Tolkien i C.S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni - Colin Duriez - ebook
Wydawca: Wydawnictwo M Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2011

Tolkien i C.S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni ebook

Colin Duriez

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 370 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 11 godz. 33 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Tolkien i C.S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni - Colin Duriez

Tolkien i Lewis znani są na całym świecie  pisarze, twórcy Śródziemia i Narnii. Jednak bardzo niewielu spośród milionów fanów i czytelników  wie cokolwiek o ich niezwykle skomplikowanej i złożonej przyjaźni. Bez nieustannego zachęcania ze strony Lewisa, Tolkien nigdy nie ukończyłby Władcy Pierścieni. Z drugiej strony cała twórczość fantastyczna Lewisa nosi znamię wpływu Tolkiena. Obydwaj odgrywali pierwszoplanową rolę w nieformalnej literackiej grupie działającej w Oxfordzie – The Inklings.
Książka zgłębia ich wspólne losy, odkrywając przed nami niezwykły świat wielkich pisarzy, których przyjaźń trwała, przeżywając wzloty i upadki aż do śmierci Lewisa w 1963 roku. Mimo ewidentnych dzielących ich różnic – temperamentu, umysłowości, duchowości, języka literackiego – było coś, co połączyło ich bardzo mocno: wspólna wizja, która od dziesiątków lat nie przestaje fascynować miliony czytelników na całym świecie.
Colin Duriez to specjalista od twórczości Tolkiena i Lewisa. Opublikował kilka książek badających wątki ich twórczości, między innymi Przewodnik po Śródziemiu i Encyklopedię C. S. Lewisa.

Opinie o ebooku Tolkien i C.S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni - Colin Duriez

Fragment ebooka Tolkien i C.S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni - Colin Duriez



===BN1PltYNJZelSUqoi5n/lA==

Przedmowa


Wspaniałe takie spotkania (...), kiedy nałożyliśmy ranne pantofle, wyciągnęliśmy w stronę kominka nogi, a napoje stoją tuż pod ręką; kiedy w miarę jak rozmawiamy, cały świat, i nie tylko świat, staje otworem przed naszym intelektem; nikt nie ma do niego pretensji, nikt nie ponosi za niego odpowiedzialności, wszyscy jesteśmy wolni i równi, jak gdybyśmy się spotkali godzinę temu, a jednocześnie spowija nas wszystkich dojrzałe w ogniu lat przywiązanie. Życie doczesne życie nie może nas obdarzyć niczym lepszym.


Któż z nas zasłużyłby na to?

C.S. Lewis, Przyjaźń, w: Cztery miłości

(tłum. M. Wańkowiczowa)



===BN1PltYNJZelSUqoi5n/lA==


Rodzeństwu

Ianowi, Barbarze, Stephenowi,

Elizabeth, Paulowi, Julianowi



===BN1PltYNJZelSUqoi5n/lA==

O przyjaźni, jaka łączyła J.R.R. Tolkiena i C.S. Lewisa, wiedziałem od dawna dokładnie od chwili, kiedy jako student przeczytałem po raz pierwszy autobiografię Lewisa. Jednak, pisząc swoją książkę, z zaskoczeniem odkryłem, jak mocna i trwała była to przyjaźń, pomimo sporów i napięć, których można się było spodziewać w ciągu ponad czterdziestu lat jej istnienia. O ile mi wiadomo, jest to pierwsza praca, która koncentruje się zarówno na doniosłym dorobku literackim Tolkiena i Lewisa, jak i na ich osobistej relacji.


Nazwisko J.R.R. Tolkiena jest oczywiście doskonale znane na całym świecie z powodu fenomenalnej wręcz popularności jego trylogii Władca Pierścieni popularności szczególnej, odkąd Peter Jackson sfilmował wszystkie jej części. Nowa Zelandia, w której kręcono te trzy filmy, stała się „Śródziemiem”, a o hobbitach, orkach, Mordorze i magicznym Pierścieniu zaczęto mówić w pubach, szkołach i kampusach na całym świecie.


Mniej znany jest fakt znaczenia i złożoności przyjaźni Tolkiena z kolegą z Oksfordu, C.S. Lewisem. A przecież sam Tolkien przyznaje, że bez wsparcia ze strony przyjaciela Władca Pierścieni nigdy by nie powstał. Ta wspaniała baśń, wraz z Silmarillionem, nieodłącznym składnikiem trylogii, pozostałaby zaledwie prywatnym hobby jej autora. Relacja Tolkiena i Lewisa porównywalna jest z przyjaźnią Williama Wordswortha i Samuela Taylora Coleridge’a, Williama Cowpera i Johna Newtona czy G.K. Chestertona i Hilaire Belloc. Tolkienowski Drzewiec , ze swoim charakterystycznym „hm... hm...”, jest owocem inspiracji autora Władcy Pierścieni emfatycznym, głębokim głosem Lewisa.


C.S. Lewis również cieszy się ogromną popularnością na całym świecie, szczególnie dzięki serii książek dla dzieci Opowieści z Narnii. Jak wskazuje tytuł, głównym tematem tych książek jest inny, wyobrażony świat. Tworząc go, Lewis śledził jednocześnie wydarzenia rozwijające się w Śródziemiu, o których Tolkien czytał mu w miarę powstawania kolejnych rozdziałów Władcy Pierścieni. Pierwsza część opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa, została sfilmowana przez Andrew Adamsona, reżysera filmu Shrek.


Nie tylko Tolkien wiele zawdzięczał przyjacielowi. W twórczości literackiej Lewisa, powstałej po roku 1926, w którym poznał on Tolkiena na uniwersytecie w Oksfordzie, widać wpływ twórcy Władcy Pierścieni. Widoczny jest on w nazwach, których Lewis używał, oraz w samym stylu kreacji przekonywających światów fantasy. Sam Tolkien jest rozpoznawany w głównej postaci cyklu opowieści science-fiction autorstwa Lewisa, postaci dr. Elwina Ransoma. To właśnie Tolkien pomógł przekonać przyjaciela, wieloletniego ateistę, że nie należy odrzucać historii chrześcijańskiej, osadzonej w biednej Palestynie pierwszego wieku, argumentując, że przemawia ona zarówno do wyobraźni, jak i do intelektu. To on był tym, który namówił Lewisa do przyjęcia katedry na uniwersytecie w Cambridge, pomimo że Lewis odrzucił ofertę nie raz, lecz dwa razy. Lewis nauczał w Oksfordzie prawie trzydzieści lat, lecz jego kandydatura na tamtejszą katedrę została pominięta trzykrotnie.


Przyjaźń między Tolkienem a Lewisem trwała od ich pierwszego spotkania do śmierci Lewisa w 1963 roku. Jak wszystkie przyjaźnie, zwłaszcza te trwające tak długo, miała swoje wzloty i upadki. W ostatnich latach życia Lewisa nastąpiło znaczne jej ochłodzenie, jednak podobieństwa, które połączyły obu pisarzy, zawsze były silniejsze niż dzielące ich różnice.


Tolkienowi i Lewisowi poświęcono osobne biografie. Prowadząc niniejsze badania nad ich przyjaźnią, zaciągnąłem wielki dług wobec głównych twórców ich biografii Humphreya Carpentera, Waltera Hoopera, Rogera Lancelyna Greena, George’a Sayera i Andrew Wilsona. Zapoznałem się także z wieloma ważnymi studiami nad różnymi aspektami ich życia i pracy. Warto tutaj wspomnieć o opowieści Davida C. Downinga o młodości Lewisa oraz o książce o Tolkienie jako filologu, autorstwa Toma Shippeya. Obszerna bibliografia odsyła do wielu materiałów naukowych, które zapewniają wgląd w aspekty pracy zawodowej i pisarstwa dwóch sławnych przyjaciół.


