Samotna wśród gwiazd - Krzysztof Dmowski - ebook
Wydawca: Goneta Kategoria: Humanistyka Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 147 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Samotna wśród gwiazd - Krzysztof Dmowski

Opowiadanie przygodowe. Amy jest dziewczyną złą do szpiku kości, nie przejmuje się niczyim losem, wszystkich wykorzystuje do swoich celów. Oczywiście nie zawsze taka była. Poznajemy ją w momencie katastrofy morskiej, z której ocalała jako jedyna pasażerka. Majętna pani, pochodząca ze znakomitego rodu dziedziczka fortuny. Szanowana w swoim mieście ze względu na stan majątkowy i wysoki status społeczny, na bezludnej wyspie nie znaczy nic. To była pierwsza lekcja, której doświadczyła u progu nowego życia. Należała jednak do osób, które łatwo się nie poddają. Przetrwała na wyspie dwa lata. Przeżyła na niej upokorzenie, poznała smak ciężkiej pracy, doświadczyła samotności, została nawet zgwałcona przez nieznanych sobie rozbitków. Na wyspie spotyka też szamana pozostawionego tam przez współplemieńców i skazanego na śmierć głodową. Amy ratuje go, żeby mieć towarzysza i sługę. Szaman jednak nie daje się zniewolić. Podczas dwuletniego pobytu na wyspie uczy ją wielu ze swoich szamańskich czarów. Dziewczyna dostaje też w prezencie brzydką, szmacianą laleczkę, szamański prezent, który w dziwny sposób zawsze do niej wraca. Ta kukiełka odegra wielką rolę w jej życiu, pomoże jej w osiągnięciu celu. Szaman był mądrym człowiekiem. Przed śmiercią zdołał przekazać dziewczynie tyle wiedzy, ile tylko mógł. Na zawsze zapamiętała jego życiową mądrość. Nauczyła się dzięki niemu, że człowiek otrzymuje od życia tylko to, czego od niego oczekuje. Amy w końcu udaje się wydostać z wyspy na naprędce przystosowanej do żeglugi łodzi, znalezionej na plaży „jej” wyspy, ale nim dociera do domu, spotyka ją mnóstwo dziwnych przygód, z których na szczęście wychodzi cało. Doznaje wielu upokorzeń, ale jest piękną kobietą i ma władzę nad tajemną kukiełką. Wykorzystuje oba te atuty do osiągnięcia celu. Pała zemstą do swojej siostry za wygnanie jej z domu. Przez jej łóżko przewija się wielu mężczyzn, którzy ją kochają, a których ona tylko wykorzystuje. Wszystko w niej się zmienia, gdy nagle odkrywa w sobie pokłady dobra i uzmysławia sobie, że lepiej być dobrą, bo okazane dobro wraca do niej, tak jak dotychczas działo się w jej życiu ze złem.

Opinie o ebooku Samotna wśród gwiazd - Krzysztof Dmowski

Fragment ebooka Samotna wśród gwiazd - Krzysztof Dmowski








Strona redakcyjna



Copyrights to:

Wirtualne Wydawnictwo „Goneta” Aneta Gonera

www.goneta.net

ul. Archiwalna 9 m 45, 02-103 Warszawa

Korekta: Jolanta Chrostowska-Sufa

chrostowska.sufa@gmail.com

Okładka: Agnieszka Walczak

agnieszka.walczak89@gmail.com

Redakcja: Aneta Gonera

wydawnictwo@goneta.net

ISBN: 978-83-63783-06-8

Wydanie 1.

Warszawa, marzec 2013

Tekst w całości ani we fragmentach nie może być powielany ani rozpowszechniany za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych, w tym również nie może być umieszczany ani rozpowszechniany w postaci cyfrowej zarówno w Internecie, jak i w sieciach lokalnych bez pisemnej zgody wydawnictwa „Goneta” Aneta Gonera.

