Sztuka pokonywania kryzysu - Paulina Iwińska - Biernacka - ebook
Wydawca: Wydawnictwo M Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 107 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Sztuka pokonywania kryzysu - Paulina Iwińska - Biernacka

Wsłuchaj się w siebie -  pokonaj słabości!

Sztuka pokonywania kryzysu jest poradnikiem. Wskazówki zawarte w książce dają wiedzę na temat sposobów radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi, różnorodnymi obciążeniami organizmu, wynikającymi z obniżenia nastroju lub  dyskomfortu fizycznego, psychicznego oraz duchowego.
Każdy z nas, musi radzić sobie z rozmaitymi przeciwnościami. Dzięki SZTUCE POKONYWANIA KRYZYSU nauczmy się walczyć ze swoimi słabościami i chwilowymi niepowodzeniami.

IWIŃSKA-BIERNAWSKA PAULINA - redaktor Pib, dziennikarz radiowy i telewizyjny, wydawca, producent, z wykształcenia kulturoznawca, teatrolog, specjalista od mediów, ale także teolog i trener (warsztat psychologiczny), kocha radio, teatr i Męża.

TOKARSKI STANISŁAW KS. - doktor nauk humanistycznych, certyfikowany psychoterapeuta i superwizor psychoterapii, założyciel i wice-przewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich. Zainteresowania naukowe i badawcze autora dotyczą współwystępowania i możliwych zależności pomiędzy rozwojem osobowości, a rodzajem religijności i zdrowiem psychicznym, zwłaszcza odczuwaną jakością życia.

Opinie o ebooku Sztuka pokonywania kryzysu - Paulina Iwińska - Biernacka

Fragment ebooka Sztuka pokonywania kryzysu - Paulina Iwińska - Biernacka

Spis treści
Karta redakcyjna
Na początek, czyli czym ta książka nie będzie
Drugi początek, czyli czym ta książka będzie
Rozdział I. Nie jest dobrze, ale dlaczego?
Rozdział II. Koleiny, czyli patrzymy wstecz
Rozdział III. Rozpoznanie: czas na znak stop. Punkt graniczny
Rozdział IV. Przeciwdziałam. Walczę
Rozdział V. Zapobiegam. Wnioski na przyszłość co zapamiętam?
Rozdział VI. właściwej perspektywy. Rzecz miłości, prawdzie rozwoju
Redakcja: MAŁGORZATA TABOR
Korekta: BARBARA TURNAU
Ilustracje: EWA MILISZEWSKA
Okładka: RADOSŁAW KRAWCZYK
Copyright © by Wydawnictwo M, Kraków 2013
ISBN 978-83-7595-723-5
Wydawnictwo M
ul. Kanonicza 11, 31-002 Kraków,
tel. (12) 431-25-50, fax (12) 431-25-75
wydawnictwom@wydawnictwom.pl
www.wydawnictwom.pl
Konwersja: eLitera s.c.

NA POCZĄTEK,

czyli czym ta książka nie będzie

Na początku napiszemy depresji. Dlaczego? Ponieważ nie tym jest ta książka. Nie chcemy Cię straszyć, raczej wspólnie ucieszyć się tym, że można tej choroby uniknąć. Jak? Przeczytaj!

Paulina Iwińska-Biernawska: Dużo ludzi choruje na depresję?

Ks. dr Stanisław Tokarski MS: Wydaje się, że dużo. Spora grupa lekarzy uważa, że zwiększa się procent chorych. Inni mówią, że nie, tylko dawniej nie traktowaliśmy depresji jak choroby. Bagatelizowaliśmy jej objawy. Teraz nawet lekarz pierwszego kontaktu diagnozuje stany subdepresyjne może skierować pacjenta do psychologa, zalecić mu terapię. Nie chodzi stany kliniczne czy sytuacje wymagające farmakologicznego leczenia, tylko stany niepokojące, zaburzenia wymagające konsultacji wsparcia terapeuty.

