Pieśni - Kochanowski, Jan - ebook
Wydawca: Fundacja Nowoczesna Polska Kategoria: Edukacja Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 84 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Przeczytaj fragment ebooka

Opinie o ebooku Pieśni - Kochanowski, Jan

Fragment ebooka Pieśni - Kochanowski, Jan

Jan Kochanowski

Pieśni

Publikacja zrealizowana w ramach projektu WolneLektury.pl

Na podstawie: Pieśni Jana Kochanowskiego księgi dwoje, Drukarnia Łazarzowa, Kraków, 1586

Ten utwór nie jest chroniony prawem autorskim i znajduje się w domenie publicznej, co oznacza, że możesz go swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać

[Nota edytorska]

Tekst Pieśni został tu podany według pierwodruku, który ukazał się w roku 1586 w Drukarni Łazarzowej w Krakowie pt. Pieśni Jana Kochanowskiego księgi dwoje. Egzemplarz Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu (sygn. XVI Qu. 2036) został starannie przedrukowany przez Władysława Floryana (1953, 2. wyd. 1981).

Nie zamieszczono w niniejszej edycji dwu utworów: O śmierci Jana Tarnowskiego i Pamiątka Janowi Baptyście... Znajdują się one wprawdzie w pierwodruku Pieśni, ale pod względem gatunkowym, jako epicedia, stanowią zupełnie odrębne zjawisko. Zamieszczono natomiast pieśni nie włączone do zbioru „ksiąg dwojga”, ale opublikowane pośmiertnie w osobnej edycji zatytułowanej Fragmenta albo pozostałe pisma, wydanej w tejże Drukarni Łazarzowej w roku 1590 (ta edycja jest podstawą przedruku; korzystałem z egzemplarza Biblioteki Czartoryskich w Krakowie, sygn. 2029 I).

Tekst został przygotowany zasadniczo zgodnie z kryteriami zawartymi w opracowaniu Zasady wydawania tekstów staropolskich. Projekt (Wrocław 1955) typ B (edycje popularnonaukowe). Zachowano jednak pewne cechy językowe, których nie uwzględnia się w edycjach popularnonaukowych, zwłaszcza dawne końcówki fleksyjne i większość dawnych form ortograficznych (np. w zakresie pisowni „u”/„ó”) oraz wariantowe zapisy niektórych wyrazów („sie”/„się”), ujednolicono jednak zgodnie z pisownią dzisiejszą niektóre formy ortograficzne używane w pierwodruku zamiennie (np. „pułnocny”/„północny”). Nie zachowano „a” pochylonego, „e” pochylone zachowano jedynie w miejscach rymowych, a „o” pochylone tylko w przypadkach zgodnych z pisownią dzisiejszą.

Podstawową zasadą była jak największa wierność wobec pierwodruku, również w zakresie interpunkcji, która stanowi jeden z najtrudniejszych i do dziś nie rozwiązanych problemów edytorskich literatury staropolskiej. Trudno tu o rozwiązanie możliwe do przyjęcia przez wszystkich ze względu na zasadnicze różnice między dawnym systemem retoryczno-intonacyjnym i obecnym systemem logiczno-syntaktycznym, a także ze względu na niekonsekwencje zapisu w dawnych drukach.

Ponadto w niniejszej edycji zastosowano współczesne zasady pisowni małych i wielkich liter. Wielkimi literami zapisywano też rzeczowniki oznaczające upersonifikowane pojęcia (np. Fortuna, Szczęście).

W związku z powyższym edycja utworu nie opiera się w całości na żadnym z wydań współczesnych, choć przede wszystkim uwzględniono pewne rozstrzygnięcia zawarte w najnowszej edycji krytycznej Pieśni, opracowanej w ramach sejmowego wydania Dzieł wszystkich Kochanowskiego przez Marię Renatę Mayenową i Krystynę Wilczewską oraz Barbarę Otwinowską i Marię Cytowską (1991). Wykorzystano cenny Aneks I: Zmiany tekstowe w wydaniach i rękopisach „Pieśni”. Nieliczne koniektury i emendacje wprowadzone przez Autorki tej edycji przyjęto bez zastrzeżeń i ze względu na charakter niniejszego wydania nie zaznaczono ich ani w tekście, ani w przypisach. Wydanie to nie obejmuje jednak pieśni zawartych we Fragmentach (osobna edycja Fragmentów w ramach wydania sejmowego jeszcze się nie ukazała). Za edycjami Krzyżanowskiego i Ślękowej przyjęto więc też nie zaznaczając tego osobno kilka drobnych emendacji w tekście pieśni z Fragmentów, trzymając się jednak wiernie przekazu zawartego w pierwodruku.

