domu i wracam do pracy. Co mi przypomina o moich obowiązkach. Jestem pewna, że tobie także ich nie brakuje.

Nieważne, co się wydarzy, myślała Blair, nie zamierza pytać go, co on tu w ogóle robi. Ostatecznie, jakie były szanse, że człowiek, który rzucił na nią urok we Włoszech, pojawi się dzisiaj w Ashurst Collegiate w Auckland? W końcu to było nabożeństwo pogrzebowe jednego z najstarszych przyjaciół jej ojca. Jakkolwiek powtórzenie zakazanych rozkosznych chwil, jakie przeżyła z dziedzicem imperium rodziny Sandrelli, wydawało się niezmiernie kuszące, Blair miała na głowie ważniejsze sprawy.

Zdobywając się na maksimum samokontroli, obróciła się na pięcie i odeszła.

Wyczuła raczej, niż usłyszała, że Draco postanowił pójść za nią. Przyspieszyła kroku i skręciła z korytarza w drzwi z napisem „Wyłącznie dla personelu". Prowadziły do ogromnej kuchni w Jubilee Hall, gdzie przygotowano posiłki na stypę. Gdy tylko zamknęły się za nią drzwi, oparła się o ścianę, starając się uspokoić. Serce waliło jej jak młotem. Miała nadzieję, że Draco nie będzie na tyle zawzięty, by wkraczać do kuchni. I nie myliła się.

Co, u licha, się z nią działo? Ręce drżały jej jak w gorączce. Nie była tak zdenerwowana od chwili, gdy przyłapała swojego narzeczonego, Rhysa, ze swoją najlepszą przyjaciółką, Alicią, w piwnicy z winami w restauracji Blair. Utrata mężczyzny, z którym miała iść do ołtarza kilka dni później, oraz przyjaciółki, która miała stać u jej boku w kościele, spowodowała niewyobrażalny ból. Ich wspólna zdrada nadal tkwiła głęboko w sercu Blair, a rana nie chciała się zabliźnić.

To dlatego wyjechała do Toskanii. A tam trafiła w uwodzicielskie sidła Draca Sandrellego.

To, co powiedziała przed chwilą Dracowi, nie do końca było prawdą. Nazwanie tego, co było między nimi we Włoszech, a jak widać, nie straciło swojej mocy w Nowej Zelandii, „udanym seksem", to było coś więcej niż eufemizm. To było kłamstwo. Uczucia, jakie żywiła w stosunku do Draca, przewróciły jej życie do góry nogami. Ta namiętność ją spalała. Absolutne szaleństwo. Kilka nocy z Drakiem i Blair odzyskała pewność siebie. I to właśnie było jej potrzebne. Nic więcej.

Szła przez olbrzymią kuchnię, automatycznie sprawdzając, czy wszystko jest w porządku. Kelnerzy rozłożyli catering z jej restauracji w sposób doskonały. Ciasta na wynos dla gości zostały spakowane w zgrabne paczuszki i tymczasowo włożone do chłodziarek. Nie pozostawało nic więcej do zrobienia. Grupa, którą wynajęła do obsłużenia stypy, posprząta po przyjęciu i zabierze wszystkie sztućce i całą zastawę z powrotem do restauracji w ciągu kilku godzin.

Blair wygładziła elegancki kostium, po czym wzięła jedną z lekkich paczek z niewykorzystanymi ozdobami i skierowała się do drzwi wyjściowych na tyłach domu. Pospieszyła wprost do samochodu, obrzucając go krytycznym spojrzeniem. Stary grat. Gdyby nie jej podróż do Toskanii, mogłaby go wymienić na zupełnie nowy wóz. Nie żałowała jednak swojej decyzji. Nie chciała pozostać ofiarą perfidii Alicii i Rhysa – nie miała ochoty rozpaczać w domu. Zamiast tego wyjechała i… dowiedziała się więcej o sobie jako o kobiecie.

