Uwierz w swoje siły. Jak wyjść z kryzysu - Grün, Anselm - ebook
Wydawca: Święty Wojciech Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2010

Uwierz w swoje siły. Jak wyjść z kryzysu ebook

Grün, Anselm

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 170 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Uwierz w swoje siły. Jak wyjść z kryzysu - Grün, Anselm

Kryzysy stanowią nieodłączny element życia – przydarzają się nam w przeróżnych jego okresach i konfrontują z najgłębiej skrywanymi troskami i lękami. W sytuacji kryzysowej człowiek traci odwagę i zaufanie do życia.
Anselm Grün pomaga śmiało stawić czoło wyzwaniom życia i wszystkim ludziom, którymi wstrząsnął kryzys, pragnie dodać odwagi, by uwierzyli we własne siły.
Benedyktyn daje konkretne wskazówki, jak pokonać lęk przed niepowodzeniem i razem z Duchem Świętym ponownie odnaleźć swą wewnętrzną siłę. Siedem darów Ducha Świętego umacnia nas i dodaje nam odwagi: dzięki mądrości, rozumowi, radzie, męstwu, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej mamy dość wyobraźni i kreatywności, by odnaleźć nowe drogi wyjścia z kryzysu. W ten sposób możemy odkryć dla siebie nowe szanse i gromadzić siły na przyszłość.

Ojciec doktor Anselm Grün OSB – ur. 1945, szafarz opactwa benedyktynów Münsterschwarzach. Autor wielu książek z dziedziny duchowości. Dla wielu ludzi jest przewodnikiem duchowym. Stał się znany szerokiej publiczności dzięki licznym prelekcjom i seminariom.

Opinie o ebooku Uwierz w swoje siły. Jak wyjść z kryzysu - Grün, Anselm

Fragment ebooka Uwierz w swoje siły. Jak wyjść z kryzysu - Grün, Anselm





Strona redakcyjna


WSTĘP

Kryzys finansowy podważył zaufanie ludzi do gospodarki i polityki. Można odnieść wrażenie, że nic nie jest już pewne – zagrożone są miejsca pracy, firmy, które przez długie lata odnosiły sukcesy, walczą teraz o przetrwanie, a wiele przedsiębiorstw zapowiada pracę w niepełnym wymiarze godzin. Wskutek tego wielu rodzinom pod koniec miesiąca brakuje znacznych kwot pieniędzy, potrzebnych przykładowo, by spłacić raty kredytu za dom. Na pewne rzeczy nie mogą już sobie pozwolić, a skutki kryzysu odczuwają na własnej skórze. Człowiek dobrze gospodarował przez lata, miał pewne miejsce pracy, tymczasem teraz wszystko jest niepewne. W rozmowach z ludźmi coraz częściej słyszę o ich zatroskaniu sprawami finansowymi. Odczuwają oni lęk i zadają sobie pytanie, czy zdołają zabezpieczyć swoją przyszłość.

Reakcje i prognozy dotyczące następnych lat są różne. Jedni przedstawiają scenariusze upadku, przewidując pogorszenie sytuacji i załamanie gospodarki. Inni natomiast reagują demonstracyjnym optymizmem, wierząc, że już wkrótce wszystko powróci na dawne tory.

Jednak w obliczu kryzysu wielu ludzi traci nadzieję, odwagę i odczuwa lęk przed przyszłością. Nie chodzi mi o analizę przyczyn kryzysu finansowego, gdyż na ten temat napisano już wystarczająco wiele. Chciwość, brak umiaru i utrata zaufania to chyba najważniejsze przyczyny zapaści systemu finansowego. W takiej sytuacji przeważnie narzeka się na zachłanność bankowców i spekulantów i na nich zrzuca winę. Jednak pazerność, brak umiaru i zaufania cechują nas wszystkich. My wszyscy chcieliśmy coraz więcej i w pewnym momencie straciliśmy właściwą miarę. Daliśmy się omamić wizją rosnących zysków z kapitału i świetlanej przyszłości. Inną przyczyną było zaślepienie – z jednej strony przeczuwaliśmy, że system niepohamowanej i nieregulowanej spekulacji na dłuższą metę nie może dobrze funkcjonować, natomiast z drugiej – zamykaliśmy oczy na to przeczucie, bowiem właśnie dzięki temu dobrze zarabialiśmy.