Przy opracowywaniu tekstów zostały wzięte pod uwagę także ustalenia edytorskie zawarte w wydaniach przygotowanych dla serii Biblioteki Narodowej przez Tadeusza Sinkę (1927, 1948) i Ludwikę Ślękową (1970, 1997) oraz w edycji Poezji Jana Kochanowskiego opracowanej przez Janusza Pelca (wyd. 2, 1988) i w edycji Dzieł polskich opracowanej przez Juliana Krzyżanowskiego (wyd. 9, 1978).

Zgodnie z praktyką stosowaną przez niektórych dotychczasowych wydawców (Julian Krzyżanowski, Janusz Pelc) wyodrębniono graficznie poszczególne strofy pieśni, uznając, że taki tradycyjny zapis oddaje intencje zawarte w zapisie znanym z pierwodruku, a równocześnie jest czytelny i uzasadniony w wydaniu przeznaczonym dla szerokiego kręgu odbiorców.

Autorom wszystkich wymienionych edycji, a zwłaszcza Autorkom wydania sejmowego, niniejsza edycja wiele zawdzięcza również w zakresie opracowania komentarza, który jednak różni się w wielu miejscach od komentarzy do edycji wcześniejszych. Głównym celem było umożliwienie współczesnemu czytelnikowi nie obeznanemu w ogóle z dawną polszczyzną zrozumienia tekstu. Objaśnienia więc praktyczne, zwięzłe i nie odwołują się do problematyki historycznojęzykowej. W celu ustrzeżenia czytelnika przed mylnymi interpretacjami tekstu szczególną uwagę zwrócono na wyrazy, które używane do dziś, ale których znaczenie w Pieśniach jest odmienne od znaczenia obecnego.

Przy tworzeniu komentarza pomocne były także podstawowe słowniki, a zwłaszcza Słownik polszczyzny XVI wieku, Słownik języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego oraz Słownik języka polskiego Samuela Bogumiła Lindego, a także słowniki mitologiczne, zwłaszcza Słownik mitologii greckiej i rzymskiej Pierre’a Grimala.


prof. dr hab. Piotr Wilczek, Uniwersytet Warszawski, Instytut Badań Interdyscyplinarnych „Artes liberales”

Pieśni Jana Kochanowskiego Księgi Dwoje

Nikomu, albo raczej wszytkim, swoje księgi
Daję. By kto nie mniemał (strach to bowiem tęgi[1]),
Że za to trzeba co dać. Wszyscy darmo miejcie.
O drukarza nie mówię[2], z tym sie zrozumiejcie[3].
 

Księgi pierwsze

Pieśń I[4]

Byś[5] wszystko złoto posiadł, które powiadają
Gdzieś daleko gryfowie i mrówki[6] kopają[7];
Byś pałace rozwodził[8] nie tylko na ziemi,
Lecz i morza kamieńmi zabudował[9] swemi;
 
Jesli[10] dyjamentowe goździe[11] Mus[12] ma w ręku,
Któremi natwardszego umie pożyć[13] sęku[14],
Ani ty wyswobodzisz serca z ciężkiej trwogi,
Ani z okrutnej śmierci sideł wyrwiesz nogi[15].
 
Lepiej polnych Tatarów[16] dawny zwyczaj niesie,
U których każdy swój dom wozi na kolesie[17];
Lepszego rządu Gete grubi używają[18],
Gdzie niwy[19] nie mierzone[20] wolne zboża dają[21].
 
Tam niewinna[22] macocha dziatek pierwszej żony,
Sirót nędznych[23], przestrzega wczasu[24] z każdej strony[25];
Ani z wielkim posagiem męża rządzi[26], ani
Nadzieje kładzie w gładkim[27] miłosniku[28] pani.
 
Wielki posag rodziców postępki uczciwe,
A k temu obyczaje skromne i wstydliwe;
Występnych tam nie cierpią, lecz kto będzie krzywy,
Niech sie wierci, jako chce, nie zostanie żywy.
 