PI: jednej strony obecna sytuacja społeczno-ekonomiczna powoduje, że wielu nas wpada stany depresyjne: kryzys, brak pracy lub lęk utratę pracy, walka utrzymanie domu oznaczają życie ciągłym stresie. drugiej strony powoli zaczynamy mniej się wstydzić wizyt gabinecie terapeutycznym. Chyba nigdy nie stanie się to tak modne jak na Zachodzie, ale powoli przestaje być czymś ukrywanym. Może właśnie dlatego wydaje się, że osób dotkniętych depresją jest coraz więcej?

ST: Rzeczywiście zmieniło się podejście. Zwłaszcza miastach popularne jest szukanie pomocy gabinetach terapeutycznych. Pamiętajmy jednak, że nie jest to pomoc powszechnie dostępna, bo wizyty dosyć drogie. Zmiana mentalności rzeczywiście jest wyraźna; dużej mierze dzięki mediom. Powszechna świadomość problemu powoduje, że człowiek wie, co może mu grozić, nie chce do tego dopuścić, dlatego jak najwcześniej szuka fachowej pomocy. Wrócimy jeszcze do tego tematu jednym rozdziałów.

PI: Czym jest depresja? Mam wrażenie, że to pojęcie to wielki wór, którym znajdziemy bardzo różne rzeczy...

ST: Właśnie. Warto by to trochę uporządkować. Przede wszystkim, czym innym jest obniżenie nastroju, stany subdepresyjne, czym innym depresja kliniczna. Obecnie psychiatrzy opisują cztery stany, które określa się mianem depresji. Proszę pamiętać, że to każdej sytuacji jest proces, ale mamy cztery wyraziste punkty, które możemy tak nazwać. Pierwszy nich to stan obniżonego nastroju, gorsze samopoczucie, często nazywane chandrą. tym każdy nas może sam sobie poradzić; mija ciągu kilku godzin lub kilku dni mamy na nią swoje własne domowe sposoby. Drugi stan nazywany depresją to sposób reagowania na różne wydarzenia sytuacje kryzysowe. Tu już często wypracowane sposoby nie skutkują, ponieważ chory wycofuje się aktywnego życia, zamyka się sobie nie szuka rozwiązania swoich problemów.

PI: Chodzi bardzo konkretne powody: śmierć bliskiej osoby, utrata pracy.

ST: Kolejny stan nazywamy depresją wtedy, kiedy za psychiką idą reakcje somatyczne, reakcje ciała. ostatni, czwarty, to depresja kliniczna, której towarzyszą zaburzenia postrzegania, stany lękowe, urojenia. Organizm nie funkcjonuje, chroni osobowość pacjenta, zamykając dostęp do niego. tutaj już bez środków farmakologicznych nie da się pomóc.

PI: Takie kompletne wycofanie do ukrytego życia wewnętrznego, żeby się ochronić...

ST: To stan, którym nie mogę spać, ale nie mogę też nie spać. Nie mogę nic zrobić, ale nie umiem być bezczynny. Wszystko mnie męczy. Zawiązanie butów trwa sześć godzin. tutaj sama terapia już nie pomoże.

PI: Jak jest terapią lekami antydepresyjnymi czy te dwa sposoby leczenia stosuje się tym samym czasie?

ST: Czasem tak, żeby przyspieszyć proces leczenia, powrotu do zdrowia.

PI: Czyli wszystko zależy od konkretnego przypadku?

ST: Oczywiście. Te dwa sposoby leczenia łączy się najczęściej trzeciej czwartej wymienionych przeze mnie sytuacji, kiedy objawom psychicznym towarzyszą objawy fizyczne. Leczeniu nie towarzyszy klasyczna terapia; zasadza się ona na jakimś rodzaju wsparcia, towarzyszenia kontroli. Dopiero gdy pacjent wraca do siebie, łapie kontakt ze światem, można nim zacząć prawdziwą pracę psychoterapeutyczną.

