Pomnik Cesarzowej Achai. Tom 3 - z autografem autora - Andrzej Ziemiański - ebook
Wydawca: Fabryka Słów Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Pomnik Cesarzowej Achai. Tom 3 - z autografem autora ebook

Andrzej Ziemiański

4.90909090909091 (11)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 828 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 24 godz. 1 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Pomnik Cesarzowej Achai. Tom 3 - z autografem autora - Andrzej Ziemiański

Achaja już ponad 10 lat udowadnia, że jest jedyną słuszną cesarzową w świecie fantastyki. Rozmach i tempo prozy Ziemiańskiego powodują, że kolejne powieści z Achaja w tle zdobywają coraz większe rzesze sympatyków.

Andrzej Ziemiański ma niezwykle przystępny, lekki styl, a jego teksty pochłania się w tempie ekspresowym. Jego znakiem firmowym jest też doskonała znajomość realiów wojskowych, wszelakich militariów, fachowych nazw, taktyk i kreowanie barwnych opisów tychże.

Paweł Kukliński – lubimyczytać.pl

- Czy wiesz, że używanie pocisków, które eksplodują po uderzeniu w ciało jest zakazane? – nie wytrzymał. – Dlaczego tniesz pociski na krzyż?!

Mielczarek powoli podniósł głowę znad imadła.

- Ano tnę tak bo jestem człowiekiem wierzącym, panie komandorze – odparł spokojnie. – W Boga wierzę, a krzyż to jego znak właśnie.

Opinie o ebooku Pomnik Cesarzowej Achai. Tom 3 - z autografem autora - Andrzej Ziemiański

Cytaty z ebooka Pomnik Cesarzowej Achai. Tom 3 - z autografem autora - Andrzej Ziemiański

A skoro mają postać gigantycznych słupów, to można by je określić jako niezwykłe cumulonimbusy. Ale nie. W środku zaobserwowano ruch wirowy jak w trąbie powietrznej. Tylko że wieje tam niezwykle słabo, można spokojnie przepłynąć przez środek tego zjawiska i nic się nie dzieje. A nawet powierzchnia morza jest w tym miejscu spokojna. Oboje obserwowali niezwykłe zjawisko. Ogromne białe słupy z leniwie obracających się chmur. Niektóre słupy były idealnie pionowe i nieruchome, inne, pochylone w którąś ze stron, przesuwały się powoli, każdy w innym kierunku. Od powierzchni morza do podstawy chmur przypominały upiorną ruchomą kolumnadę podpierającą niespokojne niebo. – A co masz na myśli, mówiąc, że tu zaczęła się historia? – Tu mniej więcej pierwszy raz zobaczyliśmy to zjawisko. Z pokładu „Dragona”, kiedy przypłynęliśmy zobaczyć, co się stało z załogą
Już w waszym więzieniu sprawdza się, kto jest idiotą i decyduje się na pewną śmierć w mękach i poniżeniu, ale za to „na swoim”, a kto zdecyduje się na niewiadomą, na obcy świat i nieznane. Otóż... test zdają nieliczni. Z waszej tury udało się to jedynie wam czterem.
Nie będzie wam tu źle – oznajmił. – A szczególnym wsparciem niech będzie dla was myśl, że wy tu będziecie zarabiać, podczas kiedy reszta tumanów, którzy zostali „na swoim”, będzie harować ponad siły i za darmo aż do rychłej śmierci w strasznym poniżeniu.
Chcesz wiedzieć, dlaczego ci tutaj zapierdalają z takim entuzjazmem bez bata nad sobą? – zapytał i zaraz sam sobie udzielił odpowiedzi: – To chciwość, mały, wprawia ich w ruch. Bogini Mamona, nazywana tu robotą na akord. Jest lepsza niż bat nadzorcy. Człowiek wypruwa z siebie flaki sam, na własne wyłączne życzenie.
Nie służył! – Teraz sierżant wyraźnie się obruszył. – Pamiętaj: to nie nadzorca z batem i niewolnik pracują najbardziej wydajnie. Lepiej jest, jak bogini Mamona rządzi i wprawia wszystko w ruch. Ty nie będziesz moim sługą, ale partnerem. Nie bat, nie słowo i lojalność, tylko chciwość będzie cię wprawiać w ruch! Zrozumiałeś?
To mądrość kupca, durniu – przerwał mu sierżant. – Mój dziad był handlarzem, mój ojciec był handlarzem i ja byłbym. A to wojsko – uderzył się wierzchem dłoni po naszywkach – to tylko z powodu kryzysu.
Widzisz. Co kto robi ze śmieciami, nikogo nie interesuje. Ale jeżeli ktoś zacznie się bogacić, mieć lepiej, w ogóle robić cokolwiek z sensem, to wszyscy dookoła zaczną się wkurzać. Liczba wrogów wzrośnie.
Głód od zawsze, od zarania, towarzyszył każdemu społeczeństwu. Na tym opierano także porządek społeczny. Byli syci, byli i głodni. Jedni rządzili drugimi właśnie za pomocą poziomu nasycenia. Idealny regulator.
To, że zdradzasz własne państwo, niewiele mnie obchodzi. Możesz się przebrać, w jakikolwiek mundur zechcesz, możesz sobie nawet pióro do dupy wetknąć i przejść na stronę ptaków, które srają na przechodniów z gałęzi, niewiele o to dbam – ciągle mówił cicho, beznamiętnie, nie podnosząc oczu. – Ale nas – wskazał ją palcem i dopiero teraz lekko uniósł głowę – nas się nie zdradza.
Nie? A stopień w obcej armii? A dogadzanie, spełnianie zachcianek, a władza wreszcie, którą ci dają? Władza! Tak. Jesteś przy mocniejszym hegemonie. To cię kusi, to oszałamia. Nic, tylko władza, moc i potęga. Nieważne, czy on ojciec, czy brat, czy z twojego kraju, byle siłę miał i trochę ci użyczał! Więc ci płacą nędzne grosze, ciesz się, głupia, rób, co każemy.
A jaką drogę pokazałeś im ty?! Trafiła, bo szarpnął nią taki ból, że nie mogła wydobyć nawet jęku. Tak, mścij się, skurwysynu, za celne słowa. Co ty pokazałeś wieśniakom, kutasie, i przestraszyłeś ich tak, że nie wiedzą, kogo bać się bardziej? Obcego potwora czy własnego?
Teraz Rand zatroskał się zdrowiem czarownicy. Tak dla picu, bo wiedział od kolegi, że wszystko jest w idealnym porządku, ale musiał dać jej się nagadać na życiowo ważne tematy, sam przybierając pozę przejętego słuchacza.
Krzysiek nie może się mentalnie zdecydować, co mu pasuje. Czy takie śliczne, ciepłe coś do kochania, głaskania, okazywania miłości jak ty. Czy też kobieta wojownik, wredna, inteligentna suka, silna, wygadana, która zawsze musi postawić na swoim, ma własne zdanie i potrafi zrealizować własne decyzje.
Teraz, kiedy odkryła, na czym tak naprawdę mu zależy i po co w ogóle prowadzona jest ta rozmowa, którą pewnie przypłaci śmiercią, trochę się uspokoiła. Wie, co z nią będzie. Domyśla się, o co chodzi. Czas strachu i niepewności ustąpił więc miejsca czasowi nadziei. A to dawało spokój.
Jej umysł zalała fala takiego przygnębienia, że sama z siebie miała ochotę popełnić samobójstwo. Nic nie ma sensu, życie jest głupie i bezbarwne, a jakiekolwiek działania są z góry skazane na niepowodzenie.
Aha, wygadana, wyszczekana, zawsze ma rację, ale zbyt tchórzem podszyta, żeby jej bronić, jeśli nie jest w przewadze. A wie wszystko, a mądra we własnych oczach tak, że miary jeszcze nie wymyślili, żeby tę mądrość zmierzyć.
No to ostro poszło. Po raz pierwszy przybysze jasno wyrazili, że nie będą czegoś tolerować. Rand przełknął ślinę. To był ten moment! Teraz albo nigdy, bo właśnie ważyły się losy świata. Na razie klaps, ale ponieważ nikt jeszcze od tego nie nabrał rozumu, to w perspektywie był kop w jaja! Kto się teraz załapie na ten wóz, który wygra wyścig, będzie później obecny przy rzucaniu kośćmi.
Wiem. Chciałbym jednak, żeby wszyscy wiedzieli, że złamanie immunitetu kończy się źle i w sposób ostateczny. Nikt, kto choćby wiedział o zamyśle podniesienia ręki na polskiego oficera, nie może się czuć bezpieczny.
Zakon był najbardziej wsteczną siłą w historii ludzkości, przeciwstawiającą się wszelkim zmianom i reformom, ponieważ interesowało go tylko utrzymanie rzekomo ustalonego przez Bogów istniejącego porządku rzeczy.
W tej okolicy kobieta, która mieszka sama, ma dwa wyjścia. Albo ze wszystkimi będzie żyła w zgodzie, albo nie będzie żyła w ogóle. Dlatego ja ze wszystkimi usiłuję się dogadać. Być wszystkim potrzebna, a przynajmniej przydatna.