Tajemnice Emmy: początki - Natasha Walker - ebook
Wydawca: Akurat Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 193 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 5 godz. 30 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Tajemnice Emmy: początki - Natasha Walker

Trzydziestodwuletnia Emma jest kobietą wyzwoloną pod każdym względem, także w dziedzinie zmysłowości i obyczajowości. W związku z tym jej decyzja o ślubie z Davidem, szanowanym biznesmenem, budzi powszechne zdziwienie.

Młoda para zamieszkuje w pięknym domu na przedmieściach i rozpoczyna szczęśliwe życie. Do czasu… Emma bardzo szybko zaczyna mieć problemy z dochowaniem wierności mężowi. Nie tylko jest namiętna, nie tylko nie uznaje żadnych ograniczeń ani zahamowani, ale na dodatek jest obdarzona ogromną fantazją, która podsuwa jej najbardziej wymyślne sposoby zaspokajania seksualnych potrzeb. Pewnego dnia, opalając się w ogrodzie, poznaje osiemnastoletniego syna sąsiadów, i jej życie nabiera nowego sensu. Emma postanawia wprowadzić chłopca w świat nieskrępowanej rozkoszy. Będąc jego przewodniczką i opiekunką, wspina się na szczyty erotycznej pomysłowości, doznając przeżyć, których intensywność nawet ją wprawia w radosne zdumienie…


Pisząc Tajemnice Emmy całkowicie świadomie chciałam stworzyć powieść erotyczną, której główną bohaterką będzie silna, dominująca kobieta. Emma jest pewna siebie, inteligentna, niezależna i świadoma własnych potrzeb. Jest też ciekawa świata i nowych przeżyć, ale największą satysfakcję daje jej zaspokajanie potrzeb seksualnych w zupełnie zwyczajnych miejscach i okolicznościach: w domu, w pracy, wśród znajomych, pod czujnym okiem przyjaciół albo sąsiadów. Łamanie konwencji i wymykanie się schematom jest dla niej równie ważne jak samo seksualne połączenie.

Natasha Walker


Natasha Walker mieszka w Sydney. Tajemnice Emmy: początki to pierwszy tom trylogii opublikowanej w Australii przez tego samego wydawcę, który wypuścił w świat 50 twarzy Greya.

Opinie o ebooku Tajemnice Emmy: początki - Natasha Walker

Cytaty z ebooka Tajemnice Emmy: początki - Natasha Walker

Nauczycielka zmieniała się w uczennicę. Każde muśnięcie języka, każdy oddech i chwila wiązały się z rozkoszą. Ale to podniecenie donikąd nie prowadziło. To była lekcja, której Emma musiała się dopiero nauczyć. Całowanie się było początkiem, a zarazem końcem. Jasonowi zupełnie wystarczały pocałunki. Ten chłopiec zmieniał ją, tak samo jak ona zmieniała jego. Ale czynił to w sposób niezauważalny. Tego nie wzięła

Fragment ebooka Tajemnice Emmy: początki - Natasha Walker










Natasha Walker

Tajemnice Emmy:
początki


Tytuł oryginału: The Secret Lives of Emma: Beginnings

Projekt okładki: Elżbieta Gołowko

Redakcja: Aldona Drozd

Redakcja techniczna: Zbigniew Katafiasz

Konwersja do formatu EPUB: Robert Fritzkowski

Korekta: Marzena Bilska, Julia Celer

Copyright © by Natasha Walker. All rights reserved.

This translation published by arrangement

with Random House Australia Pty Ltd.

For the cover illustration © konradbak - Fotolia.com

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2013

© for the Polish translation by Monika Wyrwas-Wiśniewska

ISBN 978-83-7758-357-9

Wydawnictwo Akurat

Warszawa 2013

Wydanie I


Miłości mojego życia


Jeden

Emma Benson przygotowywała się do napisania eseju, dlatego na stole kuchennym, obok filiżanki z zimną kawą, leżała zamknięta książka o krytyce literackiej. Laptop szumiał cicho, a wygaszacz ekranu prezentował kolejne fotografie z katalogu. Zdjęcie ślubne Emmy rozpłynęło się powoli i pojawił się rozmyty wizerunek zachodu słońca, zrobiony komórką, a ten z kolei zastąpiła fotografia Davida, męża Emmy, stojącego na balkonie w pokoju hotelowym podczas ich miesiąca miodowego. Nagle monitor laptopa zgasł. Komputer przeszedł w stan uśpienia. W rozświetlonej słońcem kuchni zapadła cisza.

