Tylko miłość się liczy - ks. Jan Twardowski - ebook
Wydawca: Święty Wojciech Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2009

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 87 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 2 godz. 31 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Tylko miłość się liczy - ks. Jan Twardowski

Książka nominowana do „Bestsellerów Empiku 2013” w kategorii Poezja.

Wydawnictwo Święty Wojciech poleca wybór tekstów księdza Jana Twardowskiego „Tylko Miłość się liczy”. Dzięki tej niezwykle ciepłej i mądrej lekturze dowiemy się w jaki sposób miłości doświadczać, a także jak dawać ją innym.

Zaletą tego wydania jest uwzględnienie ostatecznej, przyjętej przez autora redakcji, wszystkich publikowanych tekstów, a także wspaniała szata graficzna, sprawiająca, że książka jest doskonałym prezentem.

Tylko miłość się liczy” to wybór wierszy, a także fragmentów felietonów i innych tekstów autorstwa ks. Twardowskiego skoncentrowanych wokół szeroko rozumianego tematu miłości. Poznajemy dzięki niemu inną twarz księdza Twardowskiego, który pisząc o miłości do Boga i człowieka często odwołuje się do żartu i anegdoty.

Wiersze i prozę wybrała Aleksandra Iwanowska.

Opinie o ebooku Tylko miłość się liczy - ks. Jan Twardowski

Cytaty z ebooka Tylko miłość się liczy - ks. Jan Twardowski

Święta Katarzyna miała kiedyś objawienie. Bóg jej powiedział: „Wcale nie oczekuję od ciebie wielkich dzieł. Wielkie dzieła czynię sam. Po co tak się męczysz, jeśli ci się coś nie udaje? Czekam tylko na twoje serce”.
Mówią, że lekarze dzielą się na trzy kategorie: interniści – wiedzą za dużo, ale pomagają za mało; chirurdzy – niczego nie wiedzą i szybko pomagają; i ci, którzy przeprowadzają sekcje – wiedzą za dużo, ale za późno.

Fragment ebooka Tylko miłość się liczy - ks. Jan Twardowski





































Kilka myśli
na początek


I

Jest miłość


Tylko

Wiara przy wierze

nadzieja przy nadziei

jak skowronek poważny i śmieszny

za mały w przestworzach

tylko miłość jak morze

od morza do morza


Jest

Bogu nie potrzeba

dowodów doktoratów tez

Bogu tak jak miłości wystarczy że jest


Miłość

Świat zmaglowany

polityka pudło

dom już nie tamten

inna brama

niewierzący na roratach w kościele

tylko miłość

wariatka ta sama


W świecie

W świecie przemądrzałym

jak w obórce bez okna

chodzi tam i z powrotem

moja wiara samotna

czujna jak babcia

czasem trąbi do ucha

gdyby starczyło wiedzieć

byłaby tylko Nauka

choćbyś jak paw wrzeszczał

niemądry dumny ładny

kochać – to być po prostu

wszechmogącym bezradnym


Ostatnia

Wiara – to ufność na zawsze więc jedna

nadzieja – to czas bez pożegnań

miłość pierwsza – zupełnie jak cielę

bo patrzy w niebo

by zobaczyć ziemię

miłość ostatnia – to przeczucie piękna


Miłość

Jest miłość trudna

jak sól czy po prostu kamień do zjedzenia

jest przewidująca

taka co grób zamawia wciąż na dwie osoby

niedokładna jak uczeń co czyta po łebkach

jest cienka jak opłatek bo wewnątrz wzruszenie

jest miłość wariatka egoistka gapa

jak jesień lekko chora z księżycem kłamczuchem

jest miłość co była ciałem a stała się duchem

i ta co nie odejdzie – bo znów niemożliwa


Ten sam

Ten sam księżyc chodzi po pokoju

późne komary więc łagodna zima

jęczmień poczerwieniał uzbierany w deszczu

kaczki ziewają

jeszcze jestem

wszystko to samo

tylko nie kocha się nigdy jak przedtem


Czemu

Czemu w mordę dostałem

filozof zapytał

zgubiłem maskotkę od niej

drobiazg rozpacz mała

słonik

wyleciał gdy myślałem w pociągu podmiejskim:

nie ma grzechów średnich lekkich i powszednich

gdy miłość zdenerwujesz każdy grzech jest ciężki


O miłości bez serca

Modlę się jeszcze do miłości bez serca

niezapominajki niby niebieskiej ale szorstkiej

jak często tylko do płaczu potrzebne jest serce

do pisania listów na miękko

okolicznościowych wzruszeń

malowania świętych

szukania drugiego chociaż nie do pary

po to aby wybierać środki łatwe i nie złote

żeby zazdrościć przez telefon

wynajdywać słabe strony kamienia

Serce to jeszcze za mało żeby kochać


Jest

Jest jeszcze taka miłość

ślepa bo widoczna

jak szczęśliwe nieszczęście

pół radość pół rozpacz

ile to trzeba wierzyć

milczeć cierpieć nie pytać

skakać jak osioł do skrzynki pocztowej

by dostać nic

za wszystko

miej serce i nie patrz w serce

odstraszy cię kochać


Na dnie

Na dnie miłości jest

samotność

radość

świętej Magdaleny oczy

a czasem dziki osioł co wyskoczy


Dziadek

O wielką miłość nie proszę Ciebie

ale o taką jak M-1

jak kawalerka czyli pokój z kuchnią

pomiędzy piekłem i niebem

o zwykłą

co ciągnie szczęście za nogę

o miłość co się miłości uczy

o taką z innego świata

z fotografii lewicującego dziadka

co wczoraj nos opuścił

wykurza kurze

Boże małych miłości co żyją najdłużej


Czekanie

Kiedy na miłość niecierpliwie czekasz

pomiędzy dzwonkiem a otwarciem drzwi

czasem wepchnie się kurczak za chudy na rosół

opluje deszcz

nie kracz

jeszcze podziękujesz Bogu

gdy przyjdzie tylko pies


Boże

Boże najcierpliwszy

proszę najprościej

daj mi zwykłą dobroć

dłuższą od miłości


Nie martw się

Nie martw się że chociaż kochasz

nie piszą do ciebie

nie dzwonią

termometr opadł a nikt ci palta nie zapiął pod szyją

w szafie mól lub inaczej nieudany motyl

tutaj nawet na zawsze

jest tylko stąd dotąd

serce które kocha

nie jest już niczyje

kobieta sama rzadko bywa sama

wiem – to banał

lecz w banale nie banał się kryje

mądra pszczoła powraca często z oślej łąki

nieraz mali poeci dobrej sprawie służą


Miłość

Nie łam rąk swych na próżno

nad zbawionym światem

kwiaty sasanki szeroko otwarte

nasze ziemskie kłopoty niewarte więc warte

ból co denerwował choć był byle jaki

dość daleki co przystanął blisko

wdzięczność nawet wtedy kiedy nie jest wszystko

mrówka czarna od spodu czerwonobrązowa

nie płacz że nikt ciebie nie całuje w oczy

miłość nie z tego świata każdego zaskoczy


Przyszła

Znowu przyszła do mnie samotność

choć myślałem że przycichła w niebie

Mówię do niej:

– Co chcesz jeszcze, idiotko?

A ona:

