Trening autogeniczny dla spokoju psychosomatycznego - Valerio Albisetti - ebook
Wydawca: Wydawnictwo Jedność Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2005

Trening autogeniczny dla spokoju psychosomatycznego ebook

Valerio Albisetti

4 (1)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 114 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Trening autogeniczny dla spokoju psychosomatycznego - Valerio Albisetti

We współczesnym społeczeństwie stale wzrasta ilość bodźców płynących ze świata zewnętrznego. Czujemy potrzebę wyładowania nagromadzonych napięć, coraz trudniej nam zajmować się swoim życiem wewnętrznym. Zagubiliśmy zdolność do zastanawiania się nad sobą. Drogą wyjścia z tej sytuacji jest odzyskanie własnej indywidualności i wnętrza. Powinniśmy tylko spojrzeć w siebie w ciszy, odkryć tę jedyność, osobistą niepowtarzalność, która nas wyróżnia, i uczynić z tego naszą samorealizację.

Trening autogeniczny jest środkiem, aby w taki właśnie sposób zanurzyć się w siebie. Przynosząc odprężenie, pozwala on każdemu z nas uświadomić sobie i zaakceptować swoje ja, a w dalszej kolejności rozwinąć nieskończone energie, jakie posiadamy i zwykle wykorzystujemy jedynie w znikomym stopniu.

W niniejszym opracowaniu Valerio Albisetti, znakomity psychoanalityk, zmierza do wyjaśnienia i wykorzystania w sposób właściwy techniki relaksacyjnej, przedstawiając jej ćwiczenia, założenia teoretyczne, zastosowania, a także rezultaty. Używa przy tym języka prostego, jasnego i przekonywującego dzięki odniesieniom do powszechnej wiedzy biologicznej oraz psychologicznej.

Opinie o ebooku Trening autogeniczny dla spokoju psychosomatycznego - Valerio Albisetti

Fragment ebooka Trening autogeniczny dla spokoju psychosomatycznego - Valerio Albisetti










Valerio Albisetti

Trening autogeniczny

dla spokoju psychosomatycznego


Tłumaczenie tekstu

Krzysztof Stopa


Redakcja i korekta

Piotr Żak


Redakcja techniczna

Marcin Satro


Projekt okładki

Justyna Kułaga-Wytrych


Tytuł oryginału: Il training autogeno

per la quiete psicosomatica

 

Copyright © Edizioni San Paolo s.r.l., 1988

Piazza Soncino, 5-20092 Cinisello Balsamo (Milano)


© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo JEDNOŚĆ, Kielce 2005


Wydanie II


ISBN 978-83-7660-526-5


Wydawnictwo JEDNOŚĆ

25-013 Kielce, ul. Jana Pawła II nr 4

Redakcja: tel. 041 368 11 10

Dział sprzedaży: tel. 041 349 50 50

www.jednosc.com.pl

e-mail: jednosc@jednosc.com.pl


Przedmowa do pierwszego wydania włoskiego

W XVIII wieku – złotej epoce dla nauki doświadczalnej – wiedza medyczna wprawdzie udoskonaliła się, ale jednocześnie uległa pewnemu ograniczeniu. Skoro bowiem najbardziej obiecującą drogą rozwoju była mechanika, medycyna przekształciła się w swego rodzaju pokłosie mechaniki – stała się „jatromechaniczna” – i porzuciła szeroką wizję antropologiczną, która charakteryzowała ją od czasów starożytności przedklasycznej.

Ten wybór kierunku był z pewnością korzystny. To, że żyjemy dziś dłużej, zawdzięczamy redukcjonizmowi jatromechanicznemu w medycynie, ale – jak wiadomo – każdy wybór jest także pewną rezygnacją. W tym przypadku dokonało się to ze szkodą dla całościowej wizji człowieka, w szczególności jego wymiaru psychicznego.

Pewien znany niemiecki neurolog z XIX wieku proponował wręcz usunięcie terminu „psychiatria” i zastąpienie go „neurologią”, ponieważ jego zdaniem życie psychiczne nie jest niczym innym, jak naszą iluzją.

Na szczęście w XX wieku znów pojawiło się trochę krytyki i równowagi, co pozwoliło medycynie odzyskać pojęcie jedności osoby, a w konsekwencji przywrócić złożony obraz człowieka jako istoty otwartej na różne rzeczywistości: biologię, racjonalność, kulturę, wyobraźnię.

