Slow Fashion. Jak zbudować swój styl i uratować świat. - Joanna Tor-Gazda - ebook
Wydawca: AiM-Projekt Kategoria: Styl życia Język: polski Rok wydania: 2014

Slow Fashion. Jak zbudować swój styl i uratować świat. ebook

Joanna Tor-Gazda

2.4 (5)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 76 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 2 godz. 13 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Slow Fashion. Jak zbudować swój styl i uratować świat. - Joanna Tor-Gazda

Wspólnie możemy zmienić świat na lepszy, bardziej przyjazny i zrównoważony.

Historia, którą chcę Ci opowiedzieć, jest subiektywną opowieścią o rozczarowaniu, miłości i pasji. To także opowieść o nadziei, którą daje mi dziś współtworzenie i opowiadanie o ruchu Slow Fashion, który nie tylko dla mnie stał się sposobem, aby mieć tort i zjeść tort.

Mam nadzieję, że moje obserwacje pomogą Ci w podejmowaniu codziennych decyzji i stworzysz własny styl, który będzie służył Tobie, twoim bliskim oraz pozytywnie wpłynie na wiele dziedzin Twojego szczęśliwego życia.

Nie trzeba rewolucji, aby wprowadzić zmiany.

Najskuteczniejsza jest metoda małych kroczków...

Joanna Tor-Gazda

Opinie o ebooku Slow Fashion. Jak zbudować swój styl i uratować świat. - Joanna Tor-Gazda

Fragment ebooka Slow Fashion. Jak zbudować swój styl i uratować świat. - Joanna Tor-Gazda




Zamiast wstępu

Dziękuję Ci za zainteresowanie moją książką.

Piszę do Ciebie prosto z serca, mając nadzieję, że wspólnie możemy zmienić świat na lepszy, bardziej przyjazny i zrównoważony.

Piszę do Ciebie nie tylko jako projektantka i coach stylu, ale także jako kobieta, młoda mama, żona i poszukiwaczka inspiracji oraz równowagi w budowaniu osobistej marki.

Moja pasja do mody zaczęła się bardzo wcześnie i przeobraziła się w ogromną miłość do tworzenia ubrań i dodatków. Niestety nie ma miłości bez cierpienia. Historia, którą chcę Ci opowiedzieć, jest subiektywną opowieścią o rozczarowaniu, miłości i pasji. To także opowieść o nadziei, którą daje mi dziś współtworzenie i opowiadanie o ruchu Slow Fashion, który nie tylko dla mnie stał się sposobem, aby mieć tort i zjeść tort.

Chciałabym, abyś potraktowała moje słowa jako inspirację do własnych przemyśleń i konkretnych działań. Wiem, że każda z nas jest inna, ma własny styl życia oraz inną wizję swojego wyglądu. Może moje obserwacje pomogą Ci w podejmowaniu codziennych decyzji i stworzysz własny styl, który będzie służył Tobie, twoim bliskim oraz pozytywnie wpłynie na wiele dziedzin Twojego szczęśliwego życia.
Nie trzeba rewolucji, aby wprowadzić zmiany.
Najskuteczniejsza jest metoda małych kroczków.

Prawda jest taka, że każda z nas ma w sobie naturalne piękno, tylko niektóre z nas o tym zapominają, chowając się za sztuczną maską narzuconą przez media, koncerny kosmetyczne i oczekiwania otoczenia. Ubrania są jedynie dopełnieniem, narzędziem komunikacji, które dobrze użyte pomoże skuteczniej realizować Twoje cele.