Próbując uchwycić złożoną relację Tolkiena i Lewisa, musiałem dokonać selekcji materiału. Częścią tego procesu było stworzenie obrazów pojawiających się na początku każdego rozdziału, a czasem również w innych miejscach. to krótkie rekonstrukcje głównych momentów życia i przyjaźni pisarzy, oparte na udokumentowanych faktach. Puls ich przyjaźni wyczuwa się zarówno w dorobku literackim, jak i w dziennikach, listach i wspomnieniach Tolkiena i Lewisa. Każdy jej opis musi zawierać kontekst pisarstwa, wydarzeń i istotnych relacji w ich życiu. Pisząc książkę i podejmując tak wielkie wyzwanie, byłem zadziwiony kilkoma błędnymi, apodyktycznymi sądami, które pojawiły się w literaturze dotyczącej Tolkiena i Lewisa. Nie mogę o nich nie wspomnieć, zacytuję więc fragment z czołowego słownika literatury dwudziestowiecznej (pomińmy milczeniem jego tytuł): „Lewis był (...) wrogiem kobiet, ponieważ twierdził, że kobiety dużo mniej inteligentne od mężczyzn. Nie jest zatem zaskoczeniem, że jego związki z kobietami były w większości nieudane”. Autor hasła z pewnością nie wiedział o trosce Lewisa o ewakuowane dzieci, które przebywały w jego domu w czasie wojny; o trosce o przybraną matkę, którą opiekował się ponad trzydzieści lat; o przyjęciu przez niego dwóch pasierbów; o jego skrupulatnych odpowiedziach tym, którzy pisali do niego o różnych problemach; o jego ofiarach na cele charytatywne przykłady można by tu mnożyć. A jeśli chodzi o stosunek Lewisa do kobiecej inteligencji, należałoby przeczytać też to, co pisarz mówi o bystrości Joy Davidman; wystarczyłoby zauważyć jego przyjaźń z Dorothy L. Sayers, jednym z największych umysłów teologicznych tego pokolenia; lub też prześledzić, jak zmienił on swoje argumenty przeciw naturalizmowi po rozmowie z filozof Elizabeth Anscombe, by zdać sobie sprawę, jak poważnym błędem jest powyższe twierdzenie. W tym samym haśle pojawia się kolejny błąd: „Lewis i Tolkien, mimo że się przyjaźnili, gardzili swoimi opowiadaniami dla dzieci”. Faktem jest, że Tolkienowi nie podobały się Opowieści z Narnii (uważał je za zbyt alegoryczne), lecz nie znaczy to, że nimi gardził. Lewis natomiast nigdy nie przestawał chwalić Hobbita, wkrótce po jego publikacji prorokując, że stanie się on klasycznym dziełem literatury dziecięcej.


Wspomniałem, że mam ogromny dług wdzięczności wobec głównych biografów Tolkiena i Lewisa. O wiele większy dług mam wobec osób zbyt wielu, by je tutaj wszystkie wymienić które zachęcały mnie do kontynuowania badań nad wyjątkową przyjaźnią.


Osoby te pochodzą z różnych krajów Anglii, Irlandii, Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Włoch, Szwecji i Polski. Niezwykle ważne było dla mnie The Tolkien Society w Zjednoczonym Królestwie, Wade Center i jego zawsze pomocny personel, a także gościnność pani Mary Bechtel w Wheaton w stanie Illinois, C.S. Lewis Society uniwersytetu w Oksfordzie i przyjaciele z St. Luke’s w Thurnby. Dziękuję Lyn Hamilton za to, że woziła mnie po chaotycznym Birmingham w deszczowy, ponury dzień, kiedy szukaliśmy śladów miejsc z dzieciństwa Tolkiena, i za czytanie rękopisu tej książki. Jednocześnie chciałbym podziękować Davidowi C. Downingowi za pomocne pomysły i za to, że przeczytał książkę. Walterowi Hooperowi należą się podziękowania za wsparcie (choć oczywiście nie zdaje on sobie sprawy, jak bardzo mi pomógł).


Spieszę dodać, że wszelkie błędy, które mogły się pojawić w tej pracy, moimi własnymi błędami. Tacy pisarze jak Lewis i Tolkien mają całą rzeszę czytelników, których wiedza jest zadziwiająca, więc bardzo proszę o wyrozumiałość wobec tych niedostatków. Czasami może się wydawać, że dokonuję tutaj zaskakujących pominięć, lecz czynię to po to, by nie przeciążać książki szczegółami, które należą do studiów specjalistycznych. (Wciąż nie wiem, czy Balrog ma skrzydła, mimo tak właśnie wygląda w filmie Drużyna Pierścienia, choć myślę, że udało mi się dowiedzieć, dlaczego hobbici jedzą ryby i frytki. Podobnie nie jestem do końca pewny, dlaczego Lewis nie powiedział Tolkienowi o ślubie z Joy Davidman, choć podałem najbardziej prawdopodobne powody, jakie udało mi się odkryć. Nie wiem też, czy Lewis pozostawał w intymnych kontaktach fizycznych ze swą przybraną matką, choć raczej w to wątpię). Dziękuję Leicester Writers Club za liczne inspiracje. Dziękuję także Janowi Erikowi Guerthowi, mojemu wydawcy, za pomoc, wsparcie i zawsze mądre rady.


Colin Duriez

Leicester, luty 2003

===BN1PltYNJZelSUqoi5n/lA==

1. Kształtowanie osobowości. (1892–1925)

Dwaj chłopcy kucają na skraju nasypu kolejowego w Birmingham, na wpół ukryci w plątaninie dzikich kwiatów i traw. Jeden z nich, wyższy, ma około dziewięciu lat. Jego brat, Hilary, jest o dwa lata młodszy. Oto jeden z sennych dni w środku lata, wakacje roku 1901. W tle znajduje się niewielkie miasto, w którym obaj bracia mieszkają. Ze swej kryjówki słyszą dźwięki tramwaju i pisk wagonów z węglem przetaczanych na plac w pobliżu stacji kolejowej w King’s Heath. Starszy chłopiec pokazuje swemu bratu niewielką kolorową roślinę, którą odkrył w gąszczu poszycia. Wreszcie pojawia się to, na co czekali: powolny, rytmiczny dźwięk lokomotywy parowej nadciągającej ku nim z południa. Podnoszą się, by lepiej widzieć, jak czarna błyszcząca maszyna wyłania się z delikatnych oparów. Na łuku za nią widać sznur wagonów. Pociąg nadjeżdża z górniczych terenów Południowej Walii, oddalonej o sto mil, i przewozi bogaty, świeży węgiel podsycający ogień rewolucji przemysłowej, która właśnie ogarnęła Birmingham. W ciągu ostatnich dziewięćdziesięciu lat miasteczko rozrosło się cztero- czy pięciokrotnie, a w ciągu następnych powiększy się jeszcze dwa razy. Wagony z węglem przetaczają się tak blisko, że ziemia drży pod stopami chłopców. Starszy z nich po raz kolejny intensywnie wpatruje się w nazwy wypisane na ich bokach, poruszony boskim wręcz pięknem imion miejsc, których nie potrafi nawet jeszcze wypowiedzieć. Te nazwy to: Blaen-Rhondda, Maerdy, Senghenydd, NantygloiTredegar. Chłopiec nazywa się John Ronald Reuel Tolkien, lecz rodzina i przyjaciele zwą go Ronald lub John Ronald.

Bez mała siedemdziesiąt lat później, podczas wywiadu, którego udzielił dla BBC w 1970 roku, J.R.R. Tolkien ujawnia, jak wielkie znaczenie dla niego miało zetknięcie się z nazwami miejscowości Walii. Pod wieloma względami to właśnie ta chłopięca fascynacja rozpoczyna narodziny baśni opowiadającej o wymyślonym przez niego świecie Śródziemia, hobbitów, elfów i stworzeń ciemności – orków czy smoków. W wywiadzie tym Tolkien wyjaśnia swoją fascynację nazwami miejsc: „Walijski zawsze pociągał mnie stylem i brzmieniem, bardziej niż jakikolwiek inny język; mimo że po raz pierwszy zetknąłem się z nim na wagonach kolejowych, zawsze chciałem wiedzieć, co oznaczały te napisy”. Kontynuując tę myśl, wyjawia, że jego pisanie niezmiennie zaczyna się od nazwy: „Podaj mi nazwę, a ona rozwinie się w historię, nie odwrotnie, jak to bywa zazwyczaj”. Tolkien zauważa, że pośród języków współczesnych walijski, a zaraz po nim fiński były dla niego największą inspiracją w twórczości pisarskiej, także w pracy nad Władcą Pierścieni. Walijski w rzeczywistości zainspirował go do stworzenia jednej z dwóch głównych gałęzi wymyślonych przez niego języków elfickich oraz wielu innych nazw jego mitologii, jak Arwena, Anduina, Rohirrim i Gwaihir.

