Treny - Kochanowski, Jan - ebook
Wydawca: Fundacja Nowoczesna Polska Kategoria: Edukacja Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 51 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Przeczytaj fragment ebooka

Opinie o ebooku Treny - Kochanowski, Jan

Cytaty z ebooka Treny - Kochanowski, Jan

Zgwałciłaś [127] , niepobożna [128] śmierci, oczy moje, Żem widział umierając [129] miłe dziecię swoje. Widziałem, kiedyś trzęsła owoc niedordzały [130] , A rodzicom nieszczesnym serca sie krajały

Fragment ebooka Treny - Kochanowski, Jan

Jan Kochanowski

Treny

Publikacja zrealizowana w ramach projektu WolneLektury.pl

Na podstawie: Jan Kochanowski, Treny, Drukarnia Łazarzowa, wyd. 2, Kraków, 1583

Ten utwór nie jest chroniony prawem autorskim i znajduje się w domenie publicznej, co oznacza, że możesz go swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać

Treny nota edytorska

Trenach

Tekst Trenów został tu podany według drugiego wydania, ostatniego opublikowanego za życia poety, które ukazało się w roku 1583 w Drukarni Łazarzowej w Krakowie. Tekst przygotowałem zgodnie z kryteriami zawartymi w opracowaniu Zasady wydawania tekstów staropolskich. Projekt typ B (edycje popularnonaukowe), Wrocław 1955. Zdecydowałem się jednak zachować pewne cechy językowe, których nie uwzględnia się w edycjach popularnonaukowych, zwłaszcza dawne końcówki fleksyjne i większość dawnych form ortograficznych.

Edycja utworu nie opiera się w całości na żadnym z wydań współczesnych, choć uwzględniono zarówno rozstrzygnięcia zawarte w edycji opracowanej w ramach sejmowego wydania Dzieł wszystkich Kochanowskiego przez Marię Renatę Mayenową, Lucynę Woronczakową oraz Jerzego Axera i Marię Cytowską, jak i wydaniu przygotowanym przez Janusza Pelca dla serii Biblioteki Narodowej.

Przy tworzeniu komentarza obok wyżej wspomnianych wydań bardzo pomocna była wcześniejsza edycja Trenów w serii Biblioteki Narodowej w opracowaniu Tadeusza Sinki, a także podstawowe słowniki, w tym Słownik polszczyzny XVI wieku oraz w zakresie wyjaśnień historyczno-mitologicznych współczesne wydania klasycznego Dictionary of Phrase and Fable Ebenezera Cobhama Brewera.

Gwiazdką oznaczono wyrazy, które używane do dziś, ale których znaczenie w jest odmienne od znaczenia obecnego.


prof. dr hab. Piotr Wilczek
Uniwersytet Warszawski, Instytut Badań Interdyscyplinarnych ”Artes Liberales”

[Motto i dedykacja][1]

Tales sunt hominum mentes, quali pater ipse
Juppiter auctiferas lustravit lumine terras[2].
 
ORSZULI KOCHANOWSKIEJ,
WDZIĘCZNEJ[3], UCIESZONEJ[4], NIEPOSPOLITEJ[5] DZIECINIE, KTÓRA CNÓT WSZYTKICH[6] I DZIELNOŚCI[7] PANIEŃSKICH POCZĄTKI WIELKIE POKAZAWSZY, NAGLE, NIEODPOWIEDNIE[8], W NIEDOSZŁYM[9] WIEKU SWOIM, Z WIELKIM A NIEZNOŚNYM[10] RODZICÓW SWYCH ŻALEM ZGASŁA[11], JAN KOCHANOWSKI, NIEFORTUNNY[12] OCIEC[13], SWOJEJ NAMILSZEJ[14] DZIEWCE[15] ZŁZAMI[16] NAPISAŁ.
NIE MASZ CIĘ[17], ORSZULO MOJA.
 

Tren I[18]

Wszytki[19] płacze, wszytki łzy Heraklitowe[20]
I lamenty, i skargi Symonidowe[21],
Wszytki troski na świecie, wszytki wzdychania
I żale, i frasunki[22], i rąk łamania,
Wszytki a wszytki zaraz[23] w dom sie mój noście[24],
A mnie płakać mej wdzięcznej[25] dziewki[26] pomoście[27],
Z którą mię niepobożna[28] śmierć rozdzieliła
I wszytkich moich pociech[29] nagle zbawiła[30].
Tak więc smok[31], upatrzywszy gniazdo kryjome[32],
Słowiczki liche zbiera[33], a swe łakome
Gardło pasie[34]; tym czasem matka szczebiece[35]
Uboga[36], a na zbójcę co raz sie miece[37].
Prózno[38], bo i na samę okrutnik zmierza[39],
A ta nieboga[40] ledwe[41] umyka pierza[42].
«Prózno płakać» podobno drudzy rzeczecie.
Cóż, prze Bóg żywy[43], nie jest prózno na świecie?
Wszystko prózno; macamy, gdzie miękcej w rzeczy,
A ono[44] wszędy[45] ciśnie: błąd wiek człowieczy[46].
Nie wiem, co lżej[47]: czy w smutku jawnie żałować[48],
Czyli sie z przyrodzeniem[49] gwałtem[50] mocować[51].
 

