Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1 - Jarosław Grzędowicz - ebook
Wydawca: Fabryka Słów Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 554

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 15 godz. 57 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1 - Jarosław Grzędowicz

Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej...

Vuko Drakkainen ląduje samotnie na odległej, zamieszkanej przez człekopodobną cywilizację planecie Midgaard. Musi odnaleźć wysłaną tu wcześniej ziemską ekipę badawczą, pod żadnym pozorem nie ingerując w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Być może zmuszony będzie złamać drugą regułę misji.

"Mnożąc realizm przez fantastykę, Grzędowicz osiąga efekt jeszcze większego autentyzmu: elementy fantastyczne nie niwelują ale wzmacniają, powiększają cechy charakterystyczne - niczym soczewki w mikroskopie." - Jacek Dukaj, Nowa Fantastyka

Opinie o ebooku Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1 - Jarosław Grzędowicz

Cytaty z ebooka Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1 - Jarosław Grzędowicz

Za pierścieniem skał, za którym złożyłem sprzęt, siadam na płaskim kamieniu i opieram się plecami o granit. Patrzę w ciemniejące niebo. Słucham obcych, tęsknych głosów ptaków. W naszym świecie trudno znaleźć pustkowie, w którym nie będzie niczego oprócz przyrody, nieba nad głową i człowieka siedzącego na kamieniu. Człowieka, którego obowiązuje jedynie to prawo, jakie ma w sercu. Przez całe moje życie, gdziekolwiek bym się ruszył i cokolwiek bym robił, kontrolowały mnie miliony przepisów. Tysiące urzędników normalizowało każdą moją myśl i każdy postępek. Na wszystko mieli procedury. Przez cały czas usiłowali się mną opiekować i uchronić przed jakimkolwiek ryzykiem. Przez całe życie czułem się, jakbym miał dwanaście lat. I miliony rodziców. Tu nikt się mną nie opiekuje. Mogę się upić, skręcić nogę, wylecieć w powietrze dzięki własnemu ładunkowi termicznemu albo wpaść do jakiejś studni. Wszystko na własne ryzyko. Boże, co za ulga.
Zły koń! Bardzo zły, niepozytywny koń! Niedobry koń! – krzyknął Drakkainen, wypluwając trawę. – Znaczy właściwie nie koń, tylko ten, renifer jakiś... Czy daniel... Cholera cię wie. Zły jeleń! Bardzo niedobre zwierzę wierzchowe nieznanego gatunku! Złe okapi! Brzydka żyrafa!
Spotkałeś kiedyś jakiegoś boga, tohimonie? – Nie. – A ja tak. Ze cztery razy. Powiem ci, jak działają. Widziałeś kiedyś zawody bojowych leopardów popisujących się sztuczkami? – Wiesz, że tak. – Przewodnik siedzi na krześle i wolno mu tylko gwizdać, prawda? Leopard przebiega przez przeszkody, niszczy cele, obala manekiny, tropi i zabija królika, a potem przynosi go przewodnikowi. Powiedz, co to byłyby za zawody, gdyby przewodnik zastrzelił królika, sam poprzewracał cele, a na koniec ściął swojego konkurenta? Tu jest tak samo. Bogowie pojawiają się w ziemskich postaciach i wszczynają ponoć czasem jakieś intrygi, czasem popychają wybranych ludzi, by coś uczynili. Albo nawiedzają swoje święte miejsca w boskiej postaci, na przykład promienia księżycowego światła
słupa dymu, i wtedy czasem mówią coś wiernym. Niezrozumiale, dziwnie albo zupełnie od rzeczy. Ciemni ludzie nazywają ich bogami. Ale ja nie wiem, czym są te istoty. Według naszej wiary Bogiem jest tylko Stworzyciel, który nie pojawia się nigdy i nigdzie. Tych innych nazywamy nadaku – duchy żywioły. Nie mogą sprowadzać suszy ani wygrywać osobiście bitew czy dawać cudownej mocy wybrańcom, bo wtedy wszystkie zaczęłyby tak robić. Nastąpiłby koniec świata. Podziemna Matka nie może rozkazywać słońcu, bo go nie stworzyła. I dlatego, że świeci ono nad innymi krajami, które mają swoje nadaku. – Wiem przecież, ale według mnie nadaku