W niniejszej książce nie chciałbym jednak oglądać się wstecz. Pragnę raczej pomóc ludziom, których dotknął ten czy inny kryzys, by nie tracili odwagi, lecz dzielnie stawili czoło wymaganiom codzienności.

Nie chodzi mi przy tym wyłącznie o kwestię finansową, lecz o wszystkie rodzaje kryzysów, które wciąż spotykają nas w życiu. Są one jego elementem i warunkują nasze wzrastanie. Odnosi się to zarówno do rozwoju osobistego, jak i społecznego. Wielu ludzi w obliczu kryzysu traci odwagę i zaufanie do życia, dlatego im wszystkim chciałbym w tej książce dodać otuchy i nakłonić do zaufania we własne siły.

Niemieckie słowo Kraft („siła”) oznaczało niegdyś „zręczność, sprawność”, „sztukę, rzemiosło”. Wywodzi się ono z rdzenia oznaczającego „obracanie, wplatanie, napinanie się”. Zatem dla pojęcia „siły” determinujące jest wyobrażenie napinania mięśni. Jednak gdy mówimy o sile, nie chodzi nam tylko o siłę mięśni, lecz także o drzemiącą w człowieku moc duchową. Tkwi ona w każdym z nas, ale by ją poczuć, musimy napiąć swoje mięśnie i mocne strony duchowe.

Wielu ludzi uważa, że ich siła nie jest wystarczająco duża do przezwyciężenia kryzysu. W tradycji chrześcijańskiej, w kryzysowych sytuacjach i przed podjęciem ważnych decyzji zawsze zwracano się do Boga i modlono słowami hymnu do Ducha Świętego. Wierzono, że wskazuje On drogę wspólnocie i jednostce oraz obdarza siłą potrzebną do sprostania kryzysowi. Dlatego słowa „uwierz w swoje siły” wskazują nam, chrześcijanom, że możemy wierzyć i zaufać mocy Ducha Świętego, który wesprze naszą siłę fizyczną i duchową.

Pismo Święte określa Ducha Świętego jako dynamis – wewnętrzną siłę, która pomaga stawić czoło wymaganiom życia i z wyobraźnią podejmować zadania, jakie stawia przed nami rzeczywistość. Pismo Święte mówi również o Duchu Świętym jako o energeia, energii. Grecka energeia składa się ze słów en – po niemiecku „w”, oraz ergon – „działanie”. Oznacza ona siłę, która wpływa na działanie i przenika całe nasze postępowanie. Energia jest niejako siłą niezbędną nam do wykonywania pracy.

Mamy nadzieję, że energii tej nigdy nam nie zabraknie, ponieważ jest ona niczym źródło, z którego czerpiemy. Uwierzyć w swoje siły, to znaczy: polegać na tym, że Duch Święty przyjdzie nam z pomocą ze swoją dynamis i wzmocni naszą siłę. Możemy mieć nadzieję, że Jego energia wesprze naszą siłę i pomoże uporać się z kryzysem.

W książce tej chciałbym powiązać problem przezwyciężania kryzysów dotykających nas w ciągu naszego życia z refleksją na temat Ducha Świętego. Jestem bowiem przekonany, że właśnie myśl o Duchu Świętym może nam pomóc przejść przez kryzys z większą wyobraźnią, siłą i odwagą. Jezus posłał nam Ducha Świętego, byśmy mieli swój udział w Jego mocy i tak jak On mogli przejść przez życie, pokonując wplecione w nie kryzysy. Nie brakowało ich także w życiu Jezusa, a osiągnęły swoje apogeum na drzewie krzyża. Duch Święty wzmacnia naszą siłę, odwagę i obdarza naszego ducha fantazją i kreatywnością, co pomaga nam znajdować drogi wyjścia z sytuacji kryzysowych.