Publikację elektroniczną przygotował


Od redakcji



Od redakcji:

Opowiadanie przygodowe. Amy jest dziewczyną złą do szpiku kości, nie przejmuje się niczyim losem, wszystkich wykorzystuje do swoich celów. Oczywiście nie zawsze taka była. Poznajemy ją w momencie katastrofy morskiej, z której ocalała jako jedyna pasażerka. Majętna pani, pochodząca ze znakomitego rodu dziedziczka fortuny. Szanowana w swoim mieście ze względu na stan majątkowy i wysoki status społeczny, na bezludnej wyspie nie znaczy nic. To była pierwsza lekcja, której doświadczyła u progu nowego życia. Należała jednak do osób, które łatwo się nie poddają. Przetrwała na wyspie dwa lata. Przeżyła na niej upokorzenie, poznała smak ciężkiej pracy, doświadczyła samotności, została nawet zgwałcona przez nieznanych sobie rozbitków. Na wyspie spotyka też szamana pozostawionego tam przez współplemieńców i skazanego na śmierć głodową. Amy ratuje go, żeby mieć towarzysza i sługę. Szaman jednak nie daje się zniewolić. Podczas dwuletniego pobytu na wyspie uczy ją wielu ze swoich szamańskich czarów. Dziewczyna dostaje też w prezencie brzydką, szmacianą laleczkę, szamański prezent, który w dziwny sposób zawsze do niej wraca. Ta kukiełka odegra wielką rolę w jej życiu, pomoże jej w osiągnięciu celu. Szaman był mądrym człowiekiem. Przed śmiercią zdołał przekazać dziewczynie tyle wiedzy, ile tylko mógł. Na zawsze zapamiętała jego życiową mądrość. Nauczyła się dzięki niemu, że człowiek otrzymuje od życia tylko to, czego od niego oczekuje. Amy w końcu udaje się wydostać z wyspy na naprędce przystosowanej do żeglugi łodzi, znalezionej na plaży „jej” wyspy, ale nim dociera do domu, spotyka ją mnóstwo dziwnych przygód, z których na szczęście wychodzi cało. Doznaje wielu upokorzeń, ale jest piękną kobietą i ma władzę nad tajemną kukiełką. Wykorzystuje oba te atuty do osiągnięcia celu. Pała zemstą do swojej siostry za wygnanie jej z domu. Przez jej łóżko przewija się wielu mężczyzn, którzy ją kochają, a których ona tylko wykorzystuje. Wszystko w niej się zmienia, gdy nagle odkrywa w sobie pokłady dobra i uzmysławia sobie, że lepiej być dobrą, bo okazane dobro wraca do niej, tak jak dotychczas działo się w jej życiu ze złem.


Autor

Krzysztof Dmowski od najmłodszych lat marzył, by zostać marynarzem, kapitanem żaglowca. Pierwsze próby pisarskie podjął w 1985 roku. Pisanie okazało się jego powołaniem i prawdziwym hobby, które zaowocowały powstaniem pierwszej powieści, zatytułowanej „Taniec z ogniem na beczce prochu”. Potem powstawały kolejne tomy. Pierwotna forma „Tańca z ogniem...” nie była w niczym podobna do dzisiejszej książki. Tamta była historią obyczajową z domieszką akcji. Fantazje autora były źle odbierane przez nauczycieli i kolegów w szkole. Dlatego zapewne dopiero w 1998 roku przyznał się do swojego pisania podczas przeredagowywania „Tańca z ogniem na beczce prochu”. Wtedy to powstał dziesięciotomowy cykl o przygodach mieszkańców Edenu.