Nie jest dziełem przypadku, że takie techniki, jak trening autogeniczny, pojawiły się za sprawą niemieckiego uczonego Schultza. To w Niemczech bowiem przetrwał nurt psychiatrii romantycznej, który da o sobie znać również w wielkich kierunkach psychologicznych, na przykład w psychoanalizie.

W naszych czasach posiadamy odpowiednie środki do zbudowania rzetelnej podstawy teoretycznej, pozwalającej wysuwać hipotezy na temat złożonych relacji między ciałem i psyche – relacji, które powinniśmy badać, kiedy uświadamiamy sobie możliwość wpływania na ciało za pośrednictwem bytów psychicznych, m.in. myśli, języka wewnętrznego, woli.

Najnowocześniejsze technologie, pozwalające widzieć działający mózg – mózg żyjący, zgodnie z wyrażeniem Sommerhoffa – wykazują, że oddziaływanie fizyczno-psychiczne może zostać odwrócone i stać się oddziaływaniem psychiczno-fizycznym. Wprawdzie zawsze wiedziano o takiej możliwości, jednak nauka potrzebuje obiektywnych dowodów, które dziś są wreszcie do zdobycia.

Znaczna część życia fizycznego wymyka się spod kontroli psychicznej, ale to nie oznacza, że taka kontrola jest niemożliwa. Chodzi jedynie o zdobycie jej poprzez naukę. Trening autogeniczny nie jest niczym innym, jak – zgodnie ze swą nazwą – pewną formą ćwiczenia, pozwalającego rozszerzyć kontrolę nad sobą.

Istnieją przesłanki biofunkcjonalne wyjaśniające to zjawisko. Niemniej jednak ta możliwość przenosi nas paradoksalnie do koncepcji człowieka-maszyny, tylko nieco bardziej skomplikowanej, zdolnej także zrozumieć te funkcje i te układy, które niegdyś były określane jako „autonomiczne”, przez co wskazywano właśnie na ich nieosiągalność.

Przyjęcie takiej interpretacji byłoby jednak wielkim błędem i oznaczałoby ponowne zagubienie wymiaru psychicznego, który dopiero co został z tak ogromnym trudem odnaleziony. Tymczasem istnieje pewien tajemniczy moment, sekretne, ale nie obce nam miejsce, które stanowi samo sedno ludzkiej zagadki: każdy interpretuje je w ściśle osobistych kategoriach wiary lub rozumu, ale nikt nie może go zanegować.

W niniejszej książce autor zatrzymuje się celowo poniżej bardzo skomplikowanej problematyki, najwyraźniej postanawiając, że najlepszą strategią jest użycie mowy prostej, jasnej, przekonującej w swoich odniesieniach do powszechnej wiedzy biologicznej. Taki jest styl Albisettiego (rozpoznajemy go zarówno w tekście, jak i w samym człowieku), zmierzający do wyjaśnienia rzeczy bez popisywania się blichtrem. Jego klarowny wykład jest wyrazem szacunku dla czytelnika, ale także pobudza zarówno do pogłębienia swej wiedzy, jak i do spróbowania proponowanej techniki (którą z łatwością można stosować z czyjąś pomocą).

Najważniejszym owocem może jednak okazać się to, że Albisetti mówi o złożonych problemach w sposób jasny, nie tracąc niczego z naukowości. Ten styl, typowy dla wielkiej anglosaskiej tradycji popularyzatorskiej, szczęśliwie szerzy się także we Włoszech i jest skromnym, ale fundamentalnym przyczynkiem do rozwoju kulturalnego, który z czasem doprowadzi do odnowy antropologicznej, jaka dziś jest realną i palącą potrzebą.

Giorgio Moretti

Specjalista chorób nerwowych i umysłowych,

wykładowca neuropsychiatrii dziecięcej

na Uniwersytecie Katolickim w Mediolanie


Moja psychologia

Mam nadzieję, że ta książka – tak jak inne moje pisma – pomoże czytelnikom doświadczyć w sobie przemiany, zaś to, co w niej prezentuję, będzie możliwe do konkretnego zastosowania.

Niektórzy oskarżają mnie o to, że jestem utopistą.

Nie ubolewam z tego powodu.

Opowiadam się za nową psychologią, dla nowych ludzi.

Na początku trzeciego tysiąclecia jestem coraz bardziej przekonany, że istota ludzka posiada w sobie możliwość, zdolność wyjścia ponad swoją cielesność, a w każdym razie zawsze to ona nadaje sens i znaczenie sobie oraz drugim.