JAK RADZIĆ SOBIE Z KRYZYSEM

1. Istota kryzysu

Greckie słowo krisis oznacza „rozdzielenie”, „odosobnienie”, „porządkowanie”, „wybór”. Jednak może ono również określać „decyzję” i „ocenę” oraz „zakończenie” i „rozwiązanie konfliktu”. Dla greckiego lekarza Hipokratesa, kryzys to „rozstrzygająca faza choroby” (Cottier 13). Stąd mówi się także o fazie krytycznej. Jest ona „decydującą fazą choroby, w której dokonuje się przełom ku lepszemu lub gorszemu, ku życiu lub śmierci; w której zapada, ale jeszcze nie zapadła decyzja o przebiegu” (Schnurr 61). Przez długi czas pojęcie kryzysu stosowano tylko w dziedzinie medycznej i militarnej (w sensie krytycznej fazy walki). Później termin ten przejęli również historycy i socjolodzy. „Dla historyków kryzys oznacza zachwianie, zasianie wątpliwości na różnych płaszczyznach, zagrażające stanowi, który do tej pory wydawał się ostateczny i niezmienny; stanowi zagrożenie dla instytucji i obyczajów, równowagi politycznej lub niezłomności przekonań religijnych i wartości, którymi żyje cywilizacja” (Cottier 13). Kryzys może zatem zachwiać całym społeczeństwem i zagrozić mu. Jednak przede wszystkim zagraża on jednostce i jej wewnętrznej równowadze.

Na przestrzeni dziejów mianem największego kryzysu w historii ludzkości określano różne czasy. W roku 1813 tak stwierdził Henri de Saint-Simon: „Gatunek ludzki uwikłał się w jeden z największych kryzysów, jakie odnotowano od początku jego istnienia”. Natomiast Karl Jaspers, w swojej książce Die geistage Situation der Zeit („Duchowa kondycja czasu”) napisał, że „teraz w każdej gazecie jest mowa o kryzysie”. Poruszano kwestię kryzysu kultury, wartości, zaufania, sensu i już wtedy wyrażano nadzieję, że narodzi się z niego coś nowego. Francuski przyrodnik i jezuita, Teilhard de Chardin, mówił o wypływającej z kryzysu „sile rozpaczy”. Natomiast według Fryderyka Nietzschego, kryzys może stać się „życiowym stymulantem”, „pełniejszym życiem”. Przy czym dodaje on zastrzeżenie: „Jednak trzeba być wystarczająco zdrowym na taki stymulant”.

Pytanie brzmi, czy my osobiście i nasze społeczeństwo jesteśmy wystarczająco zdrowi, by w kryzysie panującym w naszych czasach poddać się wpływowi takiego stymulanta i odnaleźć drogę prowadzącą do pełniejszego życia.

W psychologii byt ludzki opisano jako ciągłe przeplatanie się kryzysów dojrzewania i rozwoju. Istnieją kryzysy związane z narodzinami, dojrzewaniem, półmetkiem życia, przejściem na emeryturę, starzeniem się i końcem życia. Są one elementem życiowego procesu wzrastania. Mowa tu o kryzysach normatywnych. Ponadto istnieją kryzysy nagłe, wywołane przez czynniki zewnętrzne, na przykład katastrofy naturalne, wypadki, wojnę, bezrobocie, przestępstwo, śmierć kochanego człowieka. Psycholodzy mówią także o kryzysie rozsądku, jaki dotknął nasze czasy (por. Cottier 38). Istnieją też tak zwane kryzysy oczyszczające: moralne kryzysy związane z nawróceniem, odnową i przemianą.

W sytuacji kryzysowej popadamy w coraz większe duchowe tarapaty i szukamy wyjścia z nieprzyjemnego położenia. Uporawszy się z nim, czynimy prawdziwy krok naprzód na drodze do dojrzałości. Jednak pojawia się także niebezpieczeństwo niewłaściwej kompensacji kryzysu.