Tymczasem Emma leżała na ręczniku kąpielowym rozłożonym na trawniku za domem.

Przed godziną pełna dobrych chęci zasiadła przy stole kuchennym i otworzyła w laptopie swoje notatki. Przeczytała wszystkie wymagane teksty. Wyłączyła telefon, zaparzyła sobie kawę i postawiła filiżankę w zasięgu ręki. Potem jednak zajęła się sprawdzaniem poczty i czytaniem pierwszych stron trzech gazet. Później otworzyła i przejrzała erotyczne opowiadanie, które pisała dla Davida, i odszukała fotografie, które mu zrobiła, a które zamiast w głównym katalogu ze zdjęciami tkwiły w roboczym. W katalogu znajdował się podkatalog, a w nim kolejne zdjęcia, tym razem ich obojga, i te również zaczęła przeglądać.

W miarę upływu czasu coraz mniej myślała o czekającej ją pracy. Przypomniała sobie, że ma na komputerze kilka ukrytych folderów, których jej mąż nigdy nie widział. Ze zdjęciami i z filmami. Wspomnienia nie przeznaczone dla jego oczu. O pracy już niemal zupełnie zapomniała. Była coraz bardziej podniecona, nie mogła usiedzieć spokojnie. Wreszcie poczuła, że musi zamknąć pliki i odejść od komputera.

Jej priorytety uległy zmianie. Postanowiła odłożyć pisanie eseju na czas nieokreślony. Temat przestał ją interesować, a całe zadanie nie wydawało się jej już ważne ani pilne.

Przebrała się w kostium bikini, nasmarowała kremem z filtrem, rozłożyła ręcznik na trawie i, tak jak wiele razy wcześniej, położyła się na brzuchu w pełnym słońcu.

* * *

Godzinę później nadal leżała na ręczniku, na trawie za domem. Twarz położyła na miękkiej tkaninie, oczy zamknęła. Liście olbrzymiego eukaliptusa, rosnącego na tyłach ogrodu, kołysały się na lekkim wietrze, gdzieś u sąsiadów pobrzękiwały dzwoneczki. Nasza ubrana w bikini wagarowiczka wygrzewała się w słońcu tuż przy płocie, osłonięta przed wiatrem. Z eukaliptusa poderwała się wrona; z łopotem skrzydeł i głośnym krakaniem wzbiła się w powietrze. Dźwięk zanikał stopniowo, w miarę jak ptak się oddalał. Zastąpiło go rytmiczne stukanie piłeczki tenisowej dobiegające z sąsiedniej posesji. Piłka raz uderzała w rakietę, raz w ścianę. Od czasu do czasu kierunek wiatru się zmieniał, przynosząc stłumione odgłosy remontu z domu położonego przecznicę dalej.

Umysł Emmy igrał z tymi dźwiękami, budził się z zamyślenia i znów w nim pogrążał, niczym fale uderzające o brzeg. Emma uwielbiała swoje fantazje. Wróciła myślami do fotografii, które oglądała niedawno, by po chwili wyjść poza ubogie obrazy uwięzione w naprędce robionych zdjęciach czy drżących, niedoświetlonych domowych filmach wideo. Jej umysł sięgnął do głębszych pokładów pamięci. Niektóre jej myśli faktycznie były wspomnieniami, inne fantazjami, ale większość stanowiła płynną mieszankę iluzji i faktów. Przychodząc i odchodząc, zmieniały się i przeobrażały. Akcenty ulegały przesunięciu, niektóre fragmenty odtwarzały się ponownie w nowej, ulepszonej wersji, mamiąc zmysły odmiennymi obrazami, dźwiękami i doznaniami. Ciało Emmy reagowało żywo na tę grę umysłu, dawało się oszukiwać.

Znalazła wreszcie odpowiedni temat do tej leniwej kontemplacji. Przesunęła rękę w taki sposób, by móc się pieścić bez obawy, że ktoś ją na tym nakryje, i odpłynęła w to niezwykłe miejsce pomiędzy jawą a snem, które odpowiednio wykorzystane potrafi wprawić ciało w uroczy stan niegasnącego podniecenia.