W roku 2004 wydał własnymi siłami książkę w wersji papierowej „Ratujmy co się da”. Jej sprzedaż prowadzona była wyłącznie za pośrednictwem Internetu, również w wersji elektronicznej. W roku 2006 jedno z opowiadań autora zostało zamieszczone w antologii pt. „Srebrne źródła”. Napisał jeszcze powieść zatytułowaną „Żeglarze siedmiu mórz”, zanim w roku 2008 wydał kolejnego e-booka, powieść fantasy pt. „Alan w Krainie Skanlandii”. Ostatnim jego e-bookiem jest „Gdzie jest twój dom, Podróżniku?” wydany w 2012 roku przez Gonetę.

Ulubieni pisarze Krzysztofa Dmowskiego to Aleksander Dumas, Zbigniew Nienacki, Józef Konrad Korzeniowski, Krzysztof Baranowski, Andrzej Perepeczko, Mangrit Sandemo, Alfred Szklarski, Wiesław Wernic, Longin Jan Okoń, Juliusz Verne, Dan Brown, John Grisham.


Rozdział I. Sztorm

Rozdział I. Sztorm

Szalała burza na morzu, a statkiem silnie rzucało na boki. Dziób zanurzał się w odmętach gniewnych fal, a pokład niemalże uciekał spod nóg. Woda wlewała się do kajut przez wszystkie szczeliny w burtach. Tupot kroków biegających marynarzy rozlegał się pod pokładem. Na pokładzie wiatr zagłuszał wszystko i wyrywał słowa z ust. Pioruny uderzały jeden po drugim, a połamane zygzaki błyskawic rozjaśniały czarne niebo. Któraś kolejna uderzyła w krojcmaszt[1] i poparzyła sternika, który z krzykiem upadł na pokład. Pozbawiony sterującego nim statek poddał się woli morza, nagle zmienił kurs i pochylił się na sterburtę[2], a wtedy masy wody wdarły się na pokład.

Któryś z marynarzy szyjących porwane żagle na rufie porzucił swoją robotę i podbiegł do steru. Z trudem opanował sytuację, gdy niespodziewanie z ciemności wyłonił się jakiś inny statek, który parł prosto w śródokręcie ich statku. Zabrakło czasu na jakikolwiek ratunek. Rozszalałe morze nie pozwalało na żadne zwroty, bo przy innym kursie fala mogła położyć statek. Nastąpił głośny trzask i rozległy się przeraźliwe okrzyki. Dwa statki w zwartym uścisku szły na dno...

Kilka godzin wcześniej.

Ekskluzywny statek wycieczkowy, dumny szkuner[3], noszący nazwę, jak przystało na flagowy okręt wielkiej kompanii żeglugowej, Twardy, przemierzał bezkres oceanu. Na błękitnym niebie wolno sunęły postrzępione obłoki. Fale oceanu poruszały się leniwie, a jak okiem sięgnąć na nieboskłonie nie widać było żadnego statku.

Amy, wsparta dłońmi o reling na rufie[4], stała wpatrzona gdzieś w widnokrąg. Jej ciemne, długie włosy luźno powiewały na wietrze. Jakiś oficer spoglądał nie bez przyjemności na smukłą jak trzcina postać dziewczyny. Zastanawiał się, o czym ona myśli, bo w jakiś niewyjaśniony sposób wśród pięćdziesięciu pasażerów widział tylko ją. A ona wpatrywała się gdzieś w horyzontu kres. Wreszcie oficer zdecydowanie podszedł do dziewczyny i zagadnął ją pewnym głosem.

Czy można wiedzieć, dokąd płynie samotna kobieta?

Amy wyczuła w jego głosie jakąś ulotną nutę niepewności, co zasugerowało jej, iż nie jest on odpowiednim kandydatem na spędzenie z nią nawet krótkiej chwili. Spojrzała na niego uśmiechnięta, ale nie powiedziała nic. Zupełnie zignorowała marynarza, który głośno przełknął ślinę i szybko wrócił na stanowisko dowodzenia.