H. Häfner opracował tak zwany model zakłóceń kryzysu: „Kryzys pojawia się wtedy, gdy równowaga duchowa ulega zakłóceniu, tzn., kiedy zawodzą mechanizmy stabilizujące” (Schwermer 459). Kto chciałby pomóc człowiekowi przeżywającemu kryzys, ten powinien zadać sobie pytanie, jak można zredukować obciążenia wywołujące ten stan, jakich wysiłków wolno wymagać od osoby nim dotkniętej i jakimi strategiami pokonywania kryzysu dysponujemy. Jedni preferują duchową drogę uporania się z kryzysem, drudzy szukają pomocy u lekarza lub terapeuty. Inni z kolei sięgają do własnych zasobów, tkwiących w ich wnętrzu. Kryzys jest na pewno wyzwaniem dla jednostki, któremu musi ona stawić czoło.

Niemiecki mistyk Jan Tauler napisał, że niejeden człowiek odczuwa lęk przed kryzysem i dlatego przed nim ucieka. Nie stawia czoła wewnętrznemu niepokojowi, wywołanemu kryzysem, lecz przesuwa go na zewnątrz – przykładowo pragnąc wciąż zmieniać innych lub co trzy lata podążając za innym guru. Jednak w ten sposób odmawia uczynienia kroku, jakiego wymaga sytuacja kryzysowa. Obstaje przy swoich zasadach, staje się sztywny i nieelastyczny, odrzuca proces dojrzewania i przemiany, do którego prowokują go trudne okoliczności.

Według psychologów, każdy kryzys – czy to natury osobistej, gospodarczej, społecznej czy rozumowej – ostatecznie jest kryzysem tożsamości. W końcu zawsze chodzi o znalezienie nowej tożsamości: kim jestem w obliczu kryzysu, jaki mnie dotknął? Każdy kryzys wpływa na mnie i kwestionuje mnie. Po prostu nie mogę żyć tak, jak do tej pory.

Zamiast skonfrontować się z pytaniem o swoją tożsamość, wielu ludzi wypiera je lub zagłusza. Filozofowie twierdzą, że w każdym kryzysie człowiek odsuwa się od tego, co dotychczas było dla niego ważne, zwracając się w stronę tego, co jest nowe. Jednocześnie sięga również do wcześniejszych poglądów i wyobrażeń, które postrzega jako ideał (por. Cottier 56).

Już w dawniejszych czasach opracowywano modele wskazujące nam, jak powinniśmy reagować na kryzys, nie wypierając go lub nie uciekając przed nim pod wpływem dużego lęku. Znawcy łaciny mówią: per aspera ad astra – „przez trudności do gwiazd”. Grecy stwierdzili, że nauka zawsze jest cierpieniem. W Liście do Hebrajczyków tej greckiej gry słów (mathein / pathein) użyto w odniesieniu do Jezusa: „A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał” (Hbr 5,8). Swoją reakcję na kryzys Friedrich Hölderlin ubrał w złotą myśl: „Gdzie jednak istnieje niebezpieczeństwo, tam wzrasta też pomoc”. Wszystkie te słowa mają na celu dodanie ludziom odwagi, aby nie uciekali przed kryzysem, lecz stawili mu czoło.

2. Kryzys jako szansa

Psychologia mówi o tym, że każdy kryzys – zarówno ten typowy, jak i nagły – może stać się kryzysem rozwoju i dojrzewania. Zdaniem psychologa Josefa Schwermera, człowiek dotknięty kryzysem popada „(…) w coraz większe duchowe tarapaty i szuka wyjścia z nieprzyjemnego położenia, nie dochodząc do rozwiązania. W najlepszym przypadku kończy się to poszerzeniem repertuaru strategii pokonywania kryzysu (technik życia i przeżycia), a zatem prawdziwym krokiem naprzód w procesie dojrzewania. W najgorszym razie dana osoba ratuje się nieodpowiednimi kompensacjami, jeśli nie załamie się jej cały system duchowy” (tamże 458). Nie jest oczywistym fakt, że kryzys stanie się krokiem naprzód na drodze do dojrzałości. Istnieje możliwość, że doświadczony nim człowiek załamie się. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy postrzega go jako coś, co nie powinno go spotkać, gdy traktuje kryzys jako osobistą winę lub też wypiera go i kompensuje. Tymczasem kompensacja nie rozwiąże kryzysu, lecz tylko go zaostrzy. Jej formą może być droga prowadząca do duchowości, która zamyka oczy na rzeczywisty świat, lub też pusty aktywizm albo ucieczka w przyjemności. Na przykład w przemyśle cukierniczym zauważono, że ludzie w kryzysowych czasach jedzą więcej czekolady lub innych słodyczy.