Piszę tę książkę także z myślą o mojej córeczce i synku oraz o wszystkich mamach, które zastanawiają się, w jaki sposób wychować swoje dzieci, aby nie uległy silnej manipulacji zewnętrznej, która często myli pojęcie piękna z atrakcyjnością seksualną.
Marzę o tym, aby moje dzieci czerpały pewność siebie z poczucia własnej wartości i potrafiły wyrażać siebie poprzez podejmowanie świadomych decyzji.
Dla mnie osobiście wygląd zewnętrzny jest prywatną wizytówką, którą można powiedzieć “coś” nic nie mówiąc. Nie znaczy to, że zawsze chodzę w pełnym makijażu i szpilkach.
Wręcz przeciwnie. Mój wizerunek odpowiada mojemu stylowi życia, dlatego czasem wychodzę w dresie, a innym razem ubieram się kobieco i elegancko, zależy od okoliczności. Myślę, że moją siłą jest przede wszystkim akceptacja tego, czego nie mogę zmienić oraz pokochanie siebie taką, jaka jestem. Jednak mocą napędową jest zawsze działanie w kierunku budowania wizerunku osoby, jaką chciałabym być i jaką staję się każdego dnia.
Ciągle się zmieniamy, więc nasz styl też ewoluuje, ważne, abyś wiedziała z jakich źródeł czerpać, aby być spełnioną, szczęśliwą kobietą i dzielić się radością i pięknem z innymi.
Pozwól, że będę do Ciebie pisać, tak jakbyśmy siedziały w jednej z krakowskich kawiarni i przy dobrej kawie rozmawiały jak przyjaciółki. Chciałabym, abyś czytając tę książkę, zapisywała swoje przemyślenia, skojarzenia i pomysły. Przez chwilę stań się artystką otwartą na inspiracje, szukającą nowych rozwiązań, a wewnętrznego krytyka wyślij na krótki urlop.
Zapraszam Cię w podróż, która wprowadzi nas razem w bogaty świat Slow Fashion, mam nadzieję, że będzie to dla Ciebie niezapomniana przygoda.


Pokochaj siebie, a będziesz miała u stóp cały świat

Przez większość mojego życia, byłam niezadowolona z mojego wyglądu zewnętrznego.
Byłam mistrzynią w wynajdywaniu części ciała, które są brzydkie, grube i ogólnie beznadziejne.
Kompleksy, które skrzętnie hodowałam przez wiele lat, zamykały mi oczy na piękno, które zakopałam w skrzyni na strychu mojej osobowości.
Moja mama przechodziła ze mną różne etapy, ciągle powtarzając, żebym nie porównywała się z innymi dziewczynami, bo każda z nas jest inna.
Pamiętam jeden dzień w podstawówce, kiedy jeden z bliskich kolegów powiedział mi, ze jestem gruba, brzydka i nigdy nie znajdę chłopaka (w tedy nie wiedziałam, że jest niedojrzałym palantem i za moment nie będzie nawet pamiętał słów, które bardzo mnie zraniły).
Przyznaję się, byłam głupia i naiwna. Wierzyłam, że ma rację i zaczęłam się odchudzać, w bardzo głupi sposób. Z tego co pamiętam wyczytałam w jakiejś "mądrej" młodzieżowej gazecie, o diecie popkornowo-jabłkowej. Nie wiem, jak moja mama wytrzymała moje dwumiesięczne zajadanie się popkornem i jabłkami. Miałam chyba trzynaście lat i bardzo schudłam, wpadłam wręcz w obsesję na punkcie wyglądu i szczupłości. Przechodząc obok witryn sklepowych, przeglądałam się sprawdzając, czy w każdej wyglądam szczupło.
Ten okres był też początkiem mojej fascynacji modą i wielkim światem projektantów.
Chociaż nie wiedziałam wtedy, że sama będę pracować w tym zawodzie, byłam całkowicie zauroczona strojami, modelkami. Wiedziałam, że przy moim niskim wzroście daleko mi do modelki, ale bardzo chciałam ładnie wyglądać i żeby koledzy zwracali na mnie uwagę. Nie tylko dla nastolatki bycie akceptowaną przez grupę jest bardzo ważne, myślę, że większość z nas może się także do tego przyznać. Niestety przy braku wewnętrznej pewności siebie brak tego potwierdzenia pogłębia kompleksy.
Na początku lat dziewięćdziesiątych nie było tak dużego wyboru ubrań, jak masz dzisiaj. Poza tym moja sylwetka nigdy nie pasowała do standardowych. Jestem niska, a wtedy miałam jeszcze dość szerokie biodra, więc ubrania ze sklepu rzadko na mnie pasowały. Ponieważ moja mama szyła sobie ubrania (większość Polek szyła i dzięki temu za niewielkie pieniądze mogły dobrze się ubierać) ja też szybko nauczyłam się szyć ubrania, najpierw dla lalek, a później dla siebie.
Moją ulubioną gazetą stała się Burda, na którą czekałam z niecierpliwością każdego miesiąca.
Do dziś mam w pudle stare numery i często wracam do nich, bo moda tak naprawdę ciągle zatacza koło, czerpiąc inspirację z przeszłości.

