Potęga uczuć  - Barbara McMahon - ebook
Wydawca: Harlequin Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Potęga uczuć - Barbara McMahon

Życie Amber toczy się z zawrotną szybkością, radosne wydarzenia przeplatają się z dramatycznymi. Nic dziwnego, że dziewczyna marzy o spokoju i stabilizacji. Gdy wreszcie udaje jej się uporządkować swoje sprawy i zaplanować przyszłość, na jej drodze pojawia się mężczyzna, który ofiaruje jej pomoc i przyjaźń. Zakochują się w sobie, lecz Adam nie chce się angażować, a Amber z kolei boi się związku z partnerem wykonującym niebezpieczny zawód...

Opinie o ebooku Potęga uczuć - Barbara McMahon

Fragment ebooka Potęga uczuć - Barbara McMahon








Barbara McMahon

Potęga uczuć

Tłumaczyła Agnieszka Wąsowska

Harlequin


Tytuł oryginału: Pregnant: Father Needed

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2005

Redaktor serii: Grażyna Ordęga

Opracowanie redakcyjne: Władysław Ordęga

Korekta: Ewa Popławska, Władysław Ordęga







© 2004 by Barbara McMahon

© for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Romans są zastrzeżone.


Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4

Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa

Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona


ISBN 978-83-238-3064-1

Indeks 360325


ROMANS – 890

Konwersja: Nexto Digital Services


Witam Was serdecznie w miesiącu, w którym już od kilku

lat obchodzimy święto zakochanych. Nawet jeżeli nie jesteście zwolenniczkami walentynek, sprawcie w tym dniu miłą niespodziankę ukochanej osobie, to nic trudnego, wystarczy częściej się uśmiechać. W lutym przygotowałam dla Was szczególnie atrakcyjną ofertę.

Polecam ostatnią część miniserii Dary losu oraz drugą część miniserii
Królewskie śluby. Wierzę, że i tym razem seria ROMANS spełni Wasze
oczekiwania!

A oto wszystkie propozycje na luty:

Marsz weselny – dwa opowiadania Waszych ulubionych autorek,

Rebeki Winters i Jessiki Hart. Świetna lektura dla romantyczek, które wierzą w siłę miłości.

Potęga uczuć – ostatnia część miniserii Dary losu. Czy Amber

podąży w ślady matki, czyli... za głosem swego serca?

Szarmancki książę – druga część miniserii Królewskie śluby. Książę Tanner przyjechał do Ameryki po zbuntowaną księżniczkę, lecz nagle pewna zupełnie zwyczajna dziewczyna wyda mu się bardziej interesująca...

Życie jak romans – popularna autorka romansów spotyka idealnego mężczyznę, chociaż dotąd wierzyła, że tacy pojawiają się jedynie na kartach jej powieści...

Dom w Toskanii, Sekrety gwiazdy (DUO) – dwie opowieści

potwierdzające trafność powiedzenia, że pozory często mylą! Życzę przyjemnej lektury!



Grażyna Ordęga






Harlequin. Każda chwila może być niezwykła.


Czekamy na listy.


Nasz adres:

Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21


PROLOG


Amber Woodworth usiadła z przodu niewielkiego kościoła, starając się nie słyszeć słów, które wypowiadał pastor. Utkwiła wzrok w udekorowanej fl agami trumnie. W środku leżało ciało jej męża. Byli małżeństwem zaledwie trzy miesiące. Nadal nie mogła uwierzyć w to, co się wydarzyło. Jimmy zadzwonił do niej, porozmawiali z sobą chwilę, a trzy dni później już nie żył. Ich małżeństwo nawet na dobre się nie zaczęło. Nigdy już nie zrealizują planów, jakie wspólnie snuli.

Po policzkach znów popłynęły jej łzy. Nabrała głęboko powietrza. Musi wytrzymać jeszcze trochę, potem pojedzie do swojego mieszkania i nie będzie już musiała powstrzymywać płaczu.

Matka uścisnęła jej rękę. Amber chciała się do niej uśmiechnąć, ale wyszedł z tego tylko jakiś grymas. Sara i jej nowy mąż, Matt, bardzo ją wspierali. Mogła na nich liczyć w każdej sytuacji, ale nie zmieniało to faktu, że będzie musiała dalej żyć sama na własny rachunek.

Nie, nie całkiem sama.