* * *

Jason przeskoczył przez płot z sosnowych belek oddzielający dwie posesje, wylądował na trawie i złapał równowagę. W tej samej chwili zauważył Emmę leżącą w kostiumie kąpielowym na ręczniku, koło stołu i krzeseł, niecałe dwa metry od niego. Obok niej dostrzegł zamkniętą książkę i butelkę emulsji do opalania z filtrem SPF 30+.

Przepraszam, pani Benson, nie wiedziałem, że jest pani w domu – powiedział grzecznie.

Emma drgnęła, gwałtownie wyrwana z marzeń.

– Kurczę, Jason, ale mnie przestraszyłeś – rzuciła, unosząc głowę z ręcznika i wyciągając rękę spod brzucha. Oślepiona jaskrawym słońcem wpatrywała się przez rzęsy w kostki jego nóg.

Nie wiedziałem, że pani tu jest. Zgubiłem piłkę – wyjaśnił i przeczesał wzrokiem ogród. Wprawdzie zauważył nagie nogi Emmy, jej miękkie białe stopy, niewielkie, lecz ładnie zaokrąglone pośladki, ledwie osłonięte białymi majtkami od kostiumu, oraz smukłe, gładkie plecy, ale ledwie zwrócił na nie uwagę. Jego myśli zajmowały inne naglące problemy: konieczność poprawienia serwu i możliwość przejścia w przyszłym roku z krykieta na tenis. To one przeszkadzały mu napawać się tym widokiem. Kiedy wreszcie spojrzał ponownie na Emmę, dotarło do niego nagle, że ta kobieta ma piękne ciało.

– Powinieneś wchodzić przez furtkę. Ten płot się chwieje i nie zrobią mu dobrze twoje popisy gimnastyczne – mruknęła, zamykając oczy.

– Przepraszam. – Jason nadal stał nieruchomo. Wyczuwała, że na nią patrzy. Pomyślała o jego twarzy, o tym, jaki miałaby wyraz, gdyby zobaczył ją nago. Zastanawiała się, czy Jason myślał kiedyś o niej w ten sposób. Odczekała dłuższą chwilę, żeby mógł się napatrzeć.

Na co czekasz? Ja ci w niczym nie pomogę. Wolę leżeć i ci się przyglądać – powiedziała ze śmiechem, po czym dźwignęła się z ręcznika na tyle, żeby naprawdę na niego spojrzeć. Oparła się na łokciach, wyciągając przed siebie ręce jak sfinks. Jej piersi zakołysały się, podtrzymywane stanikiem bikini. Jason nie odwrócił wzroku, jak zrobiłby to zapewne starszy mężczyzna, co nie uszło uwagi Emmy. Młodzieńcza naiwność jego spojrzenia wzbudziła w niej podniecenie. Wraz z nim zmienił się jej nastrój, nie było to już senne rozmarzenie, tylko czujna ekscytacja.

Ile ty masz lat, bo zapomniałam? – spytała.

– Osiemnaście.

– Zrobiłeś się dorosły i nic mi nie powiedziałeś?

– Była pani przecież na moim przyjęciu urodzinowym – przypomniał z uśmiechem. Stał boso w trawie, tylko w szortach. Pod wpływem spojrzenia Emmy poczuł się skrępowany. Wiedziała o tym, ale nie odwróciła oczu. Podobało się jej, w jaki sposób rozwija się jego ciało. Był zdecydowanie pociągający, choć zapewne za bardzo się zaokrągli za parę lat. Teraz jednak był smukły i harmonijnie zbudowany. Zwykle drażniła się z nim na temat jego wyglądu, chociaż z jej strony nie do końca były to żarty. Szczerze podziwiała jego nastoletnie piękno.

– Przyszedłeś tu dla mnie czy po piłkę?

Nie wiedziałem, że jest pani w domu.

Zawsze jestem w domu, Jasonie – rzuciła z promiennym uśmiechem.

– Widziała pani, gdzie poleciała piłka?