– Kocham ciebie


Akacjo

Akacjo z lat sztubackich

obdzierana z liści

kocha lubi szanuje – pytano

pokaż

oskubana jak Polak

uspokój nieprawdę

serce potrzebne nawet kiedy nikt nie kocha

mniej samotne wtedy kiedy jest samotne


Serce

Cebulo za nerwowa

firletko wesoła

maślaku w deszczu lepki

opieńko miodowa

obupłciowa dżdżownico więc dwa razy smutna

biedronko kropka w kropkę

jak przed pierwszą wojną

czy lat dwadzieścia cztery

czy sześćdziesiąt dziewięć

tak samo serce łazi jak samotna pszczoła


Miłość

Czystość ciała

czystość rąk pana przewodniczącego

czystość idei

czystość śniegu co płacze z zimna

wody co chodzi nago

czystość tego co najprościej

i to wszystko psu na budę

bez miłości


Poczekaj

Nie wierzysz – mówiła miłość

w to że nawet z dyplomem zgłupiejesz

że zanudzisz talentem

że z dwojga złego można wybrać trzecie

w życie bez pieniędzy

w to że przepiórka żyje pojedynczo

w zdartą korę czeremchy co pachnie migdałem

w zmarłą co żywa pojawia się we śnie

w modnej nowej spódnicy i rozciętej z boku

w najlepsze najgorsze

w każdego łosia co ma żonę klępę

w dziewczynkę z zapałkami

w niebo i piekło

w diabła i Pana Boga

w mieszkanie za rok

Poczekaj jak cię rąbnę

to we wszystko uwierzysz


Czekanie

Myślisz – znowu się spóźnia

zaraz się obrażasz

marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka

kto miłości nie znalazł już jej nie odnajdzie

a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha

martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka

miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas

spokojna bo szczęście porzuciła ciasne

spróbuj nie chcieć jej wcale

wtedy przyjdzie sama


Lipiec sierpień

Przyszedł do miłości objął ją za szyję i mówił moja ty czarownico

ile razy musisz ze szczęścia płakać

nawet na starość podskakiwać

ile fiołków zrywać

ile razy całować najgłośniej bo w milczeniu

niewiele wiedzieć jak owad co żyje tylko przez lipiec

po siódmym niebie fruwać z biletem powrotnym do piekła

ile razy nie być hipopotamem który kocha tylko w sierpniu

przebijać się na drugą stronę

żeby się na ziemi nie udusić

nieść jedną chudą świecę na końcu rozpaczy

ile razy dojść do samej granicy

jak do gorączki w niewłaściwym miejscu

zatrzymać się i urosnąć

żeby się nie stać nienawiścią


Nie bój się

Nie bój się kochać jeśli tylko wierzysz

Matka Boska Królową więc Jej ziemia cała

przetrzyma ustrój przeżyje rozstanie

serce jak stary Werter zdolne do cierpienia

a miłość daje to czego nie daje

więcej niż myślisz bo jest cała Stamtąd

a śmierć to ciekawostka że trzeba iść dalej


Kolczyki

Wieczorowe suknie

pachnidła kolczyki

długa wędka włosów

i nagle rozpacz szczęście

by wybrać miłość mądrą

kochać nieszczęśliwą

chodziła bez grzeszników po kątach płakała

większy wstyd nagiej duszy

niż nagiego ciała


Bez ciała

Przyszła

wstydziła się

płakała

miłość bez ciała


Do albumu

Podziękuj za cierpienie

czy umiesz czy nie umiesz

bez niego nigdy nie wiesz

ile miłość kosztuje


Kiedy mówisz

Aleksandrze Iwanowskiej

Nie płacz w liście

nie pisz że los ciebie kopnął

nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia

kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno

odetchnij popatrz

spadają z obłoków

małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia

a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju

i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz


Nieszczęście nie-nieszczęście

Jest taki uśmiech co mieszka w rozpaczy

bo gdy widzisz zbyt czarno to często inaczej

niekiedy w smutku jak drozd ci zaśpiewa

– twej miłości zranionej Bóg łaknie jak chleba

nieszczęście nie-nieszczęście jeśli szczęścia nie ma

jest uśmiech co się nawet na cmentarzu kryje

każdy świętej pamięci umiera więc żyje

cóż że go nie widzisz powraca do domu

siada przy stole czyta lampę świeci

czasem w bamboszach by nas nie obudzić

tylko śmierć umie ludzi przybliżyć do ludzi

nic dziwnego przecież tak to bywa

z nieba się tęskni zawsze po kryjomu

choćby królikom mlecze przed rosą pozrywać

ciotkę z gotówką przy sobie zatrzymać

uśmiech czasem się modli po prostu – mój Boże

tu gdzie miłość odchodzi lecz jej nie ubywa

ci co się kochają cierpią gdy są razem

uśmiech i z cytryną uśmiechnąć się może

narzekasz że świat surowy jak grzyb niejadalny

a w świecie stale uśmiech niewidzialny


Rymowanka

Miłość i rozpacz – miej mnie w opiece

dwa razy tonę w tej samej rzece

ból i milczenie tak jak dwie drogi

lub z krzyża zdjęte ręce i nogi

na ławce w parku nie trzeba więcej

dwie cięte rany – czas nasz i serce


Chodzi

Chodzi po czyśćcu tam i z powrotem

miłości ludzkiej grzeszny baranek

szepce po cichu nieśmiałe słowa

jeszcze do nieba spory kawałek


Wyzwolenie

Czy za mówieniem o miłości zawsze stoi miłość?

Filantropia i całe pasmo dobrych uczynków, uśmiechy, często wyreżyserowane i na pokaz – nie są miłością. Miłość jest dramatem. Dramatem śmierci i życia, bo żeby kochać, trzeba stale umierać dla siebie. Musi umierać w nas stary człowiek, aby mógł narodzić się nowy.

Co to znaczy: aby kochać, trzeba przekreślić samego siebie?

Przekreślić siebie to znaczy zabić sztuczne, nieprawdziwe „ja”, to, co jest we mnie pychą, zmysłowością, egoizmem, wygodnictwem, aby wyzwalać prawdziwego siebie, najwyższe dobro, życie Boże we mnie.

Nie dlatego człowiek walczy z wygodnictwem, lenistwem, egoizmem, by umęczyć samego siebie, ale by wyzwolić to, co najdroższe w nas i co ma zjednoczyć się z Bogiem na wieczność.

W prawdziwej miłości rozgrywa się ciągła walka o prawdziwego siebie, o tego, który ma być wyzwolony, czysty, szeroki, wielki, biegnący wprost do Boga.

Miłość nie jest tylko rozkoszą, szczęściem, przyjemnością.

Mówić o miłości to mówić o cierpieniu, o krzyżu dla siebie, o wyzwalaniu siebie.


Miłość niemądra mądra

Niewiele mamy wzmianek o Matce Bożej w Ewangelii. Do tych nielicznych należą słowa mówiące o tym, że „rozważała wszystko w swoim sercu”. Rozważanie i serce, myśl i serce. Wydawałoby się, że są to zupełnie przeciwstawne pojęcia, bo myśl jest trzeźwa, chłodna, logiczna, a serce jest czasem nieprzytomne, gorące, nielogiczne.

Ten, kto myśli – bada, liczy, sprawdza. Ten, kto kocha, może wcale nie badać, nie liczyć, nie sprawdzać – po prostu kocha.

Matka Boża rozważała wszystko w swoim sercu, to znaczy myślała sercem. Inaczej: umiała mądrze kochać.

Co to jest mądra miłość? Nie ślepa, ale mądra, widząca.

Kochać mądrze człowieka – to kochać go po ludzku, uczuciem, całą swoją żywiołowością, ale jednocześnie pamiętać, że ten kochany jest dzieckiem Boga, należy do Boga, który będzie prowadził go drogami jego świętości, grzechu, wiary i niewiary. Nie można go sobie przywłaszczyć.

Każdy musi mieć swoją samotność.

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.