Pamiętniki starego szlachcica - Jerzy Laskarys - ebook
Wydawca: Inpingo Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 130 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Pamiętniki starego szlachcica - Jerzy Laskarys

„Pamiątki starego szlachcica” autorstwa Jerzego Laskarysa zostały przygotowane z myślą o młodszych czytelnikach i odwołują się do znakomitych sarmackich pamiętników Henryka Rzewuskiego. Laskarys wykorzystuje historie opowiedziane przez Rzewuskiego, aby uczyć o dawnych barwnych postaciach i słynnych wydarzeniach. Jerzy Laskarys (1828–1888) to polski poeta i dziennikarz publikujący pod pseudonimem Bocian Wileński. Studiował w Petersburgu, brał udział w walkach powstania styczniowego. Pewien czas przebywał na emigracji w Paryżu. W jego dorobku literackim znalazły się m.in. „Kartki z życia” (1856), „Pięć hymnów” (1858), „Ludzie prości” (1858), „Rarogi salonowe” (1860), „Rarogi obywatelskie” (1861), „Przygody Jana Chryzostoma Paska według jego Pamiętników” (1882), „Pamiątki starego szlachcica” (1883). Obecne wydanie książki zostało przygotowane przez firmę Inpingo w ramach akcji „Białe Kruki na E-booki”. Utwór poddano modernizacji pisowni i opracowaniu edytorskiemu, by uczynić jego tekst przyjaznym dla współczesnego czytelnika.

Opinie o ebooku Pamiętniki starego szlachcica - Jerzy Laskarys

Fragment ebooka Pamiętniki starego szlachcica - Jerzy Laskarys




Spis treści

  1. PAMIĄTKI STAREGO SZLACHCICA
  2. WOŁODKOWICZ
  3. KAROL RYŚ
  4. REJTAN
  5. PAN SAWA-CALIŃSKI
  6. PAN WOŁK
  7. PAN DZIERŻANOWSKI
  8. KSIĄDZ MAREK
  9. STANISŁAW RZEWUSKI
  10. KSIĄŻĘ RADZIWIŁŁ PANIE KOCHANKU
  11. PAN REWIEŃSKI
  12. PAN BOROWSKI
  13. PAWLIK
  14. ZAMEK KANIOWSKI
  15. PAN OGIŃSKI
  16. TRYBUNAŁ LUBELSKI
  17. KRÓL STANISŁAW
  18. Z ŻYCIA SAMEGO SOPLICY
  19. Przypisy
  20. Kolofon

PAMIĄTKI STAREGO SZLACHCICA

Chodźcie, moje dzieci, już skończyłem! – zawołał pan Florian Zaremba, nauczyciel Janka, Władka, Łukasza i Zosi.

Dzieci na to wezwanie wygłoszone wesoło, z humorem, o który niełatwo było u pana nauczyciela, ochoczo opuściły krzesła, na których, zajęte pisaniem, przy stoliku siedziały.

– Patrzcie! – znowu podniesionym głosem wymówił pan Zaremba i pokazał dzieciom gruby kajet staroświeckim pismem zapełniony. – Czy wiecie, co to jest?

– Kajet – odpowiedział Janek, który w odpowiedzi był zawsze pierwszym.

– Tajemnica – wymówiła Zosia, której pan Zaremba na zapytanie: co tak długo po całych wieczorach pisze? odpowiedział był raz: tajemnica.

Władzio i Łukaszek milczeli; pierwszy rad był dotknąć rączką kajetu, aby przekonać się, czy papier jest dość sztywnym na strzały, a drugi, nachyliwszy główkę i rozszerzywszy oczy, chciał zajrzeć do wnętrza, szukając obrazków; bo dla niego książka czy kajet bez obrazków nie były nic warte.

– Otóż, moje dzieci – zaczął z większą powagą nauczyciel – mogę wam już teraz powiedzieć, co to za tajemnica w tym kajecie się mieści. To są Pamiątki starego szlachcica.

– Ba! – zawołał na to Janek niezadowolony. Myślałem, że co nowego, o tych pamiątkach tatka z mamą ciągle mówią.

– Bez obrazków – z grymasem powiedział Łukaszek, także niezadowolony.

– A na co pan profesor przepisywał, kiedy to wszystko jest w książce wydrukowane? – zapytała Zosia, najpoważniejsza, chociaż najmłodsza z rodzeństwa.

– A cóż ty nic nie mówisz? – nauczyciel zwrócił uwagę na Władzia, starając się, aby każdą okolicznością w należny sposób budzić zajęcie swych uczniów.

– Bo pan profesor mówił, że dla nas Pamiątki starego szlachcica za mądre; że tylko tatko, mama i pan profesor je rozumieją.

– Dobrześ powiedział, mój chłopcze: pamiętniki drukowane, którymi tak się zachwycał wasz ojciec, dla was są za mądre, bo ten, kto je pisał, hrabia Henryk Rzewuski, nie pisał dla dzieci, ale dla dorosłych ludzi. Jednak na wszystko jest sposób: z jednego źródła pije i dziecko, i człowiek dorosły, z tą tylko różnicą, że gdy dzieciom wystarczy mała szklaneczka, dla dorosłego i pół kwarty wody nie jest zanadto. Dla was, moje dzieci, podjąłem się miłej pracy i podług Pamiątek starego szlachcica ułożyłem galerię, w której poznacie się z osobami historycznymi, z księciem Panie Kochanku...