Nie – odparła i rozejrzała się po ogrodzie. Był duży i składał się głównie z trawnika – grządki ciągnęły się tylko po bokach. Oboje z Davidem już od dawna planowali zatrudnić architekta krajobrazu. Rzuciła okiem na tę najgorszą część ogrodu, ukrytą w cieniu eukaliptusa, i zauważyła piłkę pod paprocią. Nie zamierzała jednak pomagać Jasonowi. Wskoczył bezceremonialnie w sam środek jej leniwego popołudnia i przerwał intymne rozkoszowanie się zmyślonymi erotycznymi przygodami.

do tej chwili Emma rzadko zwracała uwagę na Jasona. W gruncie rzeczy był tylko synem Simona i Anne, chłopakiem z sąsiedztwa. Ale tak się złożyło, że dorósł i wylądował w samym środku fantazji Emmy. Teraz ujrzała go w innym świetle.

Krążył po trawniku, rozglądając się po zaniedbanym ogrodzie. W pewnej chwili obejrzał się przez ramię na Emmę i zauważył, że mu się przygląda. Posłała mu całusa.

– Znalazłem! – zawołał. Patrzyła, jak schyla się pod paproć i podnosi piłeczkę. Był mocno opalony, a kiedy się pochylił i wyciągnął rękę, jego jędrne pośladki wyglądały tak apetycznie, że aż chciało się je schrupać. Przynajmniej do takiego wniosku doszła Emma. W myślach utrwaliła sobie tę scenę jak na kliszy fotograficznej.

Jason ruszył przez trawnik w jej stronę.

– Proszę nie mówić rodzicom, że mnie pani widziała.

Nie pisnę ani słowa – obiecała, na próżno szukając pretekstu, żeby zatrzymać go dłużej. Obserwowała, jak idzie wzdłuż ściany domu i znika jej z pola widzenia. Chwilę później usłyszała stukot piłeczki uderzającej raz w rakietę, raz w ścianę.

Leżała na słońcu jeszcze z dziesięć minut, ale teraz stukot piłeczki zaczął jej przeszkadzać. Przez ten rytmiczny dźwięk wciąż miała przed oczami obraz młodego człowieka. Próbowała pomyśleć o czymś innym, wrócić do nastrojowej chwili, w którą wdarł się tak gwałtownie, lecz nijak nie mogła o nim zapomnieć.

Kiedy już wróciła do domu, zaczęła się strofować za głupotę. Chłopak zmaterializował się w chwili, gdy była bardzo podniecona. Ot, zwykły zbieg okoliczności, nic więcej. Ale nawet to wytłumaczenie nie ostudziło jej pobudzenia. Wypiła szklankę wody i wyjrzała przez okno w kuchni. Po drugiej stronie ścieżki biegnącej wzdłuż boku domu znajdowało się okno sąsiadów. Emma widziała stąd dokładnie ich bawialnię. Była pusta. Stał tam stół do bilardu, przy którym razem z mężem grała kilka dni temu. Czy jeszcze kiedykolwiek poczuje się równie swobodnie w tamtym domu?

Pociągnęła za sznurek żaluzji i pozwoliła, by ich szczebelki opadły, odcinając widok na sąsiedni dom. Żałowała, że nie może zrobić tego samego w swoim umyśle. Jej wyobraźnia zaczęła pracować nad niewinnym spotkaniem z Jasonem – poprawiała dialogi, rozwijała wątki i zmieniała zakończenie, tak by bardziej odpowiadało jej nieskromnym oczekiwaniom. Fakt, że takie fantazje nie były możliwe do spełnienia, jeszcze zwiększył atrakcyjność tematu. Nadal słyszała stukot piłeczki tenisowej. Nacisnęła guzik na pilocie i pokój wypełniła muzyka. Stuk-stuk. Pobiegła na górę, do sypialni od frontu. Przebrała się szybko w dżinsy i koszulkę bez rękawów, które miała na sobie wcześniej. Ale wciąganie spodni podnieciło ją jeszcze bardziej. Była niczym w rui. To nadeszło tak niespodziewanie. Nie potrafiła tego powstrzymać. Zupełnie jakby ktoś nacisnął przełącznik, który zmieniał ją w sukę.

Stanęła przed lustrem i popatrzyła na własne odbicie. Poprawiła włosy i przyjrzała się z bliska swojej twarzy, wydymając usta, a potem rozciągając je w uśmiechu. Oczy kłamały, wydawały się spokojne, obojętne, jakby miała wszystko pod kontrolą. Nagle ściągnęła koszulkę, a potem górę od bikini. Przyjrzała się uważnie swoim piersiom. Zawsze je lubiła, ale teraz zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem nie zaczęły się robić obwisłe. Uniosła je w dłoniach, a potem pozwoliła im opaść. Młodość Jasona sprawiła, że poczuła się rozbita. Jego ciało było tak pełne życia, takie młode, takie silne. Jak szybko uciekał jej czas. Minął już niemal rok, odkąd wyszła za Davida. Właśnie skończyła trzydzieści dwa lata.

