W dżungli podświadomości - Beata Pawlikowska - ebook
Wydawca: Burda Książki (dawniej G+J Gruner +Jahr) Kategoria: Poradniki Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 280 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 7 godz. 51 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka W dżungli podświadomości - Beata Pawlikowska

Przez trzydzieści lat obserwowałam mój umysł. Czym jest podświadomość? Jak działa? Jaki ma na mnie wpływ? Skąd się bierze samotność, kłamstwa i zdrady? Dlaczego zakochiwałam się w niewłaściwych facetach? Skąd brały się uczucia i myśli, których nie chciałam mieć? I czy to można zmienić? Robiłam eksperymenty, uczyłam się na własnych błędach i naprawiałam swoją duszę. Teraz już wiem. To co myślisz i to co robisz, czy jesteś zdrowy czy chory, czy jesteś szczęśliwy czy nie - to wszystko zależy od twojej podświadomości. A ja ci wyjaśnię jak to działa i jak to można zmienić. Beata Pawlikowska

Opinie o ebooku W dżungli podświadomości - Beata Pawlikowska

Cytaty z ebooka W dżungli podświadomości - Beata Pawlikowska

Strasznie się miotałam w życiu. Czułam się tak, jakby to była wieczna walka. Ulegałam Autodestrukcyjnemu Potworowi, potem zaklinałam się, że to się już nigdy nie zdarzy, a potem jakoś – sama nie wiem jak – odkrywałam, że to się właśnie znowu zdarzyło. Zero silnej woli. Zero konsekwencji. Niby chciałam coś zrobić, ale jakoś nie mogłam się w sobie zebrać, żeby cokolwiek zacząć i skończyć. Czasem w porywach szlachetności podejmowałam wielką decyzję, ale byłam w stanie wytrwać w niej przez tydzień albo dwa. A potem czułam się tak, jakby ktoś wypuścił ze mnie powietrze. Byłam oklapnięta i bez sił. Wolałam siedzieć i oglądać telewizję. Długo spać. Późno wstawać. Chodzić za ludźmi, których obwiniałam o coś, czego nie zrobili, a przecież mieli zrobić. Mnóstwo czasu poświęcałam na rozmyślanie o tym co robią, myślą i mówią inni ludzie.
Postanowiłam więc znaleźć szczęście. Chodziło mi o stały poziom szczęścia. O BYCIE szczęśliwym człowiekiem przez cały czas. O wewnętrzne poczucie, że jest dobrze. O radość. Ale nie w sensie beztroskiego zachwycania się motylkiem, tylko o taką radość, która daje siłę i wspiera każdy plan. Bo „szczęście” rozumiałam jako wewnętrzną radość, równowagę, spokój i siłę w dążeniu do celu. Zaufanie i wiarę we własne siły. Nie narcystyczne wywyższanie się nad innymi, tylko najzwyczajniejszą w świecie pewność, że jestem tym, kim chcę być, robię to, co chcę zrobić, mam odwagę i moc, żeby zdobyć wszystko, co zaplanuję. Tak rozumiem szczęście.
Może cię zaskoczę, ale powiem, że każdy człowiek może być w pełni szczęśliwy. Każdy człowiek może żyć szczęśliwie i mieć poczucie, że życie jest dokładnie takie, jak powinno być. Każdy człowiek może czuć
Podświadomość steruje wszystkimi wewnętrznymi procesami. Także tymi, które dotyczą emocji. To podświadomość skłania cię do zainteresowania się tym, a nie innym człowiekiem. To podświadomość sprawia, że zakochujesz się w kimś i chcesz z nim spędzić resztę życia. To podświadomość trzyma cię w nieszczęśliwym związku, z którego czasem masz ochotę uciec, ale wiesz, że nigdy się od niego nie uwolnisz. Czujesz się więźniem, płaczesz, trzaskasz za sobą drzwiami, ale zawsze wracasz jak potulny pies, bo to, co cię trzyma jest silniejsze od ciebie.