– Z tym dowcipnym księciem? – przerwała Zosia.

– Tak, z tym największym dziwakiem i największym magnatem polskim. Poznacie się i z Rejtanem.

– To ten sam, który zawsze powiadał, że: u mnie Pan Jezus gospodarz, a Najświętsza Panna gospodynią – przerwał znowu Janek, w którego główce piękne sentencje raz zasłyszane długo się trzymały.

– Ten sam – już go nawet widzicie – a gdzie? Powiedz, Zosiu.

Zosia, chwilkę pomyślawszy, klasnęła w rączki i zawołała:

– Na fotografii, w obrazie Matejki.

– A to pan Tadeusz! – wraz wykrzyknęły wszystkie dzieci, dowodząc swym zapałem, że wiedzą, jakie szlachetne serce biło w piersi Rejtana.

– Dużo pięknych rzeczy dowiecie się o tym obywatelu, który opuścił na zawsze dom swych przyjaciół, a rodziców swej narzeczonej, zobaczywszy na ścianie portret Karola XII, króla szwedzkiego.

Tu dzieci mimowolnie spojrzały na ścianę obwieszoną portretami różnych osobistości; a nie dostrzegłszy między nimi żadnego Szweda, zwróciły do nauczyciela swe oczy błyszczące głębokim zadowoleniem.

– W tym kajecie znajdziecie historię Sawy... – powiedział pan Zaremba i zatrzymał się, chcąc, aby i o Sawie dzieci sobie coś przypomniały.

– A czy napisał pan profesor o sodalisach? – zapytał Władek, który pomimo strzał z papieru, biczów i wiatrówek, miał serce nadzwyczaj skłonne do braterstwa.

– A jakże! Jest i o tym bractwie poświęconym Najświętszej Pannie; jest o wszystkim, moje dzieci, o czym wiedzieć powinniście. Jeśli zrozumiecie mój kajet, to potem zrozumiecie i książkę drukowaną, którą się wasz ojciec tak zachwyca. Czytać będziemy uważnie, powoli – a po miesiącu poznacie dużo nowych portretów.

– Portretów? A kiedy w kajecie nie ma obrazków – zrobił uwagę Łukaszek, któremu tylko o obrazki chodziło.

– Otóż mylisz się, kochanku – obrazki są i to obrazki piękne – jakich jeszcze Pamiątki starego szlachcica nigdy nie miały; ale nie pokazywałem wam ich, bo chciałem, abyście najpierw zasmakowali w tym, co myśl wzbogaca, a potem dopiero wzięli się do zabawy.

– Już zasmakowaliśmy – zawołał Łukaszek, który aż się trząsł do obrazków. Gdy pan Zaremba, ucząc dzieci cierpliwości, powoli zabierał się do rozwiązania teczki, w której rysunki były złożone, dzieci, wstrzymawszy oddech w piersi, tuliły się do stołu, a Łukaszek z ciekawości aż paluszek włożył w buzię i gryzł go niespokojnie.

– Otóż widzicie – powiedział pan Zaremba z serdecznym uśmiechem i wstrząsnął teczką.

Dzieci aż krzyknęły na widok tylu żołnierzy, a gdy pan Zaremba objaśnił ich, co takiego ten i ów rysunek przedstawia, zaczęły go prosić, aby zaraz rozpoczął czytanie.

– Nie, moje dzieci, nie zaraz, ale po lekcji. Czytanie Pamiątek starego szlachcica będzie nagrodą za waszą pilność w naukach szkolnych. Gdybym z was nie był zadowolonym, gdyby się dzieci źle uczyły – nie pisałbym dla was tego dziełka, bo dla nieuków nasza przeszłość nie ma wartości. Niemcy, a i spomiędzy swoich ludzie przewrotni i źli, wyszukują w naszej historii tylko samych wad, samych niedołęstw i zdrożności, a to dlatego, aby usprawiedliwić swą obojętność dla narodowych pamiątek. Były w przeszłości naszej, jak wszędzie, rzeczy złe, ale stokroć więcej było dobrych – rozróżnić zaś jedne od drugich potrafi tylko ten, kto ma serce i rozum. Więc teraz, moje dzieci, weźmy się do gramatyki polskiej, a wieczorem zaczniemy czytać Pamiątki.

Pierwszy Łukaszek, który gramatyki nie lubił, rzucił się do książki i zaczął głośno przypadkować. Władzio i Janek za nim powtarzali; Zosia, podparłszy główkę obu rączkami, najpierwsza powiedziała: już umiem!

I umiała rzeczywiście lekcję doskonale, umieli i chłopcy. Toteż wieczór przepędzili na czytaniu Pamiątek i na oglądaniu pięknych obrazków.

Po godzinie czytania rozmawiały z ojcem i matką o tym, czego wczoraj jeszcze nie rozumiały. Za tę niespodziankę rodzice ucałowali dzieciątka, a rękę dobrego nauczyciela z wdzięcznością uścisnęli.