Nim się zorientowała, co robi, znalazła się na tyłach domu, w pokoju gościnnym, i obserwowała przez okno chłopaka, który odbijał piłeczkę za domem rodziców. Była teraz naga do pasa, tak jak on. Zastanawiała się, czy jeśli podniesie wzrok, zobaczy w niej porąbaną staruchę z sąsiedztwa, która macha do niego cyckami.

Ale Jason był całkowicie pochłonięty swoim zajęciem – poruszał się szybko, pod skórą rysowały mu się wyraźnie mięśnie, kiedy z zaskakującą siłą uderzał rakietą w piłeczkę. Emmie wydał się wyższy, silniejszy i bardziej wysportowany niż kiedykolwiek wcześniej, ale na twarzy miał wyraz czysto chłopięcej koncentracji. Piłeczka odbijała się od ściany i leciała z wielką prędkością, lecz on prawie za każdym razem był na miejscu, gotów ją odbić. Mógł to robić przez cały dzień. Wcześniej Emma nie zwracała na niego uwagi, co najwyżej drażnił ją stukot piłeczki. Jason zawsze był dla niej tylko synem sąsiadów. Aż do teraz.

Mijały minuty, a ona wciąż obserwowała jego pełen wdzięku sportowy pokaz.

Wreszcie odeszła od okna, świadoma każdego swego kroku. Czuła się bezradna wobec takiego przypływu podniecenia. Ledwie nad sobą panowała. Położyła się na łóżku i spróbowała odprężyć. Nagle uświadomiła sobie, że winę za ten stan ponosi przewrotna natura jej pożądania. Jason nie był po prostu przystojnym młodym człowiekiem, był synem sąsiadów. Miłym, grzecznym, naiwnym, przystojnym synem miłych i słodkich sąsiadów. Ich syneczkiem. Na tej miłej ulicy, na tym miłym przedmieściu Mosman.

To właśnie był klucz do jej niepokojącego stanu, z którego musiała się wyrwać. Tak długo starała się być grzeczną dziewczynką. Nigdy wcześniej nie miała męża, nigdy nikt nie narzucał jej takich ograniczeń w wyborze partnerów seksualnych. Jej dawne życie było zupełnie inne, choć wcale nie czuła się nieszczęśliwa w małżeństwie. Kochała Davida. Codziennie ją czymś zaskakiwał. Bardziej niż inni mężczyźni zwracał uwagę na jej potrzeby. Był utalentowanym kochankiem, nienasyconą bestią. Nie, nie czuła się nieszczęśliwa, wcale nie. Wyjąwszy to jedno: od czasu do czasu miała potrzebę bycia bardzo niegrzeczną.


Dwa

Emma pozostała wierna mężowi przez trzy długie miesiące. W zasadzie można to uznać za niezbyt imponujący okres, szczególnie że w małżeństwie przysięga się dozgonną wierność, ona jednak wiedziała dokładnie, na ile – licząc w dniach – poszanowania zasługuje ślubowanie małżeńskie w dzisiejszych czasach. Osiemdziesiąt dziewięć dni, czyli mniej więcej trzy miesiące, na tyle je oceniła. Uważała, że to skoncentrowana dawka poszanowania.

Jej zachowanie nie było znowu aż takie naganne, gdyż swoje skoki w bok ograniczyła do Paula – starego przyjaciela i kochanka. Emma nie była złą kobietą. W życiu kierowała się moralnością. Chciała żyć w zgodzie z moralnością, którą uznawała, była przecież niezależną, myślącą, zmysłową kobietą. Nie potrzebowała ochrony dawanej przez archaiczne prawa etyczne. Jej zdaniem czyniły one więcej złego niż dobrego. Nie zaliczała się do tchórzy. Czytała wiele na temat moralności i świadomie odrzuciła większość systemów ze względu na ich seksistowskie założenia, określały one bowiem teoretyczne potrzeby kobiet w świecie diametralnie różnym od tego, w którym żyła. Dlatego nie polegała na tradycyjnych zasadach moralnych. Jej system wartości był bardzo dokładnie zdefiniowany. Ilu z nas może się poszczycić, że osiągnęło aż tyle? Emma była też gotowa bronić go przed bigotami. Z biegiem lat odrzuciła wiele wartości, co do których ludzie żywią błędne mniemanie, że są im one niezbędne. To wszystko.