Kto przeczytał moją książkę Da Freud a Dio (Od Freuda do Boga), ten wie, że jestem jednym z ludzi stale szukających. Niezależnie od pozorów. Od dawna powtarzam, że ludzkość jest psychicznie bardzo chora. Jest nieustannie wynoszona poza siebie, doszła do najwyższego punktu możliwości technologicznych, potrafi zmodyfikować swój własny kod genetyczny, ale jest dotknięta czymś, co nazywam ciężkim delirium wszechmocy.

Ponadto żyjemy w przejściowym okresie historycznym, w którym wydaje się, że prawdziwe, wewnętrzne wartości zanikły.

Tym niemniej mam przekonanie, że jesteśmy dopiero na etapie prehistorii ludzkości.

Człowiek czuje się dziś silny, ponieważ panuje – albo sądzi, że panuje – nad rzeczami świata. Oderwał się od cyklu naturalnego. Czerpie znaczenie z tego, co posiada, co robi. Lecz jego wnętrze od dawna przenika subtelny i niewidoczny niepokój – poczucie, że nic nie ma wartości, nawet on sam.

Człowiek przyszłości będzie musiał natomiast na nowo wejść w ograniczenia, w naturalny cykl życiowy, będzie musiał uświadomić sobie, że wewnętrzna struktura rzeczywistości, świata tworzy i determinuje także jego samego. Od zawsze.

Wszechświat nie jest poza ludźmi, ale w nich.

Coś jednak się ruszyło i świadomość siebie, element religijny, coraz bardziej przenika ludzkość.

Niestety, moi współcześni dążą jeszcze do życia nieświadomego, do przeżywania rzeczy tak, jakby działy się poza nimi.

Wierzą też, że mogą czerpać sens z nauk.

Lecz nauki u kresu swej podróży natrafiają na stare prawdy, które tkwią tam od zawsze.

Wszystko jest już w nas zapisane, ale ponieważ sposób odczuwania przez nas uczuć itp., nie zmienił się od tysięcy lat, pozostaje wciąż niewyrażone.

Człowiek musi nauczyć się stale zmieniać.

Nie powinien już łudzić się, że jest w centrum świata.

Niemal wszystko, co dziś uważamy za prawdę, jest skazane na wymarcie.

I również znaczenie życia ludzi zmieni się.

Dlatego w tym czekaniu na Apokalipsę fundamentalna staje się komunikacja z sobą samym, z osobistą nieświadomością.

Mówię o nowym człowieku, o nowym sposobie życia, bycia człowiekiem.

Każda istota ludzka jest magiczna.

Tymczasem, niestety, większość ludzi żyje w stanie senności, łudzi się, że żyje, dzień po dniu, a potem gaśnie, umiera.

Wielu zdobyło chwałę, sukces, pieniądze, lecz ich głęboki duch być może pozostał niewyrażony. Zostawią po sobie pieniądze, budowle, również wiedzę, ale nic z bycia.

Moi współcześni, również wielu chrześcijan, nie rozumieją jeszcze, że plan wszechświata jest doskonale ustalony od samego początku, realizuje się według ściśle określonego i niewidzialnego wątku; nie rozumieją, że my jesteśmy w rzeczach, tak jak one są w nas.

Wieczna rzeczywistość nie należy do czasu, tak jak nie należy do przyszłości.

Zawsze była i zawsze będzie.

Spojrzenie zatem nie powinno być skierowane ku wieczności jako czemuś, co ma przyjść.

Bóg jest już rzeczywisty: jest rzeczywisty w sobie i jest fundamentem całej rzeczywistości.

My powinniśmy zrobić w sobie miejsce dla Boga, który już istnieje. Od zawsze.

W mojej osobistej wizji psychologicznej, podobnie jak w wizji mojej Szkoły, osobę traktuje się jako zawierającą w sobie niezwykłe moce. Potencjalnie.

Będziemy zatem stosować coraz bardziej skuteczne techniki, między innymi trening autogeniczny (TA), zdolne oświecić najbardziej ukryte części człowieka, najgłębsze, w których mieści się prawdziwa, autentyczna osobowość z wszystkimi jej zdolnościami, z jej jeszcze nieznanymi mocami.


Moje rozumienie zdrowia

Według mnie zdrowie jest prawdziwym zdrowiem wtedy, kiedy odnajduje się w harmonijnej i globalnej wymianie ze środowiskiem, w którym żyjemy. Istota ludzka jest bowiem bytem ciągle zmieniającym się, zanurzonym w ciągle zmieniającym się świecie.

