Wszędy pełno Ciebie. Rozważania na niedziele i święta - Twardowski, Jan  - ebook
Wydawca: Święty Wojciech Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2011

Wszędy pełno Ciebie. Rozważania na niedziele i święta ebook

Twardowski, Jan

3.5 (2)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 130 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 4 godz. 9 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Wszędy pełno Ciebie. Rozważania na niedziele i święta - Twardowski, Jan

Nowe wydanie wyboru komentarzy ks. Jana Twardowskiego (1915-2006) do niedzielnych i świątecznych czytań z Ewangelii, uzupełnione o refleksje na dni nie uwzględnione we wcześniejszych edycjach. Proste i zwięzłe, oszczędne w słowach, jak aforyzmy, pełne odwołań do spraw powszednich „kazania najkrótsze” przynoszą tak typowy dla ks. Twardowskiego uśmiech i prowokujące do przemyśleń pytania. Są stale aktualnym przewodnikiem na drodze do wiary głębszej i dojrzalszej.

Opinie o ebooku Wszędy pełno Ciebie. Rozważania na niedziele i święta - Twardowski, Jan

Fragment ebooka Wszędy pełno Ciebie. Rozważania na niedziele i święta - Twardowski, Jan




























ROK A

ADWENT I BOŻE NARODZENIE

Odnaleźć Boga – to zrozumieć: Bóg jest tak
nieskończenie wielki, że nie zdoła Go ogarnąć
cały wszechświat, i jednocześnie może przyjść
jako bezbronne dziecko.


Pierwsza niedziela Adwentu

Mt 24,37-44

Gotowi

Pierwsi chrześcijanie czekali po Zmartwychwstaniu Jezusa na Jego powtórne przyjście. Żyli na co dzień tą nadzieją.

Mamy przygotować się na spotkanie Jezusa. Torujmy w swoim życiu drogi, którymi mógłby do nas przyjść.

Programujemy sobie życie, studia, karierę, wyjazd za granicę. Bądźmy przygotowani na to, że Bóg może zmienić wszystko nieoczekiwanie.

Bądźmy gotowi nie tylko na śmierć, koniec świata, ale jeszcze na inne niespodzianki w życiu.


Druga niedziela Adwentu

Mt 3,1-12

Nawracajcie się

Zwykle uważamy, że są dwa rodzaje nawróceń. Ktoś się nawraca dlatego, że odzyskał utraconą wiarę, albo dlatego, że był grzesznikiem i oczyścił się z grzechów.

Tymczasem mamy nawracać się stale, to znaczy nieustannie zwracać się ku Bogu, choćbyśmy wierzyli bez zastrzeżeń i dbali o czystość duszy.

Tak wiele spraw w codziennym życiu zasłania nam Boga. Nie tylko niewiara, grzech, ale i zmęczenie, roztargnienie czy zwykła słabość ludzka.


8 grudnia. Uroczystość Niepokalanego Poczęcia
Najświętszej Maryi Panny

Łk 1,26-38

Darmo dany

Święto Wielkiego Daru Boga. Daru danego darmo.

Matka Boża nie miała jeszcze żadnych zasług. Jeszcze nie przyszła na świat, nie powiedziała aniołowi: „Oto ja służebnica Pańska” (Łk 1,38), nie urodziła Jezusa, nie marzła w baraku betlejemskim, nie tułała się po Egipcie, nie została sama, kiedy Syn nauczał, nie biegła po drodze krzyżowej, nie pękło Jej serce w Wielki Piątek. A Bóg dał już Jej wszystko – dar Niepokalanego Poczęcia.

