Pokolenie Ikea. Kobiety - Piotr C - ebook
Wydawca: Novaeres Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Pokolenie Ikea. Kobiety ebook

Piotr C

3.62857142857143 (35)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 346 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 9 godz. 58 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Pokolenie Ikea. Kobiety - Piotr C

Prowokacyjna, pełna czarnego humoru, obrazoburcza kontynuacja bestsellerowej powieści Piotra C. „Pokolenie Ikea”, która – drukowana fragmentami w Angorze – wywołała wśród czytelników szereg skrajnych reakcji – od zachwytu po obrzydzenie.
Ostry romans biurowy tylko dla dorosłych?
Autobiografia?
Powieść o marzeniach lemingów, życiu w korporacji i tęsknocie za anarchią?
Satyra na społeczeństwo skupione na konsumpcji?
Instruktaż dla mężczyzn, którzy nie rozumieją kobiet?


Spojrzałem na Kasię, której obiecałem, że przyprowadzę fajnego faceta. Stała przy barze w krótkiej kiecce i wyglądała całkiem nieźle. Lekko zaokrąglona pani doktor, o włosach ciemny blond, piersiasta, o dobrych nogach i trochę za dużym tyłku. Kiedyś mieliśmy ze sobą drobny flircik, który skończył się niby w łóżku, a jednak nie w łóżku. Rozebrałem ją do pasa, pobawiłem jej piersiami, a później zadowolony zasnąłem. Tłumaczy mnie tylko to, że byłem pijany.

Kobiety nie zapominają. Kobiety czekają.



Piotr C. – pracownik warszawskiej korporacji, popularny bloger (jego stronę codziennie odwiedza 10 tys. osób, na Facebooku ma 30 tysięcy fanów), autor opartej na blogu książki „Pokolenie Ikea”, która przez wiele tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów Merlin.pl i Empik.com.