Na tym wyjeździe Blair odkryła, że nie może mieć wszystkiego. Nie była osobą, która potrafi rozkręcać biznes, zbierać nagrody i wyróżnienia w branży gastronomicznej, a jednocześnie być oddaną partner ką. Nie. Blair była zadowolona z decyzji, jaką podjęła. Na razie praca będzie stanowić jej życie. A jeśli chodzi o Draca, cóż… Wszyscy od czasu do czasu miewają kogoś takiego jak Draco w swoim życiu – tak sobie przynajmniej wmawiała. Ich romans był intensywny, spalał ją i rozbudzał. Gdyby została dłużej z tym mężczyzną, całkowicie by ją to pochłonęło. Gdy to sobie uświadomiła, zobaczyła wszystko w odpowiedniej perspektywie. Nie chciała być jak jej ojciec, goniący za kolejną namiętnością, rzucający się w wir coraz to nowych romansów.

Któregoś ranka, gdy leżała w ramionach Draca w zmierzwionej, wciąż jeszcze gorącej od ich rozpalonych ciał pościeli, uświadomiła sobie ze zgrozą, że od trzech dni ani razu nie pomyślała o swojej restauracji Carson's. To było jak zimny prysznic. Rzuciła się w romans z Drakiem z pasją, którą zwykle rezerwowała dla pracy.

Nie, zdecydowanie w jej życiu nie było miejsca jednocześnie na wielką miłość i karierę. Praca była dla niej wszystkim. Sukces stanowił część jej samej, w przeciwieństwie do czegoś efemerycznego i ulotnego, jak pociąg seksualny między dwojgiem ludzi.

Blair wyskoczyła z łóżka i szybko się spakowała. Nie słuchała nalegań Draca, by została dłużej. Mimo że czas spędzony z nim przyniósł jej wiele grzesznej przyjemności, to nie była to tego rodzaju pokusa, na której można by budować przyszłość. Namiętność niczego nie gwarantowała. Nauczyła ją tego bolesna przeszłość jej ojca. I jej własna.

W tym momencie pragnęła tylko jednego: zobaczyć pięć gwiazdek dla Carson's na łamach czasopisma „Fine Dining". Marzyła, by gazeta przydzieliła restauracji to najwyższe wyróżnienie, dzięki czemu lokal miałby zapewnioną stałą klientelę z najwyższych warstw społecznych Auckland. To zawsze było marzeniem jej ojca, póki zły stan zdrowia nie zmusił go do przekazania interesów w ręce córki. Teraz to było jej marzenie. Myślała, że dopnie celu z Rhysem i Alicią u swego boku. Ale poradzi sobie sama i Carson's stanie się najlepszą restauracją w Auckland. A ona zapomni o Dracu Sandrellim.


Draco stanął przed drzwiami prowadzącymi do kuchni i zawahał się. Chodził korytarzem w jedną i w drugą stronę, czekając na Blair, lecz ona nie wracała. Musiała tu gdzieś być. Muszą porozmawiać i Draco nie zamierzał odchodzić z niczym. Kiedy Blair wyjechała tamtego ranka, Draco był gotów góry przenosić, byleby skłonić ją do zostania. Pech chciał, że otrzymał wtedy nagły telefon od swoich rodziców mieszkających kilka kilometrów od palazzo i Blair zdążyła mu się wymknąć. Zanim zdążył wrócić z posiadłości rodziców, Blair opuściła palazzo, nie zostawiwszy mu do siebie żadnego kontaktu. Kompletnie go zaskoczyło, że ją tu dzisiaj odnalazł.

To potwierdzało jego podejrzenie, że Blair jest jego przeznaczeniem. Los dawał mu drugą szansę. Przyciąganie, jakie było między nimi, nie zniknęło. Taka namiętność nie zdarza się często, choć niektórzy szukają jej przez całe życie. Zbyt wielu ludzi spełniało oczekiwania innych i zadowalało się przeciętnością. On sam już raz popełnił ten błąd, z szacunku dla rodziny i swego zmarłego brata, lecz skutki okazały się katastrofalne. Nigdy więcej tego nie zrobi.