Zasługą Maryi było to, że nie przywłaszczyła go sobie, nie powiedziała „oto ja”, ale „oto Bóg uczynił mi wielkie rzeczy”. Nie zmarnowała daru, nie rozproszyła, ale stale go pomnażała w świecie drapieżnego Heroda i złego cezara. W brudnym otoczeniu zachowała czystość duszy coraz bardziej ubogiej, czystej, posłusznej Bogu. Za sprawą daru, jaki otrzymała, ludzkie życie na ziemi czyniła coraz piękniejszym. Dlatego jest natchnieniem dla wszystkich dusz tęskniących za Panem Bogiem.

My też mamy wiele darmo danych darów. Każdy z nas dostał dar życia, dar chrztu świętego, dar wiary. Na żaden z nich nikt z nas sobie nie zasłużył.

Co robimy z darami otrzymanymi od Pana Boga?

Czy nie przywłaszczamy sobie wszystkiego?


Trzecia niedziela Adwentu

Mt 11,2-11

Miłosierny

„Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” – pytał Jezusa Święty Jan Chrzciciel przez swoich uczniów (Mt 11,3).

Święty Jan Chrzciciel, którego wychował Stary Testament, nawet ubierał się jak prorok Eliasz. Mógł sobie wyobrażać Mesjasza jako groźnego sędziego, który ludzi od razu przesieje jak ziarno, oddzieli plewy i rzuci w ogień nieugaszony. Uczniowie opowiedzieli mu o działalności Jezusa jako Mesjasza ewangelicznego: przyszedł, aby ratować grzeszników.

Błogosławiony, który się nie gorszy (jak przetłumaczył ksiądz Jakub Wujek), to znaczy nie oburza się na to, że Bóg nie jest taki, jakim Go sobie wyobrażamy.


Czwarta niedziela Adwentu

Mt 1,18-24

Bojaźń Boża

Święty Józef był wychowany jeszcze w duchu Starego Testamentu, czuł lęk przed Bogiem. Kiedy dowiedział się, że Bóg zawładnął Maryją, czuł się niegodny, by być z Nią razem.

Przypomina się Święty Piotr, który po połowie ryb powiedział do Jezusa, że nie jest godny, by być z Nim razem.

Nieraz czujemy się niegodni, by przyjąć Komunię Świętą, a przecież nikt z nas nie jest godzien, bo Komunia Święta nie jest nagrodą za święte życie, tylko jest miłosierdziem, którego nie jesteśmy godni.


Narodzenie Pańskie

J 1,1-18

Na Boże Narodzenie

Tyle się wyrzekł Pan Jezus w świętą noc betlejemską. Zrezygnował z ziemskiego majestatu, wygodnego mieszkania z firankami w oknach, ale nie wyrzekł się ziemskiej, ludzkiej miłości. Matczynej miłości, troski opiekuna, Świętego Józefa, serdeczności pasterzy i mędrców. Uświęcił ludzką miłość w naszych rodzinach.

Dlatego Wigilia to opłatek, życzenia, podarunki, poszukiwanie bliskich pogubionych po świecie, radość spotkania się przy stole.


26 grudnia. Świętego Szczepana, pierwszego męczennika

Mt 10,17-22

Modlitwa za wrogów

Przypomina się Święty Szczepan – męczennik najbardziej autentyczny, bo z rozwaloną dokładnie kamieniem głową. Podziwiamy w nim to, że nie zaparł się wiary. Podziwiamy jego męstwo. Zazdrościmy śmierci: „Cóż za szczęśliwa śmierć, gdy widzi się otwarte niebo! W cierpieniu widzieć Jezusa! – szczęście tak wielkie, że warto dla niego dostać kamieniem w głowę”.

Podziwiając męczenników, bardzo często rzucamy się z pazurami na tych, którzy prześladują. Starajmy się za nich modlić, choć to trudna modlitwa i czasem trochę podejrzana, bo, modląc się za wrogów, możemy nieraz być podobni do faryzeusza, który mówił: „Dziękuję Ci, że jestem dobry i że nie jestem taki zły, jak tamci”.