Opinie o ebooku Pokolenie Ikea. Kobiety - Piotr C

Cytaty z ebooka Pokolenie Ikea. Kobiety - Piotr C

Jest coś podniecającego w gotowaniu. Możesz jej podać łyżkę z sosem, żeby spróbowała. Możesz stanąć za nią, napierając na jej pośladki, aby pokazać, jak powinna trzeć ser. Może usiąść na blacie, rozchylając uda. Możesz dolewać jej wina bez ograniczeń. W końcu gotujecie. Możesz ją klepnąć w tyłek. Możesz ją ubrudzić, a następnie zdjąć z niej to, co ma na sobie. Możesz ją w końcu nakarmić. A jeśli zrobisz to naprawdę dobrze... Zaprawdę powiadam wam: więcej kobiet doprowadziłem do orgazmu widelcem i makaronem niż innymi częściami ciała.
Jeżeli on odsuwa ci krzesło, kiedy siadasz, otwiera drzwi, kiedy wsiadasz, podaje płaszcz i ułatwia wejście do lokalu – to nie znaczy, że cię kocha. Nie powinnaś mylić dobrych manier z zaangażowaniem. Jeżeli trzyma twoje włosy, kiedy wymiotujesz jak kot na imprezie firmowej, to nie znaczy, że cię kocha. Jeżeli się z tobą przespał – to nie znaczy, że cię kocha. Nawet jeżeli następnego dnia zadzwonił. Nawet jeżeli przespał się ponownie. Nawet jeżeli sypia z tobą od roku – to nie znaczy, że cię kocha i że do czegokolwiek się zobowiązał. Nawet jeśli mówi, że kocha, to może to oznaczać coś zupełnie innego.
w stanie. Plan na wieczór był niezwykle prosty. Myślałem o butelce whisky, którą trzymałem na blacie w kuchni. Był to najprostszy ballantines. Usiłowałem sobie przypomnieć, w jakiej części opróżniłem go w środę wieczorem. Z wstępnych obliczeń wychodziło mi, że powinno tam stać co najmniej pół butelki. Postanowiłem, że dzisiaj wyrzucę ją do kosza. Pustą, rzecz
Jak to jest, że jak masz dwadzieścia pięć lat, wstajesz rano z włosami jak plantacja rabarbaru, w którą trzasnął piorun kulisty, potrząsasz nimi trzy razy i się układają, cerę masz świetlistą i żadnych worów pod oczami, mimo baletów do 6 nad ranem, a ledwie dziesięć lat później wyglądasz jak zapijaczona pensjonariuszka domu starców.
Mężczyźni nigdy nie przekraczają mentalnie siedemnastu lat. Wcale nie jest dla nas najważniejszym celem w życiu przedymanie większości lasek. Jasne, kutas to dość niezależna istota. Jasne, przedupczenie nowej fajnej dupy (bo jest nowa, z dużymi i INNYMI cyckami) to niezła rzecz. Ale tak naprawdę rzeczą dużo ważniejszą od seksu dla nas jest jebany święty spokój.
mściwe. O ile facet potrafi wykazać się szlachetnością, umiejętnością odpuszczania win, ba, szybkim zapomnieniem totalnie spierdolonego fragmentu życia zwanego nieudanym związkiem, tak kobiety pamiętają na wieki. Będą analizować, babrać się w tym gównie po kawałku, wspominać, budzić się po nocach z płaczem. I mścić. Bo kobiety, panie – palec skierowałem w powałę, a drugą trzymałem kufel pełen Guinnessa – to mściwe suki. – Amen bracie – odpowiedział Ufo i stuknęliśmy
Wydaje mi się, że na świecie są ludzie, którzy tak zostali stworzeni, że nigdy nie będą odczuwać szczęścia. Będą spać z pięknymi kobietami o ciałach doprowadzających innych do szaleństwa (bądź absolutnie przystojnymi mężczyznami) i czuć, że im czegoś brakuje.
Ale kochanie, nie ma tak nieśmiałego mężczyzny, żeby nie był w stanie wystartować wtedy, kiedy naprawdę mu zależy. Nie goń, nie ścigaj, nie napieraj. To ci się zwyczajnie nie opłaci. Mężczyźni, Olu, to zdobywcy. Może cię kochać, ale w momencie, kiedy zaczniesz na niego naciskać, po prostu ci ucieknie.
Odpowiedź brzmi: faceci są prości. To wy jesteście pojebane. Przepraszam: zbyt skomplikowane. Mężczyźni nigdy nie przekraczają mentalnie siedemnastu lat. Wcale nie jest dla nas najważniejszym celem w życiu przedymanie większości lasek. Jasne, kutas to dość niezależna istota. Jasne, przedupczenie nowej fajnej dupy (bo jest nowa, z dużymi i INNYMI cyckami) to niezła rzecz. Ale tak naprawdę rzeczą dużo ważniejszą od seksu dla nas jest jebany święty spokój. Facet: – Chce się spotkać z kumplami, pójść tam sam, bez swojej towarzyszki na karku. Nie, nie musimy spędzać każdej chwili razem. To, kurwa, chore. – Chce się napierdolić w trzy dupy i po powrocie do domu znaleźć aspirynę w filiżance. – Chce obejrzeć mecz (ja nie lubię, ale są tacy, co oglądają). – Chce nie mieć fochów. Chce nie słyszeć płaczów. Ju noł, na samym pierdolnięciu drzwiami to nie da się zbudować niczego stałego. A jeśli masz pretensję o niepomalowany od miesiąca kibel – powiedz to wprost. Nie strzelaj focha, nie rób awantury zastępczej.