Dzięki mądrości mojej mamy moja dieta zakończyła się po kilku tygodniach.
Po wakacjach wróciłam do szkoły, chudsza chyba o dziesięć kilogramów.
Oczywiście czekałam na opinię kolegi, zastanawiając się, czy zauważy zmianę.
Niestety, nie zauważył.
Wtedy poczułam się bardzo oszukana, było mi przykro, że cały wysiłek poszedł na marne.
Dopiero po latach, gdy powiedziałam mu o tym, zrozumiałam, że są ludzie, którzy rzucą jakąś opinię i zupełnie nie myślą o tym, że ich słowa nie rozpływają się w próżni, tylko mogą trafić kogoś prosto w serce.
Doświadczenie sprzed ponad szesnastu lat jest dla mnie bardzo ważne, bo przypomina mi wciąż, że nie można rzucać słów na wiatr i nie należy się przejmować opiniami innych ludzi. Przez lata wyrobiłam sobie tarczę, która chroni mnie przed bezmyślnymi opiniami osób, na których mi nie zależy. Wiem, że zawsze znajdą się tacy, którzy będą krytykować i porównywać, ale ja zdecydowałam się na budowanie relacji z tymi ludźmi, którzy akceptują mnie taką jaka jestem. Przyjmuję konstruktywną krytykę i przesiewam ją przez sito własnej wrażliwości, mądrości i potrzeb. Dzięki temu dziś jestem tu i piszę do Ciebie. Pragnę powiedzieć Ci, że jesteś piękną osobą, która została stworzona po to, aby czynić dobro i dzielić się swoim wewnętrznym i zewnętrznym pięknem z wartościowymi ludźmi.
Może też masz podobne doświadczenie, a może na szczęście Cię to ominęło. Jednak, jeżeli jesteś na etapie chowania się za swoimi kompleksami, to czas wygrzebać ze strychu skrzynię miłości i akceptacji.

Wiele lat skupiałam się wyłącznie na moich brakach - za krótkie nogi, za duża pupa, za mały biust. Wydawało mi się, że tylko na to zwracają uwagę moi znajomi, że są to najbardziej widoczne cechy mojego wyglądu, które widać jak neon na galerii handlowej z odległości kilku kilometrów. Żyłam w świecie iluzji, która dołowała mnie i blokowałą odkrycie prawdziwego piękna i potencjału energii. Tak naprawdę jesteśmy zakładniczkami własnej wybujałej wyobraźni. Jednak możemy ją wykorzystać jako wytrych do wydostania się z tego sztucznego więzienia i zdobycia wolności, by być sobą i cieszyć się własnym pięknem.

W moim życiu pojawiło się kilka przełomowych momentów, które zaważyły na tym, kim jestem dziś. Jednym z nich było poznanie mojego męża, który pokochał mnie taką, jaka jestem i pomógł mi odnaleźć w sobie atuty, a nie tylko wady. Proces budowania akceptacji trwał kilka lat, ale dziś doświadczam siły, którą daje poczucie pewności siebie płynące ze świadomości, że są elementy mojego wyglądu, które mogę zmienić własną pracą, ale są też takie, na które nie mam wpływu.

Głęboko wierzę, że Bóg obdarował nas pięknem i miłością, tylko my tego często nie dostrzegamy. Przytłoczone obrazami wyprodukowanymi przez programy komputerowe, zapomniałyśmy, że naturalne piękno jest cechą każdej kobiety, bez względu na grubość portfela, kolor skóry czy tysiąc innych czynników.

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.