W dżungli życia - Beata Pawlikowska - ebook
Wydawca: Burda Książki (dawniej G+J Gruner +Jahr) Kategoria: Poradniki Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 281 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka W dżungli życia - Beata Pawlikowska

Już czas.

Możesz zmienić to wszystko, czego nie lubisz w swoim życiu. Możesz wreszcie wstać z kolan i poczuć, że żyjesz.

Możesz być szczęśliwa i wolna.

Daję słowo honoru.

Wiem, że to jest możliwe.

Bo ja tak zrobiłam.

To jest trzecie, zmienione i rozszerzone wydanie tej książki.

Napisałam ją w połowie na nowo.

Dla Ciebie.

Beata Pawlikowska

Opinie o ebooku W dżungli życia - Beata Pawlikowska

Cytaty z ebooka W dżungli życia - Beata Pawlikowska

Do samego siebie człowiek zwykle podchodzi z  pobłażaniem. To też wynika z  tego, że zostaliśmy nauczeni rozliczania się z  wykonanych zadań wobec innych ludzi. Nauczono nas, że będzie trzeba wykazać się przed nauczycielem, pracodawcą, przełożonym – i  przekonać ich, że to co zrobiliśmy, jest dobre i  że nie można tego zrobić lepiej. Niezależnie od tego co naprawdę myślimy o  tym, co właśnie zostało zrobione – nasze zadanie polega na tym, żeby jak najlepiej to „sprzedać” osobie, która nas ocenia.
Bądź wierny sobie. Słuchaj swoich myśli i  marzeń. Rozmawiaj ze sobą. Pytaj siebie czego naprawdę chcesz. Nie zgadzaj się na to, do czego nie masz przekonania. Szukaj swojej drogi. I  kochaj każdy krok, jaki stawiasz ku przyszłości. Twoja wewnętrzna siła cię poprowadzi.
Ale jak mogę oddać moje własne życie w  ręce kogoś, kto mnie nie szanuje i  nie lubi?... Nagle z  niesamowitą siłą i  wyrazistością dotarło do mnie to, że ja sama nie lubię siebie i  nie mam dla siebie żadnej propozycji na przyszłość. Wtedy nadszedł czas pytań, o  których pisałam wcześniej. Pytań, które zadawałam sobie głośno i  uparcie domagałam się odpowiedzi. Dlaczego siebie nie lubisz? Pustka w  głowie, głupie miny, wzruszenie ramionami. Dlaczego siebie nie lubisz? – powtarzam. Bo... nie lubię. I  już. Czego nie lubisz w  sobie? Jest dużo takich rzeczy. Nazwij je – po kolei, wymień wszystkie, a  najlepiej zapisz je na kartce, żebyś nie zapomniała . ... – niezdecydowane milczenie. Spróbujemy je zmienić. To był drugi krok we właściwym kierunku. Ja sama zatroszczę się o  siebie. Przecież tylko ja sama wiem co jest dla mnie naprawdę ważne, czego pragnę najbardziej, czego się wstydzę, za czym tęsknię!
Dlaczego siebie nie lubisz? – powtarzam. Bo... nie lubię. I  już. Czego nie lubisz w  sobie? Jest dużo takich rzeczy. Nazwij je – po kolei, wymień wszystkie, a  najlepiej zapisz je na kartce, żebyś nie zapomniała . ... – niezdecydowane milczenie. Spróbujemy je zmienić.
Najlepsze co można zrobić w  trudnej sytuacji, to wyciągnąć z  niej wniosek na przyszłość, zapisać tę nauczkę złotymi literami w  duszy, a  potem podnieść głowę i  żyć dalej. Trudno, każdy popełnia błędy.
Albo robisz coś porządnie, albo w  ogóle daj sobie spokój, bo jaki sens ma udawanie przed samym sobą, że chcesz coś zrobić, jeżeli czynami udowadniasz, że tak naprawdę wcale tego nie chcesz, bo szukasz wymówek i  usprawiedliwień, żeby jednak tego nie robić?...
nic nie znaczące zachowanie obcych ludzi odebrałam jako ocenę i  wyrok na moją osobę • moje zadowolenie i  samopoczucie uzależniłam od tego, jak mnie potraktują • byłam nastawiona na to, żeby z  otoczenia wychwytywać negatywne sygnały pod moim adresem • ani przez chwilę nie zastanowiłam się czy to prawda, że jestem nudnym śmieciem i  czy chcę nim być. Bo jeśli nie chcę nim być, to powinnam zrobić coś, żeby to zmienić.