Zostawiamy braci na nasypie kolejowym, ich przyszłość rozciąga się przed nimi, a my szybko wzbijamy się, jak ptaki, wysoko ponad Birmingham. Teraz widzimy, jak miasto szeroko wdziera się w małe zielone pola i lasy zachodniej części środkowej Anglii – Tolkienowskiego Shire. Widzimy to, co widział przypadkowy pasażer balonu: zakurzone drogi rozchodzące się promieniście, wychodzące z miasta i przecinające różnobarwną szachownicę pól. Strumienie i kanały przecinające łagodne wzgórza i delikatne falistości aż do rzeki Severn na południu. Nawet w letnim upale obfitość zieleni działa orzeźwiająco. Lecimy ponad zatłoczonym sercem miasta, a następnie wzdłuż szlaku głównej linii kolejowej na północ, nie zważając na jej liczne odnogi. Docieramy do Crewe, do Mersey Canal i do zgiełku portu w Liverpoolu, by w końcu osiągnąć Morze Irlandzkie. Na zachodzie mijamy wyspę Man, a po chwili na horyzoncie pojawia się półwysep Ards na północy Irlandii i góry Mourne na południu. Oto kraj Narnii Lewisa, świat, który wymyśli on w latach późniejszych, zainspirowany Tolkienowskim Śródziemiem. Narnia podobna jest do przesuwającego się pod nami Ulsteru. Ma wschodnią linię brzegową i część środkową, krajobraz jak County Down, z błotami i wrzosowiskami na północy, a górami na południu. Okrążamy półwysep i docieramy do Belfast Lough, jak zwykle pełnego stateczków, z miastem błyszczącym w oddali. Widzimy teraz wielkie doki Harland i Wolfe – w tamtych czasach największe stocznie na świecie. To w nich, pod uważnym okiem utalentowanych i twórczych inżynierów, przybrały swe dumne kształty takie statki, jak „Olimpic” czy „Titanic”. 

Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Tolkiena ogarnia fascynacja walijskimi nazwami miejsc odczytywanymi na wagonach węglowych, dużo młodszy Clive Staples Lewis doświadcza swoistego olśnienia. Jego sześcioletni brat Warren chodzi do przedszkola w Dundela Villas, w którym nie ma miejsca na czułości. Znajduje się ono całkiem blisko wybrzeży Belfast Lough, niedaleko doków Harland i Wolfe. Warren przynosi wieczko od puszki po biszkoptach wypełnione mchem, kwiatami i gałązkami, by z dumą pokazać je swemu młodszemu bratu. Oto najwcześniejsze zetknięcie się z pięknem, które Lewis później wspomni jako doświadczenie „nieuleczalnie romantyczne”. Pozwoli mu ono – oczywiście jeszcze nie teraz, kiedy ma zaledwie trzy lata – zobaczyć w nowym świetle ogród, w którym bawi się z „Warniem”, swoim bratem. Warren na wieczku pudełka tworzy miniaturowy ogród, delikatnie utykając mech, artystycznie układając w glinie kwiaty i gałązki. Dotychczas on i jego brat bawili się w prawdziwym ogrodzie, nieświadomi nawet kształtu liści. Teraz Lewis widzi swój ogród i świat natury w dziecięcej dłoni, w dziele Warrena. „Po raz pierwszy pojąłem naturę – wspomina później w Zaskoczonym radością – nie jako magazyn form i kolorów, ale jako coś świeżego, wilgotnego, chłodnego i pełnego życia”. Znaczenie tego doświadczenia jeszcze wzrośnie w jego pamięci, stając się wyobrażeniem nieosiągalnego raju, sposobem na uchwycenie niezaspokojonej tęsknoty, którą zwykł nazywać „Radością” lub Sehnsucht, a która jest obecna w jego pisarstwie. Miniaturowy ogród jego brata w rzeczywistości nawiązuje do wyobrażenia wiecznego Raju. Olśnienie Lewisa staje się początkiem charakterystycznego procesu „patrzenia przez” – przez wspomnienia, literaturę itp., po to, by uchwycić to, co wiecznie nieuchwytne, lecz nieomylne – znaczenie radości i piękna, którego bez końca poszukuje. Minie wiele lat – bez mała pół jego życia – zanim znajdzie coś prawdziwego i satysfakcjonującego na tyle, by odnaleźć w tym doświadczenie, które rodzi radość. Stanie się tak wtedy, gdy niechętnie przyzna, że mylił się, twierdząc, iż Bóg nie istnieje, lub wierząc, że jest On jedynie siłą ujawniającą się w przyrodzie. Odkryje, że Bóg jest jedynym źródłem naszej egzystencji. Ujmie to tak: „Jest On trudnym do zrozumienia centrum wszelkiego istnienia, czymś, co po prostu i całkowicie istnieje, jest źródłem wszystkiego”.

Dzieciństwo Tolkiena i Lewisa zdominowane jest przez wyobraźnię. Lewis tworzy w Belfaście z bratem Warrenem świat mówiących zwierząt, który nazywa Boxen i Ziemią Zwierząt, podczas gdy Tolkien w środkowej Anglii ulega czarowi istniejących języków, walijskiego i fińskiego, i wymyśla własne, nieistniejące. Pozostaje pod urokiem języka gockiego. Duże znaczenie ma fakt, iż obaj tracą matki, Lewis w wieku dziewięciu lat, a Tolkien w wieku lat dwunastu. Tolkien nie ma już wtedy ojca. Umarł tak wcześnie, że jego wspomnienie ledwie zdołało się utrwalić w pamięci syna. Po śmierci matki Lewis zostaje odrzucony przez ojca i, jak sam to określi, wygnany do Anglii, do nieszczęsnej szkoły z internatem. Pisarstwem obydwaj przyjaciele zaczynają się poważnie zajmować w czasie pierwszej wojny światowej. Podczas tej wojny Lewis zostaje ranny, a Tolkien traci dwóch najlepszych przyjaciół.

Tolkien urodził się 3 stycznia 1892 roku w Bloemfontein, w Afryce Południowej, jako pierworodny syn Anglików, Arthura Reuela Tolkiena i Mabel, z domu Suffield. Arthur Tolkien urodził się w Birmingham w 1857 roku, a następnie wyjechał z Anglii by, idąc drogą kariery, stać się urzędnikiem filii Banku Afrykańskiego i znaleźć się na ważnej placówce w Bloemfontein, siedemset mil od Cape Town. Mabel również urodziła się w Birmingham, lecz trzynaście lat później, w 1870 roku. Korzenie jej rodziny wiązały się z Evesham w hrabstwie Worcestershire, gdzie wiele lat później Hilary, młodszy brat J.R.R.Tolkiena, miał sad i ogród warzywny. Sam Tolkien identyfikował się raczej z West Midlands, szczególnie z Worcestershire i rodziną swej matki, Suffieldami, niż z Tolkienami związanymi z miastem. W Bloemfontein jego rodzina mieszkała „przy Maitland Street: ponad zakurzonymi, bezdrzewnymi równinami stepu”. W liście do teściów Mabel Tolkien opisuje swojego synka. Pisze, że wystrojony w białe falbanki i białe buciki rzeczywiście wygląda jak „skrzat”, a jak „elf”, gdy jest całkiem rozebrany. 17 lutego 1894 roku urodził się Hilary Arthur Reuel, stając się w ten sposób jedynym towarzyszem przyszłego autora Władcy Pierścieni, samotnego zwłaszcza po śmierci rodziców. Działo się to w tym samym czasie, gdy jedynymi towarzyszami dla siebie stali się Lewis i jego brat Warnie.

W kwietniu 1895 roku Mabel Tolkien z dziećmi popłynęła do Anglii w związku ze złym stanem zdrowia starszego syna. Chłopczyk źle znosił upały Bloemfontein. Arthur Tolkien pozostał w Afryce, pochłonięty odpowiedzialnymi zadaniami w pracy. Cała trójka zatrzymała się u rodziców Mabel i jej siostry, Jane, w niewielkim domku przy Ashfield Road, w King’s Heath, w Birmingham. Tolkien czuł się zagubiony po zmianie miejsca zamieszkania i czasem miał nadzieję zobaczyć werandę budynku banku w Bloemfontein wystającą zza domu Suffieldów. Wiele lat później wspominał: „Wciąż pamiętam, gdy zbiegałem w dół ulicy w Birmingham i zastanawiałem się, co się stało z wielką galerią i balkonem”. Dziwne wrażenie robiła także choinka, którą zobaczył po raz pierwszy po „suchym i jałowym upale” Afryki.

Wtedy też nadeszła wiadomość, która wpłynęła na rodzinę bardziej niż zmiana miejsca zamieszkania i w konsekwencji była przyczyną ich ubóstwa. 15 lutego 1896 roku Arthur Tolkien zmarł wskutek krótkiej choroby spowodowanej gorączką reumatyczną i poważnym krwotokiem. Miał zaledwie trzydzieści dziewięć lat. Został pochowany na starym cmentarzu na rogu St. George i Church Street w Bloemfontein. Pogrzeb odbył się, zanim Mabel otrzymała suchy telegram z wiadomością o śmierci męża. Rodzina nie miała nawet pieniędzy na podróż i odwiedzenie jego grobu oddalonego o tysiące mil.