Kryzys zawsze charakteryzuje się zakłóceniem dotychczasowej równowagi duchowej, dlatego człowiek musi próbować zbudować ją na nowo. Kryzys stanowi przy tym niejako szansę na znalezienie nowej stabilizacji. Obcy wyraz chance („szansa”) pochodzi z języka łacińskiego i francuskiego i oznacza „szczęśliwy rzut kostką podczas gry w kości”. Kryzys w sensie szansy można interpretować w ten sposób, że wyzwanie znalazło szczęśliwy finał, że kości naszego życia zostały dobrze rzucone, a my zyskaliśmy dodatkową siłę i doświadczenie.

Jednak kryzys nie kończy się automatycznie dobrze, lecz wymaga od nas odpowiedzi i kroku w kierunku większej dojrzałości. To od naszej odpowiedzialności zależy, jak na niego zareagujemy. Możemy zrezygnować lub po prostu postępować dalej tak, jakby go w ogóle nie było. Możemy też postrzegać wyzwanie jako szansę oparcia naszego życia na nowej podstawie i odkryć w sobie nowe możliwości.

Kryzysy ciągle wplatają się w ludzkie życie. Przezwyciężymy je we właściwy sposób wtedy, gdy odkryjemy w nich nowe możliwości, odnajdziemy nowe perspektywy w naszym życiu i nauczymy się nowych sposobów reagowania na aktualne wyzwania. Jeśli te kroki w kierunku dojrzałości nie zostaną wykonane, kryzys wpędzi nas w chorobę, sprawi, że staniemy się chorzy fizycznie lub duchowo.

Gdy kryzys potraktujemy jako szansę, rozwiniemy w sobie nowe życiowe możliwości, przyjmiemy nowe przekonania, zmienią się nasze priorytety. Dzięki niemu staniemy się mądrzejsi. Dla mistyka Jana Taulera, kryzys jest szansą na to, by Bóg wprowadził nas do głębi naszej duszy. Tauler mówi o kryzysie półmetka życia, kiedy to wielu ludzi osiąga stabilizację: nabyli doświadczenie zawodowe, założyli rodzinę, zbudowali dom, jednak skupiają się tylko na tym, co zewnętrzne. W tej sytuacji Bóg zsyła na człowieka trudności i postępuje tak, jak kobieta w przypowieści (por. Łk 15,8-10), która ustawia krzesła na stole, odsuwa szafy, by znaleźć zagubioną drachmę – chodzi tu o obraz prawdziwego „ja”. Aby człowiek odnalazł samego siebie, Bóg dotyka go kryzysem. Sytuację tę Tauler postrzega jako szansę na to, by pozwolić Bogu działać w człowieku i wejść w głąb jego duszy.

Jak wiadomo, Chińczycy używają w swym piśmie znaku, który rozumiany jest jednocześnie jako kryzys i szansa. Aby jednak kryzys stał się szansą, potrzebna jest nasza współpraca.

Przede wszystkim ważna jest właściwa reakcja. Kto wypiera lub zagłusza kryzys, ten psychicznie się rozsypie. Tylko człowiek, który zaakceptuje istnienie kryzysu i zapyta o jego znaczenie, może wyciągnąć z niego naukę.

