Pieśń świętojańska o Sobótce - Kochanowski, Jan - ebook
Wydawca: Fundacja Nowoczesna Polska Kategoria: Edukacja Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 15 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Przeczytaj fragment ebooka

Opinie o ebooku Pieśń świętojańska o Sobótce - Kochanowski, Jan

Fragment ebooka Pieśń świętojańska o Sobótce - Kochanowski, Jan

Jan Kochanowski

Pieśń świętojańska o Sobótce

Publikacja zrealizowana w ramach projektu WolneLektury.pl

Na podstawie: Kochanowski, Jan (1530-1584), Fragmenta albo pozostałe pisma, Drukarnia Łazarzowa, Kraków, 1590

Ten utwór nie jest chroniony prawem autorskim i znajduje się w domenie publicznej, co oznacza, że możesz go swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać

Pieśń świętojańska o Sobótce[1][2]

Gdy słońce Raka zagrzewa[3],
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę, jako czas niesie[4],
Zapalono w Czarnym Lesie.
 
Tam goście, tam i domowi
Sypali sie ku ogniowi;
Bąki[5] zaraz troje grały,
A sady sie sprzeciwiały[6].
 
Siedli wszyscy na murawie,
Potym wstało sześć par prawie[7]
Dziewek jednako ubranych
I belicą[8] przepasanych.
 
Wszytki śpiewać nauczone,
W tańcu także niezganione[9];
Więc koleją zaczynały,
A pierwszej tak począć dały.
 

Panna I

Siostry, ogień napalono
I placu nam postąpiono[10];
Czemu sobie rąk nie damy,
A społem nie zaśpiewamy?
 
Piękna nocy, życz pogody,
Broń wiatrów i nagłej wody.
Dziś przyszedł czas, że na dworze
Mamy czekać ranej zorze.
 
Tak to matki nam podały,
Samy także z drugich miały,
Że na dzień świętego Jana
Zawżdy Sobótka palana.
 
Dzieci, rady mej słuchajcie,
Ojcowski rząd[11] zachowajcie:
Święto niechaj świętem będzie,
Tak bywało przedtym wszędzie.
 
Święta przedtym ludzie czcili,
A przedsię wszytko zrobili;
A ziemia hojnie rodziła,
Bo pobożność Bogu miła.
 
Dziś bez przestanku pracujem
I dniom świętym nie folgujem[12];
Więc też tylko zarabiamy[13],
Ale przedsię nic nie mamy.
 
Albo nas grady porażą,
Albo zbytnie ciepła każą[14];
Co rok słabsze urodzaje,
A zła drogość za tym wstaje[15].
 
Pracuj we dnie, pracuj w nocy,
Prózno bez Pańskiej pomocy;
Boga, dzieci, Boga trzeba,
Kto chce syt być swego chleba.
 
Na Tego my wszytko włóżmy,
A z sobą sami nie trwóżmy;
Wrócąć sie i dobre lata,
Jeszczeć nie tu[16] koniec świata.
 
A teraz ten wieczór sławny[17]
Święćmy jako zwyczaj dawny:
Niecąc ognie do świtania,
Nie bez pieśni, nie bez grania.
 
WolneLektury.pl

Panna II

To moja nawiętsza wada,
Że tańcuję barzo rada;
Powiedzcież mi, me sąsiady,
Jest tu która bez tej wady?
 
Wszytki mi sie uśmiechacie,
Podobno ze mną trzymacie;
Postępujmyż tedy krokiem,
Aleć nie masz jako skokiem.
 
Skokiem taniec nasnadniejszy[18],