Dziś wreszcie wiemy, że aby zdefiniować, zrozumieć osobę, powinniśmy uwzględniać wzajemne relacje zachodzące między wszystkimi elementami jej egzystencji.

Nie można zrozumieć stanu zdrowia jednostki, wyodrębniając tylko jakiś pojedynczy element lub sektor, jak doznane wstrząsy, fazy rozwojowe itd.

Nic nie jest odizolowane ani możliwe do odizolowania.

Istota ludzka konstytuuje się przez ciągłą wymianę ze środowiskiem zewnętrznym i wewnętrznym. Stale. Na każdy doznany bodziec zakłócający jej spokój reaguje próbą odtworzenia w sobie stanu równowagi, harmonii, pokoju.

Osobowość neurotyczna zatem – w mojej wizji – jest osobowością zamkniętą, która żyje zwrócona ku sobie, odbiera informacje pochodzące z zewnątrz jako dowodzące jej niższości, budzące niepokój itp.

Dziś rzeczywiście mówi się o człowieku totalnym.

TA zatem to droga do osiągnięcia Siebie, dojścia do swej jedności globalnej.

Jesteśmy tym, czym są nasze ciało, nasza psyche, nasz duch.

Również częścią negatywną.

Każdy nosi w sobie ludzką rasę w całej jej pełni.

Nie można się od tego oderwać. Chodzi natomiast o jej przyjęcie.

Tylko w ten sposób można stać się świadomym, zrównoważonym, odpowiedzialnym.


Coś, co nazywam wrażeniem

Nie możemy w pełni zrozumieć TA, jeśli nie wzniesiemy się ponad racjonalność panującą w naszej zachodniej kulturze.

Nie istnieje tylko to, co fizyczne i obiektywne.

Kto ma długą praktykę terapeutyczną jak ja, ten wie na przykład, że istota ludzka jest zbudowana przede wszystkim z urojeń, ukrytych potrzeb, tęsknot, żalów, pragnień, wyrzutów sumienia, negacji itd.

Ludzkie wrażenia są niemożliwe do zdefiniowania. Nie można ich wyrazić.

Kiedy to czynimy, stają się uczuciami lub intuicjami.

Nasze uczucia oddają nasze wrażenia za pomocą słów, czynów, postaw.

Z kolei nasze intuicje są wrażeniami wyrażanymi nagle, poza czasem, przestrzenią.

Są zasadnicze.

W każdym razie według mojej Szkoły wrażenie powstaje poprzez całościową reakcję organizmu ludzkiego.

Wrażenie jest zatem zawsze wynikiem pobudzenia, które pochodzi od układu nerwowego, mającego za zadanie kierować całościowym postępowaniem istoty ludzkiej.

Widzieliśmy, że każdy żyjący organizm implikuje ciągłe i wzajemne relacje ze środowiskiem, że jest bombardowany nieskończoną ilością bodźców, świadomych lub nieświadomych, bezpośrednich lub niebezpośrednich, widocznych lub ukrytych, znanych lub nieznanych.

Zatem wrażenie jest naszym najbardziej zasadniczym, najbardziej bezpośrednim, najgłębszym rozumieniem.

Jest częścią naszego życia wewnętrznego.

I w gruncie rzeczy to wrażenie czuje, filtruje, interpretuje i decyduje.

Nasze wrażenia jednak nigdy w pełni nie odpowiadają rzeczywistości.

Prawdopodobnie każda rzecz pochodzi od myśli.

Lecz nic z tego, co doświadczamy, nie odpowiada w pełni temu, co czujemy, widzimy, w co wierzymy. Dlatego nic nie jest możliwe do rozdzielenia, nic nie istnieje w oderwaniu między obserwującym a rzeczą obserwowaną.

Nasze widzenie świata zależy zasadniczo od osiągniętego stopnia osobistej świadomości.

Lecz rzeczywistość jest nieskończona.

Zatem to my jesteśmy ograniczeni.

Drogą wyjścia staje się w takim razie całościowa akceptacja siebie, łącznie z naszymi częściami negatywnymi.

TA prowadzi nas, jak widzieliśmy, do jedności. Osoba neurotyczna jest natomiast oderwana od siebie, od drugich, od świata.

Wrażenia dzielą się zasadniczo na:

– wzrokowe,

– słuchowe,

– smakowe,

– węchowe,

– dotykowe,

– termiczne,

– bolesne,

– przestrzenne,

– czasowe,

– duchowe.