Decydującym krokiem jest pytanie o własną tożsamość. Przykładowo kryzys finansowy pokazuje mi, że nie mogę definiować się przez pryzmat pieniędzy, dobrobytu lub pewnego miejsca pracy. Potrzebuję innego obrazu siebie. Ostatecznie uporam się z kryzysową sytuacją, jeśli we własnej duszy lub w Bogu odnajdę solidny fundament swojego życia. Jezus mówi o domu na skale (por. Łk 6,48). Dom naszego życia powinniśmy opierać na Bogu. To On jest skałą, która nada trwałość naszemu domostwu. A wtedy mogą rozpętać się burze kryzysu lub zalać nas wody i fale katastrofy i nie doprowadzą do jego naruszenia. Kto jednak swój dom buduje na piasku iluzji, ten będzie świadkiem jego runięcia, gdy tylko kryzys zachwieje jego posadami. Podobne iluzje są widoczne na przykład w takich sformułowaniach, jak: „Mogę zabezpieczyć swoje życie”, „Mogę zagwarantować sobie szczęście dzięki zewnętrznemu dobrobytowi”, „Zawsze odnoszę sukcesy”, „Moje życie zależy ode mnie”.

Wielu ludzi opowiadało mi, że dzięki kryzysowi wkroczyli na nową drogę i zrobili duży krok naprzód w procesie dojrzewania. Na przykład chory na raka mężczyzna odczuwa wdzięczność, że nawiedził go kryzys, ponieważ choroba otworzyła mu oczy na to, co naprawdę liczy się w życiu. Zmienił tryb życia, zaczął odżywiać się w sposób świadomy i zwracać uwagę na swoje zdrowie. Poza tym wszedł na nową drogę duchową. Pewna kobieta popadła w kryzys z powodu fobii. W ostatecznym rozrachunku ona również jest szczęśliwa, gdyż w ten sposób mogła pozostawić za sobą napawającą lękiem pobożność swoich dzieci i otworzyć się na nową drogę duchową.

3. Rodzaje kryzysów

Psychologia wyróżniła i opisała różne rodzaje kryzysów pojawiających się w ciągu ludzkiego życia. Chciałbym odnieść się do kilku z nich, opierając się na biblijnych obrazach i tekstach. Pismo Święte wie o kryzysach człowieka i nie opisuje ich w sposób naukowy, lecz za pomocą obrazów, które pozwalają nam zrozumieć jego istotę, a jednocześnie wskazują drogę wyjścia z niego.

Negatywne obrazy samego siebie mogą być przyczyną niejednego kryzysu, dlatego potrzeba stosownych obrazów, by go pokonać. W Piśmie Świętym odnajdujemy jedno i drugie: zarówno obrazy kryzysu, jak i obrazy uzdrawiające, które pozwalają z niego wyjść.

Kryzys okresu dojrzewania

Czytelnicy moich książek są w większości ludźmi dorosłymi, dlatego kryzys okresu dojrzewania chciałbym opisać jedynie pokrótce. Dojrzewający synowie i córki nie przeczytają moich tekstów. Tymczasem ich rodzice również są dotknięci tym kryzysem.

W okresie dojrzewania chodzi o to, by pozostawić za sobą dzieciństwo i odnaleźć nową tożsamość jako nastolatek. Faza ta jest czymś więcej niż tylko buntem przeciw rodzicom. Młodzi ludzie są zdezorientowani. Z jednej strony chcą oderwać się od matki i ojca, ale z drugiej potrzebują ich jako oparcia. Wskutek tego ich zachowanie jest często dość ambiwalentne. Miotają się między potrzebą posiadania oparcia a jego szorstkim odrzuceniem, między izolacją i osamotnieniem a potrzebą rozmowy o swoich problemach.

Ewangelista Łukasz przedstawia nam kryzys okresu dojrzewania w scenie ukazującej dwunastoletniego Jezusa w świątyni (por. Łk 2,41-52), który odłączył się od swoich rodziców. Nie był już posłusznym chłopcem, postępującym tak, jak Mu każą rodzice. Po prostu pozostał w świątyni i dyskutował z uczonymi w Piśmie. Nie tylko przysłuchiwał się, lecz także zadawał pytania. Już nie aprobował wszystkiego, co Mu oznajmiano. Kwestionował to. Ale sam również pozwolił zadawać sobie pytania i udzielał odpowiedzi, które wprawiały nauczycieli w zdumienie. Sprawił, że przerażeni rodzice szukali Go przez trzy dni, a gdy wreszcie znaleźli, byli wzburzeni. Matka zapytała Go z wyrzutem: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2,48). Tymczasem Jezus w ogóle nie zagłębia się w kwestię ich lęku i wyrzutów, lecz zadaje im pytanie: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2,49). Rodzice nie rozumieją, co Jezus ma na myśli. Czują, że ich Syn stał się im obcy. Tkwi w Nim coś, do czego oni nie mają dostępu. Już nie mogą Nim dysponować, lecz muszą pozwolić Mu pójść własną drogą.