Często na nikogo nie rzucamy kamieniami, ale jest w nas tyle nienawiści (także ukrytej), złości, gniewu, zapalczywości. Aż wre to w nas!

Jak ma wyglądać modlitwa za wrogów? Chyba tak: „Boże, przebacz i jawną nienawiść, i tę ukrytą, jaka jest we mnie. Nienawiść, która przenika atmosferę i ją zatruwa”.

Merton pisał, że każdy odruch gniewu w sercu człowieka był przyczyną wybuchu drugiej wojny światowej.

Wszystkie nasze ukryte złości i urazy zatruwają powietrze naokoło nas i nawet rodzą morderców.


Niedziela w oktawie Narodzenia Pańskiego.
Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

Mt 2,13-15.19-23

Anioł Stróż

Nawet Najświętsza Rodzina miała swoje niepokoje. Mędrcy nie pomogli. Przecież mogli, wiedząc o zawiści Heroda, zabrać z sobą Dziecko.

Jaka to radość, że Anioł Pański czuwa nad rodziną nawet wtedy, kiedy sytuacja wydaje się beznadziejna.

Pierwszą modlitwą, jakiej uczą dzieci w rodzinie, jest: „Aniele Boży, Stróżu mój…”.

Jeżeli chodzi o nas, to wolimy być czasem aniołami, a nie stróżami.


1 stycznia. Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Łk 2,16-21

Na Nowy Rok

Jak Bóg powierzył Jezusa Matce Bożej, tak Kościół obecnie powierza Jej opiece nowy rok.

Dziecko w rękach matki czuje się bezpiecznie.


Druga niedziela po Narodzeniu Pańskim

J 1,1-18

Trudna wiara

„Na początku było Słowo” (J 1,1).

Na ten temat napisano już wiele prac teologicznych, filozoficznych i filologicznych. Mam znajomego, który zebrał o tym Słowie tyle notatek, że wypełniły mu kosz do bielizny.

Czy jednak nie można wyrazić tego prościej – zwłaszcza kiedy śpiewa się kolędy: Na początku wszystkiego był Bóg, który wypowiedział się przez Jezusa.

*

Niewidzialnego Boga tak łatwo odgadywać na początku życia, kiedy się w Niego wierzy po prostu jak w tatusia i mamusię. Tak łatwo wierzyć na starość, kiedy w Nim tylko pokłada się nadzieję. Najgorzej z tą wiarą w środku życia, kiedy nie ma w nas ufności małego dziecka ani poczucia dziecięctwa Bożego. A przecież tyle wzruszającej, trudnej wiary w życiu dojrzałym.

Może nie ta dziecięca wiara ani wiara starego człowieka, ale ta pośrodku jest najważniejsza, kiedy pojawiają się, jak w psalmie, „demony południa”.


6 stycznia. Objawienie Pańskie

Mt 2,1-12

Wyruszyć w drogę

Czego uczą trzej mędrcy ze Wschodu tych wszystkich, którzy chcą wierzyć w Boga, chcą Go odnaleźć, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać?

Ponieważ są mędrcami, uczą jak najprościej. „Popatrzcie na nas – mówią. – Żeby Go odnaleźć, nie wystarczy tylko rozmyślać – trzeba zacząć Go szukać. Trzeba się ruszyć z miejsca, choćby najbardziej wygodnego, nie bać się drogi przez pustynię, nie załamywać rąk, jeśli gwiazda zgaśnie”.

Ten, kto umie pływać, wie, że najpierw musiał odważnie rzucić się do wody, nie wiedząc jeszcze, co dalej. Nie zniechęcać się, że wciąż daleko do brzegu.

Wiara jest walką o wiarę, tak jak miłość walczy o miłość.

Niech nas nie zraża, że pokłon rozumu może być trudniejszy od pokłonu serca.

Odnaleźć Boga – to zrozumieć: Bóg jest tak nieskończenie wielki, że nie zdoła Go ogarnąć cały wszechświat, i jednocześnie może przyjść jako bezbronne dziecko.