Bo strach jest tylko stanem umysłu. Możesz nad nim zapanować jeśli chcesz. Pod warunkiem, że dasz sobie coś w  zamian. Czy wiesz co jest przeciwieństwem strachu? Miłość. I  właśnie dlatego kiedy bardzo się boisz, najmocniej i  najbardziej serdecznie mów do siebie, że siebie kochasz.
Najpierw trzeba określić na czym polega problem. Nazwać go po imieniu, najlepiej mówiąc do siebie na głos. Potem zastanowić się jakie są możliwe sposoby jego rozwiązania. A  potem wybrać jeden z  nich. I  zrealizować. Podjąć decyzję i  przestać wreszcie jęczeć, że coś jest nie tak. Jest dokładnie tak, jak chcesz, żeby było. Podejmij decyzję. Wykonaj. I  przestań narzekać.
Bo w  życiu najbardziej szamocze się ten, kto nie podejmuje żadnych decyzji. Rośnie w  nim poczucie bezradności, upływającego czasu i  beznadziei. Dlatego lepiej żyć świadomie i  decydować o  tym, na co możesz mieć wpływ.
Zagotuj trochę wody w  małym garnku (ok. pół szklanki) Dodaj opłukaną kaszę jaglaną, siemię lniane i  cynamon Wymieszaj, gotuj przez chwilę Dodaj 3 łyżki płatków owsianych, imbir i  goździk Wymieszaj, gotuj przez chwilę Dodaj trochę zimnej wody – patrz wyżej) Wymieszaj, gotuj przez chwilę Dolej gorącej wody (niecałą szklankę) i  dodaj kurkumę Wymieszaj, gotuj przez chwilę Dodaj daktyla, figę lub morelę pocięte w  paseczki, rodzynki, nasiona dyni i  słonecznika Wymieszaj, gotuj przez ok. 15–20 minut aż całość zgęstnieje i  wchłonie wodę.
Pierwsza z  nich to ulica Zwycięstwa w  Koszalinie. Miałam wtedy około dwunastu lat. Wracałam z  zakupami z  supersamu. Nagle przy krawężniku stanęła taksówka. Odwróciłam się i  zobaczyłam kobietę biegnącą chodnikiem. Właściwie ona nie biegła, tylko usiłowała biec – w  niebotycznie wysokich obcasach, które wyglądały jak tajemna broń doczepiona do podeszew czerwonych butów. Kobieta miała tlenione włosy ułożone w  loki, a  jej ciało obciskała czerwona sukienka z  wielkim dekoltem. Przy każdym pośpiesznym kroku jej ogromny biust podskakiwał i  opadał, jak gdyby był sztucznie przylepiony do ciała. Był to widok tak zdumiewający, że stanęłam z  siatką w  ręce i  szeroko otwartymi oczami patrzyłam na to niezwykłe zjawisko. Kobieta z  trudem stawiała kolejne kroki usiłując dobiec do taksówki, bo ruch utrudniały jej zarówno szpilkowe obcasy, jak i  wąska, krótka spódnica, nie mówiąc już o  torebce na ramieniu i  dyndającym biuście. To był dla mnie uderzający przykład na to, czym są dorośli. Niewolnikami swojego wyglądu, swojej pracy i  rodziny.
Zacisnęłam z  całej siły pięści i  zamknęłam oczy, starając się wyryć ten obrazek na zawsze w  mojej pamięci. Miał służyć jako przestroga. O  ile łatwiej byłoby jej iść w  normalnych, wygodnych butach. I  czy nie byłoby przyjemniej mieć włosy naturalnie rozpuszczone, żeby mógł się nimi bawić wiatr? Czy nie poczułaby się lepiej w  sukience dopasowanej do rozmiarów jej ciała zamiast obciskającej jak gorset?... Dla kogo tak się ubrała? Dokąd się śpieszyła? Czy tego naprawdę chciała?... I  czy naprawdę była zadowolona ze swojego wyglądu, czy tylko usiłowała zrobić na kimś wrażenie?... Do dziś ją pamiętam na tamtym chodniku i  do dziś nie rozumiem dlaczego i  dla kogo tak się męczyła.