Przygody Jana Chryzostoma Paska według jego pamiętników - Jerzy Laskarys - ebook
Wydawca: Inpingo Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2012

Przygody Jana Chryzostoma Paska według jego pamiętników ebook

Jerzy Laskarys

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 196 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Przygody Jana Chryzostoma Paska według jego pamiętników - Jerzy Laskarys

„Przygody Jana Chryzostoma Paska” autorstwa Jerzego Laskarysa odwołują się do sławnych pamiętników sarmackich nie mniej sławnego pana Paska. Laskarys opowiedział na nowo dawne, niesamowite historie. Pan Pasek pod koniec życia opisywał najpierw swoje przygody związane z okresem żołnierskim, a następnie w nie mniej emocjonujący sposób życie ziemiańskie. Jego pamiętniki po dziś dzień stanowią znakomite świadectwo czasów i obyczajów doby baroku. Jerzy Laskarys (1828–1888) to polski poeta i dziennikarz publikujący pod pseudonimem Bocian Wileński. Studiował w Petersburgu, brał udział w walkach powstania styczniowego. Pewien czas przebywał na emigracji w Paryżu. W jego dorobku literackim znalazły się m.in. „Kartki z życia” (1856), „Pięć hymnów” (1858), „Ludzie prości” (1858), „Rarogi salonowe” (1860), „Rarogi obywatelskie” (1861), „Przygody Jana Chryzostoma Paska według jego pamiętników” (1882), „Pamiątki starego szlachcica” (1883). Obecne wydanie książki zostało przygotowane przez firmę Inpingo w ramach akcji „Białe Kruki na E-booki”. Utwór poddano modernizacji pisowni i opracowaniu edytorskiemu, by uczynić jego tekst przyjaznym dla współczesnego czytelnika.

Opinie o ebooku Przygody Jana Chryzostoma Paska według jego pamiętników - Jerzy Laskarys

Fragment ebooka Przygody Jana Chryzostoma Paska według jego pamiętników - Jerzy Laskarys




Spis treści

  1. ROZDZIAŁ I
  2. ROZDZIAŁ II
  3. ROZDZIAŁ III
  4. ROZDZIAŁ IV
  5. ROZDZIAŁ V
  6. ROZDZIAŁ VI
  7. ROZDZIAŁ VII
  8. ROZDZIAŁ VIII
  9. ROZDZIAŁ IX
  10. ROZDZIAŁ X
  11. ROZDZIAŁ XI
  12. ROZDZIAŁ XII
  13. ROZDZIAŁ XIII
  14. ROZDZIAŁ XIV
  15. Przypisy
  16. Kolofon

ROZDZIAŁ I

SŁÓWKO WSTĘPNE O PANU PASKU – WOJNA ZE SZWEDAMI ZA JANA KAZIMIERZA – CHŁOPI POLSCY NA POBOJOWISKU PO ZWYCIĘSTWIE – WOJNA Z RAKOCZYM – POLSKI CZOSNEK

Pomiędzy rokiem 1630 a 1700 żył Jan Chryzostom z Gosławic Pasek, szlachcic pochodzący ze starej i rozgałęzionej rodziny województwa rawskiego. Nie znamy dotąd z pewnością, ani daty jego urodzenia, ani daty śmierci; ale przytoczone lata wskazują, że żywot Paska upłynął w burzliwej epoce dziejów Polski. Kraj nasz, nieustannie trapiony wojnami, tak z nieprzyjacielem zewnętrznym, jak i wojną domową, przedstawiał obraz pełen zajmujących, to smutnych, to pocieszających, wydarzeń, a społeczność miała wpośród siebie, i ludzi głośnych z błędów i z win wobec kraju, i mężów słynnych z cnót poświęcenia i waleczności. W owych to czasach słynęli: Sapiehowie, Koniecpolscy, Lubomirscy, Wiśniowieccy, Sobiescy, Gąsiewscy, i najdzielniejszy wojownik, Stefan Czarniecki. Jako prawy obywatel kraju, pan Pasek, żyjąc wtedy życiem publicznym, nie gnuśnym prywatnym i domowym, służył wojskowo pod dowództwem bohaterskiego wojewody Stefana, był świadkiem wielu ciekawych zdarzeń, w wielu sam brał czynny udział, a na starość, osiadłszy na wsi, dla nauki i pożytku młodego pokolenia, zapisał porządkiem następstwa lat, czyli chronologicznym, rok po roku, wszystko, co widział i słyszał ważniejszego o współczesnych wypadkach i znakomitszych ludziach publicznych, nie pomijając także wielu szczegółów odnoszących się do zwyczajów i obyczajów, tak krajowych, jako też i zagranicznych, mianowicie duńskich, bo sam w Danii bawił czas jakiś.