PI: Porządkując to, czym mówiliśmy do tej pory, rozumiem, że:

1) depresja to pewien proces;

2) depresją nazywamy cztery różne stany występują one pojedynczo lub różnych konfiguracjach;

3) te stany to:

subdepresyjny chwilowy stan obniżonego nastroju tzw. chandra,

konsekwencja sytuacji granicznej kryzysu życiowego nagłego wydarzenia,

stan permanentnie obniżonego nastroju,

depresja kliniczna;

4) poszczególne stany nazywane depresją różnią się od siebie sposobami reagowania na nie:

sposoby domowe każdy ma swoje,

domowe sposoby, ale też wizyta specjalisty, terapia ewentualnie farmakologia,

wizyta specjalisty, farmakologia ewentualnie terapia,

farmakologia (zazwyczaj) hospitalizacja.

Mamy nadzieję, że teraz wyraźnie rysuje się obszar naszych zainteresowań: stany subdepresyjne, obniżenie nastroju, gorsze samopoczucie, trudne sytuacje życiowe tzw. „domowe” sposoby radzenia sobie nimi. Ten rozdział był po to, żeby pokazać Ci, co może się zdarzyć, jeśli nie zadbasz siebie: nie polubisz siebie, nie pokochasz nie wsłuchasz się siebie samego. Jak to zrobić? Czytaj dalej!

DRUGI POCZĄTEK,

czyli czym ta książka będzie

PI: Depresja interesującej nas tu postaci chwilowego obniżenia nastroju dotyka chyba każdego. To, co groźne takiej sytuacji, to możliwość przekroczenia pewnego punktu, za którym czai się stan permanentnego obniżenia nastroju i... równia pochyła. Moja teza jest taka, że każdy nas ma taki punkt graniczny, którym może powiedzieć „Stop!” nie pozwolić sobie na przekroczenie tej granicy. Ten punkt dla każdego jest inny; trzeba go odkryć samodzielnie...

ST: Tak, trzeba wziąć pod uwagę indywidualne właściwości organizmu, wcześniejsze doświadczenia, umiejętności radzenia sobie obciążeniami to wszystko wpływa na to, gdzie znajdę swój punkt graniczny. Jeśli go nie odkryję, grozi mi bezwiedne, płynne przejście ze stanu subdepresyjnego depresyjny, którym sam już sobie nie poradzę.

Jednak żeby umieć ten moment zauważyć, warto poza uważnością, umiejętnością wyciągania wniosków doświadczeń życiowych etc. wiedzieć, co znaczy być człowiekiem zdrowym. Dlatego zacznijmy te rozważania od przyjrzenia się pojęciu zdrowia dobrego funkcjonowania. To stanie się podstawą do rozpoznania poczucia dyskomfortu braku, które mogą stać się przyczyną depresji.

PI: Zaniepokoiło mnie stwierdzenie „wiedzieć, co znaczy być człowiekiem zdrowym” mam wrażenie, że wiemy to głównie teoretycznie, bo dzisiejszych czasach nikt już chyba nie jest do końca zdrowy... Skoro wciąż odczuwam pewien dyskomfort jako osoba nie do końca zdrowa zawsze mam jakiś niedosyt, czegoś mi brakuje, czy spostrzegę alarmujące symptomy? Zauważę, kiedy choroba zagraża mi naprawdę?

ST: Człowiek nie do końca zdrowy jest szczególnie wrażliwy na ów dyskomfort, który może się stać przyczyną choroby. Ma bardzo duże szanse zauważenia, że dzieje się coś złego może zareagować na sytuację tak, by nie pozwolić chorobie zawładnąć swoim życiem. Ważna jest decyzja szybkie przeciwdziałanie.

Na pewno jest tak, że jeśli na co dzień żyję jakimiś deficytami, problemami, obniżonym nastroju, to istnieje większe prawdopodobieństwo wystąpienia mnie pełniejszych objawów depresji. Jednak to nie zamyka możliwości zaobserwowania nadchodzącej depresji; przesuwa się tylko próg, na którym zauważam.