Do tej pory tylko matka i Matt znali jej sekret. Nawet Jimmy nie dowiedział się o tym, że w listopadzie miał zostać ojcem.

Spojrzała na Sarę. Ona też była w ciąży. Przedziwna sy tuacja. Będą rodzić w tym samym czasie. Zostanie matką, a jednocześnie zyska brata lub siostrę. Życie jest pełne niespodzianek.

Gdy pastor skończył mówić i organista zaintonował hymn, rozległ się cichy płacz matki Jimmy’ego. Amber wiedziała, że Virginia Woodworth do końca swoich dni będzie rozpaczać po śmierci syna. Była mu całkowicie oddana, tak naprawdę był całym jej życiem.

Nieustannie wtrącała się w małżeństwo Jimmy’ego, prawie codziennie wpadała do małego mieszkanka syna i synowej. Amber czasami podejrzewała, że Jimmy został zawodowym żołnierzem po to tylko, by uwolnić się spod kurateli matki.

Nie powinna tak myśleć. Był bardzo zaangażowany w swoją pracę. Ona jej nie lubiła, gdyż pochłaniała zbyt wiele czasu. Żałowała każdej minuty, którą spędzał w bazie zamiast z nią. Gdyby wiedzieli, że pozostało im tak niewiele czasu, czy wykorzystaliby go inaczej?

Drogę na cmentarz odbyła jak we śnie. Kiedy rozległy się wystrzały armatnie, nie zdołała powstrzymać łez. Nigdy już nie zobaczy Jimmy’ego. Nigdy się z nim nie roześmieje ani nie będzie planować wspaniałej przyszłości. Kochała go, odkąd skończyła piętnaście lat. Teraz miała niespełna dwadzieścia. Była pewna, że resztę życia spędzą razem.

Podszedł do niej żołnierz i z poważną miną podał złożoną na pół fl agę.

– Dla dobra naszej ojczyzny – powiedział cicho.

Przycisnęła sztandar do piersi. W przyszłym miesiącu skończy dwadzieścia lat i już jest wdową. Jak będzie żyć bez człowieka, który miał otoczyć ją opieką i zapewnić bezpieczeństwo aż do późnej starości?

– Och, to ja powinnam dostać tę fl agę – dobiegł ją głośny szept Virginii. – Był moim synem znacznie dłużej niż jej mężem.

Mąż starał się ją uciszyć, ale bez powodzenia.

Skonsternowana Amber spojrzała na swoją matkę.

– Mam jej ją dać?

Sara łagodnie spojrzała na córkę.

– Zachowaj ją dla waszego dziecka.






ROZDZIAŁ PIERWSZY


Lipiec w San Francisco to naprawdę cudowna pora. Amber usiadła na ławce w parku i popatrzyła na lśniący w oddali ocean. Z zachodu wiał lekki wiatr, czyniąc upał zupełnie znośnym. Czuła się, jakby budziła się z hibernacji. W pewnym sensie była to prawda. Śmierć Jimmy’ego była tak niespodziewana, że Amber przez długi czas nie potrafiła otrząsnąć się z szoku i patrzyła na świat jakby przez mgłę. Ostatnio jednak zaczęła dostrzegać wokół siebie różne rzeczy, których wcześniej nie zauważała.

Na przykład tego człowieka, który uprawiał jogging. W parku były różne urządzenia do ćwiczeń i wielu ludzi z nich korzystało. Naprzeciw niej stała żelazna drabinka i łańcuchy do wspinania.

Tego mężczyznę widziała nie pierwszy raz. Przychodził tu regularnie co drugi dzień, zawsze o tej samej porze. Zaczęła się zastanawiać, czy robiła sobie przerwę właśnie ze względu na niego, czy też jej wizyty w parku zbiegały się z jego obecnością zupełnie przypadkowo.

Patrzyła, jak mężczyzna zatrzymuje się przy drabinkach i zaczyna podciągać się na rękach. Był bardzo umięśniony, zdawać się mogło, że wykonuje te ćwiczenia bez najmniejszego wysiłku.

Jego opalona skóra była lekko pokryta potem, choć nie sprawiał wrażenia zmęczonego. Podciągnął się dwadzieścia pięć razy, po czym spojrzał na nią. Podniósł rękę w geście pozdrowienia i pobiegł w swoją stronę.

Amber wypuściła powietrze, które mimowolnie powstrzymywała.

Z taką figurą mógłby być modelem. Opowiedziała o nim swojej przyjaciółce Bets, która koniecznie chciała przyjść z nią do parku, ale Amber nie miała zamiaru z nikim się dzielić nieznajomym.

Fakt, że tak jej się podobał, wzbudzał w niej poczucie winy. Przecież niedawno straciła męża. Traktowała swoje zainteresowanie w kategoriach czysto estetycznych, ale i tak miała z tego powodu wyrzuty sumienia.

No, może było w tym ciut więcej niż czysto estetyczne doznania, ale tylko po to, aby udowodnić sobie samej, że, jak mówi mama, życie toczy się dalej.

Dziesięć minut później, kiedy nieznajomy zniknął gdzieś w dali, wstała, żeby pójść do domu. Egzaminy miała już za sobą, została studentką trzeciego roku. Zamierzała zrobić porządek w papierach i wyrzucić te, które już nie będą jej potrzebne. Potem musi uporządkować mieszkanie i zastanowić się, jak zorganizować dalsze życie. Mieszkanie, które zajmowała, będzie za małe, kiedy na świecie pojawi się dziecko.

Choć matka bardzo ją do tego namawiała, nie chciała się wprowadzić do niej i jej męża. Sara i Matt pobrali się zaledwie kilka miesięcy temu i nie chciała im przeszkadzać. Poza tym w ich towarzystwie czułaby się niezręcznie. Byli w sobie tak zakochani, że nie mogła bez uczucia zazdrości patrzeć, jak Matt adoruje jej matkę i okazuje swoją miłość. Jimmy był inny, nie ujawniał wobec Amber swych uczuć, w każdym razie nie w taki sposób, czego zresztą bardzo jej brakowało.

Wyszła z parku i skręciła w stronę domu. Chodziła na spacery od czasu, gdy zrobiła się piękna pogoda. Nie pamiętała, od kiedy zaczęła zwracać uwagę na biegającego mężczyznę. Kilka tygodni temu? Teraz z niecierpliwością wyczekiwała każdego nowego dnia, aby go zobaczyć i fantazjować o nim. Czy podobnie jak ona jest studentem? Wydawał jej się na to nieco za stary. A może pracował nocami i ćwiczył przed pójściem do pracy?

Od śmierci męża minęło pięć miesięcy. Czyż żałoba nie powinna trwać rok? Naprawdę nie powinna oglądać się za innymi mężczyznami.

Kiedy weszła do mieszkania, zadzwonił telefon.

– Amber? – usłyszała w słuchawce głos Virginii Woodworth, jej teściowej.

– Tak, to ja. – Opadła na sofę i zamknęła oczy. Znów ogarnęło ją poczucie winy. Nadal nie powiedziała Virginii, że przed Gwiazdką zostanie babcią. Jej ciąża zaczynała już być widoczna, ale nie wiedzieć czemu, nie potrafiła się zdobyć na to, aby powiedzieć o tym przyszłym dziadkom.

– Gdzie byłaś? Dzwonię już trzeci raz. Chcieliśmy z Jamesem zaprosić cię na kolację. James chciałby porozmawiać z tobą o uporządkowaniu pokoju Jimmy’ego. Ja uważam, że jest na to zbyt wcześnie. Co o tym sądzisz?

– Kiedy nadejdzie odpowiednia pora, na pewno będziesz o tym wiedziała – odparła po raz setny. Virginia zadawała jej to pytanie mniej więcej raz w tygodniu. Ona nie miała tego problemu. Podczas krótkiego małżeństwa prawie wcale nie mieszkali z Jimmym razem, więc w jej mieszkaniu prawie nie było jego rzeczy.

Co to było za małżeństwo?

– Ten pokój do niczego nie jest nam potrzebny. Myślę, że powinniśmy wszystko zostawić bez zmian.

– On nigdy nie wróci – powiedziała miękko Amber.

– Wiem o tym! – Głos Virginii załamał się. – Ale wciąż nie mogę uwierzyć, że moje dziecko nie żyje.

Ona również z trudnością godziła się z faktem, że nigdy już nie zobaczy swojego męża. Przez ostatnie dwa lata widziała go raptem przez kilka tygodni, jeśli zsumować wszystkie krótkie spotkania.

Jimmy się zmienił, podobnie jak ona.

Po raz pierwszy przyszło jej do głowy, że ich decyzja o małżeństwie była zbyt pochopna. Matka mówiła to przed ślubem, ale wówczas nie chciała jej słuchać. Prosiła, żeby zaczekali ze ślubem do czasu, aż Jimmy skończy służbę. Jak wyglądałoby teraz jej życie, gdyby wówczas posłuchała matki?

– Nie mogę dziś przyjechać, mam inne plany. Ale myślę, że powinniście jeszcze poczekać z tym pokojem. – Nie chciała stać pomiędzy Virginią a jej mężem i słuchać ich kłótni. Zazwyczaj brała stronę teścia, który w pragmatyczny sposób patrzył na świat, co oczywiście Virginia miała jej za złe.

– Jakie plany?

Amber westchnęła. Teściowa robiła się coraz bardziej zaborcza. Chciała spędzać z synową jak najwięcej czasu i rozmawiać o Jimmym, a teraz, kiedy rok akademicki się skończył i Amber miała mnóstwo wolnego czasu, stała się wprost nie do zniesienia.

Dla niej życie skończyło się w dniu, w którym zginął jej syn. Oczekiwała, że Amber będzie zachowywać się podobnie.

Ona zaś starała się żyć dalej.

Czy gdyby teściowa dowiedziała się o dziecku, stałaby się mniej natarczywa?

– Virginio, mogłabym przyjść na kolację w sobotę. Odpowiada wam?

Wtedy im powie. W piątek idzie do lekarza, więc będzie miała najświeższe wyniki. Może wiadomość o tym, że zostanie babcią, pomoże Virginii oderwać się od przeszłości i ruszyć wreszcie do przodu.

– Naturalnie. Będziemy czekali na ciebie o szóstej.

Amber odłożyła słuchawkę i spojrzała na stojącą na stole fotografię męża.

– Twoja matka, Jimmy, doprowadza mnie do szału – mruknęła.

Odpowiedziała jej cisza.

W ostatnim czasie wciąż dręczyło ją poczucie winy. Powinna rozpaczać jak Virginia, ale nie była w stanie. Tęskniła za Jimmym, ale nie odczuwała boleśnie braku jego obecności. W ciągu ostatnich lat nie byli tak nierozłączni jak w szkole średniej. On był w armii, a ona miała swoje życie. Ich ścieżki rzadko się krzyżowały.

Położyła rękę na brzuchu. To przykre, że jej dziecko nigdy nie pozna swego taty. Podobnie było z nią, bo została sama z mamą, gdy miała trzy miesiące. Bardzo jej brakowało ojca, szczególnie gdy dorastała, jednak nic nie mogła z tym zrobić. Jej dziecko przynajmniej będzie miało Matta i Jamesa. Ona nie miała nawet dziadków.

Jej dziecko będzie się miało na kim wzorować, bo Matt był wspaniałym mężczyzną. To dobrze, bo nie miała zamiaru ponownie wychodzić za mąż, przynajmniej na razie. Jeśli kiedyś się na to zdecyduje, to jej mężem zostanie ktoś, kto wykonuje bezpieczny zawód, na pewno nie będzie żołnierzem czy kierowcą rajdowym!


Adam Carruthers zakończył swoją codzienną trasę. Ostatni przystanek miał na metalowej drabince, obok której zazwyczaj siedziała ta ładna blondynka. Pierwszy raz zauważył ją kilka tygodni temu. Przychodziła do parku każdego popołudnia o tej samej porze, postanowił zatem dostosować do tego harmonogram swoich ćwiczeń.

Pamiętał, jak się uśmiechnęła, kiedy pierwszy raz jej pomachał. Chciał z nią porozmawiać, ale trochę się krępował zawierać znajomość, mając na sobie szorty i przepoconą koszulkę.

Musiała mieszkać w pobliżu, skoro tak często tu bywała. Jego mieszkanie znajdowało się w starym budynku kilka przecznic dalej, blisko jednostki straży pożarnej, gdzie pracował, a jednocześnie niedaleko uniwersytetu. W jego domu mieszkało kilku studentów. Nie znał ich zbyt dobrze, gdyż przeprowadził się tu zaledwie miesiąc temu.

Minął pustą ławkę z postanowieniem, że w piątek przyjdzie do parku, żeby porozmawiać z intrygującą nieznajomą.


W piątek Amber pojechała autobusem do Sary. Otworzył jej Matt.

– Jak się masz? – Uścisnął ją serdecznie.

– Dobrze. A mama jak się czuje?

– Doskonale. Ma mnóstwo energii, mogłaby przenosić góry.

Amber uśmiechnęła się. Matt bardzo bał się o żonę i dziecko. Miał towarzyszyć im obu podczas wizyty u leka rza. Chodziły do tego samego i tak ustalały wizyty, by odbywały się tego samego dnia.

– Witaj, skarbie. – Sara ucałowała ją w policzek. – Mam nadzieję, że zbytnio się nie grzebałam. – Spojrzała na męża z czułością.

Amber odwróciła wzrok. Zazdrościła matce, choć jednocześnie cieszyła się, że wreszcie jest szczęśliwa. Zasłużyła na to po wielu latach samotności. Ona też pragnęła takiego szczęścia. Być z kimś, kto jest jej bliski i oddany. Kilka tygodni spędzonych z Jimmym nie mogły wystarczyć na resztę życia.

– Chcieliśmy po wizycie u lekarza iść na lunch. Masz ochotę pójść z nami?

– Dziękuję, ale chyba wrócę do siebie. – Gdyby przystała na ich propozycję, nie zdążyłaby do parku, a to by oznaczało, że zobaczyłaby przystojnego nieznajomego dopiero w niedzielę.

– W takim razie odwieziemy cię do domu – oznajmił Matt. – Nie będziesz musiała jechać autobusem.

– Dobrze.

Sama się z siebie podśmiewała, że te spotkania mają dla niej takie znaczenie, ale tak dawno już niczego nie pragnęła, więc uznała, że to dobry znak.

Będzie musiała porozmawiać z Bets. Nie była pewna, czy chce, aby matka wiedziała, że chodzi do parku przyglądać się nieznajomemu mężczyźnie.

– Jutro zamierzam powiedzieć o dziecku Virginii i Jamesowi – powiedziała, kiedy znaleźli się w samochodzie. Był to minivan, którego Matt kupił Sarze, bo jego sportowy samochód był za mały dla rodziny z małym dzieckiem.

– Będą zaskoczeni. Virginia będzie miała ci za złe, że nie

powiedziałaś im wcześniej, ale James oszaleje z radości – stwierdziła matka.

– Mam nadzieję, że Virginia przestanie tak obsesyjnie myśleć o Jimmym. Trudno z nią rozmawiać. Wciąż ogląda stare fotografie i wspomina każdy szczegół z życia syna. Wiem, jak dobrze szło mu w szkole, jakie sporty uprawiał i z kim się przyjaźnił. Byłam z nim wtedy. Ona jednak chyba o tym zapomniała.

– Pamiętaj, Amber, jak jej trudno. Ucieczka we wspomnienia to jakiś sposób na ból, ale czas na pewno zaleczy rany. No i to, że zostanie babcią – powiedziała miękko Sara.

– Chcesz pojechać z nami jutro na zakupy? – zapytał Matt. – Będziemy kupować wszystko, co zdaniem twojej mamy jest potrzebne dla niemowlaka.

Amber uśmiechnęła się.

– Kupię wszystko w sklepach z używanymi rzeczami, ale jeszcze nie teraz. Najpierw muszę się przeprowadzić do większego mieszkania. Całe szczęście, że renta po Jimmym na wszystko wystarczy. Kobiecie w ciąży trudno znaleźć pracę.

– Nie będziesz kupowała w sklepie z używanymi rzeczami – oznajmił Matt. – Dziadkowie na pewno chętnie ci pomogą. My chcemy kupić meble dla dziecka.

– Nie mogę się na to zgodzić.

– Ależ możesz, kochanie. Nie widzę powodu, dla którego miałabyś nam odmówić. Po prostu wybierz to, co uznasz za potrzebne.

Amber wzruszyła się ich hojnością.

– Najpierw muszę się przeprowadzić.

– Możesz zamieszkać w moim starym mieszkaniu – zaproponowała Sara.

– Mamo, wciąż trzymasz to mieszkanie?

Sara przez chwilę milczała.