Zdaniem kochanka Emmy, Paula, ten trzymiesięczny okres też był za długi. Ale Emma uważała, że wie lepiej. Oświadczyła mu nawet, że pozostanie wierna mężowi aż do śmierci. Było to śmiałe kłamstwo, obliczone na wywołanie określonej reakcji. Paul był niepocieszony, niemniej od pierwszej odmowy – w dniu ślubu Emmy – podwoił wysiłki, by ją uwieść. Ścigał ją po jej domu, a nawet dobierał się do niej, kiedy David przebywał w sąsiednim pokoju.

Paul był niepoprawny. Przez całe tygodnie błagał, judził, groził, a nawet kilka razy prawie wziął ją siłą, niestety, przeszkodziło mu w tym dobre serce. Emma zawsze miała do niego słabość, a odkąd go poznała, jeszcze jako nastolatka, spełniała wszystkie jego zachcianki. Odmawianie mu, a przy tym sobie, okazało się aktem szalenie erotycznym. Dla Emmy dobre życie oznaczało dobrą zabawę.

Pewnego wieczoru Paul spróbował wywabić ją do holu, kiedy David nalewał im w bawialni szampana. Później zostawiła go w tej bawialni samego, żeby posłuchał zwierzęcych odgłosów wydawanych przez Davida podczas seksu, uprawianego z żoną w tym samym holu, w którym próby Paula spełzły na niczym. Satysfakcja Emmy, kiedy wróciła wreszcie do bawialni, dorównywała intensywnością piekącej zazdrości, jaką odczuwał Paul, a nawet ją przewyższała. Była jego diablicą.

Emma uważała, że życiem erotycznym należy świadomie kierować. Małżeństwo wiąże się zwykle z masą tradycyjnych wartości i akceptowanych powszechnie perspektyw, które definiują życie każdej pary. Małżonka traktuje się inaczej. Luźny związek z mężczyzną nie ma takiego statusu, brakuje mu stałości, a zatem ryzyko, z jakim wiąże się niewierność jednego z partnerów, prawie nie istnieje. W oczach seksualnego drapieżnika małżeństwo jest bytem stałym, a uwiedzenie osoby zamężnej wymaga subtelności zbytecznej przy innych okazjach.

David nalegał na małżeństwo. Uważał je za naturalny etap w rozwoju ich związku. Emma była dla niego tą jedyną – i sprawa zamknięta. Początkowo zdecydowanie sprzeciwiała się temu pomysłowi, aż… aż odkryła erotyczny potencjał małżeństwa. A wtedy wyszła za mąż, mniej więcej tak jak grzeczna dziewczynka po raz pierwszy w życiu wkładająca seksowne wysokie obcasy. Małżeństwo było dla niej po prostu erotycznym dodatkiem.

Niektórzy mogą dojść do wniosku, że Emma nie kochała swego męża, jednak byłby to wniosek przedwczesny, gdyż Emma nie przypominała innych kobiet, czy może inaczej, bardziej zbliżała się do ich potencjalnego, prawdziwego ja niż do tego ja, którym żyły. Była seksualnie nienasycona, ale seks, podobnie jak każda dieta, wymaga urozmaicenia.

* * *

Do uszu Emmy, leżącej w bezpiecznym zaciszu sypialni, docierało słabe stukanie piłeczki tenisowej. Pod wpływem tego dźwięku wyobrażała sobie różne niegrzeczne rzeczy. Uważała jednak, że to głupota. Musiała się czymś zająć.

A pracy miała masę. I to ważnej. Była studentką pierwszego roku na wydziale literatury, historii i filozofii. Na drzwiach wisiała torba, w której dźwigała książki z biblioteki. Zdjęła ją teraz. Ostatnio była naprawdę niegrzeczna, dopuściła do spiętrzenia się nienapisanych prac. I pomyśleć, że przez cały dzień wylegiwała się na słońcu. Gdzie jest jej laptop? Czas ucieka. Prawie skończyła pierwszy rok studiów. I, jeśli się tak zastanowić, również pierwszy rok małżeństwa.

Gdzie się podział ten rok?