Istnieją podobieństwa między tym, co przedstawia tutaj święty Łukasz, a każdym kryzysem okresu dojrzewania. Syn lub córka robią coś, co jest niezrozumiałe i raniące dla ich rodziców, a ci nie rozumieją swoich dzieci, które przecież do tej pory były zawsze grzeczne. Coś wstępuje w dzieci, na co rodzice nie mają wpływu. Często jest to dość bolesne. I wielu rodziców boi się, że ich latorośle nie poradzą sobie ze swoim życiem. Jeśli sami byli nastawieni na sukces, wówczas ich dzieciom w okresie dojrzewania nie zależy na osiągnięciach. Żyją z dnia na dzień i nie przejmują odpowiedzialności za swoje życie. Wprawdzie chcą kroczyć własną drogą, ale nie wiedzą, dokąd ona prowadzi. I liczą na to, że rodzice zawsze będą zaspokajać ich coraz bardziej wygórowane potrzeby. Z jednej strony pragną być dorosłe, natomiast z drugiej – pozostają dziećmi z olbrzymimi, infantylnymi wymaganiami wobec rodziców.

Święty Łukasz opisuje również drogę wyjścia z kryzysu. Maryja i Józef nie robią swemu Synowi wyrzutów, lecz zabierają Go ze sobą do Nazaretu. Na temat Maryi padają następujące słowa: „chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu” (Łk 2,51). W języku greckim pojawia się tu słowo diaterein, które oznacza „przejrzeć na wylot, spojrzeć w głąb”. Zatem Maryja próbuje zgłębić słowa i wydarzenia, by zrozumieć swego Syna. Nie ocenia, lecz przyjmuje do swego serca wszystko, co widzi i co usłyszała od swego dziecka, aby tam się temu dokładnie przyjrzeć.

Natomiast o Jezusie mówi się tak: „Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany” (Łk 2,51). Zatem nie trwał w swoim buncie. Na zewnątrz podporządkował się, ale mimo to poszedł własną drogą: „Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2,52). Brzmi to bardzo harmonijnie. Jednak mądrość, która wzrastała w Jezusie, z pewnością nie zawsze była zrozumiała dla Jego rodziców. Niemniej Jezus znalazł uznanie nie tylko u Boga, lecz także u ludzi.

Jest to obraz napawający nadzieją wszystkich rodziców mających dojrzewających synów i córki. Wskazuje on na to, że dzięki wszelakim kryzysom dzieci uczą się mądrości i odnajdują swoją drogę, która znajduje uznanie przed ludźmi.

Kryzys tożsamości

Wielu młodych ludzi między 20. a 23. rokiem życia doświadcza kryzysu tożsamości. Po okresie dojrzewania odnaleźli wprawdzie swoją drogę: zdali maturę lub zakończyli naukę zawodu. Do tej pory wszystko było w porządku. Jednak teraz raptem zaczynają wątpić w swoją tożsamość. Kryzys ten jest wyjątkowo wyraźny u studentów. W szkole średniej wszystko przebiegało ustalonym torem, tymczasem teraz muszą oni sami odnaleźć się na studiach. W szkole średniej znali swoje umiejętności. To właśnie uczniowie, którzy mieli bardzo dobre oceny, teraz nagle zaczynają borykać się z problemami wynikającymi z faktu, że nie są już najlepsi lub nie potrafią ocenić swoich obecnych osiągnięć. To sprawia, że czują się zdezorientowani.

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com