Amy przywykła do nieustannego adorowania jej osoby i pozostała na tym samym miejscu na pokładzie, niewzruszona zajściem. Sprawiała wrażenie osoby dumnej i niedostępnej, zupełnie pozbawionej serca. Niewielu ludzi, którzy ją znali, zaliczała do swoich przyjaciół. Miała trudny charakter i szczególnie nienawidziła wszelkiego rodzaju fauny, a także ludzi nieodpowiedniego (zbyt niskiego) pochodzenia. Ona, dumna dziedziczka szlacheckiego tytułu oraz niezmierzonej fortuny, dzięki czemu miała zapewnioną pozycję w świecie, nie przejmowała się zupełnie innymi ludźmi. Mężczyźni nieustannie składali jej oferty matrymonialne, ale żaden z nich jeszcze nie przypadł jej na tyle do gustu, aby chciała z nim spędzić co najmniej jeden wieczór. Ktoś, kto widział Amy po raz pierwszy, nie zauważał w niej owej niedostępnej, pozbawionej ciepła osoby, szczycącej się wysokim urodzeniem, nawykłej do dumy i próżności. Dochodziła z bezwzględnym uporem do każdego celu, niszcząc wszystko na swojej drodze. I nigdy nie oglądała się za siebie.

Amy posiadała kilka niezwykłych talentów. Grywała na pianinie najpiękniejsze walce, potrafiła przenosić na płótno wybrane widoki, a także nadmiernie dbała o własny wygląd i figurę. I choć robiła to tylko dla siebie, nie znalazłbyś człowieka, który nie dostrzegał tych zabiegów, bowiem urodzie można się oprzeć, zaś naturalnemu wdziękowi nie sposób.

Tymczasem żaglowiec pruł przez ocean. Z wolna mijała dobra pogoda i niebo zasnuwały ciemne chmury. Załoganci na rozkaz jakiegoś oficera pognali na maszty, by zmienić żagle na sztormowe[5]. Marynarze zahartowani w morskiej robocie bez najmniejszego przestrachu wyczekiwali nadejścia sztormu. Nasza opowieść rozgrywa się w czasach, gdy statki były z drewna, a marynarze byli z żelaza, gotowi pobić śmiertelnie osobnika, który ośmieliłby się życzyć im pomyślnych wiatrów — co w owym czasie należało do niezwykłej obrazy dla marynarza. Żeglarzowi należy życzyć silnych wiatrów, gdyż prawdziwy marynarz poradzi sobie z każdym wiatrem, a pomyślnego wiatru życzy się komuś, kto nie potrafi żeglować. Marynarze ze śmiechem twierdzili, że żaden największy wiatr nie jest zagrożeniem dla żaglowca. Nie mylili się, bo dla żaglowca największym zagrożeniem na morzu jest flauta[6], gdyż skazuje marynarzy na postój nawet przez kilka tygodni, wtedy zaś jedzenie zaczyna samo się poruszać i na statku rozwijają się wszelkie choroby. Natomiast zawsze, kiedy jest wiatr i wypełnia żagle niczym łabędzie skrzydła, niesie żaglowiec po fali.

Amy nie okazywała najmniejszego zainteresowania i udała się do kabiny mieszczącej się w nadbudówce na deku. Bo ten statek przystosowano do przewozu pasażerów i od rufy po bak[7] zabudowano środkowy pokład przeznaczonymi dla nich kabinami. Wiatr wiatrem, morze morzem, a ona zamierzała położyć się w kajucie, na twardej koi — pasującej do jej charakteru, bo twardość zawsze stawiała ją do pionu. Nie przeszkadzało jej kiwanie ani zła pogoda. Ten rejs się skończy, a ona wróci do domu, po co więc miałaby interesować się złą pogodą?

Kiwanie zwiększało się z każdą chwilą i stawało się intensywniejsze. Przedmioty w kabinach przesuwały się wraz z położeniem podłogi. Wreszcie morze rozszalało się na dobre. Nadszedł jeszcze silniejszy wiatr, lunął deszcz oraz rozbłysły pioruny i błyskawice. Silne podmuchy kładły statek na boki.