Tego lata załamana rodzina przeniosła się na Gracewall 5, do skromnego, dwurodzinnego domku wiejskiego położonego niemalże naprzeciwko młyna Sarehole Mill, stojącego nad brzegiem stawu, zaledwie o milę od Birmingham. I choć mieszkali tak blisko miasta, byli w samym sercu wiejskiego Warwickshire. Poruszano się tam tylko końmi i powozami, a było to „dawno temu w najspokojniejszym miejscu świata, gdzie było mniej hałasu, a więcej zieleni”. Dla Tolkiena miejsce to stało się domem, związanym ze wspomnieniami o matce, którą wkrótce miał stracić: „Shire jest tym typem świata, gdzie po raz pierwszy stałem się świadomy rzeczy. (...) Jeśli twoją choinką jest więdnący eukaliptus i gdy zazwyczaj masz dość upału i piasku – wtedy (...) w wieku, gdy twoja wyobraźnia się otwiera, znajdujesz się nagle w spokojnym wiejskim Warwickshire. Myślę, że tak rodzi się ta konkretna miłość do tego, co mógłbyś nazwać okolicą w środkowej Anglii, pełną otoczaków, wiązów, cichych rzeczek i tym podobnych, i oczywiście mieszkańców okolicznych wiosek”.

Sarehole Mill (do dziś zachowany w Birmingham) wywarł szczególny wpływ na wyobraźnię Tolkiena: „Znajdował się tam stary młyn, który naprawdę mełł ziarna kukurydzy, dwóch młynarzy, wielki, wspaniały staw z pływającymi po nim łabędziami, piaskownica, cudowna dolinaz kwiatami, kilka staroświeckich domków wiejskich i w oddali strumień z kolejnym młynem”. Tolkien nadał przerażającemu synowi młynarza przezwisko „Biały Ogr”. Z kolei miejscowe dzieci, podejrzliwe wobec Tolkienów ze względu na ich długie włosy (co było powszechne wśród chłopców klasy średniej), szyderczo przezywały przyszłego autora Władcy Pierścieni i jego brata „wiedźmami”. Oczywiście, to przezwisko zafascynowało Tolkiena. W jednym z listów wspomina o starym młynarzu i jego synu, postaciach budzących w małym chłopcu zdumienie i przerażenie. W innym liście pisze o tym, jak przeżył swoje dzieciństwo, mieszkając „we «Włości» [Shire] sprzed ery mechaniczej”. Twierdzi, że w gruncie rzeczy jest hobbitem, „pod każdym względem oprócz wzrostu”. Tak jak hobbici lubił ogrody, drzewa i tradycyjnie uprawiane pola. Palił fajkę, lubił dobre, proste jedzenie i w nieciekawych czasach połowy wieku odważał się nosić ozdobne kamizelki. Lubił świeżo zebrane pieczarki i miał „bardzo proste poczucie humoru”, które nawet przychylni mu krytycy uznawali za nieco męczące. Napisał również, że chodzi spać późno i późno wstaje (w miarę możliwości). Podobnie jak hobbici, nie podróżował dużo. We Władcy Pierścieni znajdujemy opis młynu w Hobbitonie , położonego nad Wodą, który został zburzony i zastąpiony budynkiem z cegieł, zanieczyszczającym zarówno wodę, jak i powietrze. 

Mniej więcej w tym czasie ujawniła się inna cecha wyobraźni Tolkiena: powracający sen o Wielkiej Fali zbliżającej się nieuchronnie nad drzewami i zielonymi polami. W końcu, po wielu latach, wspomnienie to zostało włączone w ten sam wymyślony świat, w którym leżało Shire – w Śródziemie. Wizja z tego snu posłużyła Tolkienowi do opisu zniszczenia Númenoru, jego mitu o Atlantydzie. 

W 1900 roku Tolkien wstąpił do Szkoły Króla Edwarda, liceum, które wtedy mieściło się w pobliżu stacji New Street w Birmingham. Czesne opłacał jego wuj. W tym samym czasie Mabel Tolkien i jej siostra May powróciły na łono Kościoła rzymskokatolickiego, mimo silnych sprzeciwów protestanckiej gałęzi rodziny i teściów Mabel. W efekcie rodzinnych konfliktów matka Tolkiena popadła w wielką biedę, do której nie była przyzwyczajona. Rodzina Tolkiena wyprowadziła się z wiejskiej okolicy do centrum Birmingham, do dzielnicy Moseley, niedaleko Oratorium. Oratorium, założone przez kardynała Johna Henry’ego Newmana w 1859 roku, stało się dla Mabel duchowym domem. Newman (1801–1890) był wizjonerem, który uczynił bardzo wiele, by ożywić angielski katolicyzm, wnosząc do niego swoje oksfordzkie wykształcenie, wyobraźnię i niezależność myślenia. 

Moseley znajdowało się na trasie tramwaju, który jeździł do centrum miasta, dzięki czemu Tolkienowi łatwiej było podróżować do szkoły. W następnym roku wraz z rodziną znów musiał się przenieść, tym razem na pobliską ulicę, na której tyłach przebiegała linia kolejowa, niedaleko stacji King’s Heath. To tam właśnie odkrył pociągi przewożące węgiel z wypisanymi na ich wagonach walijskimi nazwami. Później Tolkienowie przenieśli się do zniszczonego domu przy Olivier Road (dom ten już nie istnieje, został zburzony w związku z rozbudową miasta) w dzielnicy Edgbaston, w niewielkiej odległości od Oratorium i blisko sztucznego zalewu. Z okien widać było dwie wieże, które istnieją do dziś. Miejscowi historycy twierdzą, że stały się one inspiracją dla Minas Morgul i Minas Tirith – wież Gondoru w Tolkienowskim Śródziemiu, lecz nie są one ani trochę do nich podobne. Jedna z istniejących wież to wysoka na dziewięćdziesiąt sześć stóp Perrott’s Folly. Powstała w 1756 roku i jest prawdopodobnie najstarszym budynkiem w Birmingham. Druga wieża to Victorian Waterworks. 

Na jakiś czas bracia Tolkien opuścili Szkołę Króla Edwarda i zostali zapisani do należącej do Oratorium Szkoły św. Filipa, gdzie czesne było niższe. Jednakże w 1903 roku Tolkien zdobył stypendium Szkoły Króla Edwarda, która znajdowała się teraz w odległości dwóch mil od ich domu w Edgbaston. Naukę w niej wznowił jesienią tego roku. W tym też roku przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej, zaznaczając w ten sposób swoje przywiązanie do Kościoła rzymskokatolickiego i do wiary matki. 

Dzięki kontaktom ze Szkołą św. Filipa Mabel i jej synowie poznali ojca Francisa Xawiera Morgana, który przekazał Tolkienowi niektóre ideały wychowawcze kardynała Newmana. Francis Morgan był księdzem parafialnym, który przyłączył się do Oratorium i podlegał Newmanowi. Okazał przyjaźń i służył radą rodzinie Tolkienów – rodzinie bez ojca. Latem 1904 roku, w którym chłopcy często chorowali, a u ich matki zaczynała się rozwijać cukrzyca, ojciec Morgan umożliwił im przeniesienie się do ślicznego domku będącego własnością Oratorium, niedaleko – również należącego do niego – ośrodka rekolekcyjnego, w pobliskiej wiosce Rendal, w Worcestershire. Wiejska atmosfera tego miejsca przypominała atmosferę z Sarehole. Mabel zmarła tam kilka miesięcy później, a ojciec Morgan został opiekunem chłopców. Pomagał im finansowo, znalazł dla nich zakwaterowanie w Birmingham i zabierał ich na wakacje. Początkowo bracia Tolkien przenieśli się na stancję i ulokowali u swojej ciotki Beatrice, siostry Mabel, przy Stirling Road, w dzielnicy Edgbaston. Mieszkali w pokoju na samej górze jej ponurego domu, skąd mieli rozległy widok na dachy budynków i kominy fabryczne w oddali.

Tolkien zapamiętał matkę jako damę wielkiej urody i dowcipu, która poznała cierpienie i smutek. Był przekonany, że jej śmierć w tak młodym wieku, zaledwie trzydziestu czterech lat, została przyspieszona „prześladowaniem” jej wiary – z powodu nietolerancyjnego podejścia krewnych do faktu jej przejścia na katolicyzm. Wpływ śmierci matki na chłopców, którzy stracili już ojca, łatwo sobie wyobrazić. „To moja matka – napisał autor Władcy Pierścieni – nauczyła mnie (zanim jeszcze podjąłem naukę w szkole), że posiadam zdolności filologiczne, szczególnie do języków germańskich, i do romansu”.

Przez „romans” Tolkien rozumiał powieści i poezję, które pozwalały mu poznawać inne światy i które w swej dziwności i wspaniałości bezpośrednio odwoływały się do wyobraźni. 