Nie doszły do nas w całości te pamiętniki pana Paska, nie całe jego życie w nich opisane; brak mianowicie wspomnień z lat dziecinnych i młodocianych; poznajemy go już wtedy, gdy mówi o sobie, jako o towarzyszu chorągwi pancernej spod dowództwa Czarnieckiego: zawsze jednak treść tych pamiętników, stanowiąca obecną książeczkę, zajmie młodego czytelnika i nauczy go wielu ciekawych rzeczy.

Pan Pasek za młodu, choć sam o tym nie mówi, bo nie chwali się nigdy i pisze o sobie zawsze skromnie i naturalnie, odznaczał się niezrównanym męstwem, odwagą i prawdziwym zuchostwem; tak na polu bitwy, jak w zajściach prywatnych, nie pozwalał sobie dmuchać w kaszę; chętnie brał się do szabli za wszelką urazę, i tylko w podeszłym już wieku, mając różne sprawy o należności pieniężne, wolał odwoływać się raczej do sądu i prawa, niż kordem wymierzać sobie sprawiedliwość. Można pana Paska uważać za wzór rycerza, nawet za junaka i nieco zawadiakę; ale obszerna na owe czasy nauka, niepospolita wymowa i zdrowe pojmowanie potrzeb kraju, przy wielkiej miłości dobra publicznego, w innych warunkach życia uczyniłyby z niego może znakomitego i poważnego męża stanu, to jest wyższego urzędnika, jak na przykład wojewodę, starostę, kasztelana itp. Za młodu jednak wstąpiwszy do wojska w czasach nieustannych wojen, został pan Pasek przede wszystkim żołnierzem, wojakiem; posiadał wszystkie ówczesne swojego stanu wady i zalety, nałogi i upodobania; i tak np. ponieważ wówczas głównie siłę wojskową stanowiła kawaleria, a i szlachta, zwana stanem rycerskim, w niej mianowicie służyła, więc też i pan Pasek był kawalerzystą, należał do chorągwi pancernej. Kawaleria wtedy jest dobrą, gdy ma dobre konie: każdy przeto konny żołnierz dba wielce o swojego wierzchowca, a posiadając wypróbowanego, szczerze się doń przywiązuje. Pasek tedy bardzo lubił konie, choć je często pod nim zabijano, a pozostaje pamiętniki towarzysza pancernego zaczynają się właśnie wierszem na śmierć ulubionego deresza, którego wychwala zalety i nie może go odżałować. Łatwo się domyślić, że na tym dzielnym rumaku musiał wojować ze Szwedami, którzy pod tę porę, to jest za panowania króla Jana Kazimierza, już byli prawie Polskę zagarnęli; ale uratował ją głównie Stefan Czarniecki. Służąc pod nim, nasz bohater wspomina właśnie, że się znajdował w kilku bitwach, gdzie zgromiono Szweda, mianowicie pod Warką1. Padło w tej bitwie tylu Szwedów, iż rzeka. Pilica krwią się ich zafarbowała, a trupy szwedzkie ją napełniały. Od tej przegranej już się potęga Karola Gustawa w Polsce zachwiała i ostatecznie upadla, gdy resztki Szwedów, zebrane z różnych fortec, Czarniecki ze swą dywizją, mając do pomocy tylko parę tysięcy Tatarów, rozbił zupełnie; ani jeden wróg nie pozostał przy życiu; kto uciekł z pobojowiska, tego dobijali chłopi, niszcząc się swych krzywd i pragnąc zdobyczy: Szwedzi bowiem wiele w Polsce nabrali łupów w kosztownych rzeczach i pieniądzach. Z tego powodu opowiada Pasek ciekawą i wstrętną zarazem anegdotę o eksenterowaniu żywcem Szwedów na pobojowisku pod Trzemesznem2. Nasz opowiadacz mówi, że się zawsze trzymał owego trzepaki Czarnieckiego, bo był on dzielnym i szczęśliwym wodzem, tak, iż służąc pod nim, raz tylko uciekał pan Pasek, a ścigał nieprzyjaciela stokrotnie: więc i swą służbę ówczesną nazywa bardzo miłą.