Te pierdolone fanki – wycedził z nienawiścią. – Czasami wolałbym być pedałem. Śpiewasz – od razu masz fanki. Grasz na gitarze i masz fanki. Grasz na pierdolonej harmonijce ustnej i masz fanki. I wszystkie chcą ci obciągnąć, bo to im się wydaje takie zajebiste – ciągnąć lagę muzykowi.
Tyle że później taka księżniczka, jak jest po trzydziestym piątym roku życia i wypierdala w popłochu drzwi do wejścia, okazuje się, że już tłumu kandydatów nie ma, tylko jacyś potłuczeni, połamani i wybrakowani.
Nie możesz prowokować kobiety za długo. Nie możesz uwodzić w nieskończoność. Bo wyjdziesz na pizdę. Stopniować napięcie da się tylko do pewnego momentu. Jeśli masz być albo jesteś zwierzęciem, masz określony termin, kiedy możesz to zaprezentować. Jeśli go przekroczysz, staniesz się najwyżej ciekawym obiektem socjologicznym.
Mężczyźni, których znała, byli zbyt pełni szacunku. Zbyt miękcy. Nie umieli zrobić tego, co on. Złamać jej woli. Podporządkować jej sobie. Zakręcić w głowie. Oczywiście doskonale się orientowała, że zrobił to wszystko tylko po to, żeby ją wydymać.
Oczywiście jest typ mężczyzn stworzonych do związków. Odpowiednio dojrzałych. Jak JO. Albo Gustaw. Posiadają rzadką umiejętność: trzydzieści sekund orgazmu nie jest dla nich warte kilkunastu lat małżeństwa.
To ja popełniłam błąd. Wydawało mi się, że jesteś w stanie się zmienić, że ja jestem w stanie cię zmienić. Ale ludzie się nie zmieniają. Wydawało mi się, że to, co do ciebie czuję, wystarczy, żeby coś zbudować razem. Ale to będzie takie szarpanie dwa kroki w przód, krok w tył, trzy do tyłu, dwa do przodu. Nie mam na to siły. Myślałam, że mam, ale niestety nie.
Jest coś podniecającego w gotowaniu. Możesz jej podać łyżkę z sosem, żeby spróbowała. Możesz stanąć za nią, napierając na jej pośladki, aby pokazać, jak powinna trzeć ser. Może usiąść na blacie, rozchylając uda. Możesz dolewać jej wina bez ograniczeń. W końcu gotujecie. Możesz ją klepnąć w tyłek. Możesz ją ubrudzić, a następnie zdjąć z niej to, co ma na sobie. Możesz ją w końcu nakarmić. A jeśli zrobisz to naprawdę dobrze... Zaprawdę powiadam wam: więcej kobiet doprowadziłem do orgazmu widelcem i makaronem niż innymi częściami ciała.
Taaa... Biedne te nasze dzieci, jakie one wspomnienia o własnych matkach z dzieciństwa wyniosą – siąknął nosem Marian. – Że dobrze wodę na herbatę potrafi zagotować. – Że zupkę chińską upędzą. – Że w mikrofali pierogi z carrefoura podgrzeją – zasugerował JO. – Że najlepiej to ich stary karmił, jak jajecznicę zrobił – przy słowie „jajecznica” Marian walnął w stół. Dla podkręcenia efektu.
Że w mikrofali pierogi z carrefoura podgrzeją – zasugerował JO. – Że najlepiej to ich stary karmił, jak jajecznicę zrobił – przy słowie „jajecznica” Marian walnął w stół. Dla podkręcenia efektu. – Gdzie te pomidorowe zaprawione latami doświadczenia? – zapytał rozdartym głosem JO. – I kopytka na słodko z twarożkiem i zasmażanym masłem? – zawtórował mu Marian. – I ziemniaki ze zsiadłym mlekiem i koperkiem? – I rosół? – I pieczona kura? – Marian siąknął nosem ponownie. – I ogórki kiszone? – zapytał z nadzieją JO. – To co, idziemy na lunch? – Sie wie, kurwa, że tak.
Premia urodzenia. Od samego początku, kiedy zacząłeś robić kupę w pieluchy, jesteś uprzywilejowany z tego tytułu albo nie. Urodziłeś się w styczniu, lutym albo marcu? Masz łatwiej w życiu, bo w tym początkowym etapie, który decyduje o wielu rzeczach. Bo będziesz od swoich rówieśników szybszy, mądrzejszy, wyższy. Będziesz lepiej kopał piłkę. Szybciej nauczysz się czytać. I liczyć. Zbudujesz swoją pewność siebie. Pół roku różnicy to dla dzieci przepaść. Wiem, co piszę, jestem z końca września. Premia
Kiedy jesteśmy mali, czekamy, aż będziemy więksi. Kiedy kończymy szkołę, czekamy, aż pójdziemy na studia. Kiedy kończymy studia, czekamy, aż pójdziemy do pracy. Kiedy idziemy do pracy, czekamy, aż pójdziemy na emeryturę. Kiedy idziemy na emeryturę, powoli czekamy na śmierć. W międzyczasie czekamy na wakacje, urodziny, seks, miłość albo odwrotnie, czekamy, aż dzieci pójdą do przedszkola, później szkoły, a później w cholerę zabiorą się z domu.