Mabel Tolkien została pochowana na cmentarzu przy kościele rzymskokatolickim pod wezwaniem św. Piotra w Bromsgrove, niedaleko Rednal. Tolkien wspominał: „Byłem świadkiem (na wpół świadomie) heroicznych cierpień i przedwczesnej śmierci – w skrajnym ubóstwie – mojej matki, która przyprowadziła mnie do Kościoła, oraz spotkałem się z niezwykłą dobrocią Francisa Morgana. Ale od samego początku zakochałem się w Przenajświętszym Sakramencie”.

Clive Staples Lewis urodził się 29 listopada 1898 roku na zamożnych przedmieściach Belfastu, w północnej Irlandii, jako syn Alberta J. Lewisa (1863–1929), głównego radcy prawnego zatrudnionego w radzie miejskiej Belfastu, oraz Florence (Flory) Augusty, z domu Hamilton (1862–1908). Jego rodzice lubili pisać opowiadania. Flora nawet jedno ze swoich – The Princess Rosetta – opublikowała. Ukazało się w 1889 roku w„The Household Journal”. Brat Clive’a, Warren Hamilton, przyszedł na świat 16 czerwca 1895 roku. Gdy tylko mały Lewis zaczął mówić, nalegał, by nazywano go „Jacksie”. Dla bliskich przyjaciół i rodziny pozostał „Jackiem” do końca swoich dni (choć jego oksfordzcy przyjaciele mieli zwyczaj mówienia do siebie po nazwisku lub używając przezwiska. Lewis był po prostu „Lewisem”, Tolkien – zwykle „Tollersem”). Historia wczesnych lat autora Opowieści z Narnii, jego nawrócenia na chrześcijaństwo, świadomości radości i tęsknoty oraz ich spełnienia, została opisana w jego autobiografii Zaskoczony radością (1955) i alegorycznym utworze Błądzenie pielgrzyma (1933). Rodzina Lewisów uczęszczała do anglikańskiego kościoła św. Marka w Dundeli, gdzie ojciec Flory, Thomas Hamilton, był proboszczem. Ojciec Alberta, Richard Lewis, był partnerem w spółce budującej statki w Belfaście. Troszczył się także o warunki socjalne robotników.

W 1905 roku rodzina przeniosła się do nowo wybudowanego domu Little Lea, na przedmieściach Belfastu. Dom ten był bardzo ważny dla Lewisa we wczesnym okresie jego życia:

W mojej opowieści Nowy Dom odgrywa rolę niemal pierwszoplanową. Jestem tym, kim jestem, dzięki jego długim korytarzom i nasłonecznionym pokojom, dzięki ciszy na piętrze, poddaszu zwiedzanemu w samotności, dalekim odgłosom bulgoczących rur i wiatru świszczącego pod dachówkami. A także dzięki ogromnej liczbie książek. (...) znajdowałem je wszędzie – w gabinecie, w salonie, w garderobie, stojące w dwóch rzędach w wielkiej szafie na półpiętrze, w sypialni, ułożone w sięgających mi do ramienia stosach na poddaszu, gdzie znajdowały się zbiorniki na wodę. Były wśród nich książki odzwierciedlające każdą, nawet najbardziej krótkotrwałą pasję moich rodziców, książki do czytania i nie do czytania, książki nadające się dla dzieci i zupełnie dla nich nieodpowiednie. Nie zabraniano mi niczego. W deszczowe popołudnia nie mające końca zdejmowałem z półki tom za tomem. Mogłem mieć pewność, że znajdę książkę, której jeszcze nie widziałem, podobnie jak człowiek chodzący po łące może być pewien, że zawsze znajdzie nie znane mu źdźbło trawy.

Oto autoportret Lewisa z okresu poprzedzającego śmierć jego matki. Zachował się on w jego pamiętniku z grudnia 1907 roku, a później został włączony do Lewis Family Papers skrupulatnie zgromadzonych w latach trzydziestych przez Warrena Lewisa. Nosi tytuł My Life, By Jack Lewis. Pisze w nim o „tacie”, który naturalnie był panem domu. Mocno ujawniały się w nim – twierdził – cechy Lewisów: wybuchowość i wrażliwa natura. Matka – opisywał – była podobna do innych kobiet w jej wieku: „zażywna szatynka w okularach, dziergająca na drutach, co było jej głównym zajęciem”. On sam uznawał siebie za podobnego do większości chłopców w jego wieku i przyznawał: „Jestem podobny do taty, wybuchowy, chudy, o grubych wargach, i tak jak on zazwyczaj noszę dżersejowe ubrania” (sic!).

Niecałe dwa miesiące później Flora poddała się poważnej operacji z powodu raka. W maju 1908 roku Lewis pojechał do niej do sanatorium w Larne Harbour. Niestety operacja nie zatrzymała postępu choroby i 23 sierpnia, w dniu urodzin swojego męża, Flora zmarła. W tym samym roku, tyle że wcześniej, Albert stracił ojca, a jego brat Joseph zmarł dwa tygodnie później. Jego smutek pogłębiał fakt, że teraz sam musiał zatroszczyć się o synów.

W Zaskoczonym radością Lewis wspominał: „Po śmierci mamy skończyła się spokojna szczęśliwość dzieciństwa, znikło poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Czekało mnie jeszcze wiele przyjemności, zadowolenia i wiele ukłuć Radości, ale dawne bezpieczne życie przepadło bezpowrotnie. Mój kontynent zatonął jak Atlantyda; zostały z niego tylko wyspy rozsiane po rozległym morzu”.

Dokładnie trzy lata przed narodzinami Tolkiena, 21 stycznia 1889 roku, w Gloucester przyszła na świat jego przyszła żona Edith Bratt. Później jej samotna matka Frances wróciła z nią w okolice rodzinnego Birmingham i osiedliła się w Handsworths. Edith została wychowana przez nią i jej kuzynkę, Jennie Grove. Matka Edith nigdy nie wyjawiła jej nazwiska ojca. Edith i Tolkiena połączyła trudna młodość. Spotkali się, zakochali w sobie i w końcu pobrali, lecz niestety te same okoliczności nieuchronnie wniosły stres i napięcie w ich miłość i wspólne życie.

W 1903 roku, tym samym, w którym Tolkien zdobył stypendium Szkoły Króla Edwarda, zmarła matka Edith. Edith została wysłana do szkoły Desden House w Evesham, gdzie otrzymała wykształcenie muzyczne i rozwinęła swój talent do gry na pianinie. Upłynęło kilka lat, zanim wróciła do Birmingham.

W 1907 roku ukończyła szkołę dla dziewcząt. Jej prawny opiekun, Stephen Gateley, znalazł jej zakwaterowanie przy Duchess Road 37 w Birmingham, w domu rodziny Faulknerów. Pani Faulkner aktywnie działała przy parafii Oratorium i była znana ojcu Morganowi. Następnego lata szukał on bardziej odpowiedniego mieszkania dla osieroconych Tolkienów niż to, które mogła im zapewnić ciocia Beatrice. Zdecydował, że takim miejscem jest właśnie dom pani Faulkner. W ten oto sposób szesnastoletni Tolkien poznał dziewiętnastoletnią Edith Bratt i od tej pory stali się przyjaciółmi i sojusznikami przeciwko „Starszej Pani”. Wkrótce Tolkien zakochał się w dziewczynie. Edith była atrakcyjna, drobna i smukła, o szarych oczach. Ojciec Morgan nie zaaprobował ich miłości (podobnie jak król Thingol w opowieści Tolkiena o Berenie i Lúthien, w Silmarillionie). Z jednej strony obawiał się, że wychowanek przerwie studia. Z drugiej – niepokoiło go to, że Edith nie jest katoliczką. Zażądał od Tolkiena obietnicy, że nie zobaczy się z dziewczyną, dopóki nie skończy dwudziestu jeden lat. W końcu Edith przeniosła się do Cheltenham, w pobliżu rodzinnego domu matki, i zatrzymała u podstarzałych przyjaciół rodziny, „wujka i cioci Jessop”. Zaręczyła się tam z George’em Fieldem, rolnikiem z Warwickshire.

Kilka tygodni po śmierci matki, we wrześniu 1908 roku, Lewis został zapisany do Wynyard School w Watford, w hrabstwie Hertfordshire. Jego brat znalazł się tam w maju 1905 roku. Dla Lewisa reżim panujący w szkole był nie do zniesienia, a program nauki zbyt ograniczony, by mógł nasycić jego spragniony umysł. „Jedynym środkiem pobudzającym nas do nauki – pisze w Zaskoczonym radością – były nieźle już zużyte rózgi, wiszące na zielonej, metalowej obudowie kominka w naszej jedynej klasie”. Podobnie jak utrata matki, cierpienie spowodowane przez niepoczytalnego dyrektora szkoły mocno zbliżyło braci do siebie. 