Amy wreszcie zrozumiała grozę sytuacji i wyszła na pokład, wiedziona jakimś instynktem. Na widok okrętu, sunącego wprost na nią, włosy zjeżyły się jej na głowie. Rozpoczęto akcję ratunkową, lecz statek szybko nabierał wody, z hukiem pękały bloki[8] i talie[9], a nad głowami szalały urwane liny. Maszty waliły się gdzie popadło. Żurawie[10] rozsypywały się od uderzeń spadających masztów obu statków. Pierwsza łódź bez jednego pasażera spadła na wodę i po chwili zniknęła w ciemnościach.

Niespodziewanie nadeszła wysoka fala i pomimo prób ustawienia statku rufą do nadchodzącej fali woda zakryła pokład, zmywając wszystko, co na nim było — sprzęty i ludzi...


Rozdział II. Plaża

Rozdział II. Plaża

Słońce stało wysoko na bezchmurnym niebie, a fale oceanu delikatnie muskały piasek przybrzeżnej plaży. Tuż za nią zaczynał się gęsty las, a gdzieś w dali piętrzyły się pojedyncze górskie szczyty, unoszące się ponad lasami.

Na brzegu oblewanej wodą plaży leżała nieprzytomna Amy. Woda lizała ją po bosych stopach wraz z ruchem morskich fal. Mijały sekundy, minuty, godziny i słońce przesunęło się na niebie aż po nieboskłon, gdy Amy wreszcie drgnęła, by po chwili otworzyć oczy. Nadal leżała nieruchomo, wsłuchując się w szum fal i krzyk ptaków.

Wreszcie uniosła się na dłoniach i rozejrzała wokół niespokojnie. Nie pamiętała, jak się tu znalazła.

Co ja tu robię? — zapytała sama siebie, dotykając smukłymi palcami czoła.

Stanęła niepewnie na nogach. Zachwiała się. Czuła dziwne ssanie w żołądku. Po raz pierwszy w życiu była porządnie głodna, odczuwając nieznane jej dotychczas ssanie w żołądku.

Zastanowiła się, jak długo już tutaj przebywa. Nie potrafiła odpowiedzieć na swoje pytania. Rozglądała się, usiłując przypomnieć sobie minione zdarzenia. Gdzieś daleko przed nią morze wyrzuciło na brzeg jakieś przedmioty. Dostrzegłszy szczątki statku oraz część rzeczy, leżących w nieładzie na brzegu lub unoszących się na falach, przypomniała sobie o sztormie. Chwiejnym krokiem wolno ruszyła ku szczątkom.

Nie potrafiła uwierzyć w to, co dzieje się wokół niej. Nie dopuszczała myśli, że ją właśnie spotkała ta tragedia. Jednak rzeczywistość ukazywała, że to wszystko jest prawdą. Zadrżała na myśl, że statek pochłonęło morze, a ona jest tu sama, samiuteńka na bezludnej wyspie! Pierwszy raz w życiu ogarnęło ją uczucie lęku o to, co tu sama zrobi i jak sobie poradzi? Po dłuższej chwili wzięła się w garść i ruszyła dalej wzdłuż plaży.

Zbliżając się do rumowiska, potrafiła coraz lepiej odróżnić ludzkie kształty od przedmiotów. Nadzieja, że nie będzie tu sama, wstąpiła w jej serce. Drgnęła na myśl, że oni nie żyją.

Wreszcie dotarła na miejsce. Trzech marynarzy, w tym jeden oficer, leżeli nieruchomo na piasku, a ich ciała zupełnie zbielały od wody. Nie miała najmniejszej wątpliwości, że nie żyją od wielu godzin.