Niedziela Chrztu Pańskiego

Mt 3,13-17

Chrzest

Chrzest Pana Jezusa nie był sakramentem chrztu świętego, tylko wschodnim zwyczajem obmywania się na znak pokuty.

W posoborowej liturgii przez sakrament chrztu świętego chrześcijanin namaszczony olejem świętym ma jednoczyć się z Chrystusem – kapłanem, prorokiem i królem. Podobnie jak kapłan ma ofiarować swoje cierpienia Bogu, jak prorok ma głosić wiarę nie tylko słowem, ale i czynem, jak król ma zapanować nad słabościami.


2 lutego. Ofiarowanie Pańskie

Łk 2,22-40

Najtrudniej

Jeżeli chcemy ofiarować siebie Bogu, musimy oddać wszystko, co mamy i czym jesteśmy. To ostatnie jest najtrudniejsze.

Łatwiej ofiarować Bogu swój majątek niż swoje ambicje, dobre mniemanie o sobie, a nawet obmyśloną przez siebie świętość. Najtrudniej być posłusznym Bogu do końca.

Czasem przyjąć od Boga wszystko – nawet cierpienie – to więcej niż ofiarować.

W ofiarowaniu Matki Bożej kryje się całe posłuszeństwo służebnicy Pańskiej.


ROK A

WIELKI POST I WIELKANOC

Śmierć – to spotkanie z Bogiem.
Nie ma nieszczęścia. Jest tylko cierpienie.
Cierpienie – to doświadczenie, które ma nam
pomóc w dojrzewaniu.


Środa Popielcowa

Mt 6,1-6.16-18

Grudka popiołu

Jeszcze niedawno ksiądz, sypiąc popiół, mówił: „Pamiętaj, człowiecze, z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Dzisiaj, zachowując w pamięci czcigodne, starotestamentalne słowa, mówi słowami samego Chrystusa: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Stary Testament został wzbogacony Nowym. Groźbę śmierci zastąpiła radosna nadzieja zmartwychwstania. Ale popiół pozostał ten sam – ta sama grudka popiołu, która się rozsypuje i jest obrazem znikomości naszego doczesnego życia, czasu, zbytniego zaufania do siebie, naszej ludzkiej domniemanej wielkości.


Pierwsza niedziela Wielkiego Postu

Mt 4,1-11

Trzy pokusy

Trzy pokusy: głód ciała, pragnienie sławy, pragnienie bogactwa.

Wydawałoby się, że pierwsza pokusa jest najlżejsza, następne coraz trudniejsze.

Tymczasem nie każdy chce być sławny, nie każdy chce rządzić, mieć magnetowid i volvo, ale każdy zmaga się ze słabością ciała.


Druga niedziela Wielkiego Postu

Mt 17,1-9

Modlitwa

Zauważmy, że Jezus modlił się zawsze sam. Przecież ewangeliści piszą, że oddalił się na modlitwę, w Ogrodzie Oliwnym zasłaniał się drzewami, pozostawiając uczniów daleko od siebie.

Tymczasem na wysokiej górze zatrzymał ich przy sobie jako świadków swojej modlitwy. Jakim szczęściem było modlić się z Jezusem.

Jak silni poczuli się wtedy uczniowie, skoro chcieli budować aż trzy kościoły.


Trzecia niedziela Wielkiego Postu

J 4,5-42

Nieporozumienie

Ile jest nieporozumień między Bogiem a człowiekiem.

Samarytanka, gdy usłyszała o wodzie żywej, myślała o wodzie źródlanej, bo ta nie wydaje się umarła, skoro się pieni, tryska, szumi, ucieka jak życie. Tymczasem Jezus mówił o źródle łaski Bożej.

Uczniowie mówili o chlebie, który piecze się z mąki, układa w koszyku, łamie, a przecież Jezus mówił o pokarmie, który posila duszę.