O, ktokolwiek będzie chciał mordy niecnotliwe
I domowe okrócić[29] najazdy krwie[30] chciwe,
Jesli pragnie ojczyzny ojcem być nazwany
I tymże na wysokich kolumnach pisany,
 
Niech objeździć swą wolą śmie nieokróconą[31],
A jego sprawy przyszłe wieki więc wspomioną;
Ponieważ cnocie żywej[32] my źli, nie życzemy[33],
gdy nam z oczu zniknie, toż[34] jej żałujemy.
 
Co po tych skargach próznych, jesli na występy
Przez spary jako mówią patrza urząd tępy[35]?
Po co statut i prawa chwalebne stawiamy,
Jesli sie obyczajów dobrych nie trzymamy?
 
Nie odstraszą zbytecznym[36] ogniem zarażone
Kupca kraje chciwego ani przesadzone[37]
Mrozem gwałtownym pola; żeglarze bywali[38]
Wszystek świat, jako wielki[39], kołem objechali.
 
Ubóstwo, hańba wielka, każe człowiekowi
Czynić i cierpieć wszystko; już on i wstydowi
Mir dawno wypowiedział[40], i cnocie, niedbały,
Poświęconej nie myśli dostępować skały[41].
 
Albo my do spólnego skarbu[42], gdzie życzliwa
Ludzka pochwała i głos pospolity[43] wzywa,
Albo w morze, przyczynę wszech nieszczęśliwości,
Perły, złoto i wielkiej kamienie drogości
 
Zarzućmy, jesli grzechów żałujem statecznie
I nieprawości swoich. Potrzeba kóniecznie
Złej napierwsze początki żądze[44] wykorzenić,
A dziełem pracowitszym pieszczotę[45] odmienić.
 
Nie umie syn szlachecki na koń wsieść i w łowy
Na dziki źwierz z oszczepem jachać[46] niegotowy,
Lepiej kufla świadomy[47] albo kart pisanych[48],
Każesz li dać, i kostek, prawem zakazanych.
 
Więc ojciec krzywo przysiągł, wydarł sąsiadowi,
Gotując niegodnemu spadek potomkowi:
I przybywa-ć mu[49] rzkomo[50], ale nie wiem czemu,
Zawżdy na czymści schodzi państwu niesporemu[51].
 

Pieśń II[52]

Serce roście patrząc[53] na te czasy!
Mało przed tym[54] gołe były lasy,
Śnieg na ziemi wysszej[55] łokcia leżał[56],
A po rzekach wóz nacięższy zbieżał[57].
 
Teraz drzewa liście na sie wzięły,
Polne łąki pięknie zakwitnęły;
Lody zeszły, a po czystej wodzie
Idą statki i ciosane łodzie.
 
Teraz prawie[58] świat sie wszystek śmieje,
Zboża wstały, wiatr zachodny wieje;
Ptacy sobie gniazda omyślają[59],
A przede dniem śpiewać poczynają.
 
Ale to grunt wesela prawego[60],
Kiedy człowiek sumnienia całego[61]
Ani czuje w sercu żadnej wady,
Przecz[62] by sie miał wstydać swojej rady[63].
 
Temu wina nie trzeba przylewać
Ani grać na lutni, ani śpiewać;
Będzie wesół, byś chciał, i o wodzie,
Bo sie czuje prawie na swobodzie[64].
 
Ale kogo gryzie mól zakryty,
Nie idzie mu w smak obiad obfity;
Żadna go pieśń, żadny głos nie ruszy,
Wszystko idzie na wiatr mimo uszy.
 
Dobra myśli, której nie przywabi,
Choć kto ściany drogo ujedwabi,
Nie gardź moim chłodnikiem chróścianym[65],
A bądź ze mną, z trzeźwym i z pijanym!
 

Pieśń III[66]

Dzbanie mój pisany[67],
Dzbanie polewany,
Bądź płacz, bądź żarty, bądź gorące wojny,
Bądź miłość niesiesz albo sen spokojny,
 
Jakokolwiek[68] zwano
Wino, co w cię lano,
Przymkni sie[69] do nas a daj sie nachylić,
Chciałbym twym darem gości swych posilić.
 