Namiętność do Blair rozpalała wszystkie jego zmysły.

Wszedł do kuchni i zapytał personel o Blair. Powiedziano mu, że już wyszła. Draco pędem wybiegł na korytarz, po czym kilkoma susami dostał się na parking. Blair chwytała już za klamkę samochodu.

– Blair!

– Powiedziałam ci już wszystko, co miałam do powiedzenia, Draco – westchnęła na jego widok i szybko wślizgnęła się za kierownicę.

Draco powstrzymał ją, gdy próbowała zamknąć za sobą drzwi.

– Owszem, ale nie wysłuchałaś jeszcze, co ja mam do powiedzenia.

– Szczerze mówiąc, nie jestem ciekawa.

Gdy skutecznie zablokował jej drzwi i oparł się o nie, skrzyżowała ręce na piersi, patrząc na niego z lekką irytacją.

– O co chodzi? Nie możesz się pogodzić z tym, że ktoś cię po prostu nie chce? Mogę się założyć, że nieczęsto w swoim życiu tego doświadczałeś, ale ten jeden raz jakoś to chyba przebolejesz, co? – wyrzuciła z siebie.

Draco uśmiechnął się, widząc, jak Blair się wścieka. Kiedy tak prychała jak rozdrażniony kociak, była jeszcze ładniejsza.

– Chcę tylko pogadać. Wyjechałaś tak nagle. Nie było nawet okazji, by się pożegnać.

Draco zauważył, że przynajmniej te słowa wywołały u niej jakąś inną reakcję niż złość. Nie mogąc się powstrzymać, spojrzał na jej piersi. Uwielbiał w Blair wszystko – jej ciało, to, jak się zachowywała w łóżku, jej zapach. Widząc jego wzrok ślizgający się po jej ciele, zarumieniła się po uszy.

Draco jeszcze nigdy nie poznał kobiety, która byłaby aż tak wrażliwa na jego dotyk. Chciał jej znowu dotykać. A potem znowu i znowu.

– Och, na litość boską! – Sięgnęła, by przekręcić kluczyk w stacyjce. Najwyraźniej była zła sama na siebie za to, jak na niego reagowała. – Jest tak, jak mówiłam wcześniej: to tylko wakacyjny romans, który się skończył, a ja wróciłam do normalnego życia. A teraz, proszę, pozwól mi odjechać, bo będę musiała wezwać ochronę.

– Tu się właśnie nie zgadzam, delizia. Daleko nam do końca. Teraz pozwolę ci odjechać, ale zapewniam cię, Blair, że jeszcze się spotkamy i skończymy naszą rozmowę.

Draco zatrzasnął drzwi i odsunął się od samochodu. Zdezelowany pojazd ruszył z piskiem opon. Gdy patrzył, jak Blair odjeżdża, na jego wargach pojawił się uśmiech satysfakcji. Być może Blair sądzi, że go spławiła, ale niedoczekanie. Jego macki sięgają daleko poza zasięg jego ramion. Teraz, kiedy już ją odnalazł, nie wymknie mu się. Będzie miał ją w swoim łóżku. Niedługo.

Ostatecznie, nie na darmo płynie w nim krew rodu Sandrelli.

Pomyślał o swoim dziedzictwie i na jego twarz padł cień. Draco poczuł, jak na piersiach osiada mu olbrzymi ciężar. Właściwie rodzina Sandrelli kończy się wraz z chorobą ojca Draca lub – jeśli ktoś woli w ten sposób to widzieć – znajduje kontynuację właśnie dzięki Dracowi, który jest jedynym dziedzicem imperium. Odpowiedzialność za rodzinę i przedłużenie rodu spoczywa teraz wyłącznie na nim. Co sprawia, że przed nim i Blair rysują się jeszcze ciekawsze perspektywy, niż mogła sądzić. Ale wszystko to, jeśli się zgodzi znowu z nim spotkać.

