Spalony - Andrzej Iwan - ebook
Wydawca: Buchmann Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 414 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 11 godz. 45 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Spalony - Andrzej Iwan

Poruszająca historia człowieka, który tak wiele wygrał, ale jeszcze więcej przegrał. Andrzej Iwan z przejmującą szczerością opowiada o uzależnieniach od alkoholu, hazardu, a nawet o próbach samobójczych. Tłem dla jego historii pozostaje piłka nożna – widziana od środka, oczami wybitnego zawodnika, reprezentanta Polski w finałach mistrzostw świata w 1978 i 1982 roku. Iwan oddaje klimat czasów komuny, przedstawia życie całego pokolenia zawodników, których do tej pory – poza nielicznymi wyjątkami – widzieliśmy jako idealnych herosów.

Jest to książka, przy której czytelnik wielokrotnie powinien się roześmiać – i to na głos, ale też kilka razy zapłakać. Iwan dzięki fotograficznej pamięci oddaje szczegóły zdarzeń sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat, odkłamuje historię polskiego futbolu, rzuca nowe światło na największe piłkarskie nazwiska, ale przede wszystkim ukazuje zawodników jako zwykłych ludzi – z poplątanymi losami, lękami, fobiami, problemami czy chorobami, często niestety śmiertelnymi. Opisuje to wszystko, czego zwykli ludzie nie mieli szans zobaczyć – opisuje, co dzieje się, gdy gasną jupitery, a noc jest jeszcze młoda.

- To nie będzie książka o triumfach, chociaż i one się zdarzały. Więcej znajdziecie tu upadków, bo moje życie naznaczone jest upadkami, po których nieporadnie próbowałem się pozbierać. Ale będzie to też książka z moim prywatnym happy-endem: dziś, kiedy patrzę w przeszłość, wiem jedno - mogło być gorzej. Upadałem, ale stoję. Tutaj, przed wami. Stoję, odarty z tajemnic, obnażony, żebyście mnie wszyscy usłyszeli. Opowiem historię - swoją, swoich przyjaciół, swojej rodziny, swojego miasta, historię naszej piłki też. Może ku przestrodze, może dla samego siebie, dla pewnego oczyszczenia, dla wyrzucenia na zewnątrz tego całego syfu, który noszę w sobie. A może też dla rozrywki? Może ktoś z was po prostu się uśmiechnie? Dużo widziałem, bardzo dużo. Jeśli byliście kiedyś w wesołym miasteczku, a na pewno byliście, wyobraźcie sobie największy możliwy roller-coaster. Z nieba aż do piekła, i nie do końca z powrotem. Tak właśnie wyglądało moje pieprzone życie. Roller-coaster, bez pasów i po torach, które gwarantowały mnóstwo adrenaliny, ale w gruncie rzeczy prowadziły krętą drogą donikąd – napisał we wstępie.

Opinie o ebooku Spalony - Andrzej Iwan

Cytaty z ebooka Spalony - Andrzej Iwan

…ten przypływ euforii, gdy alkohol trafia do żył, i tę bezsilność, tę wściekłość, że znowu okazałeś się słaby. …ten paniczny strach przed trzeźwieniem, to chowanie alkoholu, gdzie popadnie, to przestawienie życiowych priorytetów, tę ciągłą, uporczywie powracającą myśl, że trzeba się napić – tu i teraz. …te obietnice, których tak bardzo nie chcesz złamać i które łamiesz za każdym razem. …to drżenie rąk, które trudno ukryć, gdy sięgasz po kolejnego papierosa. …to upodlenie. …te spojrzenia rodziny. …te osoby wokół ciebie, którym z czasem brakuje sił, by dalej walczyć, ale które po raz kolejny znajdują gdzieś w sobie szaloną motywację.
Chrzest to jedyne rozwiązanie, by legalnie zastosować przemoc fizyczną. Dlatego został poinformowany o rytuale, a następnie dostał trzy tak piekielnie mocne strzały w tyłek, że – wybaczcie mi, proszę – zesrał się w gacie. Nie to, że wyolbrzymiam, że się zesrał, tylko zesrał się faktycznie.
Widywaliśmy się w Niemczech na cyklicznych turniejach oldboyów w Hamm. Jeszcze trzymały się go żarty. Robił chłopakom kanapki z karmą dla kotów, a oni – niczego nie podejrzewając – chwalili: – Jakie smaczne! Jak już zjedli wszystkie puszki whiskasa, poprosił: – Tylko mi tu nie miauczcie z zachwytu!
Przyszła do Adasia, w okno zapukała. Otwórz mi, Adasiu, będę ci dawała. Adaś jej otworzył, na ławie rozłożył, dokładnie wyruchał i za drzwi wydmuchał. Gola, Wisełka gola, Adaś strzela i bramka jest! Poszła do trenera, złożyć zażalenie, że ją Adaś kopnął w samo przyrodzenie. Trener Wisły, Stroniarz, dokładnie wysłuchał, rozłożył na ławie, jeszcze raz wyruchał. Gola, Wisełka gola, Adaś strzela i bramka jest!
Czasami wrzucicie żebrakowi dwa złote do kapelusza i kto wie – może to był właśnie człowiek, którego nazwisko przed laty skandowaliście. Strzelał wspaniałe gole, ale nic innego w życiu robić nie potrafił.
Cięcie było rozkoszą. Krew zaczęła tryskać z żyły tak szybko, że sam byłem zdziwiony, ile jeszcze energii drzemie w moim organizmie. Poczułem nawet satysfakcję – że wreszcie coś mi się udało, nawet jeśli to tylko prymitywne samobójstwo. Byłem spokojny. Bardzo spokojny. Nic mnie nie bolało. O czym myślałem? O niczym. Wreszcie o niczym. Piękna cisza w głowie, żadnych rozterek, żadnych wątpliwości. Kiedy zamknąłem oczy, ze świadomością, że już ich nigdy nie otworzę, poczułem błogą ulgę.
Najdziwniejszy jest ten upór samobójcy. Ja na przykład na co dzień wiem, że rodzina ani nie oczekuje mojej śmierci, ani jej nie pragnie. Wręcz przeciwnie, kochają mnie bardzo i serce im się kraje na myśl o tym, co robię. Jednakże od czasu do czasu przestaje to mieć znaczenie – coś się w mojej głowie przestawia i… „wiem swoje”.
Kocham, ale. Znam siebie, więc żadnego słowa nie daję, niczego nie gwarantuję. Znam tego diabła, który lubi siąść na moim ramieniu i sączyć truciznę do ucha. Jesteśmy zaprzyjaźnieni, pojawia się zawsze we właściwym momencie.