Stuk-stuk. Stuk-stuk.

Emma stała na środku pokoju, nasłuchując.


Trzy

Gdy nieco ponad rok temu Emma i David się poznali, on mieszkał w okropnej kawalerce gdzieś w północnym Sydney. Jego praca była tak wymagająca, a życie towarzyskie tak intensywne, że rzadko kiedy mieszkanie służyło mu do czegoś innego niż spanie. Nawet nie rozpakował pudeł po przeprowadzce ani nie zdjął folii z części mebli.

David Benson był człowiekiem sukcesu, prawdziwym samcem, co do tego nie było żadnych wątpliwości. Nie miał zbyt wielu talentów, ale te, które miał, eksploatował do maksimum. Świetnie radził sobie z liczbami, szybko w nich się orientował i często znajdował rozwiązanie, nim inni zdołali choćby zdefiniować problem. Był człowiekiem zdecydowanym w świecie sparaliżowanym brakiem decyzji. W jego obecności wszystko działo się szybciej, jakby w przyspieszonym tempie. Szefowie potrafili to docenić, podobnie jak co bystrzejsi koledzy z pracy. Wielu wspinało się po szczeblach kariery wraz z nim, aż David stanął na czele zwartej grupy podobnie myślących ludzi, którzy zarabiali dla swoich panów i dla siebie mnóstwo pieniędzy.

David odkładał zarobione pieniądze na później, na niejasny cel określany mianem przyszłości. Zapewne na rodzinę, choć nie przyznawał tego wprost. Ale życie jest takie krótkie, a czas ucieka coraz szybciej. Skończył trzydzieści pięć lat i od dawna nie miał stałej partnerki.

Nim poznał Emmę, rzadko znajdował czas na kobiety. W jego życiu pierwsze miejsce zajmowała praca, a drugie sport.

I wtedy ją poznał.

Paul, ich wspólny znajomy, przedstawił ich sobie dla zabawy. Był pewien, że Emma obróci w perzynę tę „twierdzę gówna”, jak zwykł określać system wartości przyjaciela. I że David potrząśnie Emmą, tak jak tego potrzebowała.

Tak więc to Paul zaaranżował ich spotkanie. Wybrał bar na mieście, do którego, jak wiedział, David często zachodził. Chciał, żeby przyjaciel czuł się swobodnie. Chciał, żeby był sobą. Chciał, żeby Emma poznała takiego Davida, jakiego widział świat.

David spóźnił się, więc Paul wykorzystał ten czas na przygotowanie Emmy. Ale prawda jest taka, że żaden mężczyzna nie potrafi właściwie opisać kobiecie innego mężczyzny. A kiedy David wreszcie się pojawił, okazało się, że Paul pominął jeden bardzo istotny element w swoim opisie, a mianowicie wygląd przyjaciela. Może to dlatego, że obaj znali się od dziecka. Nie wspomniał nic o wzroście Davida. Ani o jego swobodnym wdzięku i drzemiącej w nim sile. Emma ujrzała w nim natychmiast niewykorzystane źródło energii. Śpiącego Lewiatana. Barbarzyńcę nauczonego nosić garnitur i posługiwać się nożem i widelcem. Dla kobiety takiej jak ona to było coś nowego. Był taki potężny, ale szybko zauważyła, że jego oczy zdradzają obecność tego nieocenionego wirusa czułości i empatii. Pod warstwami tak zwanej cywilizacji wyczuwała człowieka inteligentnego, a co ważniejsze – dobrego.

Przy czym należy podkreślić, że w mniejszym stopniu wpłynęły na nią rzetelne informacje zebrane przez umysł niż gwałtowna fizyczna reakcja jej ciała.

David równie szybko docenił istotną różnicę pomiędzy Emmą a licznymi kobietami, jakie znał w przeszłości. Wystarczyło, by popatrzyła mu w oczy, a zniknęły wszystkie troski dnia. Początkowo uznał, że jest wyzywająca, ale mylił się. Przez chwilę sądził, że kroczy z dumnie wypiętą piersią jak te fatalnie ubrane kobiety z nadmiernym owłosieniem pod pachami i odrostami na głowie, które spotykał podczas studiów, jeśli zaszedł do niewłaściwego baru.