Draco nie był pewien, czy zdoła przyprowadzić wybrankę swego serca przed oblicze ojca, zanim będzie za późno. Jego ostatni zawał nie był bardzo ciężki, ale lekarze ostrzegali, że ojciec może mieć udar lub śmiertelny zawał w każdej chwili.

Draco musiał mieć pewność, że nie przybędzie za późno. Rodzina Sandrelli od wieków miała w posiada niu prowincje wokół palazzo. I choć dziedzictwo rodzinnej fortuny spoczęło na barkach Draca wyłącznie z powodu śmierci jego starszego brata, dziesięć lat temu, nie zamierzał być tym, który zobaczy jej koniec. Jego związek z Blair Carson zaowocuje dzieckiem, tak pożądanym przez rodziców, i biorąc pod uwagę namiętność, jaka była między nimi, nie będzie to nic trudnego.








ROZDZIAŁ DRUGI


– On znowu tutaj jest. To już siódmy dzień z rzędu, skarbie. – Gustav, szef kelnerów, jawnie pokazujący, że jest gejem, przechodząc obok Blair, by złożyć zamówienie w kuchni, uśmiechnął się i znacząco uniósł brwi.

Nóż, którym kroiła warzywa, wysunął się Blair z rąk i prześlizgnął tuż przy jej palcu. Serce zaczęło jej bić gwałtownie. Od czasu nabożeństwa żałobnego Draco pojawiał się w restauracji co wieczór. Zamawiał stolik dla jednej osoby i kolację. Dzisiaj przyszedł później niż zwykle i Blair nie potrafiła się powstrzymać – czekała na niego i zastanawiała się gorączkowo, czy już wyjechał do Toskanii, czy jednak przyjdzie. Z nerwów aż bolał ją żołądek. Dobrze, że w restauracji jak zwykle było mnóstwo pracy, zwłaszcza że pomocnik kuchenny nagle zachorował.

Tak z pewnością nie zachowywała się zbierająca nagrody szefowa kuchni ekskluzywnej restauracji, przypominała sobie, próbując się opanować. Powinna się teraz skoncentrować na jednym celu. A ów cel nie miał nic wspólnego z Drakiem Sandrellim.

– Co zamówił?

Miała nadzieję, że Draco zamówił coś, co można szybko podać, i że wkrótce sobie pójdzie.

– Eskalopki alla Boscoila z warzywami sauté. Jak na takiego wielkiego faceta odżywia się dość lekko. Może chce zachować apetyt na coś jeszcze. – Gustav ponownie uniósł brwi, by podkreślić, że to aluzja, po czym tak zgrabnie, jakby tańczył, a nie chodził, popłynął z powrotem na salę.

Blair odetchnęła. Eskalopki w sosie grzybowym i warzywa były dość łatwe do przygotowania. To jedna z wielu potraw, którą nauczyła się robić podczas swojej kwerendy kulinarnej w Toskanii – podróży, która zaczęła się w kuchniach i we włoskich marketach, a skończyła w łóżku Draca.

Blair wlała oliwę z oliwek na patelnię, starając się nie myśleć o tamtej podróży. Na próżno jednak. Sam zapach oliwy z ostrą papryką przypominał jej Toskanię. Jej zachwyt w chwili, gdy wysiadła z autobusu przy Palazzo Sandrelli. Potężne, irracjonalne pragnienie, by należeć do tego miejsca, które owładnęło nią, gdy szła ozdobnymi schodami w górę, gdy przypatrywała się wiekowym ozdobom na sufitach.