Na szczęście w semestrze letnim 1920 roku szkoła została zamknięta i we wrześniu Lewis został przyjęty do Campbell College w rodzinnej miejscowości, zaledwie o milę od Little Lea, gdzie pozostał do listopada. Wtedy to wypisano go stamtąd z powodu poważnych trudności w oddychaniu. Problemy te pogarszał fakt, iż przyszły autor Opowieści z Narnii już wówczas, podobnie jak jego brat, był nałogowym, ukrywającym się palaczem. Dopiero wiosną 1911 roku Warren zebrał się na odwagę i poprosił ojca o pozwolenie na palenie papierosów. 

Po niepowodzeniu eksperymentu w Campbell College chłopca wysłano do Malvern, w środkowej Anglii, sławnego uzdrowiska dla osób z chorobami płuc. Został uczniem szkoły Cherbourg House (w Zaskoczonym radością nazywa to miejsce „Chartres”, by ukryć jego prawdziwą nazwę), niedaleko Malvern College, gdzie studiował jego brat. Lewis pozostał tam do czerwca 1913 roku. W tym czasie porzucił chrześcijaństwo, wiarę z okresu dzieciństwa, na rzecz materializmu (który później w swej książce Cudy nazwał „naturalizmem”) i szukał pocieszenia w świecie wyobraźni.

Latem 1910 roku, w okresie, kiedy uczęszczał do Szkoły Króla Edwarda, Tolkien, wraz z kilkorgiem przyjaciół, założył klub, którego głównymi członkami, oprócz niego, byli Geoffrey Bach Smith, Robert Quilter „Rob” Gilson (syn dyrektora Szkoły Króla Edwarda) i Christopher Wiseman.

Na początku grupa nosiła nazwę The Tea Club (TC), a później The Barrovian Society (BS). Obie nazwy pochodziły od znajdującej się w pobliżu szkoły herbaciarni Barrow’s Stores przy Corporation Street. Herbaciarnia ta była ulubionym miejscem spotkań klubu. Z tych dwóch nazw, a właściwie z ich inicjałów, powstała trzecia używana przez przyjaciół – TCBS. Przyjaciele Tolkiena podzielali jego zainteresowania sagami norweskimi i angielską literaturą średniowieczną. Wiadomo, że jeden z nich, G.B. Smith, skomentował kilka wczesnych wierszy Tolkiena, w tym pierwsze wiersze o Earendilu (wówczas pisownia: Earendel). Mniej więcej w tym czasie, kiedy powstał klub, Tolkien, znając już grekę i łacinę, zaczął wynajdywać języki, które nazywał „prywatnymi”. Sympatykiem tych eksperymentów był Christopher Wiseman, ponieważ sam studiował hieroglify i język starożytnego Egiptu. Według Humphreya Carpentera, autora autoryzowanej biografii Tolkiena, Wisemana i Tolkiena łączyło wiele: fascynacja greką i łaciną, grą rugby oraz zapał do rozmów na każdy temat.

W 1911 roku Tolkien skończył szkołę w Oksfordzie. Cała czwórka jednak nadal spotykała się i pisała do siebie, dopóki wojna nie zniszczyła ich stowarzyszenia. Grupa TCBS pozostawiła trwały ślad w charakterze Tolkiena – opanowała go idea „bractwa”. Znalazło to swój literacki oddźwięk w pomyśle na Drużynę Pierścienia. Późniejsza przyjaźń z C.S. Lewisem pomogła mu usatysfakcjonować tę tak ważną część jego natury.

W październiku 1911 roku Tolkien dostał się do Exeter College w Oksfordzie. Przez kolejny rok zawierał szerokie znajomości i założył swój własny klub, któremu nadał nazwę Apolausticks („ci, którzy pobłażają sobie”; co oznaczało dla nich coś więcej niż dobrą zabawę). W tym samym czasie Joseph Wright zaczął udzielać Tolkienowi prywatnych lekcji. Jeszcze w Szkole Króla Edwarda przyszły autor Władcy Pierścieni otrzymał używany egzemplarz książki o wymarłym języku gockim: Primer of the Gotic Language, autorstwa Wrighta, z czego był bardzo zadowolony. Ten pochodzący z Yorkshire mężczyzna niskiego stanu (zaczął pracować w przędzalni w wieku zaledwie sześciu lat i nauczył się sam czytać w wieku lat piętnastu) został, po długiej walce, profesorem filologii porównawczej w Oksfordzie. Jednym z jego osiągnięć był sześciotomowy, opasły English Dialect Dictionary. Równolegle ze studiami pod okiem Wrighta Tolkien podjął naukę walijskiego – języka, który go oczarował, kiedy był jeszcze chłopcem. Odkrył również fiński. Mniej więcej w tym samym okresie zaczął tworzyć języki elfickie. Jeden z nich, oparty na fińskim, nazwał quenya, a inny, oparty na walijskim, sindarin. Czterdzieści lat później zauważył, że wymyślanie języków jest cechą charakterystyczną dzieci, a niektóre z nich rozwijają te języki dalej – tak jak on, odkąd nauczył się pisać. 

Latem 1913 roku uzyskał niższą („second”) ocenę z egzaminu okresowego, a otrzymawszy najwyższą ocenę z filologii porównawczej, zmienił kurs na filologię angielską. W tym czasie przeczytał między innymi wspaniały poemat z VIII wieku, w którym zastosowano technikę aliteracji. Był to Chrystus Cynewulfa. Wiele lat później właśnie z niego zacytował wers: Eala Earendel Engla Beorhtast („Chwała Earendelowi z aniołów najjaśniejszemu”), z których to „entuzjastycznych słów w końcu wytrysnęła cała moja mitologia”. Kiedy studiował w Oksfordzie, jego myśli wciąż na nowo powracały do Edith Bratt, zwłaszcza że zbliżały się jego dwudzieste pierwsze urodziny.

Zarządzenie ojca Morgana oznaczało długą rozłąkę, lecz Tolkien był lojalny wobec swojego dobroczyńcy, jedynego ojca, jakiego naprawdę znał. Na jego drodze leżała jeszcze przeszkoda – przekonanie Edith, aby zerwała z George’em Fieldem na rzecz naukowca ambitnego, ale z raczej wątpliwymi perspektywami na przyszłość. Wkrótce jednak Tolkien mógł donieść o swoich zaręczynach ojcowi Morganowi, a ten zaakceptował je bez dalszych sprzeciwów. Jego wychowanek miał już dwadzieścia dwa lata, a Edith wstąpiła do Kościoła rzymskokatolickiego w Warwick. Rok wcześniej przeprowadziła się tam z Cheltenham wraz z Jennie Grove, kuzynką matki, i jej psem, Samem. 

4 sierpnia 1914 roku Wielka Brytania przystąpiła do wojny z Niemcami i rozpoczął się nabór do wojska. W październiku, kiedy Tolkien kontynuował swoje studia, uniwersytet zaczął gwałtownie pustoszeć. Nic nie było już takie samo, jak przedtem. Po otrzymaniu najlepszego dyplomu (magna cum laude) z języka angielskiego i literatury, następnego lata, Tolkien został wcielony do oddziału Strzelców z Lancashire, idąc tym samym w ślady przyjaciela G.B. Smitha z klubu TCBS. 22 marca 1916 roku poślubił Edith w kościele rzymskokatolickim pod wezwaniem Niepokalanej Maryi Panny w Warwick.

W Lewis Papers jest kilka intrygujących opisów dotyczących młodzieńczego okresu życia C.S. Lewisa. Ich autor, Warren Lewis, mówi o „powściągliwej i samotniczej naturze Clive’a w okresie dojrzewania” i dołącza fragment nieukończonego opowiadania swego brata o czternasto-, może piętnastoletnim chłopcu, który mieszka w domu takim samym jak Little Lea. Chłopiec ten w ciemnym kącie pokoju przechowuje niezwykły skarb. Jeśli się tam uklęknie, zwłaszcza w szczególnie „samotny” dzień, słychać wiatr wirujący wewnątrz domu. Ów „skarb” to sterta papierów – pieśni, sztuk i opowiadań, które chłopiec napisał. Pod kartkami, które z upływem czasu wyblakły, są obrazki, które narysował, zanim nauczył się pisać. Są tutaj pudełka po farbach, ryciny wyrwane z pism dla dzieci i młodzieży, kilka zakazanych książek i papierosy, kupowane, gdy pozwalają na to fundusze. Wszystkie te drobiazgi to dla chłopca, jak mówił: „moja religia, bo to była moja przeszłość i ta przeszłość to wszystko, czego sam dokonałem”.