PI: To jak wrażliwością na ból, którą każdy nas ma inną; jeden zapłacze nad ukłuciem igłą, drugi poczuje dopiero ranę ciętą.

ST: Ważne, żeby pamiętać, że do dobrego funkcjonowania, do tego, by człowiek był zadowolony siebie, twórczy, szczęśliwy, by dobrze mu się wiodło relacjach sprawach zawodowych, potrzebne jest spełnienie pewnych warunków we wszystkich trzech wymiarach jego człowieczeństwa.

PI: Czyli?

ST: Po pierwsze, zadbanie siebie od strony cielesnej, czyli higiena fizyczna (odżywianie, ruch), bo jeśli mamy poważne przeciążenia (głodówki, niezbilansowana dieta, brak biernego aktywnego wypoczynku), to mogą one doprowadzić do stanów depresyjnych bądź subdepresyjnych. To sygnał wysyłany przez organizm, informacja „już tak nie rób” czy „zadbaj mnie”. To bunt organizmu przeciw temu, jak ja sam go traktuję.

PI: Czyżby stan subdepresyjny mógł być wynikiem braku jakichś witamin czy mikroelementów? Trudno uwierzyć...

ST: ...ale może tak być. Spotkałem swojej pracy osobę, która od lat bezskutecznie leczyła się depresji. Kiedy poproszona przeze mnie zrobiła badania, okazało się że ma ogromne niedobory żelaza innych potrzebnych organizmowi substancji, które spowodowały na płaszczyźnie fizycznej anemię, na psychicznej depresję.

PI: Nieco łatwiej mi przyjąć, że depresja może być skutkiem braku aktywności fizycznej, niedotlenienia organizmu. Na pewno warto zadbać kondycję, choćby fundując sobie codzienny spacer do pracy zamiast podróży samochodem.

ST: Drugi wymiar, który trzeba zadbać, to wymiar psychiczny. Muszę mu zapewnić możliwość korzystania wszystkich jego funkcji poznawczych, intelektualnych, emocjonalnych. Moja psychika domaga się wszystkiego, co zapewni jej poczucie szczęścia radości życia. Przepracowanie, nałogi, izolacja wszystko to bardzo źle na nią wpływa.

PI: zmiana? Wytrącenie jakiegoś trwałego stanu?

ST: Też, bo to szok dla organizmu. Nawet jeśli to zmiana ku lepszemu. Trzeci wymiar, który trzeba się zatroszczyć, to duchowość, czyli hierarchia wartości, religia, poczucie sensu, radości celowości życia.

PI: Zawsze definiowałam depresję jako brak sensu życia, czyli plasowałam wyłącznie tej jednej duchowej sferze.

ST: to tylko jedna jej odmian, tak zwana frustracja egzystencjalna czy nerwica neogenna, stanowiąca około 20 procent wszystkich przypadków.

PI: 20 procent? gdzie pozostałe 80 procent?

ST: Przyczyny tkwią głównie wymiarze psychologicznym; obszaru fizycznego wywodzi się tylko kilka procent przypadków, bo tej sferze najlepiej sobie radzimy. Mamy też coraz większą świadomość swojej cielesności konieczności dbania nią przez umiejętne odżywianie się rekreację.

PI: Wymiar psychologiczny to znów bardzo szerokie pojęcie. Padły tu słowa konieczności spełniania się obszarach poznawczych, intelektualnych, emocjonalnych; poczuciu szczęścia radości życia...

ST: Emocje myślenie to główne, równoległe kierunki, obszary mojego funkcjonowania; tak się komunikuję ze światem, przetwarzam informacje; dzięki nim wchodzę relacje osobami przedmiotami (twórczość). tej sferze muszę być spełniony, żeby dobrze funkcjonować czuć się szczęśliwym.