Tren II[52]

Jeslim kiedy nad dziećmi piórko[53] miał zabawić[54],
A kwoli temu wieku[55] lekkie[56] rymy[57] stawić[58],
Bodajżebych[59] był raczej kolebkę kołysał
I z drugiemi nieważne mamkom pieśni[60] pisał,
Któremi by dziecinki noworodne[61] spiły[62]
I swoich wychowańców[63] lamenty toliły[64].
Takie fraszki[65] mnie zbierać[66] pożyteczniej było,
Niżli, w co mię nieszczeście moje dziś wprawiło[67],
Płakać nad głuchym grobem[68] mej wdzięcznej dziewczyny
I skarżyć sie na srogość[69] ciężkiej[70] Prozerpiny[71].
Alem użyć w obojgu jednakiej wolności[72]
Nie mógł owom ominął[73], jako w dordzałości[74]
Dowcipu[75] coś ranego[76], na to mię przygoda[77]
Gwałtem wbiła[78] i moja nienagrodna szkoda[79].
Ani mi teraz łacno[80] dowiadać sie o tym[81],
Jaka mię z płaczu[82] mego czeka cześć na potym[83].
Nie chciałem żywym śpiewać, dziś umarłym muszę,
A cudzej[84] śmierci płacząc, sam swe kości suszę[85].
Prózno to[86]; jakie szczeście[87] ludzi naszladuje[88],
Tak w nas albo dobrą myśl[89], albo złą sprawuje.
O prawo krzywdy pełne! O znikomych cieni[90]
Sroga, nieubłagana, nieużyta[91] ksieni[92]!
Tak li moja Orszula, jeszcze żyć na świecie
Nie umiawszy, musiała w ranym umrzeć lecie[93]?
I nie napatrzawszy sie jasności słonecznej,
Poszła nieboga widzieć krajów nocy wiecznej[94].
A bodaj ani była świata oglądała,
Co bowiem więcej, jedno ród[95] a śmierć poznała.
A miasto[96] pociech, które winna z czasem[97] była
Rodzicom swym, w ciężkim je[98] smutku zostawiła.
 

Tren III[99]

Wzgardziłaś mną, dziedziczko moja ucieszona[100].
Zdałać sie ojca twego barziej[101] uszczuplona[102]
Ojczyzna[103], niżlibyś ty przestać na niej[104] miała[105];
To prawda, żeby była nigdy nie zrownała[106]
Z ranym[107] rozumem twoim, z pięknemi przymioty[108],
Z ktorych sie już znaczyły twoje przyszłe cnoty[109]
O słowa, o zabawo[110], o wdzięczne[111] ukłony,
Jakożem ja dziś po was wielce[112] zasmęcony[113].
A ty, pociecho[114] moja, już mi sie nie wrócisz
Na wieki[115] ani mojej tesknice[116] okrócisz[117].
Nie lza, nie lza, jedno[118] sie za tobą gotować[119],
A stopeczkami twemi ciebie naszladować[120].
Tam[121] cię ujźrzę[122], da Pan Bóg[123], a ty więc z drogiemi
Rzuć sie ojcu do szyje[124] ręczynkami[125] swemi.
 

Tren IV[126]

Zgwałciłaś[127], niepobożna[128] śmierci, oczy moje,
Żem widział umierając[129] miłe dziecię swoje.
Widziałem, kiedyś trzęsła owoc niedordzały[130],
A rodzicom nieszczesnym serca sie krajały[131].
Nigdyć by ona była bez wielkiej żałości
Mojej umrzeć nie mogła, nigdy bez ciężkości[132]
I serdecznego bolu, w którymkolwiek lecie[133]
Mnie by smutnego była odbiegła[134] na świecie;
Alem ja już z jej śmierci nigdy żałościwszy,
Nigdy smutniejszy nie mógł być ani teskliwszy[135].
A ona (by był Bóg chciał) dłuższym wiekiem swoim
Siła[136] pociech przymnożyć[137] mogła oczom moim.
A przynamniej[138] tym czasem mogłem był odprawić
Wiek swój[139] i Persefonie[140] ostatniej[141] sie stawić[142],
Nie uczuwszy na sercu tak wielkiej żałości,
Której równia[143] nie widzę w tej tu śmiertelności[144].
Nie dziwuję Nijobie[145], że na martwe ciała
Swoich namilszych dziatek[146] patrząc, skamięniała[147].
 
WolneLektury.pl

Tren V[148]

Jako oliwka mała pod wysokim sadem[149]
Idzie[150] z ziemie[151] ku górze macierzyńskim szladem[152],
Jeszcze ani gałązek, ani listków rodząc,
Sama tylko dopiro[153] szczupłym prątkiem[154] wschodząc;
Tę, jesli ostre ciernie[155] lub rodne[156] pokrzywy
Uprzątając, sadownik[157] podciął ukwapliwy[158],
Mdleje[159] zaraz, a zbywszy[160] siły przyrodzonej[161],
Upada przed nogami matki ulubionej.
Takci sie mej namilszej Orszuli dostało:
Przed oczyma rodziców swoich rostąc[162], mało
Od ziemie sie co[163] wznióswszy, duchem zaraźliwym[164]
Srogiej śmierci otchniona[165], rodzicom troskliwym[166]
U nóg martwa upadła. O zła Persefono