Dla młodego Lewisa wspomnienia, doświadczenia i literackie odkrycia, z samej głębi „ja”, stały się rzeczywiście osobistą „religią”. We wrześniu 1913 roku otrzymał stypendium klasyczne i wstąpił do Malvern College. Mniej więcej w tym czasie pracował nad Loki Bound, tragedią poetycką o bogach nordyckich. Później, w kwietniu 1914 roku, poznał kogoś, kto miał się stać jego bratnią duszą – Arthura Greevesa (1895–1966), który mieszkał w dużym domu niedaleko Little Lea. W 1933 roku Lewis mówił, że po bracie Warrenie Arthur był jego najstarszym i najbliższym przyjacielem. Inne wydarzenie, które zmieniło jego życie, miało miejsce tuż po poznaniu Arthura. 19 września 1914 roku rozpoczął prywatną naukę u W.T. Kirkpatricka, autora The Great Knock, w Great Bookham, w Surrey, i pozostał z nim w kontakcie aż do kwietnia 1917 roku. William T. Kirkpatrick (1848–1921) był w latach 1874–1899 dyrektorem Lurgan College w hrabstwie Armagh, na północy Irlandii. Ojciec Lewisa, Albert, uczęszczał do tej szkoły w latach 1877–1879, a później został radcą prawnym Kirkpatricka. Po przejściu na emeryturę w 1899 roku Kirkpatrick zaczął nauczanie prywatne, a jeszcze wcześniej skutecznie przygotował Warniego do egzaminów wstępnych do Royal Military College w Sandhurst. Młodszego z braci Kirkpatrick przygotowywał do wstępu na uniwersytet w Oksfordzie. Metody, które stosował, były dość rygorystyczne. Lewis wspominał go jednak z czułością. Uszczypliwego Irlandczyka odmalował w postaci Andrew MacPhee w książce Ta ohydna siła oraz, w nieco łagodniejszej wersji, w postaci Digory’ego Kirke’a z Opowieści z Narnii – w tym wypadku Lewis zmodyfikował światopogląd swojego bohatera względem pierwowzoru, co komentował w Zaskoczonym radością: „Jeśli człowiek kiedykolwiek przybliżył się do ideału istnienia wyłącznie logicznego, człowiekiem tym był Kirk. Gdyby się urodził nieco później, zostałby przedstawicielem pozytywizmu logicznego. Myśl, że istoty ludzkie miałyby wykorzystywać narządy głosu do czegokolwiek poza przekazywaniem lub odkrywaniem prawdy, wydawała mu się absurdem. Nawet najbardziej swobodna uwaga stanowiła dla niego wyzwanie do dyskusji”. Lewis wierzył, że „Kirk” nauczył go myśleć.

Czas prywatnej nauki pod okiem Irlandczyka był jednym z najszczęśliwszych okresów w życiu Lewisa. Nie tylko szybko dojrzał i dorósł przy surowym racjonalizmie swego nauczyciela, ale i odkrył piękno wsi angielskiej i pisarzy fantasy, takich jak William Morris. Po odkryciu Phantastes George’a MacDonalda, na początku marca 1916 roku, napisał o sile oddziaływania tego dzieła do Arthura Greevesa: „Oczywiście nie warto nawet próbować tego opisać, lecz gdy podążysz za bohaterem Anodosem wzdłuż małego strumienia w baśniowym lesie, dowiesz się o strasznym jesionie (...) i usłyszysz epizod o Cosmo – pewien jestem, że się ze mną zgodzisz”. W Zaskoczonym radością Lewis mówi, że lektura tej książki była dla niego jak „chrzest wyobraźni” i pozostawiła głębokie wrażenie obcowania ze świętością.

6 czerwca 1916 roku Tolkien przyjechał do Calais na północy Francji. Od lipca do października walczył w bitwie nad Sommą. Była to jedna z najcięższych bitew w czasie pierwszej wojny światowej. Rob Gilson z klubu TCBS zginął już pierwszego dnia. Bitwa zakończyła się w połowie listopada. Alianci zdobyli ośmiomilowy pas ziemi, tracąc 615 tys. żołnierzy, a straty Niemiec wyniosły około 500 tys. zabitych. Tolkien nie pisał w czasie, kiedy był w okopach, choć niektórzy komentatorzy uważają inaczej. „Wszystko to parodia – mówił w wywiadzie. – Mógłbyś nagryzmolić coś na odwrocie koperty, a później upchnąć to w tylnej kieszeni i nic więcej. Nie mógłbyś pisać. To [wskazując na przebudowany garaż] byłby ogromny schron. Czołgałbyś się tam pośród much i gnoju”. Jednak już wkrótce mógł powrócić do pisania. W listopadzie 1916 roku wrócił do Anglii, cierpiąc na „gorączkę okopową”. Wspomnienia z wojny będą powracać później w jego pisarstwie, co widoczne jest we Władcy Pierścieni. W rozdziale „Przez moczary” czytamy o Samie drepczącym naprzód. Jego dłoń zanurza się w bagnie. Wyciągnąwszy ją, krzyczy z przerażenia, bo w wodzie widzi martwe twarze. Gollum śmieje się z jego reakcji i wyjaśnia nazwę „Martwe Bagna”.Tam właśnie, wiele lat temu, miała miejsce wielka bitwa, w której zginęła ogromna liczba ludzi i elfów. Dla Tolkiena wśród tych martwych obliczy patrzących spod wody mogły znajdować się twarze jego zmarłych przyjaciół, zarówno Smitha, jak i Gilsona. 

Zaraz po powrocie Tolkiena do Anglii, 3 grudnia 1916 roku, G.B. Smith z klubu TCBS został postrzelony i kilka dni później zmarł z powodu gangreny. Na krótko przed tym, jak został ranny, napisał do Tolkiena, że TCBS – „nieśmiertelna czwórka” – będzie żyła nadal, nawet jeśli on zginie tej nocy. List zakończył słowami: „Niech Bóg Cię błogosławi, mój drogi Johnie Ronaldzie, i oby dane Ci było mówić o sprawach, o których ja próbowałem powiedzieć, jeszcze długo po tym, gdy mnie zabraknie – jeśli taki przypadnie mi los”. Strata dwóch z trzech najbliższych przyjaciół stała się dla Tolkiena silną motywacją do napisania mitologii. Zrobił to, by zachować część ich marzeń. „Natomiast prawdziwy apetyt na baśnie obudziła we mnie filologia na progu dorosłości, a wojna przyspieszyła jego wzrost”  – mówił później.

Na początku roku 1917, dochodząc do zdrowia w Great Haywood, wiosce w Staffordshire (gdzie on, Edith i Jennie Grove przeprowadzili się z Warwick), Tolkien z pełnym już zaangażowaniem zaczął szkicować i pisać baśnie, które miały się stać Silmarillionem, przelewając na papier ideę „upadku Gondolinu”. Wyjaśniał: „Ten świat mitologii stworzyłem na długo, zanim napisałem Hobbita i Władcę Pierścieni”. Po krótkim pobycie w Yorkshire (niedaleko Hornsea) zachorował i został wysłany do sanatorium Harrogate. Tam stworzył inną historię do wcześniejszej wersji „Silmarillionu”*, Księgi zaginionych opowieści – baśń o Turinie Turambarze, mocno zainspirowaną przez fińską opowieść o Kullervo z Kalevali. Większość Księgi zaginionych opowieści i Gnomish Lexicon została napisana podczas rekonwalescencji w latach 1916–1917. Tolkien komentował: „Moje historie wydają się pojawiać jak płatek śniegu wokół odrobiny pyłu”. 

16 listopada 1917 roku urodził się pierwszy syn Tolkiena, John Francis Reuel Tolkien (zmarł w 2003 roku). Imiona otrzymał po swym ojcu i po jego opiekunie, ojcu Francisie Morganie. „Reuel” było imieniem faworyzowanym w tradycji rodzinnej. Matka z dzieckiem przeniosła się do Roos, na północy, u ujścia rzeki Humber, by być bliżej miejsca obozu wojskowego Tolkiena. To właśnie Edith była inspiracją wspaniałej baśni o Lúthien i Berenie, pierwszej historii o „tam i z powrotem”, którą Tolkien stworzył, pisząc „Silmarillion”. Baśń ta opowiada o miłości między elfem – Lúthien, a człowiekiem – Berenem, i o wyrzeczeniu się przez Lúthien nieśmiertelności w zamian za poślubienie Berena. Z kolei Beren, aby połączyć się z Lúthien, musi zdobyć Silmaril, magiczny klejnot z żelaznej korony Morgotha. Historia ta miała dla Tolkiena tak duże znaczenie, że imiona Lúthien i Berena stały się pieszczotliwymi imionami Edith i jego samego. Pomysł całej historii wiąże się ze zdarzeniem z ich życia – we dwoje włóczyli się po małym lesie w Roos. Tam, pośród kęp szaleju, Edith tańczyła i śpiewała dla swojego ukochanego. W opowiadaniu Beren po raz pierwszy spotyka Lúthien właśnie śpiewającą i tańczącą w kępach szaleju, w lesie Neldoreth. Kiedy Edith umarła w 1971 roku, Tolkien na nagrobku umieścił napis „Lúthien”. Później dodano i jego przydomek: „Beren”.