I ten cię nie minie,
Choć kto mądrym słynie;
Pijali przedtym i filozofowie,
A przedsię[70] mieli spełna[71] rozum w głowie.
 
Ty zmiękczysz[72] każdego,
Nastateczniejszego[73];
Ty mądrych sprawy i tajemną radę[74]
Na świat wydawasz przez twą cichą zdradę.
 
Ty cieszysz nadzieją
Serca, które mdleją;
Ty ubogiemu przyprawujesz rogi,
Że mu ani król, ani hetman srogi.
 
Trzymaj sie na mocy,
Bo cię całej nocy
Z rąk nie wypuścim, dzień, jako trzeba,
Gwiazdy rozpędzi co do jednej z nieba.
 

Pieśń IV[75]

Złota to strzała[76] i krom wszego[77] jadu była,
Którą mię niepochybna[78] Miłość ugodziła.
Bo ja w swym miłowaniu troski nie najduję,
Owszem, radość na sercu niewymowną czuję.
 
Nie to niewola służyć, ale służyć temu,
Kto twych posług niewdzięczen, to sie nawiętszemu
Nieszczęściu równa; tobie dzięka bądź, Miłości,
Iżeś mię uchowała takowej żałości.
 
Ma to twarz twoja, panno wszech piękniejsza, w sobie,
Że człowiek rad i nierad musi służyć tobie.
Ale to zaś niosą twe święte obyczaje,
Że, by[79] kto mógł być wolen, raczej ci sie daje.
 
Chciałbym tak być szczęśliwy i życzyłbym sobie,
Abych już na wieki łaskę znał po tobie[80];
A bodaj ta wdzięczna[81] twarz odmiany nie znała,
Byś dobrze i Sybillę laty przerównała[82].
 

Pieśń V[83]

Kto ma swego chleba,
Ile człeku trzeba,
Może nic nie dbać o wielkie dochody,
O wsi, o miasta i wysokie grody.
 
To pan, zdaniem moim,
Kto przestał na swoim;
Kto więcej szuka, jawnie to znać daje
Sam na sie, że mu jeszcze nie dostaje[84].
 
Siła[85] posiadł włości,
Kto ujął chciwości[86];
Trudniej to przyjdzie niż Turki zhołdować
Albo waleczne Tatary wojować.
 
Mocą wiele świata
Wziął za krótkie lata
Król macedoński[87], lecz mu sie tak zdało,
Że nań samego świat był jeden mało.
 
Cóż pomoże zbroja
Albo władza twoja?
Serca nie zleczą żadne złotogłowy,
Żadny skarb troski nie wybije z głowy.
 
Więc śmierć nieużyta[88]
Ta za gardło chwyta
Bogate pany jako proste sługi,
Ani zborguje, byś wyciągnął długi[89].
 
Lecz przedsię[90] człowiecza
Wszystka o tym piecza[91],
Aby ku złotu złota przybywało;
Bo, by nawięcej, łakomemu mało.
 
Wszystko to zostanie
Po twej śmierci, panie;
A coś ty zebrał przez ten czas łakomie,
To sie zostoi[92], nie wiem w czyim domie.
 
Sklep[93] ten niedobyty[94]
Puści prędko nity[95];
A winem, co sie ty frasujesz o nie,
Będzie zamaczał potomek twój konie.
 
WolneLektury.pl

Pieśń VI[96][97]

Acz mię twa droga[98], miła, barzo boli,
Nie chcę cię trzymać przeciw twojej woli;
Z mej strony bodaj wszystko dobre miała,
Kędy sie kolwiek będziesz obracała.
 
Lecz sama widzisz, jakie wiatry wstają,
Jakie po niebie chmury sie mieszają.
Ja wiem, co umie morze i szalony
Wicher, na wody słone uniesiony.
 
Niech żony srogich pohańców[99] i dzieci
Doświadczą, jakim pędem wicher leci
Morze mieszając: huczą srogie wały,
A brzeżne w gruncie[100] wzdrygają sie skały.
 
Takci sie biednej Europie[101] dostało,
Jeno że wołu chciała przysieść mało[102],
Bo sie z nienagła przymknął[103] z nią ku wodzie,
Potym jak płynie, tak płynie bez łodzie.
 
A ta dopiero zlękła sie nieboga,