Jeżeli kody są błędne, twoje zachowanie przynosi ci więcej szkody niż pożytku, a ty zamiast czuć się wolnym i szczęśliwym człowiekiem, nosisz w sobie poczucie winy, dręczy cię zazdrość albo nadmierna ambicja, czujesz się gorszy od innych ludzi, boisz się samotności, śmierci, katastrofy, ciągle się o coś martwisz, łatwo się uzależniasz, masz pecha i ogólnie mówiąc: jest kiepsko.
Każdy fałsz i każda iluzja prędzej czy później rozpadną się i zamienią w nicość. Tylko prawda przetrwa, bo wszechświat jest utkany z prawdy i tylko ona ma rację bytu. Każde kłamstwo – niezależnie od tego czy jest świadome, czy nie – musi zginąć. Każdy fałsz, iluzja i kłamstwo zamieniają się w końcu w nawarstwiające się latami nieporozumienia, w choroby, depresje, wypadki, uzależnienia, rozwody, zdrady. To dlatego, że prawdy nie da się ukryć. Nawet sprytna podświadomość nie jest w stanie tego zrobić.
Czy jesteś gotów na to, żeby skonfrontować wszystko, co wiesz o sobie z tym, jaki jesteś naprawdę? – No tylko właściwie po co? – zapytasz pewnie. A ja odpowiem: – Bo każdy fałsz, jaki w sobie nosisz, doprowadzi cię do katastrofy. Życie nie znosi kłamstwa.
Mówiąc inaczej – wszystko, co cię spotyka w życiu, wynika z tego, co nosisz w swojej podświadomości. Wszystko. Całe dobro i całe zło. Każde zwycięstwo, radość, szczęście, cudowny splot okoliczności, przyjaźń, ślub, talent, nagroda, bogactwo, zdrowie, siła i spełnienie marzeń. Ale także każdy rozwód, zdrada, choroba, pech, porażka, strata, przemoc, łzy, rozpacz, cierpienie, depresja, poczucie braku sensu, brak wiary w siebie. Wszystko.
Czy wiesz, że na 98% to, co o sobie myślisz, prawdopodobnie jest nieprawdą? Dzieje się tak dlatego, że twoja podświadomość zapisuje pewne informacje i wyciąga z nich wnioski, które podsuwa ci potem jako jedyne znane rozwiązanie. To właśnie dlatego czasami paraliżuje cię strach przed zrobieniem czegoś, co jest trudne albo co ma zostać ocenione. I dlatego czujesz czasem nienawiść albo rozpacz niewspółmiernie wielką do tego, co się rzeczywiście zdarzyło. I dlatego nie możesz sobie czasem poradzić z rzeczywistością, która cię otacza. To, co widzisz i czego doświadczasz, zostaje naświetlone przez to, co jest zapisane w twojej podświadomości. Jeżeli te zakodowane wnioski były fałszywe, to twoje dzisiejsze postrzeganie świata też będzie fałszywe i stąd będą się brały wszystkie konflikty, wojny i nieszczęścia.
Ten smutek to właśnie jeden z objawów tego, że twoja wewnętrzna mapa jest fałszywa. Twój wewnętrzny dom się chwieje. Prędzej czy później na pewno się rozsypie. Tak, na pewno się rozsypie. Możesz czekać aż to się zdarzy, a do tego czasu montować sobie różne prowizorki. Możesz też spróbować zrobić to, co ja zrobiłam. Spojrzeć w siebie. Nauczyć się rozróżniać co jest prawdą, a co jest fałszem. Przyznać się przed samym sobą, że mój wewnętrzny dom jest w stanie niespodziewanej ruiny. Zakasać rękawy. I zbudować go od nowa.
A wiecie skąd bierze się szczęście? To bardzo proste. Szczęście to taki zestaw podświadomych przekonań, które stanowią obiektywną prawdę, a ponieważ są stuprocentowo prawdziwe, dają siłę i wsparcie w absolutnie wszystkich sytuacjach, jakie mogą cię spotkać w życiu.