Dojrzała pas z rewolwerem na biodrach oficera. Sięgnęła po niego i przewiesiła sobie przez ramię. Zabranie broni było jakimś instynktownym odruchem. Zamierzała odejść, gdy zrozumiała, że przy tak wysokiej temperaturze ich ciała wkrótce zaczną śmierdzieć, a ponieważ zmarli mogą przy sobie posiadać jakieś rzeczy niezbędne do przetrwania, to później smród nie pozwoli jej się zbliżyć do nich na odległość umożliwiającą przeszukanie. Choć nie traciła nadziei na ratunek — wszak brała pod uwagę, że może się pojawić nie dziś czy jutro, bo zanim ktokolwiek się dowie o zaginięciu statku, może minąć kilka tygodni i tylko przypadkiem jakiś inny statek może tędy przepływać. Ale jeżeli w czasie sztormu fala zniosła ich z kursu, wtedy na ratunek może czekać bardzo długo. Przeszukawszy ciała, znalazła trzy noże marynarskie oraz garść naboi. Kiedy wstała, dostrzegła unoszącą się na wodzie beczkę na pitną wodę. Pobiegła w tę stronę i wyciągnęła ją na brzeg.

Amy nie myślała nawet przez chwilę o czekającej ją przyszłości. Nigdy nie spała poza luksusowym łóżkiem i zawsze miała wszystko podane na tacy, nigdy też nie przyrządziła żadnego posiłku.

Tymczasem nadchodził wieczór. Słońce z wolna zanurzało się w morzu gdzieś u kresu horyzontu. Upał z wolna ustępował i morska bryza przyniosła pierwszy chłodny powiew. Noc ścieliła ciemnością wszystko wokół. Cichły wesołe krzyki ptactwa w koronach drzew i chłód ogarniał ciało dziewczyny, która poczuła przerażenie na myśl o nocy na tropikalnej wyspie. Ona sama nocą w lesie lub na plaży pośród trupów ścielących się wokół. Zadrżała, a jej ciało pokryła gęsia skórka. Postanowiła poszukać bezpiecznego, przytulnego schronienia. O tropikalnym lesie słyszała jedynie z ust podróżników i obieżyświatów. Usiadła zlękniona na plaży i wtuliła twarz w dłonie. Z jej oczu popłynęły rzewne łzy.

Wystraszona siedziała nieruchomo na plaży. Nie zauważyła, kiedy księżyc wysoko wszedł na niebo i roztoczył wokół rtęciową poświatę. W jego blasku wszystko na wyspie nabierało przedziwnych kształtów. Równikowy las tworzył przeróżne widziadła, a drzewa straszyły, niczym potwory ukryte w mroku. Nie śmiała oderwać dłoni od oczu sparaliżowana strachem. Jeżeli miało ją pożreć jakieś zwierzę, to najlepiej, jeżeli dokona tego teraz. Rozmyślając o wszystkich przeraźliwych zdarzeniach, jakie mogą ją spotkać, bała się coraz bardziej. Podróżnicy, opowiadając o dalekich krainach, snuli zawsze przeraźliwe opowieści o mieszkańcach dzikich, nieujarzmionych terenów, okrutnych kanibalach, spożywających serca swoich wrogów, aby posiąść ich siłę. Słyszała też o bezwzględnych łowcach głów. Owo wspomnienie czasów, gdy w przytulnym salonie przy ogniu płonącym w kominku słuchała słów, które mogły być równie dobrze prawdziwe, co i wyssane z palca, a teraz nabrały barw realizmu. Mogła zostać zjedzona przez dzikie zwierzę lub dostać się w łapy tubylców. Żadne z tych rozwiązań nie należało do nazbyt interesujących. Zdała sobie sprawę, że musi znaleźć bezpieczne schronienie. Ale jak ma to zrobić w nocy?

Przyszło jej do głowy, że tubylcy mogą szukać rozbitego statku, aby zabrać z niego towar lub inne rzeczy. W sumie nie widziała żadnego autochtona, ale jednak coś nie dawało jej spokoju. W głowie nosiła wspomnienia opowieści przy kominku, kiedy słyszała z ust marynarzy, że mieszkańcy takich odludnych miejsc często atakowali statki, cumujące nieopodal brzegu. Żeby się przed tym bronić, rozsypywano na pokładzie potłuczone szkło.