Kto wie, ile wspaniałych rzeczy kryje się jeszcze w naszym mózgu i w naszym systemie nerwowym!


Ludzki mózg

Mnie również wydaje się to niewiarygodne, ale człowiek posiada w sobie nadzwyczajną moc, najczęściej niewykorzystywaną, niepojętą, wyprzedzającą o tysiące lat jego wyobraźnię.

Mózg jest rzeczą najwspanialszą, najbardziej niewiarygodną, najbardziej niezwykłą, jaką kiedykolwiek poznałem. Z jednej strony, trzymając się wizji mojej Szkoły, widzę go jako energię, która staje się materią mózgową, złożoną z atomów, fal, obwodów nerwowych, elektromagnetycznych itd., tak jak wszystko, co nas otacza.

Z drugiej strony wiem, że mózg jest najpotężniejszym znanym dotąd komputerem, który postrzega, analizuje, przekłada na swój język wszystkie bodźce, jakie odbiera.

Ludzka egzystencja jest tym, co ludzki mózg zinterpretuje, odczyta.

Kto wie, jaka jest jego rzeczywistość w swej pełni, w swej nieskończoności!

My, istoty ludzkie, znamy tylko część rzeczywistości, jaką nasz mózg potrafi odebrać. Nic ponadto.

Ośmielę się powiedzieć w tym miejscu, że nasze ciało jest niczym innym, jak mózgiem połączonym z systemem nerwowym, z którym wymienia informacje.

Wszystko jest informacją, sygnałem. Dźwięki, które słyszymy, obrazy, które widzimy, rzeczy, których dotykamy, zapachy, które czujemy – wszystko to są po prostu informacje elektryczne, sygnały elektryczne, które biegną wzdłuż układu nerwowego do mózgu.

Ku zgorszeniu powiem, że ciało jest zwyczajnie prze-dłużeniem, „dodatkiem” mózgu.

Mózg nadal pozostaje jeszcze cały do odkrycia.

Lecz paradoksem jest, że funkcjonowanie mózgu powinniśmy, możemy, potrafimy zrozumieć za pomocą samego mózgu.

Czy mózg może zrozumieć mózg?

Nie wiem.

Wiem, że mózg jest bardzo skomplikowanym systemem komórek. Komórek wysoce wyspecjalizowanych.

Neuron – jak wszyscy wiemy – jest szczególnym rodzajem komórki nerwowej, zdolnym przyjąć niewiarygodnie dużą ilość informacji. Na ogół neuron otrzymuje informacje od tysięcy innych neuronów.

Samych neuronów jest około sto miliardów. A wszystko to mieści się w ludzkim mózgu, który waży około półtora kilograma.

Widzieliśmy, że świat istnieje tylko w taki sposób, w jaki odczytuje go każdy mózg. Skądinąd każdy mózg posiada swój poziom świadomości, prawdy. Zatem swój sposób odczytywania, interpretowania świata.

Każda istota ludzka buduje więc swoją własną neurozę, własny niepokój, własne szczęście za pomocą własnego mózgu, własnego układu nerwowego.

Mózg jedynie interpretuje, dekoduje, tłumaczy.

Świat sam w sobie jest zespołem fal, wibracji, energii, a więc czymś, co rozpatrywane samo w sobie jest abstrakcyjne, nieokreślone, magmatyczne, dla nas niezrozumiałe, nieistniejące.

Czy zatem rzeczywistością jest tylko to, co nasz mózg może pojąć?

Nie. To jest prawdopodobnie tylko nieskończenie mała cząstka otaczającej rzeczywistości.

Zrozumiałe staje się więc, że osobista historia, przeżycia nieświadomości, minione psychologiczne fazy rozwojowe, kompleksy, doznane wstrząsy itd. – że wszystko to wpływa na tłumaczenie napływających zewnętrznych informacji, jakiego mózg dokonuje po ich otrzymaniu.

Tak więc to, co widzimy, słyszymy, czego dotykamy, jest zróżnicowaną manifestacją jednej, nieskończonej rzeczywistości.

TA służy do lepszego usłyszenia tego, co mózg chce nam powiedzieć. Ale nie tylko. TA poszerza i tak już wielkie możliwości translatorskie mózgu. TA prowadzi wreszcie do istoty własnej indywidualności i łączy ją ściślej z kosmosem, ze zbiorową nieświadomością.


Stać się osobą z wrażeniami

Kto czyta moje książki, ten wie, że dla mnie świadomość siebie jest źródłem najbardziej wzniosłych ludzkich przymiotów.

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com