Trudno jest tłumaczyć z greckiego na polski, ale trudniej jest przetłumaczyć język Boga na język ludzki.

Cała Ewangelia uczy nas myśleć po Bożemu. Można by ułożyć słownik i tłumaczyć z języka ludzkiego na język Boży.

Śmierć – to spotkanie z Bogiem.

Nie ma nieszczęścia. Jest tylko cierpienie.

Cierpienie – to doświadczenie, które ma nam pomóc w dojrzewaniu.


Czwarta niedziela Wielkiego Postu

J 9,1-41

Niezawinione

Jak często, jeszcze w tym życiu, możemy dostrzec po latach ukryty sens niezawinionego cierpienia.

Sprawy Boże dzieją się nie tylko pośród wielkich cierpień, ale i w małych kłopotach i udręczeniach dnia codziennego.

Każdy chrześcijanin podobny jest do ślepego od urodzenia, któremu Jezus przez sakrament chrztu otwiera oczy na świat nadprzyrodzony, a tak bliski. Byle tylko odważnie i cierpliwie świadczyć o Jezusie.


25 marca. Zwiastowanie Pańskie

Łk 1,26-38

Służebnica Pańska

„Oto ja służebnica Pańska” – odpowiada Maryja (Łk 1,38).

Polski przekład, wprowadzając zaimek „ja” (chociaż w języku polskim zaimek ten można często pomijać), tak jakby podkreślał to, że Matka Boska, powołana przez Boga, pomyślała o samej sobie.

Zwykle w chwili, kiedy nas wyróżniają, przede wszystkim myślimy o sobie – uważamy, że jesteśmy niegodni, że nie potrafimy spełnić powierzonego nam zadania.

Po łacinie: Ecce ancilla Domini – bez zaimka ego, to znaczy bez „ja”. Tak jest również w innych przekładach.

Kiedy Matka Boska zostaje powołana, odpowiada: „Służebnica Pańska” – w pokorze widzi siebie tylko jako jedną ze służebnic.

Dalsze słowa Matki Bożej: „niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38) – można rozumieć: „czyń ze mną, co chcesz”.

Nawet wtedy, gdy już mówi o sobie – widzi tylko Boga, który chce się Nią posłużyć.


Piąta niedziela Wielkiego Postu

J 11,1-45

Jezu, ufam Tobie

Mówi się, że Bóg zsyła krzyże na tych, którzy Go miłują.

Na Martę i Marię z Betanii, tak bliskie i umiłowane Jezusowi, spadł krzyż choroby i śmierci Łazarza. Tymczasem Marta i Maria stały się szczęśliwymi świadkami cudu wskrzeszenia umarłego brata.

Jezus najbliższych sobie przeprowadzał przez cierpienie, które nie jest nieszczęściem, ale próbą wierności.


Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, procesja

Mt 21,1-11

Palmy

Wiemy o tym, że po rozmnożeniu chleba chciano Jezusa ogłosić królem.

Dlaczego dopiero w Niedzielę Palmową pozwala na to, by szedł za Nim zachwycony tłum? Rzucają Mu palmy pod nogi. Widzą w Nim tryumfującego Mesjasza. Dlaczego teraz pozwolił?

Po prostu z całą godnością, z poczuciem majestatu, z podniesioną głową idzie na krzyż.

Biedny osiołek, który niósł wtedy Pana Jezusa, mógł myśleć, że to nie Jezusowi, a jemu tak gałązkami wyściełają drogę.


Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, Msza Święta

Mt 26,14 – 27,66

Za mało

Kiedy czytamy opis męki Pana Jezusa, zwykle przypomina się nam Jego cierpienie fizyczne, konanie i większa od pięciu ran – Jego udręka moralna.

Jezus pojmany, sądzony, sponiewierany, przybity do krzyża uczy nas największej miłości do Boga.