Ma się rozumieć, że bohaterski Pasek nie mógł być wszędzie obecnym i własnymi oczyma przypatrzyć się wszystkim współczesnym sobie wypadkom historycznym; gdy kraj nasz jednocześnie prowadził wojnę z kilku nieprzyjaciółmi, nie podobna było panu Paskowi na jednej granicy potykać się ze Szwedem a na drugiej z kozactwem Chmielnickiego: więc tedy o wielu zdarzeniach i sprawach wojennych pisze tylko ze słyszenia; ale o wojnie z Księciem Siedmiogrodzkim, Rakoczym, chociaż pobieżnie, wspomina jako naoczny świadek, przytaczając zarazem różne obiegające o nim podówczas pogłoski.

Jedną z zalet charakteru pana Paska był wesoły humor, który dochował do późnej starości; rad zawsze strzelić konceptem, musiał w towarzystwie odznaczać się prawdziwym staropolskim dowcipem. W wesołym tonie opisuje tę wojnę z roku 1657, z Rakoczym, przeciw któremu zaciągnął się do wojska ze swym krewnym, Filipem Piekarskim. Powiada więc, że Rakoczego świerzbiła skóra, gdy siedział spokojnie; a że mu ktoś zachwalił polski czosnek, iż lepszy od węgierskiego, przeto z osiemdziesięciotysięczną armią, złożoną z Węgrów, Mołdawian i Kozaków, wkroczył do Polski, po ów jakoby czosnek. Lecz nie udała mu się wyprawa: zamiast czosnku dostał dzięglu z kminem; bo gdy zaczął pustoszyć Polskę, Jerzy Lubomirski wpadł do jego własnego kraju, a zniszczywszy go zupełnie, jeszcze od matki Rakoczego wziął bardzo wielki okup. Tymczasem w Polsce Czarniecki tak dzielnie powitał Siedmiogrodzian, że zmusił ich wodza do poddania się z całym wojskiem, a otrzymawszy przyrzeczenie znacznego wykupu, zaledwie z kilku ludźmi dozwolił mu powrócić do kraju. W Łańcucie (miasto w Galicji3) Rakoczy zostawił zakładników, bogatych panów siedmiogrodzkich, którzy z początku żyli wystawnie; lecz, gdy przeżyli swe mienie, a okupu książę nie nadsyłał, musieli pójść na służbę, wodę nosić, drwa rąbać, i tak w ostatniej nędzy umierali. Rakoczy, źle przez swych poddanych przyjęty, po powrocie z nieszczęśliwej wyprawy, słysząc wszędzie narzekania i groźby, a nie mając czym zapłacić okupu, gryzł się i umarł z rozpaczy. Kończąc o nim swe opowiadanie, dodaje pan Pasek żartobliwie: „Otóż tobie polski czosnek!” A nie miał ten Książę Siedmiogrodzki przeczucia swej klęski, pomimo złych wróżb na samym wstępie wyprawy do Polski, jak o tym wówczas powszechnie mówiono; bo gdy, wyjeżdżając z domu na wojnę, wsiadał na konia, ten pod nim za pierwszym krokiem potknął się, co widząc matka Rakoczego, rzekła doń:

– Zły to znak, synu. Zaniechaj tej wojny!

– Nie znak to zły, ale złe końskie nogi – odrzekł książę i wsiadł na drugiego wierzchowca. Ale gdy wyjechał z domu, pierwszy most pod nim się załamał, co spowodowało powtórne spadnięcie z konia.

– Zły to most, a nie zły znak – zauważył Rakoczy i ruszył do nas po czosnek.