Poczucie sensu i radości, które nie musi wiązać się z żadnym konkretnym zdarzeniem ani człowiekiem. Może, ale nie musi. To jest pierwsza myśl, która przychodzi ci do głowy po przebudzeniu i po prostu jest z tobą. Nic więcej nie musi się zdarzyć. Nie muszą zostać spełnione żadne dodatkowe warunki. To jest właśnie szczęście.
Ale jeżeli czuje, że potrzebuje alkoholu do życia, to jest od niego uzależniony. Ale za nic w świecie nie będzie chciał się do tego przyznać, bo nie pozwoli mu na to równie uzależniona podświadomość.
Ale czy wiesz co naprawdę myślisz? A skąd można wiedzieć czy to co myślę to jest naprawdę to, co mam na myśli? To bardzo proste. Czy robisz rzeczy, których nie chcesz robić, ale coś cię do tego zmusza? Na przykład płaczesz z rozpaczy kiedy nikt nie widzi. Albo ukradkiem sięgasz po alkohol, żeby poprawić sobie nastrój. Albo nienawidzisz samego siebie. Gardzisz kimś. Chcesz się zemścić. Śmiało. Raz w życiu. Przyznaj się przed samym sobą.
Zaskoczę cię jeśli powiem, że to nie jest normalne? Że wcale tak nie musi być? Że można być wolnym człowiekiem – wolnym od nienawiści, od uzależnień i nałogów, wolnym od zła, rozterek, samotności. Nie dlatego, że trzeba do tego przejść przez jakiś mistyczny kurs lewitowania. Wystarczy tylko oczyścić swoją podświadomość. Znaleźć w niej kłamstwa, które niechcący zapisała. Kłamstwa zamienić na prawdę.
Coś jest nie tak. Niby wszystko jest w porządku, ale masz takie dziwne poczucie, że coś nie gra. Coś trzeba naprawić, zmienić. Ale co?... Szukasz winnego. I na pewno gdzieś go znajdziesz. Będziesz obwiniał rząd, sąsiadów, rodziców, żonę albo męża, polityków albo wielkie koncerny. Ale źródło twojego zagubienia znajduje się w tobie. Tyle że nikt nie powiedział ci nigdy, że tam należy go szukać.
Odpowiedz sobie na proste pytania: Czy czujesz się szczęśliwy? Czy czujesz się bezpieczny? Czy czujesz się kochany? Czy czujesz się spełniony? Wiem dlaczego o to pytam. I chyba wiem co odpowiesz. Bo ze swojego doświadczenia fantastycznie znam to uczucie – kiedy bardzo czegoś potrzebujesz i bardzo starasz się znaleźć to w realnym świecie. To nie jest świadoma decyzja, tylko takie dziwne, dojmujące wrażenie – głęboko ukryte, nigdy nie niewypowiedziane, coś podobnego do wielkiej tęsknoty albo pragnienia, które przesłania wszystko inne i po prostu kieruje wszystkimi twoimi myślami – niezależnie czy tego chcesz, czy nie, czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy nie.
Wielka wewnętrzna niepewność, strach przed odrzuceniem, lęk przed samotnością – a jednocześnie nauczone przeświadczenie, że zawsze trzeba sobie radzić. Nie wolno okazać słabości. Nieważne co się dzieje, ja dam radę!
To jest następne kłamstwo, do którego zmuszała mnie moja podświadomość. Nie pozwalała mi czuć tego, co naprawdę czułam. Nie pozwalała mi przyznać się do tego, że czuję się strasznie bezradna i smutna. Że czuję się po prostu jak mała zagubiona dziewczynka i kompletnie nie wiem co robić.
Nie musisz. Możesz być sobą. Możesz przyznać się do strachu albo słabości. Masz prawo być dokładnie taka, jaka jesteś. Nie musisz za wszelką cenę starać się być taka, jaką chcieliby cię widzieć inni ludzie. A raczej – jak tobie się wydaje, że oni chcieliby ciebie widzieć. Bądź sobą. Dopiero kiedy jesteś sobą, masz szansę zobaczyć jaka jesteś naprawdę. I dopiero wtedy możesz spróbować zmienić się na lepsze.