PI: Reasumując:

1) żeby móc się uchronić przed depresją, nie trzeba być człowiekiem zdrowym, ale trzeba wiedzieć, co znaczy być człowiekiem zdrowym, dobrze funkcjonującym we wszystkich wymiarach;

2) te wymiary to:

fizyczność,

psychika,

duchowość;

3) mając wiedzę doświadczenie, łatwo można rozpoznać poczucie dyskomfortu braku, które mogą stać się przyczyną depresji;

4) nie będąc człowiekiem absolutnie zdrowym (jak większość nas), nie tracimy możliwości zauważenia symptomów choroby przesuwa się nam tylko próg wrażliwości na alarmujące sygnały;

5) odczuwalne deficyty mogą wystąpić na każdym wymienionych obszarów.

na koniec najważniejsza wiadomość: wielu wypadkach możesz sam uchronić się przed zapaścią, wsłuchując się siebie, będąc wobec siebie uważnym, poznając się coraz lepiej oraz ucząc się wyciągać wnioski przebytych doświadczeń, historii własnego życia historii innych ludzi. tym będzie ta książka.

Tekst

ROZDZIAŁ I

NIE JEST DOBRZE,

ale dlaczego?

Znasz to uczucie, kiedy mówisz „pas, poddaję się” i rozkładasz ręce? Myślę, że dosyć dobrze. To moment, w którym czujesz się kompletnie zrezygnowany, bezsilny i nieszczęśliwy, wypalony, wyeksploatowany i bez nadziei na jakąkolwiek przyszłość – przestajesz wierzyć, że coś dobrego może Cię jeszcze w życiu spotkać. Poczucie własnej wartości plasuje się zdecydowanie poniżej zera...

A co działo się wcześniej?

 

PI: W drugim wstępie naszkicowaliśmy obraz człowieka zdrowego, spełnionego we wszystkich wymiarach. W to rozważanie wkradła się odrobina mojego niedowiarstwa i pesymizmu; nie wierzę, że w dzisiejszym świecie żyją ludzie naprawdę zdrowi. Myślę, że są tacy, którzy są blisko tego stanu, ale w większości raczej go przeczuwamy i tęsknimy za nim, a to pozwala nam poczuć dyskomfort, deficyty i związany z nimi smutek, a czasem wręcz rozpacz. I w tym rozpoznawaniu niedoborów i w szukaniu sposobów radzenia sobie z nimi ma nam pomóc ta książka. Zatem przyszedł czas na to, by przedstawić, co zdrowiem nie jest i jakie mogą być symptomy jego zachwiania.

ST: Organizm człowieka jest mądry i sam sygnalizuje nam brak równowagi wewnętrznej. Dotyczy to każdego obszaru, z psychiką włącznie. Czuję, że nie funkcjonuje właściwie, kiedy dopomina się czegoś, czego mu brak.

 

PI: Ale jak to odczytać?

ST: W wymiarze fizjologicznym – jeśli się wsłucham w swój organizm – rozpoznam to, co jest mi potrzebne, po smakach, po zapachach... Na coś mam ochotę, coś innego mnie odrzuca. Trzeba to umieć zobaczyć i już na poziomie fizyczności nie wydaje się to łatwe! Wiem, że jestem w dobrej kondycji psychicznej, kiedy zaspokojone są dwa główne obszary mojego funkcjonowania: twórczość i relacje interpersonalne; czyli mam pracę, która jest twórcza, i mam dobre, głębokie relacje z innymi ludźmi. Chodzi o najbliższe relacje w rodzinie, ale też o szerszy krąg naszych przyjaciół czy znajomych. Ta wiedza jest ważna, bo jeśli nie czuję się szczęśliwy, spełniony, to w tych dwóch kierunkach warto drążyć i szukać. A zwłaszcza w tym drugim, bo chociaż straszą nas kryzysem i bezrobociem, to z pracą jakoś jeszcze dajemy sobie radę. Natomiast najtrudniej jest z relacjami.

 

PI: