Pomnik Cesarzowej Achai t.2 - Andrzej Ziemiański - ebook
Wydawca: Fabryka Słów Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 735 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 21 godz. 27 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Pomnik Cesarzowej Achai t.2 - Andrzej Ziemiański

Pomnik cesarzowej jest potężny i wzbudza strach.

Nadchodzi czas silnych kobiet i równoległych światów.

Ziemiański jak nikt inny zderza dwie odległe cywilizacje i systemy wojskowe.

Wie o tym każdy fan kultowej „Achai” i niemal pół miliona czytelników książek Andrzeja Ziemiańskiego.

 – Odskok! – wrzasnęła. – Odskok za mną! Nie wychodzić przed dowódcę!

 Wstała lekko, czując, jak coś buzuje jej we krwi. Znowu wojna, ulotne uczucie panowania nad sytuacją. Poczuła to, co tak bardzo zawsze upajało Nuk. To lepsze niż hazard, lepsze niż miłość, lepsze niż pieniądze i władza. To wojna!

Choć od mojego pierwszego kontaktu ze światem Achai minęła dekada (a w samym cesarstwie tysiąc lat), do książek Ziemiańskiego wróciłam jak do domu. Jest dobrze, jest bardzo dobrze! Ziemiański wciąż potrafi stworzyć powieść, która wciąga jak ruchome piaski, gra na emocjach, wgniata w fotel rozmachem i zachwyca świetnie wykreowanymi postaciami.

Aneta Jadowska

Jak zwykle doskonały język i błyskotliwe pomysły. Ziemiański to prawdziwy fachowiec fantastyki. Dobrze, że wrócił.

Jarosław Grzędowicz

Opinie o ebooku Pomnik Cesarzowej Achai t.2 - Andrzej Ziemiański

Cytaty z ebooka Pomnik Cesarzowej Achai t.2 - Andrzej Ziemiański

patrzyła Aie w oczy. Z całą pewnością będzie to absolutnie pierwszy głuchoniemy dowódca w historii. Aie miała to coś. Potrafiła budzić posłuch, ludzie wykonywali jej rozkazy. Lecz dowodzenie pięćdziesięcioma niedoświadczonymi ludźmi w trakcie bitwy...? Bez możliwości
Niech nie da się zwieść atmosferą niby to prywatnej rozmowy. O dziwo, Kai zrozumiała natychmiast, że jako osoba prywatna mogłaby sobie pozwolić, na cokolwiek by chciała. Jako kapitan natomiast – żegnaj pieśni.
kobiety, kiedy mówią, nie chcą wcale przekazać informacji, jak oczekują mężczyźni. One chcą po prostu podzielić się emocjami. Emocjami! Dlatego też pytanie, czy ktoś rozumie kobiety, jest głupie do imentu. Należy spytać, czy ktoś czuje kobiety. Czy jest w stanie spotkać się z nimi sercem. Sercem, a nie rozumem. Słuchać kobiet nie ma sensu – przecież wszystkie wyłącznie bzdury gadają. Ale należy wiecznie próbować czuć kobiety, bo one są w stanie przekazać takie rzeczy, o których mężczyźni nie
nawet teraz. Obok znajdował się magazyn z wyposażeniem. Chyba do eksploracji na lądzie. Widać, że ktoś z tego korzystał – pomieszczenie okazało się prawie puste. A dalej, kiedy przeszli wąziutkim korytarzykiem, znaleźli pierwszą i jedyną na świecie
Miała kilkuletnią córkę, dla której rozpaczliwie chciała edukacji, jakiejś szkoły. Czegokolwiek, co człowiek może przeciwstawić naturalnemu, boskiemu porządkowi rzeczy, w wyniku którego każdy stawał się śmieciem. Jej córka nie będzie dysponować żadnym majątkiem. I jedyną obroną przed tym, żeby się nie stoczyć, było wykształcenie.
Znając was i wasz sposób załatwiania spraw, to ta okolica stanie się niedługo sprawą priorytetową. I chyba zachwieje się wszystko wokół. Uśmiechnął się w podziwie dla przenikliwości Kai. – Ropa to władza. Niejedna cywilizacja zachwiała się już przez nią.
„Jesteśmy za mało elastyczni, a sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Musimy zrezygnować z tego, co nas krępuje. Skoro nie radzimy sobie jako armia, musimy doprowadzić do walki jeden na jednego”. Jak to zrobić? Trzeba było doprowadzić do sytuacji w wojsku niesłychanej: zrezygnować z artylerii, przewagi liczebnej i taktyki.
Rand pamiętał swoje wahania na trakcie dla bydła. Do ostatniej chwili nie mógł zdecydować, czy wystrzelić, czy nie. Za dużo myśli, za dużo wątpliwości. Aie nie miała żadnych. Kiedy poczuła zagrożenie, nie analizowała, czy oni naprawdę zaatakują, co będzie później, czy oni mają jakieś odwody, czy straż miejska wkroczy do akcji i gdzie się potem ukryć. Nie! Tu i teraz! Twarzą w twarz. Przeprowadziła bezwzględny atak wyłącznie dla fizycznej eliminacji przeciwnika, nie zawracając sobie głowy, co później. Jak rozwinie się sytuacja.
Nie myśleć o przyszłości! Tak, to najważniejsze. Nie mnożyć przeszkód przed sobą, jak robi to każdy inteligent i intelektualista. Nie krępować się przeciwnościami, które mogą nastąpić. Zaatakować jak Aie. Bezmyślnie, bezwzględnie, z całą chamską siłą, nie patrząc, co z tego wyniknie.
Bieda, wyzysk, bezhołowie, resztki instytucji traciły na znaczeniu – z powodu nędzy już nie przyjmowało się na stanowiska najlepszych, a jedynie krewnych i znajomych tych, którzy załapali się wcześniej. Wszystko schodziło na psy.
Aie analizowała sytuację. Wiedziała, że najgorsze jest czekanie i nierobienie niczego. To po prostu oddanie inicjatywy przeciwnikowi na własne życzenie. Rodzaj poddania sprawy. Z tym że teraz nie wiedzieli, co zrobić.
Przez chwilę zastanawiała się, czy kiedykolwiek w życiu miała jakiś prawdziwy wybór? Miała, nie miała... I tak, i nie, nigdy chyba w kwestiach zasadniczych. Jeśli miała wybór, to głównie w sprawach, których konsekwencji nie mogła przewidzieć, więc i tak było to działanie na ślepo. Teraz jednak było inaczej. Doskonale wiedziała, co może się zdarzyć, jeśli wystąpi przeciwko imperialnym siłom specjalnym.
Wskazał palcem ścianę, za którą znajdował się mały ryneczek wypełniony tragarzami, robotnikami zajmującymi się przeładunkiem, całą tą nędzą wielkiego i wspaniałego skądinąd miasta. – Każdy z nich sądzi, że jest niesłusznie skrzywdzony. Haruje od świtu do nocy albo co gorzej, nawet w nocy i co? Co z tego ma? Wzgardę i biedę, która aż trzeszczy.
Taki jest porządek świata – mruknęła. Kadir wyglądał na rozczarowanego. – I ty to mówisz? – westchnął. – A skoro taki jest porządek świata, to co sprawiło, że zamiast siedzieć w bezpiecznym obozie, poruszyłaś niebo i ziemię, dokonałaś niemożliwego, żeby wykonać rozkaz?
To jasne, że sąsiad wyda sąsiada. Przyjaciel przyjaciela. A kochanek kochankę. I mogę tak wymieniać do rana. – Śmiała się, kręcąc głową. – Pamiętaj, lud nie ugryzie ręki, która go bije po pysku. Nigdy.
Pamiętaj, lud nie ugryzie ręki z batem, która go okłada. Ale podaj ludowi palec na zgodę, a wtedy, chcąc całej dłoni, lud rozszarpie rękę! – Przytrząsnęła głową. – Pamiętam z wiejskich opowieści. Chłopi nie wtedy się buntowali, kiedy terror narastał. Podnosili głowy i szli palić wtedy, kiedy przyznawano im jakieś ulgi.
Sojusznika w jakim sensie? – zapytała władczyni. – Nie wiem do końca. Na pewno potrzebują tu obsługi swoich baz. Nie chcą zdobywać niczego i pilnować później przed zakusami. Chcą sobie kupić usługi – westchnął. – Ich władca jest chyba pierwszym w historii świata, który zrozumiał, że wojna jest o całe nieba droższa od dogadania się i po prostu kupienia sobie tego, co potrzebne.
Chcą mieć bazy. Własne, ale obsługiwane, zaopatrywane i pilnowane przez sojusznika. Wszystko jak najtaniej. Zapłacą oczywiście za wszystko, bo dla nich to grosze, a sojusznika przywiążą do siebie, dając swój protektorat, broń, doradców i ogólne poczucie, że ktoś możny i władny zawsze stoi za plecami. Skądś to znamy, prawda? Imperium też tak postępowało wobec mało ważnych watażków na swoich obrzeżach.
pomiędzy dziewczynami coś zaiskrzyło. To nie był nawet błysk. Coś wstrząsnęło Kai i nagle na granicy świadomości ujrzała masakrę na ulicy do przepędzania bydła. Ujrzała akcję bezwzględną, agresywną, krwawą. A potem zobaczyła jej przyczynę. Coś z przeszłości głuchoniemej dziewczyny, zarys jej smutnej historii. Przełknęła ślinę i opuściła broń. Poczuła jakąś przedziwną więź, irracjonalną sympatię do głuchoniemej.
Wbrew pozorom jednak miała w sobie ogromne zasoby empatii, coś, co pomagało jej zjednywać sobie ludzi według potrzeb, coś, co pozwoliło na błyskawiczne zaprzyjaźnienie się z Shen i zdobycie jej zaufania, coś, co tak naprawdę nigdy nie zostało porządnie wykorzystane. Dziewczyna po prostu zrozumiała, poczuła, co się dzieje w duszy Kai. Poczuła jej zagubienie, jej nieśmiałą ciekawość świata i tę moc, która fascynowała i pociągała coraz bardziej. Sama czuła podobnie.