Po powrocie Tolkiena z bitwy nad Sommą Lewis, wówczas osiemnastoletni, ubiegał się o stypendium klasyczne i został przyjęty do University College w Oksfordzie. Studiował tam od 26 kwietnia do września 1917 roku. Pobór do wojska nie obowiązywał osób, które urodziły się w Irlandii, więc w tym samym czasie Lewis dobrowolnie zaciągnął się do wojska i kwaterował w Keble College w Oksfordzie, uczestnicząc w treningu oficerskim. Jego współlokatorem był Irlandczyk Edward Courtnay Francis „Paddy” Moore (1898–1918). Paddy był synem Janie King Moore (1872–1951), która porzuciwszy w 1907 roku, po nieudanym małżeństwie, męża i Irlandię, zamieszkała w Bristolu z synem i jego siostrą Maureen Daisy Helen (1906–1997). Kiedy Paddy otrzymał rozkaz zakwaterowania w Oksfordzie, pani Moore i Maureen przeprowadziły się tam, by być blisko niego. Maureen i Lewis po raz pierwszy spotkali się w czerwcu 1917 roku. 25 września Lewis został przydzielony do 3. Batalionu Piechoty Lekkiej Hrabstwa Somerset. W listopadzie, w dniu swoich dziewiętnastych urodzin, dotarł na linię frontu w dolinie Sommy. Maureen, która miała wówczas jedenaście lat, zapamiętała: „Zanim mój brat wyjechał do okopów we Francji, poprosił C.S. Lewisa: (...) «jeśli nie wrócę, czy mógłbyś zaopiekować się moją matką i młodszą siostrą?»”. Pierwsze wrażenie Maureen dotyczące autora Opowieści z Narnii również zostało zanotowane: „Raczej szczupły, lecz wyglądający miło, rozmowny”. Nie wiemy, jakie wrażenie wywarła na Lewisie Maureen, lecz wiemy, że ogromnie spodobał się on pani Moore, a uczucie to pogłębił fakt, iż Albert Lewis najwyraźniej nie interesował się wtedy swoim synem. Okres do stycznia 1918 roku przyszły autor Opowieści z Narnii przeżył w okopach, a następnie został hospitalizowany w Le Tréport we Francji z powodu „gorączki okopowej”. Na front powrócił pod koniec lutego i spędził tam – jak twierdził – całkiem spokojny okres, aż do czasu niemieckiej ofensywy wiosennej, jednej z najkrwawszych podczas całej wojny. W czasie bitwy o Arras znalazł się na linii frontu albo przynajmniej bardzo blisko niej. Zapamiętał: „przerażenie, zimno, zapach materiałów wybuchowych, strasznie zmiażdżeni ludzie poruszający się jak na wpół zgniecione żuki, siedzące i stojące zwłoki, krajobraz pustej ziemi bez źdźbła trawy, buty noszone dzień i noc, aż zaczynało się wydawać, że przyrosły do nóg”. Wkrótce ponownie przyłączył się do swojego batalionu i wziął do niewoli sześćdziesięciu niemieckich jeńców. 15 kwietnia został ranny w czasie bitwy pod Mount Bernenchon (niedaleko Lillers we Francji). Odłamki pocisku pozostały w klatce piersiowej przez większość jego życia. W Anglii powrócił do zdrowia i w październiku mógł znowu podjąć służbę, po tym, jak został przydzielony do obozu w Ludgerhall w Andover. W grudniu 1918 roku, zaraz po zakończeniu działań wojennych, zwolniono go. Dowiedział się, że jego współlokator i przyjaciel, Paddy Moore, zginął w bitwie i został pochowany na południe od Peronne we Francji. Daną mu obietnicę należało wypełnić.

Wciąż powracające choroby uratowały Tolkiena przed powrotem na front i prawdopodobną śmiercią. Podczas rekonwalescencji napisał wczesne wersje większej części „Silmarillionu”. Większość legendarnego cyklu „Silmarillion” była gotowa już przed rokiem 1930 – jeszcze przed napisaniem i wydaniem Hobbita, zapowiadającego Władcę Pierścieni. W późniejszych książkach jest wiele odniesień do kwestii ujętych w „Silmarillionie”: ruiny wspaniałych ongiś miejsc, miejsca dawnych bitew, dziwne i piękne imiona z odległej przeszłości i miecze elfów wykonane do walki z goblinami w Gondolinie, jeszcze przed jego upadkiem.

Tak jak pisarze science-fiction czynią użytek z najnowszych osiagnięć i możliwości technologicznych, tak Tolkien korzystał z głębokiej wiedzy eksperta w zakresie języka. Wymyślenie dwóch form języka elfów w czasach młodości, zainspirowane przez walijski i fiński, rozpoczęło proces, który doprowadził do stworzenia związanej z nimi historii i geografii, a także ludzi posługujących się tymi oraz innymi wymyślonymi językami. Tolkien wyjaśniał, że musiał najpierw skonstruować podwaliny struktury fonetycznej prymitywnego języka elfickiego, a następnie zmodyfikować ją przez szereg zmian, takich, jakie naprawdę zachodzą w obecnych językach. W efekcie języki elfickie miały jednolity charakter i strukturę, lecz wyraźnie różniły się od siebie.

Równie mocno jak języki o skomplikowanych strukturach, fascynowały Tolkiena mity i baśnie, a szczególnie, jak pisze w liście, „legendy o bohaterach na granicy baśni i historii”. Interesując się lingwistyką i rozwijając wyobraźnię, wciąż poszukiwał „materiału, rzeczy o szczególnym brzmieniu i atmosferze”. Mity, baśnie i pradawne słowa nieustannie inspirowały i podsycały jego umysł i wyobraźnię – tak stworzył język elfów i zaczątki „Silmarillionu”. Brzmienie i jakość identyfikował z tym, czego poszukiwał w północnej i zachodniej Europie, a w szczególności w Anglii. Próbował wcielić to w stworzony przez siebie fikcyjny świat i konstruowane języki.

Historie, które napisał w latach wojny – takie jak „Upadek Gondolinu” – zostały nie tyle świadomie wymyślone, ile otrzymał je jako dar. To poczucie daru i odkrycia pozostało w nim przez całe życie. „Silmarillion” zasadniczo należy właśnie do tego okresu, chociaż jego pełna i rozwinięta wersja została opublikowana w roku 1977, po śmierci autora. Mitologia, historie i baśnie o Śródziemiu, rozpoczęte podczas pierwszej wojny światowej, znalazły swoją kontynuację w niedokończonych szkicach obejmujących okres bez mała pół wieku, wraz ze znacznymi rozwinięciami i zmianami w strukturze narracji.

W związku z odzyskaniem zdrowia, końcem wojny i przez wzgląd na swoją rodzinę, Tolkien musiał znaleźć pracę. Wkrótce zajął się New English Dictionary (litera „W”), w listopadzie 1918 roku przeprowadził się na St. John’s Street 50 w Oksfordzie. Szybko zdał sobie sprawę, że swoje skromne dochody musi zasilić nauczaniem. Do jego domu zaczęli więc przychodzić studenci. Tolkienowie po raz kolejny musieli się przeprowadzić, tym razem na Alfred Street 1 (jej póżniejsza nazwa: Pusey Street). W 1920 roku Tolkien miał już wystarczająco dużo studentów, by móc zakończyć pracę przy słowniku. W październiku tego roku rodzina świętowała narodziny Michaela Hilary’ego Reuela Tolkiena (zmarł w 1984 roku), a w święta Bożego Narodzenia Tolkien zaczął pisać i ilustrować coroczne listy Świętego Mikołaja dla swoich dzieci.

W 1921 roku, ledwie rodzina Tolkienów osiedliła się w nowym miejscu, Tolkien objął stanowisko starszego asystenta na uniwersytecie w Leeds jako docent literatury angielskiej. Przez kilka miesięcy po przyjeździe wraz z żoną i dziećmi wynajmował Hollybank, dom należący do panny Moseley, siostrzenicy kardynała Newmana. Następnie Tolkienowie przeprowadzili się na St. Marks Terrace 11, w pobliżu uniwersytetu.

Okres, gdy