Spróbowała przypomnieć sobie wygląd terenu, który widziała za dnia. Idąc w tę stronę kilka godzin wcześniej, minęła załom skalny. Postanowiła wrócić i poszukać kryjówki. Szybkim krokiem przemierzała wyspę, drżąc na każdy krzyk nocnego ptaka. Odwracała głowę przy najdrobniejszym hałasie dobiegającym z lasu. Najmniejszy odgłos, szum gałęzi czy krzyk ptaka przyprawiał ją o drżenie. Każdy nadepnięty kamyk głęboko wpijał się w bosą stopę.

Minął kwadrans, nim doszła do skał zanurzonych w morzu. Tylko pozornie wyglądały na łatwo dostępne, lecz z bliska okazały się trudne do zdobycia, nawet dla posiadających odpowiedni sprzęt. Jednak dziewczyna, która nigdy wcześniej nie podnosiła nogi wyżej niż do stopnia powozu, nie potrafiła znaleźć tu bezpiecznej kryjówki. Spróbowała poszukać innego miejsca na nocleg, lecz w tej chwili nie potrafiła tego zrobić i skierowała się w stronę lasu, a kiedy weszła pomiędzy pierwsze drzewa, natychmiast się wycofała, przerażona przykrym widokiem.

Usłyszawszy plusk na plaży, szybkim krokiem udała się w tym kierunku. Bała się obejrzeć za siebie. Na brzegu ujrzała łódkę, kołyszącą się na fali. Wyciągnęła z łódki kotwicę i najmocniej jak potrafiła wbiła ją w piasek. Następnie ułożyła się w szalupie i przykryła szczątkami żagla. Długo rozmyślając o wszystkich przeraźliwych rzeczach, które mogą jej się przydarzyć, wreszcie zmęczona zasnęła.


Rozdział III. Przerażająca rzeczywistość

Rozdział III. Przerażająca rzeczywistość

Świergot ptaków w pobliskich drzewach oraz głośny szum fal obudził Amy śpiącą w szalupie. Zerwała się gwałtownie i zaskoczona rozejrzała się wokół. Oprzytomniała.

Natychmiast przypomniała sobie wszystko — sztorm i wczorajszy dzień na plaży. Usiadła na burcie i zapłakała. Wreszcie otarła oczy rękawem zniszczonej sukni. Czuła intensywny głód. Od wczoraj nie miała nic w ustach. Ruszyła przez plażę w poszukiwaniu jedzenia. Minęła las i dotarła do drzew bananowych. Uśmiechnęła się na znajomy widok. Ożywiona podbiegła do drzewa i łapczywie sięgnęła po banany. Posiliwszy się, wróciła na plażę i zdała sobie wreszcie sprawę ze swego położenia. Znalazła się sama na bezludnej wyspie. Musiała zapomnieć o dworskim życiu i zadbać o siebie. Wczoraj widziała wyrzucone na brzeg szczątki statku. Postanowiła zabrać wszystkie przydatne przedmioty, zanim wydrze je ziemi morze. Wielka drewniana skrzynia zawierała narzędzia cieśli okrętowego. Dzięki temu Amy posiadała siekierę, młotek oraz zapas gwoździ. W kilku miejscach na plaży spoczywały płaty porwanych żagli. Gdzieś dalej walały się szczątki masztów, bomów[11], a także fragmenty poszycia kadłuba. To ostatnie znalezisko, niezupełnie przydatne, pozostawiła na brzegu. Sześć beczułek na wodę pitną stanowiło już własność Amy.

Przy wyrzuconych ciałach marynarzy znalazła trzy pasy z rewolwerami, a każdy pas wypełniały naboje. Nieco dalej morze wyrzuciło harpun[12].

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com