Rękopis mego kuzyna wariata - Aleksander Niewiarowski - ebook
Wydawca: Inpingo Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 170 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Rękopis mego kuzyna wariata - Aleksander Niewiarowski

Powieść Aleksandra Niewiarowskiego z 1853 roku. Aleksander Niewiarowski (1824–1892) był powieściopisarzem i dziennikarzem. Używał pseudonimu Aleksander Półkozic. Współpracował z wieloma warszawskimi pismami, np. „Gazetą Codzienną”, „Pszczołą”, teatralnym „Antraktem”. Przynależał do Cyganerii Warszawskiej. Zasłynął jako mistrz felietonu – był m.in. stałym felietonistą „Gazety Warszawskiej” – oraz autor cenionych wspomnień. Wśród jego dzieł można wymienić „Wspomnienie o Cyganerii Warszawskiej” (1964) oraz powieści: „Galeria panien na wydaniu” (1855), „Życie na żart” (1856), „Galeria konkurentów i konkurentek” (1857). Obecne wydanie książki zostało przygotowane przez firmę Inpingo w ramach akcji „Białe Kruki na E-booki”. Utwór poddano modernizacji pisowni i opracowaniu edytorskiemu, by uczynić jego tekst przyjaznym dla współczesnego czytelnika.

Opinie o ebooku Rękopis mego kuzyna wariata - Aleksander Niewiarowski

Fragment ebooka Rękopis mego kuzyna wariata - Aleksander Niewiarowski




Spis treści

  1. WSTĘP
  2. TOM I
  3. TOM II
  4. ZAKOŃCZENIE
  5. KOLOFON

WSTĘP

Mój kuzyn umarł – szkoda biedaka! Umrzeć w dwudziestym szóstym roku życia to przykro – prócz tego mój kuzyn był ładnym chłopcem – powiadają nawet, że miał dobrą głowę i znakomite zarody talentu do malarstwa. W dwudziestym pierwszym roku już otrzymał patent magistra sztuk pięknych, później podróżował bardzo daleko – podobno był gdzieś aż w Indiach. Co do mnie, wiem tylko, że wróciwszy do kraju, prowadził szalony, Werterowski romans z jakąś panienką, ożenił się, był zdradzony, że długo chorował, naprzód z rany odniesionej, później dostał manii dziwacznej, aż wreszcie zwariował na dobre i przeżywszy lat dwa w klasztorze bonifratrów, dnia wczorajszego umarł. Żal mi szczerze kuzyna Walerego! Odebrałem wezwanie od księdza przeora i wybieram się na pogrzeb; przeklęty deszcz... jakby z wiadra leje... Lecz uczynię to dla kuzyna Walerego i pojadę.

No dobrze, że się to już raz skończyło, mój biedny kuzyn już pochowany – ale rzecz dziwna, że też pamiętał o mnie przed samym zgonem – prawda! Ja sam tylko odwiedzałem go w ciągu smutnej choroby jego umysłu – znał mnie dobrze i dlatego zapewne otrzymałem po nim sukcesję!

Żeby mi nie żal było biednego chłopca, to rozśmiałbym się serdecznie; bo też to i zabawna rzecz spadek po wariacie – jest to tylko teka opieczętowana – wszakże zobaczymy! Lękam się znaleźć coś dziwnego: na przykład z kilkadziesiąt kup much suszonych, bo to obłąkani miewają rozmaite figle w myśli.

– A to! – anim się spodziewał – wszakże to rękopis – istotnie rzecz ciekawa! Czytajmy!