Vademecum singla - Magdalena Giedrojć - ebook
Wydawca: Wydawnictwo RM Kategoria: Styl życia Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 194 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 5 godz. 27 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Vademecum singla - Magdalena Giedrojć

Jesteś singlem. Masz dość odwagi, by żyć po swojemu. Mówisz, co myślisz i pokazujesz, co czujesz. Do szczęścia zmierzasz może nie najprostszą, ale na pewno własną drogą.

W książce tej nie znajdziesz gotowych przepisów na życie ani informacji, jak w ciągu tygodnia spotkać wielką miłość. Jednak rady w niej zawarte mogą ci pomóc zorganizować swoje życie w pojedynkę. Dzięki nim dostrzeżesz plusy bycia singlem i nauczysz się, jak będąc sam, radzić sobie zarówno w pracy, jak i w domu, wśród rodziny i znajomych.A jeśli czujesz, że zaczyna ci brakować towarzystwa, być może zechcesz skorzystać z opisanych w książce sposobów zawierania nowych znajomości, randkowego savoir-vivre'u lub wskazówek, gdzie i jak poznać swoją drugą połówkę.

Opinie o ebooku Vademecum singla - Magdalena Giedrojć

Cytaty z ebooka Vademecum singla - Magdalena Giedrojć

Panna i kawaler To najbardziej oczywista grupa singli. Mogą mieć na swoim uczuciowym koncie wiele bliskich, a nawet intymnych znajomości, ale ta jedna, jedyna, zakończona małżeństwem wciąż jeszcze jest przed nimi.
Osoba, która dawniej uznana byłaby za dar niebios, dziś podlega tak szczegółowym porównaniom, że traci swój urok i niepowtarzalność. Pogubieni w nadmiarze czasami odrzucamy to, co cenne, w nadziei, że na naszej drodze pojawi się ktoś bardziej wartościowy.
Nikt tak dobrze nie zrozumie singla jak inny singiel. Nie trzeba mu tłumaczyć, co się czuje podczas samotnych wieczorów i jak boli pojawiająca się czasami pustka, na co dzień głęboko ukryta pod licznymi atrakcjami, na które pozwala życie bez zobowiązań.
„Singiel, ale nieortodoksyjny” Tak sformułowane „przyznanie się do winy” informuje o nieparzystości, a jednocześnie wyklucza nas z grona zatwardziałych ideologów życia bez pary. To przekaz, że tak się ułożyło, ale nie mamy nic przeciwko temu, by w przyszłości ułożyło się inaczej. Sygnał, że mamy sympatyczny dystans do siebie.
Znasz na pewno plusy i minusy życia w pojedynkę. Zazwyczaj dostrzegasz oba te bieguny, ale życiowe doświadczenie i skłonność do optymizmu lub pesymizmu ciągnie cię w którąś ze stron. Złoty środek jest ideałem, ale mało kto zbliża się do niego na tyle blisko, by osiągnąć trwałą równowagę. Warto jednak próbować.
Prawda jest taka, że choć szef może i ma ochotę zostawić na dłużej w pracy wielu swoich pracowników, argumenty parzystych są bardziej akceptowalne niż singli i to ci ostatni są najczęściej skazani na jego „wyroki”.
W sympatycznej atmosferze od razu na początku ustalić zasady wspólnego mieszkania – oczywiście chodzi jedynie o absolutne priorytety (np. niepalenie w pokoju). Na pewno pomoże również otwartość i uśmiech, a także parę słów o sobie. No i nie szukajmy dziury w całym, bo taka postawa nie sprzyja dobrym kontaktom.
Pojawienie się dziecka zazwyczaj wywraca do góry nogami życie jego rodziców, bez względu na to, czy są oni szczęśliwą parą, czy żyją z dala od siebie. Im bardziej są odpowiedzialni, tym większe zmiany zachodzą w ich życiu.
Weekend ma sprawiać przyjemność i zaspokajać potrzeby, których w dni powszednie nie sposób zaspokoić. Weekendowe singlowanie na kanapie jest tak samo dobrym pomysłem jak każdy inny. Rzecz tylko w tym, by lenistwo było wyborem, a nie brakiem konceptu na zagospodarowanie czasu wolnego od pracy.