Odkąd matka Blair odeszła, ona i jej ojciec wiedli życie nomadów. Przenosili się z jednego miasta do drugiego. Śledzili sezon turystyczny, pojawiali się tam, gdzie było zapotrzebowanie na prace sezonowe. Carson's to była jedyna rzecz w jej życiu, która była stała i niezmien na. To był jej dom, jej baza. I jeśli chce, by popularność tego miejsca nie zmalała, musi przestać chodzić z głową w chmurach i zabrać się do pracy.

Jednak podczas przygotowywania posiłku nie potrafiła nie myśleć o Dracu. Co wieczór po kolacji przesyłał jej do kuchni komplementy. Zwykle w takich sytuacjach Blair wychodziła do klienta, by z nim osobiście porozmawiać, ale tym razem nie zrobiła tego ani razu. Bała się kolejnego spotkania z Drakiem. Bała się własnych uczuć.

Wystarczyła świadomość, że ona i Draco przebywają pod tym samym dachem, by była skrajnie spięta i miała gęsią skórkę. Dzieliło ich zaledwie kilka kroków. Gdyby do niego wyszła i się dosiadła – Blair nie miała złudzeń – nie byłoby odwrotu. Wiedziała, że Draco zastawił na nią pułapkę, a teraz czeka. Mężczyźni tacy jak on lubią wygrywać. Nie przyjmują do wiadomości porażki.

Co wieczór, zanim usłyszała, że Draco przesyła komplementy do kuchni, siedziała jak na szpilkach. Jakby jego opinia o posiłku naprawdę miała w tej chwili jakieś znaczenie.

Nie upłynęło pół godziny, a Blair właśnie kończyła podawać deser dla ostatnich klientów, gdy Gustav z dziwną miną stanął tuż przy niej.

– Blair?

Blair obrzuciła go podejrzliwym wzrokiem.

– Nie mów mi tylko, że właśnie pojawiła się grupa wściekle głodnych turystów. Padam z nóg.

– Nie. To nie jest takie proste. Chodzi o tego przystojniaka. Chce z tobą rozmawiać. Osobiście.

Blair zamarła.

– A ty przeprosiłeś go i powiedziałeś, że nie mogę podejść, prawda?

– Właściwie nie. Powiedziałem, że zaraz przyjdziesz.

– Gustav!

– Słuchaj, jest wpół do dwunastej, restauracja jest prawie pusta. Kuchnia jest pod kontrolą i podajemy już tylko desery i kawę. Nie ma powodów, dla których miałabyś nie wyjść dzisiaj wcześniej i się trochę nie zabawić. No, daj już spokój. Idź. – Gustav odwiązał jej fartuch i zabrał go, opędzając się od Blair jak od muchy.

Blair westchnęła. Odkąd zerwała zaręczyny z Rhysem i pozbawiła jego i Alicię pracy w Carson's – co drogo ją potem kosztowało, gdyż wytoczyli jej proces, że nie zachowała okresu wypowiedzenia – Gustav wiele razy zachęcał ją, by odrobinę odpuściła, rozpogodziła się i wyszła się gdzieś zabawić.

Gdyby tylko Gustav wiedział o wszystkim, pomyślała. Blair już na długi czas miała dosyć zabawy. To dlatego rzuciła się w wir pracy tuż po tym, jak kilka tygodni temu zeszła z pokładu samolotu.

Widząc jej ociąganie, Gustav pokręcił głową.

– No, idź. Popraw tylko makijaż. – Blair wzniosła oczy do nieba. – No co? Przecież cię to nie zabije. Słuchaj, kochanie, gdybym sądził, że mam choć cień szan sy, już siedziałbym przy tym stoliku. Ale on wyraźnie zaznaczył, że chodzi mu o ciebie.

Blair przeczesała włosy i pociągnęła usta szminką.

– Gotowe. Zadowolony?

– Niezupełnie, skarbie. – Gustav zdjął klamrę spinającą jej włosy i rozrzucił je na ramiona, następnie uszczypnął ją w oba policzki i rozpiął guziki jej typowego dla szefa kuchni ubrania, by odsłonić dekolt. – Teraz jestem zadowolony.

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com