– Nie płacę za nie wiele. Myślałam, że po śmierci Jimmy’ego zechcesz tam zamieszkać. Ładna okolica, dwa pokoje, autobus blisko. Nie chcę cię naciskać, ale przemyśl tę propozycję.

– Tak zrobię. – Z trudem opanowała wzruszenie. Jej matka zawsze bardzo o nią dbała. Czy sama będzie potrafiła tak zajmować się własnym dzieckiem? Sara wychowywała ją samotnie, zdana tylko na siebie, podczas gdy ją otaczali oddani jej ludzie, Sara, Matt, teściowie.

Da sobie radę. Będzie kochała dziecko i wychowa je najlepiej, jak potrafi. Opowie mu o jego ojcu. Jimmy na pewno kochałby je nad życie.


Amber poszła do parku wcześniej niż zwykle. Doktor zapewnił ją, że ciąża przebiega prawidłowo. Zrobił jej całe mnóstwo badań i zaprosił na USG w przyszłym tygodniu. Nie pytała o płeć, nie była bowiem pewna, czy chce ją znać przed urodzeniem.

Brzuszek powoli zaczął być widoczny, ale nadal mogła nosić większość swoich rzeczy. Niedługo jednak będzie musiała pójść do sklepu z ubraniami ciążowymi.

Wystawiła twarz do słońca. Czuła się spokojna i szczęśliwa. Za kilka miesięcy zostanie mamą i będzie miała nowego brata lub siostrę. Jeśli jej dziecko urodzi się wcześniej, będzie starsze od własnego wujka czy cioci. Jakie to dziwne.

Czekała. Czas biegł wolno. Na ścieżce nikogo nie dostrzegła. Jej biegacz nie przyszedł.

Jakaś młoda matka pchała przed sobą wózek z dziec

kiem, ptaki śpiewały, upał dawał się coraz bardziej we znaki. Mimo to czekała. Spojrzała na zegarek. Minęła właściwa pora. Czyżby dziś miała nie zobaczyć nieznajomego?

Rozczarowanie, które przeżywała, bardzo ją zdziwiło. Nawet nie wiedziała, jak ten mężczyzna ma na imię. Nic o nim nie wiedziała. Mimo to nadal czekała.

Wreszcie poddała się. Czy biegacz przyjdzie jutro? Amber wiedziała, że przed kolacją u teściów zjawi się w parku, tak na wszelki wypadek.






ROZDZIAŁ DRUGI


Zanim dotarła do Woodworthów, była mokra od potu. Na szczęście nie miała porannych mdłości i nie przytyła zbyt wiele, ale łatwo się męczyła.

Teraz jednak najbardziej denerwowała się tym, co ją czekało na kolacji u teściów.

Virginia objęła ją na powitanie i przycisnęła do piersi, jakby w ten sposób przytulała syna.

James przywitał się krótko i zaprosił do salonu.

– Nareszcie wolna jak ptak? – zapytał.

– Nie całkiem. Mam wiele do zrobienia.

– Zajęcia zaczynają się dopiero we wrześniu. Co będziesz robiła do tej pory? – spytała Virginia.

– Właśnie o tym chcę z wami porozmawiać.

Choć wiedziała, że będą zachwyceni tym, co usłyszą, odczuwała niepokój.

Virginia usiadła na brzegu sofy ze zmartwioną miną.

– Co się stało?

– Jestem w ciąży. W listopadzie będę miała dziecko. Zostaniecie dziadkami – oznajmiła pospiesznie.

Popatrzyli na nią z osłupieniem.

– W ciąży? – powtórzył James.

– Z Jimmym? – upewniła się Virginia. – Dlaczego nie powiedziałaś nam wcześniej? Od jak dawna wiesz? Jak się czujesz? Och, James, będziemy dziadkami! Nigdy się tego nie spodziewałam.

James uścisnął żonę i uśmiechnął się do Amber.

– To wspaniała wiadomość, skarbie.

– Dlaczego nie powiedziałaś nam wcześniej? Czy Jimmy wiedział, że zostanie ojcem?

– Kiedy ostatni raz z nim rozmawiałam, jeszcze nic nie wiedziałam. Nie miałam szansy mu powiedzieć.

– Ale nam mogłaś powiedzieć wcześniej – z urazą stwierdziła Virginia. – Dlaczego tak długo utrzymywałaś to w tajemnicy?

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com