Ale szybko zdał sobie sprawę, że się myli. Ta kobieta wiedziała, że jest mu równa. Nagle uświadomił sobie, że poddaje go ocenie, że szacuje jego wartość. A co gorsza, szybko doszedł do wniosku, że może nie wypaść dobrze w jej oczach.

Był boleśnie świadom, iż sam ruch jej warg podczas mówienia podnieca go bardziej niż wszelkie tancerki erotyczne czy pijane sekretarki rozbierające się w jego biurze. A w zasadzie bardziej niż wszystkie sytuacje erotyczne w całym jego życiu. Pod naturalnym, swobodnym sposobem bycia Emmy kryło się coś prowokacyjnego.

Olśniewała go słowami, które zdawały się tańczyć wokół niego. Mówiła o Tangerze i że oboje powinni sobie zamówić caprioska. Pytała go o rodzinę, a on odpowiadał. Ale cały czas czuł – był tego pewien – jej rękę na swoim kroczu. Aż musiał spojrzeć, żeby się przekonać, że wcale jej tam nie ma. Jakby każde jej słowo było palcem dłoni, która w tym właśnie momencie pieściła jego członek. Nigdy dotąd nie przeżył niczego równie sugestywnego.

Uznał, że jest najpiękniejszą, najbardziej atrakcyjną kobietą, jaką spotkał w życiu.

Pobrali się niecałe dwa miesiące po tym zaaranżowanym przez Paula spotkaniu.

Czym innym jest świadomość, że dana osoba to ta jedyna, a czym innym życie z tą osobą. Emma i David byli dotąd niezależnymi ludźmi. Emmę zawsze musiało być stać na samodzielne mieszkanie. David zawsze spodziewał się, że kiedyś zamieszka we własnym domu. Emma nigdy nie miała równie pretensjonalnych oczekiwań. Wyjście za mąż za Davida było dla niej doświadczeniem porównywalnym z przeniknięciem do wszechświata równoległego, skąd nie mogła już wrócić.

A kłopot z przeniknięciem do wszechświata równoległego polega na tym, że od tej chwili będzie was już zawsze dwoje. Emma odkryła to bardzo szybko po ślubie.

Nadal prowadziła dawne życie. Nie mogła albo nie chciała go porzucić. Musiała być równocześnie Emmą niezależną i Emmą mężatką, choć plany tych Emm wzajemnie się wykluczały.

Sam pomysł dzielenia z kimś życia wydawał się jej czymś niemożliwym. Przed ślubem sądziła, że jest to wykonalne, ale wszyscy wiemy, jak prawdopodobna czasami wydaje się teoria, nim podda się ją testom. Teraz to było coś niemożliwego.

Kochała Davida. Chciała być z Davidem. Chciała się przy nim budzić. Ale podobnie jak on całkowicie odcinał się od niej, idąc do pracy, tak ona w swoim niezależnym życiu odcinała się od niego. David pracował do późna, nadal uprawiał sport i był bardzo towarzyski. Czy miał prawo wiedzieć, co ona wtedy robi? Oczywiście, że nie. To, że spędzał swój czas w sposób akceptowany społecznie, nie zmieniało faktu, że zupełnie wtedy o niej nie myślał. Po prostu marnował mijające godziny. Emma natomiast miała do czasu bardziej praktyczne podejście.

Tydzień po incydencie z Jasonem siedziała na balkonie z Davidem. Oparła głowę o jego ramię i zastanawiała się, dlaczego czuje się wyjątkowo seksownie przy mężu, który tak mało od niej wymaga. Drzemał w niej olbrzymi potencjał.

Właśnie skończyli się kochać. To było miłe, spontaniczne i ryzykowne w bardzo ograniczonym znaczeniu tego słowa, gdyż prawdopodobieństwo, że zobaczą ich tu sąsiedzi, nie było duże. Niemniej zaspokoili w ten sposób jakąś inną część jej potrzeb, tych nieerotycznych. W porównaniu z tymi ciepłymi, niejasnymi obszarami czułości jej potrzeby erotyczne sprawiały wrażenie takich wielkich. Ramię, na którym można się oprzeć, obecność dużego, ciepłego ciała, pocałunki, pieszczoty i poczucie bezpieczeństwa stanowiły zasadniczą część miłości, tak łatwą do zaspokojenia. David wydawał się całkiem szczęśliwy, jeśli chodzi o ich życie seksualne.

Seks był wspaniały. To nie był problem. Problem stanowiło życie poza seksem.

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.