Przygotowując się na mękę i śmierć, prosił w modlitwie o „oddalenie tego kielicha”, jeśli taka jest wola Ojca, jednakże oddał wszystko, czego Bóg od Niego jako człowieka zażądał – choć może to wydawać się nam okrutne.

Jeśli kochamy człowieka, to właśnie dlatego, że go kochamy, możemy odmówić mu czegoś, co miałoby zubożyć jego duszę. To, czego Bóg od nas żąda, zawsze jest dobre. Kiedy sobie tę prawdę uświadomimy, łatwiej nam zawierzyć Bogu, pokochać Go.

Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa – to wynagrodzenie Bogu za naszą nieudaną miłość do Niego, zawsze za małą, zbyt skąpą, niecierpliwą, taką, która nie umie być do końca.


Wielki Czwartek

J 13,1-15

Służebna miłość

Święty Jan napisał, że Jezus widząc, iż wszystko od Ojca otrzymał, od Boga wyszedł i do Boga idzie – stanął od Wieczerzy, złożył szaty, przepasał się prześcieradłem, nalał wody do miednicy i uczniom umywał nogi.

Jakie to zadziwiające! Z jednej strony ogromna wzniosłość – mowa o Tym, który wszystko otrzymał od Boga, od Boga wyszedł i do Boga idzie; z drugiej – mowa o miednicy i prześcieradle.

Wobec całej ogromnie wzniosłej ceremonii, kiedy ubiera się kapłanów w piękne szaty liturgiczne, szykuje wspaniałe kielichy, odświętne ampułki na wodę i wino, dywan nie na co dzień, a od wielkiego dzwonu – czytamy o myciu brudnych nóg. Przecież żeby myć nogi, trzeba zdjąć ornat i założyć fartuch; dotykać mydła, a nie złotego kielicha; podnieść dywan, żeby się nie zachlapał.

Taka jest wzniosłość wielkoczwartkowego dnia, bo to pamiątka ustanowienia Najświętszego Sakramentu i kapłaństwa. Czy Kościół nie mógł tego dnia czytać słów Konsekracji, zapisanych w Ewangeliach według Świętych Mateusza, Marka czy Łukasza?

W przypomnieniu fragmentu o umywaniu nóg jest coś niezwykłego i istotnego dla Eucharystii i kapłaństwa: prawda o służebnej miłości.

Jezus w Eucharystii to Ten, który nieraz wchodzi w nasze brudne paszcze, żeby nas uzdrowić, oczyścić, wzmocnić. Każdy z nas może powiedzieć: „Panie, Ty do takiego brudasa przychodzisz? Czy się mną nie brzydzisz?”.

Jezus służy. Kapłaństwo, które jest sprawowaniem Eucharystii, jest służeniem ludziom.

Niektórzy lubią służyć, ale trochę z wysoka. Służą swoją wiedzą, sztuką, talentami, a tu trzeba służyć, podchodząc z dołu i wykonywać nawet najniższe posługi.


Wielki Piątek

J 18,1 – 19,42

Samotność

„Boże mój, Boże, czemuś Mnie opuścił” – tymi słowami Jezus modlił się na krzyżu w Wielki Piątek.

Kiedy słuchamy historii Jego Męki, może się nam wydawać, że naprawdę został zupełnie opuszczony.

Jeżeli chodzi o nas, to w czasach najtrudniejszych, w chwilach doświadczeń, cierpień, chorób, starości, może czasem mówimy, że Bóg nas opuścił, ale najczęściej mówimy, że to ludzie nas opuścili.

Tymczasem Jezus, umierając w Wielki Piątek, wzywa Boga i modli się za ludzi, chociaż Go opuścili. Nie mówi, że opuścili Go Tomasz, Piotr, Jakub, Filip, Mateusz, że Weronika tylko się uśmiechnęła, ale dalej nie poszła. Modli się.

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.