Można niezwykle sympatycznie żyć bez pary, koncentrując się na przyjemnościach pojedynczości. Ale przyjdzie taki moment, w którym większość singli z żalem spojrzy na szczęśliwie zakochanych, ze smutkiem pomyśli o nieudanych związkach, z tęsknotą rozejrzy się po swoim świecie, w którym jakby mniej wesoło niż dotychczas.
Nic na świecie nie dzieje się bez przyczyny. Singlem także jesteś z jakiegoś powodu. Jeśli naprawdę chcesz zerwać ze swoją nieparzystością, spróbuj znaleźć odpowiedź na pytanie: „dlaczego wciąż jestem sam?”.
Niesprzyjające wiatry czy złośliwość losu to wytłumaczenia wygodne, ale niewiarygodne. Przyczyna naszego zachowania zawsze tkwi w nas. Nikt nie oczekuje, by publicznie ogłaszać całemu światu, co leży u podstaw naszej pojedynczości. Jednak w zaciszu domu warto zdobyć się na szczerość wobec samego siebie, bo tylko w ten sposób dotrzemy do prawdy, a to właśnie od niej zależy nasze wychodzenie z nieparzystości.
Nie miejsce tu na roztrząsanie wielkich problemów i traum z dzieciństwa. Każdy nosi w sobie jakiś ułamek dramatu, smutku i bólu i w żadnej książce nie znajdzie wskazówek, jak wyjść z impasu. Tutaj możemy jedynie po trosze przyjrzeć się singlowym postawom, spróbować pokazać, że lęk i złe doświadczenia są wspólne wielu nieparzystym. A nazwanie tych uczuć to połowa sukcesu, bo znany demon przestaje być tak groźny.
Takie marzenia są wspaniałe i każdy ma do nich prawo. Nie ma nic złego w tym, że od czasu do czasu nasza wyobraźnia szybuje w takie rejony. Tylko dlaczego zanim jeszcze otworzysz oczy, wiesz, że to się nigdy nie wydarzy?
Strach – bez względu na to, co leży u jego podstaw – potrafi bardzo utrudnić życie i pozbawić motywacji do działania. Boimy się ośmieszenia, odrzucenia, zawodu, zranienia, bólu i mnóstwa innych trudnych emocji. Czasem jednak po prostu boimy się zrobić pierwszy krok.
Wbrew pozorom niemałą grupą, której nie chcemy spotkać, są także chroniczni pesymiści. Bywają bardzo inteligentni, mają wiele zainteresowań, imponują wiedzą. Potrafią nawiązać znajomość, ale dość szybko zaczynają wysyłać sygnały, że nic się nie uda. Gaszą twój optymizm, powtarzają, że życie nie jest łatwe i inaczej być nie może, a próby zmiany tego stanu rzeczy są z góry skazane na przegraną. Nieustannie dają do zrozumienia, że lepiej pogodzić się z samotnością niż znowu narażać na rozczarowania.
Trzeba to tylko umiejętnie uzmysłowić współpracownikom. Nawet jeśli nie do końca zrozumieją przytoczone argumenty, dotrze do nich, że jesteś gotów bronić swoich granic. A to już duży sukces i nadzieja na zdrowsze relacje w pracy.
Osoby nieobarczone życiem rodzinnym chętniej dokształcają się, poszerzają swoją wiedzę i rozwijają umiejętności. Nie dlatego, że są z natury lepsze, ale po prostu nic nie koliduje z kolejnym szkoleniem.
Nie każdy ma silną osobowość i jest wystarczająco asertywny, aby z otwartą przyłbicą odpierać kolejne próby wykorzystania go. Jeżeli ktoś nie ma dość siły na pojedynek na argumenty i spojrzenia, pozostają mu wyjścia bezpieczeństwa – trzeba odebrać z dworca ciocię,
Równie dobrze można zapytać: jak oceniać ludzi, którzy ułatwiają sobie życie kosztem innych? Pewnie, że nikomu to nie dodaje chwały, ale też nie każdy jest Herkulesem asertywności. I choć nim nie jest, nie lubi dawać się wykorzystywać.